Poprzedni temat «» Następny temat
Sala III
Autor Wiadomość
Massachusetts


Massachusetts

Wysłany: 2014-11-03, 16:28   Sala III


Sala 3
 
 
Cassie Hale
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-03, 20:05   

Cassie jako, że tego roku nie miała co robić w Halloween, to uznała, że uda się na maraton horrorów. Zawsze z Ellie robiły sobie taki maraton w domu, ale skoro teraz jej kuzynka jest zakochana i ma z kim spędzać Halloween to Cassie zostawała sama. Jednak nie miała jej tego za złe, każdy zasługiwał na szczęście, więc niech Ellie będzie szczęśliwa. Sama Cassie też umiała dawać sobie radę, przecież była dużą dziewczynką. Taki maraton, to nie maraton walentynkowy więc nikt nie będzie na nią dziwnie patrzył, że przyszła sama. To ją pocieszało, zresztą Cassie lubiła horrory i jak miała wybierać czy ogląda je sama w domu, czy też ogląda je w grupie w kinie to wolała tą drugą opcje. Uszykowała się do kina, ale nie jakoś nadzwyczajnie i udała się na miejsce na trochę przed rozpoczęciem maratonu. Jak na razie nie brała nic do jedzenia bo nie miała ochoty, wzięła sobie tylko napój i udała się na miejsce. Pewnie nie było rezerwacji więc siadła sobie tak gdzieś by siedzieć po środku i czekała aż wszystko się zacznie. Jak na razie było mało ludzi, więc do początku trochę zostało, ale to już pewnie tylko kwestia czasu, wszyscy się zejdą i się zacznie seans.
 
 
Evan Northwood
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-03, 20:39   

Evan początkowo miał pracować w halloweenową noc, ale dwa dni wcześniej okazało się, że jednak tego dnia nie ma nocnego dyżuru, bo zamienił się z innym lekarzem na dyżury. Tamten nie będzie mógł przyjść do pracy w niedzielę, dlatego ugadali się tak z Evanem, że znajomy weźmie jego dzisiejszy nocny dyżur, a Evan ten niedzielny, bo on z kolei ten dzieŃ ma według grafiku wolny. Dlatego właśnie nie planował nic na ten wieczór, zresztą on ogólnie nikt nie planuje, po niecałym miesiącu mieszkania w Bostonie nie ma jeszcze takich znajomych, którzy zaprosiliby go na halloweenową imprezę albo oglądanie horrorów w mieszkaniu.
Ostatniego dnia października rano kupił w kiosku gazetę, a potem przy kubku kawy w domu zaczął ją czytać. Na kulturalnych stronach tejże gazety było ogłoszenie, że w mieście jest organizowanych kilka publicznych imprez z okazji halloween. Pozostałe go nie zainteresowały, ale nocny maraton horrorów uznał za ciekawy i zadzwonił do kina czy mają jeszcze wolne miejsca. Okazało się, że tak i właściwie to kupuje się bilety przy wejściu. Zastanawiał się przez chwilę czy ma ochotę pójść do kina, ale ostatecznie się zdecydował, bo wyjdzie go to taniej, niż kupienie tony cukierków dla dzieciaków, które na pewno nie ominą tego wieczoru jego mieszkania.
Gdy zbliżał się wieczór, zaczął się zbierać. Dziś założył czarne spodnie i do tego granatową koszulę w kartę. Lubił chodzić w koszulach, więc dlaczego miałby ich nie ubierać częściej, niż tylko od święta. Włożył portfel do kieszeni, wziął kluczyki do auta i do mieszkania, a potem założył kurtkę i wyszedł.
Pojechał prosto pod kino, a na ulicach widział poprzebierane grupki dzieci. Zaparkował pod kinem, wszedł do środka i kupił bilet, potem poszedł do bufetu po coś do picia, a następnie wszedł do jednej z sal kinowych. Ludzi już trochę było, ale też było jeszcze sporo wolnych miejsc, może nawet połowę krzeseł było wolnych, ale to wielka sala, to nic dziwnego.
 
