Poprzedni temat «» Następny temat
Stoliki
Autor Wiadomość
Massachusetts


Massachusetts

Wysłany: 2014-08-19, 20:42   Stoliki


stoliki
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-19, 20:54   

/ po wieczorze z Leonem :lofki:

Ostatnio Rachel spędzała czas głównie na komponowaniu w domu muzyki do kolejnego musicalu i wpadaniu do teatru, by pokazać skutki swojej pracy. Wieczory zaś spędzała z Leonem. Przypomniało jej się dlaczego wcześniej tak bardzo go lubiła. Okazało się nawet, że mieli wiele wspólnego, lubili podobne filmy, nawet śmiali się w tych samych miejscach. Rachel zupełnie zapomniała już o tamtej sytuacji sprzed lat. Było minęło. Cieszyła się z tego, że spędzali razem czas, bo chyba zaczynała do tego przywykać. Zwykle wieczorami siedziała przez fortepianem, albo samotnie oglądała filmy. To była naprawdę miła odmiana.
W południe York wpadła do teatru, żeby przyjrzeć się próbie do nowego musicalu, zagrała im parę razy dotychczasowo skomponowane utwory, a potem była już wolna. I całe szczęście, po na po południu umówiła się na spotkanie z Eddiem i chyba by ją udusił, gdyby to odwołała. O ustalonej porze zjawiła się więc w Ned's pizza, a gdy rozejrzała się po stolikach dostrzegła siedzącego już tam Collinsa. Można się było spodziewać, że zjawi się przed nią. Ale to nic!
- Cześć! - uścisnęła go na przywitanie, po czym usiadła przy stoliku. - Zamawiamy najpierw? Na pizzę długo się czeka - powiedziała, sięgając po kartę i przeleciała wzrokiem kolejne pozycje. - Ja wezmę kebabową - zdecydowała w koŃcu. Zakładam, że jedno z nich poszło złożyć zamówienie, zapłacą potem, a co.
- To opowiadaj jak u Ciebie - zaproponowała.
 
 
Edan Collins
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-19, 23:21   

/nie wiem kiedy, ale na cholernie trzeźwo :lol:


Eddie miał wolne, więc po raz kolejny postanowił z tego skorzystać i spotkać się z kimś ze znajomych. Lista była długa, a Ed nie lubił olewać przyjaciół. Padło na Rachel, z którą nie widział się hoho, chociaż ciągle się zapewniali telefonicznie, że się spotkają. I udało się.
Collins rzadko się spóźniał, dlatego kiedy York przyszła na miejsce, siedział już i studiował menu.
- Hej - uśmiechnął się, widząc dziewczynę. - Miło cię widzieć - przywitali się, a potem w koŃcu temat zszedł na pizzę. Kiedy wybór został zatwierdzony, Ed poszedł ją zamówić, bo oczywiście sam się zaoferował.
Wrócił i zaczęli rozmowę.
- Nie wiem od czego zacząć... - przyznał. - Nazbierało się - doświadczenia w pracy, potem szukanie krewnych, chociaż to delikatna sprawa, no i Isabelle.
- Postanowiłem odnaleźć rodziców i czegoś się o nich dowiedzieć - powiedział w koŃcu. - Nie wiem co z tym teraz zrobić - uśmiechnął się smutno. Męczyło go to.
- I mam dziewczynę - ostatni będą pierwszymi, Is! Rachel to jego ex, więc chyba ciekawie się składa, że gadają o związkach. - To ta pierwsza, z Los Angeles - Rachel na pewno wiedziała o tym, to nie opowiadał dokładnie.
- Znaleźliśmy się po dziesięciu latach przypadkiem, zabawna historia - i jaka miła.
- A u ciebie jak?
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-20, 09:32   

