Znalezionych wyników: 171
Hello Everyone! Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Gideon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 79

PostForum: 
Relacje
   Wysłany: 2019-01-16, 17:18   Temat: Gideon
No hej! Z Arielką to wiadomo, że może uda się coś ogarnąć dla reszty ferajny? :hollie:

W Spotted mógł się spotkać pewnie z Vincem, ten facet obskoczył już wszystkie możliwe kluby w Bostonie. No a że jest artystyczną duszą, to na pewno dogadałby się z Mae.
  Temat: Salon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń: 1522

PostForum: 
110
   Wysłany: 2019-01-15, 02:28   Temat: Salon
Pod pewnym względem się nie różnili aż tak bardzo – oboje nie mieli doświadczenia w takich „prawdziwych związkach”, gdzie zaczyna się planować wspólną przyszłość, stabilizację, dzieci, gdy przedstawia się swojego wybranka rodzicom z myślą, że kiedyś zostaną jego czy też jej teściami. Wszyscy chłopcy na drodze Saskii – bo mężczyznami nie można było ich nazwać – uciekali, gdy docierało do nich, jak wielkim poświęceniem jest bycie u boku osoby chorej. Może i Lovell nie była obłożnie chora, ale wynikały z powodu jej zdrowia – a raczej jego braku – pewne ograniczenia. Nie nadawała się na mocno zakrapiane imprezy, nie mogła szaleć na parkiecie, nawet w kwestiach łóżkowych były pewne ale. I na nic nie zdawała się tutaj uroda Saskii – co jej po niej, skoro nikt nie chce jej brać w całym „pakiecie”, ze wszystkimi wadami i zaletami, z zepsutym – jak to zwykła mówić – sercem, które w każdej chwili tak naprawdę mogło odmówić posłuszeństwa. Prędzej czy później będzie potrzebować przeszczepu. Dopóki dawało sobie radę, dopóki leki skutecznie powstrzymywały rozwój choroby, nikt o tym nie mówił, ale jednak Saskia, jako studentka medycyny, miała na tyle wiedzy, by być tego pewną. Na chwilę obecną nie było z nią tak źle – mogła sobie pozwolić nawet na lekkie sporty, wręcz było to wskazane. Długie spacery, wypad na łyżwy w zimę czy na rolki w lato – z odpowiednim umiarem oczywiście – były dla niej dobre. Nie musiała być cały czasy hospitalizowana. Za rok, dziesięć albo dwadzieścia lat może się to zmienić – i ta wizja poszczególnych kandydatów zniechęcała skutecznie do dania Saskii szansy. Felix jednak rozumiał. Wiedział, jakie są jej potrzeby, troszczył się, by brała regularnie leki, by się nie przemęczała, pilnował jej wagi. Zależało mu. I to nie tylko jako lekarzowi, Lovell o tym wiedziała doskonale.
Poczuła, jakby dostała od niego w policzek. Nie chciała się kłócić. Nie to było jej zamiarem. Więc nie zamierzała w żaden sposób się odgryzać. Zacisnęła tylko wargi, spuszczając wzrok, starając się powstrzymać napływające do oczu łzy i zbierając się na odwagę, by mu wszystko wyznać. To chyba była ich najtrudniejsza rozmowa, nawet wtedy, w szpitalu, było łatwiej.
Wymienili między sobą wiele pocałunków – ten był jednak inny. Był słodko – gorzki, z posmakiem słonych łez spływających po policzkach Saskii. Pełen pasji, ale i smutku. Pełen uczuć, które się w niej kotłowały od tak dawna. Raz po raz muskała usta Felixa, jakby to był ich ostatni raz – doskonale znała jego naturę i wiedziała, że jego natura może stwierdzić, że pora się wycofać i chciała się na to w jakiś sposób na to przygotować. Choć czy to w ogóle było możliwe?
Teraz to ona milczała, słuchając co ma do powiedzenia, starając się złapać głębszy oddech (płacz nie tego nie ułatwiał, a to nie wychodziło jej na dobre w żadnym stopniu).
Boję się, że w końcu Ci się uda – powiedziała, robiąc między słowami przerwę na wdechy. Cały czas w myślach powtarzała sobie, że musi się uspokoić. – Nie potrzebuję krzyczeć, oznajmiać całemu światu. Nie chcę jednak kryć się cały czas w czterech ścianach, robiąc z tego tajemnicę poliszynela. Skoro we Francji mogliśmy się sobą cieszyć, bez skrępowania, to czemu nie możemy w Bostonie? – Dla niej argument wiek i etyka już dawno nie istniały. Gdyby się tym przejmowali zakończyliby ten romans na samym jego początku, a tak wciąż trwali, coraz bardziej się do siebie przywiązując. – Wyjdźmy na kolację, na spacer, do teatru. I nie przejmujmy się tym, że ktoś może nas zobaczyć, po prostu. – Małe kroki. Przecież nie musieli się aż tak ze swoimi uczuciami obnosić w przestrzeni publicznej. Chciała jednak na tym spacerze trzymać go za rękę, na kolacji podjadać rzeczy z jego talerza, a wracając z teatru wieczorem mieć na sobie jego marynarkę. Czy to tak dużo?
Wbrew pozorom te słowa, które wypowiedział Felix, dały jej dużo. Więcej, niżeliby przypuszczał. Nigdzie się nie wybierała. I choć przez jakiś czas myślała, że ma już dość i powinna to zakończyć, to jednak – tak samo jak Lorenzo – nie potrafiła.
Nie zamierzam, Felix. I doskonale o tym wiesz – szepnęła, przytulając się do niego. I dopiero teraz tak naprawdę się uspokoiła. Bliskość Lorenzo bardzo dobrze na nią wpływał. W jego ramionach czuła się bezpieczna jak nigdy. Wszystkie smutki i trudności po prostu mijały.
  Temat: Salon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń: 1522

