Poprzedni temat «» Następny temat
Wejście
Autor Wiadomość
Massachusetts


Massachusetts

Wysłany: 2014-08-12, 11:16   Wejście


wejście
 
 
Stig Mikkelson
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-19, 18:11   

Poprawił rękaw koszuli, zerkając przy okazji na wyświetlacz telefonu. W kieszeni znajdowały się już dwa bilety na horror, o którym rozmawiali wcześniej z Neilem. Stig wypsiukał się perfumami i założył jedne z najlepszych ubraŃ, jakie miał w szafie. Nie musiało to wyglądać jak randka, a jedynie wypad z przyjacielem... może za bardzo się wczuł w swoją rolę? Neil mógł różnie interpretować jego zaproszenie. Tym bardziej po tym małym pocałunku, którym obdarzył go Szwed. Mikkelson tego nie żałował. Chciał cały czas mieć do czynienia z tym uroczym brunetem. Neil sprawiał, że Stig chętniej podnosił się rano z łóżka. Czasami nawet myślał o nim w sposób, w jaki nie myśli się o zwykłym przyjacielu, czy też koledze. Jednego był pewien, nigdy nie zamieniłby go na kogoś innego. Ostatnio jakoś nie mieli okazji porządnie pogadać. Stig zaczął uczęszczać na zajęcia uczelniane, podobnie, jak jego współlokator. Po za tym w weekendy Szwed obsługiwał klientów w pizzeri. Nie zawsze chłopcy mieli czas, aby zamienić ze sobą kilka słów. Czasami, gdy jeden wracał do domu, drugi już spał, albo siedział w stosach notatek. Miał tylko nadzieję, że Neil zjawi się na miejscu i nie będzie zbyt skrępowany jego towarzystwem. Schował telefon do kieszeni i zajął miejsce na wygodniej kanapie, stojącej pod ścianą. Wcześniej kupiłby coś do przegryzienia, ale nie miał pojęcia, na co Neil miałby ochotę. Wolał na niego zaczekać. Wbił wzrok w plakat, reklamujący najnowszą produkcję sci-fi.
 
 
Neil Evans
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-19, 18:50   

Neil nie miał za wiele czasu na przygotowanie się do tej ich "randki", bo musiał pomóc koleżance w jakimś wypracowaniu. Bał się nawet, że się spóźni i Stig będzie zawiedziony. W koŃcu jednak udało się dotrzeć do kina, w którym czekał już Szwed. Gdy Evans zobaczył siedzącego na kanapie chłopaka, na początku go trochę zamurowało. Co prawda też nie był jakoś źle ubrany, miał ładną koszulę, ale to jak wyglądał Stig po prostu go zaskoczyło, ale też ucieszyło.
Po chwili znalazł się obok, podchodząc dość powoli z odrobiną nieśmiałości. Rzeczywiście, ostatnio trochę się mijali, więc nie było okazji nawet na dłuższą pogawędkę. W tygodniu chłopak miał sporo pracy, a w weekendy Mikkelson musiał być w pizzerii, dobrze więc, że znaleźli jeden wieczór, który będą mogli spędzić razem.
-Hej, jestem- oświadczył, jakby to nie było oczywiste i zasiadł sobie obok chłopaka, któremu uważnie się przyjrzał. Dodatkowo te perfumy... Neil stwierdził, że Stig traktuje to dość poważnie, nie zamierzał jednak póki co poruszać tematu. Mieli spędził miło wieczór, nawet jeśli horror będzie trochę straszny, chłopak zamierzał się dobrze bawić i nie zastanawiać się nad tym, co jest między nimi. Bo wtedy mógłby spanikować i uciec o, bał się przecież tego typu wyzwaŃ, chociaż wiedział że jest to nieuniknione. Zapewne miał też nadzieję, że właśnie tym drugim będzie Szwed.
-Wyglądasz świetnie- lekko się uśmiechnął, pozwalając sobie na taki malutki komplement. Trochę się denerwował, no ale przecież Stig był taki miły i dobry, raczej nic nieprzewidzianego zdarzyć się nie powinno.
 
