Poprzedni temat «» Następny temat
Center St
Autor Wiadomość
Massachusetts


Massachusetts

Wysłany: 2017-11-09, 12:29   Center St


  
 
 
Caroline Collier


Caroline Collier

Boston


32

szefowa

MĘŻATKA

Wysłany: 2019-05-14, 21:44   
  

  
  
  
  
  

  
  
JULIETTE, Lexy, Bianca, Arizona, Felix, SETH, willie, Nathan, gideon, Joseph


#ktobytoliczył

Każdego dnia czuła ogrom spoczywającej na jej barkach niepewności, a nie tak wyobrażała sobie życie w Bostonie; nie tak widziała siebie w wieku trzydziestu dwóch lat. Była święcie przekonana, że powiedziała tak jedynemu odpowiedniemu mężczyźnie, nic dziwnego, że teraz gdy wszystko posypało się jak domek z kart ta romantyczna cząstka Caroline została zniszczona doszczętnie. Ta seria niefortunnych zdarzeń dodała jej jedynie odwagi, ale jakim kosztem? Miała jednak na tyle siły i rozumu, by wnieść pozew o rozwód, ale jeszcze nie miała pojęcia, ile wyzwań ją czeka. Zrobiła krok do przodu i nie chciała się cofnąć. Miała świadomość, iż pozostanie w Bostonie i narażanie się na obecność Noah, który za wszelką cenę nie chciał przyjąć tego do wiadomości i jej odpuścić, mogło zmanipulować ją, aby zrobiła parę kroków w tył. Musiała wyjechać, więc uciekła do domu rodzinnego w słonecznej Barcelonie. Odbyła poważną rozmowę z rodzicami, którzy znali Colliera od młodzieńczych lat i z trudem w to wszystko uwierzyli, ale koniec końców była ich córką. To jej głos i jej szczęście się tutaj liczyło. Dołożyli wszelkich starań, by jego noga nie przekroczyła progu ich domu. Dwa tygodnie spędzone na hiszpańskiej prowincji nie były w stanie jej pomóc, jedyne co przez ten czas zrobiła to odwiedziła swoje ukochane miejsca, odetchnęła dobrze znanym powietrzem i z całych sił próbowała, naprawdę próbowała poukładać to sobie w logiczną całość. Nie wiedziała, w którym momencie przekroczyła granicę i pragnienie spełnionej miłości przysłoniły jakikolwiek rozum. Dlaczego dała wpędzić się w ten wir, w którym czuła się winna, przyznawała mu rację, kiedy jej nie miał i nie protestowała, gdy podniósł na nią rękę pierwszy raz, drugi, czy też trzeci. Czasu jednak nie mogła cofnąć i gdyby nie pomoc brata, który każdego dnia czuwał, czy przypadkiem nie straciła odwagi, nie wiadomo jak to by się zakończyło. Przyszedł jednak dzień, w którym wsiadała na pokład samolotu wracając do Bostonu. Pomimo tego, że w tym mieście spotkało ją więcej złego niż dobrego to właśnie w nim toczyło się jej życie. Miała swój interes i nie chciała ponownie szukać swojego miejsca na ziemi. Wylądowała w środku nocy, wtoczyła się do mieszkania brata, by rankiem ruszyć na chwilę do cukierni. Czekało ją jeszcze mniej przyjemne spotkanie tego dnia, miała omówić parę spraw z prawnikiem. Nic dziwnego, że gdy miała je za sobą odetchnęła i ruszyła przed siebie. Znów miała mętlik w głowie, prawdę mówiąc miała ochotę się napić czegoś mocniejszego, ale jedynie przystanęła przy kiosku zgarniając jeden z babskich magazynów, papierosy i wodę. Kiedy odwróciła się dostrzegła znajomą twarz. - Will - wyrwało się jej po czym szybko dodała - cześć - i nawet posiliła się na lekki uśmiech, choć czuła się tak jakby na siłę przybierała maskę zadowolonego z życia człowieka, a w tym momencie wewnętrznie była całkowicie rozbita.
 
