Poprzedni temat «» Następny temat
BEACON HILL CHOCOLATES
Autor Wiadomość
Danielle shoemaker


Wysłany: 2018-11-07, 21:05   

#17

Danielle denerwowała się przed wizytą u lekarza. Jeszcze czuła się trochę nieswojo z myślą, że autentycznie coś, a raczej ktoś żył sobie w jej brzuchu. Żył, rósł, rozwijał się. Wypadało jednak w końcu ruszyć tyłek do lekarza i sprawdzić, czy ciąża rozwija się prawidłowo. Wizyta minęła szybko i trochę niezręcznie, ale przeżyli. I zdecydowanie zasłużyli na deser w postaci czekoladowych słodkości.
- Ja też. Gdybym poszła sama, pewnie zwiałabym zanim lekarz zdążyłby wywołać moje nazwisko - trochę się cykała, nie bała się do tego przyznać. Z Adamem było jej jakoś raźniej. Co prawda to ona nosiła w brzuchu małego obcego, ale siedzieli w tym razem. Tak jakby... Shoemaker oczywiście cieszyła się, że Harris się nie wystraszył i miał zamiar jej pomagać jakoś ten okres przetrwać. Sama by sobie nie poradziła.
- Obowiązki wzywają, co poradzisz - rzuciła, wzruszając lekko ramionami. Danka cieszyła się, że była już po pracy. Ostatnimi czasy się rozleniwiła i wieczorami wolała zasypiać nad jakimś głupim filmem czy serialem. Gorzej, że budziła się potem w środku nocy na kanapie zamiast w wyrze. No ale coś za coś.
- Tak? A to dlaczego? Coś się stało? - spytała, spoglądając na niego uważnie. Tak uważnie, że aż oderwała wzrok od menu z tymi wszystkimi słodkościami! - Nie mów, że ten durny lekarz Cię zniechęcił. MAM MU SPRZEDAĆ BUŁĘ? MOGĘ TO ZROBIĆ - ciężarowa Danka była do tego zdolna. Nawet w tej chwili poderwałaby się z krzesła i poszła walnąć z piąchy ginekologa. TAKIE POŚWIĘCENIE.
_________________
<div style="font-family:georgia; font-size:62px; text-transform:lowercase; color:#62c8d4; text-align:center; letter-spacing:-6px; line-height:76%;">Danielle Shoemaker
<img src="https://78.media.tumblr.com/05a5e934074e28425afa849a64e6a830/tumblr_inline_o2tam7RwHl1qlt39u_250.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";><img src="https://78.media.tumblr.com/aeb77d317d7e60c827eb8cb152494452/tumblr_inline_o2tammrBV01qlt39u_250.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";>
 
 
Adam Harris


Wysłany: 2018-11-09, 12:48   

- No niestety. Pomyśleć, że zwykle wolałbym iść do pracy niż spędzić czas poza nią, a teraz mam odwrotnie. Bardzo lubię spędzać z tobą... wami - poprawił się - czas. Poprawiasz mi humor i jesteś moją najlepszą terapeutką - wyznał. Ale na pewno o tym wiedziała. Adam się uśmiechał, kiedy z nią był, a to naprawdę coś spektakularnego. Harris po prostu słynął z ponurego wyrazu twarzy i nowi w policji zawsze uważali go za gbura i bali się do niego podejść. Aż taki był straszny? Ee tam, teraz wygląda o niebo lepiej i czuł się szczęśliwy. Nie potrafił nazwać relacji, która łączyła go z Danielle, ale pasowało mu wszystko. Nie śmiał prosić o coś więcej. Czas miał pokazać, co z tego wyjdzie. Może narodziny ich maluszka sprawią, że jego rodzice zrobią kolejny krok do przodu.
- Nie, nic się nie stało. Po prostu mam trochę pracy, kilka spraw do ogarnięcia, no i zleci. W robocie mamy teraz bardziej intensywne dyżury, więc wszystko może się przeciągać. Poza tym chciałbym odwiedzić kilka osób, z którymi ostatnio było mi nie po drodze - chodziło głównie o rodzinę i przyjaciół, od których odciął się jakiś czas temu. Adam był człowiekiem skrytym i wolał milczeć niż mówić o sobie i swoich uczuciach. Ostatnio tylko Danielle wiedziała, co się kryje w jego umyśle. No, nie wszystko, ale dużo.
- Przeciwnie - uśmiechnął się. - Z każdym dniem czuję się jeszcze bardziej związany z Tobą i dzieckiem. Nikt mnie tak łatwo nie zniechęci - zapewnił. I tego się będzie trzymać. Z resztą nie chciał znów oberwać.
- I jak, wybrałaś już coś? - zapytał, sam zerkając na menu.
 
