Znalezionych wyników: 200
Hello Everyone! Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Planetarium
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 46
Wyświetleń: 2983

PostForum: 
CLEVELAND CIRCLE
   Wysłany: 2019-04-05, 21:56   Temat: Planetarium
Saskia, wbrew pozorom, bardzo rozumiała frustrację Felixa wynikającą z braku możliwości pracy i kontynuowania swojego hobby. Przez ostatni rok – bo mniej więcej tyle minęło od momentu, gdy wylądowała w szpitalu, czuła się podobnie. Jej koledzy z roku byli już na rezydenturze, pracowali w szpitalu, a ona spędziła za to sporo czasu w nim, próbując dojść do siebie i nie będąc w stanie podejść do egzaminu, przez co miała poczucie, że cała jej ciężka praca poszła na marne. I choć spotykanie się z Felixem, próba nadganiania materiałów i ciągłe powtarzanie do egzaminu, który będzie przecież zdawać w tym roku, miała poczucie frustracji, tak więc nie żywiła do Lorenzo urazy, że czasem się na niej wyżył, bo ona też to kiedyś robiła. Zwłaszcza na początku, zaraz po wyjściu ze szpitala. Z każdym tygodniem było jednak coraz lepiej i Lovell wierzyła, że z Felixem będzie podobnie. Mimo chwilowych trudności, nie poddawała się i wciąż trwała u jego boku. Bo przecież go kochała, a on o tym wiedział. A fakt, że nie zwiał i wciąż chciał mieć ją u boku wiele dla Saskii znaczył. Gdzieś w jej głowie rodziła się nadzieja, że Lorenzo odwzajemnia jej uczucia, tylko po prostu nie potrafi ich nazwać – gdyby była tylko przelotną znajomością nie ciągnęliby tego tyle czasu. Nie byłoby Paryża, ani sylwestra, ani wspaniałych urodzin z nim spędzonych. Rozeszliby się już dawno temu i udawali, że niczego nie było… a przecież się stało i to wiele. Saskia podświadomie czuła, że będzie jeszcze więcej. Chciała wierzyć, że to dopiero ich początek, że za rok znowu będą wspólnie spędzać sylwestra. A może nawet i święta? Nie mówiła tego głośno, ale chciałaby zamieszkać z Lorenzo. Tak na stałe i oficjalnie, a nie nocować u niego kilka dni w tygodniu i mieć w jego szafie pół swojej.
To wszystko, co dla niej zrobił wiele dla Saskii znaczyło. Nie mogła wymarzyć sobie lepszych urodzin. Podzielił się z nią kolejną rzeczą, która była stricte jego, a teraz stała się ich. Coraz więcej mieli takich wspólnych radości, rzeczy, które ich łączyły. Z każdą kolejną przywiązywała się do Felixa coraz to bardziej.
Też tak myślę – odpowiedziała. Nawet nie wiedział, jak bardzo te słowa ją ucieszyły. To oznaczało, że widział ich razem za rok. To napawało ją sporym optymizmem, co można było zobaczyć. Oczy Saskii zaświeciły się jeszcze bardziej.
Na chwilę zapomniała – znowu – o bożym świecie, delektując się smakiem jego ust. Z każdym razem przeżywała jego pocałunki tak samo, jak po raz pierwszy. Serce biło jej szybciej, garnęła do niego jeszcze bardziej. Lovell potrzebowała bliskości Lorenzo. Była niczym narkoman na głodzie, tyle że jej uzależnieniem był Felix, jego uwaga, zapach i poczucie posiadania go tuż obok. Gdy w końcu się od siebie oderwali, a Lorenzo powiedział to, co powiedział, na twarzy Saskii pojawiła się powaga.
Kiedyś się obrażę za te głupoty, które mówisz – odpowiedziała całkiem serio. – Żaden mężczyzna nie zrozumiał mnie tak jak ty. Żaden mężczyzna nie dotykał mnie z taką czułością. Żaden mężczyzna nie patrzył na mnie w taki sposób. A przede wszystkim żaden mężczyzna nie usłyszał ode mnie tego, co ty usłyszałeś, Felix. Dla mnie jesteś cudowny, ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. – Patrzyła na to zupełnie inaczej niż Lorenzo i uważała, że był dla siebie zbyt krytyczny. Gdy miała go przy sobie, była szczęśliwa. Więcej nie było jej potrzeba.
  Temat: Saskia Lovell
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 34

