Poprzedni temat «» Następny temat
Stoliki
Autor Wiadomość
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-17, 15:44   

- Mowisz w czterech jezykach ? - spojrzal na nia chyba troche zdziwiony, spodziewal sie jednego gora dwoch obcych, ale zaskoczyla go trojeczka. - Szacunek - skinal glowa z nieukrywanym podziwem i usmiechnal sie. Poki co jeszcze jemu na szczescie nie wplatala zadnych slow w innym jezyku, ale gdyby to zrobila pewnie odwdzieczylby sie jej tym samym, a zwazajac na to ze hiszpanskiego jeszcze nie znala sama tez by nie zrozumiala. I tak to pewnie z nimi bedzie, na kazdym kroku beda sie droczyc i przedrzezniac.
- Gdybym poszedl na prawo to zwazajac na moj charakter pewnie zakladalbym swoja kancelarie a ty nosilabys mi kawe na stazu - usmiechnal sie zadziornie i zasmial. Nie powiedzial tego o dziwo zlosliwie tylko zartobliwie. Wolal sobie nie wyobrazac siebie chodzacego kazdego dnia w garniturze pod krawatem. Dla niego bylaby to jakas katorga, poza tym Patric byl raczej przeciw prawu niz z prawem, takze to raczej nie szlo ze soba w parze.
- Wlasnie tak - skinal glowa i pewnie napil sie czegos, moze nie soku ale moze jakis napoj.
 
 
Isabella Juliard
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-17, 18:09   

- Na to wygląda - zaśmiała się. Nie wie skąd jej się to wzięło,kiedy była dzieckiem. Po prostu ją do tego ciągnęło, skoro miała dobrą pamięć i chłonęła całą tą wiedzę bez problemu. I podobało jej się to. Coś ją wyróżniało, oprócz faktu, że miała pieniądze.
- Chyba nie myślisz, że dałabym się wpakować w robienie Tobie kawy? - zaśmiała się unosząc brew. Znając jej charakter, pewnie by się mu postawiła, że przecież nie przyszła na staż, by parzyć kawkę. I albo by ją wyrzucił, albo by mu tym zaimponowała. Ale to tylko gdybanie.
- W sumie to dobrze, bo chyba właśnie o to chodzi w życiu, by robić to co się lubi - skomentowała całą sytuację, a po chwili znów pojawiła się kelnerka, wraz z zamówionym przez nich jedzeniem.
 
 
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-17, 18:40   

- A dlaczego nie ? Ja nie mialbym nic przeciwko! - usmiechnal sie szeroko unoszac lekko rece. On to bylby nawet zadowolony gdyby chodzila i nosilaby mu kawe, ale nie sadzil zeby doczekal takiego dnia. - Chociaz wiesz co.. Jak ty robisz kawe tak jak pranie to chyba bym podziekowal - zasmial sie. No niebylby soba gdyby nie dorzucil jakiejs uszczypliwej uwagi dla niej, chociaz caly czas w zartobliwym tonie, co sprawialo ze bylo calkiem milo, przynajmniej on odnosil takie wrazenie.
- Mniej wiecej na tym to polega - zgodzil sie z nia co do tego i zaraz dostali swoje zamowienie, wiec zabral sie za jedzenie. Byl strasznie glodny, ale chyba doszlo to do niego dopiero jak zaczal jesc.
- Dlaczego przenioslas sie do Bostonu ? - zapytal po chwili jak juz przelknal co mial w ustach. To tez go zastanawialo, w koncu przyjechala dosc niedawno, obstawial ze to wlasciwie jej jakies pierwsze dni tutaj. On mial swoje powody wlasciwie tak twierdzil inaczej pewnie nigdy nie wyjechalby z Londynu, ktory tak kochal. Ale teraz jak juz troche sobie tu ulozyl zycie to nie chcial sie przeprowadzac zreszta glownie ze wzgledu na prace i siostre.
 
