Poprzedni temat «» Następny temat
Aventine
Autor Wiadomość
Jane Wu


Wysłany: 2017-02-27, 21:07   

Ja też zamuliłam wtedy, także przynajmniej się zgrałyśmy i nikt nie był pokrzywdzony. Oprócz naszych postaci, ale one to są z zasady pokrzywdzone przez los.
- A co jeszcze? - zainteresowała się, bo właściwie nie wiedziała jak przyjaciółka ją postrzega, a to zawsze przydatna wiedza, która pomoże jej w samorozwoju czy coś tam. Zaraz dawanie rad w zawirowaniach miłosnych Kathleen przemieni się w festiwal użalania się nad sobą Jane, bo nie umie dawać rad. Świetny sposób na spędzenie wieczoru! Zamiast skupiać się na problemach obu paŃ, te powinny po prostu kontynuować picie wina bez marudzenia. Czasem wystarczy po prostu się wygadać, opróżnić parę kieliszków/butelek wina w odpowiednim towarzystwie i problemy wydają się zniknąć... a przynajmniej na jedną noc. Jutro rano wszystko zacznie się od początku i to jeszcze z wielkim bólem głowy, ale przynajmniej przez chwilę to działa. - Skoro zjawia się niespodziewanie, to jak chcesz pić przed? Musiałabyś wiecznie pić, czekając na to, że się zjawi, a skoro byś piła i była przygotowana, to oznaczałoby, że wcale by się nie zjawił niespodziewanie... co nie? - ciągnęła temat, patrząc na nią oczami osoby, która jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, jak dużo wypiła i jak zdołało to uderzyć jej do głowy. - To dobrze. Mi też o wiele lepiej. - pokiwała głową. A dlaczego niby jej miałoby być lepiej? Tego nikt nie wie. Barman! Na zaskakujące odkrycie Kathleen, Jane zamrugała, formując usta w dzióbek, z którego powoli przełamywał się trochę zaskoczony, a trochę cwany uśmieszek. - O kuuuurczee, dzieewczyno. Masz problem. - dokonała pijackiego odkrycia. To był już ten kieliszek, przy którym można sobie zacząć pewne rzeczy uświadamiać.
_________________
 
 
Kathleen Harper
[Usunięty]

Wysłany: 2017-03-05, 17:55   

Postacie zawsze są pokrzywdzone – gram świąteczne gry, a już minęły sylwestry, walentynki i zbliża się dzieŃ kobiet. Gówniana sprawa, haha. Myślę, że Kathleen i Jane będzie można koŃczyć, ale to zdecydujesz!
- Liczy się sam fakt, że potrafisz wysiedzieć i wysłuchać całej paplaniny. Mam się komu wygadać, a to naprawdę czasem pomaga... takie wypowiedzenie komuś na głos wszystkiego... a no i przecież chcesz pomóc, a chęci też się liczą. Bóg Ci to w dzieciach wynagrodzi – hehe, dobra to akurat nie jest zabawne w obliczu baby boomu w Bostonie. Wracając jednak do rozterek jednej i drugiej to były one po prostu śmieszne, bo obie utrudniały sobie względnie nieskomplikowane życie.
Zaśmiała się lekko. - Nie chodziło mi o planowane picie przed, tylko po prostu napiję się wina, a on pewnie zjawi się niespodziewanie, na to nie ma zasady - wyjaśniła. - Musiałabym całkiem zrezygnować z wina, bo on pojawia się jakby spadał z nieba – w najbardziej nieoczekiwanym momencie, na przykład w środku śnieżycy. Nawet jeśli Jane gadała od rzeczy przez to wino, dla Kathleen miało to sens, bo była równie pijana jeśli nie bardziej.
- Mam? - zdziwiła się jeszcze bardziej po czym westchnęła i z lekkim poirytowaniem stwierdziła. - To przez to wino! Wino to dzieło szatana! Tyler też do produkcji świętych nie należy... chodzi z tym swoim uśmieszkiem pewnie i myśli, że może wszystko... a nie może! Zaraz mu to wszystko wygarnę - i uderzyło jej do głowy, zdecydowanie. W koŃcu odważyła się na jeden z najgłupszych telefonów w jej życiu.
 
