Poprzedni temat «» Następny temat
MUREK NAD WODĄ
Autor Wiadomość
California paxton


california paxton

concord


34

szukam

nie szukam

Wysłany: 2019-03-16, 22:53   
  

  
  
  
  
  

  
  
YOU WANNA GET WEIRD? LET'S GET WEIRD


Cal może i też porwałby się na jakieś szalone akcje, jeszcze nie tak dawno chciał być wiecznym studentem i zwiedzać świat, ale kiedy ktoś go ustawił pod pantoflem, niestety musiał zacząć poważnie się ubierać, poważnie pracować, i w ogóle być poważnym, przez co zatracił gdzieś swojego dziecięcego, żądnego wrażeń ducha. Może, skoro już wrócił w rodzinne strony, i skoro pantofel już go nie przydeptywał, odzyska go choć w drobnej części, ale to się dopiero okaże. Na razie jego dusza zapragnęła balonika, który właściwie już teraz należał do Bianki. I Cal oczywiście nie miał nic przeciwko temu.
- Och, raczej nie, to było dawno. Prawie od dziesięciu lat nie żyje - pokiwał głową, zgadzając się z jej słowami, iż teraz, z powodu jej obecności, w domu starców jest znacznie ciekawiej. Wcale nie uznał za niestosowne wspominania o śmierci babci, stwierdził to niczym niezaprzeczalny fakt, bo tak też przecież było. Nie żyła, i nic jej do życia już nie przywróci.
Niespecjalnie mu się spieszyło do odwiedzania domu starości, starzy ludzie nie napawali go entuzjazmem, byli powolni i pomarszczeni, a każdy ich ruch wyglądał, jakby sprawiał im ogromny trud. Strach takiego dotknąć, bo łatwo można mu zrobić krzywdę, a do tego specyficzny zapach starego człowieka nie był dla Cala zbyt przyjemny. To trochę jak z dziećmi, nie mówiąc już o tym, jak przychodzi taki moment, kiedy i ze starości trzeba nosić pieluchy. W każdym razie, nie zdołał już nic odpowiedzieć, bo Bianca spadła, a on próbował zdążyć jej na pomoc, co oczywiście nijak mu nie wyszło.
- Jesteś pewna? - spytał, bo przecież nie wystarczyło, by powiedziała to jeden raz. Zresztą, jej wciąż nic nie było, a to już drugi upadek, jaki zaliczyła w trakcie tego ich krótkiego (półrocznego) spotkania. Wstał z kucek, marszcząc brwi (i próbując przywołać na swoją twarz żywe kolory). - Tylko się zmartwiłem, czy nic ci się nie stało - trochę próbował się usprawiedliwiać, a trochę sam nie wiedział, o co mu właściwie chodzi. Oczywiście, że nie chciał, by cokolwiek się jej stało, ale to nie było powodem do tego, by to ona się z niego nabijała. - Przynajmniej udało ci się zdobyć balonika - wskazał na niego ręką. Jutro czerwona kulka szczęścia i tak pewnie zostanie tylko sflaczałym kawałkiem gumy, ale za to dziś Walters mogła się nim cieszyć ze wszystkich sił. - Chciałabyś pójść ze mną coś zjeść? - tak by upilnować, coby nie zemdlał, oczywiście. Choć właściwie nie wiedział już, o czym mógłby z nią rozmawiać, ani oczywiście wciąż nie wiedział, czy ona w ogóle chciała z nim rozmawiać, to wydawało mu się, że byłoby to całkiem miłe. Tak spędzić z nią czas, jeśli go trochę miała. Większość jego znajomych wyjechała z Concord, a dla niego to byłaby całkiem miła alternatywa od udawania przed ojcem, że owszem, pilnie szuka pracy.
_________________
now what, so I say?
 
 
BIANCA WALTERS


Bianka Walters

CONCORD


26

zabawia staruszków

haha!

Wysłany: 2019-03-26, 22:08   
  

  
  
  
  
  

  
  
I was so lonesome, I was blue, I couldn’t help it, It had to be you...


