Poprzedni temat «» Następny temat
Stoliki
Autor Wiadomość
Nathaniel McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-11, 02:05   

Nate
/po przesłuchaniu

Nie trzeba tu chyba było mówić, że Nathaniel ucieszył się z propozycji pójścia na pizzę ze swoją siostrą. Co tu było zresztą dodawać, stęsknił się za nią, bo w koŃcu jak można było nie lubić tej wesołej blondynki? No i Leah była jego małą siostrzyczką, dlatego tym bardziej było mu głupio, że ostatnio tak rzadko, jak nie w ogóle, się do niej nie odzywał. Nie mógł niestety cofnąć czasu, ale za to mógł postarać się wynagrodzić jej swoje zachowanie.
W drodze do pizzerii Nate wstąpił do kwiaciarni, gdzie kupił bukiet ulubionych kwiatków Leah, po czym ruszył w dalszą drogę. Przebył ją dość szybko, dlatego też na miejscu znalazł się kilkanaście minut przed umówioną godziną. Zajął więc jeden z wolnych stolików i w oczekiwaniu na pojawienie się siostry, przejrzał menu, zerkając od czasu do czasu na drzwi, by móc zawczasu dojrzeć siostrę. Kiedy ją zobaczył, od razu ruszył w stronę drzwi i otworzył je przed nią, a gdy ta już znalazła się środku, uściskał ją.
- Cześć siostrzyczko - powiedział McCallister, uśmiechając się promiennie do Leah. - Wspaniale wyglądasz - dodał po chwili, pomagając jej dojść do zajętego przez niego stolika.
 
 
Leah McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-11, 11:22   

Outfit

Leah również cieszyła się, że w koŃcu zobaczy się z Nathaniel'em. Fakt był taki, że ostatnio praktycznie wcale się nie widywali, ale dziewczyna nie miała o to pretensji. Z resztą każde miało też swoje życie, a blondynka głównie skupiała się na rehabilitacji w swoim wolnym czasie, którego miała sporo. Cieszyła się, że miała też sporo oszczędności i nie musiała martwić się o pieniądze. A sam pomysł z pizzą był fajny, bo już dawno nawet jakiejś nie jadła.
Dziewczyna założyła sukienkę, co w sumie można było uznać za ogromny sukces, bowiem zazwyczaj ukrywała swoje blizny na ręce i łydce. Nie lubiła tych ciekawskich spojrzeŃ przechodniów. Ale było tak bardzo ciepło, że ciężko jej byłoby wytrzymać w innym stroju, więc w sumie nie miała za bardzo wyjścia. Jakoś przeżyje.
Na miejscu była zaraz po swoim bracie. Przyjechała taksówką, bo nie chciało jej się za bardzo dreptać z kulą taki kawałek drogi.
Nim się obejrzała, Nate stał już przy drzwiach i w dodatku jej otwierał je. Zawsze traktował ją jak prawdziwą kobietę. I starała się w tym nie doszukiwać innych motywów, jak np. by jej pomóc, bo wiedziała, że mężczyzna chciał dobrze i się po prostu o nią martwił. Uśmiechnęła się, kiedy wylądowała w jego ramionach.
- Ale się stęskniłam - odparła, odrywając się od niego. - Dziękuję - uśmiechnęła się na jego komplement.
- Chociaż byłoby jeszcze lepiej bez tego - dodała, pokazując na kulę, ale po chwili się zaśmiała. Ledwo przyszła a można powiedzieć, że już mu narzekała. Ale już nic nie mówiła tylko pozwoliła mu się doprowadzić do stolika, przy którym po chwili się znaleźli i zajęli miejsca.
- Co słychać? Dawno nie rozmawialiśmy - powiedziała, kładąc pod stolik swoją kulę.
 
 
Nathaniel McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-16, 17:36   

Taksówka. Gdy tylko Nate dostrzegł wychodzącą z tego pojazdu siostrę, widział, że kiedy ich mama dowie się, a stanie się tak na pewno, że to właśnie z nim spotkała się Leah, będzie miał przekichane. Kobieta miała bowiem uszy i oczy rozsiane po całym Bostonie, tak więc telefon od rodzicielki, w którym to bez zbędnych ogródek wygarnie mu, co myśli o jego postawie, był kwestią maksymalnie kilkunastu godzin.
W każdym razie, na przygotowanie sobie mowy obronnej niebieskooki będzie miał jeszcze czas, dlatego też doszedł do wniosku, że teraz całą swoją uwagę poświęci siostrze. I dopiero kiedy ją zobaczył, dotarło do niego jak bardzo brakowało mu kontaktu z nią. Aż robiło mu się ciepło na sercu, gdy widział ją taką uśmiechniętą.
- Ja również - odpowiedział od razu.
Skinął tylko głową, słysząc podziękowania, choć uważał, że były one zbędne. Nathaniel skomentował to, co widział, a jego siostra naprawdę pięknie wyglądała. Leah zdecydowanie powinna nosić częściej sukienki.
- Nim się obejrzysz będziesz śmigać już bez nich - rzucił pewnym głosem.
Mężczyzna nie brał pod uwagę innych scenariuszy. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że rehabilitacja nie była ani szybkim ani prostym zajęciem. Doskonale pamiętał co powiedział lekarz; jego siostra będzie potrzebowałć czasu by powróć do sprawności, ale hej! Leah była jedną z nich, McCallisterów, a Ci nie poddawają się tak łatwo i stawiają czoła przeciwnością zgotowanych im przez los.
Zresztą Nate dostrzegał już poprawę u swojej siostry. A skoro zauważyła to osoba, która nie miała żadnej wiedzy na ten temat, postępy musiały być już znaczące.
- W sumie nic nowego, taka typowa, Nate'owa monotonia - powiedział, wzruszając ramionami. Sięgnął po zakupione wcześniej kwiatki, a następnie poprawił je drugą ręką.- A to dla Ciebie. - Wręczył blondyne bukiecik. - A co u Ciebie? Nie kręci się może ktoś koło Ciebie? - spytał, przyglądając jej się uważnie.
Wszelcy faceci zaintersowani jedyną z trójki rodzeŃstwa dziewczyną miejcie się na baczności, bowiem komuś tu włączył się tryb "Leah i chłopak" a to oznaczało jedno: zranisz blondynkę, szykuj się na nieprzyjemności.
 