 
Cassie Hale
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-03, 21:51   

Cassandra to w sumie nie wiedziała czy spotka tutaj kogoś znajomego czy też nie, ale na nic nie liczyła. Lepiej na nic nie liczyć i się nie zawieść, niż liczyć na coś i później być cały wieczór smutnym, że jest się samotnym. Trzeba przyznać, że pomimo ponurej pogody, no i dość ponurego święta to ona miała dobry humor. Uśmiechała się delikatnie sama do siebie gdy tak siedziała na sali i czekała na filmy. Ludzie powoli się schodzili, a to właśnie poprawiało jej humor, fajnie jak będzie dużo osób bo będzie raźniej. Może ten maraton nie będzie taki zły, może ona będzie się dobrze bawić, może kogoś spotka. Wszystko przed nią. Starała się myśleć pozytywnie jak dawna Cassie, chyba coś jej wracało, a to fajnie bo jednak lepiej jak ona była taką pozytywną duszyczką, a nie smutną dziewczyną. Zresztą jak widać to jej pozytywne myślenie przynosiły dobre efekty bo właśnie się rozgogoliła z ciuchów, czytaj zdjęła płaszczyk i szalik, a tu pojawił się Evan. W pierwszej chwili myślała, że jej się to tylko wydawało, bo jednak trochę myślała o nim i mogło jej się przewidzieć. Jednak jak się upewniła, to jednak to nie było przewidzenie.
- Evan, hej.
Powiedziała jak mężczyzna znalazł się tak jakoś na wysokości jej rzędu z siedzeniami, bo na całą salę nie chciała się wydzierać. Miło jej było, że go tu spotkała, bo jednak polubiła pana doktorka jak byli na piwie.
 
 
Evan Northwood
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 16:39   

To święto jest takie ponure i nie ponure. Każdy może sobie wybrać w jaki sposób chce go obchodzić. Jak Evan kiedyś ze znajomymi obchodził Halloween, to zawsze obchodzili go w taki bardziej radosny sposób. Dziś nie przyszedł do kona z myślą, że w ten właśnie sposób będzie świętował Halloween, zwyczajnie wyszedł sobie do kina. Lubi horrory, a poza tym dzisiaj bilet do kina wyjdzie taniej, bo płacą raz, a mogą obejrzeć nawet kilka filmów, jak będą mieli na to ochotę. On jeszcze wie wiedział jak długo zostanie, jak wszystkie filmy będą fajnie, to pewnie dopiero po ostatnim seansie wróci do domu, ale jak filmy będą nieciekawe albo wydarzy się coś niedobrego dla niego, to po prostu wyjdzie z kina.
Był w zadziwiająco dobrym nastroju, dawno takiego nie miał, chyba tylko wtedy, gdy był z Cassie na piwie. Bardzo dobrze wspominał tamten dzieŃ, miał nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie okazja spędzić wspólnie wieczór. Zupełnie nie spodziewał się, że może ją dzisiaj spotkać w kinie, dlatego gdy był mniej więcej w połowie drogi do ostatniego rzędu siedzeŃ i usłyszał, że ktoś woła jego imię to rozejrzał się zdezorientowany, bo nie wiedział kto może go wołać. Podejrzewał nawet, że inny facet na sali ma na imię tak samo jak on i to jego wołano. W koŃcu jednak dostrzegł znajomą twarz i tak, to była Cassie, uśmiechnął się od razu do niej. Zaczął się wtedy zastanawiać czy usiąść obok niej, bo z obu stron były wolne miejsca, czy pójść do upatrzonego wcześniej ostatniego rzędu. Zdecydował się przyłączyć :lol: do niej.
- Hej Cassie. - odpowiedział, a potem zaczął się przeciskać przez rząd krzeseł, aż dotarł do Cassie. - Mogę się przyłączyć? - zapytał.
 