Czasami tak już bywa, że ludzie niby chcieliby się spotkać, ale mimo tego, że mieszkają w tym samym mieście i nawet mają czas, to jakoś im to nie wychodzi. Bo tu coś wyskoczy w pracy, tu ktoś wpadnie, a innego dnia zupełnie nie ma się ochoty wyjść z domu. Życie. Ważne, że udało im się w koŃcu zgadać i spotkać, o!
- Najlepiej od początku - podpowiedziała z lekkim rozbawieniem. Wow, jak ja nie znoszę jak ludzie tak mówią. - A czego się dowiedziałeś? - spytała. Skoro miała mu jakoś doradzić, chyba powinna wiedzieć do jakich informacji się dokopał. Sama nigdy nie próbowała odnaleźć ojca, bo uważała go za zwykłego tchórza. Po co na siłę szukać kontaktu z kimś, kto cię zostawił. Ale w Eda przypadku było nieco inaczej. Nie znał swoich rodziców i miał do nich zapewne wiele pytaŃ. Kto wie, może dowie się czegoś ciekawego?
- Wow, poważnie? - rzuciła, unosząc brew do góry. - No to gratulacje. I opowiedz mi koniecznie tą historię, skoro taka zabawna - Rachel chętnie posłucha, a co! - Jak Ci już pisałam, aktualnie pracuję głównie w domu, ale czasami muszę wpaść do teatru na próbę - zaczęła, upijając łyczka zamówionego wcześniej soku. Wiadomo, do jedzenia trzeba mieć czym popić, chociaż ja osobiście piję dopiero jak zjem. Nie lubię tak mieszać słodkiego z obiadem.
- A i ostatnio też spotkałam dawnego znajomego. To właśnie dla niego potrzebowałam adresu Twojej przyjaciółki.
 
 
Edan Collins
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-20, 16:57   

- Nie widziałem się z nimi - powiedział od razu, by była jasność. - Matka się przedstawiła, gdy mnie oddawała, więc było łatwiej. Wyników było kilka, ale znalazłem tę właściwą. Jej siostrzenica mieszka w Bostonie i rozmawialiśmy. Kate żałowała tego i jest cały czas sama. Taka prywatna pokuta za pozostawienie dziecka? Nie wiem - wzruszył ramionami, jakby mało go to obchodziło, chociaż to nie tak do koŃca się miało z prawdą. Zastanawiał się, czy jej nie odwiedzić i poznać.
- A ojciec - ciężko zaakcentował to słowo - mieszka w Salt Lake City. Ma żonę i dwójkę dzieci. Po nim mam imię, a nazywa się McKay. Pochodzi z Wielkiej Brytanii, zamieszkał w Stanach jako dzieciak - wyjaśnił. - To mi wystarczy. Jak się dowiedział o ciąży Kate zwiał i tyle go widzieli - koniec historii.
- Dałem sobie radę bez nich, dam nadal. Ciekawość była większa, chciałem chociaż wiedzieć czy żyją i kim są - tłumaczył się. - Nie czuję się przez to lepiej - dodał, zdradzając swoje emocje.
- Złapałem ją na drodze i wlepiłem mandat. Nie poznałem na początku, że to ona. Ciemne okulary na nosie, inna fryzura. Zacząłem ją spisywać i zobaczyłem jak się nazywa - ot i wszystko. - Gdyby nie nadmierna prędkość kto wie czy wpadlibyśmy na siebie - na pewno tak. Może musiałby ją wyrwać z rąk jakiegoś psychola na ulicy. Mało romantycznie, ale jakim byłby wtedy bohaterem!
- Miałem pytać, czy się spotkali. Nic nie mówiłem Roxanne, by jej nie martwić - sam ją spyta co i jak jak się spotkają. - To wyglądało na poważną sprawę, a ja taki niewtajemniczony i wiesz, lepiej by sami to załatwili.
- I cieszę się, że masz co robić. Obiecałem wpaść, kiedy będziecie już gotowi na premierę. Nie złamię danego słowa i przyjdę wtedy do teatru.
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-21, 10:51   

