Poprzedni temat «» Następny temat
Parking
Autor Wiadomość
Brian Lestrange


Wysłany: 2016-05-02, 18:39   

/po telefonie

Tak, także wielbmy jednak aplikację w srajfonach do lokalizowania ludzi. Chociaż szczerze mówiąc, osobiście jak to zobaczyłam to stwierdziłam, ze to jest kripi i to usunęłam. Poczułam się jak prześladowana :P No, ale jak widać, Brian ani Lemon nie usunęli tego, może Lemon nawet nie wiedział, że takie coś istnieje. Ale to już nieważne, Brian złożył te wszystkie rachunki do teczki i zapakował tyłek w troki do auta. Podjechał ślepo ufając telefonom, ale już w połowie drogi wiedział, ze wcale się nie zawiedzie na nowinkach technologicznych. Dojechał na miejsce i tak jak się spodziewał, zastał tam ledwo żywego Lemona. Zaparkował tuż obok niego.
- Odłoż już to...- Powiedział mając na myśli nie do koŃca dopitą butelkę alkoholu. Jednak na razie nie zbliżał się za blisko do chłopaka. Jeszcze tamten rzuci się na niego z pięściami czy coś.
_________________
<div style="font-family: 'Cookie', cursive; color: #5C3317; letter-spacing: -1px; font-size: 40px; padding-left: 20px; text-shadow: 0px 0px 5px #5C3317; made-by: konwers;">Brian Lestrange<div style="font-family: 'Alegreya Sans SC', sans-serif; weight: 300; font-size: 10px; padding-left: 22px; line-height: 10px; padding-top: 5px; margin-left: -20px;">only mess in my mind...
<div style="margin-top: -10px;"><img src="http://68.media.tumblr.com/6a96238c2eceed22caedb9e8ec50a62e/tumblr_n7jgp1Mnj21rqmy9yo5_500.gif" height="110" style="border-left: #5C3317 2px solid; border-right: #5C3317 2px solid; border-top: #5C3317 2px solid; border-bottom: #5C3317 2px solid;">
 
 
 
Philemon McLuck


Wysłany: 2016-05-02, 19:21   

Lemon był z siebie dumny, z powodu tego, że się rozłączył. Nawet nie miał pojęcia po co zadzwonił do Briana.. Pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy, że to zrobił. W ogóle z wielu rzeczy w tym momencie nie zdawał sobie sprawy, nawet z tego, gdzie jest i że zdecydowanie powinien przestać pić, bo może się to źle skoŃczyć. Siedział dalej z podwiniętymi nogami, głowę ułożył na kolanach i patrzył w ekran telefonu. Nie wiedział też, że rozłączenie się wcale nie rozwiąże sprawy, pewnie nie wiedział że miał taką aplikację, a na pewno nie pamiętał o tym w tym momencie.
Nagle usłyszał znajomy głos i popatrzył na telefon. W ogóle nic mu tutaj do siebie nie pasowało. Przecież się rozłączył! -Daj mi spokój.- powiedział ale nie zdawał sobie sprawy, że Brian tutaj jest i wcale nie rozmawia z nim przez telefon. Więc skoro głos kazał mu to odłożyć, to Lemon wziął kolejny łyk alkoholu, co skutkowało tym że przy okazji zobaczył Briana, a przynajmniej kogoś kto tutaj był i chyba był Brianem, a on swoją drogą bardzo chciał mieć Briana w swoim życiu. Tylko nic się nie zmieniło i nadal go nienawidził. Jednak cholernie go potrzebował. Nie tylko w tym momencie.
_________________
Lemon
McLuck
I’ll be your temporary fix You control me.. Even if it’s just tonight..
[mru]
 
 
 