PostForum: 
Kalendarze
   Wysłany: 2019-03-25, 21:13   Temat: Saskia Lovell

Kalendarz Rozgrywek





  Temat: NIEOBECNOŚCI
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 51097

PostForum: 
Zamówienia
   Wysłany: 2019-03-10, 12:00   Temat: NIEOBECNOŚCI
Postacie: Saskia Lovell, Vincent Blanco, Stephanie Michels, Ariel Daniels, Hella Daniels, Maeve Chambers
Termin nieobecności: do 22, mam dwa tygodnie zawalone kolokwiami, nie ogarniam życia D:
  Temat: Planetarium
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 46
Wyświetleń: 2983

PostForum: 
CLEVELAND CIRCLE
   Wysłany: 2019-02-16, 00:20   Temat: Planetarium
Od czasu ich rozmowy minęło raptem kilka tygodni… i nie skończyła się ona tak źle, jak podejrzewała. Nadal utrzymywali kontakt, nadal się spotykali… i było dobrze, można tak to ująć. Może nie do końca tak, jakby Saskia tego chciała, ale zawsze mogło być gorzej. Felix nie uciekł, nie wycofał się, mimo że padły wielkie słowa, których nie chciał zapewne słyszeć, bo wiele komplikowały. Mimo wszystko ich wspólne życie nadal trwało. Lovell nadal odwiedzała Lorenzo, przynosząc jakieś słodkości, Felix pomagał jej nadrabiać braki, cieszyli się wspólnymi kolacjami i śniadaniami. Nawet nie zauważyła, kiedy przyszedł koniec roku i sylwester. Pamiętała ten zeszłoroczny, który spędziła zupełnie inaczej niż planowała. Miała być zabawa ze znajomymi, którą popsuło nagłe pojawienie się jej ex, którego na oczy nie chciała widzieć, przez co się zwinęła z zamiarem wrócenia do domu. Jednak widząc zapalone światło u Lorenzo, gwałtownie skręciła, parkując na jego podjeździe i pukając do drzwi, „odwalona” jak nigdy dotąd (dostało się jej za brak czapki, na pewno). I tak wyszło, że spędziła go z nim, popijając sok pomarańczowy podczas oglądania fajerwerków na jego balkonie. W tym roku miało być tak samo – wpadła do niego, ubrana stosunkowo zwyczajnie, bez większego szaleństwa, z delikatnym makijażem. Jakie było jej zdziwienie, gdy Felix podstawił jej pod nos wieczorową sukienkę i uświadomił, że spędzą dzisiejszy wieczór nieco inaczej.
Nawzajem, Felix – odpowiedziała, składając na jego ustach pocałunek. – Prawie – podkreśliła, wtulając się w niego i kładąc głowę na ramieniu, by móc przyglądać się sztucznym ogniom. Było magicznie. I tu nie chodziło o fenomenalne widoki, a o to, że miała go przy sobie i to nie tylko w czterech ścianach jego domu. Po raz pierwszy w Bostonie wyszli gdzieś razem, bez ukrywania się i krępacji.
Budzenie ze śniadaniem do łóżka – to było coś, co uwielbiała, przypominało jej to o wyjeździe do Francji, o leniwych, paryskich porankach i tej sielance, która między nimi była. I powoli to, co przeżywali tam, było i tutaj. W Bostonie. Co bardzo, ale bardzo ją cieszyło.
Dwie sukienki w ciągu kilku godzin? Oszalałeś! – odpowiedziała, śmiejąc się pod nosem, jednakże biorąc ubranie do ręki, by zobaczyć je w całej okazałości. – Piękna, dziękuję skarbie – powiedziała, by następnie musnąć jego usta w ramach podzięki. – Kolacja we włoskiej knajpie z muzyką na żywo brzmi jak świetny plan na wieczór – przyznała.
Jak tylko weszła do środka, wiedziała, że zakocha się w tym miejscu. Niewielka, włoska knajpka, ale klimat miała niesamowity i doskonale rozumiała, dlaczego Felix tak bardzo ją lubił… To nie był jednak koniec niespodzianek. Kolacja została zwieńczona tortem i „sto lat” na całą knajpę, tak, że Saskia była aktualnie w centrum zainteresowania. Nie wiedziała, co powiedzieć. Spoglądała na Felixa ze łzami szczęścia w oczach, nie dowierzając, że włożył w to wszystko tyle trudu.
Jesteś cudowny – wydusiła jedynie z siebie, gdy poszli w ostatni taniec, tuż przed wyjściem z restauracji. Nie było słów, które mogłyby opisać, jak bardzo była szczęśliwa.
Myślała, że to koniec atrakcji na dzisiaj – jak się okazało, Lorenzo miał kolejnego asa w rękawie. Idąc przez miasto – trzymając go za rękę – próbowała z niego wyciągnąć, gdzie idą. Felix jednak milczał i dopiero na miejscu się okazało, że dotarli do planetarium, a w nim rozłożyli się pod gwiaździstym niebem. Tylko ich dwójka.
Saskia oparła się na łokciu, tak, by móc spojrzeć na Lorenzo i pogłaskać go po policzku. Chwila minęła, nim cokolwiek powiedziała.
Dziękuję, Felix. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszych urodzin. – Po tych słowach pochyliła się, by złożyć na jego ustach pocałunek.
Ten wieczór nie mógł być chyba już piękniejszy.
  Temat: Chwalimy się/Narzekamy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 3051
Wyświetleń: 66880

