Poprzedni temat «» Następny temat
Stoliki
Autor Wiadomość
Massachusetts


Massachusetts

Wysłany: 2018-06-20, 18:06   Stoliki


Stoliki

 
 
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

Concord


27

kelnerka

wolna

Wysłany: 2019-02-02, 11:57   
  

  
  
  
  
  

  
  
When you're lost inside I, I'll be there to find you


Ade nie mogła powiedzieć, by nowy rok zaczął się dla niej dobrze. W pracy miała niezły zapieprz i mało czasu na odwiedziny w Bostonie. Święta spędziła z bliskimi, ale kiedy to było... Minął styczeń, nadszedł luty i nadal nie odwiedziła ponownie ukochanego miasta. Utknęła w Concord, gdzie jej się ogólnie podobało, ale nie wiedziała czasem, co ze sobą zrobić. Niestety szef chyba zauważył, że często smętnie snuje się po ulicach. A może chodziło o coś innego? W każdym razie dowalono jej więcej roboty i nie miała czasu dla bliskich. I nawet Gabriela nie widywała już tak często jak kiedyś. Było jej przez to trochę smutno, ale szybko jej przeszło, gdy dowiedziała się od jednej dziewczyny, że pan strażak jest kimś zainteresowany. Tak, nią. Kobieta dobitnie wyjaśniła Adrienne, że nie życzy sobie ich widywać razem, bo on jest zajęty. ZA JĘ TY!
Trzeba było widzieć minę Simmons, gdy się dowiedziała, że najwidoczniej pan strażak kręci na dwa fronty i nie jest uczciwy. Bardzo ją to zmartwiło, bo wierzyła, że był porządnym i miłym człowiekiem. Zawsze dobrze czuła się w jego obecności, a tu teraz klops.
I od tamtego dnia unikała Gabriela jak ognia. Doceniła nawet fakt, że może się wykręcić pracą, gdy prosi o spotkanie czy coś. Była zła, zmęczona i miała dość wszystkiego. Zaczęła się zastanawiać nad tym, czy dobrze zrobiła opuszczając Boston. Nie wszystko było jak chciała.
Kiedy pewnego dnia zajęta była obsługiwaniem gości, których nie było wiele, na szczęście, zauważyła, że do środka wpadł jak burza Gabriel. Odwróciła się i podeszła do kolejnego stolika, olewając mężczyznę. Naprawdę nie chciała robić scen w tym miejscu, ale jeśli nie wytrzyma to kto wie, co się stanie.
_________________
 
 
Gabriel finch


Wysłany: 2019-02-06, 16:12   

/ z czarnej dziury

A jeszcze przed końcem roku wszystko szło naprawdę dobrze. W pracy było spokojnie, a w jego zawodzie to akurat bardzo dobry znak. Niewiele się działo, przez co żył w mniejszym pędzie. Co prawda lubił mieć do robić, no ale... W dodatku, sporo kręcił się przy Adrienne. Był pewny, że wpadł w jej oko, ale chciał ją najpierw trochę poznać, a nie od razu rzucać się na nią jak Reksio na szynkę. Była naprawdę fajną dziewczyną i nie chciał wyjść przed nią na zboczeńca.
Po Nowym Roku stało się jednak coś, czego najwyraźniej nie był do końca świadom. Owszem, zauważył, że miała ostatnio więcej pracy, ale żeby przestać się odzywać tak z dnia na dzień? Nie rozumiał tego, bo o ile dobrze wszystko kojarzył, nie sądził, by zrobił coś złego. Dał jej jednak parę dni spokoju, nie nachodził, skoro najwyraźniej nie miała ochoty się z nim widzieć, ani nawet kontaktować. Kiedy jednak mijały kolejne dni, a Simmons się nie odzywała, podjął kolejną próbę skontaktowania się z nią. Dalej nic. Postanowił więc wziąć sprawę w swoje ręce, spotkać się z nią i wyjaśnić o co jej właściwie chodzi. Chyba zasłużył chociaż na jakieś wyjaśnienie, skoro już postanowiła zerwać ich znajomość?
Był akurat po pracy, więc postanowił udać się od razu do restauracji. Miał szczęście, bo Ade akurat kręciła się po sali. Mimowolnie uśmiechnął się w jej kierunku, ale ta go olała i bez słowa zaczęła obsługiwać innych gości. Tak się bawić z nią nie będzie. Podszedł do innej kelnerki, znał je wszystkie, w końcu to był lokal jego ojca i poprosił, by obsłużyła stolik, przy którym była teraz Adrienne. Dziewczyna zgodziła się i razem z nim podeszła do Simmons.
- Christina państwa obsłuży, to nasza najszybsza kelnerka - oznajmił, uśmiechając się czarująco do gości i łapiąc Adrienne pod rękę. - Daj państwu lemoniadę na mój koszt - rzucił jeszcze do kelnerki, po czym odwrócił się do, zapewne wkurzonej, Simmons. - Masz przerwę - oznajmił, niezmiernie z siebie zadowolony.
_________________
<div style="font-family:georgia; font-size:62px; text-transform:lowercase; color:#62c8d4; text-align:center; letter-spacing:-6px; line-height:76%;">Gabriel Finch
<img src="https://78.media.tumblr.com/75e1c300750adcdd10f67903e20ce450/tumblr_inline_n63joaznmR1ruzx9f.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";><img src="https://78.media.tumblr.com/abb5c40475d44e977dfade040d56db9b/tumblr_inline_n63jodiefC1ruzx9f.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";>
 
