Poprzedni temat «» Następny temat
Galeria sztuki Nemesis
Autor Wiadomość
Sofia de Lorenzo Lovegood


Sofia de Lorenzo Lovegood

We are all lonely

AND WE ALL WANT SOMEONE TO tell us we are beautiful


39

Wysłany: 2017-12-01, 22:40   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Pata


Choć z jednej strony Sofia zawsze życzyła bratu wspaniałej rodziny, kochające żony i ślubnego dziecka, to chyba już jej nie przeszkadzała myśl, że Felix jest sam. Zdecydowanie bardziej niekomfortowo czułaby się, gdyby faktycznie nad ranem w drodze do kuchni czy łazienki natknęła się na nimfetkę piętnaście lat młodszą od nich obojga, która w podskokach wracałaby do jego sypialni, powiewając gęstym włosiem i trzęsąc jędrnym biustem. Potrafiła zrozumieć, że młoda i ładna kobieta pociąga mężczyzn, w tym jej brata, ale chyba wydawało jej się, że Felix ma odrobinę trochę więcej godności i jednak postawi na panie bliżej swojego wieku. Kiedyś każda jej opinia na jego temat zostanie w koŃcu zweryfikowana, bo najwidoczniej wciąż miała w głowie obraz brata idealnego, a nie Felixa takiego, jakim był w rzeczywistości.
Uśmiechnęła się, słysząc jego słowa. Nie chciała, by brał ją za marudę, którą i tak pewnie była, ale cieszyło ją, że przyjął to do wiadomości. Jeszcze bardziej ucieszyło ją to, że spodobały mu się obrazy, które pokazała, ba, że zgodził się na to, aby zawisły w jego domu. Pewnie za kilka chwil na jednym z nich pojawi się karteczka z rezerwacją, a za jakiś czas Felix będzie mógł podziwiać nagie pośladki na tle zachodzącego słoŃca w swoim salonie.
- To wspaniale. Jeszcze raz dziękuję, że przyszedłeś – obdarzyła go kolejnym uśmiechem. – Muszę iść porozmawiać z innymi gośćmi, Phyllis potrzebuje mojego wsparcia. Rozglądaj się, gdzie chcesz i korzystaj z szampana, ile chcesz. Może jeszcze potem uda mi się cię złapać, a jeśli nie, to zobaczymy się w domu – nachyliła się ku niemu, by delikatnie ucałować jego policzki. Poprawiła jeszcze jego kołnierzyk, a potem poklepała po ramieniu. Może faktycznie, prawie jak matka. Prezentował się nienagannie, a Sofia naprawdę cieszyła się, że się pojawił, jego wsparcie było dla niej bardzo ważne. Nie mogła mu jednak poświęcić całej swojej uwagi, pożegnała się więc, odwróciła i odeszła, niknąc w tłumie i zostawiając go samego ze sztuką, którą mógł kontemplować nawet do koŃca tego wieczoru.

/zt.
 
 
Sofia de Lorenzo Lovegood


Sofia de Lorenzo Lovegood

We are all lonely

AND WE ALL WANT SOMEONE TO tell us we are beautiful


39

Wysłany: 2018-08-07, 02:00   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Pata