 
Isabella Juliard
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-17, 23:11   

Kiedy porównał robienie przez nią kawy do jej pierwszego prania, zmierzyła go lodowatym spojrzeniem. Gdyby miało moc porażenia, pewnie by to zrobiło i to boleśnie. Mógł pomyśleć, że jest kelnerką, więc pojęcie może jakieś mieć. Chociaż i nie, mało ważne. Ale w każdym bądź razie nie spodobało jej się to porównanie. Nawet nie skomentowała, jej mina mówiła wszystko.
Przyszło też i jedzenie, więc Bella mogła się skupić na nim, by też się odprężyć i uspokoić. Trochę ją poddenerwował tym porównaniem, ale chyba zaczynała się przyzwyczajać do jego poczucia humoru.
- Już Ci mówiłam, buntownicza bogaczka, która sprzeciwiła się rodzicom - zaśmiała się na swoje słowa. - A tak poważnie, to rodzice za bardzo chcieli mnie kontrolować. Nie mieli powodów. Powiedziałam, że jeśli nie przestaną to się wyprowadzę. A oni mnie zaszantażowali. Jeśli to zrobię, odetną mnie od pieniędzy. Dla mnie był to szczyt wszystkiego i postawiłam na swoim - wyjaśniła, przekładając na talerzu to co miała. Może jakąś sałatkę. - A dlaczego Boston? Mam tutaj kuzyna. Zawsze to jakiś dobry początek, no i znajoma twarz. Nie jestem sama - dodała z lekkim uśmiechem na twarzy. Dotarło do niej, że potrafią poprowadzić normalną rozmowę, jeśli tego chcą.
 
 
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 00:10   

- Nie patrz tak - rozesmial sie widzac jak piorunuje go wzrokiem. - Nie musisz brac do siebie wszystkiego co mowie - w niektorych momentach jak teraz mial wrazenie ze jest troche spieta, albo ze nie potrafi sie przy nim calkiem rozluznic. Moze miala troche inne poczucie humoru i to przez to, ale nie zawsze jego zgryzliwosci mialy ja jakos urazic. - Ale wlasciwie to wygladasz calkiem ladnie jak sie zloscisz - puscil jej oczko i poslal usmiech. Jemu tam sie podobala nie tylko jak sie zloscila, ale dorzucil to bardziej na rozluznienie.
W jakims stopniu chyba mu imponowalo to, ze jest taka uparta i niezalezna. Pod tym wzgledem byla do niego bardzo podobna, co akurat moze byc utrudnieniem w ich relacji. - Masz z nimi normalny kontakt ? - spojrzal na nia przelotnie konczac swoje jedzenie. Wlasciwie bylo calkiem milo, bez tych wszystkich bezczelnosci i chamstwa. Mogl troche bardziej ja poznac i czegos sie dowiedziec. Nie bylo co sie ludzic ze zawsze tak to bedzie wygladac, ale nie mogl powiedziec, ze zalowal ze ja zaprosil. Wlasciwie w porywach przed samym soba moglby sie przyznac ze bylo warto.
 