Wysłuchała Edana uważnie. Choć sama wychowała się bez ojca, zawsze miała chociaż matkę, więc nie czuła się tak całkiem niechciana. Ed miał gorzej, matka go oddała, ojciec wyjechał na samą wieść o ciąży. Chociaż ojcowie to im obojgu się nie trafili, bo Mark spakował walizki zaraz po urodzeniu się siostry Rachel i tyle go widzieli... Ale nie, York nigdy nie próbowała go odszukać. Nie uważała, by na to zasługiwał. Szkoda czasu na takiego dupka.
- Rozumiem - gdyby była na jego miejscu, pewnie też próbowałaby odszukać rodziców. Co innego ich poznać i stracić, a co innego praktycznie nie widzieć na oczy. Ciekawość ludzka rzecz. - Ej, nie smuć się - ścisnęła delikatnie jego dłoŃ, tak dla otuchy. - Wyrosłeś na wspaniałego człowieka bez ich udziału i możesz być z siebie dumny. Nie zasługują na takiego syna - powiedziała szczerze, cofając dłoŃ, posłała mu lekki uśmiech.
- No no no Eddie! Nie wiedziałam, że z Ciebie taki desperat, że łapiesz kobiety na mandat - rzuciła zaczepnie. Wydawało jej się to całkiem zabawne, choć wiedziała, że w rzeczywistości wcale nie stał na drodze, szukając ładnej kobiety, którą mógłby poderwać. :lol: Ona może się z niego za to śmiać, a on się pewnie pośmieje, że Rachel kolejnego mundurowego wyrywa. xd
- Spotkali się, ale co do szczegółów to lepiej niech sama Ci powie - Rachel nie chciała się znów bawić w pośrednika, a skoro Ed przyjaźnił się z Rox, to i tak się o wszystkim dowie, w dodatku z pierwszej ręki. Bo York już pewnie wiedziała, zakładam, że Leon przyszedł się pochwalić.
- Dam znać kiedy będzie premiera - pewnie jeszcze sama nie wiedziała kiedy dadzą radę się uwinąć.
 
 
Edan Collins
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-21, 14:40   

Ed nie wspomniał, że Is też była zdesperowana.
- Dałem jej trzy, ale na jednym zostawiłem numer telefonu - spojrzał na Rachel znacząco. Fajna pamiątka. W sumie warto chyba ustalić jak to z nimi było, że zaczęli ze sobą chodzić. Ich znajomość też musiała być wesoła, skoro ona tak lubi mundurowych.
- Wszystko działo się bardzo szybko. Niedawno na siebie wpadliśmy i wiesz... znamy się całe życie, podchody były zbędne - w takim tempie to im szybko pójdzie z resztą. Izzy się nie zmieniła, tylko miała więcej doświadczenia na karku, jak on sam. Nadal była tą zwariowaną, kochaną i słodką Iską, którą znał i pokochał.
- A ten znajomy to? - zapytał. - Jakaś ciekawa historia? - co, też był ciekaw kto to jest. Eddie bardzo Rachel lubił i szanował i chciał dla niej jak najlepiej, w koŃcu to jego ex i w dodatku przyjaciółka. Nadal był gotowy przyłożyć każdemu, kto ją wnerwi (Leo sam sobie po twarzy nie strzeli, ale jedna postać drugiej może, nawet jeśli obie moje).
- Opowiadaj, opowiadaj, bo twój uśmiech mi mówi, że to też coś ciekawego - powiedz mu, że to strażak, powiedz! :lol:
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-21, 15:32   

Trochę była, ale trochę z innego względu, prawda? :lol: Jeszcze trochę, a pewnie będą chcieli jej odebrać prawko i Edek będzie musiał zostać jej prywatnym szoferem!
- Sprytnie i całkiem pomysłowo. Poza tym, niezła pamiątka na przyszłość - będą mogli to opowiedzieć jako historyjkę na ślubie. Całkiem słodko i pewnie wszyscy znajomi byliby zachwyceni. No bo rodzina... Wiadomo, nie za bardzo ją mają.
- No tak... Ale to całkiem ciekawe, że po tylu latach to wszystko tak do was wróciło. Mam nadzieję, że wam się ułoży - powiedziała szczerze. Lubiła Eddie'ego i życzyła mu dobrze, mimo, że kiedyś to ona z nim chodziła. Im nie wyszło, to musi wyjść z innymi partnerami, a co! Edek i Rachel są lepsi jako przyjaciele, zdecydowanie.
- Oj, to nic takiego - próbowała się wykręcić, ale mimowolnie się uśmiechnęła. W koŃcu... Trochę się zmieniło, między innymi jej zdanie o Leonie. - Poznałam go parę lat temu, chodził wtedy z moją tamtejszą przyjaciółką. Zawsze dobrze się dogadywaliśmy, ale potem ona go zdradziła, a wszystkim rozpowiadała, że było na odwrót i cóż, przez to nie miałam o nim zbyt dobrego zdania - wyjaśniła po krótce to, skąd go zna. - Ale niedawno się spotkaliśmy, pomógł mi jak się trochę upiłam i dalej obstaje przy tym, że wtedy był niewinny i mu uwierzyłam - bo czemu nie. Po co miałby jej teraz kłamać, po tylu latach. Zresztą, kontakt z tamtą przyjaciółką jej się dawno urwał, bo potem też były z nią jakieś niezłe jaja... Cóż.
- Zresztą, możesz go nawet znać, wiesz? Nazywa się Leon, jest strażakiem - ohohoho, no to Ed będzie miał używanko :lol:
 
