Poprzedni temat «» Następny temat
Wewnątrz
Autor Wiadomość
Leon Winchester
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-31, 10:11   

- Cieszę się - odpowiedział wesoło. Współczuł jej z całego serca, bo trafiły jej się niezbyt miłe obowiązki. Wszystko musiała ogarnąć, załatwiać i trochę tego było. Ale dobrze, że szybko sobie z tym poradziła.
- Mam dzisiaj dyżur przy radiu, a korzystając z chwili spokoju zrobiłem nieco porządku w środku - oznajmił pogodnym tonem. - Koledzy są gdzieś w pobliżu. Przywykli do odwiedzin i wiedzą kiedy zniknąć - wyjaśnił.
- Ach, świeżo wypucowany - powiedział z dumą na uwagę o wozie. - Ktoś musiał się tym zająć.
Uwaga o wizycie w środku trochę go zbiła z tropu, ale ani myślał jej zakazywać tego, tym bardziej, że wóz stał bezczynnie, bo wezwania póki co nie było.
- Właściwie to... czemu nie - nie tracąc czasu poszli do garażu i Leo otworzył dla niej drzwi pojazdu.
- Zapraszam - zachęcił ją do wejścia, a sam poszedł z drugiej strony i usiadł na fotelu.
- I jak? - zapytał, gdy byli w środku.
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-07, 20:41   

Niestety trochę tego było, ale przeznaczyła sobie na te najważniejsze sprawy pierwsze dni po wyjściu ze szpitala, więc spokojnie się z tym wyrobiła. Niby się nie śpieszyło, ale Rachel chyba jeszcze bardziej by się denerwowała, gdyby to nad nią "wisiało", taka niezałatwiona sprawa i jak tu odpocząć? A tak miała pozałatwiane i teraz mogła faktycznie zająć się wracaniem do zdrowia. Żałowała tylko, że wciąż ma braki w pamięci.
- To chyba dobrze trafiłam. Pewnie się tu sam nudzisz, gdy koledzy jadą na akcję - no, ale wiadomo, że zawsze ktoś musi być w remizie, pilnować dobytku i w razie potrzeby w okolicy.
- Bardzo ładnie - pochwaliła, bo auto faktycznie aż lśniło. Fajnie, że Leo się tym zajął, bo zazwyczaj faceci nie dbali tak bardzo o czystość. Samochodów pewnie tak, ale skoro to teoretycznie nie był ich wóz, to pewnie mało komu się chciało. A potem przed komendantem wstyd.
- Yay - ucieszyła się i pewnie jakoś jej tam pomógł wskoczyć, bo dla wyszkolonego strażaka pewnie było to łatwe i oczywiste, ale dla kogoś, kto nie jeździ tym wozem na co dzieŃ już może tak nie bardzo. Gdy znalazła się już w środku, usiadła na siedzeniu kierowcy i rozejrzała się dookoła.
- Nieźle. Duży, pojemny - rzuciła, kładąc ręce na kierownicy i próbowała tak "na sucho" jakby się nim jeździło. Bez odpalania czegokolwiek, samo siedzenie z kierownicą. - Chyba ciężko się tym prowadzi. Często to robisz, czy u was prowadzą tylko wyznaczone osoby? - spytała z ciekawością, zdejmując ręce w kierownicy i przeniosła wzrok na Leona, opierając się wygodnie na fotelu kierowcy.
 
 
Leon Winchester
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-14, 08:46   

- Nudzę się, to prawda, ale czasami musi być taki dzieŃ, gdy się robi coś innego, niż tylko wyjeżdża na akcję. Tak samo jak zostajemy czasem, gdy przychodzą szkolne wycieczki. Bierzemy udział w programie dla szkół i dokształcamy młodzież w zakresie naszej pracy. Kto wie, może ktoś zdecyduje się później wstąpić w nasze szeregi - uśmiechnął się szeroko.
- Ale ja lubię czasem pobyć sam. Zawsze znajdzie się coś do roboty - zakoŃczył myśl.
Leo dobrze się bawił, patrząc na Rachel, która udawała kierowcę.
- Do twarzy ci za kółkiem takiego dużego wozu - przyznał, ciągle się uśmiechając. Obawiał się, że York nie będzie taka otwarta i spontaniczna w kontaktach z nich, ale się mylił. Jednak zaufała mu, widząc i słysząc jak bliska łączyła ich relacja i nie unikała go, wręcz przeciwnie. Dobrze się dogadywali.
- Mamy kierowców - odpowiedział. - Ale zdarza się, że czasem któryś jest nieobecny z różnych powodów i wtedy kieruje ktoś inny. Mnie też to czasami spotyka - przyznał.
- Chyba ci się tu spodobało, wyglądasz na całkiem zadowoloną z tego, gdzie jesteś - zaśmiał się cicho.
- Spokojnie, możesz tu jeszcze chwilę posiedzieć.
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-14, 12:19   

