Znalezionych wyników: 151
Hello Everyone! Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Francja
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 325

PostForum: 
EUROPA
   Wysłany: 2018-11-08, 17:46   Temat: Francja
Tak naprawdę przed nimi była jeszcze bardzo długa droga, zanim dojdą do momentu, w którym to bez żadnych obawach będą spacerować po ulicach Bostonu trzymając się za ręce. Saskia chciała jednak wierzyć, że kiedyś to nie będą tylko marzenia, a najprawdziwsza jawa. Wszystko stopniowo, w swoim czasie – rozumiała, że dla Felixa nie było to łatwe, bo dla niej samej do najłatwiejszych to nie należało, po prostu. Nim do niej samej dotarło, co czuje do Lorenzo i zaakceptowała to, minęło trochę czasu, a wciąż gdzieś w niej tkwi ta niepewność, czy na pewno dobrze robią, czy idą odpowiednią ścieżką. Wiele pytań kotłowało się w głowie Lovell, jednakże na żadne z nich nie miała jeszcze konkretnej odpowiedzi.
Nie ma co myśleć o tym, co będzie za kilka czy kilkanaście lat, bo naprawdę bardzo wiele może się w tym czasie stać… Biorąc pod uwagę problemy zdrowotne Saskii to może okazać się, że to Lorenzo będzie się nią przez większość czasu opiekować. Wszystko jest możliwe. Dlatego blondynka nie zawracała sobie tym głowy, chcąc się cieszyć chwilą, mając Lorenzo przy sobie i po prostu czerpać jak najwięcej szczęścia z ich znajomości. To dla niej liczyło się najbardziej.
Nie zamierzała kazać mu rezygnować ze swojej pasji. Widziała ile radości sprawiają mu wyścigi. Po prostu się o niego, po ludzku, martwiła i chciała, by zachował szczególną ostrożność. Zwłaszcza, że ufała swojej intuicji, a ta dawała jej sporo powodów do niepokoju. Nie mogła jednak w żaden sposób go zatrzymać i doskonale o tym wiedziała. Miała nadzieję, że przeczucie ją myliło i wszystko będzie dobrze, po prostu. Taka cicha nadzieja.
Oglądała cały czas poczynania Felixa, trzymała za niego mocno kciuki, jednocześnie modląc się w duchu, żeby było już po wszystkim, żeby cały i zdrowy do niej wrócił, a następnie uczcili jego zwycięstwo – bo była przekonana, że wygra… do czasu. Gdy zobaczyła dachujące auto Felixa, serce podeszło niemal jej do gardła. Przez chwilę siedziała sparaliżowana, jakby chcąc od siebie odrzucić obraz, który przed chwilą zobaczyła. Dopiero potem wszystko zaczynało do niej docierać. Łzy napłynęły jej do policzków i gwałtownie wstała.
Felix! – wydusiła jedynie z siebie, by następnie zbiec na dół, do jego ekipy… chłopcy byli tak samo zdruzgotani jak Saskia, która trzęsła się niczym osika. Chciała wejść na tor, byle tylko go zobaczyć, ale nikt jej na to nie pozwalał. Siłą ją trzymali, nie chcąc jednocześnie zbyt wiele powiedzieć – dopiero koślawym francuskim nakłamała sanitariuszom, że jest jego narzeczoną i musi wiedzieć, gdzie go zabierają, bo na podróż karetką nikt jej nie pozwalał, dlatego pojechała tam wraz z chłopcami z ekipy Felixa.
Sama nie wiedziała, ile przeczekała w poczekalni, nim ktokolwiek coś jej powie. Nie chcieli dopuścić Saskii nigdzie… rzucali tylko lakonicznymi informacjami, potem wiedziała, że jest operowany – to z poczekalni przeniosła się pod blok i czekała. Siedząc z kubkiem kawy, z oczami pełnymi łez i bez żadnej konkretnej wiedzy. Czuła jak ściska ją w sercu – i sama nie była pewna, czy to było spowodowane sytuacją, czy też znowu zaczęło odmawiać jej posłuszeństwa.
Pozostało tylko czekać.
  Temat: Francja
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 325