 
Stig Mikkelson
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-25, 13:09   

Mikkelson ponownie wydobył z kieszeni telefon, tym razem, żeby odpalić sobie gierkę dla zabicia czasu. Chociaż Flappy Birds było grą wymagającą skupienia, Szwed właśnie an nią postawił. Przygryzał kilka razy wargę, próbując poradzić sobie jak najlepiej. Gdy spadł już po raz dwudziesty z rzędu, wycedził ciche przekleŃstwo. Po kilku sekundach usłyszał znajomy głos. Tak bardzo wciągnął się w grę, że nawet nie zauważył wcześniej swojego towarzysza.
- Cześć - odpowiedział, nieco zdezorientowany. Od razu schował telefon do kieszeni. Przeniósł wzrok na współlokatora, mierząc go dyskretnie wzrokiem.
- Dzięki, ty też - powiedział, zgodnie z własnym odczuciem. Neil podobał mu się chyba w każdym wydaniu. Nie ważne, czy wchodził do ich wspólnej kuchni, ubrany w zwykłą piżamę, w potarganych włosach, czy wyglądał tak, jak teraz. Musiał jednak przyznać, że taki lekko nieśmiały Evans podobał mu się odrobinę bardziej.
- Składamy się na coś? - Zapytał, patrząc w stronę barku z popcornem i napojami. W tym czasie zauważył znajomą dziewczynę z kierunku.
- Stig? - Koleżanka najwyraźniej go rozpoznała. Szwed zaklął cicho pod nosem, żeby po chwili uśmiechnąć się sztucznie. Jak się okazało, dziewczyna nie była sama. Przyszła razem z przyjaciółką, która również uczęszczała na zajęcia z gastronomii.
- My się chyba jeszcze nie znamy? - Jedna z dziewczyn spojrzała na Neila.
- Ach tak - Stig podniósł się z kanapy. - Carrie, to jest Neil, mój współlokator, Neil, to jest Carrie.
Brunetka sama wyciągnęła dłoŃ, aby uściskać tę, należącą do Evansa.
- Mam nadzieję, Stig, że następnym razem będziesz wolny i skorzystasz z mojego zaproszenia - szepnęła w następnej chwili Carrie.
- Raczej nie prędko to nastąpi, widzisz, teraz chciałbym spędzać trochę więcej czasu z Neilem - odpowiedział od razu Szwed, łapiąc bruneta za dłoŃ. - Nie zawsze możemy gdzieś razem wyjść.
Dziewczyny wymieniły nieco zaskoczone spojrzenia. Mikkelson pociągnął bruneta za ramię.
- Chodź, pójdziemy sobie coś zamówić.
Ruszył wolnym krokiem w stronę barku, ściskając dłoŃ chłopaka. Chociaż czuł się źle, wykorzystując w taki sposób Neila, chciał jakoś wybrnąć z tej nieciekawej sytuacji.
- Mam do ciebie prośbę, Neil - powiedział Stig, gdy już znaleźli się przy barze. - Mógłbyś udawać, że... jesteśmy razem?
Mikkelson spojrzał kątem oka na znajome, które nadal patrzyły w nich stronę. Nie wypuszczał dłoni bruneta. Miał jedynie nadzieję, że takie zachowanie z jego strony nic między nimi nie popsuje.
 