 
Edan Collins
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-21, 21:28   

- Ja też - patrzył na swoje ręce i się uśmiechnął tajemniczo. No był zakochany, więc...
Na samą myśl o Isi robiło mu się cieplutko i milutko.
I zgadzam się, że z Rachel lepiej im wyszło jako przyjaciele. Oczywiście Ed nie żałował, że kiedyś ze sobą chodzili, ale tak jak teraz było najlepiej. Było fajnie, ale nie iskrzyło. Teraz nie musi, za to zyskał świetną przyjaciółkę.
- No mów, mów - zachęcał. Obracał w dłoniach szklankę z wodą - Ed nie zamawiał do pizzy niczego innego, ze względu na mieszanie smaków właśnie.
Żywo reagował na opowieść dziewczyny. Znajomość niby nie jakaś bogata, a jednak ciekawa, chyba ze względu na ostatni etap.
- Ha! - powiedział zadowolony. - Zawsze się zwala wszystko na facetów, a nie tylko oni są winni. Szkoda, że tak wyszło, ale ważne, że jest w porządku i nadrabiacie stracony czas. Jeśli jest fajny, to nie wahaj się kontynuować znajomości - bo przecież szkoda cennego kontaktu.
- No nie! - ostatnie zdanie. - STRAŻAK? - trzy, dwa, jeden... Ed zaczął się śmiać i miał do tego prawo.
- Czekaj, czekaj... lekarz, policjant i teraz strażak? Jest w twoim typie i nosi służbowe wdzianko, wszystko jasne - niech się nawet nie wykręca, bo Collins swoje wiedział. Kto następny, ratownik medyczny? Pracownik zakładu pogrzebowego?
- Masz słabość do mundurów - wydało się. - Ale jako jeden z nich powiem, że masz świetny gust.
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-21, 22:17   

Ciekawe, że Edek ją tak podstępnie podszedł! A przecież tylko wspomniała o znajomym, a ten już węszy jakieś romanse. Całkiem to zabawne.
- Wiem, że nie zawsze, ale wtedy byłam młoda i głupia. Wydawało mi się, że dobrze ją znam i mogę jej ufać, ale cóż... - widać ludzie nie zawsze ufają odpowiednim osobom. Najważniejsze, że spotkali się po latach i nadrabiają znajomość. Zwłaszcza, że bardzo dobrze się dogadują i mają wiele wspólnego.
- Ale dobrze nam się gada, więc...- wzruszyła lekko ramionami. Co tu dużo mówić. Rachel go lubiła, ale na jak długo Leon miał zamiar się tu zatrzymać? To było jeszcze wielką niewiadomą.
- Ej, nie powiedziałam, że jest w moim typie! - rzuciła oburzona. Chociaż był, oj tak bardzo był... - To tylko mój dobry znajomy, nie mam pojęcia o co Ci chodzi - to, że był atrakcyjny i świetnie się dogadywali i lubiła spędzać z nim czas przecież jeszcze o niczym nie świadczy. A przynajmniej York tak sobie wmawiała.
- Może i mundury dodają atrakcyjności, ale... I tak coś sobie ubzdurałeś. Ogarnij się - rzuciła, kręcąc głową. Skąd mu przychodzą do głowy takie głupoty! Przecież to absurdalne :lol:
 