 
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

Concord


27

kelnerka

wolna

Wysłany: 2019-02-06, 16:36   
  

  
  
  
  
  

  
  
When you're lost inside I, I'll be there to find you


Ade nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Nie dość, że strażak się do niej doczepił, to jeszcze załatwił jej przerwę, o której wprawdzie marzyła, ale nie mówiła o tym głośno. Mimo to była zła i mruknęła:
- Sama bym sobie poradziła - wcale nie mówiła tego lekkim tonem, przeciwnie. Burknęła, ewidentnie dając Gabrielowi znak, że jest zła i jeśli nie chce oberwać, to lepiej niech się trzyma od niej z daleka.
- I weź mnie puść, do jasnej anielki - prychnęła. Pewno, że była zła, o wszystko i zaraz mu wygarnie.
Oddalili się od stolików, by mieć trochę prywatności, ale Ade wcale nie dbała o to, czy ją słychać, czy nie. Czuła się oszukana i nie będzie tego ukrywać.
- Co ty sobie wyobrażasz, hmm? - rzuciła, marszcząc czoło. - Nie dajesz mi pracować - chociaż punkt dla niego, pomógł jej chociaż przez chwilę odetchnąć, bo ostatnio miała taki zapieprz, że ledwo się trzymała na nogach, ale nie powie mu tego. Na pewno nie teraz.
- Mało tego zapraszasz mnie na spacery, podczas gdy już kręcisz z jedną. Jak jej jest na imię? - zaczęła się zastanawiać i w końcu wymyśliła. - Monica, nie? Ta wysoka blondynka - w dodatku hojnie obdarzona, a jej dekolty nie zostawiały wiele dla wyobraźni facetom.
Sięgnęła za pasek fartuszka, który zdjęła, po czym zwinęła go w rękach i trzepnęła nim kilka razy Gabriela. Zasługiwał na policzek, ale szkoda jej było fatygować ręki. Może nie bolało to go wcale, ale przynajmniej wiedział jedno: nie podchodź bez kija do Adrienne!
- No, zaczniesz się tłumaczyć, wymyślając jakieś bzdury? Nie trudź się. Widziałam was dwa dni temu - pewnie nadinterpretacja robiła swoje. Bo pewnie tylko się wymienili krótkim: cześć, co słychać? Ale Ade to wystarczyło, by uznać, że blondyna mówiła prawdę. A co mógł z tego zrozumieć Gabriel? Ano to, że Simmons jest zazdrosna, chociaż w życiu się do tego nie przyzna. Przynajmniej nie teraz.
_________________
 
 
SIMONE BOCCANEGRA


Simone Boccanegra

Boston


25

student

wolny

Wysłany: 2019-05-09, 17:11   
  

  
  