 
Neil Evans
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-25, 14:15   

Dobrze, że Neil pojawił się w miarę szybko, bo jeszcze ze złości Stig rozwaliłby swój telefon, nie mogąc poradzić sobie z gierką. Chociaż według Neila był spokojnym i uroczym chłopakiem, który robi czasem jakieś zwariowane rzeczy. Takie jak znalezienie jego deskorolki, za co jeszcze kiedyś będzie musiał się mu odwdzięczyć.
Ponownie się uśmiechnął na jego słowa i hmm... sam nie wiedział czy chciałby popcorn, a może coś innego? Żelki! W tym kinie musiały być takie żelki jak w Cinema City.
-Może...-Evans był już chyba zdecydowany, ale w tym momencie ktoś mu przerwał. Młody od razu zauważył, że Szwedowi obecność koleżanki nie jest za bardzo na rękę, postanowił się więc nie odzywać. Ograniczył się jedynie do uściśnięcia dłoni dziewczyny, zaraz po tym jak wstał z wygodnej kanapy.
Wszystko to, co nastąpiło potem, wprawiło Evansa w niemałe zakłopotanie, bo zupełnie nie wiedział co ma zrobić. Czując dłoŃ chłopaka, lekko się uśmiechnął. Było to dość miłe uczucie, ale Neil wiedział już w co gra Stig, a pewnie wolałby, aby nie było to tylko udawanie.
Gdy tylko został przez odciągnięty w stronę baru, zerknął na stojące przy kanapie dziewczyny i cicho się roześmiał.
-Niech zgadnę... twoja koleżanka cię zarywa- stwierdził, ale już po chwili pocałował chłopaka w policzek. - Ale tylko dlatego, że znalazłeś moją deskę- powiedział cicho i pociągnął go w stronę żelek, które samemu nakładało się do pojemniczka.
-Może weźmiemy colę i żelki? Chyba że wolisz popcorn. Ale on jest bardzo słony i chce się pić jeszcze bardziej- wyjaśnił, nakładając już słodkości. W sumie sytuacja ta, mogła im tylko pomóc, więc Evans nie miał mu tego za złe i w ten sposób mógł być wykorzystywany.
 
 
Stig Mikkelson
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-26, 19:24   

Neilowi nie było jeszcze dane przekonać się niektórych zachowaniach Stiga. Szwed był o wiele bardziej drażliwy, gdy coś nie szło według jego myśli. Jak na razie nie miał większych problemów, czy rozterek. Możliwe, że była to w pewnym stopniu zasługa bruneta, z którym dzielił mieszkanie.
- Chyba tak - mruknął w odpowiedzi, tuż przez tym, jak Neil go pocałował. Zaskoczyło go to. Koleżanki z kierunku wyglądały na zaciekawione tą sytuacją. Po chwili na usta szatyna wkradł się niewielki uśmiech.
- W porządku, będziemy kwita - powiedział, idąc razem z Neilem w stronę żelek. Nie uważał znalezienia deski za czyn, który wymagałby od Evansa dozgonnej wdzięczności. Dla niego było to jak podniesienie portfela na ulicy i oddanie jej właściwej osobie. Ot, miły, uczciwy gest. A trzeba było dodać, że Mikkelson nie miał w zwyczaju pomagać wszystkim dookoła. Ten brunet był dla niego specjalną osobą.
- Mogą być żelki i cola - zgodził się, posyłając chłopakowi uśmiech. Stig przepadał za słodyczami, nie trzeba go było do nich przekonywać zbyt długo. Gdy już wzięli swoje porcje, Szwed chwycił młodego za rękę, żeby razem z nim pójść w stronę odpowiedniej sali. W sumie, nie musiał trzymać jego dłoni. Czuł się jednak znacznie lepiej, gdy ją ściskał.
 
 
Maddie Lancaster
[Usunięty]

Wysłany: 2016-12-03, 14:40   

Jak on śmiał?!
Maddie nie pamiętała już ostatniego razu, kiedy była tak bardzo oburzona jak w tamtym momencie. A przecież wyprowadzenie jej z równowagi było umiejętnością, którą posiadali jedynie nieliczni spośród klientów i tylko wtedy, kiedy Madeline była już naprawdę bardzo zmęczona po całej nocy pracy za barem. Zazwyczaj potrafiła przetrwać wiele, miała ogromne pokłady cierpliwości i starała się podchodzić pozytywnie oraz z optymizmem do nieprzewidzianych sytuacji, które jej się czasami przydarzały. Odkąd skoŃczyła trzynaście lat, nie tupała nogami dla podkreślenia swojego zdania i nie krzyczała, żeby zwrócić na siebie uwagę - uważała to za totalne bzdury. Poza tym wcale nie potrzebowała czuć na sobie światła wszystkich reflektorów w okolicy. Była liściem leniwie przesuwającym się po tafli spokojnego jeziora... Ale czasami coś było tak cholernie poniżej pasa, że nawet nie wiedziała, w jaki sposób powinna zareagować.
Wypadła z sali kinowej niczym strzała, nie oglądając się za siebie, potrącając przypadkiem kogoś swoją torebką i rozsypując po drodze popcorn, którego - nadal pełny - kubełek trzymała w jednej dłoni. Zatrzymała się dopiero w sporej odległości od sal kinowych i tam odetchnęła. Momentalnie pożałowała, że wzięła ten głupi popcorn zamiast Coli. No trudno, nabrała garść i wcisnęła sobie do gęby, licząc na to, że to ukoi jej zdenerwowanie.
Ona po prostu chciała pójść na miłą i sympatyczną randkę z miłym i sympatycznym facetem, którego poznała ostatnio w kawiarni na miły i sympatyczny film. A tymczasem idiota w ramach niespodzianki zabrał ją na horror! Bezczelny! Przecież wszyscy wiedzieli, że Maddie Lancaster szczerze nie znosiła horrorów!
 