 
Leah McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-17, 12:16   

Sama Leah dawno nie rozmawiała też z mamą. Może dlatego, że kobieta uważała, iż blondynka powinna się wprowadzić do któregoś z braci bądź najlepiej wrócić do rodziców. A to akurat nie wchodziło w grę. Leah radziła sobie świetnie, mieszkając sama i nie zamierzała tego zmieniać. Kiedy miała gorszy dzieŃ to chowała się w swoim domu, który traktowało jako tako jak azyl. I nikt nie musiał o tym wiedzieć, że akurat ma gorszy dzieŃ. A gdyby miała towarzystwo w postaci rodzeŃstwa lub rodziców, to wszyscy wszystko by zaraz wiedzieli i próbowaliby jej pomóc. A z niektórymi problemami powinna sobie poradzić sama.
Uśmiechnęła się na jego słowa. Pewnie nosiłaby je częściej, gdyby jeszcze nie miała problemu z bliznami. Niby była przyzwyczajona do tego, że ludzie patrzą i cicho szepczą, bo niestety nie dało się nie zauważyć dwóch dużych blizn. Ale czasami ją to po prostu irytowało. Ale skoro dzisiaj było tak ciepło, to nie była w stanie założyć coś innego.
- Mam taką nadzieję - rzuciła w jego stronę. Chociaż i tak starała się już chodzić o jednej kuli, bo podróż z dwiema była niestety niewygodna. Szczególnie jak szła na jakieś zakupy.
I owszem! Rehabilitacja niestety u niej potrwa, a dopiero wtedy będzie mogła mieć ostatnią operację, która pozwoliłaby jej się pozbyć kuli; bynajmniej miała taką nadzieję. Gdyby jej charakter był inny, to pewnie załamałaby się i dzisiaj tutaj by nie była z bratem. Ale ona się uparła, tak bardzo, że stara się wychodzić wszystkiemu naprzeciw.
- Monotonia? Nie masz co robić? - spytała i się zaśmiała. Uśmiechnęła się na widok kwiatków, które uwielbiała. Nate zawsze traktował ją jak swoją młodszą siostrzyczkę. Dogadzał jej i traktował jak prawdziwą kobietę.
- Dziękuję - odparła, posyłając mu buziaka. - Są śliczne - dodała jeszcze. Wiedział, jak poprawić jej humor.
- Pod słowem "ktoś" kryje się chłopak? - spytała, unosząc do góry brew w geście zdziwienia. Po chwili jednak się zaśmiała. - Oj Nate, Nate, dobrze wiesz, że gdyby jakiś był, to bym Ci powiedziała. Ale nie ma. Z resztą kto by mnie chciał w takim stanie? - spytała, wzruszając ramionami. Blondynka uważała, że bycie niepełnosprawną odebrało jej urok i bycie atrakcyjną.
- Ty byłbyś idealnym kandydatem na chłopaka. Ale niestety jesteś moim bratem - stwierdziła i się zaśmiała. - A Ty nie masz nikogo na oku? Widziałam ostatnio taką fajną babkę, teraz chyba pracuje w FBI! Mógłbyś się nią zainteresować, zmieniłaby Twoją monotonię - przypomniało jej się nagle. Jeszcze zacznie się bawić w swatkę XD.
 
 
Nathaniel McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-20, 04:53   

No cóż, ich mama miała po prostu własny punkt widzenia, którego uparcie się trzymała i nie chciała dopuścić do siebie wersji innych. Taka już była i nic z tym już nie można było zrobić. Nathaniel wiedział jednak, że robiła to z troski. Z jednej strony było to naprawdę fajne, bo pokazywała tym, że zależy jej na dobru jej pociech, ale na dłuższą metę było to trochę uciążliwe. Nie byli przecież pięciolatkami, które bez opieki były wstanie roznieść cały dom, tylko dorosłymi, potrafiącymi o siebie zadbać ludźmi, na miłość boską!
Tacy byli właśnie ludzie i nie było co się tu okłamywać. Każdy miał określony "schemat" innego człowieka, a kiedy u drugiej osoby było coś, co nie pasowało niego, jak na przykład blizny czy brak koŃczyny, od razu zwracali na to uwagę. Niektórzy mieli na tyle oleju w głowie, by nie pokazywać po sobie, że zainteresowała ich ta "odmienność", jednak nawet pewnie i ci zaczynali zastanawiać się co takiego się stało. Brutalne, acz prawdziwe.
- Na pewno tak będzie - odparł Nate. - Jesteś w koŃcu silną kobietą, co nie?
Oczywiście miał tutaj na myśli siłę psychiczną i nie uważał by tak nie było. Tymi słowami chciał pokazać siostrze, że w nią wierzy oraz że trzyma kciuki za jej rychły powrót do pełni sił. Może niebieskooki wybrał sobie trochę dziwny sposób na przekazanie tego co myśli, ale taki miał już w zwyczaju.
- No właśnie nie bardzo - przyznał, wzruszając ramionami.
Zazwyczaj do wieczora przebywał w trzech miejscach: w swoim mieszkaniu, w klubie sportowym, do którego chodził na siłownię, lub też w parku. Dlatego też jeśli ktoś czegoś potrzebował, a mężczyzna nie odpowiadał na telefony, istniało ogromne prawdopodobieŃstwo, że uda się go złapać w którymś z tych trzech miejsc. Później sytuacja się trochę komplikowała, no ale w koŃcu dla chcącego nic trudnego, czy jakoś tak...
- Nie ma za co - odpowiedział Nate, łapiąc przy tym całusa i uśmiechając się do blondynki.
Cieszył się, że tym drobnym gestem, sprawił radość siostrze. Naprawdę cudownie było siedzieć naprzeciw niej i widzieć jej uśmiech. Pokiwał głową, słysząc jej pytanie, a kiedy ta odpowiedziała, że nikt koło się niej nie kręci, posłał jej pytające spojrzenie. Wierzyć mu się w to nie chciało.
- Leah - zaczął, gdy ta skoŃczyła mówić - jeśli jakiemuś facetowi przeszkadza to, że chodzisz o kuli, to po prostu nie jest wart ani odrobiny Twojej uwagi. - Wstał i podszedł do niej, by po chwili uścisnąć ją. - Jesteś piękną, młodą kobietą i nie pozwól, by ktokolwiek wmówił Ci, że jest inaczej - szepnął, a następnie wrócił na swoje miejsce.
Zaśmiał się krótko na słowa siostry. Nie uważał by nadawał się na chłopka, a przynajmniej nie z jego pracą. Przez większość czasu jego ewentualna dziewczyna miałaby z nim kontakt tylko przez Skype'a. Poza tym, Nathaniel byłby oddalony od niej o tysiące kilometrów. A gdyby jej się coś stało podczas jego nieobecności? Nie wybaczyłby sobie tego. Przecież nie mógłby zwolnić się wcześniej, taka opcja byłaby w takiej sytuacji niemożliwa. W czasie misji mógł również w każdej chwili zginąć, a nie chciał by jakakolwiek inna dziewczyna później cierpiała. Nie, zdecydowanie lepiej będzie jeśli nie będzie się z nikim wiązał.
- A Ty co? Bawisz się teraz w mamę? - zapytał z lekkim uśmiechem na twarzy.
Swoją drogą ciekawe było to, że ostatnio nie próbowała umówić go z żadną dziewczyną. Czyżby w koŃcu zrozumiała że to nic nie da? A może chce znaleźć taką pannę, która sprawi, że brunet będzie chciał mieć dziewczynę. Bo chyba nie kazała zająć się tym Leah, prawda?
 
