Poprzedni temat «» Następny temat
Rich Ink
Autor Wiadomość
Massachusetts


Massachusetts

Wysłany: 2018-02-26, 18:01   Rich Ink

Rich Ink
 
 
DEXTER PAXTON


Wysłany: 2018-08-15, 17:55   

#1

Powrót do Bostonu okazał się chyba dobrym pomysłem. Po tylu latach w Nowym Jorku, zdobytym doświadczeniu i pracy ze wspaniałymi ludźmi Dexter postanowił otworzyć swoje własne studio, bo chciał mieć coś swojego, pracować dla siebie, robić tak jak mu się podoba i tatuować ludzi w swoim miejscu. Oryginalnym miejscu, stworzonym właśnie przez niego. Z małą pomocą braci to zrobił - oczywiście dziękował, za to co dla niego zrobili, bo pomogli mu ogromnie, nawet finansowo, kto by się spodziewał, takiego wsparcia - więc to miejsce było dla niego jak świątynia. Szanował je, dbał i tak już ze trzy miesiące.
Tego wieczoru zasiedział się w studio. SkoŃczył ostatniego klienta dziarać dobre trzy godziny temu, ściemniło się nawet, a on siedział dalej i rysował nowe wzory, które ciągle znikały, ponieważ podobały się ludziom, wiadomo. Tworzył raczej wszystko, tak by trafić w gusta, każdego, kto do niego zajrzy, ale nie wiedział czy potrafiłby stworzyć coś dla brunetki, która wparowała nagle do jego salonu, który był zamknięty, chyba, był pewny, że go zamknął. Okazało się, że zapomniał. Odkręcił się razem z fotelem do wejścia, gdzie stała dziewczyna - Przepraszam, ale salon jest nieczynny. - powiedział i wrócił do rysowania - W dodatku musisz sie umówić na tatuaż - dodał nie patrząc na dziewczynę, był skupiony na swoim projekcie, pomachał jej jedynie ołówkiem.
_________________



It's just me, myself and I
Solo ride
until I die
Cause I got me for life

 
 
Jenna Wilkinson


jenna Wilkinson

Boston


29

tancerka i aktorka

chodzi z Jeremy'm

Wysłany: 2018-08-15, 18:50   
  

  
  
  
  
  

  
  
Be yourself, no matter what they say!


/po bracie z tydzieŃ

Jenna wracała tego wieczoru dość późno z próby. Przyszła na nią pierwsza i wyszła ostatnia. Odkąd dostała główną rolę w nowym spektaklu, ćwiczyła jeszcze dłużej i mocniej. Ostatnie minuty w szatni spędziła na przykładaniu lodu do stóp. Kariera miała swoją cenę. Musiała na siebie uważać, ale taka była jej praca, trzeba się było czasem poświęcić.
Obolała i zmęczona wyszła z budynku i z wolna ruszyła przed siebie. Chciała złapać jakiś autobus jadący w jej okolicę, a potem po prostu udać się do domu, wziąć prysznic i położyć się spać. Chyba o wiele nie prosiła, prawda? A mimo to stało się coś, co sprawiło, że jej plan legł w gruzach.
O tej porze rzadko wracała sama, ale teraz nie miała wyjścia. Przemierzyła ulicę, którą zawsze chodziła i skręciła w kolejną, która była dość ciemna i nieczęsto uczęszczana. Główna ulica i większa ilość osób zostały za nią, a przed nią majaczył ciemny zaułek.
Przejdziesz raz dwa - powiedziała do siebie w myślach. Ale nie miała na tyle sił, by biegnąć. Nie tym razem.
Nie zauważyła, że blisko kosza na śmieci siedział jakiś pijany facet. Ale on nie mógł nie zauważyć jej. Podniósł się i zataczając się lekko, poszedł za nią, wołając:
- Dokąd ci się tak spieszy, złotko? - Jenna odwróciła się i zobaczyła idącego za sobą mężczyznę. Przestraszyła się, gdy przyspieszył. Dziewczyna mimo bólu jaki odczuwała, sama zaczęła iść szybciej. Co chwila oglądała się za siebie, ale mężczyzna nie zrezygnował. Skręciła w kolejną uliczkę, na chwilę gubiąc prześladowcę. Jeszcze trochę, jeszcze trochę...
Zostały jej jeszcze dwie uliczki do przejścia, zanim wyjdzie w tłum i odetchnie. Ale nie było to łatwe, nie tego dnia. Przyspieszyła na ile potrafiła i zaczęła się rozglądać po miejscach, które mijała. Część była zamknięta, ale w jednym zobaczyła światło. Nie oglądając się za siebie złapała klamkę i ku jej radości, drzwi się otworzyły. Weszła do środka i zamknęła za sobą drzwi. Stanęła pod nimi, opierając się i ciężko oddychając. Włosy przesłoniły część jej twarzy, ale mężczyzna, którego zastała w środku i tak na nią nie spojrzał. Odgarnęła je szybko i zaczęła łapać oddech.
- Ja... ja nie... - mówiła, starając się wysłowić. - Ja nie przyszłam po tatuaż - dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, gdzie była. No tak...
- Czy mogę tu chwilę zostać? - zapytała, nadal nie podchodząc bliżej. - Szedł za mną jakiś pijany, obleśny facet, a ja nie mam siły by biec i uciec od niego - mówiła błagalnie. Głos jej drżał i miała nadzieję, że nie znalazła się sam na sam z kolejnym facetem, który ma nieczyste intencje.
- Pomożesz mi, proszę? - nie mając sił zsunęła się po drzwiach na podłogę i usiadła na niej. Skulona, wyglądała jeszcze bardziej niewinnie niż przed chwilą. Była słaba, obolała i zrezygnowana.
_________________
 