 
Willoughby Winchester


Wysłany: 2016-12-11, 20:46   

/po Franku i Ethanie.

Nigdy nie był fanem takich miejsc, nie przepadał za tłumami, nie marnował życia na kino czy telewizję, zwyczajnie stawiał sobie inne priorytety. Ostatnimi czasy jednym z takich priorytetów stało się dla niego naprawienie choć w niewielkim stopniu relacji z rodzicami. Nie było może idealnie, ale starał się, a oni chyba byli aż zanadto wyrozumiali, skoro przez dziesięć lat nie mieli z nim kontaktu. To przecież sporo czasu. Nie traktowali go jednak jak jajko i od czasu do czasu prosili go o wyświadczenie im przysługi. Tak było też dziś, Wiloughby miał przywieźć paŃstwa Winchester do kina, wybierali się pewnie na jakiś film akcji, może w którejś z małych salek grali jakiegoś starego Bonda? Potem mieli w planach kolację i wino na mieści, więc Will nie tylko nie musiał ich odbierać, bo zarzekli się, że w środku nocy wrócą taksówką, ale też mógł zaopiekować się autem. Nie robiło mu to większej różnicy, bo przywykł do życia bez samochodu, ale nie będzie się przecież upierał.
Kiedy odprowadził paŃstwa Winchester wzrokiem, wysiadł z samochodu i sam ruszył do środka. Miał zajść tylko na chwilę - szybko wskoczyć do toalety i zahaczyć o stoisko z napojami, to był jego plan. Z butelką w dłoni ruszył do wyjścia, nie mogąc zrozumieć, dlaczego tłum się nie przerzedza, skoro ludzie powinni już siedzieć wewnątrz sal i gapić się tępo w ekrany, kiedy ktoś na niego wpadł, obsypując popcornem.
- Patrz jak chodzisz! - burknął za dziewczyną, ale nie miał nawet pewności, czy w ogóle zwróciła na niego uwagę. Wciąż był trochę bucem, tak, więc zamiast strzepnąć z kurtki popcorn na ziemię i po prostu sobie pójść, zebrał go do ręki i kiedy ją mijał, obrzucił ją tymi kilkoma ziarnami. Klasa chłop.
_________________
Into the sunrise falling away now, and we
feel it all

 
 
Maddie Lancaster
[Usunięty]