PostForum: 
EUROPA
   Wysłany: 2018-10-21, 23:10   Temat: Francja
Saskia nawet w Bostonie z wielką chęcią zrzuciłaby z siebie całą tę otoczkę tajemnicy co do ich… związku? Sama nie była pewna, czy mogła nazwać ich relację i to co między nimi było w ten sposób, jednakże spotykali się regularnie, jednocześnie robiąc z tego wielki sekret. Przecież już tyle kłótni o to przeprowadzili. Lovell była zmęczona tym ukrywaniem się. Chciała z czystym sumieniem wpaść do niego do szpitala z śniadaniem, które zapomniał wziąć z domu. Chciałaby wyjść na miasto na kolację, bez obaw, że ktoś ich zobaczy i co wtedy… Chciała by każdy dzień w Bostonie był Paryżem. Pragnęła być budzona przez niego pocałunkiem każdego ranka. Niby tak niewiele, a wydawało się to nieosiągalne, a chociaż w Bostonie.
Ona nie myślała w ten sposób. Za dziesięć lat też najmłodsza nie będzie… i naprawdę jej to nie przeszkadzało. Nie czuła kompletnie tej różnicy wieku pomiędzy nimi – bo te spięcia między nimi były spowodowane raczej tym, że Felix miał syndrom Piotrusia Pana aniżeli wiekiem. Chciałaby zbudować z nim coś bardziej stałego, wiele razy o tym myślała – bała się jednak mówić o tym na głos. Miała wrażenie, że gdyby powiedziała Felixowi o swoich uczuciach to ten by uciekł i tyle z tego było. Dlatego to w sobie dusiła, chcąc mieć go przy sobie jak najdłużej, z nadzieją, że Lorenzo odwzajemni jej uczucia. Choć trzymanie tego w sobie nie było łatwe… A wyjazd do Francji tylko utwardził ją w tym, że to nie tylko zwykłe zauroczenie jego osobą.
To nie tak, że ona kazała mu zrezygnować ze swojej pasji. Nie to miała na myśli. Próbowała nieudolnie poprzez słowa wyrazić swoje zmartwienie i te złe przeczucia, które miała. Westchnęła ciężko, słysząc jego słowa… miała wrażenie, jakby mówił z wyrzutem.
Felix, to nie tak… Nie każę Ci rezygnować ze swojej pasji. Cieszę się, że mnie wpuściłeś do tak ważnej części swojego życia… Bo ja… serce by mi pękło, gdyby coś Ci się stało. – Nie chciała używać tych dwóch magicznych słów, więc starała się wyrażać swoje uczucia na około, a jednocześnie tak, by było to wszystko względnie klarowne. Ujęła jego twarz w swoje drobne dłonie, by móc mu spojrzeć prosto w oczy. – Po prostu uważaj na siebie, dobrze? – szepnęła, by następnie delikatnie musnąć jego usta. Nie chciała się kłócić, nie teraz, gdy musiał się skupić na wyścigu. To był jego priorytet w tym momencie i nie powinna go w żaden sposób dekoncentrować.
Starała się tak bardzo o tym nie myśleć – miała być wsparciem dla Felixa, a nie dodatkowym powodem do zmartwień. Dlatego zepchnęła swoje czarne myśli gdzieś w bok, by uśmiechać się jak gdyby nigdy nic. Polubiła ekipę Lorenzo – miała wrażenie, że ze wzajemnością – i z wielką chęcią uczestniczyła we wszystkich przygotowaniach (w ten sposób się trochę uspokajała, widząc, jak chłopcy pieczołowicie sprawdzają każdy element samochodu Felixa).
Pokaż im, co potrafisz – powiedziała tuż przed pierwszą turą. Pocałunek oddała z równie dużą pasją co Felix (swoją drogą, chyba jeszcze nigdy w miejscu publicznym aż tak się nie odnosili ze sobą), by następnie przyglądać się jego poczynaniom na torze.
Na korzyść dla zszarganych nerwów Saskii działał fakt, że Felix radził sobie świetnie i warunki były sprzyjające. Dlatego, obserwując pierwszą turę, czuła się już trochę spokojniejsza, jednakże ta myśl z rana gdzieś dalej w niej była.
Byleś świetny – powiedziała, gdy ten usiadł koło niej. Nie przejmując się żadnymi konwenansami, oparła głowę o jego ramię i splotła palce ich dłoni. Mieli chwilę dla siebie, więc chciała to wykorzystać… a potrzebowała trochę bliskości. No cóż, była przylepą i starała się wykorzystać obecność Lorenzo w stu procentach; swoją drogą, jeżeli tylko Felix spojrzy na ich ręce, to zobaczy na nadgarstku Saskii bransoletkę, którą dał jej przed wyjazdem do La Mans. Nie rozstawała się z nią nawet na krok.
  Temat: Francja
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 325