ciuszek

Wernisaż, który Sofia zorganizowała tego wieczoru, był dla niej sporym wydarzeniem – a także, oczywiście, sporym wyzwaniem. Odpowiadało jej to. Impreza zajmowała jej myśli od dobrych kilka tygodni. Chyba żadnemu innemu, jak do tej pory, nie poświęciła tyle uwagi. Wszystko musiało być przecież dopięte na ostatni guzik. Na żadną wpadkę nie mogła sobie pozwolić. Nie tylko wystawiała prace swoich podopiecznych, które uważnie selekcjonowała, ale także swoje, bo po pierwsze – galeria potrzebowała zastrzyku gotówki, a choć ona sama miała na koncie wciąż sporą sumę, którą odziedziczyła po mężu, to jakoś wolała tego wszystkiego nie roztrwaniać na raz, a po drugie, powoli brakowało jej miejsca, by gdzieś składować te wszystkie obrazy. Miała momenty, że płótna barwiły się pod jej ręką niemal jak w fabryce, w trakcie masowej produkcji. Każde było inne, w każe wkładała duszę, a jednak wciąż ich przybywało w zastraszającym tempie. Co więcej lepszego mogła zrobić, niż je sprzedać? Część na pewno oddała za darmo, bo dlaczego nie, coś mogło zawisnąć w salonie jej brata, coś w jakimś szpitalu albo sierociŃcu, a coś poszło po prostu na charytatywną licytację. Teraz jednak przyszła czas na sprzedaż. A że udało ściągnąć jej się krytyków i koneserów sztuki, jakim należy się najwyższa szacunek, musiała zadbać o wszystko – cholera, nawet o transport z hotelu do galerii, i z powrotem.
Udało jej się znaleźć kierowcę z polecenia, który zgodził się pracować w ten weekend dla niej. Szczodrze mu zresztą zamierzała zapłacić, do tego, jeśli tylko był zainteresowany, miał wstęp na wernisaż, kolację i wszelkie przekąski w cenie. Tylko szampan nie był dla niego, ale to chyba oczywiste? Sofia była zadowolona z jego usług. W ogóle była zadowolona, bo wernisaż się udał, wiele obrazów zostało sprzedanych, wiele słów uznania uleciało w kierunku jej i innych autorów prac, i generalnie – lepiej być nie mogło. Część gości wybrała się w drogę powrotną spacerem, ale część korzystała z usług Chrisa Bakera, po to w koŃcu został wynajęty. Kiedy Sofia pożegnała ostatnich gości, którzy wsiedli do jego samochodu, wróciła do środka galerii, by dopilnować, czy ludzie od cateringu sprzątają, jak należy. Chris miał jeszcze wrócić po zapłatę. Część, jako zaliczkę, dała mu wcześniej, ale większość miała trafić w jego ręce dopiero po zakoŃczeniu pracy. Prosty i raczej oczywisty układ. Sama też zabrała się za sprzątanie, i tak musiała przecież na niego zaczekać, dopiero potem będzie mogła udać się do domu. Prawdopodobnie też wybierze się spacerem. To byłby cud, gdyby udało jej się trafić na jakiś nocny autobus.
 
 
Chris Baker


Christian Baker

Prywatny kierowca

Podkochuje się w Elizabeth


32

Wysłany: 2018-08-07, 12:07   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Jenna, Adam, David
   Nazywaj mnie: Aga


Chris miał wolny weekend, co nie zdarzało się zbyt często. Zamierzał odpocząć, spotkać się ze znajomymi i wyjść na piwo, na które nigdy nie miał czasu lub możliwości wypić. Ale kiedy zadzwonił znajomy, który od czasu do czasu załatwiał mu dodatkową robotę, postanowił się zgodzić i po prostu zmienił plany. Chris był człowiekiem, który kochał swoją pracę, a do tego oszczędzał na przyszłość, więc każdy zastrzyk gotówki traktował jako coś dobrego. Poza tym lubił pomagać, bo tak go wychowano i tak naprawdę rzadko się nie zgodził na poratowanie potrzebującego.
Przyjechał pod wskazany adres punktualnie, bo doświadczenie nauczyło go, by wyjeżdżać wcześniej. Opracował sobie też odpowiednią trasę, by nie mieć większych problemów po drodze. Przezornego Pan Bóg strzeże - podobno.
Był gotów pomóc w byle czym, byle mieć co robić. Nie tylko musiał jeździć, facet zawsze się do czegoś przyda. A co do wieczoru, pewnie, mógłby wyjść do jakiejś knajpki i tam przesiedzieć czas wydarzenia kulturalnego, ale postanowił zobaczyć, co i jak. Nie był może znawcą sztuki, ale ją lubił. Miał okazję, więc z niej korzystał. Dodatkowo był i tak elegancko ubrany, więc nie wyróżniał się szczególnie z tłumu. Cały czas chodził od obrazu do obrazu i starał się interpretować po swojemu. Czasem słuchał jak znawcy rozmawiają o dziełach i chłonął tę wiedzę, bo kto wie, czy mu się to w przyszłości nie przyda. Skorzystał także z poczęstunku, skoro miał taką możliwość. Ogólnie mówiąc wyniósł z tego wieczoru wiele dobrego i z uwagą patrzył i słuchał wszystkiego, co się wokół niego działo.
Ale wszystko ma swój koniec, prawda? Wkrótce potrzebowano jego usług i poodwoził gości, których miał zabrać z galerii. A kiedy wszyscy, którzy mieli zostać odwiezieni, trafili pod swoje adresy, Chris wrócił by otrzymać swoją zapłatę. Cieszył się, że trochę zarobił, pieniądze zawsze się przydadzą.
- To był interesujący wieczór - powiedział, gdy znalazł już Sofię. - Gratuluję sukcesu - powiedział szczerze. Cieszył się, że poszło tak, jak chciała. Baker zawsze życzył innym dobrze, więc cieszył się, że wziął udział w czymś, co wyszło na dobre.
- Mogę pomóc w czymś jeszcze? - zapytał. Nie wyciągał ręki po pieniądze. Przecież i tak wiadomo, że zapłatę dostanie. Pytał, bo naprawdę mógł się na coś przydać. No chyba...
_________________
 
