Poprzedni temat «» Następny temat
JEZIORO
Autor Wiadomość
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

Concord


27

kelnerka

wolna

Wysłany: 2019-05-05, 14:57   
  

  
  
  
  
  

  
  
When you're lost inside I, I'll be there to find you


/z czasoprzestrzeni


Adrienne przeżywała trudne chwile. Przeprowadzka do Concord wcale jej nie wyszła na dobre i żałowała, że uciekła z Bostonu, zostawiając tam stare życie. Wydawało jej się, że w małym miasteczku znajdzie to, co chciała, ale okazało się, że wcale tak nie było. A zakochanie się dodatkowo pogarszało sprawę, bo z tego nic ostatecznie nie wyszło.
Umówiła się z panną Walters nad jeziorem. Simmons lubiła tu przychodzić, bo mogła zebrać myśli i ogólnie czuła się dobrze w tym miejscu. Spacer na pewno dobrze jej zrobi,a w towarzystwie przyjaznej osoby tym bardziej. No i robiło się coraz cieplej, przyjemniej i tak pięknie było o tej porze roku.
Ustaliła dokładną lokalizację i podesłała ją Biance, po czym stanęła nad brzegiem jeziora i wpatrywała się w horyzont. W Concord lubiła ten spokój, ciszę i bliskość natury, ale czy to wystarczało do tego, by tu zostać? Nie chciała pracować tam, gdzie pracowała, bo to przypominało jej o porażce. I było jej tylko bardziej smutno. Z drugiej strony nie chciała się poddawać praktycznie na starcie, tak niedawno zamieszkała w tym miejscu.
Wewnętrzny konflikt nie dawał jej spokoju. Potrzebowała rady i wsparcia. Może ktoś powie jej, co powinna zrobić, lub chociaż powie jak widzi tę sytuację z innej strony.
Zostało jej czekać. Odetchnęła głęboko i znów pogrążyła się w ponurych myślach. Ale w tej chwili zza chmur wyszło słońce. Czy to miał być dobry znak? Zobaczymy.
_________________
 
 
BIANCA WALTERS


Bianka Walters

CONCORD


26

zabawia staruszków

haha!

Wysłany: 2019-05-11, 15:09   
  

  
  
  
  
  

  
  
I was so lonesome, I was blue, I couldn’t help it, It had to be you...


Bianka była odrobinę potrzepana, nie czarujmy się. Lekko nierozgarnięta, przeważnie wesoła. Jej życie mogłoby być jednym wielkim musicalem, bo to jaką miłość żywi do tańca i śpiewu ciężko pojąć. Potrafi też dostosować się do miejsca i czuć dobrze, a kiedy dopada ją nuda zawsze znajdzie sobie towarzystwo lub coś do zrobienia. Bardzo pochopnie podjęła decyzję o rezygnacji z rejsów i czasami myślała o tym, że popełniła błąd. Niekiedy tęskniła myśląc o ponownym wypłynięciu na szerokie wody, ale ostatecznie wracała z uśmiechem do pracy w domu starców i dzieliła się z mieszkańcami swoją energią i radością, zarażając poprzez taniec i śpiew. Z jednej strony tęskniła, a z drugiej twierdziła, że zyskała zupełnie nowe doświadczenia w dodatku wspaniałe! To jednak nie zmieniało jej charakteru, a pochopne decyzje były częścią jej, więc sama nie wiedziała jak długo zabawi w Concord. Wszystko może zmienić się bardzo szybko, bo kierowała się często sercem, a nie rozumem... a jej serce, cóż... było nieokiełznane. Zakochuje się z prędkością światła, każdą miłostkę i zauroczenie mocno przeżywa, ale szybko też pozostawia za sobą. Jest kochliwa i zmienna, a to generuje multum nieprzemyślanych decyzji. Czy jednak żałuje, czy próbuje się zmienić? Nie. Nauczyła się żyć z tym jaka jest, akceptuje to i jednocześnie godzi się z wieloma randkowymi wpadkami, bo przy jej charakterze i zdolnościach jej serca na swoim koncie ma więcej romantycznych wpadek niż powodzeń. Aktualnie przeżywała swoje małe rejsowe zauroczenie, które dziwnym trafem mieszka w Concord. Co prawda zauroczenie skończyło się tak szybko jak zaczęło (typowe), gdy tylko zobaczyła jak po zejściu ze statku wita się z dziewczyną, ale to nie zmieniało faktu, że teraz wpadła na niego w małym miasteczku (przeznaczenie?), a on już nie miał dziewczyny (przypadek?), a ona cóż... bardzo wszystko przeżywa. Musiała więc zająć sobie czymś myśli, dobrze wiec było spotkać się z przyjaciółką. Umówiła się z Adrienne nad jeziorem, po drodze spotkała dwie znajome twarze, a że była gadułą i głupio tak minąć się bez słowa zamieniła po parę zmian, więc na miejsce dotarła spóźniona, o pięć, a może dziesięć minut? W końcu dopatrzyła przyjaciółkę i zjawiła się za nią tak niespodziewanie jakby nagle wyrosła z ziemi. - Cześć! - odparła radośnie, w końcu wyszło słońce! Jest z czego się cieszyć.
 