PostForum: 
EUROPA
   Wysłany: 2018-10-17, 23:02   Temat: Francja
Saskia również nie chciała myśleć o powrocie do rzeczywistości. Tak przyzwyczaiła się do tego, że nie mieli nad sobą tak naprawdę żadnych ograniczeń, że mogli się sobą cieszyć bez obaw, że ktoś ich zobaczy i ktoś jeszcze nie wiadomo co sobie pomyśli. Lovell kochała tę swobodę, która pozwalała jej na trzymanie Felixa za rękę, gdy szli wieczorem przez Paryż. Do tulenia się do niego, do swobodnego wyrażenia wszelkich czułości, że powrót do Bostonu wydawał się być niczym powrót do klatki. Nie chciała wracać do starego układu – ukrywania się po kątach, jakby robili coś złego, będąc ze sobą po prostu szczęśliwi. Męczyło ją to okropnie, to powodowało, że między nimi były spięcia i kłótnie, a takowe niczego tak naprawdę nie ułatwiały, wręcz przeciwnie. Saskia nie potrafiła udawać, że to, co między nimi było to tylko zwykła przygoda. Zaangażowała się w ich relację bardziej niżeli by tego chciała i nie potrafiła tego przerwać. Jeszcze nigdy żaden mężczyzna nie namieszał jej tak w głowie i w uczuciach jak Lorenzo.
Starała się to jakoś nadrobić – powoli to jakoś jej szło, aczkolwiek Saskia nie należała do tych osób, którym było łatwo przytyć, wręcz przeciwnie. Trochę stresu i to, co udało się jej przybrać, to traciła z nawiązką… A ostatnimi czasy dosyć dużo się denerwowała, choć nie było to wskazane dla niej z wielu powodów, nie tylko przez tą nieszczęsną wagę.
Za każdym razem, gdy Lovell myślała, że Felix ją już niczym nie zaskoczy, ten wpadał na coś, przez co się peszyła niczym mała dziewczynka, tak jak teraz. Skryła się w jego ramionach… Czuła się w nich tak bezpiecznie. Wiele razy przechodziło jej przez myśl, że mógłby ją tak obejmować przez następne kilka, kilkanaście lat i zapewne by się jej to nie znudziło. Kochała mieć go blisko siebie, czuć ciepło i zapach jego ciała, smak jego ust… Takie proste rzeczy, a sprawiały, że czuła się najszczęśliwszą kobietą na ziemi, jednocześnie przez właśnie takie chwile jak te, zakochiwała się w nim coraz to bardziej.
Chciała mu powiedzieć tyle razy… zaczynała nieśmiałym Felix, by w ostatniej chwili zmienić zdanie i powiedzieć zupełnie coś innego. Brakowało jej odwagi. Nawet teraz jakaś cząstka niej pragnęła wypowiedzieć te dwa magiczne słowa, których była stuprocentowo pewna… jednak nie potrafiła. Zamiast tego wtuliła się bardziej w Lorenzo.
Widziała, jak bardzo Felixowi zależało na tym wyścigu i jak dużo energii w to wkładał, dlatego nic nie mówiła. Po prostu go wspierała, uśmiechała się i starała się nie dać po sobie poznać, że coś nie daje jej spokoju. Jednakże teraz, w dniu wyścigu, niepokój dał górę. Nie potrafiła odsunąć tego uczucia gdzieś na bok, przez co nie mogła spać.
Chyba stresuję się tym wyścigiem bardziej niż Ty... – starała się jakoś wybrnąć, aczkolwiek z marnym skutkiem. Nie zareagowała w żaden sposób na te muśnięcie w szyję, co było do niej niepodobne. Przez dłuższą chwilę wpatrywała się w okno, nie spoglądając jednak na Felixa. – Mam złe przeczucia. – Chyba jednak nie potrafiła dłużej tego w sobie trzymać. Westchnęła ciężko, odwracając się w końcu do Lorenzo. Jak miała prosić go to, by zrezygnował z udziału, albo chociaż nie szarżował? Przygryzła wargę, by następnie objąć drobnymi dłońmi jego twarz… – Wiem jak bardzo Ci zależy na tym wyścigu, włożyłeś wiele serca i energii w to, by się do niego przygotować… ale na samą myśl, że mogłoby Ci się coś stać… – tutaj jej głos na chwilę się zawahał. – Nie mam prawa Cię o to prosić, wiem o tym… – Nie wiedziała jak to wszystko ubrać w słowa… westchnęła ciężko. – Byłabym spokojniejsza, jakbyś nie szarżował... – Doskonale wiedziała, że to nie było możliwe. Wyścigi to ryzyko, czasem trzeba było je podjąć, zwłaszcza, że dzisiaj miała rozegrać się tak naprawdę gra o wszystko. To był finał i nikt nie zamierzał się tu bawić w kotka i myszkę.
  Temat: Francja
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 325