  
  
  

  
  
Cogito, ergo sum


#2

Po tym dość dziwnym dniu Simone wrócił do miasta. Normalnie pewnie uznałby, że pora wracać do Bostonu, ale że było jeszcze jasno pomyślał, że pokręci się jeszcze trochę po Concord. A obiad w mieście to zdecydowanie dobry pomysł! Upewniwszy się, że zostało mu trochę pieniędzy, wszedł do pierwszej napotkanej przy głównej ulicy restauracji. Było tam dość przytulnie i, na całe szczęście, prawie pusto. Choć to mogło nie najlepiej świadczyć o tej restauracji biorąc pod uwagę jej lokalizację, uznał że to efekt pogody za oknem. Trudno, jakby co, oceni jak spróbuje.

- Dzień dobry!

Powiesił płaszcz i (świeżo odzyskany) kapelusz na wieszaku, a sam usiadł przy wolnym stoliku. W oczekiwaniu na kelnera wyjął z torby swoje notatki i zaczął je wertować. Co z tego, że i tak znał je na pamięć?
 
 
 
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

Concord


27

kelnerka

wolna

Wysłany: 2019-05-09, 17:34   
  

  
  
  
  
  

  
  
When you're lost inside I, I'll be there to find you


/coś tam po Biance
(jeśli wyjdzie gniot to wybacz, serio dzisiaj ledwo kontaktuję -_- )


Adrienne sumiennie chodziła do pracy, chociaż rozglądała się za inną pracą. Nie wiedziała tylko, czy lepiej zostawić Concord i wrócić do ukochanego Bostonu, czy spróbować znowu odzyskać siłę i radość w tym jakże uroczym miasteczku. Ade przychodziła do pracy z uśmiechem na twarzy, chociaż było jej trochę ciężko wykrzesać z siebie dawny entuzjazm. Brakowało jej dużego miasta - za którym miała nie tęsknić, niby - przyjaciół, akcji charytatywnych i znikania w tłumie, gdy wymagała tego sytuacja. Tutaj już nie była anonimowa. Znali ją sąsiedzi, stali bywalcy restauracji i grupka osób, z którymi spotykała się czasem poza pracą. To miejsce przywoływało jednak wspomnienia, które nie zawsze były miłe. Ale cóż, ona nie była z tych, którzy się szybko poddają i po prostu idą naprzód. Bo tak. Po prostu.
Tego dnia ruch był znikomy. Niby nic nienormalnego, bo i przed sezonem nie było tłumów. Czasami ktoś przyjeżdżał na weekendy, a tak to nie było raczej zbyt wielu gości. stali bywalcy i ci, którzy nie mogą liczyć na domowy posiłek. W takich dniach Adrienne siedziała gdzieś w kącie i czytała, lub rozwiązywała krzyżówki w lokalnej gazecie. Ale kiedy tylko pojawiał się jakiś klient, wstawała z miejsca i wyposażona w notes i długopis, podchodziła do czekających na nią ludzi.
Oczywiście zawsze dawała im chwilę, by zaznajomili się z kartą dań. Może menu nie było jakieś wyszukane, ale chodziło o to, by było smacznie i domowo. I musiała przyznać, że pod tym względem naprawdę lokal wybijał się w okolicy. Ceny też nie były wygórowane. Czasami Simmons sama tam jadała, gdy nie miała sił upichcić coś sama.
Teraz, kiedy dostrzegła nowego gościa, dała mu chwilę na rozgoszczenie się, a później ruszyła ku niemu z uśmiechem.
- Dzień dobry - przywitała się i podała mu kartę dań. - Proszę się zapoznać z ofertą, a za chwilę wezmę zamówienie - oznajmiła, po czym odeszła na chwilę w kierunku zaplecza. Kilka minut później wróciła. Nie poganiała go, tylko z uśmiechem - szczerym, nie wyuczonym - czekała na jego słowa.
_________________
 
 
SIMONE BOCCANEGRA


Simone Boccanegra

Boston


25

student

wolny

Wysłany: 2019-05-10, 10:02   
  

  
  
  
  
  

  
  
Cogito, ergo sum


Odwzajemnił uśmiech, kiedy kelnerka przyniosła mu kartę. Zanim jednak do niej zerknął, upewnił się ile ma jeszcze pieniędzy. Stan faktyczny jednak nie okazał się dla niego zbyt dobrą wiadomością...
- Poproszę herbatę - powiedział z tak obojętną miną, na jaką tylko było go stać. Już się spodziewał następnego pytania ze strony tej dziewczyny, zatem uprzedzając ją, od razu dodał: - I mogę od razu prosić o rachunek?