 
Jane Wu


Wysłany: 2017-03-06, 23:29   

Postacie są pokrzywdzone, bo nie mogą rozwiązać problemów raz dwa, tylko ich dylematy ciągną się miesiącami. Nic dziwnego, że Jane i Kathleen już zdołały się porobić, skoro piją od paru miesięcy. Nikt by nie pokonał takiej ilości wina.
- Czemu chcesz mnie tak bardzo pokarać - przestraszyła się. Dzieci? O nie nie. To na pewno nie nagroda za bycie dobrą przyjaciółką, która wysłucha, napije się wina i pozwoli wygadać. To kara za to, że nie potrafi odpowiednio doradzić. No ale może kiedyś dojrzeje do tej nagrody. - Tak jak w tej piosence! It's raining men, hallelujah! It's raining meeen! - zaczęła śpiewać, to znaczy fałszować. Oczywiście, że piosenką, która skojarzyła się Jane, musiała być piosenka z Dziennika Bridget Jones. Zupełny przypadek albo kolejny dowód, że i Jane była bohaterką swojej własnej komedii omyłek. Oczywiście tu akurat mówimy o sercowych rozterkach Kathleen i niedorzeczności jej sytuacji, ale niedługo Jane będzie w podobnej... prawie. I znowu będą musiały wypić wielkie ilości wina, by problem rozwiązać, oby tylko nie skoŃczyło się na kolejnym pijackim telefonie. Póki co są pijackie smsy do przyjaciółki, która powinna być głosem rozsądku. - Tak! Wygarnij mu wszystko! Chodźmy pod jego okno i rzucajmy kamykami! Ja też mu powiem co ooo tym wszystkim myśślę, a sooooo! - zamachnęła rękoma. Można nimi koŃczyć, owszem, ale to Kathleen musi zadecydować o wykonaniu telefonu, bo Jane miała znacznie gorsze pomysły. I nie wiem co ona tam chciała wygarniać Tylerowi, ale chyba już nie wiedziała o co chodzi.
_________________
 
 
Kathleen Harper
[Usunięty]

Wysłany: 2017-03-15, 09:13   

:haha:
- Pokarać? Nie przesadzaj... zawsze widziałam Cię z gromadą dzieciaczków - roześmiała się oczywiście żartując sobie z przyjaciółki. Tak naprawdę chyba prędzej widziała ich przyszłość w podobny sposób do tego co mają teraz: praca, luźne spotkania z przyjaciółką przy winie i odwieczne dylematy na temat mężczyzn, a raczej ich braku.
Roześmiała się w momencie, gdy przyjaciółka zaczęła śpiewać, ale bynajmniej nie z fałszu, ale z tego jak dobrała piosenkę i pewnie nawet sama zaśpiewała te trzy ostatnie słowa. Do Bridget Jones jej było daleko, ale Jane... cóż mogła pewnie doszukać się wielu podobieŃstw. Harper dopiero nie dawno zdała sobie sprawę w jakim położeniu się znalazła i jeszcze nie wypracowała sobie sposobu na młodego kochanka, któremu udało się zawalczyć o jej względy choć zapierała się nogami i rękami. Może być kiepskim oparciem dla Jane, ale... ale siedzi w temacie więc będą znów musiały wypić dużo wina i być może wykonać jakieś szalone telefony, ale dziś koŃczy się tylko na jednym.
- NIe nie, ja nigdzie nie idzę! On zamota, powie swoje i nic mu nie wygarmnę - zaprzeczyła w momencie i sięgnęła po telefon, a potem już poleciało. Sama nie do koŃca wiedziała co mu chce wygarnąć i po co tak właściwie dzwoni, ale miała podobno problem (bo do tego z Jane doszły) i chciała go rozwiązać. Tak, telefon był konieczny. Potem pewnie jeszcze coś wypiły, zamówiły jakimś cudem taksówkę i doczołgały się do domu. Uroczy wieczór, z którego nic mądrego nie wynikło, ale chociaż wino było dobre.
ZT.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

POSZUKUJEMY!

Jeśli jest ktoś chętny wesprzeć administrację od strony porządkowej, czy też pomóc w kwestii tematyki eventów i wydarzeń losowych - zapraszamy do zgłoszenia się na moderatora

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9