PostForum: 
EUROPA
   Wysłany: 2018-10-05, 22:26   Temat: Francja
Saskia po części bała się, co będzie, gdy wrócą do Bostonu – czy znowu zaczną kryć się po kątach, spotykać w podmiejskich hotelach i zachowywać, jakby popełniali jakąś zbrodnię? Prawdę powiedziawszy to nie chciała o tym myśleć. Taki układ, jaki mieli w Paryżu, był dla niej najlepszym z możliwych. Mogli sobie pozwolić na otwartość, bez skrępowania i obaw, że ktoś zobaczy, że będą mieć problemy – choć Lovell nie potrafiła pojąć, że niby z jakiej racji – i tak dalej, i tak dalej. Cieszyła się, że mogła bez obaw chwycić Felixa za rękę, pocałować go wtedy, gdy tylko się jej podobało. Szalała z Felixem jak nigdy dotąd. I wcale a wcale nie czuła tej różnicy wieku, która pomiędzy nimi była. Tak naprawdę, dla Saskii ona nie istniała. Felix rozumiał ją jak mało kto tak naprawdę. Miała poczucie, że mogła z nim porozmawiać na każdy temat – zarówno poważny, jak i przyziemny. Saskia przy Lorenzo mogła spokojnie się wyszaleć, a on robił to wraz z nią… Miała nawet czasami wrażenie, że Felix był bardziej przebojowy niż ona sama. Lovell nie pozwalała sobie na co dzień na takie przyjemności… bo zdrowie, bo studia, bo nauka. Prawdę powiedziawszy, to nawet się cieszyła z tej rocznej przerwy. Mogła się trochę wyluzować przed wyścigiem szczurów na rezydenturze… a fakt, że trochę podreperuje swoje zdrowie to był efekt uboczny. Zdecydowanie trochę odpoczynku dobrze jej zrobi. Zwłaszcza, jeżeli będzie odpoczywać z Felixem u boku.
Saskia schudła sporo, to trzeba przyznać. Aktualnie ważyła mniej niż wtedy gabinecie, co dostała od Lorenzo reprymendę za alkohol. Można powiedzieć, że po części to była wina tęsknoty za Felixem. Nie potrafiła jeść, po prostu. Jedzenie czasami stawało jej w gardle… Starała się jednak to nadrobić i wszystko szło ku dobremu. Odkąd wyszła ze szpitala, zdecydowanie lepiej jej szło z tym jedzeniem. Starała się, bo nie chciała przede wszystkim zawieść Felixa.
Ona go przejrzała i wiedziała doskonale, że będzie próbował ją namówić na spróbowanie wszystkiego po trochu, a znając życie to pewnie się na to skusi… Z drugiej strony, kiedy znowu będzie mogła spróbować francuskich specjałów?
Dla Saskii ta bransoletka będzie równie ważna… to taka jedyna rzecz, którą będzie miała na dowód tego, że tu w ogóle była i że to wszystko się jej nie przyśniło. Czasem miała wrażenie, że ro wszystko jest zbyt piękne, by było prawdziwe, przez co potrzebowała się kilka razy upewnić, czy na pewno to jest jawa. Słysząc słowa Felixa, że niby jest urocza, poczuła jak policzki zaczęły wręcz jej płonąć – zarumieniła się. Chcąc to ukryć, po prostu się do niego przytuliła.
Od dłuższego czasu chciała mu coś powiedzieć… coś dla niej bardzo ważnego. Wyjazd do Francji tylko utwierdził ją w przekonaniu, że Felix nie był dla niej tylko jednorazową przygodą i czuła do niego znacznie więcej. Potrafiła nawet te uczucie nazwać. Jednakże nie potrafiła zebrać się na odwagę i mu o tym powiedzieć. Przekładała to bez końca… Obiecała sobie, że mu powie po wyścigu w La Mans. Nie chciała go dekoncentrować taką rzeczą, bo zapewne nie dałoby mu to spokoju i niepotrzebnie namieszałaby mu w głowie.
Nieważne gdzie, byle z Tobą... – powiedziała, uśmiechając się do niego. To się dla niej tak naprawdę liczyło. Że byli razem, że miała go obok i mogła się nim cieszyć bez wszelkich ograniczeń. Reszta to tylko miłe dodatki.
Śniadanie zostało im dostarczone do pokoju. Saskia dzielnie próbowała wszystkiego po trochu, więc zapewne Felix będzie zadowolony z tego, ile udało się jej zjeść. Wypiła do tego herbatkę z miodem… I choć bardzo się jej nie chciało z łóżka zbierać, musieli w końcu się spakować i wymeldować z hotelu, by następnie pojechać do La Mans.
Z każdą kolejną chwilą Saskia stawała się coraz to bardziej milcząca. Nie wiedzieć czemu, coś nie dawało jej spokoju i miała złe przeczucia co do tych treningów przed samym wyścigiem. Starała się odsunąć to gdzieś dalej, ale nie potrafiła… Te uczucie nie opuszczało jej aż do dnia wyścigu. Wstała rano, dużo przed Felixem. Nie potrafiła spać, po prostu. Coś nie dawało jej spokoju, coś jej mówiło, że Felix nie powinien jechać… Wiedziała jednak, że się na to nie zgodzi. Przecież to był finał. Zwieńczenie całego sezonu…
Usiadła w salonie (ich pokój był podzielony na część sypialną i „dzienną”), na kanapie, wpatrując się w okno i wschodzące nad Le Mans słońce.
  Temat: OGŁOSZENIA
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 59
Wyświetleń: 14620

PostForum: 
Informacje
   Wysłany: 2018-10-04, 18:12   Temat: OGŁOSZENIA

60.



