Poprzedni temat «» Następny temat
Sala I
Autor Wiadomość
Effie Johnson
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-02, 14:38   

/ zmieniłaś ava w miłości Henry'ego, a zawsze zamiast pisać posta, gapiłam się na tego karmionego malucha :lol:


- Moi koledzy to twoi rówieśnicy? - spytała, unosząc brew. Niby pytanie było odrobinę złośliwe i sugerowało jakąś tam niedojrzałość Henry'ego, ale Effie i tak się uśmiechała. Najpierw dość delikatnie, a potem szerzej, słysząc serię parskania. Oraz uciszające syki z tyłu. Czuła się współwinna za to, że przeszkadzają innym, więc obróciła się przez ramię, tym razem szczerząc zęby w przepraszającym uśmiechu - Przepraszam za kolegę, już przestanie psuć wszystkim seans - oznajmiła, patrząc na Henry'ego z lekkim naciskiem. Jeśli znowu zacznie przeszkadzać innym, najwyżej go walnie i tyle. W koŃcu ludzie nie zapłacili za bilety po to, żeby słuchać ich mądrej rozmowy, a po to, by - jak łatwo się można było domyślić - obejrzeć film. Chyba że coś się zmieniło przez te osiem lat i Effie nie jest na bieżąco!
Oj, to chyba oczywiste, że najważniejsza jest równowaga we wszystkim. Nie można ani wprowadzać wojskowej musztry w domu, na każdym kroku krytykując dziecko, ale nie można też zrobić z córki rozpieszczonej księżniczki, z którą nikt nie może wytrzymać.
- Dobry człowiek? - powtórzyła z lekkim rozbawieniem, nie mogąc się powstrzymać. Roześmiała się, słysząc o Nefretete. Przypuszczam, że nie przywiązywała nigdy zbyt dużej uwagi do historii w szkole, od dawna wiedziała, że chce iść na medycynę, więc nie miała pewności, czy Nefretete nie była przypadkiem jakimś grubym pasztetem! Powiedzmy sobie szczerze, ze starożytnego Egiptu Effie to tylko Kleopatra, piramidy, taka sytuacja - Wykładowcą historii? - zdziwiła się - Puszczasz małej Asterixa i Obelixa czy chodzicie tylko na to, co ona wybiera? - zadała pytanie pomocnicze i szybko przypomniała sobie, że dalej się nie przedstawiła - Effie - właśnie tak, żadne 'Elizabeth', nawet żadne 'Effie Johnson'. Nie była pewna, czy dorośli powinni podawać swoje nazwiska, a mama zawsze mówiła, żeby nie zadawać się z obcymi, więc może lepiej zachować resztki anonimowości! Miała tylko nadzieję, że Henry nie spyta, czym się zajmuje, bo nie miała ochoty na opowieść o tym, że straciła pamięć.
- Już się zgodziłam, nawet jeśli będziesz sypał banałami: jestem w pułapce - zauważyła ze śmiechem, dopiero teraz dostrzegając puste pudełko na swoich kolanach.
- I tak nie wiem już, co się tutaj dzieje, wszystko przez ciebie - zauważyła i zerknęła na ekran - Ale mówiłam, że niebieski będzie walczył z tym gnojkiem! - ucieszyła się, że miała rację.
 
 
Henry Donovan
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-02, 22:22   

/ Haha :lol: Strasznie mnie dekoncentrował i też zamiast zabrać się do opisania, gapiłam się na niego przez dobre kilka minut.

