Poprzedni temat «» Następny temat
Bar
Autor Wiadomość
Jason Parker


Jason Parker

Wysłany: 2017-12-09, 21:50   

U Jasona to właściwie zależało... od tego, czy dobrze się z kimś bawił, czy też nie. Jego kumple zazwyczaj pomagali mu się jeszcze lepiej wyluzować, dlatego jak dotąd bynajmniej nie chadzał do tego typu miejsc sam. Jednak dziś postanowił pójść o ten jeden, drobny kroczek do przodu. Nie był pewien, jak mu to wyjdzie, choć starał się trzymać pozytywnej myśli i że sobie poradzi. W krytycznej sytuacji najwyżej zadzwoni speszony po któregoś z chłopaków i tyle. Póki co ich nie potrzebował. Odkąd wypatrzył tę piękność, postanowił skupić się głównie na niej. I to nie tak, że traktował kobiety, jak sieroty, o nie. Po prostu jak znajdywały się w opresji, lubił się zachowywać niczym bohater. Czy to źle...? Odruchowo sięgnął po tę szklankę, bo był przekonany, że uzyska z jej strony większy entuzjazm... Jednak nie zamierzał się tak łatwo poddać! - Czy aby na pewno...? - zagaił, nieznacznie marszcząc brwi, a było już po fakcie, więc raczej nie przyjąłby odmowy. Zresztą i tak nie chciał. Nie żeby był nachalnym człowiekiem, on tak już ma, jak się na coś uprze... Ponownie upił kilka łyków whisky, a wesoły wyraz nadal utrzymywał się na jego twarzy. - Fancy drinka powiadasz? Zobaczymy, co da się zrobić! - był na tyle zdeterminowany, by stworzyć jej coś wspaniałego, a nie wlać jedynie samą wódkę. Oj, definitywnie go nie doceniała... jeśli się postara, może dokonać cudów, a Parker jest do takich rzeczy zdolny! Rozejrzał się szybko i troszkę wspiął jakby na ladę i sięgnął po odpowiednie składniki. Udało mu się dorwać to, co upatrzył (nawet jeśli był zmuszony na moment przedostać się na drugą stronę!). Tu wódkę limonkową, sok z limonki i żurawiny, likier o nazwie triple sec, a wraz z tym lód. Może i nie był jakimś mistrzem, niemniej nie uważał, by to była jakaś filozofia. Porwał także shakera, wykonał kilka konkretnych ruchów, wymieszał wszystko jak należy i przelał to do koktajlówki, którą uprzednio schłodził lodem. Kiedy całość była gotowa, doczepił do rogu naczynia kawałek limonki. Wyszczerzył się do nieznajomej i podał jej swój twór. Musi być dobrze! - Proszę bardzo. Czy Cosmopolitan będzie satysfakcjonujący? - ponownie się do niej uśmiechnął, kusząc o puszczenie jej perskiego oczka. Uśmiech Jasona nie był byle jaki... Już niejednej uginały się kolana i normalnie powalał nim na łopatki! On jest u niego taki specyficzny, zdecydowanie dodawał mu uroku osobistego i to jedna z jego charakterystycznych cech. Chłopak posiada cholernie dużo walorów, aczkolwiek gdy się uśmiecha, trudno się nie oczarować i nie zmięknąć! To musi zadziałać!
 
 
 