Forum zostało przeniesione, jednakże z przenosinami różnie to bywa i jeżli ktokolwiek z Was zobaczy jakieś błędy, będzie miał z czymś problem, to proszę zgłaszać to do mnie na pw :lofek:





  Temat: Josh Carrington
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 172

PostForum: 
Relacje
   Wysłany: 2018-09-10, 22:53   Temat: Josh Carrington
Vinca może znać z jakiegoś baru, często w nich bywa by panienki wyrywać :cool: + serduszko Eileen należy do mojej Stefy, która pewnie będzie zazdrosna jak się dowie :haha:
  Temat: Josh Carrington
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 172

PostForum: 
Relacje
   Wysłany: 2018-09-10, 21:31   Temat: Josh Carrington
Okej, to na pewno zna się ze Saskią, stałą bywalczynią bostoŃskiego szpitala, na pewno kiedyś gdzieś na siebie wpadli. Mam jeszcze syrenkę Arielkę, którą możesz kojarzyć z katalogów Ikei albo reklamy Blend-a-med :lol: Ewentualnie ze Spotted, jeżeli wpadał tam na jakiś striptiz czy drineczka. Hellę też może znać ze szpitala, ma chorą na białaczkę córkę i przesiaduje tam całymi dniami. Mogę podrzucić też Vincenta na kumpla :lofki:
  Temat: Francja
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 325

PostForum: 
EUROPA
   Wysłany: 2018-09-10, 20:15   Temat: Francja
Dla Saskii również nie było to łatwe. Ich sytuacja była dosyć niestandardowa ze wielu względów, przez co nabudowali między sobą wiele murów, które powolutku burzyli, krok po kroku. Dużym krokiem było jednak to, że przestali udawać, że między nimi nic nie ma, a te kilka nocy były zwykłą przygodą i nic do siebie nie czuli. Bo to prawdą nie było i oboje doskonale o tym wiedzieli. I wbrew pozorom Saskia też się bała zmian. Z jednej strony chciała czegoś więcej, miała dość ukrywania się na każdym kroku, a z drugiej… nie chciała narażać Felixa w żaden sposób. Dużo osób w środowisku wiedziało, że Lorenzo był jej lekarzem i mogłyby się zacząć plotki, a tego wolałaby uniknąć. Nie robili niczego złego, a jednak się zastanawiała wiele razy, czy powinni. Z wyjazdu do Francji cieszyła się jednak jak dziecko. Wiedziała bowiem, że te wszystkie bariery, które sobie stawiali, po prostu znikną i będą mogli się cieszyć swoim towarzystwem. Jednocześnie się obawiała, że po tygodniu się sobą znudzą. Nic jednak takiego się nie stało. Codziennie było inaczej, aczkolwiek równie cudownie.
Promieniała, to prawda. Była uśmiechnięta, pełna energii, którą zarażała też Felixa. Pewnie nie raz, nie dwa namówiła go do czegoś zupełnie szalonego i zapewne szczeniackiego (zróbmy sobie zdjęcie w fontannie, będzie fajnie!)… ale po prostu chwytała chwilę, ciesząc się tym, czym miała. Felix również pokazywał się z nieco innej strony, co bardzo się jej podobało. Uwielbiała te momenty, w których brał ją z zaskoczenia i skradał pocałunek, gdy chwytał ją za rękę, czy po prostu obejmował ramieniem, gdy wieczorem zaczynało się już robić chłodno. Widziała również, jak bardzo był szczęśliwy na torze. Owszem, trochę się martwiła, gdy wchodził za kierownicę, ale zawsze kibicowała mu pełną piersią. Cieszyła się ogromnie, że pozwolił jej wejść do tego świata i poznać go bardziej.
Ja wiem, że muszę przytyć, Felix, ale bez przesady... – Zaśmiała się. Lorenzo dbał o to, żeby Saskia przez ten miesiąc nabrała trochę wagi, którą straciła… a trochę tego było. W szpitalu nie karmili jakoś wybitnie, nic nie udało się jej przytyć, więc pracę nad tym zaczęła dopiero po powrocie do domu.
Nie spodziewała się żadnego dodatkowego prezentu. Nie potrzebowała niczego więcej tak naprawdę. Sam fakt, że ją tutaj zabrał był dla niej wystarczający. Wzięła od niego jednak pudełko, zastanawiając się co mogło się w nim kryć. Gdy zobaczyła bransoletkę, nie potrafiła ukryć zachwytu.
Piękna. Dziękuję. – Nie wiedzieć czemu, gdy Felix zakładał jej tę bransoletkę, w kącikach oczu zebrały się łzy. Ot, ze wzruszenia. W ciężkich chwilach w Bostonie będzie mogła wspomnieniami wracać do wspólnych wakacji z Lorenzo, a ta bransoletka będzie uświadczyć ją w przekonaniu, że nic się jej nie przyśniło. Uśmiechnęła się do Felixa, by następnie musnąć delikatnie jego usta. – Chyba będziesz mnie musiał na rękach stąd wynieść, bo za nic nie chce mi się ruszać z łóżka... – Wiedziała, że po śniadaniu musieli się spakować i wymeldować z hotelu, by następnie jechać do La Mans… ale złapała kompletnego lenia. I pojawiło się w niej dziwne uczucie niepokoju.
  Temat: Francja
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 325