 
Sofia de Lorenzo Lovegood


Sofia de Lorenzo Lovegood

We are all lonely

AND WE ALL WANT SOMEONE TO tell us we are beautiful


39

Wysłany: 2018-08-09, 22:30   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Pata


Sofia może nie było znowu aż tak bardzo potrzebująca, gdyby się Chris nie zgodziłby, znalazłaby pewnie kogoś innego, albo w ostateczności zaklepałaby taksówki. Oferowała jednak całkiem niezłą zapłatę za poświęcenie odrobiny czasu i zrobienie tak naprawdę tylko kilku kursów, choć ostatecznie Chris pewnie zrobił ich jeszcze mniej, niż mu początkowo mówiła. Cena się jednak nie zmieniła. Argentynka lubiła, kiedy jej współpracownicy wynosili więcej, niż same pieniądze czy sam biznes. Było jej miło, że kierowca nie wyszedł, a postanowił zostać na wernisażu, chociaż sama nie mogła poświęcić mu czasu, musiała się skupić na potencjalnych kupcach obrazów. Jasne, niech korzysta. To dobrze, jeśli udało jej się sprawić mu odrobinę przyjemności.
- Och, dziękuję. Pełny sukces będzie wtedy, gdy jak najmniej osób się rozmyśli, ale wydawali mi się być dość zdecydowani - i właściwie odkąd organizowała wernisaże w swojej własnej galerii, zazwyczaj koŃczyły się one sukcesem, choć może ten jeden wydawał jej się być lepszym od innych. - Zapraszam do biura, rozliczymy się do koŃca i będzie pan wolny - ręką wskazała mu kierunek. - Podobało się panu? - posłała mu przyjazny uśmiech. Opinia przypadkowych ludzi, niezwiązanych ściśle ze sztuką, też się dla niej liczyła. Nie była zdania, że sztuka jest zarezerwowana tylko dla wybraŃców. Wręcz przeciwnie, ona sama swoimi obrazami pragnęła poruszać jak najwięcej zmysłów w jak największej liczbie osób. Nie tylko w krytykach czy koneserach. - Och, nie wiem, chyba nie, kelnerzy powinni uwinąć się szybko, a pokaz będę zdejmować w następnym tygodniu. Teraz chcę zamknąć szybko, wszyscy jesteśmy zmęczeni, pan też, jestem pewna. Jutro galeria jest zamknięta, więc zrobimy sprzątanie - pokiwała głową. Nie zamierzała go wykorzystywać, ale zresztą i nie było specjalnie do czego. Otworzyła drzwi biura i przepuściła go, by wszedł do środka. Nie będą się przecież rozliczać w biegu.
 
 
Chris Baker


Christian Baker

Prywatny kierowca

Podkochuje się w Elizabeth


32

Wysłany: 2018-08-10, 12:06   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Jenna, Adam, David
   Nazywaj mnie: Aga


Chris uśmiechnął się do niej. Naprawdę uważał, że wyszło doskonale. Pełna profesjonalność. Na szczęście goście byli hojni i wydawało się, że byli bardzo zadowoleni. Jemu też się podobało. W prawdzie rzadko miał okazję tak obcować ze sztuką, ale to było naprawdę interesujące.
- Wszyscy wydawali się usatysfakcjonowani. No i obrazy były ciekawe, może nie znam się jakoś szczególnie na sztuce, ale sam jestem - niespełnionym, ale zawsze - artystą, więc czuję jaką to ma siłę przekazu - mówił jak najbardziej poważnie.
- Cieszę się, że mogłem w tym uczestniczyć. To było ciekawe doświadczenie - dodał, a później podążyli razem w stronę biura, co by się rozliczyć.
- Bardzo mi się podobało - przyznał. - I mam nadzieję, że to nie ostatni raz, gdy w czymś takim brałem udział. Człowiek uczy się przez całe życie, żywię nadzieję, iż wyniosę z tego eventu jak najwięcej dobrego - Chris był też człowiekiem, który lubił się dzielić z innymi tym, co miał. Chodził na różne imprezy dobroczynne, więc nie był skąpcem, dzielił się pieniędzmi z potrzebującymi. Było go wszędzie pełno po prostu.
- Cieszę się, że mogłem pomóc. Na co dzieŃ pracuję jako prywatny kierowca, ale nie mam nigdzie wstępu. Dzisiaj mogłem w tym uczestniczyć i bardzo za to dziękuję - przecież mógł siedzieć w samochodzie i czekać na ludzi, których miał wozić. A tu mógł brać udział w tym wydarzeniu, co bardzo mu się podobało.
Wysłuchał odpowiedzi Sofii, co do ewentualnej pomocy w czymś jeszcze i pokiwał głową.
- Rozumiem - odparł. - A może panią trzeba odwieźć? - zapytał. No co, widać było, że jest zmęczona i też ma dość, a on tak czy inaczej miał do zrobienia jeszcze kurs. Co za różnica którędy i z kim pojedzie, prawda?
Wszedł do biura i tam kontynuował:
- Zapewniam, że to nie byłby kłopot. I żaden dodatkowy koszt - dodał naprędce, co by mieli jasność. - I tak muszę jeszcze zajechać do bazy, by zostawić samochód - wyjaśnił. Gdyby tylko chciała, mógłby ją podrzucić. Spojrzał na nią wyczekująco i czekał na odpowiedź. Pieniądze mogły jeszcze chwilę poczekać.
_________________
 