 
 
WILLIAM WALKER


William Walker

Boston


28

psychiatra

nie umie w uczucia

Wysłany: 2019-05-15, 01:37   
  

  
  
  
  
  

  
  
Life is meaningless, when we take a life we take nothing of value.


#3

On na szczęście nie miał takich problemów, można by powiedzieć, że był uwolniony od wszelkich trosk bo nie miał żadnej kobiety. Nie miał, bo ostatnia narzeczona z którą wiązał wszelkie plany na przyszłość zdradziła go z najlepszym przyjacielem z pracy, był to cios poniżej pasa, który na pewno odbił się na jego charakterze. Taki człowiek jak Walker, wychowany w sierocińcu, gdzie właścicielka podnosiła rękę na dzieci nie był prostym człowiekiem. Nie ufał kobietom, a jak już postanowił zaufać to te go zdradziły, nic dziwnego, że w tym momencie był bardzo sceptycznie nastawiony do wszelkich związków no i sądził, że nie jest w stanie już nikogo pokochać. Tak jak codziennie zaczynał swój poranek od biegania, był to jego rytuał podczas którego miał szansę się wyciszyć i zastanowić nad swoim życiem. Tylko czy było się nad czym zastanawiać? Nie wiadomo od dzisiaj, że ten nie planował niczego i żył tylko i wyłącznie chwilą, a dbał tylko o siebie bo miał egoistyczne podejście do życia.
Jednak cenił sobie znajomych i swoich przyjaciół, może miał niewiele osób, które nie patrzyły na niego krzywo, ale potrafił ich docenić tak jak powinien to zrobić prawdziwy przyjaciel. Wśród tych osób była Caroline, żona jego kolegi z pracy u których w domu bywał nie raz i nie raz miał wrażenie, że jest coś nie tak. Może to jego intuicja płatała mu figle? A może naprawdę coś się działo u niej w domu co zmuszało ją do udawania wesołej kobiety. Will miał sprawne oko do takich spraw, był przecież psychiatrą i potrafił odczytywać mowę ciała doskonale. Postanowił kupić wodę w pobliskim kiosku, bieganie bywało męczące, ale za to bardzo odprężało jak i głośna muzyka w słuchawkach. Bieganie było jedyną rzeczą, która trzymała go nadal w pionie. Pobiegał parę minut i wrócił do domu, żeby się przebrać, wziął szybki prysznic i ruszyć do pracy. Po drodze postanowił wpaść do kiosku, żeby kupić sobie wodę. Kiedy usłyszał swoje imię jego spojrzenie powędrowało do źródła tego dźwięku, mimowolnie na jego ustach pojawił się lekki uśmiech.
- Caro.. hej - wydusił z siebie po chwili zdając sobie sprawę, że przecież dawno nie gadali i głównie to przez Noaha, który kazał trzymać się mu od niej z daleka, mimo że Walker tak naprawdę nic nie zrobił. Był tylko miły. Mogło to zabrzmieć absurdalnie ale bywał czasami miły wobec innych ludzi.
- Dawno nie rozmawialiśmy, co tam u Ciebie? - zapytał dość swobodnym tonem, lecz jego sprawne oko zauważyło ten wymuszony uśmiech, ale nie dał po sobie poznać, że coś jest nie tak. Nie chciał przecież sprawiać jej żadnej przykrości, a tak naprawdę to nie wiedział co się u niej działo bo dawno nie rozmawiali.. czas nadrobić zaległości, czyż nie?
_________________
<div style="margin-left:4px;text-align:justify;width:230px;font-family:tahoma;font-size:10px; line-height:90%;">
<img src="https://66.media.tumblr.com/bec265506e815b85dcfd37bef9ead0a2/tumblr_inline_ok7g8ifcaK1qlt39u_250.gif" style="padding:1px;margin-left:4px;margin-top:4px;border:1px solid #A8A48F;width:120px;"><img src="https://66.media.tumblr.com/387edc3843d069946957064cbfe3dcc1/tumblr_inline_ok7g8tkPRi1qlt39u_250.gif" style="padding:1px;margin-left:4px;margin-top:4px;border:1px solid #A8A48F;width:120px;">
<div style="margin-left:4px;margin-top:2px;text-align:justify;width:230px;font-family:tahoma;font-size:10px; line-height:90%;">Do you know what punishments I've endured for my crimes, my sins? None. I am proof of the absurdity of men's most treasured abstractions. A just universe wouldn't tolerate my existence.
  