PostForum: 
110
   Wysłany: 2019-01-13, 00:24   Temat: Salon
Saskia wiedziała, że to nie tak do końca działa – że sam fakt kochania kogoś i bycie w związku nie oznaczało, że tak będzie do końca ich życia. Jednakże, wiedząc na czym stoi, czułaby się po prostu pewniej, stabilniej. Nie musiałaby pokrętnie się tłumaczyć rodzinie, dlaczego tak często go odwiedza i dlaczego czasem nie wraca na noc do domu. Oficjalnie nie mogła przecież powiedzieć, że ma faceta i śpi u niego, co nie? Jeżeli by rodzice wiedzieli, że się z kimś spotyka, to musiałaby go im przedstawić, zwłaszcza mamie, która by potem rozgadała połowie Bostonu, że jej córeczka ma takiego mądrego, wyedukowanego chłopaka. I różnica wieku pomiędzy nimi byłaby ostatnią rzeczą, która by ją interesowała. Chęć zbudowania „zdrowej” relacji? Cóż. Saskia wychodziła ostatnimi czasy z założenia, że to, że tkwią w takim niebycie, stagnacji, sprawiało, że między nimi było więcej sprzeczek. Głównie winą można by obarczyć frustrację Lovell, która po części chciała stabilizacji, rutyny z Felixem u boku. Jakieś zaczątku tego już mieli – odwiedzała go niemalże codziennie i praktycznie zawsze zostawała na noc, zbierając się do domu późnym popołudniem, albo następnego dnia. Miała u Felixa już swoje rzeczy – trochę ciuchów na zmianę, własną szczoteczkę do zębów, kapcie i leki, żeby nie musieć pamiętać o braniu ich z domu. Po części niemal tu mieszkała… a jednak, no właśnie. Oficjalnie to udzielał jej tylko korepetycji. A to, że anatomii ludzkiej uczyła się w praktyce, to już zupełnie inna sprawa.
Nie żałuję, że tak to wszystko się potoczyło – przyznała. Oboje spodziewali się zupełnie czegoś innego, aniżeli zgotował im los. Choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że ich relacja jest spisana na porażkę, że więcej ich dzieliło niż łączyło, to mimo wszystko doszli bardzo daleko, odkrywając siebie kawałek po kawałku, by znaleźć nić porozumienia, która to ich ze sobą połączyła.
Mimowolnie uśmiechnęła się delikatnie na jego pierwszą odpowiedź, jednakże nie o to przecież jej chodziło, dlatego czekała dalej. Z sercem bijącym jak młot, z niepokojem wymalowanym w jej oczach, lekko przy tym drżąc. Nie wiedziała czego ma się spodziewać. Nie wiedziała, co chciałaby nawet od niego usłyszeć. Miała kompletny mętlik w głowie, nie wiedząc nawet, dlaczego postanowiła o to zapytać. Czyżby postanowiła sobie wziąć radę Lexy do serca i powiedzieć o swoich uczuciach?
Skoro lubisz mieć mnie przy sobie, to dlaczego mnie ostatnimi czasy od siebie odsuwasz? – zapytała. Nie była ślepa. Może i wydawała się nic z tego nie robić, cały czas trwając przy nim, jednakże to czuła. Saskię to bolało. Mogła się uśmiechać, mogła udawać silną, ale… jak długo?
Gdy zadał pytanie, nie potrafiła odpowiedzieć. W gardle stanęła jej wielka klucha, której nie potrafiła przełknąć. Gdzieś w kącikach oczu Lovell pojawiły się łzy. Bała się. Bała się, że to wszystko straci. Nie potrafiła sobie wyobrazić, że miałaby już do niego nie przychodzić, nie móc czuć zapachu jego wody po goleniu, nie usłyszeć bury za brak czapki… To po prostu nie mieściło się w jej głowie.
Beatlesi wcale nie pomagali… a ta piosenka idealnie się wręcz wpasowała w klimat (czyżby opaczność?). Saskia złożyła na ustach Felixa kilka krótkich pocałunków, może nieco nerwowych. Próbowała się zebrać w sobie.
Ja... – wydusiła z siebie, by znów zamilknąć na chwilę. Przez chwilę jej przeszło przez myśl, żeby wziąć wstać i wyjść. Uciec od tego – jednak to nie było wyjście. Musiała stawić temu czoło, jak na dorosłą osobę przystało. – Chciałabym mieć pewność, że jestem jedyną kobietą w Twoim życiu. Że jesteś tylko mój. Chciałabym móc to powiedzieć każdemu. Chciałabym pójść z Tobą na spacer, trzymając Cię za dłoń, nie przejmując się, co to będzie, gdy ktoś nas zobaczy. Chciałabym zasypiać i budzić się przy Tobie za każdym razem, codziennie jeść razem śniadanie. – Na chwilę przerwała, obserwując jego reakcję. Położyła dłoń na policzku Felixa, by pogłaskać go kciukiem. – Minął rok Felix, a ja nie mam pojęcia, na czym stoję. Jak długo jeszcze będzie to trwać? Kiedy nastąpi dzień, w którym odsuniesz mnie od siebie kompletnie? – Głos jej drżał, a pierwsze łzy spływały po policzkach. Nie tak miał wyglądać ten wieczór. I nie tak wyobrażała sobie moment, w którym mu powie o swoich uczuciach. Zupełnie nie tak. – Kocham Cię, Felix – szepnęła i nie czekając na jego reakcję, po prostu go pocałowała. Raz po raz muskała jego usta, z każdą chwilą pogłębiając pocałunek i sprawiając, że stawał się coraz to bardziej namiętny, nie pozwalając Lorenzo się odsunąć. Sama nie wiedziała, czy to był początek, czy koniec. Jeżeli to drugie, to po raz ostatni chciała poczuć jego smak, zapach.
W końcu się jednak od niego odsunęła. W oczach miała wciąż łzy. Czekała. Na co? Nie miała pojęcia. W tym wypadku Felix był niczym zagadka. Nie wiedziała, co mu siedziało w głowie, jak zareaguje. Bała się jego słów, jego reakcji, tego jak się zachowa. Nie było jednak odwrotu. Wypowiedzianych słów nie dało się cofnąć.
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 2518

