Poprzedni temat «» Następny temat
Wydawnictwo Beacon Press
Autor Wiadomość
Massachusetts


Massachusetts

Wysłany: 2016-04-21, 21:04   Wydawnictwo Beacon Press


wydawnictwo beacon press

 
 
Theodor Emerson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-04-21, 22:09   

/ po spotkaniu z Lexy

Pociągnął za frontowe drzwi, uważając przy tym, żeby nie upuścić dwóch kaw, które skombinował po drodze. Nie wiedział za bardzo, czy lepiej wziąć z mlekiem, czy z bitą śmietaną, więc zdał się na gust pani za ladą. Chyba nawet dobrze zrobił, bo gdy pociągnął trochę ze swojej słomki, smakowała całkiem nieźle. Wziął jeszcze z pokoju swoje materiały do nowej książki, które teraz przyciskał do klatki piersiowej wolną dłonią. Nawet założył dzisiaj koszulę, bo niedawno wrócił z uczelni, tylko wpadł na moment do akademika po potrzebne rzeczy i od razu udał się tutaj.
Niedawno rozpoczął terapię, ale jak na razie wszystko grało. Nie miał mdłości, nie robił się blady, trzymał się jak na chłopaka przystało. Oby tak dalej... chociaż, jeśli chodzi o radioterapię, do najprzyjemniejszych nie należała. Chyba żadna z terapii nie była przyjemna, taka prawda. Jednak coś trzeba było zrobić w tym kierunku, bo chociaż wyniki miał raczej sprzyjające, nie chciał zbyt szybko kopnąć w kalendarz. Na pewno jakieś skutki uboczne go nie miną, w koŃcu nie był niezniszczalny. Przechodził już przez podobne leczenia i wiedział jak to wszystko wygląda. Tym bardziej był zmobilizowany.
Rozejrzał się ostrożnie po pomieszczeniu, w którym bywał dosyć często.
- Grace? - odezwał się, dosyć głośno, zmierzając w kierunku pokojów. Na razie nie natknął się na nikogo po drodze, oprócz jakiegoś faceta, stojącego niedaleko drzwi. Nie ma się co dziwić, w koŃcu godzina nie była jakaś wczesna, o tej porze większość wracała do domów, albo siedziała już na kanapach, oglądając serial.
 
 
Grace Prescott
[Usunięty]

Wysłany: 2016-04-21, 22:20   

/ po spotkaniu ze Skye, kolejny dzieŃ

Słowo się rzekło i Grace dziś obiecała sobie na pracę do późna, ale pracę ! Ostatnio wychodziła z założenia, że marnuje zbyt dużo czasu nawet jeśli nie ma go zbyt wiele. Czasem lepiej do czegoś przysiąść niż chodzić zestresowanym cały dzieŃ, że coś cię goni. Zawzięcie przygotowała materiały na biurku i cały dzieŃ coś za nim kreśliła. Oczywiście w międzyczasie musiała iść to tu, to tam na polecenie szefa. W koŃcu cały ten staż polegał na pracy międzynarodowej, a raczej biznesie w tym przypadku pisarskim lub książkowym jak kto woli. A, że była młoda i dopiero się uczyła to jej przełożony co jakiś czas rzucał ją na głęboką wodę. Dziś był ten dzieŃ kiedy nałożyło się wszystko na raz. Pewnie dlatego w międzyczasie wysłała sms'a do młodego stażysty, bo naprawdę nie wiedziała w co włożyć ręce. Z tej całej gonitwy i zamieszania wyrwał ją znajomy głos. Kiedy podniosła głowę i ujrzała znajomą twarz od razu posłała mu ciepły uśmiech. Wstała zza biurka i podeszła bliżej z otwartymi ramionami.
- Theodor !- powiedziała i bez zastanowienia pocałowała go w policzek na przywitanie, a uśmiech nadal nie schodził z jej twarzy- jak dobrze cię widzieć- powiedziała dalej trzymając go za ramiona jakby naprawdę długo się nie widzieli, bo właściwie jak długo? Idealnie trafił w samą przerwę Grace od pracy.
- Usiądźmy- dodała i wskazała na dwa wolne miejsca przed jej biurkiem- przyda mi się przerwa- głośno wypuściła powietrze, a zmęczenie powoli malowało się na jej twarzy.
- Co u Ciebie?- zapytała od razu przejęta jakby chciała znać każdy szczegół od ich ostatniej rozmowy. Taka już była, zawsze zależało jej na ludziach i interesowała się ich codziennym życiem.
 