Zerknął jeszcze raz do swoich notatek. Znał je już niemalże na pamięć, ale teraz potrzebował przede wszystkim skupić na czymś wzrok. Musi zdecydowanie ograniczyć wydatki. Te niemal codzienne wypady do piekarni po zajęciach ewidentnie mu nie służą. Jemu, a jego portfelowi przede wszystkim...
 
 
 
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

Concord


27

kelnerka

wolna

Wysłany: 2019-05-10, 16:55   
  

  
  
  
  
  

  
  
When you're lost inside I, I'll be there to find you


- Dobrze, zaraz przyniosę - powiedziała, a kiedy usłyszała, że to wszystko, kiwnęła głową.
- Oczywiście - osobiście zajęła się zamówieniem i dość szybko uwinęła się z nim, także wkrótce przyniosła gorący napój chłopakowi, który zajął się sobą. Według jego życzenia, przyniosła też rachunek.
Zerknęła na jego notatki i odezwała się:
- Student? - zapytała. - Ja bym pewnie zginęła wśród notatek, nawet gdybym starała się je uporządkować i tak dalej - znów się uśmiechnęła.
- Pewnie dlatego zamiast siedzieć w jakimś biurze, latam z tacą. No nieważne, każdy robi to, co lubi, prawda? - ona sama wcale nie uważała się za zbyt głupią, by studiować coś poważnego, ale jakoś jej nie wyszło nic znaczącego i po prostu "spełniała się" jako kelnerka. Miała już tak dobre doświadczenie, że potrafiła nawet biegać w butach na obcasach.
Nagle zrobił się szum na zewnątrz i dziewczyna odwróciła głowę w stronę okna. Lunął deszcz, co nie było nawet dziwne. Tego dnia pogoda nie dopisywała.
- No to chyba będę miała już spokój do końca zmiany - powiedziała bardziej do siebie, niż do gościa. Jej wzrok spoczął na zegarku, tak, wkrótce mogła wyjść.Innych klientów raczej prędko nie zobaczy, nie w taki dzień. Ale jeszcze trochę i pozna, co to tłum. O ile wytrzyma w Concord do początku sezonu.
_________________
 
 
SIMONE BOCCANEGRA


Simone Boccanegra

Boston


25

student

wolny

Wysłany: 2019-05-11, 19:58   
  

  
  
  
  
  

  
  
Cogito, ergo sum


Dziewczyna wyjątkowo szybko przyniosła mu herbatę, którą sobie zalał i trochę posłodził. Była całkiem... smaczna. W każdym razie nie ulegało wątpliwości, że jest herbatą, a nie "herbatą". A już kompletnie przestał żałować że tu przyszedł, kiedy dosłownie w jednej chwili za oknem zaczęło lać. Cudnie. I co z tego, że nie ma kasy? No właśnie... Na następną uwagę kelnerki coś mu przeskoczyło w żołądku. Zaczął się zastanawiać, czy to odnośnie tych notatek, czy może złośliwy komentarz dziewczyny odnośnie jego stanu finansowego. Jeśli tak, gdyby tylko wiedziała z kim rozmawia... No z kim? Ze studentem medycyny, któremu nic w życiu nie wyszło i który żyje z dwoma siostrami i matką na wikcie swojego wuja. Grunt to rodzinka...
- No student, student... - tylko tyle udało mu się wydusić z gardła. - W sumie to zazdroszczę. Wolałbym już latać z tacą kilka godzin dziennie, niż uczyć się łacińskich nazw tych wszystkich kosteczek, których nawet po angielsku żaden normalny człowiek nie zna i tak przez kilkanaście lat, żeby ostatecznie... i tak latać z tacą kilka godzin dziennie. Ale nie w knajpie, tylko w prosektorium. I nie z żarciem, tylko ze skalpelami i innym takim ustrojstwem...
 
