Poprzedni temat «» Następny temat
Bar
Autor Wiadomość
Anthony Bowie
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-02, 17:29   

Antoś się coraz bardziej zapędzał w te swoje smutki po Jolene, że z kulki szczęścia zostało takie coś, co nic, tylko wałęsa się po barach i zapija smutki już któryś raz. Tak, miał dzikie plany, upić się, wyrwać kogoś i w ogóle zmienić swoje życie, zostawić swoją nieszczęśliwą miłość gdzieś w tyle i zacząć wszystko od nowa. Tak, tylko to mu trochę nie wyszło. Za bardzo był kluchą na takie rzeczy, a przez tą panią popadł w depresję i właściwie to bujał się na granicy alkoholizmu. No cóż... Co z tego, że miał pełną świadomość tego, jak bardzo będzie umierał nad ranem. Tak naprawdę najbardziej się dla niego liczyło to, jak łatwo było mu się upić.
Tak więc siedział sobie, zawinięty w swój wielki sweterek, sącząc jakiegoś drinka i bardzo, oj bardzo nieszczęśliwą miną. Miał spokój, mógł się zadręczać, póki nie odezwała się do niego jakaś pani, która się tu pojawiła znikąd. Przynajmniej tak mu się wydawało, bo nie zwrócił uwagi na moment, w którym się przysiadła.
- Eh, żeby to chociaż żona była... - westchnął ciężko, a że praktykował ostatnio łapanie wolnych słuchaczy w barze, a przy tym darmowych terapeutów, to jej też mógł się wygadać, a co. - Zakochałem się w takiej jednej na studiach, zostawiła mnie, potem wróciła, a teraz znów zostawiła, tak w skrócie. - mruknął zaraz, niezbyt zadowolony, po czym zmierzył ją spojrzeniem. - A w ogóle to skąd ty to wiesz? - spytał podejrzliwie, unosząc lekko brew. Przeszedł od razu na "ty", taki odważny. Ale w sumie co się dziwić, alkohol mu do łba zaczął już uderzać, więc mało go to obchodziło.
 
 
Anabelle Loboutin


Anabelle Loboutin

pani mecenas

która nie ma czasu na związki


Wysłany: 2014-10-02, 17:46   
   Nazywaj mnie: Kamila


Ona tu przyszła pewnie z zamiarem wyrwania kogoś i pokazania swojej kobiecości. Nie wiedziała, jak długo będzie czuła się tak kobieco, jak teraz. No ale zamiast kochanką na jedną noc, została wolnym słuchaczem, czego również zbytnio się nie wstydziła. A jednak trafiła w samo sedno sprawy! No prawie.
- Najwidoczniej nie była ciebie warta. A nie słyszałeś nigdy że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? Jak teraz pojawiła się w twoim życiu to powinieneś ją spławić od razu. Jeśli jednak znów wróci to nie pozwól jej wejść z łapami do twojego życia i wywrócić je do góry nogami. Wiem co mówię. - postanowiła pobawić się trochę w psychologa. W koŃcu lepiej doradzała innym, niż sama radziła sobie w życiu, więc może mu pomoże.
- Skąd wiem? To widać po prostu. Wydaje mi się że wyglądałam podobnie, tyle że z butelką wina na kanapie, gdy mój były mąż nie wracał na noc, tylko brał kolejny nocny dyżur, a wiedziałam dobrze, że nie jest w pracy, tylko jest z inną. - upiła kolejny łyk swojego drinka. Może i wyjaśniła sobie z byłym mężem to, że nigdy jej nie zdradził to gdy się napiła to kompletnie o tym zapominała. Chyba nigdy w to naprawdę nie uwierzyła, bo znała go i wiedziała, że jest w stanie ją zdradzić.
_________________
Anabelle Loboutin
She puts criminals to jail, saves lives, she is eternally young, pretty woman, lawyer and proud mom
 