 
Sofia de Lorenzo Lovegood


Sofia de Lorenzo Lovegood

We are all lonely

AND WE ALL WANT SOMEONE TO tell us we are beautiful


39

Wysłany: 2018-08-25, 14:54   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Pata


Uśmiech na twarzy Sofii stawał się coraz szerszy, kiedy Chris mówił o tym, że poczuł przekaz. O to przede wszystkim jej chodzi, gdy tworzy, poza oczywiście przelaniem własnych emocji na płótno.
- Naprawdę, niespełnionym artystą? Jaka dziedzinie? - spytała zaciekawiona. Artystów zawsze warto poznać, nawet niespełnionych, choć ta opcja wydawało jej się być trochę przygnębiająca. Zawsze chciała spełniać się w tym, co było jej pasją, i było jej przykro patrzeć na innych, którzy nie mieli takiej możliwości. Zdawało jej się, ze Chris, jako kierowca, faktycznie niewiele ma ze sztuką w swym życiu do czynienia. Oczywiście mógł coś oglądać, ale tworzyć? Być może, w wolnym czasie. Gdyby tylko chciał, mogłaby mu pomóc, ale nie zamierzała się z niczym narzucać. - Też mam taką nadzieję. Jeśli tylko kiedyś będziesz chciał, możesz tu przyjść. Myślę, że nie będę potrzebować kierowcy, nie szybko - roześmiała się cicho - ale galeria jest zawsze otwarta - przynajmniej w granicach podanych godzin, ale te są dość obszerne. Chwilowo nie planowała większych wernisaży, jeśli już miała się za jakieś brać, to najwyżej coś małego, bez tak istotnych gości, by organizować im jeszcze transport. Nie wyobrażała sobie też, że miałaby mu kazać siedzieć w aucie, i to przez kilka dobrych godzin. Oczywiście mógł sobie gdzieś pojechać, coś zjeść, czy się nawet przespać, ale jego obecność w żaden sposób nie przeszkadzała, a sama Sofia była zdania, że każdy człowiek powinien mieć dostęp do sztuki. Sztuka rozwijała człowieka, uspokajała jego zmysły, pozwalając im dogłębniej odbierać istotne bodźce, które były przecież ważne dla każdego człowieka, choć nie wszyscy to zauważali.
Pokręciła głową i odrobinę pobladła, gdy mężczyzna podtrzymał swoją propozycję. Wcale jej się to nie podobało. Nieważne, jak bardzo na rękę by jej to nie było, wolała chyba wracać pieszo po nocy, ale po prostu zostać w galerii i tu się przespać. To było dla niej sto razy lepsze, niż wejście do samochodu. Nim jednak zdążyła odpowiedzieć, rozległo się pukanie do drzwi gabinetu. Sofia cicho przeprosiła Chrisa i otworzyła je jeszcze raz. Jeden z kelnerów zakomunikował jej, że skoŃczyli wstępne sprzątanie, a ponieważ resztą mieli zająć się jutro, będą zbierać się do domu. Sofia nie miała oczywiście nic przeciwko, taka była umowa, więc tylko przytaknęła skinięciem głowy. To była w chwila, w trakcie której trochę się uspokoiła, ale propozycja Chrisa wyprowadziła ją odrobinę z równowagi. Nie powiedziała już nic, bo nawet nie wiedziała, co mogłaby. Zamiast tego wyjęła z kieszeni kluczyk, którym otworzyła szufladkę w biurku, miejsce za którym przed chwilą zajęła, i wyciągnęła z niego plik banknotów, z których zamierzała odliczyć Bakerowi odpowiednią sumę. Zrobiła to, podając taką kwotę, na jaką się wcześniej umawiali. Przesunęła banknoty po biurku, w jego stronę.
- Proszę, licz jeszcze raz - pewności nigdy za wiele, a ona chciała, by wszystko było jasne.
 
