Poprzedni temat «» Następny temat
Droga
Autor Wiadomość
BostoŃczyk


BostoŃczyk

Wysłany: 2018-07-24, 21:35   Droga

***
 
 
Gabriel finch


Gabe Finch

Czy te oczy mogą kłamać?

Czy ja mógłbym serce złamać?


30

Wysłany: 2018-07-24, 22:39   
   Multikonta: Emma
   Nazywaj mnie: Sylwia


/ po Ade

Dzisiejszy dzieŃ mijał Gabrielowi wyjątkowo spokojnie. Szczęśliwie obyło się bez żadnych większych akcji. Większość dnia, wraz z kolegami z remizy, udawali, że sprzątają, żeby nie siedzieć tak na przypale na tyłkach, grzebiąc w telefonach. Chociaż to przecież nie ich wina, że nie mieli żadnych wezwaŃ, nie? W każdym razie, pod koniec zmiany musieli tylko przeprowadzić próbne ćwiczenia przeciwpożarowe w miejscowym przedszkolu i byli wolni.
Nie miał żadnych planów na dalsze spędzenie dnia. Po drodze z remizy wstąpił jeszcze do marketu po parę rzeczy, żeby mieć co jeść i lodówka nie świeciła pustkami. Wracał już do domu, gdy spostrzegł, że śmietnik tuż przy drodze się pali. Dosłownie. Stanął na poboczu, wyjął gaśnicę z samochodu i zajął się śmietnikowym pożarem. Z racji wykonywanego zawodu szybko sobie z tym poradził, i dopiero po chwili zauważył, że kawałek dalej stoi jakaś kobieta.
- Wszystko w porządku? - spytał, tak dla pewności.
_________________
<div style="font-family:georgia; font-size:62px; text-transform:lowercase; color:#62c8d4; text-align:center; letter-spacing:-6px; line-height:76%;">Gabriel Finch
<img src="https://78.media.tumblr.com/75e1c300750adcdd10f67903e20ce450/tumblr_inline_n63joaznmR1ruzx9f.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";><img src="https://78.media.tumblr.com/abb5c40475d44e977dfade040d56db9b/tumblr_inline_n63jodiefC1ruzx9f.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";>
 
 
Lyelle Paddington


Lyelle Paddington

I just wanna give out a toast

and rip off my clothes


28

Wysłany: 2018-08-01, 01:19   
   Multikonta: Arthur, Bazyl, Cal, Eileen, Jack, Lucille, Mingus, River
   Nazywaj mnie: Kaczuszką!
   Urlop: próbuję w życie do końca roku


/po Theo + ciuszek

Paddington nie była osobą, która odwiedzała Concord zbyt często. Właściwie nie kręciło jej szlajanie sie po wioskach, bo wierzyła, ze Boston daje jej wszystko, czego potrzebowała. Każdy jednak czasem potrzebował odmiany, a choć ona czyniła już ogromne przygotowania do swojej afrykaŃskiej wyprawy, to imprezie na wypizdowie też nie zamierzała odmówić. Nudziła się, zdecydowanie za bardzo, bo choć jej stan zdrowia wrócił już niemal do porządku dziennego, to ona wciąż nie wróciła do pracy. Nie była już związana umową z kinem, ale nie szukała niczego innego. W dupie jej się poprzewracało.
Impreza się skoŃczyła, wszyscy poszli spać, potem odkacowali swoje, i tak późnym popołudniem dwa dni później Lyelle Paddington wędrowała na dworzec, by wrócić do Bostonu. Wypalenie jointa w trakcie tego spaceru wydało jej się być fantastycznym pomysłem. Szkoda tylko, że wszystko skoŃczyło się taką katastrofą.
To był paskudny zbieg okoliczności, że na jej drodze pojawiło się dwóch mężczyzn w uniformach. Tak przynajmniej myślała, gdy wyskoczyli zza rogu, a jej pierwszym odruchem było wrzucenie niedogaszonego blanta do śmietnika, który akurat mijała. Panowie potrzebowali może minuty, by minąć ją, pójść dalej i zniknąć za kolejnym skrzyżowaniem. Oczywiście wcale mundurów na sobie nie mieli, blondynce się w oczach pierdoliło od zjarania wszystkich szarych komórek, ale była trochę przeczulona na to, by mieć kłopoty. Za którymś razem rzeczy nie skoŃczą się tylko wpłaceniem kaucji przez Jima. Rzuciła jeszcze za chłopaczkami w śmiesznych strojach ostatnim spojrzeniem, rozejrzała się po ulicy, ale w koŃcu i tak miała to gdzieś, jointa trzeba było przecież odzyskać. Zamierzała wygrzebać go ze śmietnika, i już miała się do niego nachylać, by grzebać w nim zapamiętale, kiedy z pojemnika zaczęły buchać coraz to wyższe płomienie. Nie zauważyła wcześniej delikatnej smużki dymu, ale teraz widziała wszystko bardzo wyraźnie. Szczęka jej opadła. Nie wiedziała, czy się śmiać, czy może opłakiwać blanta, i nie wpadła nawet na to, że wypadałoby to jakoś ugasić albo wezwać pomoc, ale na jej niezwykłe szczęście, z przypadkowego samochodu wyskoczyła Matka Teresa z gaśnicą w rękach. Gabriel zniszczył zabawę i ognisko. O skręcie już nie mówiąc. Nic z niego nie zostało. Nad tym zdecydowanie należy ubolewać.
- Nie bardzo, ale chyba uratowałeś nas wszystkich od zagłady. Apokalipsy - odparła poważnie na pytanie faceta, stojąc obok i wciąż wlepiając wzrok w śmietnik. Oczywiście nic się jej nie stało, nie fizycznie, ale nie mogło być w porządku, skoro stała się taka tragedia. Podeszła trochę bliżej, tak, by móc z góry zajrzeć do kubła, którego zawartość byłą teraz w całości pokryta pianą z gaśnicy. Zanuciła pod nosem jakąś piosenkę o ognisku, przelewając w nią pełnię swojego smutku. Nie wiem, co takie mogło to być, jeśli o chodzi o angielski, ale gdyby Ly znała polskie piosenki, to na pewno byłoby płonie ognisko w lesie. No niestety, już nie płonie. Nie upieką sobie kiełbasek. Ani pianek. Pianki z ogniska w śmietniku, to byłoby coś!
 
