Poprzedni temat «» Następny temat
Jack daniels
Autor Wiadomość
jack daniels


jack daniels

boston


32

bussinessman

twice divorced

Wysłany: 2018-04-15, 21:16   Jack daniels
  

  
  
  
  
  

  
  
I SOLD MY SOUL FOR MONEY



Jack Daniels

Biografia
Jako najstarsze dziecko księgowego i pielęgniarki – cukiernika, Jack nie był specjalnie ustawiony w życiu. Od najmłodszych lat wykazywał się rezolutnością, sprytem i zdolnością logicznego myślenia, a także intuicją, która nigdy w życiu go nie zawiodła. Nie był pilnym uczniem, ale przynosił do domu dobre oceny, przepadał za bieganiem z chłopakami po podwórku i okładaniem się przypadkowi kijami. W niejedną bójkę się wdał i z niejednej wyszedł zwycięsko. I kiedy w wieku dziewięciu lat ojciec ich zostawił, kompletnie nie potrafił w to uwierzyć.

Ojciec był dla niego wzorem i podporą, ideałem, który miał zawsze przy nim trwać i zawsze służyć dobrą radą. Zaszczepił w nim dryg do matematyki, a potem niemal z dnia na dzieŃ zniknął z jego życia. Jack nie wiedział, kogo nienawidzić, buntował się więc wobec wszystkich. Największą niechęcia obdarzył nowego męża matki, z kolei wkrótce później jej nowe dzieci. Jak mogła to zrobić? Gdzie ojciec…?

Jack potrzebował trochę podrosnąć, by dojrzeć do sytuacji i ją zrozumieć. Na szczęście, jego rodzina była na tyle wyrozumiała, by dać mu potrzebny czas, by w którymś momencie wyjaśnić mu pewne istotne kwestie, więc był w stanie naprawić kontakty z drugim mężem matki, co więcej, nie zdążył zepsuć tych z młodszym rodzeŃstwem. Im był starszy, tym bardziej starał się ich chronić. Wiedział, że rodzina to najcenniejsze, co ma, i że kiedy rodziców zabraknie, zostaną mu właśnie bracia i siostry. Poza rodziną jednak, potrzebował też obrać jakąś drogę na dalsze życie. Studia. Czy to nie dobre rozwiązanie? Zwłaszcza, że jeśli zostałby w domu rodzinnym, rodzice byliby w stanie wesprzeć go finansowo. Tak właśnie zrobił, został w domu rodzinnym, rozpoczynając studia na kierunku związanym z finansami, bo już wtedy wiedział, że pieniądze potrafią wiele w życiu ułatwić. I szczerze, czy kiedykolwiek potrzebował czegokolwiek więcej?

Okres studiów przyniósł mu dwie rzeczy, które miały ogromny wpływ na jego dalsze życie. Po pierwsze, hazard. Zaczęło się niewinne, od partyjek pokera rozgrywanych w piwnicy kolegi z roku, ale od szczebelka do szczebelka, od wygranej, do wygranej, Jack pojawił się na giełdzie. Zaczynał od małych sum, bo miała to być dla niego po części zabawa, a po części sposób na dorobienie sobie przez biednego studenta. Tkwi na giełdzie do dziś, zarobił tam naprawdę sporą sumę, czasami postępując rozważnie, a czasami stawiając wszystko na jedną kartę. Wierzył swojej intuicji i się nie zawiódł. Jest właścicielem akcji wielu spółek, ale także zarządza pieniędzmi innych ludzi, które inwestuje, i z których nie zawsze szczerze się rozlicza. Jest dobry w tym, co robi, naprawdę dobry, bo nawet te drobne oszustwa nigdy nie wyszły na jaw i Jack szczerze wierzy, że nie wyjdą, jeśli tylko nie przeholuje. Nie zamierza, w żadnym wypadku.

Drugą istotną rzeczą, było dziecko. Poza duszą przedsiębiorcy, zdarzało mu się bywać młodym i głupim, jak przystało na człowieka w wieku dwudziestu kilku lat. Być może rudowłosa niewiasta trochę go urzekła, choć w stosunku do wszelkich uczuć i związków był sceptyczny, odkąd jego ojciec zdradził matkę, po czym zresztą nie utrzymywał z nim kontaktu, a być może chciał tylko zaliczyć, kto wie? Nawet najpotężniejsze umysły potrzebują zaspokojenia seksualnego. Efekt był jeden – rudowłosa niewiasta przykleiła się jak psie gówno do buta, a Jack, zamiast wygrzebać je patykiem, oświadczył się, choć już kilka dni po ślubie pluł sobie w brodę. Nie wytrzymał w tym małżeŃstwie długo, nie potrafił zająć się dzieckiem ani żoną, ich wspólny czas mijał na kłótniach bądź milczeniu pełnym wyrzutu. Jack większość czasu spędzał w pracy – biurze brokerskim, w którym zatrudniono go tuż po studiach, trochę po znajomości. Tam z kolei koledzy pokazali mu piękno koni wyścigowych. Stworzenia zdecydowanie bardziej wdzięczne od żony. Wolał stawiać pieniądze na nie, niż na młodą panią Daniels.