 
Theodor Emerson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-04-22, 12:38   

Dobrze, że w porę pojawiła się Grace, inaczej Theo zacząłby kręcić się po całym budynku, a i tak nie znał wszystkich jego zakamarków. Kojarzył jedynie dolne piętro i dział literatury dziecięcej, uwzględniając przy tym pracowników, z którymi dokonywał korekty swoich prac.
- Cześć - uśmiechnął się szeroko, starając się nie upuścić kawy i teczki, gdy wyciągnął ramię, żeby uściskać Grace. Witał się tak z większością znajomych, których lubił, po za tym z panią Prescott nie widział się już dłuższy czas.
- I wzajemnie - odpowiedział, podążając za brunetką do wskazanego miejsca. Postawił na biurku dwie kawy, wyjął je z tekturowej podstawki i jeden z kubków przesunął w kierunku kobiety.
- Proszę, widzę, że zmęczenie dopadło również ciebie? - uśmiechnął się lekko, po czym pociągnął kilka łyków swojej kawy. Nie mógł z nią przesadzać, ale raz na jakiś czas, czemu nie? Z resztą jego doktorzy go nie widzieli, to mógł sobie pozwolić na małą chwilę wolności.
- U mnie całkiem nieźle - powiedział po chwili, przesuwając teczkę z materiałami na środek biurka. - Udało mi się napisać dwa opowiadania, na zaplanowanych siedem. Postawiłem na temat "Co jeśli zwierzęta mogłyby mówić".
Uśmiechnął się, wyraźnie zadowolony ze swojej koncepcji. Chciał w nią wcisnąć jak najwięcej uniwersalnych przekazów, które mogłyby konkurować z Małym Księciem i podobnymi utworami. Oczywiście obowiązkowo pojawił się w niej żółw, którego postać chodziła za nim od czasu wizyty w oceanarium.
 
 
Grace Prescott
[Usunięty]

Wysłany: 2016-04-22, 19:11   

Widząc przesunięty w jej stronę papierowy kubek z kawą spojrzała najpierw na chłopaka potem na kawę. Jednak nie mogła czekać w nieskoŃczoność, bo właśnie w tym momencie ratował jej życie.
- Dziękuję, jestem ci dozgonnie wdzięczna- powiedziała chwytając za kubek i przykładając go do ust, uśmiechnęła się od ucha do ucha czując jak kawa napełnia jej kubki smakowe.
- Aż tak widać?- zapytała i dotknęła lekko swojej twarzy. Nie żeby ją to jakoś martwiło, lubił dobrze wyglądać, ale zmęczenia już nie da się kontrolować. Jednocześnie wybrała taki zawód, że raczej w różnych warunkach musi prezentować się jak najlepiej.- Ratujesz mi życie- powiedziała i podniosła kubek jakby wznosiła toast i posłała mu ciepły uśmiech.
Wysłuchała go uważnie i kiwała głową z aprobatą. Odkąd zaczęła tu staż to nie mogła się nadziwić wszystkim pisarzom. Trzeba mieć tak otwartą głowę do tego żeby non stop pisać i wymyślać jakieś fikcyjne wydarzenia i postacie.
- Postaram się sprzedać to jak najlepiej mogę- powiedziała kładąc dłoŃ na stosie papierów. Tego też mogła się tu nauczyć. Obojętnie gdzie by w przyszłości nie pracowała musi pełnić funkcje reprezentatywną wszystkiego co będzie ją to dotyczyło i umieć coś sobą zaprezentować w imieniu tej firmy.- Widzę, że nie brakuje ci pomysłów- dodała i lekko przechyliła głowę przypatrując się chłopakowi. Musiał być dość wrażliwą osobą skoro zajmuje się głownie pisaniem rzeczy o takiej tematyce. Przynajmniej Grace tak myślała.
 
 
Theodor Emerson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-04-23, 12:25   

W jego przypadku to jego lekarstwa szybciej stawiały go na nogi, niż kofeina. Kto wie, co było w tych proszkach, chyba wszystkiego po trochu. Gorzej było wieczorem, gdy był już tak zmęczony, że kładł się na łóżko i zasypiał. No, ale czego się nie robi, żeby pokonać chorobę.
- Nie ma sprawy - mrugnął do Grace porozumiewawczo. Wiedział jak to jest siedzieć w papierach do późna. w podobnych warunkach powstawały jego opowiadania. Zwykle to właśnie w nocy dokonywał korekty swoich tekstów, jeszcze przed radioterapią. Teraz nie miał na to za bardzo siły, więc spotkanie z Grace było bardzo pomocne.
- Nie... - pokręcił głową, no, ale coś tam mu zaświtało, że brunetka ma trochę zaspany wyraz twarzy. - Z resztą, to i tak nie ujmuje ci urody.
Uśmiechnął się, przerzucając swoją uwagę na kawę. No co, lubił komplementować kobiety, zwłaszcza, gdy były one jak najbardziej zgodne z prawdą.
- Dziękuję, ty też ratujesz mi życie - uśmiechnął się z wdzięcznością. Gdyby teraz musiał ogarniać jeszcze błędy w tekstach, interpunkcję, albo logikę zdaŃ, byłby kompletnie wyczerpany. A przecież musiał jeszcze mieć trochę siły, żeby iść na zakupy, dotrzeć do akademickiej łazienki i tak dalej. Mama proponowała mu co prawda, aby na czas terapii przeniósł się do domu, ale jak na razie nie był co do tego zdecydowany. W akademiku też czuł się dobrze. Po za tym, miał tam pod ręką swoją najlepszą przyjaciółkę.
- Niestety, nie wszystkie da się przenieść na papier - zmarszczył brwi w zamyśleniu. - Tam, gdzie dwójka ludzi, cztery różne opinie i jeszcze więcej historii z życia... napisałbym całą tonę książek, gdybym chciał wykorzystać swoje koncepcje, niestety nie mam aż tyle czasu.
Wzruszył beztrosko ramionami. Jego marzeniem było utrzymywanie się z pisania, ale czy kiedykolwiek mu się to uda? Część pisarzy prowadziła nawet wykłady na uczelniach, wyjeżdżała na konferencje, miała podpisane kontrakty z firmami... dla niego był to jak na razie nieuchwytny cel.
 