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-12, 23:27   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
Co ja mam mu powiedzieć? "No hej, Felix, kocham Cię"? Nigdy nikomu nie wyznawałam swoich uczuć.
Czuję się jak nastolatka.
  Temat: Salon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń: 1522

PostForum: 
110
   Wysłany: 2019-01-12, 00:02   Temat: Salon
Z góry przepraszam za tę ścianę tekstu :shock:

Gdyby wyciąć epizod z wypadkiem i to, co było po nim, to Francja dla Saskii była najcudowniejszym czasem, jaki kiedykolwiek z Felixem spędziła. Owszem, uwielbiała go odwiedzać, jednakże potajemne spotykanie się w czterech ścianach, jakby byli dwójką wstydliwych nastolatków ją męczyło i brakowało jej tej swobody, która między nimi była w Europie. Chciałaby z Felixem pójść na kolację na miasto, nie musząc się przejmować, czy przypadkiem ich ktoś nie zobaczy. Chciałaby trzymać go za rękę, bez żadnego skrępowania, skradać pocałunki, nie przejmując się tym, że są w miejscu publicznym. Chciałaby stworzyć z nim normalny związek, umacniać relację, która między nimi była, a nie ciągle tkwić w tym samym. Była sfrustrowana, starała się to ukrywać, ale nie zawsze wychodziło. Lorenzo jednak wykorzystywał fakt, że się nie skarżyła na to głośno na swoją korzyść, umyślnie ciągnąc to, co nie było jej na rękę, a co było wygodnie dla niego i wewnętrznego dziecka. Kompleks Piotrusia Pana u Felixa był mocno widoczny, zwłaszcza teraz, gdy to Saskia mu trochę „matkowała”, opiekując się nim i ciągle trwając, mimo jego humorków, bycia bucem czy prób odsunięcia jej od niego. Pobłażała, nie wymagała zbyt wiele, wszystko zrzucając na wypadek – gdyby nie on, to wszystko wyglądałoby inaczej. To powtarzała sobie niemal w nieskończoność.
Zwykle to Ty odwracasz kota ogonem, teraz role się zamieniły – odpowiedziała, pokazując mu przy tym język, wciąż starając zachować pozory żartowania. To nie tak, że przeszło jej przez myśl, że cudownie byłoby, gdyby zamieszkali razem. Skądże znowu.
Nie chciała się łudzić, robić sobie niepotrzebnych nadziei – rok temu, gdy przekroczyli granicę, była pewna, że długo tego nie pociągną. Jedna noc, może dwie… A wyszło na to, że tych nocy było już sporo i ciągną to dalej, jednocześnie nie określając się w żaden sposób. I jak dla Felixa, który za zobowiązaniami nie przepadał, to było jak najbardziej na rękę, to dla Saskii zaczynało się to robić męczące. Zwłaszcza, że ten romans przerodził się w coś więcej i po prostu się w nim zakochała. I to był powód, dla którego wciąż przy nim trwała, mimo tych gorszych momentów, mimo że zdarzało się, że potrafił być dla niej szorstki, użyć słów, które bolały bardziej niżeli uderzenie prosto w twarz. Wiele kobiet na jej miejscu już dawno rzuciłoby to w cholerę – ona nie potrafiła.
Czyny potrafiły wiele powiedzieć, jednakże czasem słowa były również potrzebne. I Saskia powoli zbliżała się do tego momentu, w którym chciała porozmawiać z nim tak na poważnie, usłyszeć od Felixa, kim tak naprawdę dla niego jest i co znaczy.