Wysłany: 2016-12-18, 16:20   

Zazwyczaj wystrzegała się generalizacji. W koŃcu jeśli jakąś właściwość czy cechę dało się przypisać jednej osobie z danej grupy, wcale nie musiało to oznaczać, że tę samą cechę czy właściwość można było przypisywać całej grupie. Wierzyła w to, że wrzucanie ludzi do jednego wora i postrzeganie ich przez pryzmat zachowania jednego osobnika czy jednej sytuacji, było całkowicie bzdurne i nie miało odniesienia do rzeczywistości. Ludzie byli różni. Nie każda dziewczynka ze wsi miała swoją kozę, nie każda blondynka miała problemy z samodzielnym wkręceniem żarówki, nie każdy polityk chodził w garniturze i tak dalej. Nawet jeśli Maddie faktycznie miała swoją kozę, problemy z wkręceniem żarówki i brata zaangażowanego w politykę, który wydawał się lubić swoje marynarki. Wiedziała to... A jednak w tamtym momencie nie mogła powstrzymać się od przekonania, że wszyscy mężczyźni to totalne świnie.
Najpierw ten palant, który w swoim świŃskim, męskim mózgu uważał, że zabranie kobiety na horror to dobry pomysł! Nie pytając jej nawet wcześniej o zdanie! Maddie nie obraziłaby się wcale, gdyby to była komedia romantyczna albo jakiś ładny film o superbohaterach - to były neutralne rzeczy, do cholery! Ale zabieranie jej na horror było przesadą. Może liczył na to, że będzie mógł ją przygarnąć do siebie ramieniem, kiedy się przestraszy? O, niedoczekanie! Miała dość. Po dziurki w nosie facetów! Zwłaszcza kiedy jakiś pacan nie tylko na nią warknął (co faktycznie zignorowała, podobnie jak całą jego osobę), ale też postanowił... Rzucić w nią popcornem? Co? I to niby ona czasami zachowywała się jak rozpieszczona gówniara, tak?
- Patrz jak żyjesz! - odpowiedziała mu od razu, obracając się w jego stronę i nawet mierząc w jego stronę palcem wskazującym. Gdyby nie to, że drugą dłonią obejmowała kubełek z popcornem, pewnie położyłaby ją na swoim biodrze, przybierając tym samym bardzo buntowniczą i waleczną postawę. - Ile ty masz lat, co? I co sobie w ogóle wyobrażasz?! - jej głos mimowolnie wszedł na wyższe tony, kiedy wyrzucała z siebie całe swoje oburzenie. A żeby udowodnić jak bardzo górowała nad nim dojrzałością, sięgnęła do swojego kubełka i w ramach rewanżu obrzuciła go jeszcze większą ilością popcornu. To prawdopodobnie nie było rozsądne. Tylko że nie wszystkie rzeczy, które robiła Maddie, były rozsądne. Aż się ciśnie jakiś komentarz o blondynkach...
 
 
Willoughby Winchester


Wysłany: 2016-12-26, 13:54   

Hej, komedia romantyczna wcale nie jest neutralną rzeczą, sam pewnie nieźle by się na niej wynudził albo w ramach zorganizowania sobie tego cennego czasu zacząłby się dobierać do Maddie jeszcze w kinie. Nic ciekawego! Ale najprościej byłoby ją spytać, to fakt. Chciał być samodzielny, a wyszło jak zwykle.
Will nie miał takich dylematów, bo jedyna dziewczyna, jaka wpadła mu w oko wyjechała na drugi koniec kraju i tyle ją widział. Prawdopodobnie Maddie też by zignorował, bo i z jakiej racji miałby zwracać na nią uwagę, ale obsypanie go popcornem wcale nie było spoko, nawet przypadkiem. Za takie rzeczy po prostu się przeprasza, ewentualnie mogła strzepać mu popcorn z bluzy i pójść dalej, całkiem zapominając o sytuacji, on pewnie też by zapomniał, a tak wszystko się podziało inaczej.
Nim zdążył zrewanżować się jej ciętą ripostą, znów dostał popcornem. Chciałam, żeby najechał na jej rodziców, którzy nie potrafili jej wychować, ale w tym temacie Will bardzo uważał na słowa, bo wiedział, jak to różnie z rodzicami może być. Zamiast tego odwrócił tylko twarz, krzywiąc się, kiedy popcorn znów poleciał w jego kierunku, a potem zrobił krok do przodu i uderzył dłonią w spód kubka z popcornem, tak, że podbił go do góry i większość z tej reszty, która w nim została poleciała częściowo na blondynkę, a częściowo na podłogę.
- SkoŃczyłaś? Szczęśliwa? - znowu na nią warknął, marszcząc czoło. Głupia gówniara. Wszystkie gówniary były głupie i sam nie miał problemu w takim generalizowaniu, bo wszystkie gówniary go wkurzały (choć najczęściej były to znacznie młodsze gówniary, niż Lancaster). Powinien się teraz odwrócić na pięcie i odejść, zostawiając całą tę sytuację za sobą, a on głupi stał i czekał na jej reakcję. Na pewno nie wyjdzie na tym dobrze.
_________________
Into the sunrise falling away now, and we
feel it all