 
Isabella Juliard
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 17:09   

Isabella nie czuła się źle w jego towarzystwie, co ją pozytywnie zaskakiwało. Bardziej zniechęcała ją ta pewność siebie, która biła od niego co najmniej na kilka kilometrów.
- Gdybym nie reagowała tak, to by nie było zabawy - odparła z lekko zadziornym uśmiechem. Nie zawsze brała sobie wszystko do siebie. Wiedziała też, że gdyby nie reagowała, to nie byłoby czasami tej całej zabawy w dogryzanie sobie.
- Nie tylko wtedy wyglądam ładnie. Bez złoszczenia się również - odparła, jak gdyby nic. Troszkę włączył jej się księżniczkowaty humorek, co to nie ona, jaka ona fajna jest i ładna. Czasami miała takie chwilowe momenty, kiedy właśnie zachowywała się tak, a nie inaczej.
Kiedy zapytał ją o kontakt z rodzicami, można powiedzieć, że wywołał wilka z lasu. W tym momencie zaczął dzwonić jej telefon. Spojrzała na ekran i dostrzegła, że to jej matka dzwoniła do niej.
- O wilku mowa - odparła, po czym rozłączyła rozmowę. - Taki właśnie mam z nimi kontakt. Chyba wszystko wyjaśnia, prawda? - spytała spoglądając na niego. Isabella nie rozmawiała z rodzicami. Jedynie wysłała smsa, że się wyprowadziła. Z powrotem zabrała się za swoje jedzenie.
- Dokąd i po co wyjeżdżasz? - spytała w międzyczasie.
 
 
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 17:45   

Trochę chyba zaskoczyła go swoim stwierdzeniem, ale bardziej pozytywnie, co wywołało u niego uśmiech na twarzy i momentalnie ściągnęło na nią jego wzrok. Gdyby nie reagowała na to co mówił, pewnie szybciej by mu się znudziło. Kiedy znowu zaczęła prawić sobie sama komplementy wywrócił oczami. - Oh, oczywiście - piękna w każdym calu i każdym momencie - skomentował ironicznie i pokręcił głową spoglądając na nią. No może i faktycznie była ładna i nie widział nic złego, w tym że kobieta jest pewna swojej urody, ale obnoszenie się z tym aż nadto w jej przypadku było hipokryzją. Wypominała jemu jego narcyzm, a sama nie jest lepsza !
- Będziesz żałować - wzruszył lekko ramionami, kiedy odrzuciła połączenie od rodziców. Nie chciał się w to mieszać ani prawić jej tym bardziej jakiś kazaŃ na ten temat. Jego siostra też wyprowadziła się z domu bez słowa w pogoni za karierą. Przez kilka lat nie dawała żadnych znaków życia i nie mieli z nią kontaktu, dopiero później się zalazła i cały czas żałuje straconych lat bez rodziny, Isabelle wcale nie była daleka popełnienia podobnego błędu. Bynajmniej w jego ocenie, ale nie znał ani jej sytuacji, ani relacji między nimi, dlatego siedział cicho.
- Los Angeles - odparł i wytarł swoje usta w serwetkę. - A dlaczego to Cie zainteresowało ? - uniósł lekko brew do góry i uśmiechnął się zadziornie.
 
 
Isabella Juliard
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 18:01   

Czasami Isabella reagowała, bo uważała to za zabawę. Czasami jednak naprawdę coś ją irytowało i nie traktowała tego już jako zabawy. Chociaż później sobie tłumaczyła to na spokojnie. Bardziej chyba ją zaskakiwało to, że ktoś pod tym względem znalazł się na jej poziomie. I zamiast Patric w ten sposób powinien zniechęcić ją do siebie, to właśnie bardziej przyciągał ją do siebie. Ale chyba bardziej ciągnęło ją to, co się kryło pod tą pewnością siebie. Chciała wiedzieć, czy cały czas taki jest.
- No oczywiście, że tak – zaśmiała się. Normalnie, nie ironicznie, bo reakcja Patrica po prostu była bezcenna. Jakby widziała siebie w tym momencie. Naprawdę pod tym względem uzupełniali się znakomicie.
- Czy ja wiem? Oni myślą, że dla mnie liczą się tylko pieniądze. Odcięli mnie od nich i co? Mam wrócić do nich? – spojrzała na niego pytająco. – To nie chodzi o to. Mogę mieć normalną pracę i sama zarabiać. Nie potrzebuję rodzinnego majątku. Chcę mieć normalne życie, bez ciągłego nadzoru aż do bólu. Ale musiałbyś to sam doświadczyć, byś zrozumiał – wyjaśniła. Uważała, że chłopak naprawdę powinien sam to poznać, to wtedy bardziej by ją zrozumiał. Wyprowadzka nie była jej głupim kaprysem. Chciała postawić po prostu na swoim i pokazać, że rodzinny majątek to nie wszystko. Może stworzyć własny. A przede wszystkim chciała pokazać, że nie jest rozpieszczoną dziewczynką, chociaż czasami przeczyła sama sobie.
- Równie dobrze mogłabym zapytać, dlaczego zainteresowałeś się mną? – odparła, z takim samym uśmiechem co on. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie xD.
 