 
Cassie Hale
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 18:22   

Cassie raczej też zawsze radośnie spędzała Halloween, ale to w tym roku było jej pierwszym Halloween razem. Trochę ją to przerażało, ale mimo wszystko starała się myśleć pozytywnie. W koŃcu nie może być tak źle. To tylko kolejny wieczór samemu, choć nie do koŃca samemu bo jednak będzie w tłumie, będzie przecież kilka osób i będzie się czuła lepiej wśród ludzi. W koŃcu w tłumie podobno się mniej czuje samotność. Co prawda nie była tego pewna, bo różnie to w życiu bywało ale widać los miał w zamiarze być dla niej łaskawym i zesłał jej na drogę Evana. Zawołała go bo chciała u zaproponować by siadł z nią, co prawda nie przewidziała faktu, że on przecież mógł być tu z kimś umówiony, no ale może nie będzie aż tak źle. Evan z początku jej nie zauważył, ale gdy to się stało to dziewczyna z lekkim uśmiechem patrzyła jak on ruszył w jej kierunku. Czyli nie był z kimś umówiony, chyba, a to już jakiś plus. Tak przynajmniej jej się wydawało. Kto wie, może to będzie tak samo fajnie jak było na piwie, ba może będzie nawet lepiej, to by było coś.
- No cześć, jesteś tu sam?
Zagaiła uprzejmie w odpowiedzi na jego przywitanie. Naprawdę jego widok poprawiał jej humor, kurcze ten facet działała na nią mega pozytywnie. Trochę powinna się z tym ogarnąć, ale to po prost cała Cassie czasem jak ją coś nakręca pozytywnie to nie umie z tego zrezygnować.
- Jasne, siadaj, miejsca jest sporo, a ja i tak jestem dziś sama.
Uśmiechnęła się do niego szeroko bo super, że chciał z nią usiąść.
 
 
Arthur Woodhouse


Arthur Woodhouse

boston


33

krupier

samotny ojciec

Wysłany: 2014-11-04, 18:52   
  

  
  
  
  
  

  
  
Oh girl, just got to have you by my side


Arthur naprawdę miał nadzieję, ze wypad z Mad do kina dobrze jej zrobi. Chciał dla niej jak najlepiej, teraz to chyba ona została taką jego psiapsiółką, którą się musiał opiekować, co nie. Wraz z lisem i kotem. Ale dziś je zostawił w mieszkaniu, bo pewnie już się zakumplowały z Kai. Btw., jestem nieogarem, ale fajnie, że siedzą na jednej z sali z Cassie, z którą Arthur teraz mieszka, hihi. Tak czy siak, może i nie wpadł na to, że zabranie Madeline na halloweenowy seans nie będzie jednak najlepszym pomysłem, ale się przynajmniej starał, prawda? Prawda. Ale nawet się nie przebierał, ani nic. Pewnie się wcześniej umówili, kiedy to ona zadręczała go eskami, więc pewnie po nią podjechał, niestety, na motorze, ale jechał rozważnie, nawet nie przekraczając dozwolonej prędkości, i w ogóle się o nią troszczył, prawda. A gdy już podjechali pod kino, to zaprowadził ją do środka, przepuszczając ją w drzwiach, i tak dalej, gdzieś tam pewnie podał bilety, i pewnie wbili do którejś Sali. Zajęli swoje miejsca i czekali na seans. I nie wiem, co jeszcze napisać, ale miało być krótko, także doceŃ mój wysiłek, co nie.
_________________
You might kill me with desire, wind me tighter than a wire
It's something that you do to me



 
 