 
Chris Baker


Christian Baker

Prywatny kierowca

Podkochuje się w Elizabeth


32

Wysłany: 2018-08-27, 12:19   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Jenna, Adam, David
   Nazywaj mnie: Aga


Chris pokiwał głową.
- Muzyka. Miałem kiedyś zespół. Gram na perkusji i gitarze, czasem śpiewam - wyjaśnił. - Towarzyszy mi ona przez całe życie i chyba nie chcę się od tego uwolnić. Jak się coś kocha, to się z tym żyje. Dlatego potrafię dostrzec pasję w pracach innych, nieważne w jakiej dziedzinie.
Chris był i słuchowcem i wzrokowcem, widział piękno we wszystkim, co go otaczało. Miał bogatą wyobraźnię i korzystał z niej jak najczęściej. Uwielbiał pracę artystów, miał wrażenie, że ich rozumie i patrzy na wiele spraw ich oczami.
Sztuka była dla niego czymś ważnym. Nie miał może zbyt wiele czasu na jej podziwianie, ale kiedy mógł, robił to. Dla niego ten wieczór był wręcz magiczny i spotkanie ze sztuką uznał jako coś cudownego. Chciał to kiedyś powtórzyć. Jego towarzyszka miała do tego wszystkiego głowę i było co podziwiać.
- Naprawdę, to nie kłopot - nie miał pojęcia co kierowało kobietą, gdy odmówiła odwiezienia się. Skąd miał wiedzieć, co się działo w jej głowie, prawda? - Nie powinna pani sama się kręcić po okolicy o tej porze - mówił poważnie. Teraz można było trafić na wielu pijanych i nieuczciwych ludzi. Ale nie nalegał. Po prostu przekazał jej to, co myślał o sytuacji. A ona zdecyduje sama, co robić.
Kiedy go przeprosiła, potaknął i czekał cierpliwie na dalszą część rozmowy. Wszyscy się zbierali, z tego co usłyszał. Miała zostać sama? Nie pasowało mu to.
Gdy wróciła i po chwili wręczyła mu pieniądze, miał je od razu schować do kieszeni, ale powiedziała, by przeliczył.
- Nie, nie trzeba - powiedział po chwili i jak chciał, tak zrobił. Po prostu schował je i tyle. - Dziękuję - dodał.
- Na pewno nie da się pani przekonać do podwiezienia? - zapytał jeszcze raz. - Jeśli chodzi o prędkość, mogę jechać naprawdę wolno, to nie problem.
_________________
 
 
Sofia de Lorenzo Lovegood


Sofia de Lorenzo Lovegood

We are all lonely

AND WE ALL WANT SOMEONE TO tell us we are beautiful


39

Wysłany: 2018-09-23, 22:05   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Pata