PostForum: 
OFF TOP
   Wysłany: 2019-02-09, 11:14   Temat: Chwalimy się/Narzekamy
+ wróciłam do życia po usuwaniu ósemki :omygy:
+ ostatnio na siłowni robiłam przysiady z 16kg kettlem. Jestem z siebie dumna.
+ moja spodnie, ktore były za małe są teraz w sam raz, wiedziałam, żeby ich nie wywalać!
+ napisałam posty i powoli wychodzę na czysto!
- nie chce mi się iść do pracy
  Temat: Salon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 1993

PostForum: 
110
   Wysłany: 2019-01-29, 22:26   Temat: Salon
Bycie w związku nie jest łatwe – to fakt. Wiążą się z tym pewne wyrzeczenia, chodzenie na kompromisy i wiele innych rzeczy jak poświęcenie dla tej drugiej osoby. To coś więcej niżeli zwykła przygoda, która skończy się prędzej czy później – to dzielenie wspólnie życia, w jakiś sposób. Jakby się jednak im przyjrzeć dokładnie, to Saskia i Felix po części już to robili. Wiedzieli dużo o sobie, o tym co się dzieje w ich życiach, wspierali się w ciężkich momentach, spędzali wspólnie wolne chwile. Lovell miała u Felixa cały arsenał swoich rzeczy i chcąc nie chcąc, musiał jej odstąpić trochę miejsca w szafie, w której to trzymała ubrania na wypadek, gdyby została u Lorenzo na kolacji ze śniadaniem. Chcąc wejść z Felixem na kolejny poziom – już tak oficjalnie – musiała się wykazać cierpliwością. Po raz kolejny.
Lorenzo nie był łatwym mężczyzną do kochania. Nie każda kobieta byłaby w stanie trwać w takim układzie, jaki mieli, w niepewności, czy przypadkiem z dnia na dzień się nie wycofa, stwierdzając, że nie jest gotowy na nic większego; jednocześnie starając się uśmiechać jak zwykle, robić dobrą minę do złej gry i nie myśleć zbyt wiele, o tym co będzie jutro. Nie pytać, nie podejmować ciężkich rozmów. Po prostu cierpliwie czekać. Dotychczas Saskia tak robiła – dzisiejszy wieczór jednak ją przełamał. Coś się w niej złamało i musiała zacząć. Bała się tej rozmowy, jednakże… koniec końców nie było tak źle. Można powiedzieć, że w pewien sposób ją uspokoiła. Teraz mogła wrócić do poprzedniego stanu. Do bycia księżniczką oczekującą na swojego księcia, aż ten się zdecyduje.
Przestań się przejmować moimi rodzicami, już tyle razy Ci to tłumaczyłam... – powiedziała, spoglądając mu prosto w oczy. Państwu Lovell zależało tylko na tym, żeby ich córka była szczęśliwa, niezależnie od tego z kim. I wcale nie było mu tak bardzo blisko do jej rodziców. Między nią, a najstarszym bratem było dziesięć lat różnicy, więc nie ma źle. Plus rodzice Saskii naprawdę nie ingerowali w ich życie prywatne. To czy wezmą ślub, czy nie – jest zależne tylko od nich. – I nie zapomnij o tym – szepnęła jeszcze zanim jego wargi wpiły się w jej własne i zaczęli zapominać o bożym świecie ponownie.
Beatlesi zdecydowanie dali o sobie znać.

