Poprzedni temat «» Następny temat
Korytarz
Autor Wiadomość
Nathan Brown-Stokes


Nathan Brown-Stokes

kocha ciołka, wychowuje z nim trojkę dzieci

i prowadzi bar


30

Wysłany: 2017-04-26, 19:53   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy


Nathan odrobinę się zgrywa, sprawia wrażenie takiego, który czuje się pewnie, bo już to raz przechodził, ale prawda jest taka, że on po prostu lubi się zgrywać, a gdzieś w głębi pewnie jest odrobinę wszystkim przerażony. Wątpliwości to za wiele powiedziane, bo gdyby miał decydować raz jeszcze postąpiłby tak samo, ale czasami zastanawiał się czy sobie na pewno z tym wszystkim poradzą. Wolał nie dzielić się tym Calvinem, bo ten i tak już miał wiele nerwówki, a zawał to ostatnie co im potrzebne do szczęścia. Plusem jednak było to, że faktycznie w wielu sytuacjach nie panikował niepotrzebnie, bo już wiedział co się dzieje. - Przesadzasz, wcale Cię za dupka nie uważa - stwierdził wzruszając lekko ramionami.
- Więc przekonajmy się, co? - spojrzał na Stokesa zachęcająco, w koŃcu jeśli będzie upierał się, że nie chce nic wiedzieć to mogą to jakoś rozegrać. - I nie bądź takim pesymistą, bo dziecko faktycznie wypnie się na Ciebie tyłkiem - odparł żartobliwie nawet nie zdając sobie sprawy, że lekarka już zaczęła działać i chwile później ich dziecko było zauważalne na ekranie. Nawet jeśli już raz przez to przechodził to i tak ten moment był niepowtarzalny. Ofelia to jedno, a to dziecko to drugie i przez chwilę zabrakło mu słów. Przymknął swoją jadaczkę, aż lekarka sprawiła, że jeszcze bardziej go wryło w ziemię choć się tego nie spodziewał. - Więc jak, chcecie poznać płeć dzieci? - myślał, że się przesłyszał. - Dzieci?
 
 
Lydia Arnold


Lydia Arnold

organizuje śluby i szuka męża idealnego

men in books are better


29

Wysłany: 2017-05-04, 13:50   
   Multikonta: Robert, Sawyer, Jane, Dylan
   Nazywaj mnie: Dagna


Oczywiście Lidka wcale nie uważała Calvina za dupka. Żałowała, że nie zna go tak dobrze jak by chciała (a chciała, by wszyscy byli zgraną szczęśliwą rodzinką, z nią włącznie), ale uważała go za idealnego partnera dla Nathana, którego popełniającego parę błędów przez ostatnie dziesięć lat widziała. Miała tendencję do swatania wszystkich swoich przyjaciół, ale w przypadku Nathana i Calvina twierdziła, że sama by tego lepiej nie wymyśliła i nie dość, że zaakceptowała Stokesa jako wybranka przyjaciela, to jeszcze uważała ich za jedną ze swoich ulubionych par (musiała znaleźć jakąś nową po rozpadzie Brangeliny).
- Chłopcy, skupcie się. - zbeształa ich słodkim głosikiem, bo tu ważne rzeczy się odbywały, a tatusiowie woleli zajmować się przekomarzankami. Z zafascynowaniem patrzyła na ekran, na którym podejrzeć można było rozwijające się w niej dziecko. Co prawda nie było to jej własne dziecko, ale bardzo całą sprawę przeżywała i aż oczy jej zaszkliły ze wzruszenia. Łatwo popadała w stany emocjonalne, a teraz dodatkowo hormony w niej szalały, no i był to moment, w którym uświadomiła sobie, że tam w środku naprawdę ktoś jest. Było to niewyobrażalne i niesamowite jednocześnie. Jeszcze tak jej się spodoba, że zostanie profesjonalną surogatką albo zacznie sobie robić tonę dzieci jedno za drugim. Cały cud stworzenia był w tej chwili przytłaczający, a co dopiero gdy lekarka wyskoczyła z liczbą mnogą! Lidka nie mogła w to uwierzyć, nawet gdy pani pokazała jedną główkę, drugą główkę. - Jest pani pewna? Może dziecko ma dwie głowy? - palnęła głupotę z tego totalnego zaskoczenia. W tej chwili chyba dziecko z dwiema głowami byłoby mniej zaskakujące niż bliźniaki rozwijające się w jej ciele. W koŃcu to in vitro już tak daleko poszło, jeśli ludzie sobie wybierają najlepsze geny przyszłego potomka, to czemu by nie miało im się trafić też jakieś dziecko zmutowane. Historie chodzą po ludziach! A nie tam bliźniaki.
_________________
 