 
 
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

Concord


27

kelnerka

wolna

Wysłany: 2019-05-12, 16:54   
  

  
  
  
  
  

  
  
When you're lost inside I, I'll be there to find you


Ade znów się uśmiechnęła.
- Cóż, czasami nasze życie wygląda tak jak chcemy, a czasem odwrotnie, wychodzi zupełnie inaczej. Nigdy nie marzyłam o byciu kelnerką, ale stwierdziłam, że to najprostszy sposób na uzyskanie niezależności. Wiesz, wszędzie kogoś szukają. Mija kolejny rok, gdy powtarzam sobie, że ogarnę się, zrobię coś dla siebie i przestanę biegać z tacą, a tu masz. Nie dość, że wylądowałam poza Bostonem, to jeszcze pracuję tam, gdzie zawsze - co by nie było, że nic nie robi, wyciągnęła z kieszeni fartuszka ścierkę i zaczęła przecierać sąsiedni stolik. W ten sposób mogła sobie pogawędzić z klientem nieco dłużej, o ile ten miał na to ochotę. Jakoś nie wytykano pracownikom rozmów z gośćmi, przeciwnie, jeśli złapali wspólny język, a ci odchodzili z lokalu zadowoleni, szefostwo się cieszyło. Oczywiście nie robiono tego wtedy, gdy był ruch i pracownik miał być tylko pracownikiem. Ale kiedy było pusto, dlaczego nie być miłym wobec drugiego człowieka?
- Przejazdem jesteś? - zapytała. - Concord to ładne miasteczko, ale zwykle młodzi ludzie uciekają z niego do Bostonu. Poza tym kojarzę twarze - dodała.
Orientowała się w okolicy, znała sąsiadów, a także większość rówieśników. Chłopak był młody, mniej więcej w jej wieku, dlatego wydawało jej się, że powinna go znać. No chyba, że pochodził z Concord, ale długo go nie było. Ostatecznie Adrienne mieszkała tam od bardzo niedawna.
_________________
 
 
SIMONE BOCCANEGRA


Simone Boccanegra

Boston


25

student

wolny

Wysłany: 2019-05-14, 21:08   
  

  
  
  
  
  

  
  
Cogito, ergo sum


- No, można to tak ująć... - odpowiedział po upiciu kolejnego łyka z filiżanki. Chyba tylko w ten sposób mógł się ogrzać. - Przyjechałem obejrzeć te okolice, może znaleźć sobie jakąś pracę, może mieszkanie w ludzkiej cenie...

Przekartkował jeszcze raz notatki. Nie, to wszystko nie ma najmniejszego sensu. Przecież i tak w tej chwili może tylko udawać, że się uczy, a w tej sytuacji raczej nie było takiej potrzeby. Ta dziewczyna wydawała się być całkiem miła, do tego strasznie ładna...

- Bostonu osobiście mam już trochę dość. Ciągle mam wrażenie, że wszyscy mnie tam znają, a ja nie znam nikogo. Dziwne to uczucie, kiedy jedziesz rowerem przez osiedle i wszyscy wołają do ciebie z daleka siema, stary!, a ty myślisz sobie kim ty w ogóle jesteś, człowieku? - miał zamiar zapytać się kelnerki czy lubi jeździć na rowerze, skoro już sam o tym wspomniał. Strasznego miał pecha w życiu ostatnio, bo jak znalazł jakąś fajną dziewczynę, żadna nie lubiła jeździć na rowerze. Czy te Amerykanki naprawdę tylko na złote ferrarki lecą? Uznał jednak, że w tej sytuacji może to być nieco niestosowne, więc ugryzł się w język, a właściwie wypił jeszcze trochę gorącej herbaty, co dla samego języka miało efekt bardzo podobny.
 