Głupia nie była, trochę w fandomie siedziała i doskonale wiedziała, po ile takie perełki chodzą, więc nie miał co ściemniać. Była mu jednak mega wdzięczna za ten prezent, bo był po prostu cudowny. Wtuliła się w niego, na chwilę zapominając o swoim bezalkoholowym winie i kawałku sernika, który leżał na ławie i czekał na konsumpcję. Czerpała przyjemność z tego, że miała go blisko, jednocześnie zbierała się na odwagę.
Wiesz, że to już rok? – zapytała, spoglądając na niego. Miała nadzieję, że zrozumie, o co jej chodzi. Bo jak zapyta, to nie będzie miała pojęcia, jak to ubrać w słowa. Nie są przecież od roku razem – oficjalnie też się nie spotykają, ani nie randkują. Więc czym to było, to nie wiedziała. – Nie pomyślałabym, że tak to wszystko się potoczy. – Była niemal pewna, że skończą to tak szybko, jak zaczęli. Bo etyka zawodowa, bo różnica wieku… i tak dalej. Jednak trwali, mając za sobą kilka cięższych chwil, ale także tych szczęśliwych. Wciąż pamiętała ich poważną rozmowę wtedy, w szpitalnej sali. Mówił, że chce, by była szczęśliwa. Wiedział, czego potrzebowała – jego osoby. Gdy był blisko, nie potrzebowała niczego więcej. Jednocześnie wiedział, że uciekanie i udawanie, że między nimi nic nie ma ją po prostu męczyło.
Westchnęła ciężko, biorąc swoje wino i dopijając je, żałując, że jednak nie ma w nim alkoholu, bo zdecydowanie coś na odwagę by się jej przydało. Lexy miała rację – powinni porozmawiać, ale bała się zacząć temat. Bała się, że gdy dowie się prawdy, to ją odsunie od siebie jeszcze bardziej, że wszystko się zepsuje. Z dwojga złego wolała tkwić z nim w takiej relacji, jaką mieli teraz, niżeli go stracić.
Felix... – zaczęła nieco niepewnie, odsuwając się na tyle, by móc spojrzeć mu prosto w oczy. Na twarzy Saskii malowała się powaga i strach. – Kim ja dla Ciebie jestem? – zapytała. Czekała niecierpliwie na odpowiedź z sercem bijącym jak szalone.
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 2518

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-11, 18:13   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
Chcę mu powiedzieć, ale jednocześnie się boję, że to sprawi, że się wycofa i mnie odsunie od siebie... Sama nie wiem co robić, Lex.
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 2518

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-11, 17:00   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
Wszystko się ułoży, zobaczysz :frajer:



masz 1 nową wiadomość
Nie. Chciałam mu powiedzieć we Francji, po skończonych zawodach, ale wyszło jak wyszło i wciąż to w sobie duszę...
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 2518

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-10, 18:40   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
Wiadomo, że Ci na nim zależy. Przecież przeżyliście ze sobą tyle rzeczy, przede wszystkim jesteście przyjaciółmi. Musisz to jakoś rozegrać, tak by wasza relacja na tym nie ucierpiała...



masz 1 nową wiadomość
Myślałam, że różnica wieku będzie problemem, a to jest coś, na co kompletnie nie zwracam uwagi.Bardziej mnie denerwuje to, że jest Piotrusiem Panem, który boi się zobowiązań. Oczywiście, że mi ta "normalność" nie pasuje, denerwuje mnie okropnie, frustruje i mam dość tej niepewności. Kocham go, ale ileż można ciągnąć taką zabawę w ciuciubabkę?
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 2518