Trochę słabo, że związek wymusił na nim zmiany, które nie do końca pokrywały się z jego wizją przyszłości. Bianka była oderwana od rzeczywistości, wydawało się jej, że związek nie powinien w jakiś konkretny sposób ograniczać człowieka. Dużo słyszała, że wiążą się z tym kompromisy, jakieś wyrzeczenia, ale kiedy człowiek zatraca siebie i nie jest do końca szczęśliwy czy spełniony to chyba taki związek jest trochę nie w porządku? Choć może była tylko bujającą w obłokach dziewczynką z balonikiem, która naoglądała się w życiu zbyt wiele komedii romantycznych.
- Och przykro mi - odparła będąc jednocześnie lekko zbita z tropu, gdy o tym powiedział. - Jednak tak całkiem poważnie Newbury Court mnie nieźle zaskoczyło. Myślałam, że trafię do miejsca, gdzie osaczy mnie armia zombie staruszków, bez chęci do życia, a większość z nich czuje się tam fantastycznie. Zdziwiłbyś się - i kiedyś może mu to udowodni. To brzmiało abstrakcyjnie, ale – serio, to kosmiczny widok jak dziadki korzystają z centrum fitness lub czatują z kafejce internetowej, korzystają nawet z zakupów online! To wygląda jak pełna profeska lub hotel na wypasie – i pewnie miałaby jeszcze wiele więcej do powiedzenia, gdyby nie fakt, że schodziła z drzewa i nie wyszło jej to najlepiej.
Przytaknęła. - Tak, jestem pewna – bardziej martwiła się o jej wcześniejszy wypadek i kostkę, która teraz ponownie dawała się mocniej we znaki, niż o swoje cztery litery. Cal zaskoczył ją pozytywnie swoją reakcją, choć naprawdę nie miał się o co martwić. - Wiem, zdobycz dnia! - przytaknęła nie kryjąc swojego zadowolenia, nawet jeśli z balonika miała nazajutrz zostać tylko sflaczała guma.
Pomimo jakiegoś swoje wcześniejszego rozczarowania sytuacją jaka wynikła wtedy w porcie, teraz po obecnych wydarzeniach jakoś czuła się mniej spięta i już nie tak wrogo nastawiona. - Nie jestem szczególnie głodna - odparła, ale nie do końca odmawiając - ale jakimś ciastkiem i kawą bym nie pogardziła.
 
 
California paxton


california paxton

concord


34

szukam

nie szukam

Wysłany: 2019-04-08, 19:33   
  

  
  
  
  
  

  
  
YOU WANNA GET WEIRD? LET'S GET WEIRD


Oczywiście, że takie układ był nie w porządku, więc tak naprawdę, dobrze dla Cala, że wyszło jak wyszło - gorzej dla jego następcy u laurenowego boku. O niego nikt się jednak nie martwi, a już na pewno nie Paxton. Właściwie, nawet za Lauren jakoś specjalnie nie tęskni, tak naprawdę trzymał się jej, bo do tego przywykł, a wprowadzanie w życie zmian było poza jego strefą komfortu, której najchętniej nigdy by nie opuszczał. Pewnie dlatego przez tyle czasu pozostawał bezrobotny. Było miło spacerować po Concord, nie przejmując się mijającym czasem, żyjąc na koszt rodziców, nawet kiedy ma się prawie trzydzieści pięć lat. Wprost fantastycznie.
Słuchał jej wywodu o domu starców i nawet nie miał większego powodu, by jej przerywać. Nie wątpił, że mówi prawdę, niby dlaczego miałaby kłamać? Ale starsi ludzie jakoś nie zachęcali go do interakcji. Wystarczyło, że jakieś babcie próbowały zagadywać go na przystankach autobusowych, a kiedy on nie miał serca, by odejść i grzecznie potakiwał głową, one wykorzystywały go do cna, byle tylko mieć się komu wygadać. Najgorzej, jeżeli potem wsiadały do tego samego autobusu, co on. To miło, że teraz mógł chodzić pieszo, skoro nigdzie się nie spieszył.
- Aha, w porządku - pokiwał głową, przyjmując to jako oczywistą odmowę, której nie miał jej oczywiście za złe, chociaż tak naprawdę nie proponował jej obiadu, a coś lekkiego do przekąszenia. Najwidoczniej się nie zrozumieli. - To pójdę tam - wskazał ręką przestrzeń za swoimi plecami i zrobił krok w tył. - Ale nie zamierzasz już się przewracać, prawda? - mam nadzieję, że Bianca potwierdziła, dzięki czemu California mógł oddalić się z czystym sumieniem, i to zanim dziewczyna ewentualnie zmieniła zdanie co do jedzenia. Po prostu sobie poszedł, nie chciał jej przecież przeszkadzać.

/zt x2
_________________
now what, so I say?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

POSZUKUJEMY!

Jeśli jest ktoś chętny wesprzeć administrację od strony porządkowej, czy też pomóc w kwestii tematyki eventów i wydarzeń losowych - zapraszamy do zgłoszenia się na moderatora

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 8