 
Leah McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-20, 12:26   

/Pobiłam swój rekord w długości odpisu :roll:

A no, można w sumie powiedzieć, że z ich matką to było tak, jak nią zawiało. Czasami była z niej taka prawdziwa świetna przyjaciółka, z którą można było o wszystkim porozmawiać. A czasami ukazywała się typowa matka, która przesadzała z troską aż za bardzo. Zapominała, że całe rodzeŃstwo jest już dorosłe i to bardzo i potrafią o siebie zadbać. Z resztą Leah wyznawała też zasadę, że błędy nawet należy popełniać, by móc z nich wyciągać wnioski i się na nich uczyć. Dlatego porażki nie uważała za coś złego, a coś uczącego człowieka.
Na ogół blondynka starała się olewać zachowania i spojrzenia innych ludzi. Ale jeśli zdarzył się jej jakiś słabszy dzieŃ, to tylko to wszystko ją irytowało i jeszcze bardziej denerwowało. Niby powinna być przyzwyczajona do tego, że jest w centrum uwagi. Jako młodsza siostra bracia nie raz traktowali ją jak swoje oczko w głowie. Albo na występach akrobatycznych, cała uwaga skupiała się właśnie na niej. Ale była to pozytywna uwaga, a w wypadku blizn już nie. Nie znosiła tych szeptów i domysłów ludzi. Jednak radziła sobie z tym coraz lepiej. Każdy jej zresztą powtarzał, żeby to olewała, a będzie zdrowsza (podobną radę usłyszałam od kierowniczki swojej w skarbówce xD).
- Tak, tak, tak – przytaknęła mu. Chociaż te słowa znała już na pamięć. Nie tylko rodzina jej to powtarzała, ale i lekarze, rehabilitanci. Można nawet powiedzieć, że tę siłą psychiczną wpoili jej do głowy. Ale to nie znaczy, że było inaczej. BroŃ Boże, Leah naprawdę była silna. Wiedziała, że taka musi być. Inaczej jak się podda, już nigdy nie wróci do pełnego zdrowia.
- Nie masz co robić i nawet nie wpadło Ci do głowy, żeby mnie wcześniej odwiedzić? – spytała, marszcząc lekko brwi. Nie, żeby sama też mogła się wcześniej odezwać. Rzadko kiedy blondynka miała zajęty cały dzieŃ. Zazwyczaj rano chodziła na rehabilitację, a wieczory czy popołudnia i tak spędzała w domu. No chyba, że musiała wyjść na drobne zakupy.
Otworzyła szeroko oczy, kiedy jej brat nagle wstał i podszedł do niej. Ludzie nawet zwrócili na nich uwagę. Dziewczyna chyba nigdy nie przywyknie do takich jego akcji, ale było to takie cholernie miłe. Ludzie pewnie nawet pomyśleli, że zaraz jej się oświadczy czy coś, bo przecież na pierwszy rzut oka nawet nie byli podobni do siebie.
- Chyba nigdy nie przywyknę do Twojego zaskakującego zachowania – odparła, kiedy ją uścisnął. – Przy okazji zafundowałeś ludziom ładną scenkę, ale mi to wcale nie przeszkadza. Pewnie są zawiedzeni, że nie ma pierścionka – dodała i się cicho zaśmiała na własne słowa. Nie skomentowała za bardzo jego słów, bo wiedziała, że miał rację. Ale uczuć człowiek nie zmieni i trudno jej było przestawić myślenie ot tak. Widziała jak niektórzy spoglądają na nią, a czyny robiły więcej niż słowa czasami.
Uważała, że myślenie Nate’a w sprawie związków po części było dobre, a po części nie. Każdy człowiek, nawet ten z niebezpieczną pracą, zasługiwał na miłość, Wybranka zdawałaby sobie sprawę z powagi takiego związku i musiałaby dokładnie wiedzieć, na co się pisze. Sama rozumiała, że Nate nie chciał, by cierpiała, gdyby nie daj Boże coś się stało. Ale on też zasługuje na miłość.
- Nie bawię się w mamę. Uważam, że zasługujesz na miłość, nawet jeśli Ty tak nie uważasz. I nie tłumacz się pracą Nate. Znam to na pamięć – przestrzegła go od razu, co by go powstrzymać przed swoją standardową wymówką, którą, jak już wspomniała, znała na pamięć. Leah miała odmienne zdanie na ten temat.
- Sam mówiłeś, że nie masz co robić. Mógłbyś się z nią, a jak nie z nią, to z inną umówić. Nawet bez zobowiązaŃ. Też coś Ci się należy – dodała. Nikt przecież nie kazał się pakować w poważny związek od razu. Z resztą, skoro on się wypowiadał w sprawie jej uczuć, to ona w sprawie życia uczuciowego jego też mogła to robić.
 
