Poprzedni temat «» Następny temat
inne
Autor Wiadomość
BostoŃczyk


BostoŃczyk

Wysłany: 2017-09-04, 19:17   inne


Poszukiwania


    ZASADY POSZUKIWAŃ:


Poszukiwania postaci X powinny być wstawiane wyłącznie z jej konta. Dzięki temu nie musicie już umieszczać opisów postaci na początku wiadomości, wszystkie informacje będą dostępne po kliknięciu w kartę.
Jeśli przyszedł Wam do głowy nowy pomysł na poszukiwania postaci X, choć jeden post już widnieje w temacie, należy albo edytować pierwszą wiadomość, albo wstawić całe poszukiwania od nowa, sygnalizując Administratorowi, że poprzedni wpis czeka na usunięcie.
Jeśli szukacie paczki znajomych albo przyjaciół z Bostonu, wystarczy wpisać się w czyjeś relacje, zamiast publikować kolejne poszukiwania z serii Szukam kumpli, nie mam żadnych wymagaŃ.
Prosimy o regularne aktualizowanie swoich poszukiwaŃ oraz usuwanie nieaktualnych fragmentów, gdy w jednym poście szukacie kilku postaci.



Prosimy stosować się do poniższego wzoru:


Kod:
<center><div class="poszukiwania">
<img src=TUTAJWKLEJSWOJEGOGIFA class="szukuzdjęcie">
<div class="szukuopis">TUTAJ MOŻESZ WPISAĆ KRÓTKI OPIS SWOJEJ POSTACI (DWA/TRZY ZDANIA)</div>

<div class="szukunazwa">TU WPISZ TYTUŁ POSZUKIWAŃ</div>
<div class="dataaktualizacji">Aktualne/Nieaktualne [TU WPISZ DATĘ]</div>
<div class="szukuopis2">OPIS POSZUKIWAŃ</div>

</div> </center>



 
 
Sofia de Lorenzo Lovegood


Sofia de Lorenzo Lovegood

We are all lonely

AND WE ALL WANT SOMEONE TO tell us we are beautiful


39

Wysłany: 2017-09-09, 21:31   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Pata




Tutaj możesz wpisać krótki opis swojej postaci. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit.


Poprzedni partner

Aktualne [9 września 2017]

Wymagania: Wiek 36-39, pochodzi z Argentyny z Ushuaia, jeszcze w wieku dwudziestu kilku lat mieszkał w Buenos Aires.
Opis postaci: Znali się od dziecka, Gabriel był wrednym dzieciakiem, który ciągał dziewczynki za warkocze i wtykał innym dzieciom patyki w tyłki, jednak w wieku nastoletnim zaczął zalecać się do Sofii, a ona jego zalety przyjęła. Po skoŃczeniu liceum wyjechali wspólnie do stolicy, gdzie przez jakiś czas mieszkali u brata Gaba, jednak przestało im się układać (delikatnie mówiąc), znalazł sobie inną i Sofię wyrzucił na bruk. Tu ich drogi się rozchodzą, od tamtej pory kobieta go nie widziała, mogą się spotkać w Bostonie przypadkiem, a mógł jakimś cudem za nią zatęsknić, dowiedzieć się czegoś ciekawego, zwyczajnie zechcieć ją odnaleźć.



Przyjaciółka od dziecka

Aktualne [9 września 2017]

Wymagania: Wiek 35-38, pochodzi z Ushuaia, mieszkała tam przynajmniej do 17 roku życia (tzn. gdyby była w wieku Sofii, wiadomo, można przesunąć tę granicę)
Opis postaci: Przyjaźniły się od dziecka, choć to zawsze Martina była tą bardziej towarzyską, zadziorną i charakterną. Nie była pięknością, ale chłopcy do niej lgnęli. Uczyły się razem, bawiły się razem, Sofia się u niej chowała, kiedy w domu źle się działo, mówiły sobie prawie o wszystkim. Po tym, jak Sofia wyjechała do Buenos Aires, ich drogi się rozeszły i kontakt trochę urwał - przecież jednak mogą go odbudować na nowo, nie tak trudno skontaktować się z babcią Lorenzo, która mieszka gdzie mieszkała, nawet, jeśli ledwo dycha.