PostForum: 
EUROPA
   Wysłany: 2018-09-08, 21:54   Temat: Francja
Saskię denerwowało przede wszystkim to, że czuła się trochę jak przestępca, ukrywając się tak skrupulatnie ze wszystkim. Jakby robili coś złego, spotykając się i będąc ze sobą po prostu szczęśliwi. Stąd te wszystkie spięcia, które może i nie trwały długo, ale skutecznie burzyło harmonię, którą zdążyli zbudować. Lovell chciała po prostu wyjść z nim na miasto, trzymając go przy tym za rękę, nie mając żadnych obaw, że ktoś przypadkiem ich zobaczy i co wtedy się stanie. Chciała się cieszyć tym, że ma go przy sobie nie tylko w czterech ścianach podmiejskiego hotelu. Była też zmęczona tłumaczeniem rodzicom, gdzie się wybierała, nieco przy tym kłamiąc – wciąż nie powiedziała rodzicom o Felixie. Nie dlatego, że się bała, że ją odrzucą. Nic z tych rzeczy. Jednakże wiedziała, że rodzicie nie potrafiliby trzymać języka za zębami i zaczęliby się chwalić, że ten nowy kawaler ich córci, to szanowany lekarz jest… Gdy Felix pokazał jej bilety lotnicze do Paryża w pierwszym momencie nie mogła uwierzyć, potem po prostu rzuciła mu się w ramiona, cała w skowronkach i ciesząc się jak dziecko. Wiedziała, że zaczynał sezon wyścigowy i na samą myśl, że będzie przez tyle czasu sama, tak daleko od niego, usychała, a tu taka wspaniała wiadomość. Potem zaczęła się zastanawiać, jak ona rodzicom wytłumaczy wyjazd na miesiąc do Francji. W sumie to bardzo nie skłamała. Powiedziała, że znajomy jest rajdowcem i zaproponował jej, żeby wybrała się z nim w ramach dotrzymania towarzystwa… Przemilczała fakt, że znajomy był zdecydowanie bliższą jej osobą niżeli paŃstwo Lovell sobie wyobrażali, ale to nic. Udało się też przekonać ich, żeby jednak zostali w domu, bo lot jest tak wcześnie, że nie będą przecież skoro świt z łóżka się zwijać.
Miesiąc, który spędzili ze sobą, wydawał się być jak z bajki. Żadnych ograniczeŃ, ukrywania się. Mogli chodzić swobodnie to po ulicach Paryża, to Nantes… Nie kłócili się ani razu podczas tego wspólnego wypadu. Tak szczęśliwej, tak uśmiechniętej Saskii Felix chyba jeszcze nigdy nie widział. Co rusz chwytała go za rękę, ciągnąc w miejsce, które w jakiś sposób ją zachwyciło. Lovell czasem czuła się, jakby byli zaraz po ślubie i spędzali właśnie swój miodowy miesiąc, naprawdę. I wiele razy przechodziło jej przez myśl, że właśnie tego by chciała. Ślubnego kobierca, białej sukni i Felixa czekającego na nią przed ołtarzem.
Uwielbiała się lenić do późnych godzin w łóżku. Miła odmiana po szpitalnym rygorze, gdzie śniadanie było podawane o wpół do dziewiątej i ani minuty później. Najbardziej jednak podobało się jej to, że każdego poranka budziła się obok Felixa, czując jego bliskość i zapach. I miała pewność, że nie będą musieli udawać, że nocy wcale nie było. Tak było i tym razem. Ich mała, francuska rutyna. Zamruczała z zadowoleniem, czując jego dotyk i usta na jej własnych. Otworzyła leniwie oczy, wtulając się jednocześnie w Lorenzo. Tak było dobrze.
DzieŃ dobry – powiedziała, ziewając jeszcze przy tym. Mogłaby się do tego przyzwyczaić, naprawdę. – Co dziś jemy na śniadanie, mon amour? – zapytała. Trochę języka francuskiego liznęła podczas pobytu tutaj. Dosłownie i w przenośni.
  Temat: Sala szpitalna #1
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 282
Wyświetleń: 12946