 
DEXTER PAXTON


Wysłany: 2018-08-15, 21:45   

- Nie po tatuaż? - To ciekawe po co. Może dziewczynie się już coś zaczynało mylić. Dex nie zdziwiłby sie, gdyby laska była na jakiś prochach, wpadła do salonu i zaczęła mu krzyczeć, rozwalać wszystko i niszczyć jego prace. Coś podobnego spotkało go i jego znajomych w studio w Nowym Jorku. Naćpany koleś zaczął demolować ich studio. Przykra sprawa. Nie mniej jednak pozbyli się faceta. Nie wiedział co z nim i gdzie trafił, ale został zgarnięty przez policję. Może tym razem też powinien wezwać niebieskich.
- Emm, no jasne - wysłuchał dziewczyny i w sumie nie wiedział co ma dalej powiedzieć. Patrzył sie na nia jak ledwo co siada przy drzwiach. Skoro nie narkotyki to może pijana, ale nie chwiała się i nie bełkotała. Zgasił światło w salonie, by aby ten oprawca nie wszedł im do salonu i podjechał na krześle bliżej dziewczyny, by się jej trochę przyjżeć. Oby ten facet, który ją gonił, nie zrobił jej krzywdy, ale krwi równie nie dostrzegł tak jak innych siniaków, które mogły być wynikiem bójki czy szarpaniny.
- Tak pomogę ci - tylko jak się za to zabrać. Szybko zszedł z fotela i posadził na nim ostrożnie dziewczynę. Będzie ją ciągał na fotelu po całym salonie, trudno. - To powiedz skąd wracałaś, że ten facet cię gonił - zapytał raczej z czystej ciekawości. Przyciągnął dziewczynę do stolika i nalał jej do kubka wody. Sam podszedł do drzwi by upewnić się czy faceta nie ma. Dostrzegł niedaleko salonu kilka osób kręcących się bez celu. Dlatego lekko szarpnął drzwi, które miały się otworzyć, ale nie zrobiły tego. Coś było nie tak. Jeszcze raz pociągnął za drzwi. Cholera czyżby się zatrzasnęły? Poprzeklinał cicho pod nosem, poruszał trochę kluczami, że niby zamyka drzwi, aby nie stresować dziewczyny i wrócił do niej. - I czego ten facet chciał od ciebie - też dobre pytanie. Skoro był pijany i obleśny to pewnie kasy i żeby dziewczyna mu zrobiła dobrze. Tyle w temacie.
_________________



It's just me, myself and I
Solo ride
until I die
Cause I got me for life

 
 
Jenna Wilkinson


jenna Wilkinson

Boston


29

tancerka i aktorka

chodzi z Jeremy'm

Wysłany: 2018-08-16, 13:33   
  

  
  
  
  
  

  
  
Be yourself, no matter what they say!


Jenna czuła, że to wszystko wygląda dziwnie, ale co miała biedna poradzić na to, że ktoś za nią szedł i miał nieczyste zamiary? Weszła do pierwszego lepszego miejsca i chciała się schronić, proste. A że była słaba i wykoŃczona, padła i potrzebowała pomocy. Na szczęście spotkała się z życzliwością. Mężczyzna pomógł jej wstać i posadził na krześle, a potem tylko 'przestawiał' ją z miejsca na miejsce.
Z wdzięcznością przyjęła kubeczek z wodą i wypiła wszystko od razu. Dopiero wtedy mogła udzielić informacji człowiekowi, który jednak nie uznał jej za wariatkę.
- Wracałam z pracy - wyjaśniła. - Jestem tancerką. Nigdy nie chodzę sama, ale dzisiaj wyszłam ostatnia z teatru i musiałam akurat trafić na jakiegoś zboczeŃca - mówiła dalej. Ubrana była skromnie: dżinsy, jakaś luźna bluzka, no nic wyzywającego.
- Wyjątkowo bardzo jestem zmęczona i nie dałam rady mu uciec za daleko. Po tym jak skręciłam w tą ulicę, weszłam do salonu i tyle. Chyba nie zdążył zauważyć, dokąd idę - patrzyła wybawcy w oczy. Starała się odgadnąć o czym teraz myśli. - Pewnie chciał kasy i zabawy - z tym się zgadzali. Bo co innego mogło mu przyjść na myśli. A nie każda dziewczyna, która szwenda się po zmroku pustą ulicą to dziwka. Jen po prostu się zasiedziała w pracy. I chyba jej rozmówca potrafił to zrozumieć.
- Przepraszam za kłopot - powiedziała w koŃcu.
Po chwili ściągnęła pantofle, które miała na nogach i podciągnęła nogi wyżej. Jej stopy były opuchnięte. A musiała jeszcze jakoś dojść na przystanek. Nie pierwszy raz tak się zdarzyło, ale jak się non stop ćwiczy, trzeba się liczyć z tym, że czasem coś boli. Norma.
- Nie chciałam przeszkadzać. Zaraz sobie pójdę - zapewniła, tylko nie wiedziała o czymś bardzo ważnym: mianowicie o tym, że nie wyjdzie z salonu zbyt szybko, bo drzwi się zatrzasnęły. O tej porze im raczej nikt nie pomoże. Bywa...
_________________
 
