Poprzedni temat «» Następny temat
Sala VIP
Autor Wiadomość
jack daniels


jack daniels

boston


32

bussinessman

twice divorced

Wysłany: 2018-07-25, 23:56   
  

  
  
  
  
  

  
  
I SOLD MY SOUL FOR MONEY


Dla Jacka jego zachowanie, a jej, to dwie różne bajki. Co do tego wszystkiego miała żona? Była daleko, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Nie mówił jej wprost o tym, że chodzi na dziwki, ale też jej jakoś perfidnie nie okłamywał, przynajmniej w takim tkwił przekonaniu. Gdyby chciała, to przecież mogłaby od niego odejść, z łatwością niszcząc mu przy tym karierę, więc zemstę mogła sobie załatwić z palcem w dupie. A jednak wciąż mianowała się panią Daniels.
Gdyby usłyszał od niej o ambicji, parsknąłby jej śmiechem w twarz. No, faktycznie, ambitnie to wszystko wyglądało! Była coraz starsza, miała coraz mniejszą szansę na jakiekolwiek kontrakty, a pracowanie ciałem w żaden sposób nie wydawało mu się być ambitne. Przeczyło wręcz jakimkolwiek ambicjom. Najłatwiej pokazać cycki, ale myśleć, głową coś zdziałać? No to już nie ma komu.
Nie powiedział już nic, zacisnął usta i zebrał się do wyjścia. Rozrzucone gdzieś na stole i podłodze dolary zostawił same sobie, jeśli jej tak bardzo zależało, mogła je sobie pozbierać, chociaż jemu samemu nie mieściło się to w głowie. Kiedy ona się przebierała, on udał się jeszcze do baru - potrzebował jednego mocnego, bo przecież jego siostra chciała go do grobu wprowadzić. Wypił whisky niemal w mgnieniu oka, a potem spotkał się z Ariel przed wejściem, tak, jak się umówili jeszcze kilka chwil temu. Miło było na nią patrzeć, kiedy miała na sobie, zdecydowanie milej, niż kiedy go nie miała, zwłaszcza, ze to nie było przypadkowe wtargnięcie do łazienki, bo się nie zamknęła, a... a coś, czego na pewno nigdy nie chciałby wspominać.
- Borze, nie wiem. Gdzieś usiąść? Park, kawiarnia? - potarł czoło ręką, bo nad tym się nie zastanawiał, a sytuacja była kłopotliwa i dla niego. - Możemy iść do hotelu, jeśli wolisz rozmawiać bez świadków - zostanie z nią sam na sam nie wydawało mu się w żaden sposób niestosowne, wciąż była przecież jego siostrą, a zaistniałą sytuację należy zatrzeć, wyprzeć z pamięci. To była tylko propozycja, ona mogła wybrać, on mógł się dostosować. Nie będzie jej przytulał czy głaskał po plecach, to nie ten typ człowieka - mogą to załatwić względnie swobodnie, przy kawie i ciastku, albo oficjalnie - w biurze, po dwóch stronach tego samego biurka. Chyba żadne z tych rozwiązaŃ nie będzie dobre, to jedna z tych rozmów, których nie powinno się przechodzić, ale kiedy zajdzie potrzeba, to nie można się już od nich wywinąć.
_________________

Everywhere I go I got a million different people tryna' kick it but I'm still alone in my mind.
 
 
Ariel Daniels


Wysłany: 2018-08-06, 23:54   

Trzeba przyznać jedno – Ariel nie do koŃca potrafiła sobie poradzić z sytuacją, w której się znalazła. Zaplątała się poniekąd we własnych kłamstwach, które ciągnęły się za nią niczym przysłowiowy smród. Nie potrafiła przyznać się do swojej porażki i prawdziwego powodu, dlaczego wróciła ze Szwecji do kraju. Po prostu było jej wstyd. Nie osiągnęła sukcesu tak jak jej brat – postawiła wszystko na jedną kartę. Jak się okazało, bardzo złą kartę, przez co skoŃczyła jak skoŃczyła, a to spowodowało, że czuła się po prostu gorsza. Miała ambicje na coś więcej i nie uważała pracy w Spotted za ambitną. Bo taŃczyć na rurze każdy może się nauczyć, nie była to żadna sztuka. Ariel marzył się modeling, na który zaczynało robić się powoli za późno i jak tak dalej pójdzie, to będzie musiała odejść na emeryturę, nie zaczynając nawet swojej kariery.
Nie zamierzała oczywiście zbierać tych dolarów, które zostawił na stole. Chłopaki z ochrony na pewno się nimi zaopiekują w odpowiedni sposób. Przez myśl by jej nie przeszłoby, żeby po takim czymś jeszcze brać kasę. Wystarczy, że szef jej kawałek odpali z tego, co Jack zapłacił. Choć pewnie odda tę sumę na jakieś cele charytatywne, bo jakoś dziwnie się czuła z myślą, że wydawała pieniądze brata, który był, bądź co bądź, ale jej klientem.
Chodźmy w sumie pójść do mnie, jak będziesz chciał zostać na noc to rozłożę Ci kanapę i się przekimasz do rana – odpowiedziała, gdy już była na zewnątrz. Zdecydowanie wolała rozmawiać z Jackiem bez świadków. Tłumaczenie się bratu z tego, czemu spotkali się w klubie ze striptizem trochę było dla niej krępujące. I na pewno na trzeźwo tego nie weźmie. Całe szczęście, że miała w domu sporo alkoholu, jakaś whisky czy rum na pewno się znajdą.