 
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 18:39   

Jego reakcja w tamtym momencie była tak naprawdę identyczna do jej kiedy pokazywał co to on nie jest i z to z tą znienawidzoną przez nią pewnością siebie. Byli do siebie podobni i pomimo tego, że widział swoje cechy w jej zachowaniu, cały czas nawet przed samym sobą wypierał się, że jest kompletnie inny, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego jak pod niektórymi względami potrafią być identyczni.
- Rozumiem, nie chce podważać ani twojej decyzji co do tego ani tego oceniać, to twój wybór i sama zrobisz wszystko jak będziesz chciała - skinął głową na potwierdzenie własnych słów. Kiedyś sam był taki uparty, na słowo 'musisz' miał taką alergię, że jak tylko to słyszał był w stanie zrobić kompletnie na przekór tylko po to żeby pokazać, że wcale niczego nie musi. Teraz już się trochę uspokoił i nie działał aż tak gwałtownie, ale i tak w dość dużym stopniu wciąż to gdzieś w nim siedziało, więc tym bardziej nie miał prawa mówić jej co ma robić, czy krytykować jej opór, nie był aż takim hipokrytą. - Ale nie odcinaj się od nich całkowicie, może nie potrzebujesz pieniędzy, ale zastanów się czy rodziców też nie potrzebujesz - wzruszył lekko ramionami. To już był jej wybór i decyzja. On dał jej tylko trochę do myślenia, jeśli tak na to nie patrzyła, a jeśli wiedziała co robi, to nie miał nic do tego.
- Kręcą mnie laski nie obsługujące pralki - odparł bez zawahania nie spuszczając z niej nawet na chwilę wzroku, a uśmiech też nie schodził mu z twarzy i czekał na odpowiedź na swoje pytanie.
 
 
Isabella Juliard
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 18:52   

I kto by pomyślał, że podobni do siebie charakterem mogą spotkać się w pralni xD. Isa z pewnością nie przypuszczała, że spotka tam przystojnego faceta, bo nie ukrywajmy, ale Patric jej się podobał. Chociaż nie mówiła o tym głośno i nawet nie dawała mu takich sygnałów. To zostawiła dla siebie. Jemu taka informacja póki co nie jest potrzebna. Z resztą, jakby mu mogła to nawet pokazać, skoro co chwilę ją wkurzał xD.
- Miło – odparła, koŃcząc swoje jedzenie i wycierając buźkę serwetką. – Nie twierdzę, że się od nich całkowicie odetnę. Minęło dopiero kilka dni. Niech do nich dotrze, do czego doprowadzili. Rodziców nie chcę stracić. Chcę jedynie, żeby zrozumieli, że ich córka jest kimś więcej niż rozpuszczoną dziewczynką – powiedziała, popijając sokiem. To była jej pierwsza reakcja na tą całą sytuację. Złość i niechęć do nich. Zdawała sobie sprawę, że pewnie całkowicie nie zerwie z nimi kontaktu. Ale też nie będzie przesadzała. Jeśli uszanują jej zdanie, to będzie się cieszyła. Jeśli nie to trudno, da sobie jakoś radę.
Na jego odpowiedź wybuchnęła śmiechem. Chyba pierwszy raz rozśmieszył ją tak naprawdę i mógł dostrzec, że ten uśmiech był prawdziwy. Nic nie udawała. Dostrzegła też, że czekał na jej odpowiedź.
- Po prostu mnie to zainteresowało. Ten obiad chyba służył też do tego, byśmy się trochę lepiej poznali, nie? Więc uznaj to jako jedno z pytaŃ – wyjaśniła mu z uśmiechem na twarzy. Serio była ciekawa, gdzie wyjeżdżał, czy to może było związane z pracą. A bardziej ciekawiło ją, czy przez nieobecność napisze do niej bądź zadzwoni o nieludzkiej porze.
 