Evan Northwood
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 19:47   

Evan w zeszłym roku w ogóle nie obchodził Halloween. Jak się jest na wojnie, to obchodzi się tylko najważniejsze święta, jak na przykład Boże Narodzenie czy Święto Dziękczynienia. A nawet w te dni świętowanie ogranicza się do uroczystego posiłku, który trwa raz godzinę, a innym razem trochę więcej, zależy jak ww danej chwili wygląda sytuacja na miejscu. Wcześniej albo rodzinnie albo ze znajomymi obchodził ten dzieŃ, raczej nigdy nie było tak, że tylko ze swoją dziewczyną spędzał tę noc. To nie jest takiej wybitnie romantyczne święto, że wskazane byłoby świętować je tylko z tą osobą, z którą się aktualnie jest.
Jak się okazało dziś też nie będzie mu dane spędzić tego dnia w samotności, choć znajduje się w całkiem sporym tłumie ludzi. Wcale nie ma zamiaru rozpaczać z tego powodu, szczególnie, że ma spędzić ten czas z Cassie, z którą przecież chciał się ponownie spotkać.
- Tak. Jeszcze nie poznałem w Bostonie nikogo na tyle dobrze, bym chciał spędzić z nim całą noc, i by ten ktoś chciał ze mną przebywać tyle czasu. - odpowiedział szczerze. Ma już kilkoro znajomych, ale z nikim jeszcze nie zdążył się zaprzyjaźnić i z nikim też nie dogaduje się super dobrze.
- Chciałem właśnie zapytać czy jesteś sama, tylko nie wiedziałem jak to zrobić. - przyznał z lekkim uśmiechem. Ja nawet napisałam pytanie "czy jesteś sama?" w poprzednim poście, ale stwierdziłam, że to byłoby zbyt wścibskie.
No ale jak już zgodziła się, by usiadł obok niej, to zajął miejsce po lewej stronie kobiety.
 
 
Cassie Hale
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 20:48   

No tak, na wojnie się mało co obchodzi bo człowiek myśli tylko o tym żeby przeżyć. Dobrze, że Evan już stamtąd zjechał, przynajmniej tutaj jest bezpieczny i nie musi bać się o swoje życie. Co do spędzania tego czasu z ukochaną osoba, to cóż moim zdaniem jest to fajne. Można się pasująco przebrać, iść na imprezę i dobrze się bawić. Jasne, to nie walentynki, ale jednak można to też spędzić w przyjemnym gronie miłosnym. No ale to nie istotne, oni niestety takiej fajnej sytuacji jeszcze nie mieli. W ich przypadku to będzie miłe spędzenie czasu w towarzystwie przyjacielskim, ale Cassie taka opcja jak najbardziej odpowiada. Oby też to odpowiadało jemu, bo jak nie to biedny się będzie męczył, a tego na pewno nie chciała Cassie, bo go lubiła. No ale skoro i on miał podobne plany co i ona to raczej będzie coś miłego z tego wieczoru. Wszystko co prawda jeszcze zależało czy filmy będą spoko, czy nie, bo jak nie to trochę im to popsuje plany. Zresztą jak coś zawsze będą mogli wyjść jak będzie bardzo źle, to już dawno ustaliliśmy.
- Przepraszam za moje wścibstwo, po prostu chciałam wiedzieć czy mam się przesunąć by osoba z którą jesteś mogła usiąść. Jednak skoro jesteś sam to jakoś się zmieścimy.
Uśmiechnęła się do niego przyjaźnie bo naprawdę fajnie będzie, że razem siedzą. Jak Cassie się będzie bała to na pewno uspokoi ją myśl, że on jest obok. Choć on sam też może się bać, różnie to przecież w życiu bywa.
- Sama, sama. Moje pierwsze Halloween w samotności.
Lekko się do niego uśmiechnęła. Cóż widać Cass jest wścibska, choć nie tak paskudnie i da się to znieść.
 
 
Madeline Clark
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 21:04   

Z góry mi wybacz, ale naprawdę nie chce mi się szukać dla niej ciuchów, więc nie będzie żadnego linka, whoops. Poza tym, mam jeszcze trochę roboty, dlatego to bardzo dobrze, że posty są krótkie. Wracając jednak do tematu, nie oszukujmy się, ale nic teraz nie poprawi sytuacji, w jakiej znajdowała się obecnie Madeline. W ogóle możemy uznać, że ona nie ogarnia, czego ten maraton dotyczy, w sensie Halloweenu, ale ona tego nie wie, wiadomo, o co chodzi chyba. I hey, musiała jakoś przecierpieć fakt, iż Arthur nie posiadał swojego samochodu, przez co była zmuszana do przemieszczania się z nim po mieście motocyklem, czy tam motorem, jeden pies. Doceniała jego starania tak poza tym, żeby nie było. No i podjechali do kina, weszli do środka, kupili popcorn czy coś, picie, bilety, poszli sobie usiąść, a wtedy Madlinka już zaczynała się głupio czuć. - Dzięki, że mnie zaprosiłeś. T-to bardzo miłe z Twojej s-strony - trochę się jąkała, ale co poradzisz, takie życie. Boże, jak sucho.
 