- Och - uśmiechnęła się, słuchając o pasjach Christophera. Oczywiście, że doceniała piękno sztuki, jaką jest muzyka. Wydobywanie dźwięków z instrumentów, przekazywanie emocji w głosie to coś niesamowitego, czego zresztą ona sama nie potrafiła robić, nawet, jeśli zdecydowanie bardziej wierzyła w komponowanie, tworzenie nowej muzyki, niż odtwarzanie czegoś już raz zagranego. Pewnie całym sercem hejtuje wszelkie covery, choć niekoniecznie sama o tym wie, bo nie zna się na tym i nie przykłada do tego wagi. - Pasja to cudowna rzecz. Sprawia życie lepszym, bogatszym, pełniejszym. Bez pasji nie ma po co żyć - potrząsnęła głową, w zupełności aprobując jego słowa. Właściwie, mogła tak rozmawiać godzinami - o pasji i o sztuce, o wyrażaniu własnych emocji, o przekształcaniu świata w sztukę, jego piękna i brzydoty, dobra i okrucieŃstwa. Sztuką można było wyrazić tak wiele, nie chciała jednak zatrzymywać Bakera, to byłoby zupełnie bezcelowe, zwłaszcza, że ta noc zmęczyła trochę także ją.
Nie mógł wiedzieć, co siedziało w jej głowie, choć ona sama czasami miała wrażenie, że to wszystko, co tam tkwi, powinno wyciec na zewnątrz i dać jej święty spokój. Nie było to jednak możliwe, a ona słowami nie potrafiła wyrażać tak dobrze, jak obrazami. Nie chciała też przecież obarczać mężczyzny historią jej życia, to byłoby zupełnie bez sensu.
Kręcenie się o tej porze po ulicach Bostonu czy zostanie samej na noc w galerii nie było jej wcale obce, ale... pierwszy raz od dawna czuła, że chce i może położyć się w łóżku i zwyczajnie odpocząć. Podwiezienie samochodem miało same plusy, poza tym jednym, który nie pozwalał jej wsiąść do żadnego auta przez ostatnie prawie trzy lata.
Zacisnęła usta w cienką linię, wpatrując się w dłonie Chrisa, kiedy chował pieniądze, i próbując na szybko przetworzyć informacje, jakie wynikały z jego słów. Zamknęła szuflady w biurku, przekręciła na klucz te, w których były zamki i podniosła się z krzesła, poprawiając suknię i łapiąc za torebkę.
- Skoro pan tak nalega... będę wdzięczna - skinęła głową, choć jej mina wcale tego nie wyrażała, bo i nie było to prawda. Wiedziała jednak, że należy tak odpowiedzieć. Baker chciał przecież dobrze, a ona... przez chwilę miała nadzieję, że faktycznie będzie w stanie zmusić się i wsiąść do jego samochodu. Może lepiej, gdyby wcale nie jechał tak wolno. Im szybciej Sofia wysiądzie, tym lepiej dla nich wszystkich.
Podeszła do drzwi, czekając, aż mężczyzna przez nie wyjdzie, by mogła je zamknąć. Wszystkie drzwi po kolei zamykała na klucze, których pęk na koniec wylądował w jej torebce. Po drodze do wyjścia zgarnęła jeszcze swój płaszcz, który narzuciła na ramiona, a w koŃcu zgasiła ostatnie światła i zamknęła także główne wejście. Spojrzała wyczekująco na Chrisa. To w którą stronę ten samochód?
 
 
Chris Baker


Christian Baker

Prywatny kierowca

Podkochuje się w Elizabeth


32

Wysłany: 2018-10-07, 15:05   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Jenna, Adam, David
   Nazywaj mnie: Aga


- Święte słowa - podsumował kobietę Chris. Dobrze, że się rozumieli pod tym względem. Baker mógłby być muzykiem, gdyby nie to, że nic mu z tego nie wyszło. Ale kochał grać, śpiewać i tak samo potrafił docenić sztukę, którą był taniec, czy malarstwo. Był wrażliwy na sztukę, doceniał jej piękno i wiedział, co to znaczy mieć pasję. Mimo iż teraz jego głównym zajęciem była jazda samochodem, nie znaczyło to, że co innego lubi mniej. Bardzo wiele rzeczy grało w jego życiu najważniejszą rolę.
Zostało mu teraz czekać na decyzję Sofii, czy da się namówić na odwiezienie czy nie. Nie miał zamiaru nalegać jeszcze raz; jeśli powie stanowcze nie, to nie będzie się kłócił, ale na pewną całą drogę do siebie będzie się zastanawiał, czy aby coś jej się nie stało. Chris to dobry facet, z resztą jak się ma siostry, to się doskonale wie, co znaczy opieka wobec kobiet.
Ale zaskoczyła go odpowiedzią. Zgodziła się, a Christian się uśmiechnął.
- Będzie dobrze - i wyszli najpierw z gabinetu, a później z budynku, którego Sofia dokładnie zamknęła. Gdy upewniła się, że wszystko jest jak należy, mogli ruszyć ku pojazdowi.
- Tędy - wskazał kierunek, dobrze odgadując jej nieme pytanie. Szli w milczeniu ten kawałek drogi. Było blisko do zaparkowanego samochodu. Z resztą nie bardzo wiedział, co może powiedzieć. Był ciekaw, czy nie chciała jechać z obcym facetem, czy po prostu ma jakiś inny powód do tego, by się obawiać jazdy.
W końcu byli blisko i Chris nacisnął na pilocik przy kluczach, a samochód zamrugał światłami, wskazując dokładnie miejsce, w którym stał.
Będąc tuż przy pojeździe, wyprzedził Sofię i otworzył jej drzwi i zaprosił do środka. Miała ostatnią chwilę, by zmienić zdanie, ale Baker miał nadzieję, że jednak tego nie zrobi.
Jak wiemy, ostatecznie usiadła w środku i mężczyzna zamknął za nią drzwi. Później zasiadł za kierownicą i pierwsze co zrobił, to oczywiście zapiął pas bezpieczeństwa.
- No to w drogę - powiedział do pasażerki i przekręcił kluczyk. Ruszyli. Christian wolno wyjechał z parkingu i nim zjechał na główną drogę, zapytał o dokładny adres, pod który ma ją podrzucić. Dowiedziawszy się tego, wybrał odpowiednią trasę.
- Pojedziemy najkrótszą drogą - oznajmił. - I nie będę się spieszyć, słowo - faktycznie tak było. Mógł wycisnąć z tej maszyny o wiele więcej, ale obiecał, że będzie jechał wolno i ostrożnie i tak właśnie było.
_________________
 