Słysząc pytanie Effie, rzucił okiem na dziesięciolatków i zmarszczył czoło.
- Wiesz.. - zaczął. - Ile ja bym dał za taką gładziutką twarz - powiedział z innej beczki. Nie potrafił zrozumieć jakim cudem mężczyźni, posiadający długą brodę potrafili z nią żyć. Henry nienawidził zarostu, ale często go posiadał, gdyż codzienne golenie zajmowało zbyt dużo czasu, a co dopiero! To tak nawiasem mówiąc. Współczuł kobietom ciągłej depilacji i to kilku części ciała, nie jednej. Choć niektóre preferowały naturę. Donovan prychnął, gdy Effie przepraszała pozostałych widzów za jego zachowanie.
- Ja psuję seans? - szepnął. - Gdyby nie twój popcorn, nie byłoby nawet tej rozmowy - dodał, zakładając ręce na piersi. No właśnie! Siedziałby wtedy cicho, nie zwracając najmniejszej uwagi na sąsiadkę oraz jej nowych znajomych i pewnie zasnąłby. Jednak cieszył się z poznania panny Johnson. Nawet, jeśli parę razy podniosła mu ciśnienie.
- Masz co do tego jakieś wątpliwości? - zapytał, unosząc brwi. Kleopatra też fajna babka. Zresztą, co ją będzie przyrównywać do posągów!
- A nie wyglądam na wykładowcę? - uśmiechnął się w kąciku ust. - Akurat Emma nie przejawia zainteresowania historią - westchnął smutno, zerkając na córkę. - Asterixa i Obelixa nie znosi - dodał zgodnie z prawdą. Próbował rozmawiać z dziewczynką o faraonach, piramidach, nawet o głupim koniu Aleksandra Wielkiego, lecz nic z tego. Emma uciekała do pokoju obok i wolała czesać lalki. Cóż, może któregoś dnia..
- Effie? - powtórzył, przechylając głowę w bok. - To skrót od jakiegoś imienia, czy po prostu Effie? - Wolał się upewnić.
Film wreszcie skoŃczył się. Zapalono światła, więc Donovan wstał i założył kurtkę najpierw małej, a później nowo poznanej dziewczynie.
- Świetna bajka, lepszej w życiu nie widziałem - oznajmił ironicznie i złapał córkę za rękę. - Odwiozę Emmę do matki i spotkamy się w kawiarni. To zajmie dosłownie chwilę. Na wszelki wypadek.. Proszę. - Znalazł w portfelu wizytówkę z numerem telefonu i podał ją Effie. - Do zobaczenia.
W drodze do wyjścia odwrócił się kilka razy za kobietą.
Emma pytała ojca w samochodzie, z kim rozmawiał. Henry oznajmił dziewczynce, że spotkał po prostu dawną znajomą. Co innego można powiedzieć pięciolatce?

/ zt -> zacznij w jakiejś kawiarni.
 
 
Timothy Jefferson
[Usunięty]

Wysłany: 2014-03-01, 19:42   

// samochód Tima!