 
Tim Matthews


Tim Matthews

Boston


25

tatuażysta

Wolny

Wysłany: 2019-06-04, 18:52   
  

  
  
  
  
  

  


#3

Tim miał umówionego klienta, a właściwie klientkę. Była to nowa osoba, wymienili wcześniej jedynie kilka wiadomości, także wiedział czego się spodziewać. Dziewczyna nie była pewna, czy jest już gotowa na tatuaż, ani w jakim miejscu, ale podobno miała jakieś pomysły. Matthews był dość nowy w tym zawodzie i jeszcze nie miał pełnego kalendarza, więc stwierdził, że może wpisać ją w okienko, pogadać, pokazać kilka rzeczy i tak dalej - właściwie to pomóc podjąć decyzję. Może i nie było pewności, czy coś zarobi, ale uwielbiał szkicować, więc dobrze się bawił choćby tylko szykując wzór - a jeśli schowa go do szuflady, to może kiedyś z niego skorzysta.
Miał chwilę wolnego, więc wyszedł do pobliskiego spożywczaka kupić sobie coś do zjedzenia i zimną colę. Trochę zeszło mu w kolejce, więc potem spieszył się do studia. Mógł się spóźnić, ale nie więcej niż kilka minut.-Julia?-zapytał widząc dziewczynę i znajdując w czeluściach pamięci odpowiednie imię.-Przepraszam, wejdziemy?-zaproponował, wskazując dłonią w stronę swojego gabinetu.
 
 
Julia Kovalsky


Julia Kovalsky

Wysłany: 2019-06-10, 10:14   

Jakby Julka wiedziała, że Tim ma taką krótką pamięć to zdecydowanie by zmieniła studio lub przynajmniej osobę, która miałaby jej tatuaż zrobić. No bo jakby nie patrzeć, już jedno spotkanie mieli ale na nic się nie zdecydowała, ale rozmawiali i poznawali siebie, a przy okazji propozycje co do tatuażu omawiali. Tak czy inaczej gdy tylko przyszła była sama, a gabinet był zamknięty - nie tego się spodziewała... znowu, powtórka z rozrywki chyba, ze to ona za szybko przyszła. Tak czy inaczej rozbroił, dobił i zakopał fakt, że mężczyzna dopytuje się o jej imię!
- Nie, czerwony kapturek. Mam nadzieję, że to z powodu że: albo dopiero wstałeś albo masz tylu klientów.
Na jej twarzy pojawił się uśmiech taki trochę z niedowierzania, ale weszła do środka nic nie mówiąc. Rozejrzała się dookoła jak to miała w zwyczaju.
- No to ten tego... ile mamy czasu?
Na pewno do krótkich wizyt na pewno to nie będzie liczyło.
 
 
Tim Matthews


Tim Matthews

Boston


25

tatuażysta

Wolny

Wysłany: 2019-06-11, 19:22   
  

  
  
  
  
  

  


To nie tak, że Tim był zapominalski i wcale nie kojarzył dziewczyny. Kojarzył ją, ale nie dałby sobie ręki uciąć czy jest Julią, Julie, Julienne czy coś takiego. Pamiętał o czym rozmawiali, o czymś niewielkim, co nie byłoby widoczne na pierwszy rzut oka. Myśleli o różnych wzorach i częściach ciała. Nie był aż taki zły, jak Kovalsky go malowała.
-To ja będę złym wilkiem-puścił jej oko i sięgnął do kieszeni po klucze i otworzył swój gabinet. Nie był on wielki, ani jakiś wypasiony, miał leżankę, fotel i krzesło dla niego, jakieś szafki, kawałek blatu i tak dalej.
-Jakieś 3,5h godziny. Wiesz już co planujesz?-zapytał szykując leżankę na nowego klienta. -Chyba że chcesz dziarę na całe plecy, wtedy będziemy musieli się umówić jeszcze.... kilka razy-stwierdził. Wiedział jednak, że to raczej nie będzie mieć miejsca.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się majowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 7