 
 
Caroline Collier


Caroline Collier

Boston


32

szefowa

MĘŻATKA

Wysłany: 2019-05-15, 15:27   
  

  
  
  
  
  

  
  
JULIETTE, Lexy, Bianca, Arizona, Felix, SETH, willie, Nathan, gideon, Joseph


William był jednym z nielicznych mężczyzn z jakimi miała jakiś trwalszy kontakt będąc mężatką. Kiedy wyszła za Noah była najszczęśliwsza pod słońcem, a miłość przysłoniła jej wiele, zdecydowanie za wiele. Nie zauważyła nawet, że z czasem utraciła kontakt z wieloma dobrymi płci przeciwnej, aż w końcu nawet takich znajomości nie rozwijała. Walker był jednym z nielicznych, może dlatego, że znalazł się w jej otoczeniu przez męża. Nie mieli jednak szans rozwinąć skrzydeł, bo zazdrość Colliera wzmagała się, a to całkowicie przekreśliło ich kolejne spotkania. Odrobinę żałowała, bo odniosła wrażenie, że złapali dobry kontakt, który nie miał większych szans na rozwój nie z ich winy. Z czasem jednak działo się wiele innych rzeczy, a jej przeciążony sprawami umysł nie miał czasu na ten żal i go wyparł. Kiedy jednak go zobaczyła poczuła jakby to wszystko wróciło i nie była w stanie go nie zaczepić.
Szczerze nie miała pojęcia co odpowiedzieć na jego pytanie. Ostatnie miesiące jej małżeństwa wyglądały tak, że doszła wręcz do perfekcji w uśmiechaniu się i zapewnianiu, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Można było nawet uznać to za prawdę, bo sama sobie wierzyła. Odkąd jednak bańka pękła, a ona odpuściła, już nie potrafiła tak nieszczerze odpowiedzieć, choć spróbowała. - Wszystko w porządku - o wiele lepiej brzmiało to w jej głowie, więc gdy powiedziała to na głos trochę się z siebie zaśmiała, a później pokiwała głową z zaprzeczeniem. - Właściwie to nic nie jest w porządku... - zamiast jednak ciągnąć temat machnęła lekko ręką, jakby dała mu znak by się tym nie zadręczał - nie zamierzam Cię tym zanudzać - wyjaśniła. Chciała się subtelnie wycofać i wrócić do domu jak miała ostatnio w zwyczaju, ale zdała sobie sprawy, że przecież już wcale nie musi. Poczuła odrobinę wolności i choć nie była na to wewnętrznie gotowa ta możliwość swobodnego decydowania z kim i kiedy się spotyka, wzięła górę. Rzuciła więc spontanicznie. - Jesteś teraz wolny? Masz czas na kawę? - prawdę mówiąc wolałaby drinka, ale tak wczesna pora nie była chyba odpowiednia... choć właściwie czemu nie? No tak, ona w odróżnieniu do niego nie wybierała się już dziś do pracy.
 
 
 
WILLIAM WALKER


William Walker

Boston


28

psychiatra

nie umie w uczucia

Wysłany: 2019-05-18, 16:15   
  

  
  
  
  
  

  
  
Life is meaningless, when we take a life we take nothing of value.