Tak się zastanawiam i myślę, że manipulowanie przez smsy nie jest złe, bo wiadomka, przynajmniej nie musieli sobie patrzeć w oczy! Chociaż to drugie byłoby chyba lepsze, ale mniejsza z tym! Musiała być twarda i spędzić z nim ten czas, by potem nie wyszło, że nie da jej spokoju, a po tym była wielka szansa! Chyba, że nie da mu kosza, to a przynajmniej nie może, wiadomo, trochę głupio by było, bo on się zaangażował w to wszystko! A potem najwyżej pójdzie się spić z Antkiem, yolo. Uśmiechnął się tylko, kiedy wzięła od niego róże, ha, Van de Kamp nigdy się nie myli, plus dla niego!
- Cóż, jestem z dumny - rzucił tylko, podnosząc kąciki ust do góry. No jednak, jakby nie patrzeć, jeśli rozmowa nie będzie im się kleić, a wiadomo, w kinie raczej nie muszą rozmawiać, to nie będzie następnej randki. Tim miał tyle szczęścia, że wybrał pomysł Clarice! Dla konto Howland leci plusik...
- Czym ja się zajmuję na co dzieŃ? Jeżdżę tu, albo tam. Tak ogólnie to powinienem zajmować się hotelem, ale czasami mi się po prostu nie chce - mruknął, pamiętając aby nie przyśpieszać za mocno, bo będą nici z randki z Kensington. Kurde, wychodzi na to, że Timothy naprawdę się tym wszystkim trochę stresował. Bywa. Na szczęście jeszcze nie zaczął gadać jakiś głupot, chociaż różnie to bywa, może w koŃcu uzna, że tak powinno być i tyle. Ale może być też i tak, że humor mu wyparuje i będzie troszeczkę nie miły. Zdarza się. W koŃcu wysiedli, skierowali się po bilety, które zafundował Jefferson ( :lofek: ). Później zajęli swoje miejsca, trzymając na kolanach popcorn. Po reklamach, których zapewne oboje nienawidzili, zaczął się horror, który jakoś wybitnie straszny nie był, ale jednak Tim zaoferował swoje ramię! No jakby nie patrzeć, ruda była kobietą, płcią słabszą czy coś, więc powinna się bać. Chociaż wcale nie zdziwiłby się, gdyby tak nie było. On już kiedyś wspominał, że Noelle Kensington jest inna. I chyba to w niej się mu podobało. Pewnie nie raz się trochę wystraszyli niektórych momentów, jednak razem wszystko pięknie tuszowali, a przynajmniej starali się, aby nie wyszło, że są słabi, bo byłoby troszku głupio.
- Wkurza mnie ta babka przed nami, ma za wysoko upięte włosy - wyszeptał Tim Noelle do ucha, a w koŃcu większość ich karmelowego jedzonka wylądowała w jej pięknych włosach, a oni trochę się pośmiali, zwracając tym uwagę innych ludzi. No co, skoro film był głupi, to musieli znaleźć zajęcie, aby nie wyszło, że wydali pieniądze!
 
 
Noelle Kensington
[Usunięty]

Wysłany: 2014-03-01, 23:34   

Podejrzewam, że właśnie najłatwiej manipuluje się przez telefon! Nie trzeba nawiązywać kontaktu wzrokowego, więc trudniej ogarnąć, czy ktoś kłamie i o co mu tak naprawdę chodzi! Tim powinien mieć więcej wiary w siebie i swoje możliwości. Być jak ten koleś z filmiku z yt! "JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ"! Z takim nastawieniem na pewno wyrwałby Noelle już dawno temu, o! :lol: Swoją drogą, Howland i van de Kamp powinni wspólnie udzielać genialnych rad, bo jak widać oboje w jakiś sposób pomogli Timowi! Ale co się dziwić, skoro to ich synek. xd
- Rozumiem. Dyrektorem jest Twój ojciec, a Ty pewnie jakimś zastępcą? Nie myślałeś nigdy o tym, by zajmować się w życiu czymś innym? - spytała, z czystej ciekawości. Większość dzieci jednak nie chce przejmować biznesu po rodzicach, bojąc się, że zawsze będą z nimi porównywani. Pewnie często tak właśnie jest. Noelle nie chciała być wścibska, ani wredna, spytała z czystej ciekawości. Kensington z całą pewnością doceniła to, że Tim nie jechał jak wariat i w jednym kawałku dojechali po kino. Po kupieniu biletów zajęli już wyznaczone miejsca i pewnie przegadali całe reklamy, bo te zwykle są nudne. No a gdy zaczął się film, to oglądali, co jakiś czas sięgając do pudła z popcornem. Dla Noelle wcale nie był straszny, ale po dźwiękach, które wydawali niektórzy widzowie widać było, że ktoś tam jednak się boi! Może Tim i Noelle byli po prostu zbyt wytrzymali?
- No, jakby nie mogła usiąść za nami - mruknęła, potakując Timowi, a potem oboje zaśmiali się widząc, co też Jefferson uczynił. To dało poddało Noelle pomysł, że skoro film był nudny, to zawsze mogą spędzić ten czas w zabawniejszy pomysł i trochę potrollować obecnych tam widzów!
- Patrz teraz - szepnęła konspiracyjnie do ucha Timowi, po czym nie wydając z siebie najmniejszego dźwięku nachyliła się do przodu, akurat na ekranie jakiś morderca od tyłu po cichu skradał się do kryjówki ofiary i nagle... BAM! Znienacka dotknęła dłonią ramienia jakiejś kobiety, siedzącej przed nią, po czym opuściła rękę, udając, że to wcale nie ona. No i zaczęła się śmiać, bo tamta baba tak śmiesznie podskoczyła przestraszona, zupełnie nie wiedząc co się dzieje. Straszenie ludzi w kinie było takie zabawne! Przybiła Timowi "piąteczkę", po czym sięgnęła dłonią do pudła z popcornem, nabrała sobie małą garstkę i pomału zaczynała konsumować. Szkoda, żeby się zmarnował!
- Masz jeszcze jakieś pomysły w zanadrzu? - spytała po chwili, cichutko, nachylając się w jego stronę.
 