 
Nathaniel McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-23, 16:33   

Podsumowując, nazwania ich matki enigmą nie byłoby jakimś sporym błędem. Serio. Sam Nate, gdy tylko zbliżał się do rodzinnego domu czy też widział na ekranie swojego telefonu, że dzwoni jego mama, zaczynał odczuwać... powiedzmy coś na kształt delikatnego niepokoju. Nie miał bowiem najmniejszego pojęcia w jakiej atmosferze będzie przebiegać ich rozmowa. Oczywiście takie rzeczy nie były do przewidzenia, ale po ich mamie naprawdę można było spodziewać się wszystkiego. Czy to była wina jej artystycznej duszy? Najpewniej.
To było całkowicie naturalne. To, że Leah nie znosiła kiedy ludzie zaczynali szeptać na jej temat. Nathaniel doskonale zdawał sobie sprawę jak to jest, gdy ludzie obgadują Cię za plecami. No dobrze, w jego przypadku chodziło o rany psychiczne, których obcy nie dostrzegali od razu po spojrzeniu na niego, jednak te rozmowy przyciszonym tonem na jego temat wcale nie były miłe. Tym bardziej, że robiły to osoby, które znał i które myślały, że on nie zdaje sobie z tego sprawy.
Skinął głową, uśmiechając się do niej, gdy zgodziła się z nim. W koŃcu siła psychiczna była tutaj bardzo ważnym elementem. Może nawet i najważniejszym.
- Upsss - mruknął, osuwając się lekko na krześle.- Nie wiedziałem czy jesteś w domu?
Jego odpowiedź zabrzmiała jak pytanie, bo tak właśnie miało być, tym bardziej że zdawał sobie sprawę, że nie brzmiała ona wiarygodnie. Przecież nie mieszkali na dwóch różnych koŃcach stanu, by informacja ta miała mieć jakieś znaczenie, tylko w tym samy mieście. Poza tym, żyli w XXI wieku, mieli dostęp do komórek, portali społecznościowych i innych takich, więc mężczyzna mógł w każdej chwili dowiedzieć się jego siostra jest u siebie.
Oczywiście, gdy tylko wstał i podszedł do Leah, Nate kątem oka dostrzegł, że swoją akcją skupił na sobie uwagę większości osób w pizzerii (a może nawet i wszystkich?), jednak w tym momencie nie miało to żadnego, większego znaczenia. Najważniejsze było dla niego tylko jedno. By poprawić humor jego młodszej siostrzyczce.
- Taki już w koŃcu jestem, no nie? - zapytał z uśmiechem na twarzy. - Lubię zaskakiwać ludzi.
Czy ludzie mogli zaskoczeni brakiem pierścionka? Pewnie tak. W koŃcu najpierw otworzył przed nią drzwi, potem uściskał ją na powitanie. Nie zapomnijmy również o kwiatach, które parę minut wcześniej podał kobiecie. Ta, to zdecydowanie mogło wyglądać na oświadczyny. Chociaż gdyby coś mu nagle odstrzeliło i miałby już dziewczynę oraz zdecydowałby się na ten krok, zabrałby wybrankę w bardziej ustronne miejsce.
- To nie tak... - zaczął, jednak urwał, wzdychając przy tym ciężko.
Nate nie uważał, że nie zasługuje na miłość. Po prostu takie poważne uczucie w jego przypadku nie byłoby rozważną decyzją. Zresztą dobrze żyło mu się jako singiel. Czasami nawet było mu to na rękę, a już w szczególności kiedy to wysłuchiwał narzekaŃ kumpli jak to dziewczyny czepiają się ich o porozrzucane skarpetki czy też niezakręconą pastę do zębów.
- Dobrze więc - powiedział w koŃcu. - Kto to jest? - spytał.
Wykłócanie się z kobietą nigdy nie było dobrym pomysłem. Potem siedzi obrażona obok mężczyzny, a jak ten próbuje zacząć rozmowę, ta wydziera się na biedaka. No i ta zawsze w jakiś sposób dopnie swego. Tego właśnie nauczył się Nathaniel, dlatego też dla świętego spokoju zgodził się. Zresztą czasami umawiał się na randki, więc co go zbawi ten jeden raz?
 
 
Leah McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-23, 18:01   

Jedno było pewne: telefon od matki trudno było rozszyfrować. Widok napisu „mama” na ekranie telefonu mógł oznaczać dosłownie wszystko. Albo będą się śmiały, albo będą się kłócić, albo matka będzie się zamartwiała. Ale pewnie rodzeŃstwo było już przyzwyczajone do tego faktu i po prostu po chwili zastanowienia, odbierali połączenie.
W takim razie Nate rozumiał Leah pod tym względem z autopsji. Wiedział, co miała na myśli, jak się czuła i dlaczego tego nie lubiła. Z resztą uważała, że najlepiej by było, gdyby ten ktoś poszedł i wprost na głos powiedział, co myśli, albo zapytał o to, co go interesuje. Chociaż jej reakcja wtedy mogłaby być różna.
- To pytanie, czy stwierdzenie? – spytała, unosząc do góry brew. – Jak pytanie, to zawsze mogłeś przecież napisać sms’a, czy jestem w domu – stwierdziła z cwanym uśmiechem na twarzy. Wyglądało to tak, że Leah teraz zrzucała winę na brata, ale wcale tak nie było.
– Ale już dobrze, ważne, że w koŃcu się spotkaliśmy. Nie drążmy już tego – zaproponowała. Nie widziała sensu, żeby kogokolwiek obarczyć winą. Obydwoje zaniedbali siebie nawzajem. Teraz najważniejsze było to, że w koŃcu spotkali się na obiedzie.
Leah uśmiechnęła się szeroko na jego uścisk.
- I takiego właśnie Cię uwielbiam – odparła. Lubiła to jak ją traktował. Jak prawdziwą damę, ukochaną młodszą siostrę, którą rozpieszczał swoim zachowaniem. Wiedziała, że jego wybranka będzie miała jeszcze lepiej pod tym względem i tego jej chyba zazdrościła. Nate był prawdziwym skarbem chodzącym po tej planecie.
- Jasne, to nie tak. PrzestaŃ Nate, zawsze powtarzasz to samo. A ja uważam, że nie masz racji. Rozumiem Twoje obawy, ale patrzysz na to strasznie pesymistycznie. Dlaczego od razu zakładasz najgorsze? – spytała, przekrzywiając na bok lekko główkę, by spojrzeć na swojego brata i zmierzyć go wzrokiem. Prawiła mu to swoje kazanie, ale nie spodziewała się, że tak szybko mężczyzna odpuści.
- Pytasz serio? – spytała zdziwiona, mrugając oczami. Zazwyczaj upierał się przy swoim, nie odpuszczał tak łatwo. – Kim jesteś i co zrobiłeś z moim bratem? – dodała, po czym się zaśmiała. Uśmiechnęła się szeroko, bo miała nadzieję, że jej brat chociaż spróbuje.
- Gina Goran. Obiecała dać znać jak się coś zmieni w mojej sprawie. Pracowała w policji, przeniosła się do FBI. Nie znam szczegółów, ale zna moją sprawę i powiedziała, że się odezwie, jeśli czegoś się dowie i przekaże to innym – wyjaśniła. Minęło pół roku i nic się nie zmieniło w sprawie wypadku i nawet Leah sobie już odpuściła. Ale gdzieś tam w głębi miała wciąż nadzieję, że znajdzie się ten idiota, który spowodował jej wypadek.
- Spróbujesz chociaż? – spytała niepewnie, zerkając na niego. Raczej by jej nie okłamał, ale też nie chciała czegoś na nim wymuszać.
 
