Poprzedni temat «» Następny temat
Bar
Autor Wiadomość
Lucas Dolan
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-02, 13:07   

Lucas w zasadzie mógł olać to swoje trenowanie. Utrzymanie dobrej kondycji, było ważne dla pracy w NASA. Teraz, kiedy dostał ciepłą posadkę na Uniwerku, śmiało mógł się roztyć i mieć gdzieś, swoje przywiązanie do sportu. Dolanowi jednak bardzo tego brakowało, poza tym ruch pomógł mu się pozbierać, po powrocie z Kosmosu. To codzienne wychodzenie z domu zmotywowało go w koŃcu do podjęcia jakiś działaŃ w życiu. No i postać Lancastera również się w nim miło odbiła. Lubił tego typa chociaż krótko się znali. Dolan musiał teraz nawiązywać nowe znajomości, gdyż większość jego starych kumpli, albo o nim zapomniała, albo robi kariery w wielkich stacjach kosmicznych czy innych siedzibach związanych z badaniem i eksploracją Kosmosu. Na szczęście całkiem niedawno wpadł na starego ziomka - Nathaniela i obiecali się umówić na jakieś piwo. Ale w międzyczasie wypadł mu ten wyjazd do Waszyngtonu, który pokomplikował trochę spraw w jego życiu. Sądzę, że kilka piw, poprawionych shotami i być może, wyżali się z tego, co leży mu na sercu. O ile Adam będzie chciał tego wysłuchiwać. Tak czy siak, Lucas przyszedł tu z bardzo dobrym nastawieniem.
-Sam dopiero co przyszedłem - wyjaśnił Lucas i podniósł się ze stołku, żeby przywitać się z Adamem. -Dzięki Lancaster! Wiesz, że dobrych życzeŃ nigdy za dużo. I em, dzięki. Nie spodziewałem się prezentu - odparł niezwykle zaskoczony. Mało co się znali, a Dolan wcale nie zaprosił go na picie po to, by zgarniac prezenty. Ale w zasadzie, ostatni prezent jaki dostał był ponad dwa lata temu i dostał go od Skye. Miła odmiana. Lucas przywołał więc barmana, sam gramoląc się na stołek. -Zacząłem od piwa, też chcesz? - zapytał Adama, po czym ciekawość wygrała i zaczął się dobierać do swego prezentu.
 
 
Adam Lancaster
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-31, 16:20   

Dobra, dobra, Adam już wiedział jak było naprawdę; żadne pozbieranie się po kosmosie, żadne przywiązanie do sportu. Na pewno chodziło o kobiety, chociaż, między Bogiem a prawdą, o kobietach w życiu Lucasa nie wiedział za dużo. Ale pewien był jednego - laski nie leciały na słabych rudzielców. No po prostu nie. Ale nie mówił tego głośno, a już na pewno nie mówił tego rudzielcowi w urodziny. Bieganie z kimś dobrze mu robiło i było dobrym treningiem - nawet jeśli na pustyni ze sobą konkurowali, to byli zdanie tylko na siebie. Więc, nawet jeśli to okrutne, to trochę liczył na to, że będzie miał okazję pomóc Dolanowi, bo potrzebował takiego treningu. Ale hej! nie robił nić w tym kierunku, więc było ok, prawda? Nie był taką szują, za jaką go miał jego brat. A co zaś się tyczy słuchania, cholera, on żył z tego, że słuchał ludzi. Nawet jeśli nie planował robić reportażu o biednym astronaucie, który postanowił osiąść na uniwerku. Coś czuł, że jego czytelników w ogóle to nie interesowało, biorąc pod uwagę kolumnę, którą najstarszy z Lancasterów się zajmował. Ale po wypiciu kilku głębszych na pewno chętnie będzie słuchał rudzielca, bo dlaczego by nie. Zwłaszcza, że sam Lancaster nie pił często i nie pił dużo - nie szło to w parze z bieganiem w takich ilościach, w jakich on biegał. Kac byłby nie do zniesienia, a dzieŃ bez treningu to nie było to, na co mógł sobie teraz pozwolić. W koŃcu, chciał przeżyć na tej cholernej pustyni.
-Ha! miałem szansę być przed tobą! - Absolutnie nie miał, wszędzie przybiegał na ostatnią chwilę, oczywiście pomijając pracę. Tam był zawsze przed czasem - cała przyjemność po mojej stronie. Zresztą, mam nadzieję, że ci się przyda - błysnął zębami w uśmiechu. Uważał, że prezent mu się całkiem udał, co z tego, że jego część chciał najpierw podarować swojej córce, ale miał wrażenie, że mała Yellow zjadłaby zabawkę. Także, niby pomyślał o swoim kumplu, ale z drugiej strony...
- Mhm, dobry początek - skinął głową, obserwując jak Lucas otwiera torbę. Oczywiście, znalazł tam pudełko z zabawkową rakietą z piękną naklejką NASA. A na dnie torby leżało etui na pióro - skoro zaczynasz pracować na uniwersytecie, to musisz mieć czym podpisywać te wszystkie dokumenty, a pióro to zawsze dobra rzecz - wytłumaczył szybko. On by się cieszył z pióra, ale to był Adam.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Elizabeth
Chris
COVINGTON
Baker
Lexy
River
COTTERMAN
BAKER
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 7