 
Anthony Bowie
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-02, 18:07   

Cóż, Antek miał zupełnie inne zamiary. Czy raczej, nie przewidywał wyrywania nikogo ani bycia wyrywanym, ale kto wie, on robił dziwne rzeczy po pijaku, których w większości na szczęście, czy nieszczęście, to zależy, nie pamiętał. Właściwie to jak się już spił, to mu było wszystko jedno. Ba, nawet mógł skoŃczyć taŃcząc na barze czy coś w ten deseŃ. Warto tu wspomnieć, że taŃczyć to on kompletnie nie umiał. Także tego.
A trafiła bardzo dobrze, przy okazji zaczynając rozmowę i odciągając myśli Bowiego od zamęczania jego osoby. Zmarszczył się, słuchając tych rad i pociągnął sporego łyka ze szklanki.
- Ile razy już to słyszałem... Ale może wy wszyscy macie rację. Tyle, że ja już tak mam, chyba dalej ją kocham i nic nie poradzę. A ona i tak już nie wróci, wyjechała, nawet nie powiedziała gdzie. Tylko przysłała sms, że już jej tu nie będzie. Taką nadzieję mi robiła, tak nie można! - zbulwersował się biedaczek, męcząc szklankę w dłoniach. Zaraz jednak przeniósł wzrok na kobietę obok, słysząc jej wyznanie.
- Hah, czyli widzę, że w sumie to mnie nawet rozumiesz... - odparł krótko, uśmiechając się krzywo.
 
 
Anabelle Loboutin


Anabelle Loboutin

pani mecenas

która nie ma czasu na związki


Wysłany: 2014-10-02, 18:22   
   Nazywaj mnie: Kamila


- Tak, tak, mamy rację. Musisz o niej po prostu zapomnieć. I wbrew pozorom jest to bardzo łatwe zadanie, tylko trzeba chcieć. - oj tak, ona dobrze o tym wiedziała, w koŃcu przechodziła przez to samo. A gdy były mąż pojawił się w mieście to miała pełne obawy co do tego, że uczucie do niego się odnowi. Na szczęście spotkali się tylko raz, a on potem wyjechał, więc nie zdążył na nowo zawrócić jej w głowie.
- Mówisz, że wyjechała i nie wróci... a jeśli nagle zmieni zdanie i wróci to co? Pozwolisz jej znów wejść do swojego życia i cię zranić? Ona cię w ogóle nie kochała, na pewno nie tak jak ty ją. Jeśli pozwolisz jej wrócić to będziesz cierpiał i upijał smutki w alkoholu. - powiedziała, bo sama tak właśnie myślała. Może sobie nie potrafi pomóc, bo diagnoza będzie dobra, albo zła, ale może pomoże jemu wyleczyć się z nieszczęśliwej miłości? Chciałaby pomóc, choć wiedziała, że jest to bardzo trudne, w koŃcu sama przez to przechodziła.
- Owszem, rozumiem. Wiem co to znaczy nieszczęśliwa miłość i cierpienie po niej. Jednak gorsze jest czekanie na nieznane. Na coś, na co nie masz wpływu, a co może również wywrócić twoje życie. - skrzywiła się również, na samą myśl o tym, że może być chora. Wypiła kolejny łyk, aż zaszumiało jej w głowie. Spojrzała na swój kieliszek, a następnie na jego.
- Może wzniesiemy toast za takich nieszczęśliwców jak my? - zaproponowała, uśmiechając się lekko do mężczyzny. Wydawał się jej całkiem w porządku, aż miło było go poznać.
_________________
Anabelle Loboutin
She puts criminals to jail, saves lives, she is eternally young, pretty woman, lawyer and proud mom
 