Został przeniesiony do filii biura w Nowym Jorku. Pojechał tam, zostawiając rodzinę w Bostonie, a wkrótce potem w skrzynce pocztowej jego żona znalazła pozew rozwodowy. Jack chciał ją i córkę mieć po prostu z głowy – brał winę na siebie, zostawiał im mieszkanie, oferował niezłe alimenty. Miały go tylko zostawić w spokoju. I tak też się stało. Podpisała papiery bez większych pretensji czy dyskusji, a Jack mógł zadomowić się w Nowym Jorku, gdzie coraz bardziej wzbogacał swoje prywatne zaplecze finansowe, awansował w biurze, oglądał wyścigi. Postanowił ulokować gdzieś posiadane przez siebie pieniądze. Nie zabierze ich przecież ze sobą do grobu, prawda? Kupił hotel. Zatrudnił ludzi do kierowania nim, i to nie byle jakich, więc hotel prosperował coraz lepiej, stał się niemal ekskluzywny, a on zarabiał coraz więcej. Kupił kolejny hotel. I kolejny. W różnych miastach Wschodniego Wybrzeża, wciągnął je pod jedną markę, która tworzyła luksus sama w sobie. I kiedy wszystko szło mu jak po maśle, wszystko zdawało się układać idealnie, znów w jego życiu pojawiło się najgorsze, co tylko mogło się pojawić – kobieta.

Nie chciał znów mieszać się w małżeŃstwo, ale wiedział, że powinien. To nie tylko najwyższy czas, by się ustatkować – przede wszystkim, młoda dama pochodziła z dobrej rodziny, a jej ojciec mógłby być świetnym partnerem w interesach. Wejście do rodziny postawiłoby Jacka na bardzo dobrej pozycji. Nie miał się więc nad czym zastanawiać, podpisał papiery i został mężem po raz drugi, a jego interesy szły coraz lepiej. Rozszerzał działalność brokerską, kupował i stawiał kolejne hotele. Choć nie kochał swojej żony, to wydawało mu się, że żyje mu się z nią lepiej, niż z pierwszą. Może dojrzał? Może była mniej temperamentna, bardziej uległa, posłuszna? Nie wymagała od niego wiele. Spłodził kolejnego potomka, tym razem syna, co wystarczyło, by ją uszczęśliwić, zwłaszcza, ze mając pieniądze Danielsa, mogła zająć się domem jak należy. Jacka niemal nie było w Nowym Jorku. Jeździł po miastach, nadzorując hotele, odwiedzając wyścigi, wdając się w romanse. Kolejnym miastem na jego drodze jest Boston, skąd wyjechał niemal dziesięć lat temu. Teraz tu hotel będzie miał w papierach jego nazwisko.
Charakter
Od zawsze był zimnym draniem. Od zawsze bardziej skupiał się na sobie, niż na kimkolwiek innym. Dążył do celu po trupach, pilnował swojego tyłka, swoich własnych interesów. To wszystko zostało mu do dziś. Jack nie obawia się się ryzyka, choć podejmuje je z odpowiedzialnością. W życiu kieruje się rozumem, uczuciom rzadko kiedy pozwala dojść do głosu. Jeśli daje się ponieść emocjom, to raczej tym negatywnym – zwłaszcza po alkoholu mu się to zdarza, a niespecjalnie przepada za odmawianiem swojemu imiennikowi. Nie przywiązuje się do ludzi, a już na pewno im nie ufa. Do każdego podchodzi z dystansem, nie pozwalając sobie na obdarzenie kogokolwiek głębszym uczuciem. Przyjaciół trzyma blisko, wrogów jeszcze bliżej, a przypadkowego jegomościa, który nawinie się z przypadku chętnie wykorzystuje do własnych celów i zostawia na lodzie, gdy tamten przestanie być przydatny. Ufa swojemu instynktowi, który jeszcze nigdy go nie zawiódł, jednocześnie do wszystkiego podchodząc z chłodnym rozsądkiem. Nigdy się nad sobą nie rozczulał. Nie pozwala sobie na chwile słabości, od razu bierze się w garść i dalej prze naprzód. Litość jest dla niego czymś godnym pożałowania. Sam nigdy się na nie zdobywa, jednocześnie nie pozwalając, by ktokolwiek litował się nad nim.
Dodatkowe
•Ojciec dwójki dzieci: dziesięcioletniej córki z pierwszego małżeŃstwa i dwuletniego syna z drugiego;
•Miłośnik wyścigów konnych i dobrej whiskey;
•Nałogowy palacz;
•Sam twierdzi, że nie jest zdolny do miłości, jeśli nie wynika ona z więzów krwi, choć przecież do własnych dzieci ciężko jest mu się przekonać;
•Posiada kilka tatuaży, nie wszystkie mają dla niego znaczenie;
• Ma alergię na jajka;
•Zdarza mu się korzystać z usług prostytutek, nie widzi w tym nic niewłaściwego, ale nie mówi o tym głośno;
•Nie pójdzie spać, jeśli w ciągu dnia nie przeczyta choć strony książki i nie wypije choć kieliszka alkoholu;
•Aby się wyciszyć, wybiera się samotnie poza miasto i kontempluje życie, zawieszając wzrok na dzikich krajobrazach;
•Jednym z jego ulubionych miejsc w Bostonie jest Zoo należące do jego rodziny, ale nie był tam od lat i właściwie nie mówi o tym głośno;
•Przepada za kulturą – chętnie odwiedza teatr, operę czy wystawy muzealne. Chociaż woli to robić w samotności, niż w towarzystwie, czasami proponuje takie spotkania, by nawiązać korzystne dla siebie relacje.


Data urodzenia: 10.04.1987
Miejsce urodzenia: Boston
Zawód: właściciel sieci hoteli / broker
Grupa: job
Wygląd: Cillian Murphy
 
 
Emma Baker


Emma Baker

Boston


30

ciocia dobra rada

zajęta

Wysłany: 2018-04-19, 09:24   
  

  
  
  
  
  

  
  
meh meh


Akceptacja!
Witamy na Hello Boston! Cieszymy się, że wybrałeś akurat nasze forum, mamy nadzieję, że będziesz się u nas dobrze czuł i zostaniesz z nami na dłużej. Zapraszamy do założenia podstawowych tematów jak relacje i telefon, a następnie do gry.
_________________
Emma Baker


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się majowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 8