[z/t x2, pisz już u Arielki w mieszkaniu :lofek: ]
 
 
GIDEON BOWMAN


GIDEON BOWMAN

BOSTON


32

KORPO ARTYSTA

MA ŻONĘ

Wysłany: 2019-01-16, 20:54   
  

  
  
  
  
  

  
  
LOLOLO


#1



To stało się już niemalże rutyną - odwiedziny w tym miejscu. Starannie odbywał regularne sesje terapeutyczne i choć efekty były mierne to jego samopoczucie choć na chwilę ulegało poprawie. Pamiętał swój pierwszy raz w tym miejscu - początkowo bardzo dobrze, a później trochę mniej od nadmiaru whisky. Miał iść do specjalisty, ale zboczył z trasy i dotarł do tego miejsca, a Penny nie wyprowadził z błędu i po dziś dzień myśli, że Gideon ma swojego psychologa. Do Spotted wszedł z myślą o drinku, dwóch, ewentualnie trzech, a dopiero gdy wjechało parę kolejek dostrzegł, że to nie zwykły klub, a gdy był wystarczająco zrobiony (lecz nie pijany jak bela) by zagłuszyć swoje sumienie sam chciał przekonać się do tej sali, która rzekomo była dla vipów, ale wystarczyło mieć trochę pieniędzy, dobrze skrojony garniak lub markową koszulę by wpuszczono tam każdego desperata. W końcu wpuszczono tam jego. Właściwie odczuł ulgę, kiedy uwolnił się z zatłoczonego klubu lądując w małym pomieszczeniu, z przygaszonym światłem, drinkiem i kobietą. Chyba jeszcze nigdy, nie był tak blisko okazji do zdrady, balansował po cienkiej linie – nie chciał zdradzać, ale nie chciał też wychodzić. Został dając uciechę oczom i choć zapłacił chyba fortunę (której nie było mu wcale żal) za full pakiet (choć w zasadzie nie wiedział za co płaci) to praktycznie z niego nie skorzystał. Taniec był w porządku, obserwował wychodząc z założenia, że można byłoby to zrobić w o wiele lepszym guście, ale nie narzekał. Kiedy znalazła się bliżej był nieco skołowany, ale dłonie przejęły kontrolę, a on upodobał sobie jej nogi i po dziś dzień je odwiedza. Szczegóły pierwszego spotkania to zupełnie inna opowieść, teraz był wprawiony w boju, a jej kolana i to jaki komfort ze sobą niosą on znał bardzo dobrze. Właściwie niewiele o niej wiedział - pseudonim miał i to wystarczało. Tak wiele myśli kotłowało się w jego głowie, że nawet nie skupiał się na niej – chyba że tańczyła, wtedy pochłaniała jego stuprocentową uwagę. Zazwyczaj pewnie miała bardziej wymagających klientów, ale po miłym dla oka tańcu rozkładał się na kanapie, pakował głowę na jej kolana i domagał się jej rąk we własnych włosach. Czasem nie mówił nic, czasem mówił zbyt wiele. Dziś nie mówił zbyt wiele, chciał odpocząć i nie spieszyło się mu do domu. - Kto tutaj wybiera muzykę? - to też gryzło go już od jakiegoś czasu. Zupełnie nie w jego guście, zawiewało często tandetnymi nawiązywaniami do seksu, co właściwie dla większości pewnie było odpowiednim wyborem. W końcu w tej całej społeczności to on był wyjątkiem uznając te opłacane spotkania za swoistą terapię.
 