[z/t]
  Temat: Gideon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 148

PostForum: 
Relacje
   Wysłany: 2019-01-16, 17:18   Temat: Gideon
No hej! Z Arielką to wiadomo, że może uda się coś ogarnąć dla reszty ferajny? :hollie:

W Spotted mógł się spotkać pewnie z Vincem, ten facet obskoczył już wszystkie możliwe kluby w Bostonie. No a że jest artystyczną duszą, to na pewno dogadałby się z Mae.
  Temat: Salon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 1993

PostForum: 
110
   Wysłany: 2019-01-15, 02:28   Temat: Salon
Pod pewnym względem się nie różnili aż tak bardzo – oboje nie mieli doświadczenia w takich „prawdziwych związkach”, gdzie zaczyna się planować wspólną przyszłość, stabilizację, dzieci, gdy przedstawia się swojego wybranka rodzicom z myślą, że kiedyś zostaną jego czy też jej teściami. Wszyscy chłopcy na drodze Saskii – bo mężczyznami nie można było ich nazwać – uciekali, gdy docierało do nich, jak wielkim poświęceniem jest bycie u boku osoby chorej. Może i Lovell nie była obłożnie chora, ale wynikały z powodu jej zdrowia – a raczej jego braku – pewne ograniczenia. Nie nadawała się na mocno zakrapiane imprezy, nie mogła szaleć na parkiecie, nawet w kwestiach łóżkowych były pewne ale. I na nic nie zdawała się tutaj uroda Saskii – co jej po niej, skoro nikt nie chce jej brać w całym „pakiecie”, ze wszystkimi wadami i zaletami, z zepsutym – jak to zwykła mówić – sercem, które w każdej chwili tak naprawdę mogło odmówić posłuszeństwa. Prędzej czy później będzie potrzebować przeszczepu. Dopóki dawało sobie radę, dopóki leki skutecznie powstrzymywały rozwój choroby, nikt o tym nie mówił, ale jednak Saskia, jako studentka medycyny, miała na tyle wiedzy, by być tego pewną. Na chwilę obecną nie było z nią tak źle – mogła sobie pozwolić nawet na lekkie sporty, wręcz było to wskazane. Długie spacery, wypad na łyżwy w zimę czy na rolki w lato – z odpowiednim umiarem oczywiście – były dla niej dobre. Nie musiała być cały czasy hospitalizowana. Za rok, dziesięć albo dwadzieścia lat może się to zmienić – i ta wizja poszczególnych kandydatów zniechęcała skutecznie do dania Saskii szansy. Felix jednak rozumiał. Wiedział, jakie są jej potrzeby, troszczył się, by brała regularnie leki, by się nie przemęczała, pilnował jej wagi. Zależało mu. I to nie tylko jako lekarzowi, Lovell o tym wiedziała doskonale.
Poczuła, jakby dostała od niego w policzek. Nie chciała się kłócić. Nie to było jej zamiarem. Więc nie zamierzała w żaden sposób się odgryzać. Zacisnęła tylko wargi, spuszczając wzrok, starając się powstrzymać napływające do oczu łzy i zbierając się na odwagę, by mu wszystko wyznać. To chyba była ich najtrudniejsza rozmowa, nawet wtedy, w szpitalu, było łatwiej.
Wymienili między sobą wiele pocałunków – ten był jednak inny. Był słodko – gorzki, z posmakiem słonych łez spływających po policzkach Saskii. Pełen pasji, ale i smutku. Pełen uczuć, które się w niej kotłowały od tak dawna. Raz po raz muskała usta Felixa, jakby to był ich ostatni raz – doskonale znała jego naturę i wiedziała, że jego natura może stwierdzić, że pora się wycofać i chciała się na to w jakiś sposób na to przygotować. Choć czy to w ogóle było możliwe?
Teraz to ona milczała, słuchając co ma do powiedzenia, starając się złapać głębszy oddech (płacz nie tego nie ułatwiał, a to nie wychodziło jej na dobre w żadnym stopniu).
Boję się, że w końcu Ci się uda – powiedziała, robiąc między słowami przerwę na wdechy. Cały czas w myślach powtarzała sobie, że musi się uspokoić. – Nie potrzebuję krzyczeć, oznajmiać całemu światu. Nie chcę jednak kryć się cały czas w czterech ścianach, robiąc z tego tajemnicę poliszynela. Skoro we Francji mogliśmy się sobą cieszyć, bez skrępowania, to czemu nie możemy w Bostonie? – Dla niej argument wiek i etyka już dawno nie istniały. Gdyby się tym przejmowali zakończyliby ten romans na samym jego początku, a tak wciąż trwali, coraz bardziej się do siebie przywiązując. – Wyjdźmy na kolację, na spacer, do teatru. I nie przejmujmy się tym, że ktoś może nas zobaczyć, po prostu. – Małe kroki. Przecież nie musieli się aż tak ze swoimi uczuciami obnosić w przestrzeni publicznej. Chciała jednak na tym spacerze trzymać go za rękę, na kolacji podjadać rzeczy z jego talerza, a wracając z teatru wieczorem mieć na sobie jego marynarkę. Czy to tak dużo?
Wbrew pozorom te słowa, które wypowiedział Felix, dały jej dużo. Więcej, niżeliby przypuszczał. Nigdzie się nie wybierała. I choć przez jakiś czas myślała, że ma już dość i powinna to zakończyć, to jednak – tak samo jak Lorenzo – nie potrafiła.
Nie zamierzam, Felix. I doskonale o tym wiesz – szepnęła, przytulając się do niego. I dopiero teraz tak naprawdę się uspokoiła. Bliskość Lorenzo bardzo dobrze na nią wpływał. W jego ramionach czuła się bezpieczna jak nigdy. Wszystkie smutki i trudności po prostu mijały.
  Temat: Salon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 1993

