Poprzedni temat «» Następny temat
Sala IV
Autor Wiadomość
Massachusetts


Massachusetts

Wysłany: 2014-11-03, 16:29   Sala IV


Sala 4
 
 
Gavin Teller
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-03, 19:53   

Gavin tak jak obiecał Leonowi umówił się na Halloweenowy Maraton Horrorów z Roxanne. Zawsze był słownym człowiekiem i skoro obiecywał, to obietnic dotrzymywał. Zresztą chciał wyjść na te filmy z Roxanne, w koŃcu lepiej iść do kina z piękną kobietą, niż z jakimś kumplem który by tylko wkurzał cały czas bo by komentował filmy. W dniu Halloween jego zmiana akurat miała wolne, więc spokojnie się nie musiał na nic spieszyć. Uszykował się porządnie, bo nie chciał dziewczynie przynieść wstydu. Ubrał się więc porządnie, do tego użył najlepszych perfum jakie miał i był gotowy. Mógł się udać po Roxanne pod jej dom i tak też zrobił. Umówili się, że pojadą jego autem bo to on stawiał dzisiejszą 'randkę' bo w sumie mieli być na czymś bardziej randkowym niż przyjacielskim więc Gavin się postarał. Kupił nawet Roxanne kwiaty, tak jak obiecał Leonowi. Gdy zajechał pod dom Roxanne to wysiadł i ruszył do drzwi z bukietem, a gdy ona otworzyła to jej go wręczył.
- To dla najładniejszej damy na Halloween.
Lekko się do niej uśmiechnął, tak przyjaźnie, a gdy Rox była gotowa to wrócili do auta gdzie otworzył jej drzwi i pomógł wsiąść. Tak oto udali się do kina, gdzie znów powtórzył czynność z drzwiami. Kupił popcorn, napoje i mogli się udać do sali na miejsca. Wybrał jakieś dobre i zasiedli.
- Lubisz horrory? Wiem, wiem, pytam późno skoro jesteśmy na maratonie horrorów, ale ja już tak mam.
 
 
Roxanne Durand-Rochester
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-03, 20:56   

Pewnie, że lepiej iść z dziewczyną! Pójście do kina z JEDNYM kumplem wygląda co najmniej podejrzanie i jeszcze wzięliby Gavina za geja. Bo umówmy się, jak już towarzysko i przyjacielsko, to idzie się jednak w większej grupie!
Roxanne nie miała problemu z załatwieniem sobie wolnego, bo aktualnie była na macierzyŃskim. Czasami wpadała na chwilę do kawiarni, żeby sprawdzić, czy nie trzeba w czymś pomóc, czy tam spotykała się z jakimiś ludźmi, którzy składali większe zamówienia, ale generalnie mały Nik był teraz jej priorytetem. Ale skoro się umówiła na wieczór, to załatwiła, że Nate został z małym, bo miał czas. Jakoś trzeba sobie w życiu radzić, nie ma, że tylko matka musi babrać się w pieluchach i siedzieć w domu.
- Dziękuję - uśmiechnęła się szeroko, odbierając od niego bukiet. Na chwilę go przeprosiła i szybko wstawiła kwiaty do wazonu, żeby ich nie nosić, ale też żeby w drodze nie zwiędły czy nie zamarzły, bo różnie to bywa.
- Lubię. O ile mają jakąś w miarę fabułę. Nie przepadam tylko za jakąś "Piłą" czy innymi rzeźniami - niektóre horrory są bardzo spoko! Ale jak co pięć minut jest po prostu OBRZYDLIWA, już nawet nie straszna, ale obleśna scena, to nie. Takich nie lubiła.
- To co, robimy selfie dla mojego braciszka zanim zgasną światła? - spytała z rozbawieniem. Mieli mieć zdjęcia z randki, no to chyba muszą się wywiązać ze swojej części umowy. Ciekawe czy Leon w koŃcu odważy się spełnić swoją. Przysunęła się bliżej Gavina, żeby oboje zmieścili się w kadr. - A teraz uśmiech - wyciągnęła telefon przed nimi i.. cyknęła fotkę. Następnie przesłała ją od razu mmsem do Winchestera, żeby nie było, że oszukiwali!
- Często chodzisz na takie maratony? - spytała, chowając telefon do torebki. - Bo ja się przyznam, że to mój pierwszy raz. Zawsze sądziłam, że zasnę w połowie takiego maratonu. W razie czego możesz śmiało szturchnąć mnie łokciem!
 