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-10, 14:21   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
A rozmawialiście na ten temat czy nie? No bo skoro czujesz, że to nie do końca jest TO, no to musisz coś z tym zrobić.
Cóż... fizycznie nieco lepiej, ale nadal jest sfrustrowany tym, że musi siedzieć w domu, brakuje mu pracy, przez co wybuchają między nami mniejsze bądź większe sprzeczki. Zamierzam do niego wpaść z prezentem i blachą sernika. Minął rok odkąd... się spotykamy. Bo związkiem tego nazwać nie można. Po powrocie do Bostonu wszystko wróciło do "normalności".
  Temat: Salon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń: 1522

PostForum: 
110
   Wysłany: 2019-01-10, 14:04   Temat: Salon
Saskia wytrzymywała jego gburowatość, narzekanie, sprzeczki, zrzucając winę nie na samego Felixa, a frustrację związaną z stanem, w którym się znalazł. Rozumiała, że obecna sytuacja nie była dla niego łatwa, dlatego starała się nie eskalować problemów, nie zrzucać na niego jeszcze własnych i po prosto próbowała jak najszybciej te kłótnie puszczać w niepamięć. Lorenzo może i upierał się, że lepiej było mu samemu, ona jednak wiedziała swoje. I wcale nie było po niej widać tego, że powoli się męczyła, że powrót do starego układu wcale jej nie pasował i nie takiego chciała życia. Frustracja w końcu weźmie górę, ileż można stąpać po kruchym lodzie, nie wiedząc tak naprawdę, na co ma liczyć?
Sugerujesz, żebym się do Ciebie przeprowadziła? – Odwróciła nieco kota ogonem, żartując. Uśmiechnęła się do niego zawadiacko, przygryzając przy tym dolną wargę. – Na mój sernik nie ma mocnych – odpowiedziała, zupełnie przekonana o swojej racji. Był zupełnie inny niżeli tradycyjny sernik nowojorski. Na kruchym spodzie, na twarogu kupionym w jednym z polskich sklepów, a nie na serku typu philadelphia, z puszystą bezą i kruszonką. Przepis dostała właśnie od znajomej Polki, z którą to studiowała.
Wiedziała, że Felixowi przypadnie do gustu. Nie odpowiedziała na jego podziękowania, a jedynie się uśmiechnęła i zatraciła na chwilę w jego ustach. W takich momentach jak ten, właśnie te wszystkie… zmartwienia, smutki i niedogodności znikały. Gdy miała go blisko, na wyciągnięcie dłoni. Mogłoby tak już być do końca.
Saskia jadła tę zapiekankę, aż się jej uszy trzęsły i poprosiła nawet o dokładkę – co zapewne Felixa cieszyło – bo tak jej zasmakowało. Jednocześnie wspominała w umyśle tamten wieczór sprzed roku, gdy wszystko się zaczęło. Nie wierzyła, że tak szybko to minęło. Jednocześnie trochę frustrowało ją to, że minął rok, a oni dalej tkwią niemalże w tym samym, co byli.
Bezalkoholowe wino – dla wielu zapewne byłaby czysta profanacja, ona przywykła do tego. W sumie odkąd dostała tę burę od Felixa, alkoholu nie tknęła. Sylwestra, nieoczekiwanie, w zeszłym roku spędzili razem, Lorenzo więc ją pod tym względem pilnował, nawet we Francji nie pozwolił jej na małe grzeszki. No cóż. Zachciało się jej mieć faceta – lekarza, który na dodatek robi specjalizację z kardiologii i doskonale wie, z jakimi problemami Saskia się borykała.
Lovell odpakowała prezent i nie była w stanie uwierzyć własnym oczom. Była zachwycona do tego stopnia, że przez chwilę nie wiedziała, co w ogóle powiedzieć.
Boże, Felix. Przecież Ty na to fortunę wydałeś. – Saskia doskonale wiedziała, po ile chodzą takie perełki i nie zdziwiłaby się, gdyby wydał na to więcej niżeli na bransoletkę, którą dostała od niego we Francji. – Dziękuję – powiedziała i przytuliła się do Lorenzo.
  Temat: Lexy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 2518

PostForum: 
Telefony
   Wysłany: 2019-01-10, 13:28   Temat: Lexy

masz 1 nową wiadomość
Wesołych Świąt, Lexy!
Co tam u Ciebie? Jak sytuacja z Theo?
  Temat: Salon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń: 1522