 
Sofia de Lorenzo Lovegood


Sofia de Lorenzo Lovegood

We are all lonely

AND WE ALL WANT SOMEONE TO tell us we are beautiful


39

Wysłany: 2018-11-07, 21:11   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Pata


Bycie kierowcą mogło być tylko przelotne, z konieczności, ale równie dobrze także mogło sprawiać Chrisowi przyjemność, wcale nie mniejszą, niż sztuka w bardziej dosłownym tego słowa znaczeniu. Akurat Sofii samochody kojarzyły się tylko źle i sama niekoniecznie była w stanie coś z tym zrobić, o ile w ogóle by chciała. Czy nie byłoby to jednoznaczne z powolnym zapominaniem o mężu? Przejście do codzienności nad tym, co mu się przydarzyło, i to poniekąd z jej winy? Mimo tego, że upłynęły już niemal dwa lata, ona wciąż nie była na to gotowa. Nie było w ogóle takiej opcji.
Sama myśl o wejściu do samochodu wprawiała ją w dyskomfort, a kiedy szła za Chrisem w stronę jego pojazdu, zaczynała denerwować się coraz bardziej. Walka z samą sobą? To nie było dla niej,. Wolała uciec – czy to dosłownie, w podskokach, czy też po prostu zaszyć się w swojej pracowni i oddać w pełni tworzeniu.
Zawahała się przy wsiadaniu, w końcu jednak to zrobiła, z niezwykłą ostrożnością, jakby samochód miał ją poparzyć albo wybuchnąć przy zbyt gwałtownym ruchu. Była blada, a ręce jej drżały. Niewiele brakowało, by wpadła w panikę, no ale cóż, to na pewno nie pomogłoby Bakerowi dowieźć ją w całości do domu.
- Dziękuję – pokiwała głową, chociaż sama nie była pewna, czy to aby na pewno o to do końca chodziło. – Ale lepiej im szybciej wysiądę. Nie lubię za jazdą samochodem – uśmiechnęła się blado, przepraszająco, zaciskając dłonie na bokach siedzenia. Ostatecznie, nie poszło jej tak źle. Nie była przydatnym pasażerem, nie wdawała się w rozmowę, zamiast tego wolała skupić się na tym, by ustabilizować swój oddech, z którym szło jej coraz ciężej. W pewnym momencie miała poczucie, że musi wręcz walczyć o każdy kolejny wdech, ale na szczęście minęli kolejny zakręt i Sofia poznała już podjazd pod domem swojego brata. Nie poczekała nawet, aż Chris odpowiednio zaparkuje. Kiedy tylko zwolnił, odpięła pas, a gdy tylko auto się zatrzymało, otworzyła drzwi i wypadła na zewnątrz. Dosłownie – wypadła. Potknęła się o próg przy drzwiach, więc poleciała na chodnik. Upadłą na kolana, podparła się dłońmi, które zdarła, a nogi zaplątały się w sukienkę, którą miała dziś na sobie. Torebka leżała tuż obok, bo pociągnęła ją za sobą, ale kilka rzeczy wypadło z niej i potoczyło się po ziemi. Tego było dla Sofii już za wiele. Nie miała siły, by wstać, opuściła głowę, zasłaniając twarz włosami i poczuła, jak do jej oczu napływają łzy.
 
