Poprzedni temat «» Następny temat
Noah Collier
Autor Wiadomość
Noah Collier


Wysłany: 2014-04-06, 22:46   Noah Collier


Noah Collier

Biografia
Moja rodzina jest najbardziej chorą jednostką społeczną, jaka kiedykolwiek miała miejsce i sposobność chodzić po tej ziemi. Nie znaczy to, że oficjalna patologia się szerzyła. No, ale zacznę od początku. Mój ojciec, oficjalnie bardzo szanowany i prawy Brytyjczyk, który sprawował rolę ambasadora brytyjskiego w Hiszpanii był i dalej jest kompletnym dupkiem w życiu prywatnym. Poznał moja matkę, dwadzieścia lat młodszą od niego, na jakimś raucie. Nie oszukujmy się, ona tam nosiła kawę na tacach i cieszyła się z tego, że ma pracę. On udawał wielce zakochanego i takie tam. No mało to ważne jest w mojej historii. Ważne jest, że w koŃcu się spiknęli i szybko spłodzili dwie córki - moje starsze siostry. Dla mojej matki była to niezwykła szansa na kompletnie inne życie w porównaniu do tego, które wiodła wcześniej. No, ale jak wiadomo nie można mieć wszystkiego. Książę z bajki okazał się nie tak krystaliczny jak na początku się zdawało. Szybko wyszło, że mój szanowny tatuś nie jest stworzony do ustatkowania się - co chwilę wychodziły na jaw jego liczne romanse. W koŃcu podobno każdy facet ma słabość do młodych pięknych kobiet. Mimo romansów pojawiłem się ja. Mimo że nie mieszkali wtedy na wyspach ja się tam urodziłem. W koŃcu to nic dziwnego urodzić sie poza miejscem stałego pobytu, w koŃcu szpitale są wszędzie a to nie średniowiecze. DzieciŃstwo było pomieszaniem normalnego dzieciŃstwa gdzie to bawiłem się w piaskownicy albo ciągałem dziewczyny za włosy, z tym, które fundował ojciec, czyli jakimiś oficjalnymi spotkaniami i ważnymi ludźmi kręcącymi się po domu gdzie ja miałem grzecznie odpowiadać i każdemu powtarzać, że pójdę w ślady ojca. Jak każdy ukochany synek robiłem wszystko żeby się przypodobać głównie ojcu. W koŃcu poszedłem do szkoły gdzie w sumie nigdy nie było mi łatwo. Nie, dlatego że byłem głupkiem czy kimś w tym rodzaju. Chodzi o wygląd. Każdy tam był w mniejszym lub większym stopniu Latynosem a ja…. Powiem tak, jakoś geny mojej matki w moim przypadku nie zadziałały i ustąpiły miejsca genom ojca. I jeszcze te kręcone włosy… masakra dla dorastającego dzieciaka. Uczyłem się dobrze, co nie znaczy wybitnie. I co najgorsze do liceum nie miałem powodzenia u dziewczyn. No w koŃcu, która by chciała kujona? Później odkryłem magiczne efektu robienia z siebie błazna. Nie byłem głupi, co to to nie, zwyczajnie wystarczyło rozbawiać wszystkich dookoła i tyle. No, ale nie dokonałbym tego sam. Miałem przyjaciela. Takiego prawdziwego. Starszy z rodzeŃstwa Blanco był trochę jak ja. Tez wyglądał jak turysta. Dogadaliśmy się szybko i szybko zaczęliśmy być właściwie nierozłączni. Kilka godzin lekcji w szkole, każda przerwa razem i chwile po szkole jeden przesiadywał u drugiego. Nie wiem, czemu ale tak po prostu było. W liceum zaczęliśmy głupieć jak tylko się dało. Tak mówię to z perspektywy czasu, bo teraz nie zrobiłbym nawet połowy rzeczy, które robiłem wtedy. I wtedy właśnie zaczęło się podrywanie dziewczyn i ciąganie za sobą jego siostry. Do dziś nie wiem, czemu Blanco za punkt honoru obrał sobie ochronę cnoty swojej siostry, ale to ja głównie musiałem udawać jej chłopaka, co mimo niezaprzeczalnych walorów młodszej owieczki Blanco było mi nie na rękę, bo to on wtedy podrywał a ja stałem i patrzyłem jak potencjalne moje ‘ranne antylopy’ odchodzą z nim. No, ale szalone lata liceum się skoŃczyły tak samo szybko jak się zaczęły. Każde z nas poszło w swoją stronę. Ja ruszyłem tam gdzie się urodziłem i wychowałem przez połowę wakacji. Wyspy tak cholernie różniły się od słonecznej Hiszpanii, że początkowo chciałem uciekać. Mimo wszystko było mi jednak szkoda rzucać uczelnię, w koŃcu to psychiatria na Oxfordzie (fuck you losers). Gdy decyzja już była prawie podjęta wtedy zjawiła się ona. Nie była najlepsza laska, jaką kiedykolwiek widziałem w życiu, ale wystarczyła jedna impreza a wpadłem po uszy. Chodziłem na każdy wykład żeby pogapić się na nią z ostatniego rzędu aż swoje w koŃcu wychodziłem. Rok po otrzymaniu dyplomów dostałem od ojca dom na wyspach i wprowadziłem się tam z nią. TydzieŃ przed ślubem dowiedzieliśmy się, że jest w ciąży. Serio wiedziałem dopiero wtedy, że jestem spełniony w każdej możliwej dziedzinie. Wspaniała praca, idealna kobieta i dziecko, które się urodzi i będzie takie malutkie i słodkie. Idylla trwała pięć lat. Niby zwyczajne środowe popołudnie. Pacjent odwołał sesje, więc miałem ponad dwie godziny gratis, odebrałem małą wcześniej z przedszkola i zabrałem na lody. Oczywiście w tajemnicy przed żoną. Chyba każda matka zabiłaby za lody przed obiadem. Zjedliśmy lody i pojechaliśmy do mieszkania gdzie moja szanowna żona o tej porze powinna właśnie koŃczyć gotować obiad. Środy zawsze miała wolne. Wszedłem z mała do mieszkania i usłyszałem, co usłyszałem. Kazałem małej iść do siebie i sam wpadłem do sypialni…. Do dzisiaj nie wiem jak to się stało, że nie zabiłem ani jej ani tego faceta. Przysięgam na boga, że dzisiaj bym ich zabił. Później wszystko potoczyło się szybko. Jedyne, co dzisiaj mi zostało to miesiąc wakacji i tydzieŃ ferii z córką. Ja wyprowadziłem się do Bostonu dalej lecząc ludzi i udając, że ja nie mam żadnych problemów, a ona wzięła ślub z tym kolesiem. Mimo, że minęło kilka lat to jednak samo wspomnienie boli i do dzisiaj nie wiem, czemu nam to zrobiła. Nie próbuje sobie układać życia, ani zakładać nowej rodziny. Dziecko, które kocham nad życie już mam, a kobieta… jak na razie większość jest taka sama.
Charakter
Na pierwszy rzut oka można powiedzieć że Noah to człowiek który nigdy nie przestaje się uśmiechać i powinien być wynajmowany w roli pocieszyciela w szpitalach. Jego mordka ciągle się cieszy i nie bardzo nawet wiadomo dlaczego. Jego uśmiech jest wpisany trochę w jego buźkę. Kiedyś cała jego rodzina i znajomi byli święcie przekonani ze Noah nigdy nie ustatkuje się i nigdy nie przestanie zmieniać dziewczyn po okresie kilku dni. Teraz już taki nie jest. W koŃcu nie ma już dwudziestu lat. Można powiedzieć że jest dość specyficzny. Każda kobietę w swoim towarzystwie traktuje trochę jak księżniczkę. Otwiera drzwi, nie wytrzyma kiedy w jego towarzystwie kobieta stoi a on siedzi. Czasami wygląda to aż dość dziwacznie i jakby to on urwał się z choinki. Jest dość pedantyczny. Wszystko w jego mieszkaniu ma swoje określone miejsce i zawsze musi się na nim znaleźć. Może wrócić zmęczony i pijany do granic do mieszkania a i tak najpierw zdejmując ubrania złoży je w kostkę i włoży do kosza na pranie. Kocha sport. Chociaż kocha to dość za mocno powiedziane. Tak jest nauczony. Stara się codziennie wieczorem biegać. W koŃcu rano to niedopuszczalne żeby się męczyć zamiast siedzieć przy kawie leniwie przecierając oczęta. Kiedyś miał wielki problem z tym że uwielbia się uczyć i uwielbia czytać.z czasem przestał zwracać na to większą uwagę bo nikomu nic do tego że kocha czytać. Można powiedzieć że to jest idealny facet, nic bardziej mylnego. za tym wiecznym uśmieszkiem kryje się kompletny psychol. Nie zawsze tak było. Zaczęło mu odbijać dopiero po akcji z żoną. niby w dalszym ciągu jest księciem z bajki ale to już nie to samo. Generalnie stara się nie wchodzić w głębsze relacje z kobietami poza jakimiś przypadkowymi numerkami na jedną, no góra trzy noce. Mimo że wychowanie nie do koŃca mu na to pozwala to mimo wszystko on twierdzi że kobiety mimo całej emancypacji jednak nie nadają się do większych i ważniejszych rzeczy. Dla niego teraz kobiety są zakłamane, zdradliwe i każda jest taka sama. Zwyczajnie stracił do nich jakikolwiek szacunek.
Dodatkowe