 
Nathaniel McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-24, 00:18   

Jednak i tak pewnie byłoby lepiej gdyby ten ktoś jednak podszedł, zamiast rozmawiać półszeptem i myśląc że jest się przy tym dyskretnym. Tak przynajmniej odpowiedziałby niebieskooki, gdyby ktoś spytałby się go o jego opinię na temat. Ale nikt nie odważył się tego zrobić. To było trochę jak z pisaniem postów albo komentarzy na czyjś temat za pośrednictwem Internetu. Myślą, że dzięki nickowi ta osoba nie jest wstanie dowiedzieć się kto to napisał, ale kiedy stają z nią twarzą w twarz, cała odwaga nagle znika i po prostu milczą.
- Hmmm… Oba? – zaśmiał się krótko.
W każdym razie Leah miała rację; Nate mógł napisać sms'a. Ale tego nie zrobił. I chociaż wiedział, że nie siostra nie mówi tego szczerze, i tak poczuł się jak dupek. Słysząc jej dalsze słowa, uśmiechnął się, kiwając przy tym głową, zgadzając się z nią.
- Oj przyznaj to, mnie nie da się nie lubić. – Ponownie się zaśmiał.
Ależ Leah nie miała żadnych powodów do zazdrości, bo nawet gdy będzie miał już dziewczynę, nie miał zamiaru zepchnąć swoją siostrzyczkę na drugi plan. Co to, to nie! Zresztą blondynka miała o taką przewagę nad innymi pannami, że już zawsze będzie pełniła ważną rolę w jego życiu, podczas gdy związek z dziewczyną w każdej chwili mógł się zakoŃczyć. Tak więc biorąc to pod uwagę, to właśnie Leah była na lepszej pozycji.
- Dlaczego? Bo choćby nie wiem jak był ostrożny, w każdej chwili mój samolot może zostać zestrzelony. Bo widziałem na własne oczy jak kobiety reagują na słowa „Przykro mi, ale pani mąż/paŃstwa syn zginął podczas służby”. Bo kiedyś ja musiałem je przekazać . Bo Ethan zginął i była to tylko i wyłącznie moja wina – powiedział, cały czas wpatrując się siostrze w oczy.
I już. Powiedział to. Jedyne co go zdziwiło, to spokój, z jakim to wyznał.
- Yhym – potwierdził, skinąwszy głową.
W koŃcu już wolał umówić się z dziewczyną, o której wspomniała mu siostra niż mama, ale ciiii, to tajemnica. Zresztą to nie tak że unikał randek. Wręcz przeciwnie, czasem sam umówił się z jakąś dziewczyną, jednak z góry zapowiada jej, że nie ma co liczyć na coś więcej. W odpowiedzi na pytanie blondynki, uśmiechnął się w taki sposób, jakby rzeczywiście był złym sobowtórem Nathaniela i zrobił coś prawdziwemu McCallisterowi. Związał, zakneblował i wywiózł gdzieś daleko, czy coś w tym stylu.
- Gina – powtórzył cicho. – Tak jak w Livin' On A Prayer.
Imię to za wiele mu nie mówiło, ale chyba nic nie zaszkodzi jeśli umówi się z nią raz czy dwa? No i może dowie się czegoś więcej w sprawie wypadku Leah?
- Spróbuję – odpowiedział. - Naprawdę.
Nate słyszał niepewność w głosie siostry, jednak nie dziwił się jej. Nie lubił kiedy mama próbowała umówić go z jakąś dziewczyną i nie ukrywał tego.
- Zanim jednak podasz mi jej numer, odpowiedz mi na dwa pytania. Pierwsze: Skąd wiesz, że Gina jest wolna. Drugie: Skąd pewność, że będzie chciała się umówić?
Nataniel wolał od razu dowiedzieć się tych rzeczy, niż żeby później musiał się tłumaczyć jak głupi. Swoją drogą, ciekawiło go skąd Leah wiedziała o niej tyle rzeczy.
 
 
Leah McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-24, 14:25   

Dokładnie. Kiedy człowiek w pewien sposób jest anonimowy, to jest bardzo odważny i mocny w gębie. Ale kiedy tożsamość jest znana, zmienia się o 360 stopni. W każdym bądź razie Leah stara się nie zwracać uwagi na szepty. Wiadomo, miewa gorsze dni i wtedy ją to irytuje, ale na ogół nie jest już tak źle, jak było na początku.
- No tak – uśmiechnęła się. Nie tylko on był winny, bo przecież sama też mogła się odezwać. Jakby nie patrzeć zajęta głównie była rehabilitacją. No ale ważne, że w koŃcu wybrali się na ten obiad! W dodatku na pizzę, więc mogą się poczuć o kilka lat młodsi, jak za dzieciaka!
- Owszem Nate, Ciebie się nie da nie lubić. Jesteś chodzącym Skarbem. Dziewczyna będzie miała z Tobą raj – odparła z uśmiechem na twarzy. Niby była na lepszej pozycji, ale młoda McCallister nie wyobrażała sobie tego, że mogłaby być dalej tak bardzo ważna. Przecież dziewczyna może być przyszłą żoną. Nate powinien więcej czasu jej właśnie poświęcać. Ale Leah pewnie nie obrazi się, jak sytuacja między nimi się nie zmieni. Bo ma przecież cudownego brata!
Słysząc jego kolejne słowa, westchnęła głośno. Wiedziała, że mimo upływu czasu Nate i tak uważał, że śmierć Ethan’a jest jego winą. I głównie też przez to bronił się przed związkami.
- Nate, nie możesz tak mówić. To nie była Twoja wina. Nie możesz brać na siebie odpowiedzialności za to zdarzenie i cierpieć do koŃca życia. Zasługujesz na coś więcej, tak jak każdy – powiedziała, uśmiechając się lekko i łapiąc go za jego dłoŃ. Mocno ją ścisnęła. Naprawdę chciała, by jej starszy brat zaczął sobie układać życie. Nie może przecież cały czas martwić się o nią. Nie powinna być jedyną kobietą w jego życiu (licząc matkę to jedną z dwóch w sumie XD).
- Trochę to podejrzane, ale już nic nie mówię, co byś zdania nie zmienił – zaśmiała się. A widząc jego uśmiech, mówiący o tym, że ktoś go podmienił, posłała mu tylko taki dziwny wzrok jak w gif’ie pod awatarem o! I owszem, z pewnością siostra miała lepszy gust niż ich rodzicielka.
- Nie wpadła mi ta piosenka do głowy nawet. Widzisz jaki jesteś spostrzegawczy? – zaśmiała się. Dopiero kiedy wspomniał tytuł, skojarzyła, że faktycznie występuje tam Gina. Przynajmniej brat ją słuchał i zapamiętał imię. Wiedziała już, że chociaż nie kłamał xD. Wiedziała też, że nie przepadał, kiedy mama go z kimś próbowała umawiać. Leah starała się tego nie robić, ale tym razem nie mogła się powstrzymać. Gina wydawała się być w porządku.
- Nie nosi obrączki. Tak wiem, co zaraz powiesz, ale w trakcie rozmowy wyszło, że nikogo nie ma – odpowiedziała na pierwsze pytania. Nate pewnie miał podejrzaną minę, więc zaraz dodała: - sama dopytałam, czy kogoś ma – nie dopytała specjalnie, po prostu wyszło to z rozmowy, a Leah była z natury ciekawska.
- A która kobieta nie chciałaby się z Tobą umówić? No proszę Cię Nate. Gdybyśmy nie byli rodzeŃstwem, sama bym Cię podrywała – odparła, śmiejąc się przy tym radośnie. – Powiedziałam, że mam brata i że powinna Cię poznać. Może dlatego, że przedstawiłam Cię w samych superlatywach – dodała z uśmiechem. Pewnie nie powiedziała Goran wprost, że to miała być randka. Widziała też, że kobieta jest uprzedzona do spotykania się z mężczyznami. Domyśliła się, że musi mieć jakiś uraz, ale o tym już nie wspomniała bratu. Powiedziała Ginie tylko, że powinna spróbować, a niezobowiązujące spotkanie to przecież nic złego. Zawsze mogą pogadać o śledztwie, jeśli nie przypadną sobie do gustu.
- Ma podobną bliznę do mojej – odparła już trochę poważniej. - Od łokcia w stronę dłoni. Bardzo długą i chyba stara się ją zakrywać – dodała. Pewnie dlatego też polubiła kobietę. Leah miała bardzo podobną bliznę i obydwie miały problem z pokazywaniem tego znamienia.
- Daj telefon to Ci zapiszę numer – uśmiechnęła się z powrotem, odganiając wspomnienia.
 