 
Anthony Bowie
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-27, 12:03   

Łatwe może być, zależy jak na to patrzeć. Jasne, można się spić, powiedzieć "Nigdy więcej" -co w sumie Antek aż nazbyt często ostatnio praktykował- i żyć dalej. Ale czy tak się da? No, cóż, tu się właśnie pojawiała ta kwestia chcenia. Antoś mógł sobie wmawiać, że tak, że chciał się jej pozbyć ze swojego biednego, miękkiego serduszka, że znajdzie sobie kogos innego i nie będzie pił co wieczór. Wmawiać, tak. Tyle, że z tym co naprawdę chciał, to było już dużo inaczej. Bo ta klucha chciała tylko, żeby sucza Jola do niego wróciła i żyć z nią długo i szczęśliwie, mimo świadomości, że tak się nie dało. Dobrze o tym wiedział, że nawet jeśli wróci, to i tak już na niego nie spojrzy. No, chyba że zrobiłby się nagle oh-muj-borze kasiasty i na dobrej pozycji, ale jak, z takiego bibliotekarza w sweterku? On tak nie umiał.
- To... Nie wiem. I tak nie będzie chciała mnie znów widzieć. - wzruszył obojętnie ramionami, a na jego zarumienionej od alkoholu buźce pojawił się niezadowolony grymas. - Zresztą, już i tak to robię. - dodał po chwili. Oj, tylko żeby nie włączył mu się mode pt"nikt mnie nie kocha jestem taki emo".
No i cóż, jakieś leczenie by mu się chyba z tej beznadziejnej miłości przydało. Tak, bo jak to wszystko pójdzie dalej i znów będzie lądował na wieczór w barze to może być źle. I to nie tylko miłość będzie jego problemem. Wysłuchał jej, kiwając lekko głową.
- To mnie rozumiesz. I tak, możemy wznieść toast. - uśmiechnął się jednak, machając dłonią do barmana, bo swojego drinka już wypił, a i tej miłej pani też postawił. - Powiedziałbym może... Za leczenie z miłości? O, może tak. Bo z tego się w koŃcu trzeba wyleczyć - pokiwał głową, przytakując samemu sobie, po czym wzniósł kieliszek.
 
 
Anabelle Loboutin


Anabelle Loboutin

pani mecenas

która nie ma czasu na związki


Wysłany: 2014-10-31, 14:08   
   Nazywaj mnie: Kamila


- Oj nie znasz kobiet. Jesteśmy tak nieprzewidywalne, że same nie wiemy, co za chwilę zrobimy. - powiedziała, kręcąc głową z dezaprobatą. Dwa razy dał się wykiwać tej pannie i wygląda na to, że jak pojawiłaby się trzeci raz to zrobiłby to samo. A szkoda faceta, mimo że za dobrze go nie znała, to jednak przy kieliszku wydawał się jej całkiem miły. Ale przy kieliszku to każdy jest bardzo miły, a po kilku staje się niesamowicie seksowny. Tylko na drugi dzieŃ budzisz się z kacem fizycznym i moralnym. Wywróciła teatralnie oczami po jego drugim zdaniu.
- To dzisiaj ostatni raz się upijasz, a od jutra bierzesz się w garść, co nie? Zaraz ci dam namiary na świetnego psychologa, jeśli sam nie umiesz sobie poradzić. - wyjęła wtedy z torebki portfel, a z niego chciała wyjąć numer do swojego psychologa, lecz zrobiła to tak nieporadnie że wszystkie papierki wypadły jej z portfela, a ona zeszła z obrotowego krzesełka, by je pozbierać. Jakaś pomoc by się jej przydała, co nie? Gdy już się trochę pozbierała, albo z jego pomocą albo i bez niej to wznieśli toast.
- To niech będzie na nieszczęśliwą miłość. - powiedziała i upiła łyk tego, co on tam jej postawił. I się skrzywiła, bo mocne to było.
_________________
Anabelle Loboutin
She puts criminals to jail, saves lives, she is eternally young, pretty woman, lawyer and proud mom
 