 
Jenny Ramone
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-03, 21:42   

Zawsze była fanką horrorów i nigdy nie zastanawiała się nad tym, jak to o niej świadczy. Nie przerażały jej filmy o mrocznych domach, gdzie za każdym rogiem każdego pomieszczenia na życie nieświadomych niczego mieszkaŃców czyhały duchy żądne zemsty. Z zafascynowaniem i pełnym zainteresowaniem oglądała rzekomo oparte na faktach ekranizacje horrorów o egzorcystach. Nie odstręczały ją brutalne sceny w filmach, gdzie głównym antagonistą był psychopatyczny morderca z piłą mechaniczną, zakrwawionym aż po rączkę nożem lub świrus zamykający swoje ofiary w wymyślnych pułapkach. Chyba po prostu wyrobiła w sobie pewnego rodzaju odporność na podobne rzeczy, zresztą podobnie jak na wszystko. Była twarda, ciężko było ją przestraszyć, wzruszyć czy sprawić, że wzdrygnęłaby się z obrzydzenia czy niesmaku. To właściwie była jedna z niewielu rzeczy, które zawdzięczała dzieciŃstwu w swoim domu.
A Halloween? Halloween od kilku lat było w porządku. Odkąd wyjechała z Bostonu po skoŃczeniu szkoły średniej i rozpoczęła życie na własną rękę okazało się, że to święto może być całkiem zabawne i nie miała nic przeciwko dzieciakom, które dobijały się do jej drzwi w celu zdobycia kilku cukierków. Kilka razy sama się nawet przebrała, na co nigdy nie mogła sobie pozwolić, kiedy była młodsza i musiała przyznać, że nie było to wcale złą zabawą.
W tym roku nie spędzała jednak Halloween w samotności swojego mieszkania ani na żadnej większej imprezie. W jej oko wpadł maraton horrorów organizowany w jednym z tutejszych kin. Brzmiało nieźle. I nie przejmowała się tym, że do kina przyszła sama. Robiła to nie raz i nie dwa, była indywidualistką nie od dziś ani nie od wczoraj, nie potrzebowała towarzystwa we wszystkim, co robiła. Równie dobrze mogła oglądać filmy sama, ale spotkanie Fabiana w hallu też całkiem ją ucieszyło. Nie zamierzała narzekać.
- Wiesz, że nawet nie mam bladego pojęcia, co dzisiaj grają? – zapytała, kiedy razem wchodzili do sali. Na jeden moment zatrzymała się w połowie schodów, żeby rozejrzeć się za jakimś odpowiednim wolnym miejscem.
 
 
Gavin Teller
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-03, 21:51   

No więc właśnie, a Gavin na Geja wyjść nie chciał, więc nie mógł sobie na to pozwolić. Zresztą no kto normalny by odrzucił opcje wyjścia z taką ładną dziewczyną jak Roxanne. To by było kary godne, a on nie chciał mieć kary. Zresztą jakby nie dotrzymał słowa to nie tylko Leon, ale i ona by go pewnie sprała, wolał nie ryzykować. Taka ładna buzia nie może być obita bo to by była ogromna strata dla świata kobiet, to było pewne.
- No to w tej kwestii się dogadamy idealnie. Też wolę te bardziej 'straszne' horrory, a nie te w których latają flaki. Chyba w swoim życiu widziałem za dużo obrzydliwych rzeczy jak poparzenia, różne przygniecenia i tak dalej.
Wiadomo, że strażak czasami widzi niemiłe rzeczy, bo taka praca. Tak więc Gavin nie chciał oglądać paskudnych horrorów z latającymi flakami. Dla niego lepiej oglądać takie filmy jak Obecność czy coś takiego. Znacznie bardziej lubił duchy i inne stwory i ich się trochę bał. Może czuł respekt bo myślał, że one istnieją czy coś.
- Jasne!
Zawołał radośnie i machnęli swoje super selfie. Leon już miał dowód, że się dobrze bawią. Rox musi machnąć sobie jeszcze jedno z kwiatami i jak to zrobi, to Leoś nie powinien mieć już żadnych zastrzeżeŃ bo Gavin dotrzymywał swojej części umowy.
- Byłem parę razy ze starą ekipą, ale tutaj to mój pierwszy raz i cieszę się, że jest on z ładną dziewczyną, a nie samotnie.
Uśmiechnął się do niej delikatnie.
 