 
Grace Prescott
[Usunięty]

Wysłany: 2016-04-25, 12:30   

Uśmiechnęła się szeroko słysząc jego słowa Grace zawsze lubiła sprawiać ludziom radość, więc jeszcze bardziej cieszyła się kiedy ktoś lubił spędzać z nią czas. Może i tego czasu nie było za dużo przez ten dzisiejszy styl życia, ale zawsze starała się pamiętać o ludziach. W młodości jej rodzina zawsze jej wypominała, że umiała za bardzo poświęcać się dla innych i bali się, że ktoś ją skrzywdzi. Bywali i tacy, ale w koŃcu to życie i nigdy nic nie wiadomo. A słysząc jego komplement lekko skinęła głową i poprawiła włosy.
- Więc jesteśmy super bohaterami- powiedziała prostując się i wypinając klatkę,jakby miała zaraz ocalić ludzkość. Jednocześnie nawiązała do literatury dziecięcej, którą zajmuje się teraz chłopak- możesz ująć to gdzieś tam w swoich rękopisach- dodała machając ręką na znak, że to takie oczywiste i będzie z tego świetna historia.
- Dasz radę- powiedziała odnośnie słów chłopaka o jego celach- małymi krokami- i pokiwała znowu głową i pokazała ręką żeby był spokojny. Wierzyła w to, że sukces przychodzi do dobrych ludzi, którzy ciężko na niego pracują i są uczciwi. Theodor wydawał się jej być jednym z nich, zwłaszcza jeśli naprawdę lubi to co robi. Wstała i odłożyła dokumenty chłopaka na swoje biurko, naklejając na nich małą karteczkę żeby o nich nie zapomnieć. To był jej sposób na organizację sobie pracy, bo inaczej pewnie dawno by zginęła- a to będzie pierwszy z nich lub kolejny- położyła dłoŃ na dokumentach by utwierdzić w tym chłopaka. Wróciła miejsce i zakładając nogę na nogę chwyciła za kubek by po raz kolejny rozkoszować się kawą.
 
 
Theodor Emerson
[Usunięty]

Wysłany: 2016-04-27, 21:57   

Byli w takim razie bardzo do siebie podobni! Jeśli o Theodora chodziło, mama też mu coś tak gadała, żeby nie dał się wykorzystać jakiejś dziewczynie, że lepiej się najpierw ustawić w życiu, a nie latać za ludźmi. Niby trochę prawdy w tym było, po za tym, Theo wcale nie miał w planach szukania sobie dziewczyny! Przynajmniej nie teraz, kiedyś w szkole średniej pewnie oglądał się za wieloma przedstawicielkami płci pięknej, no, ale niestety dla niego uczucia były najważniejsze, więc żadne one-night standy go nie interesowały.
- Oczywiście! - uniósł energicznie zaciśniętą pięść do góry. W sumie to kiedyś myślał nad taką koncepcją sci-fi, że ludzie wymyśliliby lek na raka, a osoby, które go brały mutowały nowotwór w jakieś super moce. Taki Theodor mógłby latać, przenikać ściany, albo skakać 10 razy wyżej! Może nawet coś takiego by się przyjęło, ale on jak na razie siedział w literaturze dziecięcej. Co nie znaczyło, że w przyszłości nie może się przerzucić na inne gatunki dla bardziej dojrzałych czytelników.
- Miło jest mieć kogoś do pomocy, przedzieranie się przez moje wypociny bywa męczące - zaśmiał się pół żartem, pół serio. Zawsze starał się z oczyszczonym umysłem podchodzić do pisania, ale równocześnie co jakiś czas różne rzeczy mogły się tam wkraść. W koŃcu nie raz zarywał nockę, żeby coś dopisać. Pewnie nawet opróżnił wtedy jakąś kawę, chociaż wolał je sukcesywnie ograniczać.
- Podziwiam cię, że się w tym wszystkim odnajdujesz - powiedział z uznaniem, mieszając słomką w swoim kubku. Może jego też czeka podobna praca? Po jego kierunku możliwości było wiele, zaczynając od wydawnictwa, na badaniu starożytnych tekstów koŃcząc.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

POSZUKUJEMY!

Jeśli jest ktoś chętny wesprzeć administrację od strony porządkowej, czy też pomóc w kwestii tematyki eventów i wydarzeń losowych - zapraszamy do zgłoszenia się na moderatora

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 7