Ella Donovan


Wysłany: 2017-12-14, 21:09   

Ella była kobietą, nie można było porównywać ich chęci do bywania samej w takich miejscach, do nastawienia mężczyzn. Wiadomo, że dla płci pięknej takie miejsca są troszkę bardziej niebezpieczne. Przecież sytuacje, że mężczyźni się narzucają i naprzykrzają. Ella wolała mieć zawsze u kogoś oparcie, choćby po to, aby obgadać to, kogo poznała i tak dalej. Ot, takie poczucie bezpieczeŃstwa.
-Na pewno. Jestem dużą dziewczynką, która potrafi o siebie zadbać-odpowiedziała, choć chyba jej słowa były na marne, skoro mężczyzna, jej nowy kolega miał inne podejście do tego, czego brunetka chce i czego potrzebuje. No nie będzie przecież się z nim kłócić. Aż tak nie była zdesperowana, aby nie brać drinka od nieznajomego. Teoretycznie mogło to być niebezpieczne, bo mógł jej coś dosypać (a nie oszukujmy się, na grzecznego chłopca nie wyglądał, choć nie wiadomo, czego po nim można się było spodziewać), ale z drugiej strony, przecież patrzyła mu się na ręce, gdy to robił.
-To nie było w żadnym stopniu zachęcenie ciebie do tego, abyś mi przygotował takiego drinka!-zawołała, bo teraz tylko pozostało im czekać, aż ktoś się przyczepi do tego, co mężczyzna wyczyniał. A afera to ostatnie, czego potrzebowała, zwłaszcza podczas wieczoru, kiedy chciała się dobrze zabawić.
-Może być-kiwnęła głową, choć nie był to jej ulubiony drink. Zdecydowanie był jednak do wypicia i w tej sytuacji nie zamierzała wybrzydzać. -Nie było takiej potrzeby, jednak dziękuję-uśmiechnęła się do swojego osobistego barmana.
_________________
Ella Donovan
 
 
Jason Parker


Jason Parker

Wysłany: 2017-12-26, 23:24   

W sumie to było niegłupie z jej strony, w sensie jako kobiety. Jednak... była całkiem atrakcyjna, przynajmniej z jego punktu widzenia i śmiało ją można było wrzucić do tego woreczka atrakcyjnych dziewcząt, więc nie dziwota, że wolała mieć jakieś oparcie przy sobie. Tak czy inaczej, tego wieczoru chcąc, albo nie chcąc będzie je miała w postaci Jasona. - Cóż, nawet duże dziewczynki potrzebują czasem towarzystwa i odrobiny zainteresowania, bo stają się potem zgryźliwe i marudne. - skomentował ją ze spokojem i dalej sobie obserwował. Doskonale czytał jej przesłanie, ale... hej no miał ochotę na trochę kontaktów z innymi obcymi ludźmi dzisiaj, a ta dziewczyna wydawała się do tego idealna. Oczywiście, jak wybitnie będzie go spławiać, to odpuści i po prostu poszuka innego towarzystwa. Bez paniki, niczego jej nie dosypał. Nie bawiło go, przynajmniej chwilowo napastowanie nieświadomych lasek. Może i wyglądał na takiego, co było bardzo raniące, ale Jason to dobra duszyczka. Na pewno krzywdy jej zrobić nie chciał, a drink był najzwyczajniejszy w świecie. Bez żadnych super dodatków. - Oj daj spokój, widzisz ile jest tu dzisiaj ludzi. Przecież zrobię tego drinka i się stąd zabiorę. - powiedział na spokojnie jeszcze machając ręką, bagatelizując zupełnie to, że zaraz może dostać niezłą burę za to, że zaczął się tak szarogęsić za barem, co było wielce prawdopodobne.
- No i super, bo przy następnym masz podać konkretną nazwę. - powiedział z rozbawieniem i podał jej kieliszek z kolorowym trunkiem, po czym ponownie z gracją kłusującej gazeli, przeskoczył przez bar. Parker sam znów na nią spojrzał i się do niej uśmiechnął. - Nie ma problemu... jestem Jason. - dodał, wyciągając w jej stronę rękę i jednocześnie jej się przedstawiając.
[...]
Niestety, po krótkiej wymianie zdań, laska olała bogu winnego Jasona i sobie poszła, nawet mu się nie przedstawiając. Toż to jakiś skandal, jak tak można w ogóle! Tak potraktować takiego faceta, jak Jason... Nawet nie zorientował się, kiedy mu wyparowała sprzed nosa... zdarza się. W każdym razie zirytowany, postanowił wybyć z klubu, bo godzina była i tak jeszcze młoda. Fart chciał, że odezwała się do niego ulubiona kumpela, toteż zmierzył w kierunku jej domu, by spędzić z nią resztę wieczora.