PostForum: 
Boston Medical Center
   Wysłany: 2018-09-03, 14:20   Temat: Sala szpitalna #1
Oboje się nie spodziewali, że tak to wszystko się potoczy… Są jednak pewne rzeczy, których nie da się zaplanować, po prostu. Uczucia się do nich wliczały. Serce zabiło mocniej, przestali myśleć racjonalnie i mieli to, co mieli, nie wiedząc jak z tego wyjść, żeby nie ranić drugiej strony i siebie samych… Nie wspominając o etyce, która była dla nich głównym argumentem, murem stawianym pomiędzy nimi. Ten jednak teraz opadł, gdy leczenie Saskii przejął inny lekarz, nic nie powinno ich ograniczać. Jednakże pewnego rodzaju niepewność wciąż w nich była zasiana. Strach, co ludzie powiedzą, jak zareagują… Z drugiej, już gadali. I jakoś specjalnie nie zaprzeczali plotkom, które zostały rozsiane.
Z jednej strony tak, z drugiej jednak… mam poczucie, że te lata, które spędziłam na studiach zostały zmarnowane i boję się, że za rok już nic nie będę potrafiła... – mruknęła. Co egzamin na świeżo, to na świeżo, a robienie sobie powtórek to nie zawsze to samo. Z drugiej strony można spojrzeć na to z zupełnie innej strony – usystematyzuje sobie wiedzę i z większym spokojem będzie mogła podejść do egzaminu. Nie było łatwo to przegryźć, ale musiała. Z drugiej strony, ten rok pozwoli jej na spokojnie dojść do odpowiedniego stanu zdrowia (bo w pełni zdrowa to ona nigdy nie będzie), dzięki czemu będzie w stanie podołać wyścigowi szczurów na rezydenturze.
Rodzina… Felix naprawdę nie doceniał Lovellów. To nie była taka zwykła w świecie rodzina. Byli wyjątkowi, rodzice kochali swoje dzieci bez względu na wszystko. Lorenzo jednak nie miał prawa o tym wiedzieć – raczej rzadko o tym rozmawiali. Może w koŃcu powinni.
To bardziej ja nie mogę dać Ci rodziny, niżeli na odwrót... – Doskonale powinien wiedzieć, co miała na myśli. Poprzedni kardiolog, przed Lorenzo, stwierdził, że ciąża i dziecko to za duże ryzyko, Lorenzo to podtrzymał, nowy lekarz zapewne zrobi to samo. Jeżeli chodzi o tę drugą kwestię. – Wyprzeć? Mój brat siedzi w psychiatryku, siostra lesbijka wraz ze swoją czarnoskórą dziewczyną ratuje orki na Karaibach i żółwie na Galapagos [pozdrowienia dla Fretki] i nikt się od nich nie odsunął, a mieliby się mnie wyprzeć, bo jestem szczęśliwa ze starszym od siebie mężczyzną, którego... – Tu na chwilę się zacięła, nie wiedząc, co powinna powiedzieć, dlatego szybko przeszła dalej. – Moją rodziną się nie przejmuj. Bo mi jej nie odbierzesz. – To wydawało się jej irracjonalne. Co jak co, ale tego najmniej się obawiała. Rodzice wiele razy jej powtarzali, że zależy im tylko na tym, żeby była szczęśliwa. Niezależnie od tego z kim i jak. Szanowali każdą jej decyzję, wspierali, dawali co najwyżej rady.
To wszystko było szalone. Po prostu szalone, nie była w stanie objąć tego umysłem. Może po prostu nie chciała, wolała iść na żywioł, tudzież za mitycznym głosem serca? Intuicja mówiła jej, że powinna brnąć w to dalej. Nie zamierzała dać sobie z nim spokój. Nie chciała wymazywać ich z pamięci… Pragnęła stworzyć coś znacznie większego i stałego.
Tego było jej potrzeba. Wtulenia się w niego, jak gdyby nigdy nic. Od razu robiła się spokojniejsza, gdy miała go obok siebie. Wzięła głęboki wdech, napawając się jego zapachem. Tym razem jednak nie na zapas…
Ty też – szepnęła, przymykając oczy. – I nie zapominajmy o tym rano, dobrze? – dodała po chwili, uśmiechając się delikatnie.
Zasnęła w jego ramionach, szczęśliwa jak nigdy dotąd.

[z/t – sprawdź GG!]
  Temat: Sala szpitalna #1
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 282
Wyświetleń: 12946