 
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

Concord


27

kelnerka

wolna

Wysłany: 2019-05-12, 16:44   
  

  
  
  
  
  

  
  
When you're lost inside I, I'll be there to find you


Bianka zaskoczyła Adrienne, pojawiając się dosłownie znikąd. A może to Simmons była taka zamyślona, że po prostu nie zauważyła, kiedy zjawiła się dziewczyna? Pewnie tak właśnie było. Ade naprawdę wydawała się być skupiona na swoich myślach i tak jakoś nieobecna duchem. Kiedy więc usłyszała krótkie powitanie ze strony panny Walters, ocknęła się z zamyślenia.
- Witaj, kochana - Ade uścisnęła ją serdecznie, pozwalając sobie na uśmiech, chociaż nie dało się ukryć, że był on raczej smutny.
- Ładny widok, prawda? - zapytała, ponownie wpatrując się w to, co miała przed sobą. - Pogoda się poprawiła, oby na dłużej. Niedługo początek sezonu, znowu będzie tu wielu ludzi, Concord odżyje i będzie o wiele ciekawiej. Polubiłam to miasteczko, wiesz? - mówiła dalej, ciągnąc swój monolog.
- I pewnie będzie mi go brakować, gdy wrócę do Bostonu. Bo wrócę tam. Niedługo. Tak myślę - westchnęła głęboko i znów spojrzała na Biankę.
- Myślałam, że zostanę na dłużej, ale nie wiem. Mówią, że nie wolno się poddawać kryzysowi, tylko przeć naprzód, a ja mam wrażenie, że nic dobrego już mnie tu nie czeka - mówiąc o wszystkim, wyjaśniała przyjaciółce krok po kroku sytuację, w której się znalazła.
- Był taki jeden, ale już go nie ma. Nie wyszło, a ja czuję się jak idiotka, bo mnie zaskoczył i wiesz, on naprawdę był dla mnie ważny. Ale nic z tego nie wyszło, a ja czuję się tak, jakby mnie ktoś zdzielił w łeb. Moja przygoda z Concord chyba nie miała tak wyglądać. I chociaż chciałabym nie lubić tego miejsca, jakoś nie mogę - wyciągnęła ku dziewczynie rękę i złapała ją pod ramię.
- Chodź, przejdziemy się trochę - zaproponowała.
- I powiedz mi, głupia jestem, że się przejmuję, nie?
_________________
 
 
BIANCA WALTERS


Bianka Walters

CONCORD


26

zabawia staruszków

haha!

Wysłany: 2019-05-16, 15:13   
  

  
  
  
  
  

  
  
I was so lonesome, I was blue, I couldn’t help it, It had to be you...