 
Anthony Bowie
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-02, 21:57   

Był głupkiem, zdarza się. Taki typ kluchy jak on długo nie pociągnie... Chociaż on przeżył te swoje trzydzieści dwa lata i miał się dobrze. Przez pewien czas, bo ostatnio to ciężko z nim było i jakiś psycholog rzeczywiście by się przydał...
- Wiem, zdąrzyłem to zauważyć, jesteście skomplikowane. Chociaż czasem całkiem proste... Jezu, nie wiem, chyba powinieniem przestać próbować was rozumieć, bo to na dobre nie wychodzi, każda chce coś innego. Ona na przykład chciała pieniądze i faceta na dobrym stanowisku, nieważne jakim dupkiem by był, jeśli już w ogóle faceta. Bo w sumie to nie wiem czy kogokolwiek chciała. - wzruszył ramionami, zerkając na nią. Oj tak, były bardzo skomplikowane. Wszystkie. Faceci chyba byli prostsi, ale jakoś nigdy nie miał okazji spróbować. - A ty, na przykład, czego byś chciała? - zapytał po chwili. Był pijany, to zadawał takie pytania. Dobrze, że jej jeszcze nie zaczął podrywać na swoje głupie teksty. Bardzo głupie. - Psychologa? Ja nie... Nie wiem. Po co mi? - wybełkotał, marszcząc się, zanim jeszcze jej się wszystko posypało z torebki. To było oczywiste, że będzie twierdził, iż mu nic takiego potrzebne nie było. No przecież sam sobie z tym wszystkim umiał poradzić, w ogóle świetnie sobie radził, lądując co wieczór w barze i pijąc coraz więcej. Przynajmniej był na tyle odpowiedzialny, że robił tak tylko wtedy, kiedy nie musiał iść na rano do pracy albo w ogóle. Resztki rozsądku zachowane, ale głównie przez jego kaca-mordercę i to, że nie chciał cierpieć w pracy. Niby cisza w bibliotece, ale światło bardzo... Zeskoczył, kiedy jej już się wszystko posypało z torebki, zatoczył się, ale ukucnął pomógł jej zbierać z niewyraźnym "Daj, pomogę". Podał jej to, co zebrał z podłogi, po czym podniósł się, trzymając się kurczowo krzesła, bo to cięższe było niż schodzenie. Ale hej, dał radę!
Złapał swój kieliszek, unosząc go do nieco do góry.
- Tak, za nieszczęśliwą miłość! - powtórzył jej słowa, po czym wypił pokaźną ilość w jednym łyku. Pijaczyna.
 
 
Anabelle Loboutin


Anabelle Loboutin

pani mecenas

która nie ma czasu na związki


Wysłany: 2014-11-09, 19:29   
   Nazywaj mnie: Kamila


Słuchała jego wywodu, zaskoczona. Są czasem całkiem proste? One? Kobiety? Nie, on chyba za dużo wypił, że tak mówił. Nawet Belle wiedziała, że jest skomplikowaną istotą. Przytakiwała mu więc tylko, uważnie słuchając. Potem zadał jej pytanie, więc zastanowiła się chwilę nad odpowiedzią.
- Ja bym chciała mężczyzny, który by mnie kochał szczerze i by był mi wierny, bez względu na to czy będę chora, czy zdrowa. I który by rozumiał moją pracę oraz akceptował moją córkę. - odpowiedziała mu, całkiem szczerze. Zakładała, że Thony pewnie i tak nie będzie pamiętał tego, co mówiła mu poprzedniego dnia, więc nie przejmowała się tym, że była całkowicie szczera z obcym mężczyzną.
- On ci pomoże pogodzić się z tym, co się stało. Wierz mi, oni nie są wcale tacy źli, na jakich wyglądają. - próbowała go namówić na tego psychologa, ale miała ten nieszczęśliwy wypadek z torebką. Na szczęście Anhtony jej pomógł to zebrać, więc każde z nich chwilę potem wdrapywało się już na swoje krzesełko.
- Może dzisiaj już starczy dla ciebie, co? - zapytała, zauważając, jak on nieporadnie już wchodził na to krzesełko, a potem wypił do dna. Zaniepokoiła się tym, że mężczyzna już jest uzależniony.
_________________
Anabelle Loboutin
She puts criminals to jail, saves lives, she is eternally young, pretty woman, lawyer and proud mom
 