 
Chris Baker


Christian Baker

Prywatny kierowca

Podkochuje się w Elizabeth


32

Wysłany: 2018-11-09, 13:19   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Jenna, Adam, David
   Nazywaj mnie: Aga


Musiał przyznać, że Sofia była bardzo dzielna. Zerkał co jakiś czas na nią, widział jej niepewną minę i podejrzewał, że ma złe wspomnienia związane z jazdą, bo jak inaczej wytłumaczyć lęk, który był teraz łatwo dostrzegalny? Ale nie pytał. Nie chciał, by poczuła się jeszcze gorzej.
Udało mu się spełnić obietnicę i jechać jak najkrótszą drogą. Nie mieli po drodze żadnych przygód, nic się nie wydarzyło.
Kiedy byli już u kresu podróży, zakończonej sukcesem, stało się coś, czego nie mógł przewidzieć. Gdy zatrzymał pojazd, kobieta dosłownie wypadła z samochodu. Chris zareagował natychmiastowo. Ledwo zaparkował auto, wyskoczył z niego i po chwili stał przy kobiecie, która wyglądała, no cóż, żałośnie. Mało tego, zaczęła płakać. Chris przykucnął przy niej i odezwał się:
- Dobrze się pani czuje? - zapytał z troską. - Czy mogę jakoś pomóc? - naprawdę się zmartwił.
Sofia miała szczęście, że trafiła na kogoś, kto nie jest obojętny na ludzkie nieszczęście. A zdecydowanie wyglądała tak, jakby potrzebowała wsparcia. Miał nadzieję, że nie mieszka sama, bo widocznie potrzebowała towarzystwa i uwagi.
- Proszę mi podać rękę, pomogę pani wstać - nie mogła przecież zostać w takim stanie. Nie pozwoli na to. Gdyby po prostu wsiadł do samochodu i odjechał, gryzłoby go sumienie. Postanowił sobie, że nie odjedzie, dopóki Sofia nie będzie bezpieczna.
_________________
 
 
Sofia de Lorenzo Lovegood


Sofia de Lorenzo Lovegood

We are all lonely

AND WE ALL WANT SOMEONE TO tell us we are beautiful


39

Wysłany: 2018-11-10, 13:38   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Pata


Sofia nigdy nie określiłaby siebie jako dzielnej. Przecież wcale taka nie była. Ludzie dzielni potrafili z godnością stawić czoła przeciwnościom losu. Ona podchodziła do wielu rzeczy zbyt emocjonalnie i nie potrafiła sobie z nimi poradzić. Była temperamentna, jej temperament doprowadził do śmierci jej męża, przez co teraz ona boi się wsiąść do auta. Po wypadku wyjechała, zwyczajnie uciekając z Buenos Aires, ale demony przeszłości przyjechały tu za nią i nie chciały dać jej spokoju, nawet wtedy, gdy skupiała się tylko i wyłącznie na sztuce. Były widoczne w większości jej prac, dlatego niektóre były przerażające i nie podobały się każdemu.
Wcale nie chciała wyglądać żałośnie, zwłaszcza w obecności Chrisa, choć nie był on dla niej kimś istotnym w życiu, ale teraz niewiele mogła na to poradzić i chyba nawet bliżej się nad tym nie zastanawiała. Posłusznie podała Bakerowi rękę, korzystając z jego pomocy, bo sama pewnie nie dałaby rady wstać, a przynajmniej nie przez kilka następnych minut. Wstała powoli, opierając się o mężczyznę, a gdy już udało jej się stanąć na nogach, puściła go i otarła wierzchem dłoni policzki. Wbiła wzrok w zdarte nadgarstki wystające spod rękawów płaszcza. Pokręciła głową, a potem pokiwała nią, nie bardzo wiedząc, co właściwie chciała przekazać.
- Przepraszam. Pójdę już. Dziękuję za odwiezienie - pokiwała głową, trochę niepewnie, a trochę tak, jakby jeszcze nie do końca wiedziała, co się wokół niej dzieje. Nie czekała nawet na odpowiedź Bakera, zamiast tego wyminęła go i zupełnie ignorując rozsypane rzeczy na chodniku, ruszyła w kierunku domu. Przynajmniej nie wypadło jej nic ważne, żadne dokumenty czy telefon, a jedynie długopis, jakaś wizytówka, może pomadka. Chris nie musiał się o nią martwić, bo samochód najwyraźniej został usłyszany i drzwi domu się otworzyły, a czekał w nich na Sofię Felix. Jako lekarz na pewno dobrze zajmie się opatrzeniem jej ran, które powstały przy upadku. Szkoda tylko, że nie był w stanie uleczyć jej ran w psychice, ale jeszcze się nie znalazł taki, co mógłby jej na to coś poradzić. Chwilę później Sofia zniknęła wewnątrz budynku, nawet się na Chrisa nie oglądając.

/zt
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 6