Bianka z góry domyśliła się, że Adrienne coś gryzie, ale nie musiała też zbyt długo czekać na jakiekolwiek wyjaśnienia. Wielokrotnie czuła się w nowym miejscu niepewnie i zastanawiała się na powrotem na rejsy, ale to normalna przypadłość, jeśli w innym miejscu było nam dobrze.
- Akurat Concord ma to do siebie, że podoba się mi w każdą porę roku - stwierdziła spoglądając przed siebie z uśmiechem. - Jednak to prawda, że tęskniłam trochę za cieplejszymi dniami – ale i z deszczu potrafiła się cieszyć. Porzuciła swoje chwilowe bujanie w obłokach z myślą o wakacyjnych upałach, kiedy Ade postanowiła wspomnieć o powrocie do Bostonu.
- Co? Czemu?! - Bianka co prawda też czasami myślała nie tylko o powrocie do Bostonu, co właśnie na rejsy, ale znajdowała się na innym etapie niż przyjaciółka, której słowa brzmiały jak postanowienie. Niedługo.
Posłuchała wyjaśnienia Ade i na ostatnie pytanie uśmiechnęła się lekko. - Tak, zdecydowanie jesteś głupia, że się tym przejmujesz - słowem wstępu. - Chyba ten lekki zawód miłosny przysłania Ci wszystko. Nie wierzę, że nie widzisz w Concord nic poza nieudanym związkiem/relacją cokolwiek to było. Nie wyszyło, no i może to mała mieścina, ale piękna, ma wspaniałych ludzi i łatwiej tutaj odnaleźć sobie miejsce niż w wielkim Bostonie. Powinnaś dać temu miejscu szansę. Tylko taką prawdziwą szansę, a nie z widmem nieudanego związku. Musisz go zostawić za sobą i spróbować jakby od nowa. Taka czysta kartka dla Concord... a dopiero później powinnaś decydować, czy faktycznie musisz stąd wyjechać... - stwierdziła dodając jeszcze – ja wielokrotnie rozważam powrót na rejsy, bo przemawia za tym moja tęsknota. Naprawdę świetnie się bawiłam i uwielbiałam to. Miałam sobie zrobić przerwę, ale to miejsce trochę mnie przyciąga, poznałam wspaniałych ludzi i w odróżnieniu od tych poznanych na statkach, są to trwałe relacje, a nie przelotne.
 
 
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

Concord


27

kelnerka

wolna

Wysłany: 2019-05-16, 17:42   
  

  
  
  
  
  

  
  
When you're lost inside I, I'll be there to find you


- Niestety ta mieścina ma też do siebie to, że jest mała i wszyscy o wszystkim wiedzą. Plotki roznoszą się z prędkością światła, a ja nie chcę być tą biedaczką, która dostała kosza - Ade nie lubiła być w centrum zainteresowania innych, a już tym bardziej wścibskich sąsiadów. Może i ich lubiła, mieli swoje plusy, ale jakoś nie każdy był na tyle taktowny, by nie wtrącać się w życie innych ludzi.
- Wiesz, miałam zamiar tu wprowadzić małe rewolucje. Brakuje tu przykładowo akcji charytatywnych, a jest komu pomagać. Może na tym skupię myśli - a jeśli przyjaciółka radziła jej się tak bardzo nie przejmować, to zwyczajnie to zrobi.
- Dobrze, dam Concord szansę. I może poszukam nowej pracy, chociaż nie wiem co i gdzie mogłabym jeszcze robić. Bieganie z tacą łącznie z warunkami ekstremalnymi mam opanowane - lata praktyki, nie? I gdzie by ją jeszcze ulokować? Ta mieścinka była miła, ale nie miała aż tak wiele do zaoferowania.
- Cieszę się, że spodobało ci się życie tutaj i czujesz się na swoim miejscu. Trochę zazdroszczę, ale może minie trochę czasu i ja sama się odnajdę w tym wszystkim? Chciałabym - przyznała.
- I tak muszę jechać na kilka dni do Bostonu. Moja siostra ma problemy i postanowiłam do niej wpaść. Przemyślę sprawę z dystansu. Ale wiesz, mi też szkoda się poddawać. Concord... - zaczęła, ale przez chwilę się zastanawiała co powiedzieć. W końcu rozwinęła myśl.
- To zmiana, która była mi potrzebna, ale nie wiem, czy się nadaję do życia tutaj. Fakt, mam więcej czasu, lepiej poznaję ludzi i jest mi łatwiej, a jednak czegoś mi brakuje. Może w końcu to znajdę - uśmiechnęła się.
- Zacznie się sezon, będzie więcej do roboty. Przyjadą nowi ludzie, ściągnie się przyjaciół. Widzę to nawet jakoś. Może przekonam kogoś, by też został - Ade była trochę nieśmiała w kontaktach z facetami, ale jak chciała, to potrafiła flirtować. Może kogoś skusi na swoje piękne oczy.
- W ogóle to nie czuję się dobrze z tym, że cię zaniedbałam. Powinnyśmy się częściej widywać. Brakuje mi twojej pogody ducha. Czasem myślę, że rzuciłabym wszystko i spróbowała czegoś szalonego w życiu. To twoja szkoła - zauważyła.
- Te rejsy, na których byłaś to coś oryginalnego i nie każdy by się dał w to wciągnąć. A ty to kochałaś. Co ja mogłabym ze sobą zrobić? Nie wiem.
_________________
 