 
Evan Northwood
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 21:16   

Gdyby przeszedł całą misję od początku, do koŃca, to i tak byłby już w domu. Wyjechał w zeszłym roku jakoś pod koniec września, a misje chyba nie trwają dłużej niż rok czasu. Kiedyś słyszałam ile dokładnie, ale wyleciało mi z głowy. Mógł też wrócić nieżywy, bo gdyby ta bomba wybuchła od strony, z której on stał, to mogłoby się nie skoŃczyć na nodze złamanej w kilku miejscach, rozciętym łuku brwiowym i jeszcze kilkoma innymi zadrapaniami. A gdyby całą misję przetrwał, to z całą pewnością nie przywiałoby go do Bostonu.
Ale mnie chodzi o takie tylko we dwóję spędzanie Halloween, a nie idąc jako para na jakąś imprezę. To nie to święto, od świętowanie we dwójkę są Walentynki i różne inne rocznice.
To i tak już dużo, że mogą spędzić ten czas na stopie przyjacielskiej, a nie dajmy na to tylko koleżeŃskiej. A Evanowi jak najbardziej odpowiada towarzystwo Cassie, nawet nie potrafi wymyślić wymówki, dlaczego nie mógłby spędzić nocy w jej towarzystwie. Może kiedyś znajdą sobie kogoś, z kim będą mogli spędzić romantycznie Halloween w przyszłym roku.
Jak filmy będą nudne, to pójdą do mieszkania jednego z nich i tak obejrzeć jakiś film na komputerze albo w telewizji, dziś pewnie niemal wszędzie będą puszczać różne straszne filmy. Tam dopiero może się rozwinąć sytuacja.
- Jak nie przeszkadza Ci, że będziemy się czasami stukać łokciami, to myślę, że się pomieścimy. - odpowiedział i się uśmiechnął. - I wcale nie jesteś wścibska. - dodał.
Najwyżej będą się łapali za ręce, jak już na prawdę bardzo będą się bali.
- I nie będziesz się bała? - zapytał żartobliwie. Gdyby on pierwszy raz spędzał taką noc samotnie, to na pewno by się bał i nie wychodziłby przez całą noc spod kołdry.
 
 
Cassie Hale
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-05, 13:03   

Cassie się niestety na takich sprawach nie znała, nie była na misjach wojskowych, to Liam raczej był w tym specjalistą, plus masochistą, bo jednak po zestrzeleniu nadal chciał na misje jeździć. Choć teraz to już nie bo ma Ellie, ale jak był sam to wiadomo, że inaczej o wszystkim myślał. Dobrze, że Evan nie chciał już wyjeżdżać, może ma traumę i to jest złe, ale jednak lepiej, że po prostu będzie w kraju. Ba gdyby nie to wszystko to by nie trafił do Bosotnu, a jednak tu jest i jest naprawdę fajnie. Chyba, przynajmniej dla Cassie bo go poznała, bo jak on się czuje to wie tylko on. Oby tylko nie było tak źle.
Nie no to racja, racja. Musiałam Cię źle zrozumieć, wybacz mi to, czasem tak mam, że źle łapie. Jasne, co do takiego spędzania to tylko walentynki, albo święta, jak się nie ma ich z kim spędzać. Cass pewnie będzie sama z psem na te święta, no ale takie życie, zdarza się.
To dobrze, że on nie miał i nie szukał wymówki by nie spędzać z nią tego wieczoru skoro znaleźli się w jednym miejscu. Głupio by było jakby jej nawkręcał, że czeka na kogoś, a siedziałby sam. Cass by na pewno zrozumiała, że nie chce się z nią zadawać i już. Na pewno by się mu nie narzucała bo jednak zrozumiałaby, że nie i już. Może Cassie czasem jest jak upierdliwa dupka, ale naprawdę umie zrozumieć jak ktoś jej nie chce.
Weź nie kuś, bo aż mam ochotę zrobić tak, że Cassie bardzo się będą nudziły filmy. No ale plan jest dobry, jeśli będzie nudno to coś innego wymyślą. Zresztą jak się udadzą do któregoś domu to się dowiedzą, że mieszkają tak blisko siebie. Taki tam suprise.
- Niee, raczej mi to nie przeszkadza. Ale uprzejmie uprzedzam, że jak się nagle przestraszę to mogę Cię złapać odruchowo za rękę. Zawsze tak ściskałam kuzynkę jak się czegoś przelękłam.
Lekko się do niego uśmiechnęła. Pewnie na ekranie już leciały reklamy i w sumie Cassie trochę pożałowała, że nie kupiła sobie popcornu albo m&msów, bo teraz by chętnie pochrupała, ale nie będzie się przeciskać bo ludzie już siedzieli i tak głupio.
- Nie wiem, może nie, oby. Bo jak będę to kto wie czy nie będę się chować za Twoje plecy.
Zaśmiała się cicho.
 