PostForum: 
110
   Wysłany: 2019-01-13, 00:24   Temat: Salon
Saskia wiedziała, że to nie tak do końca działa – że sam fakt kochania kogoś i bycie w związku nie oznaczało, że tak będzie do końca ich życia. Jednakże, wiedząc na czym stoi, czułaby się po prostu pewniej, stabilniej. Nie musiałaby pokrętnie się tłumaczyć rodzinie, dlaczego tak często go odwiedza i dlaczego czasem nie wraca na noc do domu. Oficjalnie nie mogła przecież powiedzieć, że ma faceta i śpi u niego, co nie? Jeżeli by rodzice wiedzieli, że się z kimś spotyka, to musiałaby go im przedstawić, zwłaszcza mamie, która by potem rozgadała połowie Bostonu, że jej córeczka ma takiego mądrego, wyedukowanego chłopaka. I różnica wieku pomiędzy nimi byłaby ostatnią rzeczą, która by ją interesowała. Chęć zbudowania „zdrowej” relacji? Cóż. Saskia wychodziła ostatnimi czasy z założenia, że to, że tkwią w takim niebycie, stagnacji, sprawiało, że między nimi było więcej sprzeczek. Głównie winą można by obarczyć frustrację Lovell, która po części chciała stabilizacji, rutyny z Felixem u boku. Jakieś zaczątku tego już mieli – odwiedzała go niemalże codziennie i praktycznie zawsze zostawała na noc, zbierając się do domu późnym popołudniem, albo następnego dnia. Miała u Felixa już swoje rzeczy – trochę ciuchów na zmianę, własną szczoteczkę do zębów, kapcie i leki, żeby nie musieć pamiętać o braniu ich z domu. Po części niemal tu mieszkała… a jednak, no właśnie. Oficjalnie to udzielał jej tylko korepetycji. A to, że anatomii ludzkiej uczyła się w praktyce, to już zupełnie inna sprawa.
Nie żałuję, że tak to wszystko się potoczyło – przyznała. Oboje spodziewali się zupełnie czegoś innego, aniżeli zgotował im los. Choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że ich relacja jest spisana na porażkę, że więcej ich dzieliło niż łączyło, to mimo wszystko doszli bardzo daleko, odkrywając siebie kawałek po kawałku, by znaleźć nić porozumienia, która to ich ze sobą połączyła.
Mimowolnie uśmiechnęła się delikatnie na jego pierwszą odpowiedź, jednakże nie o to przecież jej chodziło, dlatego czekała dalej. Z sercem bijącym jak młot, z niepokojem wymalowanym w jej oczach, lekko przy tym drżąc. Nie wiedziała czego ma się spodziewać. Nie wiedziała, co chciałaby nawet od niego usłyszeć. Miała kompletny mętlik w głowie, nie wiedząc nawet, dlaczego postanowiła o to zapytać. Czyżby postanowiła sobie wziąć radę Lexy do serca i powiedzieć o swoich uczuciach?