Brian Lestrange


Wysłany: 2016-05-02, 21:34   

Jak widać nie dane mu było długo być z siebie dumnym. Brian zrobił to, co uważał. Czyli z człowieka, który rozważa milion opcji i analizuje wszystko, zrobił się kolesiem działającym impulsywnie jak tylko pomyślał, że komuś może dziać się krzywda. I to nie jakiemuś przypadkowemu komuś...
Bran prawie parsknął śmiechem jak ogarnął, że Lemon jest na tyle pijany, że nawet nie zorientował się, że Lestrange nie mówi do niego przez aparat tylko na żywo. Ale byłby to taki trochę ironiczno-sarkastyczno-żałosno-bezsilny śmiech. Dlatego stłumił go w sobie.
- To przestaŃ pić.- Odpowiedział mu, ale oczywiście Lemon zrobił swoje. - Chodź, jedźmy do domu.- Wyciągnął w jego stronę dłoŃ. Do domu... To zabrzmiało tak... słodko. Tak, chciał zabrać Lemona do siebie. Albo gdziekolwiek, byleby się nie włóczył sam po okolicy w takim stanie. O ile był jeszcze w stanie się włóczyć, bo Brian szczerze wątpił.
_________________
<div style="font-family: 'Cookie', cursive; color: #5C3317; letter-spacing: -1px; font-size: 40px; padding-left: 20px; text-shadow: 0px 0px 5px #5C3317; made-by: konwers;">Brian Lestrange<div style="font-family: 'Alegreya Sans SC', sans-serif; weight: 300; font-size: 10px; padding-left: 22px; line-height: 10px; padding-top: 5px; margin-left: -20px;">only mess in my mind...
<div style="margin-top: -10px;"><img src="http://68.media.tumblr.com/6a96238c2eceed22caedb9e8ec50a62e/tumblr_n7jgp1Mnj21rqmy9yo5_500.gif" height="110" style="border-left: #5C3317 2px solid; border-right: #5C3317 2px solid; border-top: #5C3317 2px solid; border-bottom: #5C3317 2px solid;">
 
 
 
Philemon McLuck


Wysłany: 2016-05-02, 22:06   

Niestety Lemon miał bardzo mało okazji żeby być z siebie dumnym, a w tym momencie stracił i tą. Smutek. Być może kiedyś ogarnie się na tyle, że faktycznie znajdzie jakieś powody do dumy, ale to jeszcze nie ten moment.
Właściwie mógł się śmiać, Lemon pewnie i tak by tego nie ogarnął. -To przestaŃ mi mieszać w głowie.- niby takie proste rozwiązania problemu, a jednak nadal był... i problem i Brian i bałagan w głowie Lemona. Philemon popatrzył na wyciągniętą przez Briana dłoŃ. -Do domu?- zmarszczył brwi bo niezbyt rozumiał co mężczyzna ma na myśli. Blondyn już dawno nie był w miejscu które mógłby nazwać domem. Sam miał jedynie mieszkanie, do którego wracał bo nie miał innego wyjścia, nigdzie nie czuł się jak w domu, a tym bardziej nie wiedział gdzie Brian tak naprawdę chce go zabrać i nie miał zbytnio siły aby to analizować. Wiedział jedynie, że chce z nim teraz zostać, ale nie wiedział czy to przez alkohol czy ogólnie tego właśnie chce. -Mógłbyś tutaj usiąść?- złapał go w koŃcu za dłoŃ i pociągnął trochę w swoją stronę, nie wiedział dlaczego go o to zapytał, być może chciał mieć go bliżej siebie. No a sam nie mógł wstać bo go bolała noga, ale o tym nie miał zamiaru informować Briana.
_________________
Lemon
McLuck
I’ll be your temporary fix You control me.. Even if it’s just tonight..
[mru]
 
 
 