 
Fabian Rothenberg
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-03, 22:09   

Tak, horrory, tak bardzo straszne filmy. Chwila. Nie, zupełnie, kompletnie, nie. Wiadomo, ekran jest tylko zabawą, ale to dziwne jak niektórzy odczuwają to, że widzą nagrane odcinanie rąk, głów czy innych części ciała. Szczególnie ze świadomością, że to wszystko jest tylko efektem specjalnym, stworzonym na potrzeby tego filmu. W dzisiejszych czasach nawet nie muszą charakteryzować uciętej ręki, wystarczy to zrobić graficznie, już w programach. Stąd też w sumie Fabian uwielbia horrory. Działa to na niego jak komedia, szczególnie kiedy ogląda z innymi ludźmi i widzi ich jakby nie patrzeć, strach. Te krzyki, wrzaski, nagłe zrywy z fotela. Niczym dobra, stara, francuska komedia. Właśnie to jest piękne w horrorach. Skąd zaś ma takie zdanie, skąd taki odporny na to? Wystarczy spojrzeć na jego niezbyt kolorową przeszłość. Wiadomo, nie chodzi tu o skoŃczenie na ulicy, patologiczna rodzina czy coś. Jest on zawodowym żołnierzem. Jakby nie patrzeć, nieraz i nie dwa był w Afganistanie. I to właśnie tam przeżył gorsze piekło niż to, które jest ukazywane przez hollywoodzkie produkcje. Serio mówię. Tam miał pewność, że kumpel obok jest faktycznie rozerwany przez minę.
Wiadomo już czemu wybrał się akurat na maraton. Najdziwniejsze jest jednak to, że całkowicie sam! Ten człowiek, ten który uwielbia towarzystwo innych istot. Tak po prostu wyszedł z apartamentu, założył na siebie kask i pojechał na motocyklu. Ubrany dość elegancko, a zarazem modnie. Koszula w biało niebieską kratę, krótka skórzana kurtka męska, ciemne dżinsy, czarne, eleganckie obuwie. Żadnej broni nie ma przy sobie o dziwo. Nastawiony raczej jest na to, że nie będzie żadnej policyjnej interwencji, cśś.
I co tu dużo gadać? Dojechał w okolice kina, odstawił na płatnym parkingu nieopodal swoją maszynę i ruszył! Zupełnie nieświadomy tego co go dzisiejszego wieczoru spotka, przeczesał włosy i spalił papierosa jeszcze przed. Co spowodowało, że w kinowym hallu, dokładnie tam gdzie spotkał przypadkiem blondynkę, pachniał i swoimi genialnymi perfumami, i śmierdział dymem z fajki. Dziwna, męska mieszanka. Dobrze, że sobie nie łyknął jeszcze przed jakiegoś trunku, to byłoby combo.
- Nie martw się, nie tylko ty. Nastawiłem się raczej na komedię, niż dobry horror.
Obładowany popcornem, nachosami i dwoma napojami podążył jakoś za Bambi. Czemu podwójne porcje? Ot, od razu kupił też dla niej, bo najwyraźniej zapowiada się, że razem ten wieczór spędzą. Chociaż tyle jej da w zamian za to, że musi tyle czasu wytrzymać z tą tykającą bombą optymistycznej energii.
Kiedy już się zatrzymali, on nie pozostawał obojętny, serio. Również się rozejrzał w poszukiwaniu jakichś dobrych miejsc z odpowiednią widocznością. Aż znalazł. Gdzieś tam wysoko, po środku. Najlepsze do oglądania filmów, chociaż po kilku godzinach nie jest się narażonym na skręty szyjne jakieś.
- O, o tam są dwa miejsca!
Pełen entuzjazmu, naładowany żarciem wskazał drogę. Jednym, jedynym paluszkiem, którym ledwo ruszał, żeby przypadkiem nie spuścić tego wszystkiego na ziemię. Komicznie wyglądał, srly!
- Bam, jeśli mogę. Co Cię pchnęło by samą pójść na maraton?
Ot, rzucił pytaniem kiedy już dotarł z nią na miejsce, wszystko spokojnie postawił i usiadł. Poczuł ulgę, oj gigantyczną.
- No dobra, wiem. Też sam przylazłem, ale mogłaś powiedzieć, że idziesz. Już bym wtedy wiedział, że warto wpaść, a tak? Do samego koŃca się zastanawiałem czy po prostu nie zostać w domu i otworzyć sobie piwa.
No, taką opcję też rozmyślał. I bardzo go kusiła, bo kto niby nie lubi chłodnego piwka wieczorem? Do tego zamówiłby sobie pizzę i posiedział z Gustawem, pewnie Abel by też wpadł do niego. Tfu! Sio! Niepotrzebnie sobie chłop zaprząta tym głowę, co nie? Zapowiada mu się miła noc u boku Bambi, powinien chyba się cieszyć, że jednak ruszył cztery litery ze swojego pokoju.
 