 
Nathaniel McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-29, 02:31   

A to był już całkiem spory krok w stronę akceptacji siebie. Takie przynajmniej jest moje zdanie.
Nathaniel wzruszył tylko ramionami. Może w sumie to było zarówno pytanie jak i stwierdzenie? Ale faktycznie, grunt że w koŃcu udało im się spotkać. Wypiją tyle coli ile tylko zdołają (czy co tam zdecydują się zamówić), pośmieją się no i oderwą się na dłuższą chwilę od rzeczywistości. Pomysł z pójściem na pizzę naprawdę był świetny!
- Raj? No, nie przesadzajmy - odparł, zdobywając się na półuśmiech.
Jasne, Nate starałby się być jak najlepszym chłopakiem dla swojej wybranki, ale przecież tak jak każdy miał swoje wady oraz te typowe dla niego szare dni, podczas których dopadały go duchy przeszłości, jak to określił kiedyś jego terapeuta, który pomógł mu wyjść z PTSD. Może i takie sytuacje nie zdarzały się często, jednak w takich przypadkach był nie do zniesienia. Prawdę powiedziawszy w takich chwilach lepiej było go zostawić w spokoju.
Może i dziewczyna mogła przerodzić (?) się w żonę, jednak nigdy nie miało się tej pewności. Gdyby jednak tak się stało wtedy faktycznie więcej czasu spędzałby z żoną, co w sumie mogłoby być całkiem zabawne. Mieszkanie pod jednym dachem i w ogóle. W każdym razie, nawet gdy na palcu Nate'a pojawi się ten złoty krążek, to Leah zawsze będzie mogła liczyć na pomoc brata.
- To była moja wina - powtórzył cicho, patrząc gdzieś przed siebie.
Z jednej strony niby wiedział, że to nie była jego wina. Któryś z nich miał polecieć, więc nie potrafiąc dojść do porozumienia rzucili monetą. Ethan wygrał i to on wsiadł za stery samolotu. Nathaniel wiedział, że nie mógł nic poradzić na przegraną. Mimo to cały czas czuł, że mógł coś zrobić by uratować przyjaciela. Mógł wybrać drugą stronę monety, od razu ruszyć w stronę myśliwca nie wdając się z przyjacielem w żadną dyskusję, znokautować go. No cokolwiek byle tylko móc mu pomóc.
Widząc minę siostry, także się zaśmiał. W przypadku Nathaniela pewne było to, że jeśli już coś obiecywał, to nie zmieniał nagle zdania i nie próbował znaleźć sobie wymówki.
- E tam spostrzegawczy - odparł, wzruszając ramionami. - Po prostu ją znam i tyle.
Słówko znam było to wielkim uogólnieniem. Ten kawałek był jednym z jego ulubionych i gdyby miał teraz za zadanie napisać z pamięci cały tekst, nie sprawiłoby mu to żadnych problemów. Zresztą łączenie nowych informacji z tym co już znał było sprawdzoną i ulubioną metodą Nate'a na przyswajanie sobie nowych rzeczy.
W sumie to dobrze, że Leah pośpieszyła się z wyjaśnieniami. Bo brak obrączki przecież nie musiał od razu znaczyć że ktoś jest wolny. Równie dobrze mogła jej nie nosić i mieć męża (wgl moi rodzice tak robią, nie czaję ich xD). Skinął głową, przyjmując do świadomości jak się mają sprawy w życiu uczuciowym znajomej siostry.
- Chodziło mi bardziej o to czy w ogóle ma ochotę z kimś wyjść. I dzięki? - zapytał z lekkim uśmiechem na twarzy. Nie do koŃca wiedział jak ma przyjąć słowa blondynki, ale uznał że tak będzie najlepiej. - Ale wiesz że to może się źle skoŃczyć? - spytał, unosząc jedną z brwi do góry. - Jeszcze zacznie wyobrażać mnie sobie jako rycerza w srebrnej zbroi i na białym koniu i spotka ją zawód - dodał zaraz.
Nathaniel nie miał za złe siostrze że przedstawiła go w jak najlepszym świetle. Rozumiał, że chciała jego szczęścia, no ale jednak jak już wcześniej napisałam, każdy miał jakieś wady i Nate nie był tu wyjątkiem.
- Rozumiem - odparł krótko, kiwając głową.
To by akurat tłumaczyło niebieskookiemu zażyłość obu paŃ. Podobne doświadczenia zawsze zbliżały do siebie ludzi i ułatwiały im znalezienie wspólnego języka. A co się tyczyło blizny, Leah z pewnością miała rację. Nate zdawał sobie sprawę jak ważną rolę pełnił wygląd w kobiecym życiu i wiedział jak bardzo wpływają one nie tylko na ich sposób zachowania ale także ubierania. Może dziś to nie wyglądało, ale jego siostra była dobrym przykładem na to.
- Proszę bardzo - powiedział, podając Leah swoją komórkę. - A więc na co masz dziś ochotę? - zapytał z uśmiechem wskazując głową menu pizzerii.
 