 
BIANCA WALTERS


Bianka Walters

CONCORD


26

zabawia staruszków

haha!

Wysłany: 2019-06-27, 11:49   
  

  
  
  
  
  

  
  
I was so lonesome, I was blue, I couldn’t help it, It had to be you...


- Niekoniecznie - stwierdziła zastanawiając się jednocześnie nad tym co powiedziała - no okej, większość ludzi się zna i spora część lubi plotkować, ale myślę, że ostatecznie można tutaj mieć trochę prywatności, ale trzeba to rozpracować i wymaga to więcej czasu – ale w statecznym rozrachunku uważała, że warte jest to zachodu.
- To świetny pomysł! Powinnaś to wcielić w życie, może założyć nawet jakąś lokalną organizację poświęcającą się wielu małym celom, bo roboty tu nie brakuje – sama chyba nawet by się w to wkręciła w przyszłości.
- Moim zdaniem bez problemu coś znajdziesz, chociażby tam, gdzie ja pracuję w Newbury Court. To niby dom dla starszych emerytowanych ludzi, a tak naprawdę przypomina kilkugwiazdkowy hotel. Mają fitness, spa, restauracje, basen, saloniki, gry i zabawy, wiesz jaki ogromny personel tam pracuje. Popytam czy kogoś nie szukają, jeśli będziesz zainteresowana - stwierdziła z uśmiechem na twarzy, a nawet jeśli nie to z pewnością znajdzie co innego - choć powiem Ci, że jest to współdzielone z ośrodkiem pomocy dla weteranów wojennych i chodzą tam niezłe ciacha, a jak już wskoczą w mundur to ło panie! - roześmiała się i wzruszyła bezradnie ramionami.
- Wiesz w czym problem? Powinnaś mniej myśleć i analizować, wiesz... wrzucić na luz i niech dzieje się co chce. Spróbować nie zaszkodzi, życie się nie zawali, a można sporo zyskać - szczerze tak uważała, po czym uśmiechnęła się beztrosko.
- Daj spokój! Nie zaniedbałaś mnie, a jeśli chodzi o częstsze spotkania to jak najbardziej się piszę. Możemy sobie urządzić jakieś piątkowe rytualne spotkania nad jeziorem, czy coś w tym stylu - lub w każdy inny możliwy dzień - a coś szalonego zawsze może się przydarzyć, nawet w zwykły dzien nad jeziorem. Rejsy to wcale nie wyznacznik szalonego życia, choc przyznam, że to była świetna przygoda.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

POSZUKUJEMY!

Jeśli jest ktoś chętny wesprzeć administrację od strony porządkowej, czy też pomóc w kwestii tematyki eventów i wydarzeń losowych - zapraszamy do zgłoszenia się na moderatora

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 7