- Nie, no pewnie, że tak. Wam zwłaszcza przydają się pewnie takie spokojniejsze dni - w koŃcu bycie strażakiem to ciężka praca. A i rodziny strażaków denerwują się o ich zdrowie, kiedy Ci są na służbie. DzieŃ spędzony w remizie na myciu auta i odbieraniu telefonów był pewnie całkiem miły. Nudny, ale czy z takim zawodem potrzebowali dodatkowych atrakcji?
- Może i do twarzy, ale nie sądzę, bym przywykła do tak wielkiego auta. Najwięcej co bym mogła dać radę ogarnąć to chyba jakiś Range Rover. Takie zawsze mi się podobały i uważałam, że byłoby śmiesznie, gdyby takie auto prowadziła szczupła blondynka - odparła z rozbawieniem. No a nie? Zazwyczaj jeżdżą takimi autami napakowani faceci. Zresztą, to niezbyt auto do jeżdżenia normalnie po ulicach, przystosowane raczej do bardziej ekstremalnych warunków.
- Chciałabym zobaczyć cię za kierownicą - może niekoniecznie jakby kierował, bo to oznacza, że jedzie na akcję i może być niebezpiecznie. - Bo jestem. Dobrze się tu czuję. Chyba faktycznie często tu wpadałam - nie musiał jej tego mówić, gdzieś tam po prostu to czuła. Mimo braku pamięci z ostatnich lat.
Przyglądała mu się uważnie, w pewnym momencie zbliżając twarz do jego.
- Dziękuję - cmoknęła go w policzek, trochę zbyt blisko ust. - Że jesteś. Że jeszcze nie odpuściłeś - dodała, gwoli ścisłości, kładąc dłoŃ na jego nagim torsie i opierając swoje czoło o jego, przymykając oczy, po cichu ciesząc się z tej bliskości. Powinien wiedzieć o co jej chodzi. Niektórych facetów ta sytuacja mogłaby przerosnąć, bo ta cała utrata pamięci z ostatnich lat wydaje się być chwytem prosto z filmu, no i nie każdy by to zniósł. Ale Leon wciąż tam był i ją wspierał i Rachel chciała by wiedział, że naprawdę to docenia.
 
 
Leon Winchester
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-17, 18:18   

- O tak, wyglądałoby to zabawnie - przyznał. - Osobiście nie potrafię sobie ciebie wyobrazić jako kierowcy w takim wozie, ale... czemu nie - uśmiechnął się.
- Często przychodziłaś, to prawda - zgodził się. - Lubiłaś robić mi niespodzianki i często przynosiłaś coś ze sobą. Lubisz pichcić, więc zawsze się tu objadaliśmy. Byłaś tu też na świętach. Wypadł mi dyżur i z chłopakami mieliśmy tu posiadówkę z ukochanymi osobami. Każdy coś przyniósł i było wesoło. Podobało ci się, jak chyba każdemu - pewnie miał jakieś zdjęcia, które przewinęło się pośród innych, ale chciał o tym wspomnieć.
- Zdarzały się tu też weselsze chwile, jak choćby twoje show, gdy przyszłaś lekko podpita. Niezapomniane widoki - uniósł kciuk w górę. Nie wracał pewnie do tego, ale jak już byli w tym miejscu...
- I twój taniec na rurze. Słowo daję, że nigdy wcześniej i później tak dobrze się nie bawiłem w tym miejscu - później doszedł gest Rachel, który miło go zaskoczył. Ciepło jej ręki i bliskość sprawiły, że Leo poczuł się jak kiedyś.
- Nigdy nie odpuszczę - odparł i pocałował ją delikatnie i krótko. Nie chciał jej speszyć. Jeśli chciała to przedłużyć, da mu znak. On jednak nie chciał być zbyt natarczywy.
- Wiesz, że cię kocham. Nigdy nie przestanę o ciebie walczyć, nawet jeśli nie przypomnisz sobie tego, co nas łączyło - Winchester wierzył, że można zakochać się na nowo i jeśli nie będzie lepiej, po prostu tak się stanie.
- Jesteś dla mnie najważniejsza.
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-22, 21:18   