Przyjaciel korespondencyjny

Aktualne [9 września 2017]

Wymagania: wiek 32-40 lat, pochodzi z jakiejś miejscowości w okolicach Buenos Aires, swego czasu był żonaty i miał czwórkę dzieci, ale przecież w każdej chwili mogło się to zmienić.
Opis postaci: poznali się poprzez międzyszkolny projekt korespondencyjny kiedy Sofia miała dziesięć lat i utrzymują kontakt do dziś. Dobrze im się pisze, choć widzieli się zaledwie parę razy w całym życiu. Miał żonę Angelę, która urodziła mu czworo dzieci, z czego troje jedno po drugim, generalnie są już całkiem podrośnięte. Mógł zabrać całą rodzinę do Bostonu, aby być bliżej Sofii, czy też z jakiegoś innego powodu, albo mógł porzucić rodzinę, uświadamiając, że to zawsze Sofię kochał (hehehe, dyrdymały). Jego na pewno przygarnie z otwartym serduchem, w koŃcu wspiera ją prawie od trzech dekad!
A, i swego czasu pracował w jakimś warsztacie, z czego raczej się cieszył.



Rodzina męża

Aktualne [9 września 2017]

Wymagania: chyba brak!
Opis postaci: Sofia wie tylko o tym, że Jose miał brata, jednak kim on był, nie ma pojęcia. Mógł mieć też więcej rodzeŃstwa. Ba, mógł mieć nawet dzieci. Sofia odziedziczyła teraz po mężu firmę i kupę hajsu, więc rodzinka może się upominać o swoją część spadku, albo zwyczajnie może chcieć złożyć jej kondolencje. A może braciszek wpadnie uknuć intrygę i się zakocha? (dyrdymały) Ze wszystkiego da się ukręcić niezłą fabułę. Plus ojciec Jose był Amerykaninem, a matka Argentynką.



Wszelkie zgłoszenia proszę słać do Lyelle!

 
 
Felix Lorenzo


Felix Lorenzo

Spent 24 hours, I need more hours with you.

I need a girl like you.


42

Wysłany: 2017-10-19, 10:41   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy





Nastoletniej miłości z koŃca świata

Aktualne [22 listopada 2017]

"Po ciężkim roku majsterkowania w warsztacie z kumplami poskładaliśmy stary motocykl i zapalił. Zgarnąłem blondynkę na tylne siedzenie i ruszyliśmy w stronę zachodu słoŃca. Szkoda, że nie pomyśleliśmy o tym, że paliwo się koŃczy i wracaliśmy w ciemnościach o własnych siłach. Właściwie prowadziłem pojazd, a w pewnym momencie i dziewczyna przylgnęła mi do ramienia, balast jeszcze bardziej mnie spowolnił i dotarłem do domu w środku nocy."

Tamtej nocy umarła jego matka i zawsze będzie sobie pluł w twarz tą przejażdżkę, ale stało się. Niegdyś jego nastoletnia miłość szybko kojarzyła się tylko z tą nocą i z tym wspomnieniem o stracie matki. Później wyjechał z Ushuaia i ich kontakt się urwał, ale chciałabym odnowić tą znajomość, więc fajnie jakby dawna znajoma pojawiła się w mieście. Może być ciekawie.



matki mojego syna

Aktualne [22 listopada 2017]

Chcę ożywić kwestię z synem, bo swego czasu na forum była postać matki Henrika - syna Felixa, ale zniknęła. Przez siedem lat Felix nie miał pojęcia o tym, że ma dziecko, dopiero gdy w mieście pojawiła się jego była dziewczyna (to za wiele powiedziane, bo Lorenzo nie bawi się w związki) prawda wyszła na jaw. Teraz Henrik ma jakieś 8 lub 9 lat, buduje relację z Felixem od ponad roku i fajnie gdyby na forum matka istniała, można byłoby coś ugrać fajnego. Ich relacja była burzliwa, głównie opierała się na seksie, ale coś ich zaczęło łączyć, a w takiej sytuacji Felix zazwyczaj ucieka i w dniu, gdy postanowił uciec od pani xyz ona chciała wyznać mu, że jest w ciąży. Nigdy nie wyznała i siedem lat żył w nieświadomości, rok już wie i stara się zbudować relację z synem, a to co działoby się między nim, a panią xyz do omówienia, ale liczę na jakieś śmieszne rodzicielskie kłótnie, dawne wypominki, pół żartem pół serio, nie chcę brnąć w poważny związek czy większe uczucia, bo to jest Felix i u niego nie ma na co liczyć.