 
Danielle shoemaker


Wysłany: 2018-11-24, 20:25   

- Cóż, Twoja praca raczej nie napawa optymizmem. Wiem, że ją lubisz, ale wypisywanie mandatów, albo zgłoszenia o burdach... No średnio to pocieszające - Adam musiał lubić swoją pracę, inaczej by tego pewnie nie robił. No, ale chyba ciężko było być pozytywnie nastawionym do świata mając taką pracę.
Danielle teraz raczej nie miała głowy do związków. Dobrze się czuła przy Adamie, mogła mu o wszystkim powiedzieć, ale teraz oboje mieli na głowie wielką zmianę życiową. Danka była zdania, że nie ma co na siłę pchać się z związek, bo dziecko. Jeśli coś im w międzyczasie więcej wyjdzie, to wyjdzie, a jeśli nie to zostaną przyjaciółmi z dzieckiem. Shoemaker tak czy siak sobie poradzi. Z takim wsparciem z jego strony i ze strony rodzinki nie mogło być inaczej.
- Żartuję. Rozumiem, nie musisz mi się tłumaczyć - odparła, uśmiechając się do niego. Ale miło, że się wytłumaczył. Rozumiała, że miał pracę i inne zobowiązania, a nie tylko nadskakiwanie jej i dotrzymywanie towarzystwa. Danka też pewnie nie będzie próżnować i w tym czasie będzie spotykała się z rodziną.
- Teraz tak mówisz. A co jeśli dziecko będzie bardzo, bardzo marudne i będzie całymi dniami i nocami płakać? Trzymam Cię za słowo - pogroziła mu paluchem, ale wszystko to oczywiście z rozbawieniem. Chociaż to potencjalne marudzenie dziecka mocno ją przerażało. Niestety, było już za późno na jakiekolwiek gdybania. Będą mieli dziecko i będą musieli z nim wytrzymać bez względu na to, czy będzie marudne, czy nie.
- Tak. Chcę herbatkę zimową i kawałek tortu czekoladowego - bo przykuł jej uwagę już gdy mijała ladę, o.
_________________
<div style="font-family:georgia; font-size:62px; text-transform:lowercase; color:#62c8d4; text-align:center; letter-spacing:-6px; line-height:76%;">Danielle Shoemaker
<img src="https://78.media.tumblr.com/05a5e934074e28425afa849a64e6a830/tumblr_inline_o2tam7RwHl1qlt39u_250.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";><img src="https://78.media.tumblr.com/aeb77d317d7e60c827eb8cb152494452/tumblr_inline_o2tammrBV01qlt39u_250.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";>
 
 
Adam Harris


Wysłany: 2018-11-29, 10:28   

- Ale chcę byś wiedziała, że nie odsuwam się od was celowo. Trzeba trochę ogarnąć życie. Muszę znaleźć czas na wszystko i wszystkich. Trzeba się przeorganizować, trochę ograniczyć pracę, bo siedzenie po godzinach już nie powinno mnie dotyczyć i jakoś to będzie.
Danielle wiedziała, że zawsze może do niego zadzwonić. Nawet kiedy był w pracy i zajmował się czymś ważnym. Odebrałby, bo wiedział, że nie zadzwoniłaby tylko po to, by poplotkować.
- Taka natura dzieci. Nie zawsze są ciche i spokojne. Na pewno da nam nieraz w kość, ale będziemy je kochać i wychowywać - Adam będzie zaglądał do nich często, no chyba, że relacja Danielle-Adam nieco się zmieni i zamieszkają razem. Wtedy byłoby łatwiej zadbać o ich pociechę, ale wszystko miało swój czas i nie zamierzał się narzucać. Danielle i tak była dla niego ważniejsza niż przyjaciółka. Ale trzymał to dla siebie. Zbyt szybko pewne rzeczy się działy, nie można było przyspieszać kolejnych.
- Ok, dla mnie chyba to samo, bo nie umiem się zdecydować - zamówili więc to, co chcieli i odczekali chwilę na realizację zamówienia.
- Myślałaś już nad świętami i nowym rokiem? - zapytał. - Czas tak szybko płynie, kolejny rok za nami. Poznaliśmy się prawie rok temu. I kiedy to zleciało? - zadumał się przez chwilę. Pamiętał jak jej pomagał, gdy dopiero co wyszła ze szpitala i zaczynała układać sobie życie.
 