Skoro lubisz mieć mnie przy sobie, to dlaczego mnie ostatnimi czasy od siebie odsuwasz? – zapytała. Nie była ślepa. Może i wydawała się nic z tego nie robić, cały czas trwając przy nim, jednakże to czuła. Saskię to bolało. Mogła się uśmiechać, mogła udawać silną, ale… jak długo?
Gdy zadał pytanie, nie potrafiła odpowiedzieć. W gardle stanęła jej wielka klucha, której nie potrafiła przełknąć. Gdzieś w kącikach oczu Lovell pojawiły się łzy. Bała się. Bała się, że to wszystko straci. Nie potrafiła sobie wyobrazić, że miałaby już do niego nie przychodzić, nie móc czuć zapachu jego wody po goleniu, nie usłyszeć bury za brak czapki… To po prostu nie mieściło się w jej głowie.
Beatlesi wcale nie pomagali… a ta piosenka idealnie się wręcz wpasowała w klimat (czyżby opaczność?). Saskia złożyła na ustach Felixa kilka krótkich pocałunków, może nieco nerwowych. Próbowała się zebrać w sobie.
Ja... – wydusiła z siebie, by znów zamilknąć na chwilę. Przez chwilę jej przeszło przez myśl, żeby wziąć wstać i wyjść. Uciec od tego – jednak to nie było wyjście. Musiała stawić temu czoło, jak na dorosłą osobę przystało. – Chciałabym mieć pewność, że jestem jedyną kobietą w Twoim życiu. Że jesteś tylko mój. Chciałabym móc to powiedzieć każdemu. Chciałabym pójść z Tobą na spacer, trzymając Cię za dłoń, nie przejmując się, co to będzie, gdy ktoś nas zobaczy. Chciałabym zasypiać i budzić się przy Tobie za każdym razem, codziennie jeść razem śniadanie. – Na chwilę przerwała, obserwując jego reakcję. Położyła dłoń na policzku Felixa, by pogłaskać go kciukiem. – Minął rok Felix, a ja nie mam pojęcia, na czym stoję. Jak długo jeszcze będzie to trwać? Kiedy nastąpi dzień, w którym odsuniesz mnie od siebie kompletnie? – Głos jej drżał, a pierwsze łzy spływały po policzkach. Nie tak miał wyglądać ten wieczór. I nie tak wyobrażała sobie moment, w którym mu powie o swoich uczuciach. Zupełnie nie tak. – Kocham Cię, Felix – szepnęła i nie czekając na jego reakcję, po prostu go pocałowała. Raz po raz muskała jego usta, z każdą chwilą pogłębiając pocałunek i sprawiając, że stawał się coraz to bardziej namiętny, nie pozwalając Lorenzo się odsunąć. Sama nie wiedziała, czy to był początek, czy koniec. Jeżeli to drugie, to po raz ostatni chciała poczuć jego smak, zapach.
W końcu się jednak od niego odsunęła. W oczach miała wciąż łzy. Czekała. Na co? Nie miała pojęcia. W tym wypadku Felix był niczym zagadka. Nie wiedziała, co mu siedziało w głowie, jak zareaguje. Bała się jego słów, jego reakcji, tego jak się zachowa. Nie było jednak odwrotu. Wypowiedzianych słów nie dało się cofnąć.
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 3217