 
Calvin Stokes-Brown


Calvin Stokes-brown

bezrobotny pan domu

kochający tyłek Browna


42

Wysłany: 2017-05-06, 22:58   
   Multikonta: Noah,
   Nazywaj mnie: Monison


Nie no calvin jakoś nie planował mieć teraz zawału kolejnego. W sumie to on nie planowął w ogóle siebie z jakimiś komplikacjami i jakoś nie miał zamiaru nagle podupaść na zdrowiu. Tym bardziej nie chciał chyba nawet wiedzieć że sam nathan jest lekko przerażony tym wszystkim. Calvin nie wiedział na co się pisał i nie zdawał sobie nawet sprawy z tego co go czeka i to lepiej jest dla wszystkich bo nie panikował już teraz. Później nie będzie miał za to czasu na panikowanie bo będzie za bardzo zmęczony nocnym wstawaniem do dziecka. -Dobra, dobra.- machnąl ręka. On już tam swoje wiedział. Jakos przywykł do myśli że każdy kto mniej go zna to uważa go za dupka ale jemu to pasuje. Inna sprawa że on zyskuje dopiero przy bliższym spotkaniu. -Jak się wypnie tyłkiem to ja jakoś specjalnie nie będe rozpaczał nawet z tego powodu- bo jemu to nie robiło jakiejś specjalnej róznicy. Gdzieś tam w głowie miał ze chyba by wolał syna bo już jest Ofelka i w ogóle by tak fajnie było ale jak będzie dziewczynka to on też jakoś dramatu z tego nie zrobi i reklamacji składał nie będzie.
-Jakich dzieci? Dziecka...- dla calvina to było dość logiczne że się lekarka pomyliła i że pewnie jest uchodźcą czy cos w ten deseŃ i się jeszcze nie nauczyła liczebników i takich tam więc ją grzecznie poprawił. I dopiero po chwili do gdy Lidka miała jasno i wyraźnie pokazane dwie glowy i w ogóle że to nie jest jedno dziecko to trochę jakby calvin dostał szpadlem w baniak. Oblał się goracem i w pewnej chwili nawet mu się słabo zrobiło i w głowie zakręciło ze starając się utrzymać równowagę i jako taki fason ręką, niechcący zupełnie, pozrzucał jakieś tam lekarskie pierdoły ze stolika obok leżanki. Co prawda hałas jaki narobił szybko sprawił że Calvin wrócił do pionu i pospiesznie pozbierał to co narozwalał.
-Ale jak to dzieci? Może cieŃ?! Na pewno nie cieŃ? Przecież ona...- powiedział spanikowany wskazując na brzuch Lidki -... z całym szacunkiem ale gdzie ona ma niby dwoje dzieci..?- on sam nie wierzył że to możliwe. Lidka wcale nie była jakoś większa od innych matek w tych samych tygodniac ciąży więc on nie był w stanie pojąć jak ona może zmieścić w sobie dwoje dzieci.
_________________