Brian Lestrange


Wysłany: 2016-05-02, 22:27   

Jak widać na razie Brian całkiem źle na niego działał, skoro odbierał mu nawet takie małe powody do dumy. Moze mu to jakoś wynagrodzi.
- Ja? Ja ci mieszam w głowie? Ty zacząłeś.- Taka była prawda. Ale nie zamierzał się teraz, w tym momencie, tutaj sprzeczać. To nie miało najmniejszego sensu. Zresztą tak jak próba dogadania się z pijanym Lemonem. Ale to ryzyko jak widać Brian próbował podjąć.
- Tak, do domu.- Szczerze mówiąc dla Briana też teraz już nie istniał dom. Od czasu rozstania z Jasmine, a później rozwodu, jego mieszkanie na śródmieściu było.. puste. Nie uważał je za dom, taki, jakim był ten na przedmieściach razem z jego rodzicami, z Jasmine i Bellą. Ale co zrobić, życie pisze różne scenariusze, a sam Brian starał się ze swojego mieszkania zrobić właśnie dom. W koŃcu dobrze zaczął. Kupił psy, aby miał do kogo wracać. A teraz zamierzał budować ciepło rodzinne i wszystko, co powinno być w domu. Może też dlatego powiedział tak, jak powiedział, do Lemona.
Brian spojrzał na niego nieufnie, ale się posłuchał. Usiadł koło niego na... krawężniku czy gdziekolwiek siedzieli. Zwrócił uwage tez na to, że dalej trzymali się za ręce. Ale nie komentował.
- Okey. Jestem tu. Co teraz chcesz zrobić?- Mówił do niego jak do dziecka. Może trochę głupie, może trochę nawyk, ale ludzie zazwyczaj tak lepiej rozumieją jak są pijani.
_________________
<div style="font-family: 'Cookie', cursive; color: #5C3317; letter-spacing: -1px; font-size: 40px; padding-left: 20px; text-shadow: 0px 0px 5px #5C3317; made-by: konwers;">Brian Lestrange<div style="font-family: 'Alegreya Sans SC', sans-serif; weight: 300; font-size: 10px; padding-left: 22px; line-height: 10px; padding-top: 5px; margin-left: -20px;">only mess in my mind...
<div style="margin-top: -10px;"><img src="http://68.media.tumblr.com/6a96238c2eceed22caedb9e8ec50a62e/tumblr_n7jgp1Mnj21rqmy9yo5_500.gif" height="110" style="border-left: #5C3317 2px solid; border-right: #5C3317 2px solid; border-top: #5C3317 2px solid; border-bottom: #5C3317 2px solid;">
 
 
 
Philemon McLuck


Wysłany: 2016-05-02, 22:51   

Przynajmniej dał mu powody do przemyśleŃ, no i do upicia się ale przynajmniej pierwszy raz czuł się tak beznadziejnie z tym co robi.
-To ty przyszedłeś do klubu.- wypomniał mu, Brian pojawił się w klubie i namieszał mu w głowie. Jednak każdy będzie się trzymał swojej wersji, a szczególnie pijany Lemon. Chociaż tak naprawdę później sam bezczelnie zaczynał. Jednak tak czy inaczej mężczyzna namieszał mu w głowie, a Lemon stracił całą zdolność nie zwracania uwagi na swoich klientów.
-Nie mam domu.- wzruszył ramionami, jego dom był dawno temu w Orlando, a stracił go razem z odejściem swoich rodziców. Więc dalej nie rozumiał o co Brianowi chodzi.
Lemon też zwrócił uwagę na to, że trzymali się za ręce, nawet dłuższy czas jego wzrok był utkwiony właśnie w nich. Jednak zaraz przeniósł wzrok na Briana i lekko się uśmiechnął kiedy usiadł obok niego. Przysunął się do niego i lekko syknął z bólu kiedy oparł się chwilowo na nodze ale może Brian tego nie zauważył... bo Lemon po prostu się przytulił. -Po co tutaj przyjechałeś?- zapytał, ale nie miał zamiaru się od niego odsuwać. Poza tym jakoś lepiej się czuł kiedy się w niego wtulił, co prawda nadal kręciło mu się w głowie ale nie tak bardzo jak wcześniej.
_________________
Lemon
McLuck
I’ll be your temporary fix You control me.. Even if it’s just tonight..
[mru]
 
 
 