- Święta w remizie, nieźle - odparła, uśmiechając się. - No ale rozumiem, bo święta bez ukochanej osoby to nie to samo - zwłaszcza, że jej matka nie żyła, ojciec miał swoje dzieci gdzieś, dziadków zawsze zatrzymywały na innym kontynencie sprawy służbowe, a siostra pewnie balowała na uczelni. Rachel miała tu tylko Leona i przyjaciół, nic więc dziwnego, że postanowiła przenieść święta do remizy, skoro Winchester musiał w niej zostać w Wigilię.
- Taniec na rurze? Ja i taniec na rurze? Tej takiej długiej strażackiej rurze? - spytała, tak dla jasności, bo tego przecież też nie pamiętała. A szkoda! W dodatku ich małych strażackich dzieci w mini kaskach też nie... Ale wszystko w swoim czasie! - Mam nadzieję, że tego nie obserwowali twoi koledzy, bo chyba spalę się ze wstydu wychodząc z tego wozu - powiedziała, bo choć od jej pamiętnego taŃca na strażackiej rurze minęło już sporo czasu, ona przecież na nowo dowiedziała się o tym dopiero teraz.
Rachel odwzajemniła pocałunek, wydłużając go i obejmując twarz Leo dłoŃmi.
- Wow - szepnęła, spoglądając mu w oczy. Nawet, jeżeli nie miała aktualnie wspomnieŃ z ich wspólnego dotychczasowego życia, czuła, że między nimi było coś więcej. - Umówmy się na randkę - zaproponowała po chwili. Wiedziała, że Leo nie nalegał na spotkanie, bo pewnie nie chciał się jej narzucać, a ona miała już dość siedzenia i smęcenia się po mieszkaniu przyjaciółki. Na powrót do pracy było jeszcze zbyt wcześnie, połowa mieszkania była w ruinie, nadającej się jedynie do gruntownego remontu... Nie chciała myśleć o swoich kłopotach, tylko miło spędzić czas. Właśnie z nim. - Nie wiem co zazwyczaj razem robiliśmy, ale... Mam ochotę na coś nowego - Rachel lubiła wyzwania.
 
 
Leon Winchester
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-29, 10:13   

- Nie, nie martw się - odparł wesoło. - Nikt tego nie widział, poza mną. Było na co popatrzeć, ciągle liczę na powtórkę - powiedział szczerze. No co, naprawdę mu się to podobało i było co wspominać.
- Ale nie pozostałem ci dłużny - przypomniał sobie o pewnym momencie, gdzie on zaszalał. - Kiedy raz byłaś na mnie trochę zła, postanowiłem zrobić dla ciebie małe show. Skrzyknąłem kumpla i spuściłem się z dachu na linie aż na twój balkon. Co zrobiłem dalej? Udawałem Tarzana - powiedział bez skrępowania, wspominając chyba swój najlepszy dotąd występ.
- Bawiłaś się doskonale tamtego wieczora - uśmiechnął się. - Cóż, ja też byłem zadowolony - nie powiedział o finale tej akcji, ale co z tego, reszta była w domyśle.
Reakcja na pocałunek go ucieszyła.
- Dobrze, pójdziemy w jakieś sympatyczne miejsce. Może Wesołe Miasteczko, albo klasyk: kino lub teatr i spontaniczne szlajanie się po mieście. Możemy iść na kręgle, albo nie wiem... - wymyślał na spontanie.
- Zawsze możemy obejrzeć później jakiś dobry film u mnie - zaproponował.
- Ale teraz... - znowu ją pocałował, obejmując mocno.
- Brakowało mi tego.
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2016-10-05, 17:17   

- Mówisz? Szkoda, że tego nie pamiętam - rzuciła, spoglądając gdzieś przed siebie. Wielka szkoda. Żałowała, że wypadek zabrał jej tyle wspomnieŃ, które wydawały się naprawdę niesamowite. I pewnie takie były.
- Zwisałeś z dachu na linie i udawałeś Tarzana? - powtórzyła z lekkim niedowierzaniem. - Jesteśmy szaleni - zaśmiała się, kręcąc głową. Te ich występy mogły być dość opłakane w skutkach, ale całe szczęście, jak widać wszystko było w nimi w porządku. No, może z Leonem, ona nie pamiętała...
- Kręgle. Chyba wieki w to nie grałam - przyznała, choć nie pamiętała, czy w ciągu tego czasu od ich ponownego spotkania w Bostonie byli na kręgielni. - Brzmi nieźle. Postawmy na spontan, będzie najlepiej - a jakże! Zresztą oni się chyba zawsze świetnie ze sobą bawili. Oddała kolejny pocałunek.
- No dobra, ale chyba teraz powinniśmy już stąd wyjść, zanim ktoś nas tu przyłapie i pomyślą, że robimy tutaj sam-wiesz-co - pokazała mu język. - Chodź Tarzanie - wyskoczyli z wozu. - Nie będę już przeszkadzała, masz mój numer, więc zgadamy się. Miłej pracy! - pożegnała się, cmoknęła go w... policzek!, a potem wróciła do mieszkania.

/ztx2
 
 
BostoŃczyk


BostoŃczyk

Wysłany: 2017-11-10, 09:00   




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Pośród pachnących lasem choinek, aromatu grzanego wina i czekoladowych pierników czeka na Was moc świątecznych niespodzianek i atrakcji. Udekorowane stoiska kuszą ozdobami i jest w czym przebierać: ozdoby choinkowe, upominki, rękodzieła, zabawki, ręcznie wykonane czapki, szaliki, swetry i wiele innych. Z pozostałych miejsc dochodzą również aromatyczne zapachy, a wśród smakołyków nie może zabraknąć oczywiście grzańca i pierniczków. Lady uginają się pod ciężarem świątecznych przekąsek, bakalii, kołaczy, przypraw, herbaty, słodyczy, nalewek, a to tylko początek tej apetycznej przygody. Czujecie już ten bajecznie świąteczny klimat?
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 7