 
Danielle shoemaker


Wysłany: 2019-01-10, 19:07   

Danka była świadoma, że raczej by jej nie zostawił. ICH nie zostawił. Niemniej jednak jakaś tam obawa pozostawała, bo wizja nachodzącego macierzyństwa w dalszym ciągu ją przerażała i nie wiedziała czy dałaby sobie sama radę. Prawda, miała jeszcze rodzeństwo, które chętnie by jej pomogło, ale to nie to samo. Głupio to zabrzmi, ale dobrze jest wiedzieć, że ktoś jest po uszy w gównie (czasem dosłownie, hehe) razem z Tobą.
- Wiem, wiem, zgrywam się tylko - mrugnęła do niego. Wcześniej zdarzyło mu się już zataić przed nią prawdę, ale można powiedzieć, że mimo tego i tak zdobył jej zaufanie. Wiedziała, że był dobrym człowiekiem i nie zostawiłby jej samej.
- Jeszcze nie, ale pewnie w święta jak zwykle pojadę do rodziców - w końcu święta to głównie czas spędzany z rodziną. Na co dzień tego nie miała, więc warto korzystać. - Mam zamiar opychać się żarciem i oglądać "Kevina" jak co roku - poruszała zabawnie brwiami. Brzmi jak idealne święta, a co! - Na Nowy rok nie mam jeszcze planów - Sylwester i tak zapowiadał się do bani, bo nie mogła nawet wypić kieliszka szampana... Ech. - A Ty? - spytała z ciekawością. - Sama nie wiem. Czas strasznie leci - a jednak minął TYLKO rok, a ona zdążyła już nawet zajść z nim w ciążę... Brawo Danka...
_________________
<div style="font-family:georgia; font-size:62px; text-transform:lowercase; color:#62c8d4; text-align:center; letter-spacing:-6px; line-height:76%;">Danielle Shoemaker
<img src="https://78.media.tumblr.com/05a5e934074e28425afa849a64e6a830/tumblr_inline_o2tam7RwHl1qlt39u_250.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";><img src="https://78.media.tumblr.com/aeb77d317d7e60c827eb8cb152494452/tumblr_inline_o2tammrBV01qlt39u_250.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";>
 
 
Adam Harris


Wysłany: 2019-01-12, 14:10   

- Ja pewnie też spędzę je z bliskimi, ale jeszcze nie wiem. No bo praca... - wiadomo jak to było. Ktoś musiał robić, by inni się mogli lenić. Akurat policja zawsze miała co robić, dlatego wolał się nie nastawiać na świętowanie.
- Ale to się zobaczy - dodał. Nie chciał tak spędzać świąt, ale nie miał wyboru, jeśli wypadnie na niego.
- A Sylwester będzie na służbie. Zgłosiłem się do pilnowania bezpieczeństwa na miejskiej imprezie. Ktoś musi gonić pijane dzieciaki - uśmiechnął się. Ale przynajmniej będzie mógł posłuchać muzyki i coś tam zobaczy. Lepszy rydz, niż nic.
- Więcej czasu będę miał po nowym roku i pewnie dopiero wtedy spotkamy się na dłużej - oczywiście wstąpi do Danielle, wręczy jej jakiś drobny prezent i tak dalej. No ale mowy nie było o tym, by został na nieco dłużej. O ile nie zostałby wykopany przez jej brata, z którym nie najlepsze miał relacje.
- Dobrze, zajmijmy się teraz przyjemnościami - powiedział, gdy w końcu otrzymali zamówienie. Bo pewnie w międzyczasie ktoś się odezwał, co chcą.
I pojedli, pogadali i było fajnie.

/zt x 2 :lol:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się marcowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6