_________________
 
 
WILLIE SHOEMAKER


WILLIE SHOEMAKER

Pracuje w zoo i ma własny gabinet

w Concord, gdzie mieszka!


35

Wysłany: 2017-10-19, 12:12   
   Multikonta: Tak, jestem uzależniona. [ Caroline ]
   Nazywaj mnie: Ancymon




Jest kiepskim kierowcą, ale świetnym weterynarzem.
Słodyczożerca, o dobrym sercu chociaż często wydaje się, że ta dobroć to tylko dla zwierząt, ale to nie prawda. Mieszka poza miastem, ale bywa w Bostonie kilka dni w tygodniu. Nie jest typem samotnika i lubi otaczać się ludźmi, szczególnie wygadanymi i znającymi się na żartach, ale życie potoczyło się tak, że póki co prowadzi je sobie w pojedynkę. No dobra, ma dwa psy, którym wyznawanie uczuć przychodzi bardzo łatwo, ale poza tym nic więcej.


była żona

Aktualne [22 listopada 2017]

Cała ich historia opisana jest w tym nie krótkim fragmencie biografii Williego, poniżej ↓
Ukryj: 
Jeszcze na studiach poznał dziewczynę, a jego późniejsze podróże do centrum miasta były spowodowane właśnie spotkaniami z nią. Nie wiedząc kiedy spędzał tam czas do świtu po którym jechał prosto za miasto do fabryki. Bywał wyczerpany, ale jak młody głupiec wydawało mu się, że miłością da się żyć i nie potrafił się z nią rozstać o rozsądnej porze. Spędzali razem wolne dnie i noce, pomieszkiwali razem trochę tu i trochę tam, wyjeżdżali do swoich rodzin, poznawali się coraz lepiej i zakochiwali się w sobie jeszcze mocniej. Po dwóch latach takie życie przeplatane pracą w fabryce, ciągłymi dojazdami stały się jednak wyczerpujące. Musiał coś zmienić, ale rzecz jasna nie partnerkę. Mając dwadzieścia sześć lat oświadczył się jej proponując jednocześnie, aby przeprowadziła się za miasto i aby właśnie w Westwood ułożyli sobie życie. Była zachwycona, a jego propozycja bardzo szybko zaczęła być wcielana w życie. Po roku czasu już stali przed swoimi rodzinami i składali sobie przysięgę, po której mieli być razem na dobre i złe, a złe... przyszło dość szybko. Może nie tak od razu, ale szybko. Willie zamieszkał wraz z żoną w miejscu gdzie dorastał, co wcale nie było kłopotliwe, bo rodzeŃstwo i tak uciekło do miasta, a rodzice wyremontowali poddasze całego pensjonatu przerabiając je na kącik dla siebie, co ułatwiało im zarządzanie tamtym miejscem. Ostatecznie wraz z żoną mieli coś fajnego już na starcie i postanowili trochę odświeżyć dom, ale to nagle przerodziło się w zbyt wielkie remonty. Ciągnęły się one miesiącami i chyba żadne z nich nie tak planowało spędzić pierwszych wspólnych chwil po ślubie, ale trudno rozgrzebali, był syf i nie było komu sprzątać. Pewnego dnia pojechał do pracy i wrócił po kilku godzinach oznajmiając, że fabryka po prostu została zamknięta. Upadła, a pracownicy stali się z dnia na dzieŃ bezrobotnymi. Ostatnimi latami żył tylko tą pracą na produkcji i, w chwili gdy został tak właściwie z niczym nie miał pojęcia co ze sobą zrobić, więc tygodnie gdy siedział w domu i miał zbyt wiele czasu dla siebie poświęcał na remonty, które przeplatały się z nerwami o wszystko. Potrafili wykłócać się o najdrobniejsze sprawy i to się kumulowało. W koŃcu ona postanowiła poprosić o pomoc ojca i to on zaoferował mu pracę w wielkim biurowcu, która polegała na odnalezieniu się w papierkowym bałaganie o którym tak naprawdę nie miał bladego pojęcia, więc początkowo był przydupasem szefa, który ma znajomości i nikt za nim szczególnie nie przepadał. Wcześniej nawet nie interesował się tym czym zajmuje się jej ojciec, a teraz sam stał się częścią biura rachunkowego i to tylko przez wzgląd na znajomości, więc głównie pilnował kalendarza szefa i zakładał teczki osobowe ludzi, a z czasem przychodziła reszta. Jechał o świcie do miasta, by znaleźć się w John Hancock Tower i siedział tam do późnego wieczora, każdego dnia będąc przeszkalany przez ludzi tam pracujących. Gdy wracał do domu padał na twarz więc ich sytuacja małżeŃska nie poprawiła się wcale na lepsze. Były nawet sytuacje w których nie opłacało się mu wracać do domu i zostawał na noc w mieście. Kłótnie o to, że dom jest w rozsypce, o to, że prawie się nie widują i o to, że jeszcze nie mają dzieci potęgowały nerwówkę i zwyczajnie już tego nie wytrzymał. W koŃcu pokłócili się dopuszczając do siebie słowa, że to wszystko było błędem i, że za szybko podjęli decyzję o ślubie, po czym on wyjechał do pracy, ona została sama sobie i nie miał zamiaru wracać na noc do domu, ale coś jednak go tchnęło, że za szybko się poddają i może da się to wszystko wyprostować. Zmienił zdanie gdy wrócił do domu, a jej nie było... była po drugiej stronie ulicy, widział ją przez szybę - całującą się z sąsiadem - i jedyne co mógł zrobić to wziąć wielki kamieŃ i rozwalić mu to okno, ale to nawet w małym stopniu nie wyrażało jego złości, gdzie dwoił się i troił dla niej, pod jej naciskiem pracował w mieście i zwyczajnie starał się. Miała kilka dni na wyniesienie się z jego rodzinnego domu, dni które on spędził w mieście wynajmując na szybko jakiś mały pokój hotelowy w centrum. W tym czasie złożył rezygnację w biurze jej ojca i upijał się w miejskich barach na całego. Gdy wrócił do Westwood nie było jej już w domu, został tylko wielki burdel który musiał teraz jakoś ogarnąć.