Brian Lestrange


Wysłany: 2016-05-02, 23:05   

Może to było uderzające, ale może taka terapia wstrząsowa dobrze by mu zrobiła.
- Przypadkowo. Ty mnie pierwszy pocałowałeś.- Tyle miał na swoje usprawiedliwienie. Przypadkowo trafił na gejowską imprezę, a to, ze na niej pozostał to co innego.
Oczywiście, że każdy będzie trzymał się swojej wersji. A ta wymiana zdaŃ wywołuje u mnie śmiech. Jak małe dzieci.
- Ja też.- Oh, Brian co z tym twoim osobistym cierpieniem, którego nie rozgłaśniasz? Co z zasadami, ze co jest prywatne, zostaje prywatne. - Ale to chyba nieważne.- Dodał jeszcze niepewnie. Następnie i Brian odwzajemnił lekki uśmiech. Sytuacja była dziwna, ale... czuł się z tym dobrze. I oczywiście, ze zarejestrował syk Lemona. Miał już coś powiedzieć, ale odpuścił, spoglądał tylko na niego podejrzliwie, domyślał się, ze może coś jest nie tak, ale nie zamierzał pytać i czekał na rozwój wydarzeŃ.
Mężczyznie było dobrze z tym, że Lemon się do niego przytula. Mimo wszystko.
- Zadzwoniłeś. Więc przyjechałem.- Przypomniał mu lekko.
_________________
<div style="font-family: 'Cookie', cursive; color: #5C3317; letter-spacing: -1px; font-size: 40px; padding-left: 20px; text-shadow: 0px 0px 5px #5C3317; made-by: konwers;">Brian Lestrange<div style="font-family: 'Alegreya Sans SC', sans-serif; weight: 300; font-size: 10px; padding-left: 22px; line-height: 10px; padding-top: 5px; margin-left: -20px;">only mess in my mind...
<div style="margin-top: -10px;"><img src="http://68.media.tumblr.com/6a96238c2eceed22caedb9e8ec50a62e/tumblr_n7jgp1Mnj21rqmy9yo5_500.gif" height="110" style="border-left: #5C3317 2px solid; border-right: #5C3317 2px solid; border-top: #5C3317 2px solid; border-bottom: #5C3317 2px solid;">
 
 
 
Philemon McLuck


Wysłany: 2016-05-02, 23:33   

Na pewno lepiej niż cokolwiek innego.
-Przypadkowo. Odwzajemniłeś pocałunek.- zdecydowanie Lemon nie zrobił tego przypadkowo, tylko po prostu nie powinien całować Briana i wszystko byłoby dobrze. Jednak teraz to już na to za późno, pocałował go i byli gdzie byli, nic nie było dobrze i musieli w koŃcu coś z tym zrobić. W tym momencie Lemon był jak takie małe dziecko, był pijany i do koŃca nie ogarniał tego co się dzieje, ale przynajmniej nie miał chęci zamordować Briana, a to już jakiś plus w tej całej sytuacji.
-Więc gdzie chcesz jechać?- skoro oboje nie mieli domu, a Brian właśnie tam chciał go zabrać. Dla pijanego Phila było to podejrzane trochę!
Myślę, że blondyn zapomniał po chwili nawet o tym że boli go noga i przypomni sobie dopiero jak spróbuje wstać. Na szczęście nie miał zamiaru tego robić. -Wcale nie chciałem żebyś przyjeżdżał.- westchnął. -Mieliśmy się już nigdy więcej nie spotkać, nie chcesz mnie widzieć.- stwierdził, ale dalej się do niego przytulał. -Poza tym chyba powiedziałem, że cię nienawidzę.- chyba tak powiedział, coś mu w główne świtało.
_________________
Lemon
McLuck
I’ll be your temporary fix You control me.. Even if it’s just tonight..
[mru]
 
 
 