 
Leah McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-31, 12:24   

Tym razem trochę krótsza odpowiedź :lofek:

Dziewczyna zmarszczyła brwi.
- Nie przesadzam. Może jestem Twoją siostrą, ale wciąż kobietą i wiem, co mówię – skomentowała, twardo upierając się swojego. Jakby nie patrzeć to bracia zawsze traktowali ją wyjątkowo i dlatego tak zawsze ich wychwalała. Bo głównie znała ich z tej lepszej strony, szczególnie kiedy dorastała. Bo wiadomo, kiedy byli dziećmi, to bywało różnie. Ale im większa była Leah, tym więcej poznawała swoich braci jako prawdziwych mężczyzn.
- Poza tym ja zawsze mam rację – dodała z uśmiechem na twarzy i pewnie zrobiła minkę w stylu tego gifa w profilu. Wiedziała, że każde z nich ma wady, ale nigdy nie przysłaniały ich zalet. Dlatego blondynka upierała się swojego.
- Nate, przestaŃ tak mówić. Z resztą zmieŃmy temat, bo nie przyszłam na jakieś dołujące spotkanie. Tylko przyszłam na pizzę jak za dawnych lat – mruknęła. Nie chciała ciągnąć już tego tematu, bo nie chciała, by mężczyzna przywoływał te wspomnienia. Z resztą to nie był dobry moment. Mieli się przecież dobrze bawić, a nie dołować.
- Ale od razu skojarzyłeś – uparła się znów przy swoim, uśmiechając się przy tym. Leah zawsze doszukiwała się drugiego dna, mimo że starała się tego nie robić.
- Nie zaprzeczyła, kiedy powiedziałam, że powinna Cię poznać. Z resztą, uważam, że dobrze to zrobi wam obojga – wzruszyła ramionami. Podejrzewała, że Gina ma problemy z facetami. Z resztą wywnioskowała to też z tego, co zdążyła kobieta opowiedzieć jej o sobie. Było to niewiele, ale wyciągnęła jakieś wnioski na ten temat. Poza tym była taka urocza!
- Uwierz mi, że nie spotka ją żaden zawód. Tego akurat jestem pewna – przytaknęła sama sobie, co pewnie wyglądało śmiesznie. Ale była bardzo pewna swoich słów.
Podejrzewam, że gdyby nie upał, jaki panował tego dnia, to Leah założyłaby jednak coś, co zakryło by chociaż w części jej bliznę. W takiej sukience, jaką miała dziś na sobie, była niestety odsłonięta w pełnej okazałości. Tak samo jak blizna na łydce. W dodatku chodziła o kuli, więc nie dało się, by nikt nie zauważył.
Uśmiechnęła się, biorąc od niego jego telefon i wyciągnęła swój, by mogła mu wpisać numer telefonu Goran. Po wszystkim oddała mu telefon z powrotem.
- Co powiesz na pizzę z gyrosem i różnymi warzywnymi dodatkami? – zaproponowała. – No i nie obędzie się bez litrów coli! – dodała i się szeroko uśmiechnęła.
 
 
Nathaniel McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-13, 23:07   

Nate westchnął cicho, słysząc słowa siostry. Fakt, Leah była także kobietą, a co za tym idzie znała doskonale ich punkt widzenia, podczas gdy on mógł tylko snuć domysły.
- Dobrze, już dobrze, niech będzie. Kimkolwiek ona nie będzie, będzie miała się fajnie - odparł, uśmiechając się do niej.
Nathaniel wolał zakoŃczyć ten temat teraz, zanim jeszcze zaczną się wykłócać. Umówili się tu, by miło spędzić czas w swoim towarzystwie, a nie sprzeczać się. Nie chciał się z nią rozstawać w napiętej atmosferze, do czego z pewnością by doszło, gdyby dalej drążyli ten temat. Ta, taki scenariusz zakoŃczenia dzisiejszego dnia dla tej dwójki zdecydowanie mu nie pasował.
- A czy ja kiedykolwiek powiedziałem, że jej nie masz? - zapytał, zerkając na nią.
No dobrze, może nie nigdy. Czasem mogło mu się zdarzyć rzucić takie stwierdzenie (a już najczęściej w dzieciŃstwie), jednak raczej nie mówił tego całkowicie poważnie, tylko po to, by podroczyć się trochę z młodszą siostrą.
Nie skomentował jej słów odnośnie tych tragicznych chwil w jego życiu, jedynie ledwo zauważalnie skinął głową.
- Ta... ja też. - Tutaj już uśmiechnął się lekko do blondynki.
Może nie było to do koŃca mądre, ale Nate uznał, że lepiej będzie zdradzać jej szczegółów tego felernego dnia. Leah powinna skupić się na sobie i rehabilitacji, a nie na jego rozterkach. Nie chciał jej dodatkowo obciążać, bo przecież radził sobie. I to zresztą całkiem nieźle.
- Przypadek - mruknął tylko.
Cóż mógł w koŃcu poradzić na to, że piosenka ta wiele lat temu wpadła mu w ucho i wciąż mu się podobała? Nic.
- Skoro tak uważasz - powiedział, unosząc brwi do góry. - Zresztą to ty jako jedyna znasz nas oboje - zaśmiał się krótko.
W sumie jeśli ktokolwiek miał już mieć jakiekolwiek zdanie na temat poznania tej dwójki, była to właśnie Leah. Zresztą Nate nie wierzył, by jego siostra zdecydowała się na taki krok gdyby nawet trochę tak nie uważała.
- Dobrze wiedzieć - odparł, także potakując głową. Teraz oboje pewnie wyglądali jak te pieski z kiwającą głową, które ludzie często wożą ze sobą w samochodzie na desce rozdzielczej albo z tyłu na bagażniku (w ogóle nie wiem czy wiesz, ale są też takie żółwie, serio xd).
Gdy tylko Leah oddała Nate'owi jego komórkę, ten natychmiast schował ją do kieszeni, a następnie schował ją z powrotem do kieszeni. Przez chwilę udał, że rozważa propozycję siostry.
- A potem z powodu olbrzymiej ilości kofeiny i cukru będziemy pobudzeni przez pół nocy i będziemy zmuszeni iść do dentysty? - zapytał niby na poważnie. - Wchodzę w to! - Uśmiechnął się szeroko do blondynki.
Dziećmi już nie byli i cola nie działa na nich już tak bardzo jak w dzieciŃstwie, więc pierwszy problem mieli z głowy. Co zaś się tyczyło wizyty u stomatologa... Każdy prędzej czy później będzie musiał się tam udać, więc po co się przejmować na zapas?
- Ok, to ja pójdę zamówić pizzę, a Ty rozejrzyj się i zobacz czy nie ma tu kogoś w Twoim guście - rzucił pół żartem, pół serio i ruszył w stronę lady by złożyć zamówienie. - Nie narozrabiaj za bardzo jak mnie nie będzie - rzucił jeszcze, gdy przechodził obok niej.
 