 
Evan Northwood
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-05, 16:19   

Bardzo możliwe, że Evan ma traumę, tylko nie nazwał jeszcze tego po imieniu. Na razie tylko wie tyle, że nie chce tam znów jechać, bo ciągle jest z nim taka myśl, że z jakiegoś błahego powodu nie dałby rady uratować ludzi, których życie leży w jego rękach. Dokładnie tak samo było ostatnim razem, nie został ranny bezpośrednio przez ten ładunek, tylko kozetka się przewróciła pod wpływem wstrząsu i spadła mu na nogę, tym samym ją łamiąc.
Walentynki Evan pewnie spędzi w pracy, a Boże Narodzenie pewnie też, bo Ci lekarze, którzy mają żony i dzieci w pierwszej kolejności dostaną wolne, a on jako, że jest samotny i nie ma tutaj nawet rodziny, to nie miałby nawet co robić w domu, dlatego nawet lepiej, że spędzi ten dzieŃ w pracy. Będzie wyciągał ości i kości z przełyków i jakoś mu zleci dyżur.
Evan chyba prędzej wprost powiedziałby jej, że nie woli posiedzieć sam, tylko starałby się ubrać to w takie słowa, żeby za bardzo jej nie urazić. Tymczasem wcale mu się nie narzucała, bo przecież on pierwszy zapytał czy może się przysiąść.
O, właśnie. Nie musiałoby szczególnie dużo zajść między nimi, gdy będą razem w mieszkaniu, ale dowiedzą się, że mieszkają blisko siebie i już kolejny kroczek do przodu w ich znajomości zrobią, bo będą wiedzieli o sobie kolejne rzeczy.
- Jasne, możesz mnie złapać za rękę jakby coś. Nie będzie mi to przeszkadzało. - odpowiedział. Może jedynie się trochę przestraszyć, bo będzie zapatrzony w film na ekranie, a tu nagle jakiś "obcy" go złapie.
- Nie wiem czy zmieścimy się we dwóję na jednym siedzeniu, ale możesz próbować. - odparł z uśmiechem. Evan też nie miał nic do jedzenia, a noc długa, pewnie pójdzie do sklepiku jak już się zacznie seans, bo wtedy nie będzie już kolejek, a jak pominie pięć minut filmu, to niewiele straci.
 
