Poprzedni temat «» Następny temat
Ławki
Autor Wiadomość
BostoŃczyk


BostoŃczyk

Wysłany: 2017-11-11, 12:26   Ławki


 
 
Jenna Wilkinson


Jenna Wilkinson

tancerka baletowa i musicalowa

wolna i zainteresowana


29

Wysłany: 2018-11-06, 15:49   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


/coś tam po ostatniej grze, może tydzień, o!


Jenna spacerowała ostatnio dzień w dzień. Bóle głowy były częstsze i kobieta tłumaczyła to sobie brakiem spokoju i nadmiarem zajęć. Nie pamiętała już kiedy ostatnio zrobiła coś dobrego dla siebie. Każdego dnia przebywała na próbach i ćwiczeniach. Wykorzystywała wolny czas do tego, by opanować wszystko do perfekcji. Przychodziła pierwsza i wychodziła ostatnia. Rankiem miała czas na zakupy, ale i tak starała się jak najwięcej wyspać. Przegryzła coś na szybko i wypadała z domu na miasto. Nawet przestała widywać się ze współlokatorkami. Zawsze coś jej wypadało. Dobrze, że znajdywała czas na spacery wśród drzew. Przyroda miała kojący wpływ na dziewczynę. No i miała nadzieję, że spotka czasem miłego policjanta, którego poznała kilka dni wcześniej.
Jenna szła wolno alejką i nie zatrzymała się aż do czasu, gdy zobaczyła znajomą postać, siedzącą na ławeczce. Starsza kobieta dokarmiała gołębie, których i tutaj było niemało. Wilkinson patrzyła przez jakiś czas na nią, aż w pewnej chwili postanowiła się przysiąść. Jej widok poprawił jej trochę humor.
- Dzień dobry - powiedziała zwracając na siebie uwagę. - Dawno się z panią nie widziałam - to prawda. Jen nie miała okazji się z nią widzieć już od dłuższego czasu, co ją martwiło. Znały się od dłuższego czasu i Jenna uważała ją wręcz za członka rodziny. Tak bardzo tęskniła za swoją, że szybko się nasze panie dogadały. Petunia była więc dla niej jak prawdziwa babcia.
Uścisnęła ją na powitanie.
- Mam nadzieję, że u pani wszystko w porządku. Zdrowie i humor dopisują? - zapytała.
_________________

<tbody></tbody>
Jenna Wilkinson
Won't you take me by the hand, take me somewhere new?
I don't know who you are, but I... I'm with you...
[mru]
 
 
Petunia Franklin


Petunia Franklin

To może tak...

CIASTECZKO?