<font style="font-size: 29pt; font-family: 'Great Vibes'; LETTER-SPACING: 1px; color: #595a76; text-shadow: 0px 0px 1px #ccaa81; position: relative; margin-bottom: -12px; line-height: 16px;" >Calvin Stokes<div style="font-family: Wendy; font-size: 9px; letter-spacing: 0px; color: #85859b; line-height: 9px; text-transform: uppercase; width: 460px;">ty nawet nie wiesz jakie szczęście cie spotyka choć gotować nie umiem twych żartów nie rozumiem od dzisiaj będę tylko twoim ideałem nie oddam cię nikomu już tak zostanie
<img src="https://78.media.tumblr.com/d38ded28e00ce30229deb0ed37471ef5/tumblr_ow3u6uGmHX1qgqr0ho3_540.gif" width="200" style="margin: 0px; border-radius: 0px; border-right: 2px solid #f0e2ce; border-bottom: 4px solid #595a76; border-top: 5px solid #85859b; box-shadow: 0px 0px 5px #c09666;"><img src="https://78.media.tumblr.com/7c9a07cd34243655afe93055efc0df2c/tumblr_ow3u6uGmHX1qgqr0ho4_540.gif" width="200" style="margin: 0px; border-radius: 0px; border-right: 2px solid #f0e2ce; border-bottom: 4px solid #595a76; border-top: 5px solid #85859b; box-shadow: 0px 0px 5px #c09666;"><link href='http://fonts.googleapis.com/css?family=Great+Vibes' rel='stylesheet'
 
 
Nathan Brown-Stokes


Nathan Brown-Stokes

kocha ciołka, wychowuje z nim trojkę dzieci

i prowadzi bar


30

Wysłany: 2017-05-07, 21:49   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy


Właściwie to do dzieci będą musieli w dwójkę wstawać, ale prawda dopiero miała wyjść na jaw. Nathan nie zamierzał obwieszczać swojego zdenerwowania na wieść o tym, że ich plan wcielili w życie i faktycznie będą mieć dziecko, ale zawsze ten strach gdzieś pozostaje. Co innego jednak posiadać jedno dziecko, a co innego dwoje. Tego się nie spodziewał i na to nie był gotowy. Wolał rozładowywać wszelaki stres głupimi pogaduszkami z Calvinem, ale gdy Lidka sprowadziła ich na ziemię westchnął lekko przytakując i przyznając jej rację, po czym przestał gadać od rzeczy.
Już od jakiegoś czasu był przekonany, że doszedł do siebie po zabiegu, po długim leczeniu i po tej całej grzebaninie w jego głowie, ale kiedy usłyszał 'dzieci' zastanawiał się czy by na pewno wszystko z nim w porządku. Może się przesłyszał, może to się wcale nie dzieje – jakieś omamy? Wpatrywał się w ekran nie kryjąc zdezorientowania całą sytuacją i byłoby spoko, gdyby był w stanie odczytać coś z tego obrazu, ale był zielony w tym temacie nawet jeśli już raz miał z nim do czynienia. Ulgę przyniosła mu dopiero reakcja zarówno Lidki jak i Calvina – nie przesłyszał się, ale i tak wzdrygnął się gdy Calvin narobił hałasu rozwalając jakieś lekarskie sprzęty w pobliżu. Nawet nie był w stanie mu pomóc, bo był w takim szoku. Z tego wszystkiego zwyczajnie się roześmiał, nie wiadomo czy rozchodziło się mu o dwie głowy, czy o Calvina komentującego ciążową figurę Lidki, czy może to stresowa reakcja. - To nie możliwe - stwierdził dopiero po chwili spoglądając to na Lidkę, to na Calvina, to na panią doktor, która cierpliwie siedziała i czekała, aż przełkną jej słowa, na które potakiwała z całkowitą powagą. - Możliwe...? - zatrzymując spojrzenie na niej. - Muszę usiąść - tylko nie było gdzie, więc grzecznie przykucnął. Tego nie planował.
 
 
Lydia Arnold


Lydia Arnold

organizuje śluby i szuka męża idealnego

men in books are better


29

Wysłany: 2017-05-09, 19:00   
   Multikonta: Robert, Sawyer, Jane, Dylan
   Nazywaj mnie: Dagna