On natomiast jaki miał kontakt z kobietami? Trudno tak naprawdę powiedzieć, bo po tym jak stracił swoją ukochaną (myślał, że ona nią jest bo skąd mógł wiedzieć, że ta wskoczy do łóżka jego najlepszego przyjaciela?), stał się bardziej sceptyczny jeśli chodzi o jakiekolwiek związki. Były one raczej przelotne i maksymalnie na dwa, trzy razy a potem po prostu się nudził i łamał takiej kobicie serce. Był w tym momencie okropną osobą i miał tego świadomość, ale tak naprawdę to mu ani trochę nie przeszkadzało. W pewien sposób czuł się po prostu sobą, nawet gdy miał paskudne wnętrze. Wobec Caroline zawsze starał się być szczery, są oczywiście pewne kwestie o których ta nigdy nie powinna się dowiedzieć, zależało mu na ich znajomości do czasu gdy nie zniszczył jej Noah. Mimowolnie Will zmarszczył lekko brwi, spoglądając w jej kierunku. Praca psychiatry wiele go nauczyła, potrafił wręcz bezbłędnie wyczytywać wszelkie emocje z twarzy drugiej osoby, czy z tonu głosu i uświadomił sobie, że z Collier nie jest zbyt dobrze. Nie chciał jednak na nią naciskać w jakikolwiek sposób, jeśli przyjdzie czas to ona sama mu wszystko powie, a po cichu miał nadzieję, że ta to zrobi. Kiwnął delikatnie głową na jej słowa, to było oczywiste, że go nie będzie zanudzać, przecież wieki nie rozmawiali i na pewno mają wiele do nadrobienia. Walker przejechał kciukiem po nieogolonym policzku uświadamiając sobie, że chyba już czas kupić sobie maszynkę i nareszcie się ogolić.
- Przestań Caroline, nie rozmawialiśmy tyle czasu - wyrzekł wywracając teatralnie oczami na jej słowa, to było oczywiste, że pójdzie z nią na kawę! Zerknął na czarny skórzany zegarek, który zdobił je prawą dłoń. - Chętnie się napiję kawy, po drodze zadzwonię do pracy, że nie przyjdę. - dodał po chwili posyłając jej delikatny uśmiech, skoro już nadarzyła się okazja, że może z nią spędzić trochę czasu i to sam na sam to było oczywiste, że skorzysta. Może przecież opuścić jeden dzień w pracy, powie że się źle czuje czy coś.. to zawsze działa. Rozejrzał się marszcząc lekko brwi, mieszkał tutaj od paru miesięcy ale tak naprawdę to nie wiedział jeszcze gdzie jest jakaś dobra kawiarnia.
- Musisz mnie jednak zaprowadzić do kawiarni, nie znam jeszcze tego miasta tak dobrze -dodał, zerkając w jej kierunku z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Kto wie może gdyby zaproponowała coś mocniejszego to by się zgodził? A może kawa to dobry start do rozpoczęcia wspólnego wieczoru? Nie chciał ją pytać o Noaha.. jeszcze nie teraz.
_________________
<div style="margin-left:4px;text-align:justify;width:230px;font-family:tahoma;font-size:10px; line-height:90%;">
<img src="https://66.media.tumblr.com/bec265506e815b85dcfd37bef9ead0a2/tumblr_inline_ok7g8ifcaK1qlt39u_250.gif" style="padding:1px;margin-left:4px;margin-top:4px;border:1px solid #A8A48F;width:120px;"><img src="https://66.media.tumblr.com/387edc3843d069946957064cbfe3dcc1/tumblr_inline_ok7g8tkPRi1qlt39u_250.gif" style="padding:1px;margin-left:4px;margin-top:4px;border:1px solid #A8A48F;width:120px;">
<div style="margin-left:4px;margin-top:2px;text-align:justify;width:230px;font-family:tahoma;font-size:10px; line-height:90%;">Do you know what punishments I've endured for my crimes, my sins? None. I am proof of the absurdity of men's most treasured abstractions. A just universe wouldn't tolerate my existence.
 
