Poprzedni temat «» Następny temat
Gabriel Finch
Autor Wiadomość
Gabriel finch


Wysłany: 2018-07-02, 18:21   Gabriel Finch


Gabriel Finch

Biografia
Nazywam się Gabriel Finch i jestem... strażakiem. Urodziłem się trzydzieści lat temu w bostoŃskim szpitalu przy akompaniamencie krzyków mojej matki i mdlejącym ojcu. I tak wszystko się zaczęło. Właściwie, to urodziłem się w Bostonie tylko dlatego, że rodzice akurat byli tam przejazdem. Całą rodziną mieszkamy w Concord, miasteczku z godzinę drogi od Bostonu. Moja rodzina (ja, rodzice i dwójka młodszych braci-bliźniaków) żyliśmy w dostatku. Ojciec ma restaurację - największą w Concord, a w prowadzeniu jej pomaga mu matka, a z doskoku także i ja. Cofnijmy się jednak trochę w czasie... W szkole nie należałem do najpopularniejszych dzieciaków, ale chyba mnie lubili. Nie byłem geniuszem, ale z odpowiednimi dla mnie wynikami przechodziłem do kolejnej klasy. Nigdy nie miałem parcia na zostanie prawnikiem, czy lekarzem. Wiedziałem, że to do mnie nie pasuje. Gdzieś w okolicach szkoły średniej, w której nie szło mi już tak rewelacyjnie, bo jak to u nastolatka zaczęła się burza hormonów i oglądanie się za długimi nogami koleżanek z klasy, które wydawało się ciekawszą opcją niż siedzenie z nosem w książce. Wtedy, wracając pewnego dnia z domu zobaczyłem strażaków w akcji. Paliła się okoliczna rudera, ale strażacka akcja wydawała się na tyle ciekawa, że od razu widziałem siebie w tej roli. Rodzice próbowali mnie odwieźć od tej decyzji, ale byłem nieugięty. Po ukoŃczeniu szkoły średniej, udałem się do szkoły strażackiej. To był jeden z lepszych okresów w moim życiu. Poznałem mnóstwo nowych ludzi i wreszcie czułem, że to jest to. Wcześniej bowiem, kiedy pytali mnie o to "kim chcę zostać w przyszłości" za każdym razem zmyślałem inną odpowiedź. Wreszcie, wykształcony i chętny do działania, pojawiłem się w remizie. Trzeba było zacząć od stażu, żeby sprawdzili w praktyce, czy się do tego w ogóle nadaje. Dużo biegałem, wyciskałem na siłowni ile się dało, żeby być jak najlepszym. Chciałem dostać szansę, by pracować w tym zawodzie na stałe. No i wreszcie się doczekałem. Dzięki ciężkiej pracy, udało mi się zajść tam, gdzie widziałem się w przyszłości. W międzyczasie zdarzało się oczywiście trochę wybojów na drodze, ale nigdy tak naprawdę nie zwątpiłem w to, że mi się uda. Obecnie spędzam czas głównie w remizie, a czasami pomagam ojcu w prowadzeniu restauracji. Co będzie dalej? To się okaże.
DODATKOWE INFORMACJE
Wiele osób twierdzi, że jestem szalony i wiecie co? Chyba mają rację. Często miewam durne pomysły, które w przypływie alkoholowej fazy uwielbiam wcielać w życie. Niestety, kumple z remizy zamiast mnie od tego odwieźć, tylko się podczepiają do ich realizacji. I jak tu ich nie kochać? Jeśli chodzi o pracę, to jestem obowiązkowy, staram się przykładać zwłaszcza dlatego, że wiem, że w grę wchodzi tutaj życie ludzkie. Co nie znaczy, że siedzę w remizie jak na szpilkach czekając na wezwanie! Przeważnie to ja inicjuję nam jakieś ciekawe zajęcie i ogrywam innych w pokera (całe szczęście nigdy rozbieranego!). Podejmuję się wszelkiego rodzaju wyzwaniom, im bardziej wymyślne, tym ciekawiej! Zamiast dużo gadać - wolę działać. Niby wolę mieć wszystko dobrze przemyślane, zanim podejmę odpowiednie kroki, ale nie we wszystkich aspektach życiowych się to sprawdza. Czasami daję się ponieść emocjom i powiem o parę słów za dużo. Potem tego żałuję, ale ciężko mi idzie przyznawanie się do winy i przepraszanie. O wiele łatwiej wychodzi mi dalsze pogrążanie się w i tak beznadziejnej już sytuacji.
Jestem popieprzony. No bo kto normalny wbiega do płonącego budynku, kiedy wszyscy inni z niego uciekają?

- płynnie mówi po francusku, na co zdarzało mu się podrywać laski,
- ma specyficzne poczucie humoru i nie każdy je rozumie,
- czyta kryminały,
- traktuje remizę jako swój dom i jak mu się nudzi to wpada do chłopaków pograć w pokera nawet jak ma wolne - w koŃcu w domu i tak nikt na niego nie czeka,
- lubi kino brytyjskie,
- planuje podróż stopem dookoła świata, ale wiecznie ją odkłada i nikt nie wierzy, że kiedykolwiek się tego podejmie,
- ma psa, który wabi się Watson.


Data urodzenia: 13 czerwca 1988r.
Miejsce urodzenia: Boston
Miejsce ZAMIESZKANIA: CONCORD
Zawód: strażak
Grupa: FUN
Wygląd: Julian Morris
 
 
Emma Baker


Emma Baker

Boston


30

ciocia dobra rada

zajęta

Wysłany: 2018-07-06, 18:56   
  

  
  
  
  
  

  
  
meh meh


Akceptacja!
Witamy na Hello Boston! Cieszymy się, że wybrałeś akurat nasze forum, mamy nadzieję, że będziesz się u nas dobrze czuł i zostaniesz z nami na dłużej. Zapraszamy do założenia podstawowych tematów jak relacje i telefon, a następnie do gry.
_________________
Emma Baker


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się majowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7