Brian Lestrange


Wysłany: 2016-05-02, 23:55   

- Też przypadkowo. Byłem pewny, ze to tylko jeden wyskok, który mi się nie spodoba. Było inaczej.- Skoro już sobie tak wyliczają i rozmawiają od serca to proszę bardzo. I Brian wiedział jak obchodzić się z małymi dziećmi, w koŃcu miał córkę, jak i z osobami pijanymi, w koŃcu był właścicielem firmy, pewnie od czasu do czasu urządzał z ojcem jakieś popijawy firmowe i czul się za nie odpowiedzialny, więc z pijany,mi pracownikami też miał do czynienia. No ale fakt, że Lemon nie zamierzał go zamordować, był pocieszający.
- Nadal myślę o moim mieszkaniu. Musze z tego mieszkania zrobić po prostu dom, do którego chce się wracać.- Ok, wiedział, że Phil i tak nic nie będzie z tego pamiętał. Good for him. Albo for them.
- W sumie to nie była prawda. Chociaż jak chcesz nadal tak żyć to będę musiał sobie wybić ciebie z głowy.- Powiedział rozbrajająco szczerze. Przecież mógł mu się wygadać, ten i tak tego nie zarejestruje. - Wiem, ze mnie nienawidzisz.- Wzruszył ramionami. Nadal go to bolało i bolało bardziej jak o tym mówił, ale... No cóż, tak to jest jak ktoś chce nagle wejść komuś do życia i zmienić je radykalnie.
_________________
<div style="font-family: 'Cookie', cursive; color: #5C3317; letter-spacing: -1px; font-size: 40px; padding-left: 20px; text-shadow: 0px 0px 5px #5C3317; made-by: konwers;">Brian Lestrange<div style="font-family: 'Alegreya Sans SC', sans-serif; weight: 300; font-size: 10px; padding-left: 22px; line-height: 10px; padding-top: 5px; margin-left: -20px;">only mess in my mind...
<div style="margin-top: -10px;"><img src="http://68.media.tumblr.com/6a96238c2eceed22caedb9e8ec50a62e/tumblr_n7jgp1Mnj21rqmy9yo5_500.gif" height="110" style="border-left: #5C3317 2px solid; border-right: #5C3317 2px solid; border-top: #5C3317 2px solid; border-bottom: #5C3317 2px solid;">
 
 
 
Philemon McLuck


Wysłany: 2016-05-03, 00:19   

-Nie odwzajemnia się przypadkowo gejowskiego pocałunku.- przypadkowo za takie coś mógł strzelić Lemonowi w zęby, a nie odwzajemnić pocałunek. Miło że przynajmniej raz Brian wiedział jak obchodzić się z Lemonem i że przynajmniej raz zaczęli normalnie rozmawiać. Tylko szkoda, że z alkoholem w roli głównej.
-I do tego potrzebujesz tam mnie?- zapytał, trochę tym faktem zaskoczony ale nie aż tak, jakby dowiedział się o tym na trzeźwo. -Co nie było prawdą?- nawet pijany Lemon pamiętał wszystkie rzeczy jakie Brian mu powiedział,ale jakby nie miały one w tym momencie aż takiego znaczenia, skoro Lemon nadal spokojnie siedział. Być może reszte swojej złości wygarnął mu przez telefon, a teraz chciał po prostu Briana. -Chciałbym.- westchnął i schował twarz w zagłębieniu jego szyi, zamykając oczy. -Nienawidzę tego, że rozwalasz moje życie, pojawiasz się nagle i wszystko wiesz najlepiej. Jakbyś po prostu nie mógł zachować się jak każdy.- bo mimo tego, że wcześniej oskarżał go o to, że właśnie jest jak każdy, Brian taki nie był... Chyba nie mogli nagle wejść w swoje życia, tylko musieli robić to stopniowo..
_________________
Lemon
McLuck
I’ll be your temporary fix You control me.. Even if it’s just tonight..
[mru]
 
 
 