 
 
Maddie Lancaster
[Usunięty]

Wysłany: 2017-01-08, 18:57   

Być może faktycznie potrącenie kogoś i nie wyrażenie z tego powodu nawet odrobiny skruchy nie było najbardziej elegancką rzeczą na świecie. Chwilowe zdenerwowanie nie stanowiło w tym wypadku szczególnie dobrej wymówki, w koŃcu zły humor nie usprawiedliwia wchodzenia komuś w drogę - przynajmniej według Maddie. Jednak jej brak uwagi i drobne faux-pas, którego się dopuściła, wciąż było na nieco innym poziomie niż zachowanie, z którym spotkała się w odpowiedzi. Gniewna odpowiedź była całkiem na miejscu, jasne, ale rzucanie w kogoś popcornem podniesionym z ziemi było nie tylko zachowaniem gówniarskim ale też przejawem zwykłego chamstwa. Maddie nie chciała na nikogo rozsypać popcornu, nie chciała nikomu psuć dnia swoją burkliwością - chyba tym się głównie różnili w tamtym momencie. No i najwidoczniej tym, że jej rodzice faktycznie ją w jakiś sposób wychowali i wpoili kilka podstawowych zasad współżycia z innymi ludźmi i nie bycia zwykłym gnojkiem.
Tak perfidne rozsypanie zawartości pudełka popcornu na podłogę było przejawem bycia pospolitym gnojkiem. Maddie zupełnie się tego nie spodziewała i przez kilka chwil trwała w szoku. Tu już przecież nie chodziło o nią! Ona nie chciała nawet tego popcornu! To nie znaczyło jednak, że miała go rozrzucać wszędzie dookoła. Otworzyła usta, jednak zdała sobie sprawę z tego, że jej ton będzie jeszcze bardziej piskliwy niż kilka chwil wcześniej, więc wzięła najpierw głęboki oddech i podniosła do góry wolną dłoŃ. - Szczęśliwa? Nie, nie jestem szczęśliwa - powiedziała protekcjonalnym tonem. - Jesteś najgorszym rodzajem człowieka, wiesz o tym? Przez twoje dziecinne zachowanie ktoś to będzie musiał teraz posprzątać. Ale to pewnie i tak nic cię nie obchodzi, prawda? Najważniejsze, że udowodniłeś swoją wyższość. Gratulacje - nie była na tyle wyrachowana, żeby uśmiechnąć się do niego ironicznie, więc po prostu odwróciła się na pięcie i odeszła w kierunku najbliższego pracownika obsługi tego miejsca. Miała szacunek do ludzi pracujących w takich miejscach i jako barmanka wiedziała, co znaczy sprzątanie syfu po cudzej głupocie. Nic przyjemnego.
 
 
Willoughby Winchester


Wysłany: 2017-01-18, 19:10   

Will wcale nie zbierał popcornu z ziemi, Maddie nie była dla niego aż na tyle istotna, aby miał się poświęcać i gimnastykować. Po prostu jakieś kawałki zostały mu w rękach czy fałdach kurtki/bluzy. Zdarza się. Same się prosiły o to, aby je wykorzystać. Natomiast paŃstwo Winchester wykonali kupę dobrej roboty, a zaczynali z niezwykle twardym orzechem do zgryzienia. Pewnego chamstwa zwyczajnie nie da się z człowieka wyplenić, może Willoughby był jednym z takich ludzi. I nie można tego zwalać na złe geny czy przekichane dzieciŃstwo, zwyczajnie taki już był.
- Może ci ulży, że idę być najgorszym rodzajem człowieka gdzie indziej - burknął znów, a potem, pewnie mniej więcej w tym samym momencie, w którym ona od niego odeszła, on sam poprawił kurtkę i odwrócił się w stronę wyjścia. Machnął na nią ręką, niby po co miałby stać nad tym nieszczęsnym popcornem? Sam przez prawie dziesięć lat też robił w gastronomii, pewnie takie panie sprzątaczki nie miały oporów, aby kupować dzieciakowi kebsa, którym usmarował wszystko wokół, by na koniec radośnie puścić pawia gdzieś za budką. Utknął w takiej pracy, to miał za swoje, nic dziwnego, że uciekł stamtąd kiedy tylko nadarzyła mu się okazja. Teraz podobnie uciekał z kina, bo jakby nie spojrzeć, po przekroczeniu drzwi ukuła go myśl, że jednak cholernie głupio postąpił. Pewnie puszczona głośno muzyka w samochodzie skutecznie zagłuszyła wszelkie ledwo się tlące wyrzuty sumienia.