 
Roxanne Durand-Rochester
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-03, 22:52   

- Najlepsze są o nawiedzonych domach, czy ludziach. Nie przepadam za to za filmami o zombie - jakoś nie widziała w tym nic fascynującego. Chmara wykrzywionych trupów, wydających niezrozumiałe dźwięki... Bez rewelacji!
- Podziwiam. Może i na widok krwi nie mdleję, ale nie wiem czy bym nie wymiękła widząc przygniecionych ludzi - albo co gorsza przebitych czymś. Różnie to w życiu bywa, nigdy nie wiadomo co się człowiekowi przydarzy. Ale takie widoki nie są dla każdego. Najgorzej mają lekarze od urazów i wypadków, Ci to się w życiu naoglądają...
- I niby żaden z Ciebie czaruś, hę? - uniosła brew do góry, wspominając bodajże ich pierwsze spotkanie i tamtą rozmowę. - Kłamca - rzuciła oskarżycielsko, ale bardziej dla żartu, aniżeli poważnie. Na ekranie pewnie zaczęli puszczać już jakieś reklamy, więc Rox sięgnęła do pudła z popcornem i zwinęła dla siebie garść, żeby tak ciągle w nim nie gmerać. - I ej, ja mówiłam serio z tym szturchnięciem łokciem. Nie krępuj się. Chociaż nie powinno być źle - siary nie zrobi. Jakby któryś z filmów był nudny, to zawsze mogą rzucać popcornem w ludzi, albo ich straszyć. Ewentualnie przejść się do innej sali i sprawdzić co tam aktualnie grają.
- Jesteś z Bostonu? - spytała, wrzucając sobie do buzi kolejną porcję popcornu. Raczej nie mieli wcześniej okazji porozmawiać bardziej prywatnie, a teraz nadarzyła się idealna okazja.
 
 
Gavin Teller
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 00:32   

- Dokładnie. Mam nadzieję, że te tutaj takie będą, bo jak nie to zepsuję Ci cały Halloween tym maratonem. Chyba, że robimy taki układ.. Jak filmy będą do bani to zbieramy się stąd i idziemy gdzieś indziej. Co Ty na to?
Zaproponował. W taki sposób oszczędzą sobie czasu, bo jednak marnować go na głupich filmach co by się im nie podobały to nie ma sensu. Takiego zdania był przynajmniej on, a jak ona się na to zapatruje to ma zamiar się właśnie dowiedzieć. W koŃcu wiadomo, że ten wieczór ma sprawić też i jej satysfakcje. Gavin dżentelmen musi zadbać o jej dobre samopoczucie.
- Strażacy naprawdę widzą czasem straszne rzeczy. W koŃcu to my pomagamy przed lekarzami.
Wzruszył ramionami. Chyba nie bardzo miał ochotę gadać o pracy i o strasznych rzeczach jakie mogą się w tej jego pracy stać. Miał złe wspomnienia i nie chciał psuć sobie teraz nimi wieczoru. Nie chciał go też psuć jej poprzez swój zły humor.
- Jestem po prostu miły. Dlatego też nie będę Cię dźgał łokciem, wymyślę coś.. gorszego.
Zaśmiał się cicho. Jakby był wredny to wydarłby się jej głośno do ucha jakby spała, ale to by pewnie przysporzyło zawał połowie sali więc wolał tego nie próbować. Z tym gorszym to tylko żartował. On jest taki dobry, że jak zaśnie to zamknie jej buzie by się nie pośliniła.
- Niee, jestem z St. Petersburga, wiesz Floryda, ciepło, te sprawy.
Spojrzał na nią i napił się napoju. Reklamy były nudne.
 
