Poprzedni temat «» Następny temat
#1 Girls just wanna have fun
Autor Wiadomość
Eileen Crompton


Eileen crompton

boston


25

masztalerz

mam przyjaciółkę

Wysłany: 2019-02-27, 22:00   
  

  
  
  
  
  

  
  
The sun will come up, the seasons will change


Crompton też nie była nigdy fanką wielkich imprez, pochodziła z niewielkiego miasteczka, gdzie największą imprezą były niemal wiejskie potupaje, a przyjazd do wielkiego miasta dość mocno nią wstrząsnął, choć w końcu jakoś udało jej się przestawić. Mimo to, wciąż wolała nad spotkaniem w niewielkim gronie znajomych, kiedy to nie musiałaby się martwić, że obcy ludzie zrobią burdę i zdemolują dom Blue. Tak, właśnie dlatego poczyniła to party, a jutro będzie płakała, sprzątając, zbierając potłuczone naczynia, płucząc obrzygany trawnik, i pewnie robiąc wiele innych nieprzyjemnych rzeczy, lecząc jednocześnie własnego kaca. To nic. Ważne, żeby Stephanie dobrze świętowała swoje dwudzieste pierwsze urodziny, a może przy okazji współlokatorzy się zintegrują. No i miały znaleźć Stefie jakiegoś miłego chłopca, a ona chce się zamykać w pokoju, co to w ogóle ma być?
Tez wystawiła język w kierunku ciemnowłosej, co ona sobie w ogóle myślała? Potem jednak cierpliwie poczekała, aż Michels nastroi gitarę, a kiedy tylko zabrzmiały pierwsze akordy, blondynka już wiedziała, co to za piosenka. Przymknęła oczy i odchyliła do tyłu głowę, wsłuchując się w dźwięki gitary, a potem także w głos przyjaciółki. Na jej twarzy pojawił się rozmarzony (i trochę pijany) uśmiech. Też przepadała za tym utworem, a w wykonaniu Stephanie brzmiał fenomenalnie. Eileen nie przerywała, pozwoliła przyjaciółce zaśpiewać do końca, choć po kilku chwilach otworzyła już oczy i obserwowała kunszt Michels. Kiedy na nowo zapadła cisza, przez którą tylko trochę przebijały się hałasy urodzinowego przyjęcia, Eileen westchnęła cicho.
- Jesteś niesamowicie utalentowana - podsumowała krótko, co nie musiało być nawet komplementem, a jedynie stwierdzeniem faktu. Jej samej nawet nastrojenie gitary zajęłoby ze trzy razy więcej czasu. Nie dotykała jej od naprawdę długiego czasu. - W końcu przyjdę na twój koncert, zobaczysz, i jeszcze dobiegnę do barierek, żeby mi zmiażdżyli żebra - zaśmiała się. Nie wiedziała, jak duża publiczność pojawiała się na występach Stephanie, ale wierzyła, że wcale nie taka mała. Dziewczyna robiła przecież świetną robotę. Eileen położyła się na łóżku, ale przekręciła głowę tak, by móc zerknąć na Stefę. - Dobrze się bawisz? - wyciągnęła rękę, chciała ująć przyjaciółkę za nadgarstek, by dać jej sygnał, by też się położyła, ale nie dosięgnęła, więc jedynie przesunęła opuszkami palców po plecach Michels. Chociaż Stefa nie wyglądała na znudzoną, to Crompton nie była pewna, co o tym myśleć, że tak się tutaj zaszyły. Nie było to wcale złe rozwiązanie, było bardzo miło, ale chciała wiedzieć, co skusiło Stephanie do takiego posunięcia. Bo chyba nie uznała imprezy za niewypał?
_________________

You drive me crazy, I just can't sleep, I'm so excited, I'm in too deep, oh crazy, but it feels alright, Baby, thinking of you keeps me up all night.
 
 
Stephanie Michels


Stephanie Michels

Boston


22

Piosenkarka

cHYBA KOCHA eILEEN

Wysłany: 2019-04-05, 23:03   
  

  
  
  
  
  

  
  