PostForum: 
Boston Medical Center
   Wysłany: 2018-08-21, 00:01   Temat: Sala szpitalna #1
Saskia była po prostu tym wszystkim zmęczona. Nie miała siły na dalsze unikanie siebie nawzajem, na udawanie, że niczego nie było. To po prostu za wiele dla niej. Ta niepewność ją doprowadzała do szału, nie była w stanie się na niczym skupić, a ile nocy nie przespała to sam Bój jeden wie. Nie spodziewała się, że znajomość z Lorenzo odbije na niej takie piętno, że tak bardzo w to wszystko się zaangażuje. Za pierwszym razem oszukiwali się, że to było coś przelotnego i nigdy więcej się nie powtórzy. Wbrew jednak swoim wewnętrznym zapewnieniom tak się nie stało i przez to coraz to bardziej w to wpadali.
Nie mówię, że teraz, jak wyjdę. Będę miała dużo czasu wolnego, bo egzaminów w tym roku i tak nie napiszę, nie zacznę rezydentury... – Trochę smutno się jej robiło na tę myśl. Ostatni rok studiów był dla niej najbardziej… ekscytujący. Nie mogła doczekać się momentu, gdy zacznie pracować i używać swojej wiedzy w praktyce. Cóż, los miał dla niej inne plany. – Przepraszam... – mruknęła, spuszczając wzrok. Zachowała się głupio, wiedziała o tym i przyjdzie jej za to zapłacić. No cóż, tak czasem w życiu bywa, wyciągnęła wnioski na przyszłość. To jednak nie było teraz ważne. Serce szybciej jej zabiło na jego kolejne słowa. Dobrze, że nie była już podpięta do tej całej maszynerii, bo zapewne zostałoby to zarejestrowane. Choć kolejne zdanie było dla niej niczym nóż prosto w serce. Jak on mógł myśleć, że spędzanie z nim czasu to marnowanie go? Nie rozumiała tego. – Czego według Ciebie potrzebuję, Felix? Czego niby nie możesz mi dać? – zapytała, spoglądając na niego. W jej oczach było widać niepokój i zmartwienie. Nie wiedziała, co chodziło mu po głowie. Jedyne czego pragnęła, to poczucia, że jest blisko. Że w każdej chwili może do niego przyjść, że ją przytuli, pocałuje. Że nie będą udawać, gdy przyjdzie ranek, że niczego między nimi nie było. Nie potrzebowała krzyczeć całemu światu o tym, że między nimi coś jest, ale nie chciała tego też tak skrupulatnie ukrywać. Plotki o ich osobach i tak już się pojawiły, a ci bardziej rozgarnięci na pewno wiedzą, że coś jest na rzeczy. Chciała po prostu cieszyć się chwilą. Felix uważał, że Saskia zasługiwała na coś lepszego, ona zaś uważała go za najlepszą osobę, jaką spotkała na swojej drodze. Mimo tego, że ich relacja była ciężka, że ich zachowanie – a nie tylko Felixa – raniło ją okropnie, to wciąż Lorenzo był najwspanialszym mężczyzną, jakiegokolwiek miała, jeżeli można tak powiedzieć. Tak zrozumiana, tak doceniana nie czuła się nigdy. Mogła z nim rozmawiać o byle bzdetach, leżąc przy rtm w łóżku, oddawać się sobie w całości, wybierać się na nocne przejażdżki… Miała wrażenie, że każda aktywność z nim była bardzo interesująca.
Coś ich blokowało przed pójściem na przód – bo zrobienie kroku w tył wydawało się być wręcz niemożliwe, Saskii było ciężko sobie wyobrazić brak Felixa w jej życiu. Sami sobie stawiali bariery. Na początku była wymówka o tym, że to nieetyczne – był przecież jej lekarzem. Ten mur jednak zniknął, jednakże postawili sobie nowy. Że są z dwóch różnych światów, że przecież różnica wieku między nimi była kolosalna… to wszystko to jednak mrzonki, głupie gadanie. Problemem w tej relacji byli tak naprawdę oni sami.
Nie pozwoliła mu tak szybko się odsunąć, przedłużając nieco pocałunek. Była spragniona jego bliskości, a te delikatne pocałunki jej nie wystarczały. Choć to wcale sprawy nie ułatwiało. Wręcz przeciwnie. Ale to było silniejsze od niej. W koŃcu jednak się od niego oderwała, kładąc dłoŃ na jego, którą to trzymał na jej policzku.
Bo na palcach jednej ręki mogę policzyć, kiedy byliśmy razem – szepnęła. Gdy był obok, wszystkie troski gdzieś znikały. Nawet teraz czuła się lepiej, niżeli wtedy, gdy go nie było. Mimo że rozmawiali na ciężki temat. Po raz pierwszy tak od serca. Zupełnie inaczej Saskia to sobie wyobrażała. Właśnie wyznawali sobie swoje uczucia – choć nie tak dosłownie – w szpitalnej sali. Nie miała na sobie pięknej sukienki, tylko zwykłą piżamę. Włosy były w nieładzie, była niepomalowana. Felix też wydawał się być zmęczony. A jednak w oczach Lovell to było piękne. Może to przez leki, którymi wciąż była faszerowana (choć już nie w takiej ilości), ale nie dbała o to. – Jestem szczęśliwa, gdy mam Cię przy sobie. – Chciała wierzyć, że gdyby tylko dali sobie szansę, to wyglądałoby to inaczej. Wiadomo, życie to nie bajka i nie zawsze byłoby kolorowo… jednakże wcale lepiej teraz nie było. Zarówno dla niej, jak i dla niego.
  Temat: Meritt
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 319

PostForum: 
Relacje
   Wysłany: 2018-08-19, 21:21   Temat: Meritt
Okej, na pewno podrzucam Saskię, bo są w podobnym wieku, Saskacz też z Bostonu, więc mogą znać się chociażby ze szkoły. Ariel od roku pracuje jako barmanka / tancerka w Spotted, nie wiem czy się to pokruje z Meritt. Obowiązkowo muszą się znać z Vincentem, jest stałym bywalcem bostoŃskich barów, w Be Amazing zapewne bywał nie raz :D
  Temat: Rudy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 346

PostForum: 
Relacje
   Wysłany: 2018-08-16, 16:00   Temat: Rudy
W sumie to w kryzysowych sytuacjach mógł nocować u Stefy na kanapie, mogła go karmić itd.
  Temat: Rudy
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 346

PostForum: 
Relacje
   Wysłany: 2018-08-16, 14:00   Temat: Rudy
Podrzucam Stefkę na super kumpele!
  Temat: alex
Saskia Lovell

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 136

PostForum: 
Relacje
   Wysłany: 2018-08-15, 12:21   Temat: alex
Podrzucam Hellę, koleżanka po branży :D na kumpla mogę podrzucić Vincenta :D
 
Strona 1 z 11
Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 12