/zt.
_________________
Into the sunrise falling away now, and we
feel it all

 
 
River Hill Baker


River Hill Baker

boston


27

live fast

die young

Wysłany: 2017-12-12, 12:36   
  

  
  
  
  
  

  
  
thank u, next


/po wszystkim + outfit

Randka z ładną panią stomatolog? Brzmi świetnie. Prawie darmowa randka, bo ona wygrała gdzieś bilety do kina? Brzmi jeszcze lepiej. Jasne, River się pewnie wykosztuje na coś ciepłego do picia i pewnie kilka innych rzeczy. Najdroższa z tego wszystkiego będzie wyżerka, ale miał dziwne wrażenie, że sobie oszczędzą - po pierwsze, była panią stomatolog, a po drugie, jedzenie serowych nachosów z łatwością może zniszczyć bluzkę, jak i oddech. Tego by chyba nie chciała, nie? Laski zazwyczaj tego nie chcą, już Baker dobrze o tym wiedział.
- To co właściwie będziemy oglądać? - spytał, gdy już weszli do środka i zatrzymali się z tablicą wyświetlanych filmów. Ona wybierała (czy też wygrywała). Najgorsza rzecz, jaką mógł sobie zrobić. Trudno! Zniesie to, jeśli tylko ma na niego czekać ładna nagroda. - Kupimy coś do jedzenia i pójdziemy poszukać sali, co ty na to? Tylko musisz mi powiedzieć, co jedzą dentyści - puścił do niej oczko i uśmiechnął się, bo oczywiście tylko żartował, ale... w każdym żarcie jest ziarno prawdy. Przecież nie kupi jej coca - coli, skoro nawet on wiedział, że ten napój niszczy zęby. I tak miał to gdzieś i pił, jak chciał, ale z nią mogło być trochę inaczej.
_________________


just like that we fall apart, we're broken
and nothing gon' save us now
 
 
Erika Wolf
[Usunięty]

Wysłany: 2017-12-12, 20:11   

Randka? Jaka randka? To tylko... wspólne spotkanie. A może Erika po prostu nie chciała przyjąć do wiadomości, że pierwszy raz od kilku lat wychodzi z kimś do kina? Kiedyś były studia, początki w pracy... Najwyższy czas zadbać o towarzystwo! Co prawda, gdyby Erika nie wygrała tych biletów w facebookowym konkursie, prawdopodobnie dzisiaj by tu nie stała. Tak samo z osobą towarzyszącą! Gdyby nie to, że River zagadał do młodej dentystyki, ona prawdopodobnie zorganizowałaby kogoś innego lub zwyczajnie poszła sama. Na razie chłopak był dla niej tylko (albo aż) świeżym kolegą. Niejedna kobieta mogłaby poczuć motyle w brzuchu na skutek gestów i szarmanckich uśmieszków Rivera, ale nie Erika, o nie! Wolała zachować należytą rozwagę w budowaniu relacji. Ona nie lubiła patrzeć zbyt daleko w przyszłość.
-Repertuar mamy z góry narzucony. - Wyjęła bilety z kieszeni. - Klasyk! ,,Kevin sam w Nowym Jorku" i... ,,Ekspres polarny"? Kojarzę. Przynajmniej klimatycznie. Tak świątecznie! Lubię to.
Erice nigdy nie nudziły się świąteczne produkcje. Mogła je oglądać w kółko! Jakimś cudem podczas oglądania tego typu filmów na jej twarzy wcześniej czy później pojawiał się uśmiech. Czy to magia Świąt? W głowie mignęły wspomnienia. Z zamyślenia wyrwał ją dopiero głos Rivera, który zadał dość przyziemne pytanie na temat jedzenia.
- Ach, tak! - zareagowała żywiołowo. - Nie wyobrażam sobie kina bez przekąsek mimo mojego zawodu. Mnie wystarczy mały popcorn i jakiś sok.
Wolnym krokiem zaczęła sunąć ku kinowemu sklepikowi z jedzeniem. Po drodze zażartowała jeszcze:
- Uprzedzając pytania - nie czepiam się coli czy nachosów. W takim wypadku pacjenci sami się znajdują, a ja nie muszę się nudzić.
 