Szukam właśnie byłej żony, która mogłaby mu zatruwać życie, bo np. wynajęła mieszkanie naprzeciw jego w mieście, lub wprowadziła się do 'sąsiada', z którym zdradziła Williego, może usilnie chce być miła i naprawić stosunki między nimi, przeprosić, cokolwiek, mogła kupić psa i wybrać akurat jego na weterynarza... Chce trochę kłótni - z początku na poważnie, później pól żartem pół serio. Nie są już razem, każde z nich układa sobie życie po swojemu, ale chcę by sobie je zatruwali nawzajem odrobinę. Takie widmo przeszłości. :lol:


 
 
Lyelle Paddington


Lyelle Paddington

I just wanna give out a toast

and rip off my clothes


28

Wysłany: 2017-10-28, 20:35   
   Multikonta: Arthur, Bazyl, Cal, Eileen, Jack, Lucille, Mingus, River
   Nazywaj mnie: Kaczuszką!



LYELLE PADDINGTON - adoptowana przez parę gejów, pod koniec liceum grała w zespole muzycznym, po upadku kariery siadła na kasie w teatrze. Bezpośrednia, beztroska, z tysiącem zwariowanych pomysłów na minutę. Przesadza z alkoholem, po którym jest w stanie zrobić wszystko. W przedostatniego Sylwestra próbowała odlecieć do Nibylandii, przez co wciąż dochodzi do siebie, siedząc na L4 i planując wycieczkę do Afryki.





przyjaciel z sierociŃca

Aktualne [1 sierpnia 2018]

Wymagania: wiek 25 - 30, musiał być w sierociŃcu w latach 1997 - 2001
Opis postaci: "Wolała robić głupie żarty ze swoim przyjacielem, niż z resztą. Tylko że ich głupie żarty opierały się na podrzuceniu komuś żaby do szuflady, nie zaś na gnębieniu i biciu słabszych. Później przez jakiś czas pisali do siebie listy, długie i pełne emocji, jednak po czasie kontakt im się urwał, ale Lyelle pamięta o nim do dziś."