 
Gina Goran
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-05, 19:16   

/Po spotkaniu z Aidenem/

Goran postanowiła, że tego wieczoru pójdzie się pobawić, a miała na myśli wyjście do klubu. Dawno nie wybyła w żadne podobne miejsce, bo też nie miała na to chwili. Za czasów licealnych czy akademickich często bywała na różnego typach imprezach, a wypady do klubów z koleżankami stanowiły piątkowy i sobotni rytuał - zazwyczaj był to któryś z tych dni.
Przed wyjściem wykąpała się, uczesała i miała problem. Sukienki nie założy, bo przecież zaraz większość facetów będzie się gapiła na jej rękę, a nie zamierzała sobie psuć przez to wieczoru. Był to dla niej ogromny problem, bo nie wiedziała, jak się zbytnio ubrać. Zaczęła grzebać w swojej szafie, a w między czasie popijała sobie czerwone wino, które uwielbiała, a też nie chciała pójść tam od razu na trzeźwo. I może to dzięki temu trunkowi, wpadła na pomysł, że założy sobie krótkie jeansowe obcisłe spodenki i do tego koszulę w kratę. Zamierzała sobie zrobić rękaw 3/4, przy którym widać było tylko odrobinę blizny, ale nie na tyle, by miała przykuwać uwagę. Zrobiła sobie jeszcze loki, czarne kreski i na czerwono pomalowała usta. Zadzwoniła po taksówkę i pojechała do Spotted. Na miejscu podeszła do baru i zamówiła sobie coś mocniejszego, a mianowicie burbon.
 
 
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-05, 23:12   

Powrot do zdrowia zapoczatkowal tez powrot do starych zwyczajow, co niestety nie do konca wyszlo wszystkim na dore, ostatnio troche przesadzil z alkoholem i pozwolil sobie na za duzo, no ale czasu nie cofnie. Nie oznacza, to ze przestanie pic, w koncu wyatarczajaco dlugo wysiedzial sie juz na abstynencji. W kazdym razie dzisiejszego wieczoru postanowil przejsc sie do klubu, limo z pod oka jeszcze nie do konca mu zeszlo, ale jakos mu to nie przeszkadzalo, w koncu co ma sie przejmowac lekko kolorowym okiem, skoro pod drugim ma wielka szrama, ktorej i tak sie nie pozbedzie, jemu zadne z tych nie przeszkadzalo, kolejny siniak, rana, blizna, limo to nic takiego. Troche byl przyzwyczajony, ze tak wyglada. Wieczorem wzial szybki prysznic przebral sie i z papierosem w ustach udal sie do jednego z klubow. Spalil jeszcze przed wejsciem kolejnego i wszedl do srodka. Rozejrzal sie po wnetrzu i wlasciwie w tlumie ludzi niczego nie zobaczyl. Udal sie od razu do baru zeby najpierw sie napic. Zamowil sobie cos do picia i od razu umoczyl usta w szklance.
 
 
Gina Goran
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-06, 11:27   

Goran głęboko westchnęła i z początku wpatrywała się w butelki alkoholów, jakie znajdowały się za plecami barmana. Różne smaki z różnych krajów - jedne słabsze, drugie mocniejsze. Mieli bardzo dobry wybór alkoholi jakby nie patrzeć. Przez chwilę blondynka nawet pomyślała, że dobrze trafiła. Będzie miała możliwość popróbować innych trunków.
Potem odwróciła się na krzesełku tyłem do baru i rozejrzała się po pomieszczeniu. Miało taki charakterystyczny klimat jak na to miejsce i to bardzo się jej podobało. Będzie musiała tutaj częściej bywać. W między czasie zauważyła jak do baru podszedł wysoki mężczyzna.
- Ciężki tydzieŃ? - spytała, z powrotem odwracając się w stronę barmana i biorąc łyk swojego trunku.
 
 
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-06, 18:51   

No z tym wysokim to troche przesada, Casas mial jakies cos kolo 175 takze to raczej niski facet, ewentualnie sredniego wzrostu, chociaz srednia to chyba jakies 180, ale to tez zalezy gdzie. Popijal sobie cos, kiedy ktos nagle sie odezwal w jego strone, wiec odwrocil glowe w bok. Usmiechnal sie pod nosem widzac calkiem atrakcyjna blondynke. - Tak, zdecydowanie mozna go do takich zaliczyc - odparl sucho i spojrzal w druga strone a potem na parkiet. No tak nie byl to jego najlepszy tydzien nie dalo sie ukryc, ale najgorszy chyba tez nie byl. - Jak twoj ? - rzucil do dziewczyny i spojrzal na barmana, ale byl zajety po drugiej stronie baru, wiec sam sie obsluzyl i dolal sobie cos do szklanki. Usmiechnal sie pod nosem i dopil alkohol z kolejnej szklanki. Wrocil wzrokim do dziewczyny siedzacej obok, przygladajac jej sie troche bardziej.
 