Przestraszyła się przez hałas narobiony przez Calvina i chwilowo przestała ogarniać co się wokół niej dzieje i też nagle poczuła się jakaś większa i cięższa. Do tej pory czuła na sobie ogromną odpowiedzialność, bojąc się, że dziecko Nathana i Calvina nie ma w jej brzuchu wystarczająco wygodnie i może nie podoba mu się Mozart specjalnie dla niego puszczany (chciałam napisać Beethoven i przeczytałam, że na jego muzykę dziecko może zareagować niepokojem, ale byłoby słabo, gdyby Lidka chciała puszczać muzykę klasyczną dziecku, żeby się lepiej rozwijało i jeszcze by je popsuła) albo może nie lubi tego, co Lidka je... no a teraz będzie musiała się martwić, że nie podoba się to jeszcze drugiemu dziecku! Przecież dwójce trudniej dogodzić i jak tu sobie poradzić.
- A to mnie wkręciliście! - zawołała w koŃcu, bo skoro wszyscy mówią na głos to, co myślą, czyli to, że to niemożliwe, to ona powie, co sama na ten temat myśli. Czyje to plemniki takie silne? Jeszcze się okaże, że jedno jest Calvina, a drugie Nathana. Jakby Lidka była dawcą jajeczek, to jeszcze pewnie jedno by im się czarne urodziło, a drugie białe, takie mieliby szczęście. Mieliby w czym wybierać (do wyboru, do koloru!) i nie mogliby narzekać, że coś się nie podoba, bo chcieli chłopca i tak dalej. Wbiła wzrok w ekran. Lekarka coś pokazywała i tłumaczyła, ale jej słowa zupełnie nie dochodziły do lidkowych uszu, która skupiła się na własnych myślach huczących w jej głowie. - Ale jest pani pewna, że to już koniec? Żadnych trojaczków? - musiała się upewnić, bo taka Phoebe w Przyjaciołach też zgodziła się być surogatką i skoŃczyła rodząc trójkę dzieci (o rany, czuję się staro, według friendsowej wikipedii trojaczki miałyby w tej chwili 19 lat).
_________________
 
 
Calvin Stokes-Brown


Calvin Stokes-brown

bezrobotny pan domu

kochający tyłek Browna


42

Wysłany: 2017-05-14, 20:26   
   Multikonta: Noah,
   Nazywaj mnie: Monison


No do dwójki noworodków i Ofelki to czy chcą czy nie to jednak będą musieli obaj ruszać tyłki. Nie ma tak lekko bo to reakcja łaŃcuchowa. Jedno zaczyna, za chwile drugie dołącza a na koniec Ofelka się wybija ze snu i po przespanej nocy. Calvin może i teraz wyglądał i zachowywał się jak skoŃczony idiota i do tego nadęty ale to tylko dlatego że nerwy go zjadają. On sam nigdy dzieci nie planował a teraz nie dość że chce to się jeszcze boi że nie da sobie rady i że jest za stary a na dodatek się właśnie dowiaduje że nie jedno dziecko a dwoje i w ogóle to nie jest tak jak miało być i on teraz pewnie już ma ciśnienie gdzieś pod sufitem.
-Nathan, nie siadaj tam tylko chodź i pokaż czy ty widzisz to dwoje dzieci?- calvin to w ogóle to widział tam jakieś cienie i nawet jakby Lidka miała właśnie usg wątroby to on by się nie zotientował więc jako największy cwaniak na osiedlu on woła kolegę żeby potwierdzić swoje domysły że to wszystko to taki żarcik jest niewinny.
Ja w ogól teraz to mam bekę niezłą że to pewnie plemnii Calvina jak zawsze nawet i aborcję by przetrwały skoro ył w stanie spłodzić syna po trzy sekundowym seksie w podstawówce to czemu teraz miałby nie majstrować z bliźniakami?! -U mnie w rodzinie nigdy nie było bliźniaków... Nathan miałeś bliźniaki gdzieś w okolicy?- gadał trochę do siebie w sumie bo on wiedział że jest duże prawdopodobieŃstwo że będzie dwoje dzieci jak się takie akcje w rodzinie zdarzały ale on nigdy nie miał takich akcji więc teraz chce na logikę wykluczyć opcje dwójki wykluczając takie przypadki u Nathana.
-Serio trojaczki? Nie będzie nas stać na plastykę brzucha dla Ciebie jak będzie troje...- Calvin to już w sumie stał tam blady jak ściana i on nie koniecznie wiedział co się dzieje i jak ma reagować. No spodziewał się że lekarka im powie „prosze, to dziecko, tu ma dupsko a tu głowę” ale nie że usłyszy ze są dwie dupy i dwie głowy.
_________________