Come on skinny love just last the year


Stephanie może i wychowała się w wielkim mieście, jednakże nigdy nie była nauczona takich licznych imprez i zdecydowanie wolała obracać się w gronie znajomych, które było raczej zawsze skromne. Jednakże bardzo doceniała fakt, że Eileen postanowiła top wszystko dla niej zorganizować, to było miłe i kompletnie się tego nie spodziewała. Myślała raczej, że spędzą ten czas we dwójkę, ewentualnie ze współlokatorami dziewczyny, a tu takie coś – to nie oznaczało, że to było złe. Po prostu inne niż dotychczas. I pewnie jutro pomoże Eileen w tym wszystkim, bo zostanie na noc i im się obudzi i zbierze, to pewnie będzie już południe, a głupio jej będzie zostawić przyjaciółkę z tym wszystkim zupełnie samą. A to zawsze dodatkowe chwile, które spędzą razem. Nawet jeżeli to oznaczało wspólne sprzątanie po imprezie.
Miała sentyment do tej piosenki i nie wybrała jej bez powodu. Choć myślała też o tej, która była dedykacją dla Eileen, puszczała ją jej zaraz po powrocie do Bostonu. Wtedy też były zamknięte w jej pokoju, wsłuchane w melodię, która wtedy akurat leciała z płyty. Teraz to Stephanie dawała Crompton swoisty koncert prywatny na żywo. Blondynka znaczyła dla Stefy więcej, niżeli była w stanie wyrazić w zwykły sposób – muzyka jednak jej w tym pomagała. To był jej środek wyrażania uczuć, emocji – a tych w stosunku do Eileen miała naprawdę wiele.
To kwestia ciężkiej pracy. – Nie uważała tego, za talent. Może i miała predyspozycje, ale bez pracy nad sobą, ćwiczeń z tej mąki nie byłoby chleba. No i przede wszystkim wkładała w to dużo serca, bo naprawdę kochała to, co robiła. – Nie mogę się doczekać, aż przyjdziesz na mój koncert, ale wolałabym, żeby twoje żebra były w jednym kawałku – odpowiedziała całkiem serio, aczkolwiek uśmiechnęła się przy tym.
Mimo wszystko odczytała niemą wiadomość Crompton i położyła się tuż obok, wtulając się w przyjaciółkę. Alkohol dodawał jej nieco odwagi, sprawiał, że pozwalała sobie na nieco śmielszą bliskość niż zawsze. Na trzeźwo nie pozwoliłaby sobie chociażby na tę nogę, po części położoną na Eileen, na napawanie się zapachem jej włosów…
Tak, czemu pytasz? – zapytała, unosząc się na łokciu, tak by móc spojrzeć przyjaciółce prosto w oczy. Wolną ręką sięgnęła ku jej policzkowi, by kciukiem go pogłaskać.
 
 
Eileen Crompton


Eileen crompton

boston


25

masztalerz

mam przyjaciółkę

Wysłany: 2019-04-14, 22:24   
  

  
  
  
  
  

  
  
The sun will come up, the seasons will change


Cała ta impreza była trochę spełnieniem wyobrażeń Eileen o wielkich imprezach w wielkim amerykańskim mieście. Jej dwudzieste pierwsze urodziny przemknęły niemal niezauważone, nie chciała, aby tak samo było z urodzinami Stephanie. Oczywiście, jeszcze lepiej byłoby ją zabrać do Palm Springs, ewentualnie na Florydę, bo to trochę bliżej, ale aż takich supermocy Eileen jeszcze nie miała. Wiedziała jednak, na co się pisze, jeśli chodziło o kaca i sprzątanie, a tak naprawdę, jej wyobrażenia były pewnie znacznie gorsze, niż okaże się rzeczywistość.
Crompton potrafiła zrozumieć miłość Stephanie do muzyki. Swego czasu sama darzyła ją także wielkim uczuciem - to znaczy, muzykę - niestety z pewnych względów odsunęła ją od siebie, przestała tworzyć, grać i pisać teksty. Nie oznaczało to jednak, że nie doceniała gry przyjaciółki. Nie chciała jednak dopuścić do siebie myśli, że za wyborem piosenki mogło stać coś więcej, nie chciała jej interpretować tak, jak normalnie by to zrobiła, bo wydawało jej się to zupełnie absurdalne. Ogólnie, w głowie miała jeden wielki misz - masz. Z jednej strony, ta sytuacja była nieco dwuznaczna, z kolei pamiętny Sylwester bardzo jednoznaczny, a ona i tak odpierała od siebie wszelkie insynuacje, uznając je za niedorzeczne. A może to ona była w tym wszystkim najbardziej niedorzeczna? A może była po prostu pijana?
Także się uśmiechnęła, samej niekoniecznie przejmując się stanem swoich żeber. Ona i tak wiedziała swoje - Stephanie miała talent, samozaparcie i wytrwałość, czyli wszystko to, co liczyło się w życiu. Wiedziała, co chce osiągnąć i wciąż odważnie dążyła do celu, parła do przodu, nie poddając się. Jeszcze niedawno była dzieckiem, a proszę, jak dużo osiągnęła!
Objęła przyjaciółkę ramieniem, układając dłoń w okolicy jej żeber, ale kiedy Michels podniosła się na łokciu, Eileen zsunęła rękę nieco niżej. Uśmiechnęła się ponownie, tym razem pod wpływem dotyku ciemnowłosej.
- Bo chcę, żebyś się dobrze bawiła - przymknęła oczy i przechyliła głowę, bardziej wtulając policzek w dłoń Stephanie. - To ja powinnam ci dawać koncert - czy już o tym przed chwilą nie wspominała? Przesunęła rękę nieco dalej, by powolnym ruchem pogłaskać Michels po plecach.
_________________

You drive me crazy, I just can't sleep, I'm so excited, I'm in too deep, oh crazy, but it feels alright, Baby, thinking of you keeps me up all night.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się marcowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6