 
Caroline Collier


Caroline Collier

Boston


32

szefowa

MĘŻATKA

Wysłany: 2019-05-20, 10:21   
  

  
  
  
  
  

  
  
JULIETTE, Lexy, Bianca, Arizona, Felix, SETH, willie, Nathan, gideon, Joseph


Choć zaproszenie na kawę było spontaniczne z jej strony, po zaledwie sekundzie zaczęła się martwić potencjalną odmową, z którą na szczęście się nie spotkała. - Wiem! - przytaknęła, a gdzieś przez twarz przemknęło jej lekkie zdziwienie, że dała zaprzepaścić całkiem fajną znajomość z powodu zazdrości Colliera, do której nie miał żadnych podstaw. Piętno choleryka i zazdrośnika odcisnęła na nim była żona, która go zdradziła i regularnie odbijało się to na Caroline, która tak naprawdę nie miała pojęcia, że podobna historia spotkała Willa. W dodatku oboje byli jednego fachu, jeden manipulant, drugi nie umie w uczucia. Czy los chciałby z niej sobie zakpić, czy to czysty przypadek? - Fajnie byłoby nadrobić zaległości - a były one niemałe, szczególnie biorąc pod uwagę to co ją spotkało. Kiedy jednak wspomniał o pracy od razu pokiwała głową z zaprzeczeniem. - Możemy umówić się później, nie chcę wchodzić w drogę Twoim pacjentom - którzy w jakiś sposób mogą go potrzebować. Sama kiedyś otrzymywała taką pomoc, może ktoś z umówionych na dziś potrzebuje jej bardziej niż może się wydawać. Może to było z troski o innych, której u Caro nie brakowało, a może przez grzeczność? Ostatecznie chęć wspólnej kawy wzięła górę, a na jego kolejne słowa lekko się zaśmiała. - Hmm, mogę nie być obiektywna, skoro w pobliżu jest moja kawiarnia - wzruszyła bezradnie ramionami i cóż mogła zrobić w tym wypadku. Oczywiście zabrała go do cukierni, w której półki uginały się pod ogromem babeczek wszelakich smaków, nad którymi ciężko pracowała latami. Były one odzwierciedleniem jej wysiłku i pasji, a mieszanie smaków, zdobienie i eksperymentowanie zaprowadziło ją do miejsca, w którym mogła szczycić się jedną z lepiej rozpoznawanych miejscówek gastronomicznych w mieście. Oczywiście wszędzie było pełno ludzi, ale to żaden problem. Na moment przeprosiła Willa i sama wsunęła się za ladę, nie chciała przerywać swoim pracownikom, skoro i tak do lady ustawiała się spora kolejka. Przyrządziła im szybką kawę, już parę razy to robiła w zaciszu domu, kiedy Walker ich odwiedzał i o dziwo pamiętała jaką pije, a gdy już były gotowe zawołała go do siebie, by przemknął za nią za ladę i zaprowadziła go na zaplecze, gdzie miała swoją pracownię i biuro. - Przyniosę nam jeszcze babeczki, tylko... czy Ty nie byłeś na coś uczulony? - kojarzyła z jego wizyt, że coś było na rzeczy, w końcu zawsze wtedy serwowała swoje słodkości, ale wolała się upewnić, by nie musieli jednak pędzić do przychodni. Pomimo ostatnich wydarzeń jakie wydarzyły się w jej życiu, to miejsce zawsze napawało ją jakąś pozytywną energią.
 
 
 
WILLIAM WALKER


William Walker

Boston


28

psychiatra

nie umie w uczucia

Wysłany: Dzisiaj 17:17   
  

  
  
  
  
  

  
  
Life is meaningless, when we take a life we take nothing of value.


