Znalezionych wyników: 50
Hello Everyone! Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Lili Hartley

Odpowiedzi: 3162
Wyświetleń: 48361

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-06-25, 00:53   Temat: Czego teraz słuchasz?
Andy Black - Fire In My Mind :lofki: :lofek:
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Lili Hartley

Odpowiedzi: 3162
Wyświetleń: 48361

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-05-09, 02:34   Temat: Czego teraz słuchasz?
BTS - Fake Love
  Temat: Ostatnia literka
Lili Hartley

Odpowiedzi: 246
Wyświetleń: 4624

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-05-09, 02:26   Temat: Ostatnia literka
Rupieć
  Temat: Ostatnia literka
Lili Hartley

Odpowiedzi: 246
Wyświetleń: 4624

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-04-03, 22:00   Temat: Ostatnia literka
Cukier
  Temat: @fallen_angel
Lili Hartley

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 298

PostForum: 
Instagram
   Wysłany: 2019-04-03, 21:58   Temat: @fallen_angel
fallen_angel
White Mountains
6669 likes 30min
fallen_angel Wspominki z wycieczki w góry, kiedy było mega zimno. xD
#cold #beautiful views
  Temat: cruise_girl
Lili Hartley

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 289

PostForum: 
Instagram
   Wysłany: 2019-04-03, 21:45   Temat: cruise_girl
fallen_angel
lubi to!
  Temat: @jenna_wilkinson
Lili Hartley

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 868

PostForum: 
Instagram
   Wysłany: 2019-04-03, 21:44   Temat: @jenna_wilkinson
fallen_angel
lubi to!
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Lili Hartley

Odpowiedzi: 3162
Wyświetleń: 48361

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-04-03, 21:35   Temat: Czego teraz słuchasz?
Andy Black - The Promise :momplease: :cute: :cute: :lofek:
  Temat: Salon
Lili Hartley

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 343

PostForum: 
204
   Wysłany: 2019-03-21, 06:52   Temat: Salon
Ach, jakże uwielbiała spędzać czas z Jenną, która jako jedna z nielicznych była w stanie zrozumieć, co w głębi siebie czuje. Była u niej dosłownie na pierwszym miejscu pod tym względem, rzecz jasna łącznie z Biancą i ze swą młodszą siostrą, z którą obecnie mieszka. Z resztą rodzeństwa nie ma jakiejś takiej dużej więzi, szczególnie z ojcem, który ją od maleńkości przerażał. Naturalnie próbowała tego po sobie nie pokazywać, ale taka jest niestety przykra prawda. Z mamą niby mogła pogadać na praktycznie wszystkie tematy, lecz powierniczkami tych skrytszych sekretów są tylko i wyłącznie te trzy konkretne kobiety. Wie doskonale, że zawsze może na nie liczyć i to na nich najbardziej polega, oczywiście vice versa, gdyż z jej strony jest dokładnie to samo. Nic więc dziwnego, że przejęła się zdrowiem najlepszej przyjaciółki po usłyszeniu tych niepokojących objawów, które nie wróżyły niczego dobrego.
- Oby to w takim razie nie było nic groźnego... życzę ci, aby jak najszybciej przeszło, a dłuższy pobyt w szpitalu nie był jednak konieczny. - oświadczyła, starając się cały czas ją wspierać jak najlepiej potrafiła. Upartość jest jedną z tych cech, która je łączy; Lilka ma podobnie pod wieloma względami, dlatego świetnie ją rozumiała i nie zamierzała naciskać, ani przeciągać tej jakże przykrej kwestii, jedynie coś ewentualnie zasugerować. Przecież nie mogła jej zmusić do tego, aby poszła do tego nieszczęsnego lekarza, zwłaszcza że silnie trzymała przy swoim. Nie o to chodzi. Troszczyła się o nią i miała nadzieję, że naprawdę nie zrobi sobie jakiejś krzywdy przez takie nastawienie. Nic ponadto.