 
Timothy Jefferson
[Usunięty]

Wysłany: 2014-03-02, 11:51   

Zależy chyba jakie ma się umiejętności aktorskie, bo czasami kłamanie w na żywo wychodzi lepiej niż w smsach. Czy ja wiem, Tim potrzebował rady przyjaciół, bo chyba głupio byłoby mu gadać do siebie "jesteś zwycięzcą" i takie tam, gdyby tak nie było! Dlatego Howland i van de Kamp ogarnęli to wszystko i było o wiele lepiej. Synowi trzeba pomagać, trzeba, inaczej nie wyjdzie na ludzi, a to byłoby smutne.
- Cóż, chciałem zostać lekarzem, ale to potem wybitnie mnie nie interesowało... potem poszedłem na studia prawnicze, po których odszedłem po roku, a kolejne to były informatyczne, wiesz grafika i te sprawy, jednak skoro miałem zająć się hotelem, to chyba lepiej. Poza tym czasami sobie lubię posiedzieć w grafice, jak mi się nudzi, zazwyczaj - odpowiedział, spoglądając na nią, jakby chciał wyłapać jej reakcję. Może kiedyś wróciłby na informatykę, ale większość tych zajęć to było grzebanie w sprzętach, a jednak mało go to interesowało, skoro mógł projektować jakieś znaczki, czy coś. A może po prostu nie chciało im się bać? Bardziej na to bym stawiała xd
- Ludzie są wkurzający - skomentował tylko, a potem zabrali się do roboty i obkleili jej włosy swoim popcornem. No co, przynajmniej mieli co robić i nie wydali pieniędzy na marne, bo najwidoczniej Jefferson tego nie lubił... Zaśmiali się wspólnie kiedy Noelle wystraszyła jakąś babkę i przybili sobie piątki.
- Ja zawsze mam pomysły, zapomniałaś? - powiedział, a raczej wyszeptał i wziął trochę popcornu do ręki. Założę się, że siedzieli na samej górze, jak to oni, więc skorzystał z tego, że podenerwują ludzi i zaczął rzucać nim w projektor. Ludzie się pewnie pluli, co oni robią, bo na twarzach ludzi na ekranie pojawiały się jakieś kropki. I zgaduję, że po kolejnym żarciku wywalą ich z kina i będzie padał deszcz, no przynajmniej mam nadzieję, że taniec Tima i Minnie na coś się przydał. xD
 
 
Noelle Kensington
[Usunięty]