Brian Lestrange


Wysłany: 2016-05-03, 00:41   

- Chyba, że jest on twoim pierwszym, gejowskim pocałunkiem w życiu i nie wiesz jak się zachować. - Bo tak było. Brian po prostu na początku był zaskoczony, a odpowiedział.. bo odpowiedział. Tego przynajmniej nie żałował. Przynajmniej nie wtedy. Bo teraz czasem rozważał wersję, że co by było gdyby nie poszedł do klubu albo by przywalił Lemonowi za takie zachowanie. Nie miałby tak rozbitego zycia jakie miał w tym momencie. A co do alkoholu. No cóż, od czegoś trzeba zacząć. Może dopiero w tej sytuacji budzą się w Brianie jakieś emocje.
- Nie wiem czy potrzebuję do tego ciebie. Może warti sprobować.- Cóż, sam w to nie wierzył i nie wiedział do koŃca dlaczego to mówi. Mówił trochę na spontanie, więc wszystko to, co mu ślina na język przyniesie.
- Nigdy nie powiedziałem ci, że nie chcę cie widzieć. Powiedziałem tylko, że mogłbyś wyjśc z mojej głowy, a to nie to samo.- Odpowiedział mu i zagarnął go do siebie. Skoro Lemon już sam się do niego przytulał to dlaczego miałoby być inaczej.
- Chciałbyś, żebym wybił sobie ciebie z głowy?- zapytał z nutką zawodu w głosie. Mimo całej popieprzonej sytuacji miał nadzieję, ze... że jeśli cokolwiek ma z tego wyjść to znajdą jakieś rozwiązanie.
- Czyli co... chciałbyś, żebym po prostu umawiał się z tobą na seks, mówił co chcę, żebyś robił, płacił ci hajs i miał wyjebane? To mam tylko jeden z tym problem. Nie chcę seksu. Przynajmniej nie chcę tylko seksu.- Przecież mógł mu się teraz wygadać. A jutro żyć tak, jakby nic nie mówił.
_________________
<div style="font-family: 'Cookie', cursive; color: #5C3317; letter-spacing: -1px; font-size: 40px; padding-left: 20px; text-shadow: 0px 0px 5px #5C3317; made-by: konwers;">Brian Lestrange<div style="font-family: 'Alegreya Sans SC', sans-serif; weight: 300; font-size: 10px; padding-left: 22px; line-height: 10px; padding-top: 5px; margin-left: -20px;">only mess in my mind...
<div style="margin-top: -10px;"><img src="http://68.media.tumblr.com/6a96238c2eceed22caedb9e8ec50a62e/tumblr_n7jgp1Mnj21rqmy9yo5_500.gif" height="110" style="border-left: #5C3317 2px solid; border-right: #5C3317 2px solid; border-top: #5C3317 2px solid; border-bottom: #5C3317 2px solid;">
 
 
 
Philemon McLuck


Wysłany: 2016-05-03, 01:23   

-Naprawdę?- zapytał zaskoczony. -Możemy... kiedyś... zapomnieć o tamtym i uznać jakiś inny pocałunek za twój pierwszy, jak już zdecydujesz czego chcesz.- w tym momencie wydawało mu się to świetnym pomysłem. Wiadomo że w praktyce żaden z nich nie zapomni o tamtym, ale w tym momencie Lemon czuł się winny i chciał dać Brianowi jego idealny pierwszy gejowski pocałunek, więc sobie obiecał że dzisiaj na pewno go nie pocałuje.
-Może warto.- Lemon też tego nie wiedział, ale skoro oboje nie mieli domu to pewnie warto.. Blondyn mówił głównie przez alkohol, a może i nie.. bo ogólnie też dużo mówił i mógłby powiedzieć nawet wcześniej gdyby zdecydowali się na normalną rozmowę. -Zależy, właściwie można to uznać za to samo.- zrobiło mu się tak... dziwnie, kiedy Brian zagarnął go do siebie. Lemon uznał to za dziwne, ale po prostu poczuł się bezpiecznie i dużo lepiej niż wcześniej. -Nie.- wcześniej bardziej chodziło mu o to, że chciałby go nienawidzić, ale to też do koŃca nie była prawda. -Tak byłoby łatwiej. Właśnie to robiłem przez ostatni czas w swoim życiu, każdy miał na mnie wyjebane i nikt nie mieszał mi w głowie, a potem pojawiłeś się ty. Zamówiłeś mnie, a wtedy ludzie przeważnie chcą seksu, a ty się nakręcałeś i nic. Dla mnie to jest naprawdę dezorientujące.. ale przynajmniej wiem, że potrafię cię nakręcić i może czasem to wykorzystuje. - podniósł trochę głowę i popatrzył na niego. -Chciałbym... żebyś określił się z tym czego chcesz. Skoro nie chcesz seksu, albo nie tylko to co?- wszystko co Brian teraz powie może zostać użyte przeciwko niemu, bo Lemon zaczynał trochę trzeźwieć.
_________________
Lemon
McLuck
I’ll be your temporary fix You control me.. Even if it’s just tonight..
[mru]
 