 
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 20:06   

Moze lepiej zeby nie dawala mu tej satysfakcji i nie przyznawala sie do tego za szybko, jego ego i tak bylo zdecydowanie za duze. Mial swoja jakas swiadomosc ze podoba sie kobietom i byl przekonany, ze Isabella wcale nie jest wyjatkiem, ale mimo to i tak czekal az w koncu sama sie do tego przyzna. Byl typem podrywacza i uwodziciela, ale nic na sile, przynajmniej poki mial pelna kontrole nad soba. Ostatnio po alkoholu zaskakiwal sam siebie wiec juz nie dawal sobie takiej gwarancji ze nie zrobilby czegos czego by sie po sobie nie spodziewal. Poza tym mial wieksza satysfakcje, kiedy po jakims czasie w koncu kazda ulega. Ona byla co prawda inna, ale i tak twierdzil swoje, zobaczymy jak mu to wyjdzie.
- W porzadku - potaknal glowa. Nie chcial sie w ta wtracac wiec juz zostawil ten temat. Wiedzial ze w pewnym sensie pewnie jest dla niej drazliwy zwlaszcza z poczatku, skoro twierdzila ze nad wszystkim panuje to dobrze. Mial nadzieje, ze dopnie swego i pokaze to co chciala. On na pewno nie mial jej za rozpuszczonej dziewuchy, chociaz czasami miala momenty kiedy byla bardzo rozkapryszona, ale dalo sie to spokojnie zniesc. Wszystko w zdrowych porcjach.
Usmiech na pewno zauwazyl i to ze byl inny, co bylo jakims malym sukcesem, bo zazwyczaj nie bawily jej jego zarty, malo ktory wywolywal u niej taki smiech. To bylo dosc mile uczucie, chociaz sam nie rozumial dlaczego w ogole mu na tym nawet minimalnie zalezalo. - Z poczatku tak bylo - pokiwal glowa. Wlasciwie to zaprosil ja bo nie lubil jesc sam, ale nie wazne jedno drugiemu nie przeczy i nie przeszkadza. - Teraz to byl tylko obiad, na koniec ktorego chce uslyszec cos w stylu 'oh Patric, doprawdy nie mam pojecia skad przyszlo mi do glowy nazwanie Cie palantem.. Wybacz mi prosze, ty cudowny i przystojny mezczyzno' - w miejscu cytatu jak to mniej wiecej ma dalej przebiegac zmienil glos starajac sie przeksztalcic go na bardziej kobiecy. - A niestety czas nam sie konczy, wiec mozesz juz zaczynac - dodal spogladajac na zegarek, poruszyl zabawnie brwiami i usmiechnal sie do niej. Zaczepil kelnerke przechodzaca obok i poprosil o rachunek.
Skoro liczyla na to, ze bedzie do niej dzwonil czy pisal przez ten czas to chyba miala najwiekszy dowod na to, ze wcale nie byl jej taki zaraz obojetny !
 