Nawet nie przypuszczała, że tak bardzo potrzebuje się komuś wygadać, a Jenna była do tego najodpowiedniejszą osobą. Po skończeniu swej opowieści, przyniosło to jej niesłychanie ogromną ulgę. Poczuła taką cudowną, wewnętrzną lekkość. Wiadomo, nieobecność Tośka jej przeokropnie wadzi i boli, ale już nie w aż tak sporym stopniu. - Definitywnie nie zrezygnuję. Może faktycznie powinnam się przełamać, a nie notorycznie cykać. - nie potrafiła się z nią nie zgodzić. Jeśli nie przyzna chłopakowi, że pragnie go tutaj mieć przy sobie, nic z tego nie wyniknie, a ona w dalszym ciągu będzie tkwić w niepewności. Takiego porządnego kopa było jej trzeba. Posłała jej ciepły, wdzięczny uśmiech. - Masz absolutną rację... Dziękuję ci za te cenne rady, z pewnością je wykorzystam! Nie ma wyjścia, musi być lepiej i nie przyjmuję innej opcji do wiadomości. - przyznała, przygarniając ją do siebie raz jeszcze i tak mocniej ścisnęła, tym samym pokazując, jak docenia to, co jej przekazała. Kiedy dowie się czegokolwiek i coś w jej relacji z Mylesem ruszy, na pewno będzie pierwszą, której o tym powie! Jeśli jest mu przeznaczona, wszystko się odpowiednio ułoży, a los ich ostatecznie ze sobą połączy, tak jak o tym obecnie marzy.
- Zatem postanowione. - skwitowała krótko, a jako iż obie były ze sobą zgodne, nie widziała sensu rozgadywania się w ów aspekcie. To prawda, jej willa była wprost idealna na imprezy. Z taką przestrzenią mogłaby zaprosić całe grono znajomych! Ale chwilowo wolała towarzystwo samej Jenny, no chyba że jej młodsza siostra wróci i się do nich przyłączy. Nie wygoniłaby jej stąd. - Mi również jest tutaj dobrze. - dodała z uśmiechem, po czym wstała z sofy i się do niej przyłączyła, a imprezowy nastrój powoli zaczynał się i jej udzielać, choć tańczyć to ona niespecjalnie potrafiła. Aczkolwiek przy niej się nie krępowała i łatwiej jej to przychodziło, ponieważ niczym się nie przejmowała. Najwyżej Jenna jako urodzona tancerka nauczy ją paru ruchów, bo czemu nie! - Woo, gratuluję! Ja ci będę dopingować! Jak mnie zaś się powiedzie, może kiedyś będę modelką w Victoria's Secret. Tak, to też jedno z moich marzeń. - była dumna ze swojej kumpelki i tego nie ukrywała. Musiała jednocześnie przytoczyć coś odnośnie swojej własnej kariery, skoro już zostało to poruszone. Wierzyła w nią i miała przeczucie, że jej się powiedzie i osiągnie swój cel. Zachichotała, gdy zaczęła mówić o jakimś przystojnym przyjacielu... - No proszę... oby się coś z tego gorącego wykluło. Zasługujesz na szczęście! - wypaliła rozentuzjazmowanym głosem, szturchając ją delikatnie w ramię. Dla uwiecznienia tej chwili, zwinnie prześlizgnęła się do barku, coby wyciągnąć z niego jakiś mocniejszy alkohol. Na szczęście posiadała ogromną kolekcję różnych trunków i innych składników do przyrządzania ciekawych drinków. - Masz jakieś specjalne zamówienia? Ja mam ochotę na niebieskie kamikadze! - zagaiła na koniec, oczekując jej odpowiedzi, a potem przejdzie do działania. Należy dodać, iż Lili miała stosunkowo słabą głowę... co za tym idzie im więcej wypije, tym gorzej dla niej. Niemniej dziś jej to jakoś nie obchodziło. Uparła się, chciała po prostu pójść na całość, nie bacząc na jakiekolwiek konsekwencje. Jak szaleć to szaleć!
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Lili Hartley