 
 
Brian Lestrange


Wysłany: 2016-05-03, 23:52   

- Naprawdę.- potwierdził mu i zamyślił się trochę. - O ile będzie kolejny raz, podobno mnie nienawidzisz.- Ja nie wiem co Brian ma w głowie, chciał chyhba zapomniećo tym, że Lemon mu takie coś powiedział, a nie głupi jeszcze przypomina. A moze to jakiś objaw cierpienia? Bo bolało bardzo... Ok, może był frajerem, w sensie Brian, może tchórzył i zachowywał się kompletnie nieprzewidywalnie, ale zależało mu na Lemonie.
- Może. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.- Wzruszył ramionami, a później uświadomił sobie znaczenie tych słów. - Albo lepiej już nic nie pić. - Tak, w philemonowym stanie już nic nie powinno dążyć do dalszego upijania się.
- Nie, zdecydowanie nie jesto to to samo.- Upierał się przy swoim. Bo zdecydowanie nie było przecież. No, a co do poczucia bezpieczenstwa, Brian własnie takowe chciał chłopakowi zapewnić.
- Tak, potrafisz i wykorzystujesz.- Uśmiechnął się lekko. Niby taka banalna i jakaś totalnie odwalona rozmowa, a ten jeszcze głupio się uśmiecha. Ale to było silniejsze od niego.
- Nie, ja... nie chce... Nie wiem. Nie umiem się określić. Nie wiem czego chce w naszej relacji. Ale wiem, ze chcę, abyś zaczął się szanować. Siebie i swoje ciało. Nie... nie możesz tak dalej życ, Phil. Od kiedy cię poznałem, nie mogę spać. Naprawde, nie mogę spać. Każdej nocy zastanawiam się gdzie jesteś, co robisz, czy ktoś robi ci krzywdę. Czy ktoś właśnie ci wpierdala, bo ma taką fantazję,... Czy... Czy ktoś właśnie nie próbvuje zarazić cię hivem czy innym gównem. Od kiedy cię poznałem... nie potrafię normalnie mysleć. Martwię się.- Przytulił go do siebie mocniej i pocałował we włosy.
_________________
<div style="font-family: 'Cookie', cursive; color: #5C3317; letter-spacing: -1px; font-size: 40px; padding-left: 20px; text-shadow: 0px 0px 5px #5C3317; made-by: konwers;">Brian Lestrange<div style="font-family: 'Alegreya Sans SC', sans-serif; weight: 300; font-size: 10px; padding-left: 22px; line-height: 10px; padding-top: 5px; margin-left: -20px;">only mess in my mind...
<div style="margin-top: -10px;"><img src="http://68.media.tumblr.com/6a96238c2eceed22caedb9e8ec50a62e/tumblr_n7jgp1Mnj21rqmy9yo5_500.gif" height="110" style="border-left: #5C3317 2px solid; border-right: #5C3317 2px solid; border-top: #5C3317 2px solid; border-bottom: #5C3317 2px solid;">
 
 
 