Tyle w karcie. Po prostu się przyjaźnili, byli tam tylko dla siebie, po tym, jak Ly została adoptowana nie udało im się utrzymać kontaktu. Dziś spotykają się ponownie - mogli znaleźć się przez fejsbusia, mogą po prostu wpaść na siebie na ulicy czy na jakiejś imprezie i od słowa do słowa dojść do tego, kim są czy też byli dla siebie, bo wiadomo, przez dziesięć lat człowiek się zmienia i tak łatwo się go nie pozna. A co z tego dalej wyjdzie, to wszystko zostaje do uzgodnienia!


 
 
Arthur Woodhouse


Arthur Woodhouse

krupier | samotny ojciec

you taught me how to love


32

Wysłany: 2018-02-15, 23:53   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja




Arthur pochodzi z Cleveland, kilka lat spędził też w Los Angeles, ale od dłuższego czasu tkwi w Bostonie. Pracuje jako krupier, jest fanem motocykli, przygarnia bezdomne zwierzęta i opiekuje się dwuletnią córeczką. Poza tym, super pozytywny z niego gość, kiedyś podrywacz, choć teraz dał się usidlić, ale zawsze jest dla kumpli i mimo niepowodzeŃ w życiu tryska dobrym humorem i spontanicznością.


Porzuciłaś nasze dziecko

Aktualne [15 lutego]

Szukam kobiety, która jest matką dwuletniej Angeliny, a która porzuciła ją wkrótce po porodzie i uciekła z Bostonu. Arthur nie ma z nią kontaktu, choć wcześniej się przyjaźnili i była to tylko jednorazowa przygoda, w mieście została jednak jej matka, które chętnie babciuje Angie. Postać istniała kiedyś na forum i miała na imię Emma, jednak personalia śmiało można zmienić, jeśli chodzi o wiek, to proponuję 26-32, ale też możemy negocjować! Powód porzucenia Angie pozostawiam Twojej inwencji twórczej, ale mogę pomóc coś wymyślić, tak samo ich relacja po powrocie Mamy jest do ustalenia, ale na pewno bez dram się nie obejdzie :dance:

Tu proszę słać sowy :mike:


_________________
You might kill me with desire, wind me tighter than a wire
It's something that you do to me



 
 
Basil Hightower


Basil Hightower

the way she does it is criminal

Juliette, what you do to me?


27

Wysłany: 2018-02-19, 13:07   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja




Jeszcze do niedawna był nierozgarniętym towarzysko, ambitnym studentem prawa, żyjącym na koszt ojca, z którym od zawsze miał skomplikowane stosunki. Ponad rok temu wszytko się zmieniło, bo Bazyl w przypływie chwili zapłodnił swą przyjaciółkę - oznaczało to, że musi dorosnąć, usamodzielnić się, znaleźć pracę i zaopiekować się swoim dzieckiem. Jako tako zbiera się do kupy i chyba coś mu z tego wyszło, mentalnie średnio sobie jednak radzi, zwłaszcza, że żyje w ciągłej niepewności, czego tak naprawdę się od niego wymaga.


wcale nie chciałem zawracać ci w głowie

Aktualne [19 lutego]

Chciałabym znaleźć dla niego panią, lat 24-30, której w jakimś stopniu na Bazylu zacznie zależeć. Mogą poznać się przypadkiem, w ramach rekompensaty za jakąś wtopę Bazyl może postawić jej kawę i po prostu znajdą wspólny język; może być koleżanką z pracy (Bazyl niedawno zaczął pracować w liceum), która widząc jego sytuację będzie chciała trochę go rozerwać; może to być stara znajoma, z uniwersytetu czy nawet z liceum, która jeszcze wtedy się w nim podkochiwała, o czym nie miał pojęcia. Możliwości jest wiele, to, jak potoczy się sytuacja tez jest do ustalenia, choć raczej nie stawiam na endgejmy, ale na pewno można wpleść trochę dramy, to lubię :dance:


Najszybciej odpisuję tutaj :lofek:


_________________
 
 
Eileen Crompton


Eileen Crompton

The sun will come up

THE SEASONS WILL CHANGE


25

Wysłany: 2018-06-24, 23:36   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja




Eileen to najbardziej przeuroczy cinnamon roll na świecie, kocha koty i konie i Stefę, proszę ją ukochać też. Ma za sobą trochę dużo dramy i ostatnio jest smutna, ale ma wielki potencjał na przeróżne relacje :lofek:



LET'S BE HOUSEMATES! [Hogwart]


Aktualne [25 czerwca 2018]

To jest Hogwart -> klik
W Hogwarcie jest dużo wolnych pokoi, do których poszukujemy współlokatorów! Możemy dzielić się jedzeniem, rozpieszczać się nawzajem, czynić domowe eventy, no i przyciągnąć tyle zwierząt, na ile tylko starczy nam pomysłów. Zero ograniczeŃ co do wieku, płci, statusu materialnego, przyjmiemy wszystkich wyrzutków do naszej wesołej gromadki! Możesz być biednym studentem, możesz szukać towarzystwa, albo możesz po prostu nie umieć w życie - nie umiejmy w życie razem! :lofek:

MieszkaŃcy:
Eileen Crompton
Jenna Wilkinson
Lexy Cotterman
→ TO MIEJSCE CZEKA NA CIEBIE!


stara, szkolna znajomość

Aktualne [25 czerwca 2018]

Może to być stara przyjaciółka, może to być laska, która się z Eileen naśmiewała, chłopiec, w którym się podkochiwała, lub który w niej się podkochiwał, albo taki, który kradł jej drobniaki, kiedy szła po słodką bułkę i soczek. Mógł ją ciągać za włosy i wkładać w nie przeżutą gumę, mogła swatać ją z Sawyer'em (o, a może to jego rodzeŃstwo/kuzynostwo?), kiedy wyszło, ze jest coś na rzeczy, albo w ogóle mogła swatać ją z każdym, kto się napatoczył, bo wiadomo, Eileen taka szara myszka, to sobie nikogo nie znajdzie. Albo mogli twierdzić, że Sawyer w ogóle nie jest dla niej! Mogli przynosić jej lekcje, gdy była chora, mogli pomagać jej matce na farmie za dodatkowych kilka groszy. Tak, to mogło być wszystko, myślę, że szczegóły dopracuje się na priv odpowiednio pod określoną postać.
Chodzi mi o to, aby nagle Comanche, z którego z jednej strony Eileen bardzo chciała uciec, a za którym z drugiej strony cholernie tęskni, nagle ją dopadło. Ze wspólną przeszłością można wykminić fajną relację, a jednocześnie blondynka zacznie się zastanawiać, czy rzeczywiście tak, jak jest teraz, jej odpowiada. Jest przekonana, ze w koŃcu znalazła swoje miejsce w życiu, ale może się to okazać totalną nieprawdą (po raz kolejny!), potrzebuję jednak kogoś, kto w jakimś stopniu skłoniłby ją refleksji i wzbudził w niej tym samym takie wątpliwości.



znajomy z terapii grupowej

Aktualne [25 czerwca 2018]

Od jakiegoś czasu Eileen w ramach leczenia bulimii uczęszcza na terapię grupową. Poznała tam na pewno jakichś ludzi, ale jedna osoba z czasem stałą się jej bliższa - tej postaci szukam. Może być po odwyku, może miała traumatyczny wypadek a może jest taką bostoŃską Marlą Singer? Co będzie dalej - wszystko zależy od nas! Oczywiście celuję w pozytyw, ale równie dobrze mogą zostać przyjaciółmi, jak wskoczyć sobie bez zobowiązaŃ do łóżka.
Przyjmę postaci nowe jak i już istniejące.

Zgłoszenia proszę słać do Lyelle :lofki:




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 8