PostForum: 
110
   Wysłany: 2019-01-07, 23:46   Temat: Salon
Nie było im obojgu łatwo tak naprawdę. Saskia starała się być silna dla niego, trwać przy nim i pomagać, jak tylko mogła, aczkolwiek nie była w stanie zrobić wszystkiego. Widziała jaką frustrację wywoływało u niego to, że był uziemiony w domu, niezdolny do pracy czy wykonywania swojego hobby (choć po tym co się stało, Saskia miała nadzieję, że wybije sobie to z głowy – na próżno). I zapewne nie raz dostało się jej przez to rykoszetem. Nie skarżyła się jednak, cały czas starając się jakoś mu urozmaicać ten czas. Dawanie jej korepetycji trochę pomagało, więc czasem przychodziła do niego z tematami, które doskonale rozumiała, byle tylko z nim spędzić trochę czasu i dać mu namiastkę pracy, którą przecież tak kochał. Wiadomo, to nie zastąpi Felixowi szpitala, pacjentów – aczkolwiek wciąż to było za mało. Saskia miała jednak wtyki u rehabilitantów, wiedziała niemalże wszystko i Lorenzo wcale nie musiał jej mówić o przebiegu leczenia. Ona po prostu była na bieżąco, aczkolwiek się tym nie chwaliła. I specjalnie nie pytała też Felixa – bo to był dosyć drażliwy temat i jak chciał się z nią czymś podzielić, to robił to sam, nie ciągnęła go w żaden sposób za język.
Wiele razy myślami wracała do Europy, sprzed wypadku oczywiście. Tak bardzo brakowało jej tego, czego tam przeżyli. Tej wylewności, tej magii, która między nimi była. Wtedy czuła, że to nie jest tylko jednostronne uczucie, że Felix też coś do niej żywi i tratuje ją poważnie. Teraz ich relacja wróciła na stare tory. Niby się spotykali, robiąc przy tym z tego tajemnicę poliszynela, co znów sprawiało, że czuła wewnętrzną frustrację i zmęczenie. Duszenie tych uczuć do Lorenzo sprawiało Lovell coraz więcej trudu. Tak bardzo chciała mu powiedzieć te dwa magiczne słowa, a jednocześnie bała się, że to jeszcze za wcześnie…
Właśnie czuję, że coś zmajstrowałeś… Uwielbiam jak gotujesz. – Do dziś nie mogła zapomnieć tego spaghetti sprzed roku. Choć na tym oczywiście nie skończyło się dokarmianie Felixa. Lorenzo dbał cały czas o to, żeby Saskia przybierała te kilogramy, które były tak ważne w jej leczeniu. – Sernik z bezą – wyjaśniła, co to za pyszności ze sobą przyniosła. Może nie jakieś bardzo zdrowe, ale od kawałka serniczka jeszcze chyba nikt nie umarł, prawda? – Mam tylko kilkanaście metrów do przejścia... – mruknęła, próbując się jakoś wytłumaczyć, choć pewnie była od razu na straconej pozycji. Gdy poczuła jego usta na swoich, zamruczała z zadowoleniem, oddając pocałunek.
Pozbyła się w końcu płaszcza. Oczywiście, tak jak zawsze, miała na ręce bransoletkę, którą od niego dostała we Francji. Była dla niej cholernie ważna.
Mam coś dla Ciebie – powiedziała i wyciągnęła z torebki niewielki pakunek, gdy już byli w salonie. W środku znajdowała się najnowsza edycja deluxe „The White Album” od Beatlesów, wydana z okazji pięćdziesięciolecia albumu. Ciekawe, dlaczego akurat Beatlesi? – Wesołych Świąt, Felix. – Uśmiechnęła się, by następnie stanąć na palcach i go pocałować.
  Temat: Salon
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń: 1522