 
Isabella Juliard
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 20:58   

O nie, Bella nie zamierzała się mu do tego przyznać. Zauważyła już jaki z niego był typ, więc tym bardziej postanowiła się z nim drażnić i dalej być taką, jaką była. Chociaż specjalnie udawać nie musiała, bo taka z charakteru była. Facet, jeśli chciał ją zdobyć, musiał naprawdę się postarać. Bella nie była łatwą laską, której wystarczyły tanie komplementy. Się Patric trochę zdziwi jak się okaże, że Bella nie jest jak inne i będzie musiał trochę się natrudzić. Ciekawe, czy mu się nie znudzi. Ona w sumie nawet w pewnym sensie cieszyła się, że go wtedy spotkała. Przynajmniej od razu po przeprowadzce do Bostonu coś się zaczęło dziać. Nie musiała narzekać na nudę.
Uśmiechnęła się na jego słowa. Była uparta, a co za tym idzie, była pewna, że dopnie swego. Tylko nie wiedziała z jakim skutkiem – czy pozytywnym, czy negatywnym. Jej to w sumie było już obojętne. Zdawała sobie sprawę, że rodzice mogliby zagrać. Udać, że się zgadzają, a kiedy tylko by ich odwiedziła, złapali by ją w swoje sidła i po jej życiu.
Wyglądało na to, że jednak potrafił być normalny i ją roześmiać po tych wszystkich swoich tekstach i nieudanych żartach. Nie ocenia się w koŃcu książki po okładce.
- Z początku? Potem już tak nie było? – spytała zdziwiona, unosząc do góry brew. Chyba nie bardzo rozumiała, co takiego miał na myśli.
- Teraz to był tylko obiad? Planujesz coś więcej? Kolację? – spytała, spoglądając na niego i się śmiejąc. Nie wiedziała, jak miała odebrać jego odpowiedzi, ani to, co miał na myśli.
- Po tych trzech dniach powinieneś już wiedzieć, że nie usłyszysz tego ode mnie – odparła z cwanym uśmiechem na twarzy. Na pewno nie podniesie jego ego w tym momencie. Co to to nie! – Nawet na to nie licz – dodała, krzyżując ręce na piersiach.
 
 
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 21:18   

- Kolacja ? - teraz to on spojrzal na nia mocno zdziwiony. - Najpierw sugerujesz, ze zapraszam Cie na randke, a teraz chcesz sie wprosic na kolacje ? - uniosl lekko jedna brew do gory. - No skarbie.. Nie sadzilem, ze az tak lubisz moje towarzystwo - pokrecil glowa rozbawiony. Co jakis czas sama troche sie wkopywala i wychodzilo w sumie na niego, co lechtalo przyjemnie jego ego. Chcac nie chcac nie dalo sie tego ominac.
- No dobra, moze byc twoimi slowami - poszedl na kompromis, ale czekal az przyzna ze wcale nie jest z niego taki palant. Male kroki, powoli go pokocha - tak wlasnie sobie to mowil. W tym momencie kelnerka przyniosla rachunek wiec zaplacil i mogli sie zbierac. Wyszli przed restauracje i od razu zaczal szperac po kieszeniach kurtki szukajac swoich papierosow. Duzo palil nawet bardzo duzo, wlasciwie to palil jednego za drugim jak tylko mial taka mozliwosc, ale musiala do tego niestety przywyknac, jedyne co mogl zrobic to palic kawalek od niej zeby dym na nia nie lecial, zawsze mogla powiedziec ze ma go gdzies i urwac kontakt. - No slucham skarbie.. - usmiechnal sie lekko czekajac dalej az powie to czego oczekuje. Wlasciwie to opcja kolacji mu sie nawet podobala, ale na pewno nie jak bedzie az tak uparta i nie pojdzie z nim na jakis kompromis. Odpalil papierosa, ktorego wczesniej juz wsunal miedzy wargi i zaciagnal sie.
 