[z/t]
 
 
 
Tim Matthews


Tim Matthews

Boston


25

tatuażysta

Wolny

Wysłany: 2019-05-26, 21:46   
  

  
  
  
  
  

  


#2

Tim postanowił odwiedzić swoje dawne miejsce pracy. Spędził tu niemal kilka lat i zaprzyjaźnił się ze wszystkimi pracownikami. Jednak odkąd odszedł pojawiło się kilka nowych osób - w tym ktoś na jego miejsce.
Rozmawiał właśnie z dziewczyną, która ewidentnie była nowa i go jeszcze nie znała, w związku z czym go nie rozpoznała i potraktowała jak każdego innego klienta, a ten ją trochę podpuszczał. W końcu jednak ktoś się nad nią zlitował i przedstawił ich sobie, co spowodowało wybuch śmiechu. Dostał swoje ulubione long island ice tea i zagłębił się w rozmowę.
W pewnym momencie jednak pracujący musieli odejść do innej części baru i zająć się obsługą gości, więc Tim został sam. W taki więc sposób chcąc nie chcąc zaczął podsłuchiwać rozmowę osób siedzących całkiem niedaleko od niego. Nie, żeby był wścibski, no ale skoro z nikim nie rozmawiał i nie miał czym się zająć to jakoś tak się stało, że dochodziły do niego rozmowy innych. A ta wydawała się być całkiem ciekawa...
 
 
Margo Boccanegra


Margo Boccanegra

Boston


23

stylistka paznokci

szuka

Wysłany: 2019-05-28, 11:26   
  

  
  
  
  
  

  
  
Can we pretend? 'Cause honestly reality it bores me, let's make believe


To był jeden z tych dni, kiedy Margo postanowiła zmarnotrawić trochę swojego cennego czasu, głównie na alkoholizację. W ostatnim czasie bardzo dużo pracowała, uznała zatem, że zasłużyła na możliwość wydania kilku(dziesięciu) dolarów na kolorowe drinki. A że nie pije się w samotności - pod groźbą wywinięcia mu numeru zarezerwowanego raczej dla bractw studenckich, wyciągnęła ze sobą Sweepsa. Pozwoliła mu nawet wybrać miejsce. Zamówiła sobie drinka w jakimś megakieliszku. W najlepsze memłała między zębami słomkę, co rusz jakiś łyk pociągając, gdy jej uwagę zwrócił tatuaż jednego z gości. Facet w typie odrzutu z castingu do Jersey Shore miał wytatuowane całe ramię. Chciał w ten sposób pewnie uhonorować jedną z kobiet jego życia, ale...
- Widziałeś tego potworka? - zagadała swojego towarzysza. Ten akurat gdzieś się zapatrzył, więc musiała przywołać go do porządku. - SWEEPS!! - ofuknęła go stanowczo. - Pytałam, czy widziałeś tego potworka? - idealnie wymanikiurowanym pazurem wskazała, że chodzi jej o "dzieło" na ramieniu lokalnego Johnny Bravo. - Wygląda jakby po bójce na maczety wytarzał się w tuszach w szemranym studiu tatuażu. W Bangkoku. - rzuciła konspiracyjnie. Cóż, dla artystycznej duszy Margo było to naprawdę raniące. - A potem wdało się zakażenie, zrobił się megastrup, a kiedy odpadło, został z tym czymś - wyjątkowo obrazowe jak na wizytę w barze, huh?
 
 
Johny Sweeps


Johny "Mad-One" Sweeps

Boston


34

aktor

zaręczony

Wysłany: 2019-05-29, 21:57   
  

  
  
  
  
  

  
  
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija cię cała zabawa.


To nie był dla Johny'ego najlepszy dzień. Znaczy... dzień może nie najgorszy, ale wieczór okropny. Nie mógł sobie wybaczyć, że dał się tu wyciągnąć jakiejś smarkuli. Gdyby ktoś go tu rozpoznał... W każdym razie musiał się koncentrować przede wszystkim na tym, żeby za żadne skarby nie sięgnąć po alkohol. Zapatrzył się więc w jakiś bliżej nieokreślony punkt przed sobą i zaczął sobie przypominać dawne czasy, kiedy był "gwiazdą" takich miejsc. O nie, ewidentnie te czasy już minęły. Biedny Jimmy... Nigdy nie mógł tego zapomnieć. A z tych rozmyślań wyrwała go Margo, co do której musiał się bardzo poważnie zastanowić, czy dalej chce ją uczyć, skoro takimi rzeczami się to kończyło...
- Tu jest tak głośno, że cię nie słyszę! - oczywiście wszystko słyszał, ale goście w tatuażach to nie jest najlepszy materiał na kogoś, komu chciałby fikać. Choć ten akurat wyglądał na... ekhm, niegustującego w tradycyjnych męskich rozrywkach...
 