 
Gina Goran
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-06, 19:11   

Blondynka lekko się uśmiechnęła, kiedy nieznajomy przytaknął, że niezbyt ciekawy miał tydzieŃ. Doskonale rozumiała to uczucie. Ona sama czuła się okropnie przez ten tydzieŃ. Miała teraz tyle wolnego czasu, że nie wiedziała, co z nim i ze sobą począć.
- Okropny - odpowiedziała odwracając głowę w jego stronę, by po chwili wrócić do wcześniejszej pozycji. Chwyciła za szklankę i wypiła do koŃca swój trunek. Zaraz potem zamówiła drugi.
- Bywały o wiele lepsze - stwierdziła po chwili i przesiadła się o krzesełko bliżej nieznajomego.
- Chyba mogę, co? Tak poza tym Gina jestem - przedstawiła się, poprawiając się na krzesełku. W między czasie dostała swój alkohol.
 
 
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-06, 22:27   

On raczej nie bardzo tak szastal czasem. Wrocil do pracy w biurze, caly czas chodzil na rehabilitacje i tak miotal sie od rana do wieczora. Pozniej wychodzil do baru czy klubu i wracal w srodku nocy do domu, tak ostatnio mijaly mu dni, no niestety nie kazdy. Odzwyczail sie tez juz od szybkiego trybu zycia przez co byl bardziej rozkojarzony i szybciej tracil glowe i zdrowy rozsadek o ile w ogole mozna powiedziec ze go mial. W kazdym razie on jeszcze swoja posade mial, wiec czasem nie w te strone sie martwil, raczej szukal go, a nie zastanawial sie co z nik zrobic.
- Patric - usmiechnal sie lekko i stuknal katem szklanki o jej zaraz upijajac z niej troche. - Czyli oboje jestesmy po kiepskim tygodniu - westchnal lekko obracajac szklanke w reku i wlepiajac wzrok w trunek znajdujacy sie w niej. - Zostaje nam alkohol i moze wreszcie cos mielgo na koniec paskudnego tygodnia - usmiechnal sie pod nosem spogladajac na dziewczyne i dopijajac reszte ze szklanki. Tym razem barman byl pod reka wiec poprosil o dwie kolejki, zaraz podsuwajac jeden kieliszek dziewczynie. - Na zdrowie - usmiechnal sie delikatnie unoszac kieliszek i wypijajac po chwili jego zawartosc. Odwrocil sie w strone parkietu i przetarl twarz dlonia.
 
 
Gina Goran
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-07, 11:35   

Normalnie Goran nie szastała czasem, bo była zajęta pracą. Była pracoholiczką. Ale po wpadce straciła posadę. Niby z jednej strony powinna się cieszyć i przez jakiś czas zrobić sobie zasłużony urlop. Pierwsze dwa dni jej się podobały, ale im dalej, tym gorzej zaczęła to znosić. Musiała sobie znaleźć jakieś zajęcie, bo tak na dłuźszą metę zwariuje.
- Miło mi poznać - uśmiechnęła się i napiła. - Po kiepskim to mało powiedziane - zaśmiała się.
- Ile bym dała, żeby coś pozytywnego się znalazło - westchnęła i wypiła do koŃca swój alkohol. Przydałoby się jej teraz coś pozytywnego, ale kiepsko to jakoś wyglądało.
Uśmiechnęła się, kiedy Patric podsunął jej kieliszek.
- Na zdrowie - przytaknęła i wypiła do dna.
- Chyba mamy taki sam cel tego wieczoru - odparła, również odwracając się w stronę parkietu, po czym wzrok przeniosła na chłopaka.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Elizabeth
Chris
COVINGTON
Baker
Lexy
River
COTTERMAN
BAKER
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 7