 
 
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

Concord


27

kelnerka

wolna

Wysłany: 2019-05-15, 10:59   
  

  
  
  
  
  

  
  
When you're lost inside I, I'll be there to find you


Ade pokiwała głową.
- Myślę, że dałbyś radę. Sama zwiałam tu z Bostonu i trafiła mi się świetna miejscówka. Będę szczera, tu jest o wiele taniej, ale i tak najlepiej po prostu do kogoś dołączyć. Z resztą sam wiesz, bo się uczysz i pewnie oszczędzasz jak każdy - Ade znała realia, a poza tym zamówienie jedynie herbaty też mówiło trochę o sytuacji chłopaka.
- Jak chcesz, to popytam tu i tam, tylko jakiś namiar zostaw - no co, dlaczego ma nie pomóc? Adrienne słynęła z tego, że nie potrafi przejść obojętnie wobec drugiego człowieka i najchętniej zbawiałaby świat. A na ile mogła, na tyle pomagała; z resztą wierzyła, że dobro wraca do człowieka prędzej czy później.
- Racja - dodała na jego kolejne słowa. - Mnie trochę przytłoczyło życie w wielkim mieście, chociaż prawie całe życie tam spędziłam. Teraz mieszkając w Concord tęsknię za domem, ale tutaj żyje się łatwiej i spokojniej. Poza tym nie jest daleko i zawsze można się przejechać do Bostonu - Ade powinna to zrobić, bo mała odmiana wyjdzie jej na dobre.
- Zostawiłam tam bliskich i przyjaciół, trochę mi bez nich źle, ale tu też da się żyć. Poza tym dla chcącego i praca się znajdzie. Oczywiście zależy co kto potrafi, ale myślę, że chęci są tu najważniejsze. Tutaj płacą nieźle, ale obecnie stanowisko w kuchni jest wolne. Trochę słabo - posłała mu kolejny uśmiech.
- I tak w ogóle to jestem Adrienne. Jak już tak sobie gawędzimy, to chociaż mówmy sobie po imieniu. Nie przepadam za mówieniem do kogoś per ty.
_________________
 
 
SIMONE BOCCANEGRA


Simone Boccanegra

Boston


25

student

wolny

Wysłany: 2019-05-15, 14:20   
  

  
  
  
  
  

  
  
Cogito, ergo sum


- Właściwie to... nie, nie ma takiej potrzeby - odpowiedział na propozycję dziewczyny, kończąc swoją herbatę. - Jakoś sobie poradzę.

No co? Przecież nie przyznałby się do tego, że strasznie głupio by mu było, gdyby dziewczyna, i to jeszcze właściwie obca, rozglądała się za jego kawałkiem świata. Ostatecznie zawsze coś się znajdzie, choćby i sam miał zostać kelnerem. W sumie, jeśli komuś nie przeszkadza praca fizyczna, w której dodatkowo nie jest się dobrze traktowanym przez otoczenie, praca kelnera nie jest wcale najgorszym wyjściem...
- Boston nie jest daleko, nikogo nie musisz zostawiać... - wykrztusił z siebie pierwszą rzecz jaka mu przyszła do głowy, dodając do tego uśmiech. Inteligentne, oryginalne odpowiedzi nie wszędzie były potrzebne, a do tego Simone nie bardzo kwapił się do wysilania swojej mózgownicy w celu wymyślania ich. Zresztą nie lubił ludzi ironicznych... - A jeśli stanowisko w kuchni jest wolne, a szefowi przyjdzie do głowy przekwalifikowywać się na restaurację południowo-włoską, zawsze jestem na posterunku! Przynajmniej znałbym już jedną sympatyczną osobę z zespołu... - było to mniej więcej tak prawdopodobne jak wygranie miliarda dolarów na loterii, bo skoro Amerykanie zrobili z neapolitańską pizzą coś tak okropnego jak podawanie jej na cieście o kilkucentymetrowej grubości, to co dopiero by powiedzieli na anchois czy makaron z bakłażanem i ricottą... Strach pomyśleć.
- Simone. Simone Boccanegra - odpowiedział na przedstawienie się dziewczyny wstając i kłaniając się z uśmiechem, cały czas zachowując z nią kontakt wzrokowy. - Pochodzę z Sycylii, tak wyjaśniając moją wcześniejszą wypowiedź...
 