 
Tim Matthews


Tim Matthews

Boston


25

tatuażysta

Wolny

Wysłany: 2019-05-30, 20:50   
  

  
  
  
  
  

  


Podsłuchiwanie było złe, ale Tim naprawdę nie mógł się powstrzymać, zwłaszcza że dziewczyna, która się wypowiadała była całkiem niczego sobie, a temat, który poruszyła był mu dość bliski.
Po pierwszych słowach zaczął się zastanawiać, czy to nie jest tym potworkiem, bo siedział akurat w takim miejscu i w taki sposób, że nie mógł spojrzeć we wskazywanym przez nią kierunku tak, aby nie zwrócić na siebie uwagi.
Wiedział, że nie wszyscy muszą akceptować tatuaże, nie wszyscy mają ten sam gust i tak dalej, ale większości jego szlaczków na ciele nie było widać, bo miał koszulę z długim rękawem na sobie.
Z resztą, hola! Można było narzekać na jego obrazki (w końcu o gustach się nie dyskutuje), ale wykonanie było niczego sobie. To znaczy... Wszystkie projekty wykonał własnoręcznie, więc poniekąd uważał, że są idealne, prędzej mógł się doczepić do wykonania innych artystów.
Jednak słysząc ten barwny opis, musiał się odwrócić i spojrzeć na tatuaż. Po prostu musiał, dodatkowo parsknął śmiechem, więc było pewne, że Margo i Johny go zauważyli. -Widać jakbyś znała się na tatuażach-zagadał do blondynki.
 
 
Margo Boccanegra


Margo Boccanegra

Boston


23

stylistka paznokci

szuka

Wysłany: 2019-05-31, 10:40   
  

  
  
  
  
  

  
  
Can we pretend? 'Cause honestly reality it bores me, let's make believe


Szczerze mówiąc to dopóki Tim się nie odezwał, Margo niespecjalnie zdążyła się zorientować, że on gdzieś tam za nią czy obok niej jest. W pierwszej chwili też się nawet minimalnie zdenerwowała, że ktoś ją podsłuchuje, ale potem zdała sobie sprawę, że przez głuchotę tego starego grzyba Sweepsa to pewnie musiała się tak drzeć, że słyszał ją w tym barze każdy. Poza Sweepsem. XD Więc Tim miał trochę szczęścia i darowane mu zostało rzucenie nienawistnym spojrzeniem. Zamiast tego uśmiechnęła się, że ktoś ją docenił i odparła:
- Na tatuażach się nie znam, ale znam się na tym od czego krwawią oczy - wzruszyła ramionami. Nieskromnie zdawała sobie sprawę, że w porównaniu do autora tego potworka naprawdę świetnie maluje, więc sama dała sobie prawo do oceniania takiej pracy. - Margo - dorzuciła, bez ani me ani be ani kukuryku. No przecież chyba załapie, że się mu przedstawiła? Odsunęła minimalnie tego swojego monstrualnego drinka i wskazała dłonią na towarzyszącego jej Johny'ego:
- A to jest Johny. Do niego musisz mówić capsem - rozłożyła ręce i wzruszyła ramionami, serwując Sweepsowi minę z grupy tych: "co złego to nie ja". Ponownie przyciągnęła drinka i złapała słomkę zębami, pociągając kilka łyków. Jej pierwszą myślą było to, że nowoprzybyły nie wyglądał na seryjnego mordercę. Ale kurła, Ted Bundy też nie wyglądał. Inaczej przecież nie grałby go Zac Efron, nie?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się majowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 7