PostForum: 
110
   Wysłany: 2018-12-25, 00:14   Temat: Salon
/ stylówka
Prawie cztery miesiące – tyle czasu minęło od wypadku Felixa we Francji. Można powiedzieć, że stosunkowo szybko. Po powrocie do Bostonu Felix został poddany rehabilitacji pod okiem najlepszych fachowców w całym Bostonie. Saskia starała się go w tym wspierać jak tylko mogła, choć rzeczywistość nie była bajką i po części wrócili do starego układu, sprzed wyjazdu do Francji. Starała się jednak nie narzekać – wiedziała, że ta sytuacja była wyjątkowa i w tej chwili były ważniejsze rzeczy niżeli jej egoistyczne pobudki, dlatego dzielnie trwała. Przychodziła do Lorenzo z obiadem, na korepetycje – co by nie zapomnieć wiedzy i być jeszcze lepiej przygotowaną do egzaminu, do którego nie podeszła w tym roku – albo by razem spędzić czas w zaciszu jego domu… Wciąż nie zebrała w sobie wystarczająco dużo odwagi, by wyznać Felixowi to, co czuła… Cały czas zwlekała, czekając na odpowiedni moment, jednakże ten nie chciał nastąpić. Miała mu powiedzieć we Francji, po zakończonym sezonie. Zamiast tego wylądował w szpitalu… teraz nie chciała narzucać mu dodatkowego ciężaru na głowę, wzbudzać na nim kolejnej presji… Bała się, że te wyznanie zepsuje wszystko. Dlatego starała się tłumić te uczucia jak najbardziej.
Dziś był wyjątkowy dzień dla Saskii. Minął dokładnie rok od tego… jak się wszystko zaczęło. Pamiętała ten dzień jak dziś. Miała wpaść tylko na chwilę z ciastem w ramach podziękowań za pomoc, by następnie pójść na umówione spotkanie z koleżanką ze studiów – miały wkuwać anatomię na najbliższe kolokwium. Wyszło tak, że została u Felixa nie tylko na obiad, ale również i na śniadanie. Wtedy część barier, które były pomiędzy nimi opadły, choć starali się z tym walczyć – był przecież jej lekarzem! Teraz tego nie było… A i tak ich relacja była daleka od tej, którą Lovell z Lorenzo chciałaby mieć. To nie oznaczało jednak, że pomysł świętowania ich małej „rocznicy” bardzo się jej spodobał. Napisała do niego esemesa, czy może wpaść i po uzyskaniu twierdzącej odpowiedzi, wzięła ze sobą blachę sernika i poszła do niego. Zapukała, czekając aż otworzy.
Cześć skarbie – powiedziała, wchodząc do środka i całując go w policzek na powitanie. – Przyniosłam małe co nieco w ramach tuczenia mnie. Co Ty na to? – Uśmiechnęła się szeroko, rozbierając się z kurtki, szalika i butów. Pewnie dostanie się jej po głowie za brak czapki, ale z drugiej strony – daleko do przejścia nie miała, więc może jej się upiecze?
  Temat: Francja
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 619

PostForum: 
EUROPA
   Wysłany: 2018-12-22, 01:17   Temat: Francja
W tym momencie musiał myśleć o sobie – jeżeli chciał stanąć na nogi i wrócić do siebie, Saskia nie widziała innej opcji. Oczywiście, to było miłe, że i o nią się martwił. To dawało Saskii nadzieję, że jednak wszystko będzie dobrze i odzyska swojego starego Felixa, trochę nadopiekuńczego, rugającego ją za to, że piła stanowczo za dużo kawy, że za mało spała i przez ten cały stres straciła cenne kilogramy, które udało się jej przybrać. Była jednak pewna, że wszystko z nią okej i nie musi sobie nią zawracać głowy – doskonale da sobie radę sama. Prawda była jednak nieco inna. To wszystko powoli zaczynało ją przerastać i nie wiedziała, jak „ugryźć” temat. Nie miała tu nikogo bliskiego. Byli chłopcy z teamu Felixa, ale oni też mieli swoje problemy, nie mogła wiecznie im płakać w koszulki. Pisanie esemesów z Lexy nie było wystarczające. Miała poczucie bycia ze wszystkim samą… i zamiast się polepszać, to z dnia na dzień było tylko gorzej. Im bardziej się starała, tym bardziej wszystko się sypało. Nie potrafiła dojść z Lorenzo do porozumienia, a to eskalowało do kłótni i chęci wrócenia do Bostonu pierwszym możliwym samolotem. Całe szczęście udało się jej ochłonąć i zamiast tego poszła do spa, co zdecydowanie dobrze jej zrobiło.
Zapomnijmy po prostu o tym – powiedziała, uśmiechając się do niego. Na następne jego słowa przytaknęła głową. Nie musieli na ten temat rozmawiać, najwidoczniej nie wszystko poszło po jego myśli I Lovell nie zamierzała naciskać.
Trzeba przyznać, że zaskoczył ją tym gestem – niby zwykłe chwycenie za rękę, jeszcze przed wypadkiem niemalże codziennie chodzili dłoń w dłoń, spacerując po Paryżu czy La Mans. Minęło tak niewiele czasu, a tak dużo się zmieniło. Felix nie musiał jednak długo czekać na reakcję z jej strony. Niemalże od razu zacisnęła swoje palce.
Zaszalałam trochę – odpowiedziała tajemniczo. Zdecydowanie potrzebowała trochę czasu dla siebie, by móc wszystko sobie poukładać w głowie, odpocząć, zresetować baterie. A ten wypad do spa, mimo że paskudnie drogi, był czymś, co dało jej powera i możliwość przyjścia do niego z uśmiechem na twarzy. Felix nie musiał też namawiać Saskii na to, by do niego dołączyła. W teorii nie powinna siadać nawet na jego łóżku, nie wspominając o leżeniu, ale kto by się tym przejmował? Na jej ustach pojawił się wielki uśmiech i niemal od razu zajęła miejsce obok Lorenzo, wtulając się w niego. Nagle wszystkie troski odeszły, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tego było jej potrzeba – bliskości. – Felix... – szepnęła, nie mówiąc jednak nic więcej. Była jednak pewna że zrozumie, co chciała mu powiedzieć. Jak bardzo tęskniła. Jak bardzo się o niego martwiła. Jedno słowo, a było pełne emocji, które od tak dawna w niej siedziały, które w sobie trzymała, by w końcu pozwolić im ujść. Wtuliła się w mężczyznę jeszcze bardziej, pozwalając jednocześnie łzom spłynąć po jej policzkach.