<font style="font-size: 29pt; font-family: 'Great Vibes'; LETTER-SPACING: 1px; color: #595a76; text-shadow: 0px 0px 1px #ccaa81; position: relative; margin-bottom: -12px; line-height: 16px;" >Calvin Stokes<div style="font-family: Wendy; font-size: 9px; letter-spacing: 0px; color: #85859b; line-height: 9px; text-transform: uppercase; width: 460px;">ty nawet nie wiesz jakie szczęście cie spotyka choć gotować nie umiem twych żartów nie rozumiem od dzisiaj będę tylko twoim ideałem nie oddam cię nikomu już tak zostanie
<img src="https://78.media.tumblr.com/d38ded28e00ce30229deb0ed37471ef5/tumblr_ow3u6uGmHX1qgqr0ho3_540.gif" width="200" style="margin: 0px; border-radius: 0px; border-right: 2px solid #f0e2ce; border-bottom: 4px solid #595a76; border-top: 5px solid #85859b; box-shadow: 0px 0px 5px #c09666;"><img src="https://78.media.tumblr.com/7c9a07cd34243655afe93055efc0df2c/tumblr_ow3u6uGmHX1qgqr0ho4_540.gif" width="200" style="margin: 0px; border-radius: 0px; border-right: 2px solid #f0e2ce; border-bottom: 4px solid #595a76; border-top: 5px solid #85859b; box-shadow: 0px 0px 5px #c09666;"><link href='http://fonts.googleapis.com/css?family=Great+Vibes' rel='stylesheet'
 
 
Nathan Brown-Stokes


Nathan Brown-Stokes

kocha ciołka, wychowuje z nim trojkę dzieci

i prowadzi bar


30

Wysłany: 2017-05-17, 23:23   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy


Nathan może już raz przechodził przez coś podobnego, w wielu terminach lekarskich się orientował i inaczej przyjmował to otoczenie i to co się działo, niż Calvin czy Lidka, która nosiła ich dziecko. Jednak w chwili, gdy lekarka postanowiła im przekazać wiadomość dnia, wszystko to co wcześniej się go dotyczyło straciło na wartości. Teraz był równie przestraszony, zaskoczony i skołowany co reszta. No okay, może nie na równi z Lidką, bo to ona nosiła pod sercem dwójkę dzieci, ale poziom strachu przed tym wszystkim zbliżył się do tego Stokesowego. Nie spodziewał się czegoś podobnego, bo genetycznie nic na to nie wskazywało, poza tym nawet mu to do głowy nie przyszło. Sami sobie dzieci zrobić nie mogli, poprosili przyjaciółkę, by im je urodziła i tu taka niespodzianka - dwójka. Sam nie wiedział czy to szczęście, czy ktoś im robi psikusa.
Chwilę mu zajęło nim wyzbierał się i podszedł bliżej by obadać całą sytuację. - Ty myślisz, że ja coś z tego wiem - spojrzał na niego wymownie i znów wbił wzrok w ekran. - Ja wiem, że już jednej towarzyszyłem, ale dla mnie znalezienie małego dziecka na zdjęciu to czarna magia – jeszcze teraz, gdy były małe i w dodatku było ich dwoje. - I to nie było celowe - spojrzał na Lidkę z wyrazem niewiniątka. Trochę trwało nim przekalkulował drzewo genealogiczne swojej rodziny po czym wzruszył bezradnie ramionami. - Na pewno nie, przynajmniej nie z tych których znam... - kto wie co się czai w rodzinie, z którą nie utrzymywałeś nigdy kontaktu, bo dla rodziców byli haŃbą. - Na dziś już wystarczająco poszaleliśmy, odpuśćmy sobie trojaczki – tak jakby w tej chwili miał jakiekolwiek prawo do podejmowania takich decyzji, więc pozostało mu błagalne przyglądanie się lekarce, aby skoŃczyła na dwójce.
 