 
Edan Collins
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-22, 21:10   

- Więc tego nie spieprz, York - dokoŃczył za nią. - Może akurat coś z tego wyjdzie. Kolejny fajny kumpel ci się przyda - a może zostanie kumplem z bonusem, ha!
- Nie mam pojęcia o co ci chodzi - przedrzeźniał Rachel. - Oczywiście, że masz, a ja swoje wiem - oboje wiedzieli.
- Nie zaprzeczaj. Poza tym tak trudno ci przyznać, ze masz atrakcyjnego kolegę? Co w tym złego? - zapytał. - Znam cię, nie musisz udawać - Rachel nawet troszkę się zarumieniła. Eddie jej nie daruje tak łatwo.
- Niczego sobie nie ubzdurałem. To chyba twoje przeznaczenie - no trudno uwierzyć, ze ona akurat tak gładko trafia na facetów, którzy wciskają swoje zgrabne tyłeczki w robocze wdzianka. I to nie byle jakie, no. Mundury to jej konik i tyle.
- Słuchaj, masz pomysł, gdzie można zabrać dziewczynę? Nie takie oklepane restauracja, kino. Jakieś inne. Póki co wymyśliłem wycieczkę po najmniej znanych, ciekawych miejscach Bostonu, ale poza tym? PotaŃcówka na plaży? - kobieta kobietę lepiej zrozumie, to wypada zapytać co i jak.
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-22, 22:05   

- Czemu miałabym to spieprzyć? - spytała, przewracając oczami. Lubiła Leona, nawet bardzo i fajnie spędzała z nim czas. Po prostu póki co wolała nie dopisywać do tego zbyt wiele, bo... Kto wie jak długo ma zamiar zostać w Bostonie. Potem mogłaby się tylko biedna rozczarować.
- Już dobra, no! Podoba mi się!- rzuciła, poddając się. Bo pewnie i tak Collins nie dałby jej z tym spokoju. - Musiałabym być chyba ślepa, żeby mi się nie podobał. Zadowolony? - rzuciła do wredoty Edka. Ale i tak cię lubimy, Collins! W koŃcu na tym też polega przyjaźŃ, ludzie sobie nawzajem dogryzają, ot, bo mogą.
- Może i lubię facetów w mundurach, ale czy to źle? - spytała. Sama York nie widziała w tym nic złego. Wręcz przeciwnie! Za mundurem panny sznurem. Każda chciałaby tak dobrze trafiać na facetów jak Rachel, ale nie każdy ma takie szczęście. Do trzech razy sztuka? Jeszcze się okaże.
- Hm... PotaŃcówka na plaży, kino pod gwiazdami, ale wtedy radzę zabrać ze sobą spray na komary, bo kumpela raz była i mówiła, że było fajnie, ale tak ją pogryzły, że potem całą noc się drapała - powiedziała, przypominając sobie rozmowę, którą odbyła ze znajomą jakiś czas temu. - Jakiś spontaniczny wypad na weekend? Bierzcie szczoteczki, bieliznę i można jechać - nie każda kobieta zniosłaby taką spontaniczność, bo niektóre nawet na weekend muszą wziąć ze sobą połowę szafy, ale... Większość kobiet jednak jest normalna i może uznać taki spontaniczny wypad za całkiem fajny i romantyczny. - Wiesz, wszystko zależy od tego, co ona lubi.
 
 
Edan Collins
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-24, 22:04   

- Tak lepiej - nawet jej zaklaskał. - W koŃcu się przyznałaś - Ed swoje wiedział i pewnie by się nawet o to pokłócił, byleby tylko ta racja została mu przyznana. Znał ją, nie? Poza tym po co się bronić przed faktami. Przecież nie znajdzie faceta i nie zdradzi mu sekretu tej dziewczyny. Chociaż w sumie on i tak wiedział, bo miał jej zeznanie na taśmie.
- Nie, to bardzo dobrze - ci w mundurach byli najlepsi, wszyscy to wiedzą 8-)
- Co tam komary, ja ją mogę drapać - każda wymówka dobra, by ją pomacać po łydkach, pleckach czy coś tam. Poza tym przy Edku Is by chyba zapomniała, ze komary ją pogryzły.
- Ok, można spróbować wyjazdu - powiedzmy, że w tej chwili przyszła babeczka z pizzą, bo czemu nie, to niech ją chociaż zjedzą zanim skoŃczymy pisać.
- W sumie to jest kilka fajnych miejsc. Czasem ze znajomymi z roboty wyjeżdżaliśmy na weekend. Z dala od roboty i wszystkiego, może coś znajdę - na pewno znajdzie.
- Izzy lubi wszystko, albo prawie wszystko. Zawsze lubiliśmy się szlajać po mieście, szukając ciekawych miejscówek. Im weselej tym lepiej.
 