Wysłany: 2014-03-02, 18:24   

W smsach zasadniczo można napisać wszystko, więc nie sądzę, że ktoś potrafi na żywo lepiej kłamać niż tak. Kwestia też tego czy ma się do czynienia z idiotą, który uwierzy we wszystko, czy z kimś, kto najpierw się nad tym wszystkim zastanowi.
- Grafika komputerowa? To chyba ciekawe - odparła, bo w zasadzie to mało się na tym znała. Umiała włączyć laptopa, ogarniać internet, ale żeby potrzebowała go do jakichś bardziej zaawansowanych spraw to nie sądzę. Taka wiedza zwyczajnie nie była jej potrzebna.
- Skoro tak, to dajesz - zachęciła go, choć może to był błąd? Ale kto by się tam przejmował, ludzie w kinie zwykle byli irytujący, więc co Noelce i Timowi zaszkodzi, by raz byli tacy sami? No właśnie nic! Co tam, będą tacy zbuntowani! Tak więc po obklejeniu jakiejś baby włosów popcornem, zaczęli nim rzucać w projektor, śmiejąc się. Potem zaczęli też rzucać popcornem w ludzi, ścigając się kto dalej trafi! Pewnie wygrał Tim, ale co tam. Myślę, że w nagrodę nawet dostał za to buziaka w... POLICZEK! :/ Wiem o czym już myślał twój zboczony umysł, ale nic z tego! Śmiali się w najlepsze, gdy Noelle wpadła na kolejny genialny pomysł! Skierowała dłonie w stronę projektora i zaczęła się układać w jakiegoś dinozaura, mrucząc przy tym "ZJEEEEM WAS WSZYSTKICH!" i śmiejąc się. Niestety chyba ktoś musiał ich podkablować, po chwilę później podszedł do nich pan ubrany w taki śmieszny czerwony strój (nie wiem czemu, ale kojarzy mi się z salowym w kinie xd) i powiedział, że mają iść dobrowolnie, albo wezwą ochronę i ich wykopią. No więc, śmiejąc się pewnie ze śmiesznego stroju gostka, poszli schódkami w dół, na koniec kłaniając się w stronę ludzi, którzy pewnie zaczęli na nich buczeć i wyszli z sali, a potem z budynku, gdzie okazało się, że... PADA.
 
 
Timothy Jefferson
[Usunięty]

Wysłany: 2014-03-03, 13:45   

Ja ci mówię, trzeba mieć aktorstwo we krwi, bo inaczej nawet kłamanie przez telefon słabo wychodzi. Czasami wpada się na samych idiotów, a to sam Jefferson nie miał z tym problemu (oberwę, wiem!).
- Ciekawe - mruknął. Ja nawet nie wiem, jak to wrzuciłam Timothy'ego w grafikę komputerową, ale co tam. Niech ma chłop coś od życia, a nie tylko alkohol i laski. No, więc ważne aby miał w życiu coś, co chce robić, bo potem będzie ciężko aby się zainteresować czymkolwiek, wiadomo, będzie już starszy i takie tam. Kiedy dostał buziaka w policzek jako nagrodę, najpierw nie wiedział jak ma zareagować, bo to trochę dziwne, ale potem tylko się uśmiechnął mając nadzieję, że po jej czerwonych ustach nie będzie żadnego śladu (a byłaby beka, gdyby to Mikael zwrócił mu uwagę!). I wraz z Noelle potem robili dinozaury, przeszkadzając ludziom, którzy oglądali horror. I zgaduję, że to ten pan w pięknym czerwonym stroju wyszedł i ich wywalił, lekko mówiąc, bo podobno coś tam, przeszkadzali innym i mogli jeszcze za to płacić jakąś karę, więc woleli się szybko ulotnić. I razem się śmiejąc, zeszli sobie na dół, a kiedy wyszli z budynku zaczęło padać. No i Timothy pamiętając piękne rady Minnie oraz parę jakże mądrych słów Clarice, złapał Kensington za rękę i wyciągnął na ulicę - ba, nic nie jechało, a jak nie, to zaczęliby trąbić, nie da się ominąć "zakochanej" pary! - i uśmiechnął się do niej, a potem ją pocałował. No i tacy mokrzy chwilę jeszcze stali i się całowali, aż w koŃcu pewnie Jefferson się od niej odsunął i ze spokojem sobie popatrzeli w oczy. TO TAKIE ROMANTYCZNIE, OMOMOMOMOMOM.
- Jesteś głodna? - spytał się, a słysząc jej 'tak', w ciszy powędrowali przez następną ulicę, kierując się gdziekolwiek, gdzie mogliby znaleźć coś, co można skonsumować, wiadomo.


[z/t] x2
pisz tam gdzie mogą coś zjeść xd
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się majowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 7