 
Lydia Arnold


Lydia Arnold

organizuje śluby i szuka męża idealnego

men in books are better


29

Wysłany: 2017-05-27, 19:31   
   Multikonta: Robert, Sawyer, Jane, Dylan
   Nazywaj mnie: Dagna


Nikt nie był gotowy na to, że zamiast jednego dziecka, dorobią się dwóch. Nie taka była umowa. Nie to zaplanowali tatusiowie, nie na to umawiali się z Lidką, nie o to obraził się Sawyer, nie tego oczekiwała Ofelka. A tu niespodzianka! W życiu jednak nie można nic zaplanować, nawet jeśli się planuje dzieci i ustawia ciążę. Może ich dawczyni jajeczek nie przyznała się, że ma w rodzinie same bliźniaki i biedni płacący jej panowie dostaną ofertę promocyjną dwa w cenie jednego.
- I co teraz? Wszystkiego trzeba dwa razy więcej! - zauważyła. Chociaż to nie ona miała wychowywać te dzieci (no w sumie jak urodzi bliźniaki, to sprawiedliwie mogą się podzielić i Lidka jednego dostanie w przydziale xD), to też czuła się częścią tej drużyny, więc w tym całym pierwszym szoku, również czuła się w obowiązku, by zaplanować, co teraz robimy. Spojrzała na ekran, na lekarkę, na zaskoczone miny tatusiów, na swój brzuch... i olśniło ją. Wszystkiego będzie dwa razy więcej. - To bliźniaki! Dwa razy więcej szczęścia! - zapiszczała radośnie. Co z tego, że ona tego nie przeżyje i nie będzie chciała mieć własnych dzieci po tym porodzie, a oni nie będą ogarniać czy latać do jednego czy drugiego.
_________________
 
 
Calvin Stokes-Brown


Calvin Stokes-brown

bezrobotny pan domu

kochający tyłek Browna


42

Wysłany: 2017-06-08, 23:35   
   Multikonta: Noah,
   Nazywaj mnie: Monison


O dziwo Calvin też troche łapał terminow lekarskich i wiedział co to jest łożysko i takie tam inne rzeczy i pewnie nawet ogladał jakieś porody na yt żeby się później nie zdziwić czy coś takiego ale to zupełnie nie wyklucza tego że w obecnej chwili sam nie wiedział co właściwie wie i niespecjalnie pewnie nawet wiedział podstawowych rzeczy. Inna sprawa że on na dwoje się nie pisal. Nie żeby losowo wybrał które zostawią na śmietniku czy coś bo takie rzeczy nie będą miały miejsca ale on psychicznie nie jest przygotowany do tego co ma nastepić już calkiem niedługo.Jedno a dwoje to znacząca różnica i on wie tylko tyle że on nie jest na to gotowy. Głównie dlatego że zdaje sobie sprawę że nie będzie w stanie poświęcać na wszystko tyle czasu ile sobie pierwotnie zalożył.
-No to skoro nikt nie widział nawet bliźniaków na oczy to skąd tu się to wzięło? Jakim cudem w ogóle? Ja wiem że wygodnie bo nikt nie będzie Lidki drugi raz zapładniał i takie tam ale no... Skąd te dzieci...- on troche klepał jak szalony i bez zastanowienia. -Ty ona się cieszy- szturchnął Nathana lekko w łokieć co bym nikt nie wiedział i nie słuszał tego co właśnie powiedział. On ie chce być jakimś wizjonerem ale on na jej miejscu by się tak nie cieszył z `podwójnego porodu.
-Musimy jechać po kolejne łóżeczko... I jakieś tony pieluch...- nie żeby calvin miał już wszystko w domu ale pewne rzeczy już czekały na nowego domownika. I teraz nagle się okazuje że potrzebują wszystkiego dwa razy więcej a to nie jest takie proste.
_________________