 
Ariel Daniels


Wysłany: 2019-03-18, 21:29   

To był wyjątkowy dzień w życiu Ariel – wyczekiwała go naprawdę długo, aczkolwiek w końcu się to stało. Jej ostatni dzień w Spotted. Jeszcze niedawno nie pomyślałaby, że zwolnienie się z klubu będzie możliwe – dzięki jednak Jackowi i jego pomocy w postaci bycia żywą reklamą garnituru, który dla niego uszyła, dużo ruszyło do przodu. Osoby z branży brata zaczęły się do niej zgłaszać i składać zamówienia, w których aktualnie wręcz tonęła i nie wyrabiała z szyciem. Wszystko, co było zamawiane było najwyższej klasy – a za tym idą odpowiednio duże pieniądze. Po konsultacji z Jackiem podjęła decyzję o złożeniu wypowiedzenia. Musiała przerobić zapisany w umowie miesiąc… i dzisiaj był ostatni dzień. I nic nie miał prawo tego dnia zepsuć.
Dużo siedziała na barze, robiąc swoją robotę. Dziewczyny jej obiecały, że wezmą jej klientów, żeby mogła na spokojnie przepracować ostatni dzień – to było mega miłe. Tak naprawdę każda z nich tego chciała, aczkolwiek nie wszystkie miały możliwości, Ariel się „poszczęściło”, można by rzec. Wtem pojawił się On. Stały, bardzo wyjątkowy klient. Gideon upierał się, że to musi być Stella, nie nikt inny. I gdy sama zainteresowana dowiedziała się, kto przyszedł, nie mogła odmówić. Wręcz przeciwnie, poczuła się w obowiązku poinformowania go, że niestety, ale terapia u doktor Stelli dobiega właśnie końca. Gideon był inny niż wszyscy – przychodził do klubu ze zdecydowanie innego powodu niż większość niewiernych mężów, którymi to Daniels się brzydziła. Bowman na jej kolanach odnajdował ulgę, mógł mówić o czym tylko mu się podobało, a ona słuchała. Słuchała, głaszcząc go po głowie, czasem odpowiadając, czasem jedynie mrucząc pod nosem zwykłe „mhm”. Nie wiedzieć czemu, między tą dwójką wytworzyła się dosyć specyficzna więź.
W sumie to nikt. Gotowy setup, leci z płyty. Możesz przynieść swoją, wtedy puszczą. – Podobno klient nasz pan. A zwłaszcza taki, który za każdym razem wykupuje pakiet VIP. Tylko po to, by poleżeć na kolanach tancerki, która spokojnymi ruchami głaskała go po głowie.
Długo się zbierała w sobie. To aż dziwne – przecież nie musiała mu się z niczego tłumaczyć, a jednak… miała wrażenie, że na to zasługiwał.
To mój ostatni dzień w Spotted – powiedziała w końcu, zerkając na mężczyznę i czekając na jego reakcję.
 
 
GIDEON BOWMAN


GIDEON BOWMAN

BOSTON


32

KORPO ARTYSTA

MA ŻONĘ

Wysłany: 2019-03-26, 11:06   
  

  
  
  
  
  

  
  
LOLOLO


Gdyby ktoś zapytał, dlaczego upodobał sobie właśnie Stellę pewnie nie potrafiłby odpowiedzieć. Więź między nimi wytworzyła się automatycznie, a on czasami nawet odczuwał wrażenie, że leży na kolanach odpowiedniej osoby i nigdy nawet nie przeszło mu przez myśl, że kiedyś będzie musiał z tego zrezygnować. Miał świadomość tego jak wiele w życiu spraw zaczyna się i kończy, ale tutaj po prostu przychodził, odcinał się od reszty jego życia i szukał jakiejś namiastki spokoju. Dziś brutalnie został sprowadzony na ziemię, kiedy dość łagodnie przeszła od zmiany płyty do zmiany pracy. Spojrzał na nią nieco zamroczony miłym uczuciem jej dłoni w jego włosach, a na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie. - Powiedz, że żartujesz - chciał to usłyszeć na tyle mocno, że dało się wyczuć desperacką nutę w jego głosie. Gdzie teraz miałby szukać jej nóg, jej dłoni i jej cichego zrozumienia mhym? Co teraz miał robić podczas swoich terapii Skupił się na swoim niezadowoleniu z tej sytuacji, że nawet nie był w stanie dostrzec w tym szansy dla niej. Możliwość opuszczenia tego miejsca była czymś, z czego powinno się cieszyć, a on czuł głęboki smutek gdzieś w głębi siebie i nie chciał tego przyjmować w ogóle do wiadomości. Pomimo rozrywającego go od środka zdenerwowania, zaskoczenia i niezadowolenia, wcale nie zerwał się w złości z jej kolan. Leżał tak nie chcąc by to się skończyło, skoro miał jej więcej nie zobaczyć. No właśnie. W jej spojrzeniu widział jednak, że nie był to żart. - I tak po prostu już się nie spotkamy? - przecież to było takie wygodne i proste, przychodził, płacił, miał to co chciał i teraz nagle koniec. Bach, bach. Zero. Nie. Nie był na to w ogóle gotowy. Podniósł się z jej kolan układając dłoń na jej nodze. - Uzależniłem się od tego – nie widział potrzeby w okłamywaniu jej. Taka była prawda, a odrobina whisky pomogła ją wyjawić. - Nie chce z tego rezygnować - czuł się jak wygnany na przymusowy odwyk, a przecież go nie potrzebował. Jedyne co było mu potrzebne na daną chwilę to te spotkania, możliwość wygadania się bez analizy jaka idzie w parze z psychologiem, jej dotyk i nawet ta kiczowata muzyka stała się częścią jego życia ostatnio.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się marcowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6