Odpowiedzi: 3162
Wyświetleń: 48361

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-03-04, 00:31   Temat: Czego teraz słuchasz?
Andy Black - Westwood Road :inlove: :momplease: :cute: :frajer: :lofek:
  Temat: Rozmowa gifami
Lili Hartley

Odpowiedzi: 64
Wyświetleń: 1882

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-02-10, 07:58   Temat: Rozmowa gifami
  Temat: Kapselek
Lili Hartley

Odpowiedzi: 282
Wyświetleń: 7318

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-02-10, 07:39   Temat: Kapselek
To znowu się stało?

Ale co?! :hollie: :shit:
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Lili Hartley

Odpowiedzi: 3162
Wyświetleń: 48361

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-02-10, 07:34   Temat: Czego teraz słuchasz?
Within Temptation - Raise Your Banner
  Temat: Skojarzenia
Lili Hartley

Odpowiedzi: 272
Wyświetleń: 5224

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-02-10, 07:30   Temat: Skojarzenia
Miłość :lofek:
  Temat: Salon
Lili Hartley

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 343

PostForum: 
204
   Wysłany: 2019-02-10, 07:14   Temat: Salon
Lilka głośno westchnęła, słysząc potwierdzenie ze strony Wilkinson odnośnie bycia okropnie zalataną. Położyła jej na chwilkę dłoń na ramieniu, tak żeby lepiej mogła odczuć jej wsparcie.
- Współczuję... Ja z kolei nie wiem co ze sobą zrobić. - absolutnie nie chciała jej dobijać faktem, iż ona w przeciwieństwie do niej miała teraz większe luzy. Ot, taki był stan rzeczy, dlatego też nie było sensu ani tego ukrywać, ani temu przeczyć! Kolejne słowa Jenny miały już zdecydowanie pozytywniejszy wydźwięk. Z tego względu obdarowała ją nieco szerszym uśmiechem. - No proszę! A jakiego? - zagaiła z wyraźnym zainteresowaniem i choć istotnie miała dużo mniej na łepetynie od niej, była trochę niedoinformowana. Wnioskując więc po tym krótkim pytaniu które jej zadała, od razu można było się zorientować, że najwyraźniej nic nie wiedziała o tym konkretnym wydarzeniu. Musiało to panience Hartley jakoś umknąć, ale trzeba jej to wybaczyć! Tak to jest, gdy się wiecznie buja w obłokach! Szczerze, nie miała nic przeciwko, aby się jej pochwaliła swoim osiągnięciem. Poza tym po to się spotkały, aby nadrobić wszelkie zaległości, czyż nie?
Usłyszawszy jej problemy dotyczące bólów głowy, poważnie się tym zaniepokoiła. Nim jakkolwiek zdążyła zareagować, ta ciągnęła dalej, na co jej naturalnie pozwoliła, nie chcąc przerywać, ani wcinać się w pół zdania. Skoro i tak już się do niej przytuliła, przygarnęła ją do siebie odrobinę mocniej, starając się ją pocieszyć najlepiej jak mogła. Obie tego bezsprzecznie potrzebowały.
- Uważam, że mimo wszystko nie powinnaś tego lekceważyć. A co jeśli jednak sama nie dasz rady i ci nie przejdzie...? Wtedy będziesz musiała pójść do tego lekarza... - zauważyła, mówiąc to niezwykle przejętym głosem, gdyż zmartwiła się o swoją przyjaciółkę. Nikt nie lubił chodzić na wizyty do przychodni, tym bardziej szpitala. Jednak jeśli jest to konieczne i nie ma innego wyjścia, lepiej się tam wybrać dla świętego spokoju. W przeciwnym razie może to się kiepsko w skutkach skończyć, zwłaszcza gdy dana przypadłość jest na tyle uciążliwa, by nie chcieć ustąpić. Tym razem to Lili się jej wyżaliła wreszcie z tego, co zaś ją od dłuższego czasu dręczy, wprawiając w głęboki smutek. Ona zawsze stawiała na szczerość, nienawidziła kłamstwa. Co za tym idzie była w porządku wobec innych i nikomu nie wciskała kitów. Nie widziała w tym najmniejszego sensu. - Wiesz, ja cały czas utrzymuję z nim kontakt i czasem rozmawiamy przez telefon, lecz to nie to samo... On wyjechał głównie po to, aby spełniać swe marzenia... - uściśliła, lepiej precyzując jak się sprawa ma. Dotarło do niej, że pominęła parę szczegółów i zabrzmiała tak, jakby zupełnie już nie wiedziała, co się z nim dzieje. A doskonale wiedziała. Tylko nie chciała być powodem, przez który zaprzepaściłby drogę do upragnionej kariery. Dopingowała mu z całego serduszka i wierzyła, że jak dopnie swego, być może kiedyś do niej wróci. Chwilowo żyła w tej okrutnej nieświadomości, że tak naprawdę nic mu nie wyszło i niedługo pojawi się w Bostonie dla niej. W ten czy inny sposób była kompletnie zagubiona; tęskniła i wciąż trwała w tej niepewności, czy kiedykolwiek odwzajemni jej skrywane uczucia... W tym tkwiła najgorsza zagwozdka. - Jasne, pamiętam. Trudno się z tobą nie zgodzić. Czekam na jakiś znak od niego i zależnie od tego, jak się to skończy... będzie łatwiej cokolwiek zdziałać. - skwitowała, godząc się z jej słowami, niemniej musiała dodać pewne brakujące informacje. W innym wypadku Jenna byłaby w dalszym ciągu przekonana, że są od siebie całkowicie odcięci. Teoretycznie mogliby się umówić, ale odległość ich dzieląca to obecnie uniemożliwiała. Owszem, było to dla niej trudne, aczkolwiek nie traciła nadziei, szczególnie że w końcu się usamodzielniła. Może właśnie dzięki temu uda jej się chociaż odwiedzić Tony'ego? Pozostawało jej być cierpliwą...
Okazywała Jennie wdzięczność za rady i było po niej widać, jak wiele jej obecność dla niej znaczy. Napiła się znów wina i się nim delektowała. Powolutku procenty zaczynały krążyć po jej żyłach i uderzać silniej w ten biedny, bardzo podatny na alkohol, do tego rozkojarzony łeb. - Kurde, koniec tego! Odpalmy jakąś muzykę i potańczmy, może zrobi nam się lepiej! Co ty na to? - oświadczyła nagle, wpadając na jakże olśniewający pomysł, który zaproponowała przyjaciółce. To nie mogło zakończyć się beznadziejną stypą. Wypadałoby natychmiast zmienić kierunek, w którym szła ich wspólna impreza! Miały szaleć, a nie popadać w okrutną rozpacz.
 
Strona 1 z 4
Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

POSZUKUJEMY!

Jeśli jest ktoś chętny wesprzeć administrację od strony porządkowej, czy też pomóc w kwestii tematyki eventów i wydarzeń losowych - zapraszamy do zgłoszenia się na moderatora

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13