61

Wysłany: 2018-11-09, 19:14   
   Multikonta: Charlie
   Nazywaj mnie: ŚMIESZKĄ


// Jakoś długoo po spotkaniu z synalkiem

Dzisiejszego dnia Petunia nie mogła usiedzieć w domu. Nie potrafiła znaleźć sobie jakiegoś miejsca. Wcześniej upiekła pare ciasteczek czekoladowych, które zapakowała do pudełeczka. Postanowiła, że się przejdzie. Taki spacerek dobrze jej zrobi. Ostatnio była ciągle poddenerwowana i zestresowana, a to wszystko przez jej syna Jacusia, znaczy nie do końca przez niego. Jej dzieci zaprowadzą ją kiedyś do grobu, ale znając starą Franklin tak łatwo i szybko im się to nie uda. Petunia jeszcze długo będzie łaziła po ulicach Bostonu. Wracając do jej syna i reszty dzieci to po prostu ręce jej opadały, kiedy dowiedziała się co wyczyniają. Niby tacy dorośli… jasne. Jej mąż pewnie się w grobie przewraca teraz. Ten drugi, oczywiście, świętej pamięci, kochany, pan Franklin. Nie ta zakłamana świnia Daniels.
Staruszka znalazła sie w parku ze swoją jakże wypakowaną po brzegi torebką. Miała tam wszystko. I ciasteczka, i chleb dla gołębi, i termos z dalej ciepłą owocową herbatką, bo stwierdziła, że na dworze zimno, to przysiądzie gdzieś i się napije. Kobieta znalazła wolną ławkę i tam sobie przycupnęła. Przed nią dreptało kilka ptaszków, dlatego zaczęła im rzucać kawałeczki pieczywa. Nagle usłyszała znajomy głos i od razu uśmiechnęła się na widok Wilkinson
- Oh cześć dziecinko - nie spodziewała się, że spotka kogoś w tym miejscu. Liczyła na spędzanie czasu w samotności, a tu proszę jaka miła niespodzianka. - Tak to prawda. Dawno się kochanie nie widziałyśmy. Liczyłam na to, że do mnie wpadniesz. - no właśnie, brakowało jej towarzystwa. Bardzo się cieszyła kiedy ktoś wpadał do niej bez zapowiedzi. Ona zawsze była przygotowana i można było dobrze u niej pojeść. - U mnie wszystko dobrze, dziękuję. Coś mnie ostatnio zaczyna brać. Jakiś katar mam. A jak tam u mojej tancereczki? - jaka Petunia mogła być zadowolona z Jenny, że tak świetnie tańczy i, że zdobywa tak świetne role, bo przecież przychodzi na każde jej występy.
Franklin wyciągnęła pudełko z pysznościami i otworzyła je - Bierz śmiało - nakazała dziewczynie, bo przecież to takie chude było, trzeba dokarmić.
_________________



Petunia Franklin
I've been drinking, I've been drinking
I get filthy when that liquor get into me
 
 
Jenna Wilkinson


Jenna Wilkinson

tancerka baletowa i musicalowa

wolna i zainteresowana


29

Wysłany: 2018-11-12, 10:57   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


Jenna uśmiechnęła się.
- Na pewno panią odwiedzę, tylko potrzebuję więcej wolnego czasu - a tego jej bardzo obecnie brakowało. Powoli zapomniała już jak to jest iść do kogoś, posiedzieć przy kawce czy herbatce i opowiadać o tym, co się ostatnio wydarzyło. - Tym milej, że trafiłam na panią dzisiaj. Spacer wyszedł mi na lepsze, gdy spotkałam życzliwą osobę, ale chyba ostatnio mam na takie spotkania szczęście - pomyślała o niezwykłym poznaniu Jeremy'ego i to, że jak obiecał, tak też zadzwonił i to następnego dnia. Czy to nie było miłe? Miała nadzieję na kolejne spotkanie, tylko niech się zgrają czasowo. Z tym może być problem.
- A mnie męczą bóle głowy, może sama coś złapałam - tak sobie to tłumaczyła, bo przecież nie było opcji, by to było coś poważniejszego. Z resztą przechodziło szybko i w ogóle.
- Poza tym ćwiczę do następnego spektaklu. Wystawiamy przedstawienie dotyczące pierwszej muzułmańskiej tancerki, która zmieniła wszystko jeśli chodzi o kobiety w islamie i sztuce. Będę tańczyć jako główna tancerka i jestem podekscytowana, chociaż tak samo mocno boję się, że zawiodę. Ale ćwiczę ciężko, powtarzam choreografię i mam nadzieję, że nie zawiodę - westchnęła.
Miała obawy, co do tego wszystkiego, ale taki strach był dobry. Napędzał ją do działania.
- Załatwię dla pani wejściówkę na premierę. Nie wiem, czy ktoś z rodziny będzie mógł dojechać, więc chciałabym mieć wokół siebie przyjazne dusze. A pani jest taka kochana - dziewczyna przytuliła się do kobiety z ufnością. Była jej jak babcia, dlatego Jenna przepadała za jej towarzystwem.
- Oczywiście, już się częstuję - nie musiała ją nawet namawiać. Jenna i tak gubiła zbędne kalorie poprzez ćwiczenia i taniec. Mogła sobie pozwolić na szaleństwo. - Dziękuję - ugryzła kawałek ciasteczka i poczuła się nieco lepiej.
_________________

<tbody></tbody>
Jenna Wilkinson
Won't you take me by the hand, take me somewhere new?
I don't know who you are, but I... I'm with you...
[mru]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6