<font style="font-size: 29pt; font-family: 'Great Vibes'; LETTER-SPACING: 1px; color: #595a76; text-shadow: 0px 0px 1px #ccaa81; position: relative; margin-bottom: -12px; line-height: 16px;" >Calvin Stokes<div style="font-family: Wendy; font-size: 9px; letter-spacing: 0px; color: #85859b; line-height: 9px; text-transform: uppercase; width: 460px;">ty nawet nie wiesz jakie szczęście cie spotyka choć gotować nie umiem twych żartów nie rozumiem od dzisiaj będę tylko twoim ideałem nie oddam cię nikomu już tak zostanie
<img src="https://78.media.tumblr.com/d38ded28e00ce30229deb0ed37471ef5/tumblr_ow3u6uGmHX1qgqr0ho3_540.gif" width="200" style="margin: 0px; border-radius: 0px; border-right: 2px solid #f0e2ce; border-bottom: 4px solid #595a76; border-top: 5px solid #85859b; box-shadow: 0px 0px 5px #c09666;"><img src="https://78.media.tumblr.com/7c9a07cd34243655afe93055efc0df2c/tumblr_ow3u6uGmHX1qgqr0ho4_540.gif" width="200" style="margin: 0px; border-radius: 0px; border-right: 2px solid #f0e2ce; border-bottom: 4px solid #595a76; border-top: 5px solid #85859b; box-shadow: 0px 0px 5px #c09666;"><link href='http://fonts.googleapis.com/css?family=Great+Vibes' rel='stylesheet'
 
 
Nathan Brown-Stokes


Nathan Brown-Stokes

kocha ciołka, wychowuje z nim trojkę dzieci

i prowadzi bar


30

Wysłany: 2017-06-12, 23:11   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy


Tak naprawdę ciężko mu było uświadomić sobie, że faktycznie zamiast jednego dziecka będą mieli troje, bo halo – jeszcze jest Ofelka. No dobra, Sawyer też, ale nim jako tako nie musieli się opiekować, a szczególnie teraz, kiedy to bulwersował się z powodu ich zamiarów. Miał dołączyć do nich eden członek rodzinki, którego miała urodzić Lidka, a teraz dowiadują się o magicznej dwójce?! Ten szok na pewno szybko nie minie, Brown dopiero co podniósł się z podłogi. To podwójna odpowiedzialność i podwójne zmartwienie o to, aby było zdrowe, aby zapewnić wszystko co konieczne. Potrzebowali czasu, aby przywyknąć do tego co miało nastąpić, a jedna wizyta w gabinecie ginekologicznym stanowczo nie wystarczała.
- Nie ułatwiasz tego Lidka - spojrzał na nią trochę przestraszony, gdy dobitnie dała im znać, że wszystkiego potrzebują dwa razy więcej. Wdech, wydech - starał się to kontrolować i nawet dobrze mu to wychodziło. - Nie z mojej strony, nie z Twojej... więc jakimś cudem. Po prostu... - bo co tu spekulować jak to i tak do niczego ich w tej chwili nie zaprowadzi. Nim zdążył jednak cokolwiek powiedzieć, by podsumować tą wielką chwilę Lidka zakomunikowała im podwójną radość, a Calvin najwyraźniej mocno się zdziwił, przez co Brown podsumował to krótkim - aha – i po chwili zdziwienia stwierdził - będziemy mieć bliźniaki - chyba powinni się cieszyć.
- Jasne, że musimy, ale nie już... nie w tej chwili... mamy czas. Teraz musimy podwójnie nakarmić Lidkę - poważne rozmowy, poważnych rodziców.
 
 
Lydia Arnold


Lydia Arnold

organizuje śluby i szuka męża idealnego

men in books are better


29

Wysłany: 2017-06-16, 12:09   
   Multikonta: Robert, Sawyer, Jane, Dylan
   Nazywaj mnie: Dagna