 
River Hill Baker


River Hill Baker

boston


27

live fast

die young

Wysłany: 2017-12-19, 13:07   
  

  
  
  
  
  

  
  
thank u, next


River też nie przepadał za patrzeniem w przyszłość. Właściwie, było wręcz odwrotnie, wolał wychodzić z założenia, że każda panna była tylko na kilka chwil, do czasu, aż nie skoŃczy im się zabawa. Jak było miło, to było miło. Ale potem zaczynały się fochy, obowiązki, wyrzuty, pretensje i podchwytliwe pytania, nie mówiąc już o nie idziesz na żadne piwo z kolegami. Piwo z kolegami to była świętość i absolutnie nikt nie ma prawa mu tego zakazać. Co prawda sam do takiego etapu jeszcze nie dotarł, ale widział, jak niektórzy z jego starych znajomych już się spisali na straty. Z własnego doświadczenia wiedział też, jak łatwo wkopać się mimo woli. Mało brakowało, a musiałby stać się przykładnym ojcem i być może wkrótce mężem. Wkrótce, to znaczy w tej chwili już byłby po, bo cała sytuacja miała miejsce kilka lat temu. Wiele go nauczyła. Na przykład tego, dlaczego bezpieczny seks jest tak bardzo ważny.
- Okej! Świetnie, dobrze, że nie „Frozen”, bo chyba nie zniósłbym znowu tego bałwana z jajem zamiast głowy – pokręcił własną głową, która do jaja wcale podobna nie była, ale miał wrażenie, że tej zimy wszystkie laski zwariowały na punkcie Olafa i jak lepiły bałwany, to przyrównywały go do niego albo wręcz próbowały tworzyć jakieś kosmiczne paskudztwa na jego kształt. On wolał klasyczne bałwany – trzy kule, dwa gałęzie, kilka węgli i nos z marchewki. Nawet Kevin McCallister tak bardzo nie działał mu na nerwy. Zresztą, pewnie to jeden z filmów z jego dzieciŃstwa, taki którego nigdy nie będzie miał dość. – Bardzo dobre podejście. Więc specjalnie wezmę colę. Będę potem mógł do ciebie przyjść pod pretekstem zniszczonego zęba – puścił do niej oczko, najwidoczniej pewne rzeczy warte były poświęcenia. W koŃcu postawił jednak na inny gazowany napój, jej, wedle życzenia, kupił sok, ale zamiast małego popcornu, wziął ten większy… A właściwie to nawet dwa, jeden na słono, może z masłem, a drugi na słodko z jakimś karmelem. Wybierze sobie, który będzie chciała, on zje drugi, i po problemie. – Gotowe – rzucił, kiedy zapłacił i udało mu się cały zestaw uchwycić pod pachami, przez co wyglądał teraz jak wielka locha z wielkimi cyckami… albo po prostu wielkim stanikiem, w którym zamiast cycków był popcorn. – Prowadź na salę, Kevin nie może na nas czekać – a tak naprawdę, to na niego nikt nigdy nie czekał i potem trafiało mu się w życiu jak się trafiało. Przy trzecim filmie wylądowałby pewnie sam u opieki społecznej, gdyby nie fakt, że wcześniej zdążył się zaćpać, ups. Dał się poprowadzi Erice do Sali, a potem na miejsca, które im przypadły, gdzie w koŃcu mogli rozsiąść się wygodnie i niecierpliwie wyczekiwać reklam.
_________________


just like that we fall apart, we're broken
and nothing gon' save us now
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się majowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 7