 
Isabella Juliard
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 22:11   

- Nie odwracaj kota do góry nogami - skomentowała, śmiejąc się. Owszem, czasami sama się wkopywała tak, jakby mu mówiła, co takiego chciałaby od niego usłyszeć. Bella często miała tak, że powiedziała coś, za nim zdążyła to przemyśleć. A w takim wypadku powinna robić to ostrożnie, bo zrozumie to na opak, jak właśnie Patric zrozumiał to teraz.
- Proszę Cię, nie żartuj sobie ze mnie - mruknęła. Nie powie mu tego, co chciał usłyszeć. Z pewnością nie powie po jednym obiadku, że nie jest palantem. Co najwyżej może powiedzieć, że jest nawet inteligentnym palantem xD Ale nie powie tego co chciałby usłyszeć.
Chłopak uregulował rachunek, miło z jego strony, po czym wyszli z restauracji. Sięgnął po papierosa, co jej akurat się nie podobało, bo nie przepadała za papierosami. Zdarzało jej się zapalić jednego czy dwa, ale zazwyczaj na imprezie pod wpływem alkoholu. Normalnie tego nie robiła i nawet nie potrafiła zrozumieć, co w tym takiego fajnego i uzależniającego. Ale przecież nie będzie prawiła morałów dorosłemu facetowi.
- Nic ode mnie nie usłyszysz. Jeden obiad nie zmieni mojego zdania - zaśmiała się, widząc jak czekał na te słowa. On sobie zapalił, a ona machnęła ręką, widząc nadjeżdżającą taksówkę. Przecież nie będzie wracała na nogach, kiedy nie zna jeszcze miasta. A nie będzie robiła z siebie blondynki i nie włączy sobie gps'a w telefonie przecież xD.
Taksówka podjechała, a Bella podeszła do Patrica. Zabrała mu na chwilę papierosa z dłoni, odsuwając od siebie jak najdalej, po czym spieła się bardziej na szpilkach (a jest to możliwe XD) i pocałowała go w policzek.
- Nie usłyszysz tego, co byś chciał, ale niech to będzie rekompensata za brak tych słów - odparła, oddając mu papierosa. - I będę tak miła, że jak wrócisz, to pozwolę siebie zaprosić na kolację, randkę, czy jak to tam sobie nazwiesz - dodała z uśmiechem na twarzy. Odwróciła się i poszła w kierunku taksówki. Wsiadając, odwróciła się jeszcze na chwilę, by puścić mu zadziorne oczko. Niech nie myśli, że tak szybko odszczeka to, że powiedziała mu, iż jest palantem. I że ją tak szybko zdobędzie.
 
 
Patric Rhodes
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-18, 22:43   

- Mów co chcesz, ja już wiem swoje - uśmiechnął się cwaniacko, zadowolony z tego jak na niego reagowała. Może i nie chciała dzisiaj dawać mu poczucia wygranej, ale po części niestety samo tak już wyszło. Nawet nie musiał sobie za dużo dopowiadać. Trochę się rozczarował, że nie chciała jednak się poprawić. - Może rozpuszczone panny tak mają - dopowiedział już sobie pod tym względem w myślach, bo nie rozumiał dlaczego nie dała za wygraną,mimo że dobrze wiedział, że zaczęła zmieniać o nim zdanie. Może nie całkiem, ale powoli, małymi krokami,nic na siłę. Trochę nie bardzo rozumiał dlaczego zabiera mu jego papierosa z ust, więc zmarszczył brwi przyglądając jej się i co go chyba jeszcze bardziej zdziwiło dostał buziaka, niestety tylko w policzek. - Słaba ta twoja rekompensata, to to co najwyżej pożegnanie, na drugą stronę wisisz mi zaległe dzieŃ dobry, a rekompensata to pośrodku - uśmiechnął się cwaniacko i zaśmiał kiedy odchodziła. - Księżniczka - skomentował tylko kręcąc głową z uśmiechem. Spojrzał tylko jak wsiada do taksówki i wrócił do pracy.

zt
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

POSZUKUJEMY!

Jeśli jest ktoś chętny wesprzeć administrację od strony porządkowej, czy też pomóc w kwestii tematyki eventów i wydarzeń losowych - zapraszamy do zgłoszenia się na moderatora

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 8