 
Cassie Hale
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-05, 19:12   

W sumie to nie Cassie to oceniać, bo nie wiedziała jak to nazwać, to on powinien wiedzieć co mu jest. Znaczy no, on wie co mu jest ale tego nie nazwał jednym słowem. Tak naprawdę to najważniejsze w tym jest, że nie chce on tam wracać. Cassie by było bardzo smutno jakby on nagle zdecydował się, że wyjeżdża. Jeszcze by mu się coś stało i by nie wrócił, a to by było coś bardzo złego. Znaczy dla niej na pewno, bo ona już mocno Evana polubiła, przywiązała się do niego, a Cassie to takie stworzonko co się łatwo przywiązuje, gorzej jak ma się od-przywiązać, no ale na razie tutaj tego nie ma zamiaru robić.
Skoro tak to wygląda to i Cassie zostanie w szpitalu, może weźmie jakiś dyżur, albo będzie siedziała samotnie przy pustym stole, popijając wino, albo oglądając Kevina w telewizji. Dla obojga to raczej smutna wizja, choć jeśli Evan lubi pracować, to dla niego raczej nie, kto wie może będzie działo się coś ciekawego. Może nie tylko będzie miał drobne zabiegi, albo ze szczęściem Cassie będzie ją kroił bo coś się jej stanie.
Dokładnie, nikt ich do niczego nie goni, jeszcze będą mieli okazje, a wiadomość, że mieszkają blisko siebie to bardzo dobra wiadomość. Może się na przyszłość przydać. Będą mogli od siebie cukier pożyczać i inne takie.
- Okej, choć jak coś to nie krępuj się zwrócić mi uwagi.
Uśmiechnęła się do niego delikatnie. Myślę, że najwyższa pora wygaszać światła, więc właśnie tak się stało. Jak to w kinie światła przyciemniły się, a później zgasły. Pewnie się zaczęły jakieś zwiastuny filmów itp.
- Wiesz wykorzystam moment jak się odchylisz i się przewinę od pasa w górę przez oparcie na rękę.
Zaśmiała się cicho, bo wiadomo, że to żart, nie będzie mu się nigdzie wciskać. Prędzej na kolana, a nie za niego.
 
 
Evan Northwood
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-05, 19:44   

Evan ciągle chodzi na terapię, może to właśnie na nie z czasem określą co takiego mu jest. Czy można to już nazwać traumą, czy jest to może zwykły uraz, który z czasem będzie przemijał. Jest jeszcze jeden problem, Evan czasami się wystraszy, jak coś nagle uderzy o podłogę, albo drzwi głośno trzasną, ale o tym już kiedyś pisałam. Tego mi się wydaje, że nie można nazwać traumą. Gdyby Evan wyjechał, to mógłby znów przeżyć tam coś strasznego, a wtedy już nie będzie w stanie funkcjonować całkiem normalnie, jak mu się to teraz całkiem nieźle udaje. Nie ma zamiaru smucić Cassie i nigdzie się nie wybiera, nie chciałby jej przecież zrobić przykrości.
Nie wiem czy tak to wygląda, ale wiem jak to jest u nas w różnych miejscach pracy, może nie wszędzie, ale w niektórych miejscach jest taka niepisana zasada, że tym którzy mają małżonka i dzieci, to w pierwszej kolejności mają prawo do urlopu. A Evan aż tak bardzo nie lubi swojej pracy, żeby spędzić wigilię nad stołem operacyjnym, ale jak będzie taka potrzeba, to nie będzie narzekał. Nie wiem czy mógłby Cassie operować, teraz jeszcze tak, bo nie znają się zbyt dobrze, ale gdy wejdą w grę jakieś tam przyjaźnie czy bliższe znajomości, to lepiej byłoby, gdyby ktoś inny ją operował.
- Nie no, to nic złego, że złapiesz mnie za rękę. - odpowiedział. - O ile ja też będę mógł, jak się bardzo przestraszę. - dodał żartobliwie i zaśmiał się krótko.
- Ćwiczysz jogę czy po prostu jesteś taka wygimnastykowana, że będziesz w stanie zrobić takie akrobacje? - zapytał. Gdy światło zgasło, to zdjął kurtkę, bo wcześniej jakoś zapomniał, tak bardzo go zagadała.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

POSZUKUJEMY!

Jeśli jest ktoś chętny wesprzeć administrację od strony porządkowej, czy też pomóc w kwestii tematyki eventów i wydarzeń losowych - zapraszamy do zgłoszenia się na moderatora

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 7