 
 
Adrienne Simmons


Adrienne Simmons

Concord


27

kelnerka

wolna

Wysłany: 2019-05-15, 16:57   
  

  
  
  
  
  

  
  
When you're lost inside I, I'll be there to find you


- Ale jazda w tę i z powrotem też nie jest najlepszym wyjściem. W sumie to w sezonie będzie ciekawiej, o ile tyle wytrzymam - westchnęła. Cóż, źle się ostatnio czuła w Concord i zastanawiała się nad powrotem do Bostonu. Ale z drugiej strony jest okropnym uparciuchem, który nie poddaje się tak łatwo i nie załamuje się byle niepowodzeniem. Ale serducho było złamane i w tym temacie trzeba było podejść delikatniej. W Bostonie byłoby łatwiej zapomnieć.
- Musiałbyś zapytać czy nie planują zmian, ale na pewno przydałby się powiew świeżości - odparła na jego słowa. - Tak czy inaczej w razie czego praca jest i czeka na kandydata. Ludzie tu są mili i nie patrzą na nowych z góry - dodała.
- Oj tam, oj tam - zaśmiała się cicho. Ade była serdeczna z natury, ale komplementy przyjmowała z lekkim zakłopotaniem. Może to przez nieśmiałość, szczególnie wobec płci pięknej. Bywała nieporadnie urocza w tym temacie. Ale cóż, taka była i nie mogła powiedzieć, że jakoś jej to przeszkadzało.
- O, jak ładnie - powiedziała, gdy się przedstawił.
- Ja niestety nie pochwalę się jakimiś ciekawymi genami, jestem córką Bostończyków. Za to uwielbiam kuchnię włoską, ale taką prawdziwą, a nie naszą podróbkę. Byle co łatwo znaleźć, ale jak się chce, znajdzie się i coś dobrego. Miło mi w każdym razie, Simone - powiedziała z rozbrajającą szczerością.
- Mnie by się marzyła podróż do Europy. Ale nieźle byłoby chociaż Stany zwiedzić. Utknęłam w okolicy i jakoś ciężko się ruszyć dalej. Ale nie tracę nadziei.
_________________
 
 
SIMONE BOCCANEGRA


Simone Boccanegra

Boston


25

student

wolny

Wysłany: 2019-05-15, 19:22   
  

  
  
  
  
  

  
  
Cogito, ergo sum


- Tak twierdzisz? - spytał nieco od niechcenia chowając w końcu ten upiorny zeszyt do torby. - To przydałaby się tu jakaś kuchenna rewolucja, a wiesz... tam, gdzie w grę wchodzi rewolucja, muszą być ofiary!

Z lekkim uśmiechem wstał, zdjął marynarkę, podwinął rękawy u koszuli i dodał:
- No, skoro lubisz włoską kuchnię, to może upieczmy dwie pieczenie na jednym ogniu. Pokaż mi kuchnię, a ja zobaczę co da się zrobić. Signore Simone spróbuje zrobić tu coś, czego to miasto jeszcze nie widziała, a signorina Adrienne spróbuje włoskiej kuchni przygotowanej przez Sycylijczyka i oceni, czy nadaje się do tej roboty!

Ruszył kilka kroków ku barowi, a potem zdał sobie sprawę jak strasznie głupi mógł być to pomysł. Ale co tam, ostatecznie i tak nie ma (chyba...) nic do stracenia. Na wszelki wypadek dał jednak dziewczynie szansę, żeby go zatrzymała. Wtedy nie protestowałby.
- To... gdzie jest ta kuchnia? - zapytał. Po chwili dodał półgłosem, w charakterystyczny sposób mrużąc oczy: - Ale... jesteśmy tutaj sami, nie? - absurdalne było to pytanie. Jak w restauracji może być sama kelnerka? Ale to niech chociaż będzie dla niej okazją, żeby go przed tym powstrzymać... Wtedy może zaprosi ją do siebie, czy coś? Trudno, niech decyduje...
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się majowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 7