Dlaczego miałby jej odmówić kawy i pogadania? Może i uchodził za niedostępnego faceta, który raczej stronił od wszelkich kontaktów zwłaszcza z płcią przeciwną, jednak tak długo ni rozmawiali ze sobą przez Noaha, że nie mógł przegapić tej okazji. Może ta już nigdy się nie powtórzy? Owszem, do jego uszu dobiegły plotki, że w ich związku nie jest zbyt kolorowo bo ludzie w pracy zdecydowanie lubiły plotkować, a zwłaszcza te wszystkie baby. Nie obeszłoby się bez plotek, a Will jak nikt inny potrafił słuchać, obserwować i wyciągać pewne wnioski, a teraz miał żywy przykład, że nie było jednak kolorowo. Nie chciał jednak tego w jakikolwiek sposób komentować czy ją naciskać, zapewne gdy przyjdzie moment i gdy ta będzie gotowa, żeby mu powiedzieć to zrobi to. Uniósł delikatnie brwi do góry na jej słowa, po czym wywrócił teatralnie oczami. - I tak dzisiaj mam tylko jedną umówioną wizytę, gość rzadko kiedy się pojawia na naszych spotkaniach więc nie sądzę, żeby dzisiaj przyszedł - wyrzekł, wzruszając delikatnie ramionami. Byli ludzie, którzy w przypływie desperacji zapisywali się do psychiatry a potem.. nie przychodzili na umówione spotkania, to już Walker wolał pracować w szpitalu psychiatrycznym bo tam tak naprawdę to pacjent nie miał wyboru i czasami długie noce spędzał właśnie z nim na rozmowach, potrafił jak mało kto odczytywać ludzi i przede wszystkich ich uspokajać gdy popadali w gniew.
Kiwnął delikatnie głową na jej słowa i ruszyli ulicą w stronę kawiarni, która należała do kobiety, oczywiście zapomniał o tym fakcie. Rzadko tutaj się zapuszczał, no i przede wszystkim to rzadko kiedy chodził do jakichkolwiek kawiarni. Jednak dał się zaprowadzić do jednej z nich wiedząc, że to w pewien sposób spowoduje, że Caro poczuje się lepiej. Gorąco uderzyło go zaraz gdy przekroczył próg jej kawiarni, sięgnął do głowy, żeby zsunąć z niej swoją czapkę, którą schował w tylnej kieszeni jeansów, palcami przeczesał lekko włosy, które i tak już były w nieładzie, czasami Will miał wrażenie, że te żyły swoim własnym życiem. Nawet nie marnował czasu na ogarnianie ich, bo wiedział, że to była tylko i wyłącznie walka z wiatrakami. Poczekał grzecznie przy ladzie, obserwując jak blondynka szykowała dla nich kawę, próbował unikać natarczywego spojrzenia jednej z pracownic, która próbowała chyba zwrócić na siebie jego uwagę. Potarł kciukiem nieogolony policzek, po czym westchnął lekko, kiedy Collier zaprowadziła go na zaplecze do biura. Skierował po chwili na nią swoje niebieskie oczy.
- O tak.. na czekoladę i orzechy - wyrzekł, uświadamiając sobie, że pamiętała o jego uczuleniu co było według niego.. miłe. Posłał jej delikatny uśmiech po czym gdy ta poszła po babeczki ten rozejrzał się po biurze badawczym spojrzeniem.
_________________
<div style="margin-left:4px;text-align:justify;width:230px;font-family:tahoma;font-size:10px; line-height:90%;">
<img src="https://66.media.tumblr.com/bec265506e815b85dcfd37bef9ead0a2/tumblr_inline_ok7g8ifcaK1qlt39u_250.gif" style="padding:1px;margin-left:4px;margin-top:4px;border:1px solid #A8A48F;width:120px;"><img src="https://66.media.tumblr.com/387edc3843d069946957064cbfe3dcc1/tumblr_inline_ok7g8tkPRi1qlt39u_250.gif" style="padding:1px;margin-left:4px;margin-top:4px;border:1px solid #A8A48F;width:120px;">
<div style="margin-left:4px;margin-top:2px;text-align:justify;width:230px;font-family:tahoma;font-size:10px; line-height:90%;">Do you know what punishments I've endured for my crimes, my sins? None. I am proof of the absurdity of men's most treasured abstractions. A just universe wouldn't tolerate my existence.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się majowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 7