[palił papierosy tylko dlatego żeby popisac się w towarzystwie, zaczął bo dziewczyna która mu się podobała powiedziała że palący faceci to sam sex]
[uwielbia muzykę klasyczną]
[od piatego roku życia gra na skrzypach]
[całkiem dobrze gotuje, gdy ma czas sam dla siebie potrafi zrobić wyrafinowany obiad z trzech daŃ]
[ma siedmioletnią córkę]
[nie potrafi pływać]
[uwielbia mięso, w koŃcu jest samcem]
[prywatne rozmowy o seksie go krępują]


Wiek: 33
Data urodzenia: 31.10
Miejsce urodzenia: Edynburg
Zawód:psychiatra
Grupa: hot& cold
Wygląd:tom hiddleston
 
 
Caroline Collier


Caroline Collier

Boston


32

szefowa

MĘŻATKA

Wysłany: 2014-10-10, 23:14   
  

  
  
  
  
  

  
  
JULIETTE, Lexy, Bianca, Arizona, Felix, SETH, willie, Nathan, gideon, Joseph


Akceptacja!
Witamy na Hello Boston! Cieszymy się, że wybrałeś akurat nasze forum, mamy nadzieję, że będziesz się u nas dobrze czuł i zostaniesz z nami na dłużej. Zapraszamy do założenia podstawowych tematów jak relacje i telefon, a następnie do gry.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się marcowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6