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-12, 23:27   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
Co ja mam mu powiedzieć? "No hej, Felix, kocham Cię"? Nigdy nikomu nie wyznawałam swoich uczuć.
Czuję się jak nastolatka.
  Temat: Salon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 1993

PostForum: 
110
   Wysłany: 2019-01-12, 00:02   Temat: Salon
Z góry przepraszam za tę ścianę tekstu :shock:

Gdyby wyciąć epizod z wypadkiem i to, co było po nim, to Francja dla Saskii była najcudowniejszym czasem, jaki kiedykolwiek z Felixem spędziła. Owszem, uwielbiała go odwiedzać, jednakże potajemne spotykanie się w czterech ścianach, jakby byli dwójką wstydliwych nastolatków ją męczyło i brakowało jej tej swobody, która między nimi była w Europie. Chciałaby z Felixem pójść na kolację na miasto, nie musząc się przejmować, czy przypadkiem ich ktoś nie zobaczy. Chciałaby trzymać go za rękę, bez żadnego skrępowania, skradać pocałunki, nie przejmując się tym, że są w miejscu publicznym. Chciałaby stworzyć z nim normalny związek, umacniać relację, która między nimi była, a nie ciągle tkwić w tym samym. Była sfrustrowana, starała się to ukrywać, ale nie zawsze wychodziło. Lorenzo jednak wykorzystywał fakt, że się nie skarżyła na to głośno na swoją korzyść, umyślnie ciągnąc to, co nie było jej na rękę, a co było wygodnie dla niego i wewnętrznego dziecka. Kompleks Piotrusia Pana u Felixa był mocno widoczny, zwłaszcza teraz, gdy to Saskia mu trochę „matkowała”, opiekując się nim i ciągle trwając, mimo jego humorków, bycia bucem czy prób odsunięcia jej od niego. Pobłażała, nie wymagała zbyt wiele, wszystko zrzucając na wypadek – gdyby nie on, to wszystko wyglądałoby inaczej. To powtarzała sobie niemal w nieskończoność.
Zwykle to Ty odwracasz kota ogonem, teraz role się zamieniły – odpowiedziała, pokazując mu przy tym język, wciąż starając zachować pozory żartowania. To nie tak, że przeszło jej przez myśl, że cudownie byłoby, gdyby zamieszkali razem. Skądże znowu.
Nie chciała się łudzić, robić sobie niepotrzebnych nadziei – rok temu, gdy przekroczyli granicę, była pewna, że długo tego nie pociągną. Jedna noc, może dwie… A wyszło na to, że tych nocy było już sporo i ciągną to dalej, jednocześnie nie określając się w żaden sposób. I jak dla Felixa, który za zobowiązaniami nie przepadał, to było jak najbardziej na rękę, to dla Saskii zaczynało się to robić męczące. Zwłaszcza, że ten romans przerodził się w coś więcej i po prostu się w nim zakochała. I to był powód, dla którego wciąż przy nim trwała, mimo tych gorszych momentów, mimo że zdarzało się, że potrafił być dla niej szorstki, użyć słów, które bolały bardziej niżeli uderzenie prosto w twarz. Wiele kobiet na jej miejscu już dawno rzuciłoby to w cholerę – ona nie potrafiła.
Czyny potrafiły wiele powiedzieć, jednakże czasem słowa były również potrzebne. I Saskia powoli zbliżała się do tego momentu, w którym chciała porozmawiać z nim tak na poważnie, usłyszeć od Felixa, kim tak naprawdę dla niego jest i co znaczy.
Głupia nie była, trochę w fandomie siedziała i doskonale wiedziała, po ile takie perełki chodzą, więc nie miał co ściemniać. Była mu jednak mega wdzięczna za ten prezent, bo był po prostu cudowny. Wtuliła się w niego, na chwilę zapominając o swoim bezalkoholowym winie i kawałku sernika, który leżał na ławie i czekał na konsumpcję. Czerpała przyjemność z tego, że miała go blisko, jednocześnie zbierała się na odwagę.
Wiesz, że to już rok? – zapytała, spoglądając na niego. Miała nadzieję, że zrozumie, o co jej chodzi. Bo jak zapyta, to nie będzie miała pojęcia, jak to ubrać w słowa. Nie są przecież od roku razem – oficjalnie też się nie spotykają, ani nie randkują. Więc czym to było, to nie wiedziała. – Nie pomyślałabym, że tak to wszystko się potoczy. – Była niemal pewna, że skończą to tak szybko, jak zaczęli. Bo etyka zawodowa, bo różnica wieku… i tak dalej. Jednak trwali, mając za sobą kilka cięższych chwil, ale także tych szczęśliwych. Wciąż pamiętała ich poważną rozmowę wtedy, w szpitalnej sali. Mówił, że chce, by była szczęśliwa. Wiedział, czego potrzebowała – jego osoby. Gdy był blisko, nie potrzebowała niczego więcej. Jednocześnie wiedział, że uciekanie i udawanie, że między nimi nic nie ma ją po prostu męczyło.
Westchnęła ciężko, biorąc swoje wino i dopijając je, żałując, że jednak nie ma w nim alkoholu, bo zdecydowanie coś na odwagę by się jej przydało. Lexy miała rację – powinni porozmawiać, ale bała się zacząć temat. Bała się, że gdy dowie się prawdy, to ją odsunie od siebie jeszcze bardziej, że wszystko się zepsuje. Z dwojga złego wolała tkwić z nim w takiej relacji, jaką mieli teraz, niżeli go stracić.
Felix... – zaczęła nieco niepewnie, odsuwając się na tyle, by móc spojrzeć mu prosto w oczy. Na twarzy Saskii malowała się powaga i strach. – Kim ja dla Ciebie jestem? – zapytała. Czekała niecierpliwie na odpowiedź z sercem bijącym jak szalone.
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 3217