Philemon McLuck


Wysłany: 2016-05-04, 17:09   

-Już mi powoli przechodzi, czasami potrafisz zachowywać się normalnie.- wybełkotał. Cokolwiek w ich przypadku znaczyło normalnie i cokolwiek dla pijanego Lemona znaczyło normalnie... no a to że go nienawidził nie było wcale prawdą, raczej nienawidził tego, że widocznie coś czuje do Briana i nawet nie ma pojęcia co to jest. Coś skomplikowanego, co miało mu się już nigdy więcej nie przydarzyć.
-Będziemy pić szampana?- zapytał inteligentnie. -Ja bym się czegoś napił.- stwierdził, w koŃcu całkiem dobrze mu dzisiaj szło. Gdyby dopił to może o wszystkim by zapomniał..
-Nadal chcesz żebym wyszedł z twojej głowy?- bo ustalili tylko, że Lemon nie chce z niej wychodzić, a przynajmniej tyle dotarło do blondyna. Więc w tym momencie musiał wiedzieć czy może sobie w niej zostać.
-Uwielbiam to robić.- również się uśmiechnął. Dobrze, że przynajmniej humor mu wracał, trzeźwość mu wracała i w ogóle wszystko mu wracało, to może mózg też mu wróci. Lemon trochę nie wiedział co ma mu odpowiedzieć, słowa Briana oczywiście do niego trafiały ale czy powinien mu tak od razy ślepo uwierzyć i zaufać? W koŃcu Brian wcale nie musiał się o niego martwić, mógł mu tak jedynie mówić i ogólnie mieć go gdzieś. Jednak Lemon nie czuł się jak ktoś, kogo mężczyzna ma gdzieś. -Nie musisz... Nie masz o co się martwić, świetnie sobie radzę.- westchnął i uśmiechnął się pod nosem kiedy Brian pocałował go we włosy. -Z tego co wiem, to nikt mnie nie zaraził. Badam się.- powiedział, gdyby ta informacja miała w jakiś sposób pomóc Brianowi.
_________________
Lemon
McLuck
I’ll be your temporary fix You control me.. Even if it’s just tonight..
[mru]
 
 
 
Brian Lestrange


Wysłany: 2016-05-07, 23:34   

- Zaczynam zastanawiać się czy to komplement czy jednak nie.- Bo podobno przecież tylko wariaci są coś warci! A Brian zdecydowanie wariatem nie był. Przynajmniej dotychczas. A z drugiej strony normalność wcale teoretycznie nie odpowiadała wariactwo. Chociaż każdy ma swoje własne, indywidualne normy.
- Nie, ty już na pewno nic nie pijesz, nie bierzesz. Chyba, że to będzie woda i aspiryna, żebyś jutro nie umierał na kaca. W sumie to już dzisiaj.- Na pewno było grubo po połnocy. Chyba, że Lemon zamierzał być dzisiaj super ekonomiczny i zajebał się w cztery dupy jak najszybciej.
- Ja...- Zaczął, ale nie wiedział kompletnie jak ma to skomentować. Nie wiedział czy ma iść za sercem czy za rozumem. Dlatego spojrzał tylko w przestrzeŃ i już nie kontynuował tematu. Z racji tego pewnie nastała chwila ciszy, ale po tym czasie znów Brian (w sumie Lemon, bo się pytał) odezwał się.
Sam Brian nie skomenotwał już na temat uwielbiania czegoś czy nie, ale mógł w głębi duszy przyznać, że również uwielbiał jak Lemon to robił.
- No tak, super. Naprawdę świetnie sobie radzisz.- Skomentował z ironią spoglądając na ówczesny jego stan. No co!
- Zarażenia się chyba nie planuje. A badania będą już po fakcie.- dodał jeszcze. Chociaż sam fakt badania się wydał się Brianowi całkiem odpowiedzialny. Czyli Lemon nie był aż tak nieodpowiedzialny jak mężczyzna myślał.
_________________
<div style="font-family: 'Cookie', cursive; color: #5C3317; letter-spacing: -1px; font-size: 40px; padding-left: 20px; text-shadow: 0px 0px 5px #5C3317; made-by: konwers;">Brian Lestrange<div style="font-family: 'Alegreya Sans SC', sans-serif; weight: 300; font-size: 10px; padding-left: 22px; line-height: 10px; padding-top: 5px; margin-left: -20px;">only mess in my mind...
<div style="margin-top: -10px;"><img src="http://68.media.tumblr.com/6a96238c2eceed22caedb9e8ec50a62e/tumblr_n7jgp1Mnj21rqmy9yo5_500.gif" height="110" style="border-left: #5C3317 2px solid; border-right: #5C3317 2px solid; border-top: #5C3317 2px solid; border-bottom: #5C3317 2px solid;">
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się marcowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 8