 
Jenny Ramone
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 02:44   

Lubiła zapach męskich perfum, zawsze robił na niej wrażenie, zwracał uwagę i na krótki moment wywoływał przyjemny zawrót głowy. Pomieszany z zapachem papierosów miał w sobie szczególny urok, jeszcze bardziej pociągającą męską nutę, szczególnie że Bambi nigdy nie miała niczego przeciwko zapachowi tytoniu. Sama paliła, papierosowy dym kojarzył jej się z czymś odprężającym, z tymi kilkoma chwilami w ciągu dnia, w których można było odpocząć od tego, co się robiło przedtem, zapomnieć o wszystkim i po prostu delektować kilkoma głębszymi oddechami znacznie bardziej relaksującymi, niż gdyby wdychało się samo powietrze. Swoją drogą, zawsze uważała za zadziwiające to, jak bardzo wpływały na nią różne zapachy. Wystarczył delikatny aromat, żeby odczuła całą gamę różnych uczuć, zupełnie inaczej niż w przypadku wzroku, słuchu czy smaku. Bardziej intensywne wrażenia wywoływał jedynie dotyk, jednak dotyk był już wyższym stopniem wtajemniczenia, prawda?
Lubiła też pozytywnych ludzi. Beztroscy optymiści z szerokim uśmiechem mieli w sobie coś, co ją do siebie przyciągało. Podobało jej się ich towarzystwo i to że sama zupełnie mimowolnie i naturalnie kradła (lub może raczej „pożyczała” byłoby tu bardziej odpowiednim słowem) trochę ich dobrej energii i uśmiechała się całkowicie lekko, bezstresowo i przede wszystkim - niewymuszenie. Dokładnie takim uśmiechem zareagowała, kiedy tylko wypatrzyła Fabiana. Chodzące energetyczne bomby miały to do siebie, że były zajmujące, skupiały na sobie uwagę, wciągały w swój świat, zazwyczaj kolorowy i żywy, a to naprawdę podobało się Bambi. Lubiła się przy nich zapomnieć i dlatego to raczej ona powinna być mu wdzięczna za to, że postanowił spędzić z nią czas, mimo że przecież spotkali się zupełnym przypadkiem i pewnie trochę go zaskoczyła. To ona powinna się odwdzięczyć, a tymczasem w dodatku do miłego towarzystwa przystojnego faceta dostawała jeszcze prowiant. Szczęściara!
- Ty też? – zaśmiała się pogodnie, chociaż krótko, zerkając na niego z dołu. Zaletą bycia kurduplem było to, że każdy facet był wysoki, a ci naprawdę wysocy zdawali się być jeszcze wyżsi. Najwidoczniej mieli podobne podejście do tego typu filmów, chociaż tak naprawdę Bambi nigdy nie widziała na żywo umierającego człowieka ani nawet żadnych większych ludzkich ran i z całą pewnością gdyby miała z czymś takim styczność na żywo, nie traktowałaby tego tak lekko i z rozbawionym uśmiechem na ustach. Filmy rządziły się jednak swoimi prawami. No i niezależnie od wszystkiego pozostawały tylko filmami.
- Hej, może ci z tym pomogę, co? Też mam rączki, o, widzisz? – uśmiechnęła się szeroko, podnosząc do góry obie dłonie i nawet lekko nimi obracając, robiąc tak zwane „słoneczka”. Spokojnie mogła przejąć od niego część popcornu lub picia, dałaby sobie radę na pewno. Nie z takimi problemami sobie przecież radziła! - Poza tym mam sporo doświadczenia jako kelnerka, nie chwaląc się. Swojego czasu płacili mi za donoszenie jedzenia i napojów na odpowiednie miejsca – tym razem przybrała całkiem poważny wyraz twarzy. Być może nawet zbyt poważny i wyniosły, co sugerować mogło, że wcale nie mówiła śmiertelnie poważnie, a już na pewno nie uważała się za najlepszą roznosicielkę jedzenia na świecie. Poza tym naprawdę nie znosiła tej roboty. W porównaniu z nią bycie baristką i stanie na nogach przez osiem do dziesięciu godzin było wymarzoną robotą i dostawaniem pieniędzy za kontakt z prawdziwymi aniołami lejącymi jedynie miód na serce.
- Nie miałam pojęcia, że się wybierasz – przyznała szczerze, bo przecież to działało w dwie strony. - Poza tym miałam bardzo podobne myśli, więc wolałam się z nikim nie umawiać na wypadek, gdybym jednak postanowiła się rozmyślić – wyznała szczerze i uśmiechnęła się przepraszająco, lekko wzruszając przy tym ramionami. W koŃcu uciekanie było jej specjalnością, a wszelkiego rodzaju zobowiązania nie należały do najbardziej ulubionych rzeczy pod słoŃcem. - Lubię horrory, ale zdradzę ci sekret… Nie jestem najlepszym kobiecym towarzystwem do ich oglądania – dodała, przybierając bardziej konspiracyjny ton i przechylając się nieco w jego stronę, jakby faktycznie to, co właśnie mu mówiła, było największą tajemnicą całego wszechświata.
 