[z/t x 2]
  Temat: Francja
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 619

PostForum: 
EUROPA
   Wysłany: 2018-12-13, 20:30   Temat: Francja
Nie myśl tak. Na pewno wszystko się poukłada. – Chciała w to wierzyć, naprawdę. Choć tak naprawdę nie potrafiła nawet samej siebie przekonać, że tak się stanie. Nie mogła jednak mu tego pokazywać. Miała być dla niego podporą, zwłaszcza, że on sam tyle razy przy niej był i ją wspierał. Zasługiwał na to samo, nie mogła mu dorzucać zmartwień. – Felix, ska… – Tu się ugryzła w język. Te „skarbie” niemal samo się jej nasuwało, ale w końcu się powstrzymała. – Skup się teraz na sobie – powiedziała jedynie. Nie musiał się o nią martwić, potrafiła o siebie zadbać, wbrew pozorom. Widząc, że kończą się jej tabletki, poszła do wizytę do lokalnego kardiologa, któremu przyniosła swoją całą dokumentację medyczną i bez problemu przepisał jej receptę, dzięki czemu zaopatrzyła się w zapas lekarstw na najbliższy miesiąc.
Z każdym kolejnym dniem, zamiast być coraz lepiej, było coraz gorzej. Saskia nie przesypiała nocy, piła coraz to więcej kawy, by być w stanie funkcjonować, aczkolwiek frustracja spowodowana całą sytuacją rosła. Tak samo jak i w Felixie. Bolało ją strasznie to, że nie potrafili do siebie dotrzeć. Miała wrażenie, że mówili słowa, ale nie układali je w zdania, by obydwie strony zrozumiały, o co chodzi. Gwoździem do trumny była kłótnia, która sprawiła, że oboje wybuchli. Oschłe wyjdź, które skierował ku niej Felix sprawiło, że wyszła. Z płaczem, trzaskając drzwiami, zamierzając pojechać do hotelu, spakować swoje rzeczy i wrócić najbliższym możliwym samolotem do Stanów. Miała dość. Po prostu była zmęczona. Z każdym kolejnym dniem miała wrażenie, że jej serce rozpadało się na kolejne kawałeczki, by koniec końców nie zostało z niego nic, tylko rozszarpane cząstki. Czy cokolwiek będzie w stanie złożyć je na nowo?
Jadąc do hotelu trochę ochłonęła i zamiast bukować lot do Bostonu, przedłużyła rezerwację pokoju o kolejne dwa tygodnie. Chwyciła za swój laptop i zaczęła szukać jakiegoś ośrodka spa, masażu tajskiego, czegokolwiek, co pomogłoby się jej choć na chwilę odciąć od Felixa, od zadręczających ją myśli. Chciała wyczyścić swój umysł. Po prostu. W końcu znalazła jakąś horrendalnie drogi ośrodek z wolnym terminem na wieczór. Miała trochę oszczędności przy sobie, więc nie zamierzała sobie żałować. Jeżeli to miało jej pomóc nie popaść w obłęd, nie zamierzała oszczędzać. Saskia przeszła przez całą serię różnych zabiegów. Masaże, kąpiele w błocie, nakładanie różnych maseczek i tego typu rzeczy. Potem jeszcze pozwoliła sobie na kolację na mieście. Wracając do hotelu była… jak nowa, naprawdę. I zasnęła niczym dziecko.
Wstała późnym rankiem, by w hotelowej restauracji zjeść śniadanie, a następnie pojechać prosto do szpitala. Wyglądała… lepiej, po prostu. Nie było śladu po tym chronicznym zmęczeniu, niewyspaniu. Miała na sobie zamiast tego delikatny makijaż, włosy spięła w koka, tak by było jej wygodnie. Po drodze wskoczyła do lokalnego spożywczaka, by kupić ogromną czekoladę (w ramach przeprosin!), a potem skierowała swoje korki w stronę sali Felixa. Miała dość tej żałoby, która między nimi panowała i choćby nie wiedzieć co, zamierzała wnieść w to wszystko trochę radości.
Cześć skarbie – powiedziała, wchodząc do jego sali, posyłając mu ciepły uśmiech. W porównaniu do niego, nie zamierzała unosić się dumą. – Przepraszam za wczoraj – dodała po chwili, by wyciągnąć zza pleców wcześniej wspomnianą czekoladę. Postawiła krzesło przy jego łóżku i usiadła na nim. – Jak poszło? – Miała oczywiście na myśli rehabilitację.
 
Strona 1 z 12
Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
California Paxton
Najlepszy Świąteczny Profil
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 12