 
Rachel York
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-24, 22:22   

- Nie wiem po co musiałeś to usłyszeć, skoro sam znasz prawdę - przewróciła oczami. Może dlatego, że się wypierała? Ale w sumie nie miała się czego wstydzić, wiele kobiet leci na mundurowych i nie ma tutaj powodu do ukrywania tego. To normalne.
- No tak, ale potem będzie miała wszędzie czerwone bąble i ci się odechce - drapanie drapaniem, ale potem się zwyczajnie nieciekawie wygląda dopóki te bąble nie zejdą. Ja pamiętam jak na wycieczke szkolnej w liceum byliśmy gdzieś na południu i koleżankę tak pogryzły w nogi, że miała całe w czerwonych bąblach i chodziła w getrach, żeby ludzi nie straszyć. To naprawdę fatalnie wyglądało.
- Wystarczy wejść w internet, na pewno coś znajdziesz - nawet, jeżeli sam nie zna takiego miejsca, wujek google coś znajdzie. A jak nie, można spytać kolegi na fejsbuku, ha!
- Przynajmniej wiesz, że cokolwiek wymyślisz się jej spodoba - takiemu to dobrze! Zjedli pizzę, rozmawiając sobie na wesoło, a potem pewnie Edan odprowadził ją do domu i się rozeszli.

/ztx2
 
 
Josie McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-19, 22:56   

/tak po wszystkich grach już

Upragniony dzieŃ wolny w koŃcu nastał. Josie wstała około południa i czuła się niesamowicie wyspana. Już wiedziała, że to będzie dobry dzieŃ, tylko trzeba go sobie dobrze zaplanować. Nie chciała go zmarnować w domu, więc napisała szybko smsa do przyjaciółki Emmy z pytaniem czy nie chce się dzisiaj gdzieś spotkać. Emma odpisała dziwnie szybko, zazwyczaj zajmuje jej to około godziny. Ustaliły czas i miejsce i Josie wstała z łóżka idąc do kuchni zjeść porządne śniadanie. Po śniadaniu wypiła kawę i zjadła ciasto. Spoglądając na zegarek zorientowała się, że ma jeszcze sporo czasu, więc poszła pod prysznic, a gdy wyszła obejrzała film, który planowała zobaczyć już dawno, jednak nigdy nie miała na to czasu. W trakcie filmu oczywiście wypiła kolejną kawę, tym razem słabszą, trzeba dbać o zdrowie. Kiedy skoŃczyła film sprawdziła godzinę i lekko przerażona poszła do łazienki się pomalować. Myślała, że się spóźni, ale wyrobiła się na czas. Wsiadła do auta i zmierzyła w kierunku pizzerii, w której była umówiona na spotkanie z Emmą. Usiadła przy wolnym stoliku przy oknie. Lubiła obserwować świat zza okna nawet jedząc. Sprawdziła jeszcze raz godzinę i kiedy podszedł kelner zamówiła tylko picie. Nie chciała zamawiać pizzy bez przyjaciółki, bo nie wiedziała jaką dzisiaj chce. Raz zamawiała taką, a raz inną. Josie w koŃcu się pogubiła jaką najbardziej lubi, więc teraz pyta, czy taka i taka jej na pewno pasują.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

POSZUKUJEMY!

Jeśli jest ktoś chętny wesprzeć administrację od strony porządkowej, czy też pomóc w kwestii tematyki eventów i wydarzeń losowych - zapraszamy do zgłoszenia się na moderatora

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 6