 
Roxanne Durand-Rochester
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 18:21   

- Daj spokój, z filmami zawsze jest ryzyko, że mogą nie być fajne. Ale jak będą niciekawe to faktycznie możemy pójść w inne miejsce - odparła. Nie ma co siedzieć i się męczyć, zwłaszcza, że bilety Gavin wygrał, więc nawet nie będą musieli żałować wydanej na nie kasy, bo weszli za fri.
- Tylko nie wrzucaj mi popcornu za kołnierz - rzuciła, wyginając usta w podkówkę. To byłoby niefajne. I jaka tłusta bluzka! ;o
- Ooo, fajnie tam jest? Byłam w paru miejscach poza Stanami, ale tam akurat nie zajechałam. A szkoda, słoŃce, palmy... Świetne klimaty - chyba każdy lubi jak jest ciepło! Sama bym się na takiej Florydzie powygrzewała, ale Rox pewnie tam kiedyś pojedzie. Z Bostonu nie mają aż tak daleko, nie to co z Polski.
- Ja jestem z Bostonu. Od dłuższego czasu właściwie mało się wychylam poza to miasto - wzruszyła lekko ramionami. Co zrobić, jak się ma małe dziecko. Jak Nik trochę podrośnie, to łatwiej będzie go zabierać na wycieczki gdzieś za miasto, bo teraz to raczej słabo. Małe dzieci często łapią różne choróbska, zwłaszcza, jak robi się zimniej. Zresztą, podróżowanie z tak małym dzieckiem nie byłoby zbyt fajną sprawą, bo nawet nie miałaby z kim go zostawić, żeby pójść przykładowo do supermarketu.
- Ugh, w kinie zawsze jest tyle reklam, że człowiek cały popcorn zdąży zjeść - true!
 
 
Gavin Teller
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 20:49   

- To mamy układ, jak będzie nudno, albo zbyt obrzydliwe to po prostu wychodzimy i nie przejmujemy się niczym. Co prawda nie wiem jeszcze gdzie można się przejść, ale coś wymyślę, słyszałem, że w mieście jest jakaś impreza oraz seans spirytystyczny. Coś się dla nas znajdzie.
Lekko się do niej uśmiechnął, bo wiele mają opcji jak coś. Zawsze mogą iść do niego albo do niej na taki seans filmów i tak sobie wybiorą takie, jakie będą chcieli. Popcorn też się da zrobić, albo nawet lepsze przekąski. Więc wiele przed nimi i mogą się w sumie nie martwić co będą robić, jak jednak tutaj będzie kijowo.
- Fajnie? Nie wiem. Wiem, że tam praktycznie cały czas jest ciepło i to jest super. Co prawda w zamian za to mamy różne wichury i takie tam, ale jakoś można przywyknąć.
Lekko się do niej uśmiechnął. Trochę tęsknił za domem bo tam zawsze mógł się wygrzać. W Bostonie pogoda była zupełnie inna, ale jakoś i do niej musiał przywyknąć. Zresztą ta zmiana klimatu to mu całkiem dobrze zrobiła. Polubił Boston i nie ma w zamiarze się z niego ruszać, przynajmniej jak na razie.
- W Bostonie też jest fajnie.
Też sobie skubnął trochę popcornu czym popełnił największy błąd w życiu. Z popcornem, paluszkami, chipsami i orzeszkami jest tak, że jak się zacznie już je jeść to się nie skoŃczy. To też jest tru story.
- No dokładnie, ale to specjalnie by chodzić po dokładkę.
 