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-11, 18:13   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
Chcę mu powiedzieć, ale jednocześnie się boję, że to sprawi, że się wycofa i mnie odsunie od siebie... Sama nie wiem co robić, Lex.
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 3217

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-11, 17:00   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
Wszystko się ułoży, zobaczysz :frajer:



masz 1 nową wiadomość
Nie. Chciałam mu powiedzieć we Francji, po skończonych zawodach, ale wyszło jak wyszło i wciąż to w sobie duszę...
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 3217

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-10, 18:40   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
Wiadomo, że Ci na nim zależy. Przecież przeżyliście ze sobą tyle rzeczy, przede wszystkim jesteście przyjaciółmi. Musisz to jakoś rozegrać, tak by wasza relacja na tym nie ucierpiała...



masz 1 nową wiadomość
Myślałam, że różnica wieku będzie problemem, a to jest coś, na co kompletnie nie zwracam uwagi.Bardziej mnie denerwuje to, że jest Piotrusiem Panem, który boi się zobowiązań. Oczywiście, że mi ta "normalność" nie pasuje, denerwuje mnie okropnie, frustruje i mam dość tej niepewności. Kocham go, ale ileż można ciągnąć taką zabawę w ciuciubabkę?
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 3217

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-10, 14:21   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
A rozmawialiście na ten temat czy nie? No bo skoro czujesz, że to nie do końca jest TO, no to musisz coś z tym zrobić.
Cóż... fizycznie nieco lepiej, ale nadal jest sfrustrowany tym, że musi siedzieć w domu, brakuje mu pracy, przez co wybuchają między nami mniejsze bądź większe sprzeczki. Zamierzam do niego wpaść z prezentem i blachą sernika. Minął rok odkąd... się spotykamy. Bo związkiem tego nazwać nie można. Po powrocie do Bostonu wszystko wróciło do "normalności".
 
Strona 1 z 14
Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się marcowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 12