- Chwila, to ja będę podwójnie gruba? O rany, teraz muszę jeść za dwóch! Myśleć za dwóch! To znaczy... trzech. O raju. - pacnęła się w czoło, bo już nie ogarniała co się dzieje. Zgoda na wykiełkowanie w jej organizmie jednego dziecka to było duże wyzwanie, a teraz musiała stawić czoła podwójnemu wyzwaniu. No ale dadzą radę, co nie? To bliźniaki, dwa razy więcej radości, trzeba się cieszyć. Przynajmniej tak przed chwilą oznajmiła. - To bliźniaki - powtórzyła teraz, ale zaniosła się szlochem i nikt już nie wiedział czy z radości czy z przytłoczenia, z Lidką na czele. Huśtawki nastrojów to wcale nie musiała być zasługa hormonów, bo panna Arnold zawsze łatwo popadała w skrajne emocje. Nathan już zdołał się przyzwyczaić, Calvin jeszcze będzie musiał, tym bardziej, że im dalej w ciążę, tym bardziej się to wszystko spotęguje. Ale dadzą radę, tak? Tak. Muszą. W każdym razie, czeka ich jeszcze wiele ciążowych wyzwaŃ, a po tym jeszcze więcej i większe wyzwania rodzicielskie, ale póki co trzeba zająć się przygotowywaniem. Lekarka musiała ich ogarnąć, bo narobili zamieszania, a to już kolejni pacjenci czekali. Ona tam była do takich rzeczy przyzwyczajona.

/zt
_________________
 
 
Laura Salinger


laura salinger

psychiatra

liczy się tylko praca


29

Wysłany: 2019-02-05, 15:05   

[ 3 ]

Niewiele było osób, które z pełnym przekonaniem mogłyby powiedzieć, że lubią swoją pracę. Laura miała to szczęście, i choć zawód psychiatry był wymagający i często niewdzięczny, to stanowił jedyny aspekt życia blondynki, który dawał jej prawdziwe poczucie spełnienia i satysfakcji. Może była jeszcze po prostu młoda i rzeczywistość nie zdążyła jej zdeptać, może była idealistką, ale wierzyła, że robi coś wartościowego; że pomaga innym. Nawet jeśli dla wielu szpital psychiatryczny nie przywodził na myśl pozytywnych konotacji: był raczej ponurym miejscem, w którym psychiatrzy występowali w roli potworów, a pacjenci, nafaszerowani lekami, przez cały dzień bez ruchu wpatrywali się w ścianę. Laura nie spotykała się zatem z dużą wdzięcznością i nie ratowała życia w taki sposób jak robili to inni lekarze. Ale, tak jak każdy, miewała czasem złe dni. Okropne. Trudne.
Takie jak dzisiaj.
Chociaż to nie był cały dzień, a zaledwie chwila, kiedy kałuża krwi z rozharatanego nadgarstka rozlała się po jasnej posadzce, a młoda dziewczyna utonęła gdzieś pomiędzy świadomością a niebytem. Rutynowy dla Salinger obchód zakończył się zatem tamowaniem obfitego krwotoku, dopóki pogotowie nie zabrało dwudziestolatki do szpitala.
Laura pewnie nie musiała tutaj być. Nie, kiedy jej pacjentka trafiła w ręce chirurga, a jej samej pozostało jedynie czekać. Nie sposób wyrazić słowami frustracji, jaka ogarniała ją z tej cholernej bezradności, wymieszanej z dojmującym poczuciem winy i odpowiedzialności za to, co się stało. Nie było nawet jasne, skąd dziewczyna w ogóle wzięła narzędzie, które posłużyło jej do rozprucia własnych żył, ale jeśli ktokolwiek mógł zostać w tej sytuacji wskazany jako winowajca, to logicznym wyborem byłby właśnie jej psychiatra. W każdym razie Laura tak się teraz postrzegała (i była niemalże pewna, iż rodzina poszkodowanej poparłaby ją w tych oskarżeniach). Jako osoba, która poniosła bolesną klęskę. Która zawiodła - przede wszystkim dziewczynę, leżącą teraz na stole operacyjnym.
Czasem zapominała, że nie zbawi świata; a świadomość tego faktu uderzała w nią nagle jak rozpędzony pociąg.
Mimo to wydawała się być nader spokojna, kiedy przez kolejne, długie minuty siedziała oparta o zimną ścianę, zgniatając w dłoni plastikowy kubek po wodzie, i czekała na kogoś, kto zwolni jej sumienie z tego ciężaru.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Elizabeth
Chris
COVINGTON
Baker
Lexy
River
COTTERMAN
BAKER
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 6