 
Fabian Rothenberg
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 21:13   

Wysocy faceci? Like it! Szczególnie, że Fabian nie należy wcale do tych niskich. Mierzy swoje jeśli chodzi o wzrost, średnicę w bicepsie czy klatce piersiowej. Tak wiecie, wcale się nie przechwalając. Więc tak, dość komicznie to wyglądało kiedy taka mała i na dobrą sprawę krucha blondynka spoglądała na niego. Chłopa całkiem niezłych rozmiarów. Widać na pierwszy rzut oka, że wysportowanego, dbającego jako tako o sprawność fizyczną. Tak, kondycji wcale takiej złej nie ma, choć pali jak smok. Jednak szkoda tutaj truć o niezbyt ważnych rzeczach, co nie?
Spoglądał na początku na nią z góry. Nie, nie w tym negatywnym sensie. Tak po prostu, dosłownie. Musiał spuścić lekko swoje ślepia na dół, ale to nie jest wcale złe, serio. Całkiem fajne. Lepsze to niż gapienie się w sufit.
- Ta, ja też. Przyszedłem na żywioł z nadzieją, że nie będzie źle.
Dobra, wszystko fajnie, ekstra. Ale ten chłop nie wymiękł. Nie dał jej ponosić, serio! Uparł się jak kompletny osioł i sam niósł te całe żarło. Really! Jeszcze do tego szczerzył swoje ząbki i udawał, że wcale się nie potyka o własne nogi co krok. Dobry ziom, ale no cóż. Najważniejsze, że się nie wypieprzył na schodach, bo to dopiero by było.
Jednakże przechodząc do rzeczy. Już sobie siedział wygodnie. Ba! Zaczął już swoją buźkę upychać garściami popcornu, serio. Jak takie zwierze. Chrup, chrup ciągle. Fajnie mu się chrupało do reklam, ale tutaj coś takiego wiecie, ćśśś. Nikt nie może wiedzieć. Cóż za tajemnica! Zasłonił sobie usta dłonią, rozszerzył powieki i w ten o to komiczny sposób udawał zaskoczenie. Tylko po to, żeby zacząć się chichrać jak głupi do sera.
- Oj, Bam! O to się nie martw. Ja wątpię, że całą noc dotrzymam Ci towarzystwa, nie dam rady tutaj usiedzieć tyle czasu. Przynajmniej co pół godziny na papieroska muszę iść.
Krótko skomentował, przy okazji informując, że nie jest do tej pory pewien czy przesiedzi wszystkie filmy. Prędzej jakoś w połowie pójdzie sobie na miasto, do jakiejś knajpki, usiądzie przy barze i zamówi tequilę czy piwko.
- To teraz moja kolej...
Wziął z niej przykład i nachylił się do jej uszka, w miarę możliwości szepcząc. Choć było to trudne, szczególnie przy reklamach i dźwiękach z głośnika, huh.
- Jeśli chodzi o horrory to ze mną też słabo. Za często jednak wybucham śmiechem przy nich.
I tutaj jego uśmiech numer dwa. Delikatnie uniesiony kącik ust w szarmanckim stylu, lekko odsłonięte śnieżnobiałe zęby. Ach! I ta mordka cała tłusta od wpieprzania popcornu!
 
 
Jenny Ramone
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-04, 22:51   

O to, że nie będzie źle, akurat Bambi się nie martwiła. Nie miało dla niej znaczenia, jakie właściwie filmy będą wyświetlali na ekranach przez następnych kilka godzin. Przychodząc na maraton, nie nastawiała się właściwie na całą noc strachów i ogromnych emocji, a bardziej na dobrą zabawę i przede wszystkim odmianę od standardowego corocznego spędzania Halloween w zaciszu swojego niewielkiego, ciemnego salonu w swoim niewielkim, smutnym mieszkanku. Przyjście do kina, obserwowanie ludzi, którzy umierają ze strachu i piszczą wyjątkowo wydawało jej się lepszą alternatywą od oglądania tych samych filmów na ekranie swojego telewizora z piwem w ręku. A skoro o piwie mowa... Chyba trochę pożałowała, że do swojej małej torebeczki nie schowała przynajmniej piersiówki. To nie byłaby najgorsza opcja. Cóż, popcorn musiał wystarczyć.
- Co może być złego w nocy horrorów? Jeśli okażą się bardziej straszne niż zabawne, tak czy siak będzie fajnie. Tak właściwie najstraszniejszą rzeczą, która mogłaby nas dzisiaj spotkać, byłby prawdziwy atak zamaskowanego psychopaty. Wtedy byłoby strasznie - uśmiechnęła się całkiem wymownie i nawet uniosła do góry nieco brwi. Posiadała czarne poczucie humoru i nawet nie miała z tego powodu wyrzutów sumienia.
A skoro Fabian nie potrzebował jej pomocy (a przynajmniej tak właśnie twierdził), to nie pozostawało jej nic innego jak pozwolić mu po męsku zmierzyć się z tym niesfornym ciężarem, więc po prostu otrzepała obie dłonie i uniosła je w geście poddania z miną mówiącą "okej, man, rób swoje".
- Co pół godziny? - przekrzywiła głowę, ale nie powiedziała nic więcej. Ona też paliła, chociaż zdecydowanie nie tak często. Nie lubiła, kiedy nie miała nad czymś kontroli i nie pozwalała komukolwiek ani czemukolwiek się ograniczać. W tym nałogowi. To ona decydowała, kiedy pali, nie głód nikotynowy. A przynajmniej tak właśnie twierdziła. - Spoko, nie przejmuj się tym. W koŃcu i tak nastawiałam się na to, że będę to wszystko przeżywać w samotności - uśmiechnęła się szerzej i rozsiadła wygodniej w swoim fotelu, osuwając na nim niżej. Najchętniej oparłaby nogi o fotel przed nią, ale z doświadczeŃ wiedziała, że to wbrew pozorom nie jest w kinie najbardziej wygodna pozycja na świecie.
- Hej, a to nie o to chodzi w horrorach? Bo na pewno nie będę piszczeć jak mała dziewczynka, na to nawet nie licz - zastrzegła pogodnie, po czym sama sięgnęła po popcorn.
 