 
Leah McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-16, 15:28   

Będę samolubna, ale podoba mi się mój nowy av :D

- Taka odpowiedź o wiele bardziej mi pasuje – odparła, śmiejąc się, bo wiedziała, że Nate odpuścił ten temat specjalnie. Co nie zmienia faktu, że Leah i tak uważała, że ma świętą rację pod tym względem. No cóż, trochę uparty charakter. Ale dobrze, że odpuścił, bo w pewnym momencie mogłoby wyjść nie fajnie spięcie, a przecież nie przyszli tutaj, żeby się dogadywać tylko po to, by spędzić miło razem czas.
- No właśnie nie, co oznacza, że jesteś kochany i przytakiwałeś mi, bylebym się nie zdenerwowała – powiedziała i się szeroko uśmiechnęła, bo wiedziała, że czasami Nate przystawał na jej słowa specjalnie. Bo gdy Leah się denerwowała, bywała po prostu nieznośna. Więc ona sama postępowałaby podobnie.
Blondynka nie wracała już do tamtych wydarzeŃ. Nie chciała, by nastrój stał się ponury. A poza tym, jak już wspomniałam, nie przyszli tutaj by się wykłócać, smętać, czy cokolwiek. Mają się dobrze bawić w swoim towarzystwie i cieszyć się jak na rodzeŃstwo przystało.
- No widzisz, a skoro znam was oboje, to tym bardziej mam rację – ponownie się zaśmiała ze swoich słów. I z tej przyznawanej sobie racji.
Przytakujące żółwie? Nie widziałam xD pieski owszem, ale żółwie? Haha dobre!
- Ej no aż tak tragicznie nie będzie z naszymi zębami – zaśmiała się. Na razie wygląda na to, że z Leah jest jakaś śmieszka, skoro ciągle się śmieje. Ale co tam, śmiech to zdrowie! Ale ich matka pewnie w dzieciŃstwie nie raz udzielała im reprymendy i upominała, że nie można pić tyle coli, bo przecież szkodzi na zęby! A jak to dzieci, wiedziały lepiej i robiły swoje xD.
- W odwecie chcesz mnie umówić na randkę z nieznajomym? – spytała, unosząc do góry brew. – Nie martw się, nie jestem taką diablicą – zaśmiała się, odprowadzając go wzrokiem. Kiedyś była bardziej skłonna, by zaczepić chłopaka, który jej się podobał. Teraz już nie potrafiła tego zrobić, bo uważała, że kalectwo odebrało jej cały urok.
Kiedy pojawił się przy ladzie, Leah nie odrywała od niego wzroku, uśmiechając się sama do siebie. Cieszyła się, że ma takiego kochanego brata, który o nią dba i ją bardzo kocha. Czasami się śmiała, że żałuje, że to jej brat, że wolałaby mieć takiego chłopaka. Ale nie można mieć dwóch rzeczy naraz prawda? Dlatego musiała się zadowolić idealnym bratem. Czasami czuła się jak mała dziewczynka, a czasami jak księżniczka. Oparła brodę na ręce położonej na stoliku i przez przypadek palcem dotknęła swojej blizny na policzku. Przejechała nim delikatnie, głośno westchnęła, po czym zabrała rękę i z powrotem się wyprostowała. Miała po prostu takie chwile, kiedy dopadało ją zwątpienie. Ale odrzuciła zaraz te gorsze miny i czekała, ż Nathaniel wróci z colą. I wrócił! W dodatku w dużych szklankach, a na ich widok Leah się zaśmiała.
 
 
Nathaniel McCallister
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-17, 23:26   

W jasnych kolorach, takie zawsze są najlepsze <3

- W takim razie cieszę się, że tak jest - odpowiedział i uniósł w uśmiechu jeden kącik ust.
Chociaż i tak wciąż uważał inaczej, ale to już taki tylko szczegół. Najważniejsze że dali sobie spokój ze spieraniem się w tej kwestii, bo raz Nate nie miał na to ochoty, a dwa nie przyszli tu by rozmawiać o jego romantycznym życiu. W sumie rozmawianie na takie tematy z rodzeŃstwem były troszkę dziwne... W każdym razie nieważne.
Zaśmiał się, kiedy Leah przejrzała jego zamiary. Czyżby to było tak oczywiste? A może wynikało to z faktu że byli rodziną i doskonale się znali? Jakkolwiek by nie było, grunt że przestali o tym rozmawiać zanim zaczęli skakać sobie do gardeł, co z ich charakterami było więcej niż pewne.
- No dobrze, to może powiesz mi coś jeszcze o Ginie? - zaproponował zaraz.
Nathaniel uznał, że skoro zgodził się na spotkanie z kobietą, wypadałoby dowiedzieć się o niej czegoś. Bądź co bądź głupio mu było pójść tam, nie wiedząc o niej praktycznie rzecz biorąc nic.
Aha, moi rodzice kupili kiedyś nad morzem mojej babci takiego. Jak tylko tam się udam (czyli pewnie w niedzielę) zrobię zdjęcie i wyślę Ci link na pw. Wgl nad morzem może kupić mnóstwo dziwnych rzeczy. Kiedyś kupiłam koleżance takie półprzeźroczyste kolorowe mydło, z muszelką w środku, taką trochę w takim stylu.
- Jesteś pewna? Taka ilość cukru jest przecież zabójcza! - Drugie zdanie wypowiedział podobnym tonem do ich mamy, którego ta używała za każdym razem gdy ci w dzieciŃstwie napoczynali kolejną puszkę czy też butelkę tego słodkiego napoju.
- Karzę ci się tylko rozejrzeć - stwierdził, unosząc dłonie w geście niewinności. - No wiesz, ja to wiem, ale oni już nie koniecznie - zaśmiał się, zbliżając się w stronę lady.
Ale dzięki temu, że Leah miała Nate'a jako brata, miała go w swoim życiu w dzieciŃstwie, teraz i z pewnością będzie go miała gdy oboje już będą mieli siwe włosy i będą narzekać na dzieciak z sąsiedztwa, bo te znowu urządzały harce do białego rana i nie dawały starszym spać.
Z powodu kolejki, spędził tam kilka dobrych minut. No ale żeby zjeść najlepszą pizzę w mieście, opłacało się postać ten czas. Gdy w koŃcu powiedział już co chcą, zakupił największą colę jaką mieli oraz wziął jeszcze dwie szklanki i z tymi rzeczami powrócił do siostry.
- Widzę że trafiłem z wyborem - powiedział na widok roześmianej siostry.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

POSZUKUJEMY!

Jeśli jest ktoś chętny wesprzeć administrację od strony porządkowej, czy też pomóc w kwestii tematyki eventów i wydarzeń losowych - zapraszamy do zgłoszenia się na moderatora

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 6