 
Roxanne Durand-Rochester
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-06, 19:02   

- W Bostonie miejsc nie brakuje, o to się martwić nie musimy - w ostateczności, zawsze mogą wpaść do Gavina do domu. Bo u Rox to raczej nie bardzo, bo Nik, Nate, a jeszcze pewnie walają się po salonie zabawki. Niezbyt dobre okoliczności do sprowadzenia do domu gościa. Ale nie ma też co z góry zakładać, że będzie do bani, jak dopiero filmy się zaczną.
- Do wielu miejsc da się przywyknąć. Muszę tam kiedyś pojechać, to przekonam się na własne oczy - tak najlepiej. W koŃcu każdy ma inny gust i to, co jemu się podoba, nie znaczy, że musi podobać się Rox. Chociaż co może być złego w ciepełku?
- Pewnie, że jest. Chociaż ja nie jestem obiektywna, bo mieszkam tu od zawsze - rzuciła z rozbawieniem. Poza tym, nie miała porównania do innych miejsc, skoro takowe odwiedzała jedynie czasami w wakacje i nie na tak długi czas. Przez tydzieŃ czy dwa nie da się tak do koŃca wciągnąć w atmosferę danego miejsca. Na to potrzeba ciut więcej czasu.
- Oj, jestem tego świadoma. Tyle, że jeśli chodzi o popcorn, to jak się przekroczy połowę tego kartonu, to już ma się go dość - tak było w jej przypadku. Oni sypali tam po prostu za dużo soli! Na wierzchu zwykle był taki okej, ale im bliżej dna kartonu, tym bardziej dało się wyczuć przesolenie i to już wcale tak dobrze nie smakowało. Nawet duży napój nie pomagał. O, jeśli już o tym mowa, to były za duże i tylko się po nich latać do łazienki chciało.
- Chyba się zaczyna - światła już zgasły, reklamy się skoŃczyły i pewnie wyświetlało się już logo produkcji.
 
 
Gavin Teller
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-07, 17:55   

- To dobrze. Zresztą nie ma się co martwić na zapas, jeszcze nie wiemy jakie filmy będą grali, może nie będzie tak źle.
Uśmiechnął się do niej delikatnie. Jasne, mogą iść do niego jakby było bardzo kijowo, choć nie chciał by wyszło, że próbuje ją do siebie zaciągnąć czy coś takiego. W koŃcu wiadomo, że to nie było jego celem, bo on taki nie był. Zresztą no nie ma co gdybać na zapas, na razie się jeszcze filmy nie zaczęły więc nie mają się co przejmować. Może nie będzie tak źle.
- Jeśli będziesz miała okazję to jedź tam na pewno, wygrzejesz się tam, a i miło czas można tam spędzić.
Znów delikatny uśmiech pojawił się na jego twarzy. Co prawda, to prawda. By ocenić jakieś miejsce to trzeba w nim na trochę zamieszkać, a nie siedzieć tylko na urlopie. Tak się nie da przyzwyczaić do niego tak dalej. On do Bostonu się przyzwyczaił już, bo trochę już tu mieszkał, więc wiedział, że mówi prawdę. Nie wiem o co kaman b już nie pamiętam co pisała, a choroba mnie rozwala, więc uznajmy, że się znów do niej uśmiechnął i już. Taki uśmiechowy facet z niego.
- Wiesz, oni specjalnie robią taki słony ten popcorn byś chciała pić, bo wiadomo, że wtedy picie kupisz. To wszystko jest przemyślane. Zawsze w lokalach gdzie są napoje przekąski są albo ostre albo słone. Tak właśnie się napędza sprzedaż napojów.
Trochę to ogarniał bo gdzieś o tym czytał. Zresztą na czystą logikę to wszystko się zgrywało, bo wiadomo, że jak ktoś prowadzi interes to chce by się wszystko sprzedawało. Ba w stanach, w barach orzeszki są wystawiane na bary za darmo i są one słone piekielnie by ten co je zjada więcej wypił, a przy tym załatwił większy zysk dla lokalu.
- No to grzecznie oglądamy.
Siadł wygodniej i skierował w koŃcu swoje spojrzenie z niej na ekran.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się majowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 8