 
Gabriel finch


Gabe Finch

Czy te oczy mogą kłamać?

Czy ja mógłbym serce złamać?


30

Wysłany: 2018-08-09, 11:51   
   Multikonta: Emma
   Nazywaj mnie: Sylwia


wiesz co, napisałaś tak długi post, że teraz mi wstyd za mój :x

Dla wielu ludzi z pewnością byłoby śmieszne, że ktoś wyskakuje z auta z gaśnicą w ręku i gasi pożar śmietnika na poboczu drogi, ale... Można to chyba nazwać najzwyklejszym w świecie zboczeniem zawodowym. Gabriel był strażakiem, nauczono go, że ogieŃ to zło i trzeba je zwalczać, żeby ratować ludzkie życia lub mienia. Działał więc z automatu, nie zastanawiając się za bardzo, czy faktycznie ktoś mógłby ucierpieć, skoro ogieŃ był tylko w tym jednym, nieszczęsnym śmietniku i pewnie w koŃcu sam by się zgasił, bez większej pomocy. No bo raczej nie miał wielkich szans uwolnienia się z takiego kamiennego śmietnika, który też nie był jakoś przesadnie przepełniony śmieciami. No, ale...
- To dobrze - kiwnął głową słysząc jej odpowiedź i rozejrzał się dookoła. Chciał sprawdzić jak wygląda otoczenie, czy było jakieś inne źródło zapalenia, czy coś jeszcze się pali - tak, wciąż to zboczenie zawodowe. Nawet, gdy nie był na służbie pozostawał czujny na wszelkiego rodzaju wypadki na mieście, czy poza nim, tam gdzie akurat się znajdował. Wykonywał swoją pracę z powołania nawet, jeżeli było to tylko ściągnięcie biednego kotka z drzewa, na którym przypadkiem utknął. Różne są przecież sytuacje.
- Nie przesadzajmy, to tylko mały pożar - machnął ręką, uśmiechając się lekko. Lyelle mówiła to takim tonem, że nie wiedział za bardzo, czy mówi poważnie, czy robi sobie z niego jaja, cóż...
- Jesteś nowa w Concord, czy tylko przejazdem? - spytał. Miasteczko było małe, a że mieszkał w nim od zawsze, to kojarzył wszystkich mieszkaŃców. Albo dużą większość. Paddingtonówny nigdy wcześniej jednak nie widział. - Może potrzebujesz podwózki? - spytał. Nie widział w pobliżu żadnego auta, a na piechotę w takim upale ciężko się chodzi.
_________________
<div style="font-family:georgia; font-size:62px; text-transform:lowercase; color:#62c8d4; text-align:center; letter-spacing:-6px; line-height:76%;">Gabriel Finch
<img src="https://78.media.tumblr.com/75e1c300750adcdd10f67903e20ce450/tumblr_inline_n63joaznmR1ruzx9f.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";><img src="https://78.media.tumblr.com/abb5c40475d44e977dfade040d56db9b/tumblr_inline_n63jodiefC1ruzx9f.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";>
 
 
Lyelle Paddington


Lyelle Paddington

I just wanna give out a toast

and rip off my clothes


28

Wysłany: 2018-08-20, 17:41   
   Multikonta: Arthur, Bazyl, Cal, Eileen, Jack, Lucille, Mingus, River
   Nazywaj mnie: Kaczuszką!
   Urlop: próbuję w życie do końca roku


całkiem niepotrzebnie :hihi:

Zboczenie zawodowe często bywa uciążliwe, ale w jego przypadku nawet, jeśli tak było, to zdecydowanie wynikały z niego dobre rzeczy. Wiedział, jak zachować się w sytuacji pożaru, nie bał się tego, by coś zrobić, i nie stał bezczynnie, ale od razu przeszedł do działania. Całkiem inaczej było w przypadku Ly, która pewnie tylko stałaby i patrzyła, jak płomienie buchają coraz wyżej i wyżej, albo próbowałaby sztachnąć się dymem, mając nadzieję, ze nosem wyłapie jakieś resztki palącego się blanta. Jak już wiemy, jego najbardziej było jej szkoda, no ale teraz i tak nic z tego. Pozostało jej tylko sprawiać wrażenie, iż nie miała nic wspólnego z tym nieszczęsnym pożarem. Bo nie miała, prawda? Mogła być tylko bogu ducha winnym przechodniem, a śmieci mogły podpalić dzieciaki albo jakiś żulek. Tak, na pewno tak było. Patrzyła w ten nieszczęsny śmietnik jeszcze przez chwilę, trochę nie rejestrując pierwszych słów Gabriela, ale w koŃcu przeniosła na niego wzrok i wzruszyła ramionami.
- Wpadłam na imprezę, ale już się skoŃczyła - i bynajmniej nie miała na myśli imprezy przy ognisku, zwłaszcza takim w śmietniku. - Właściwie to wracam do Bostonu, ale jeśli jesteś w stanie mnie podwieźć na dworzec, to też byłoby super. Albo chociaż powiedz mi, w którą to stronę? Chyba trochę zabłądziłam. Macie tu w ogóle jakiś dworzec? - zmarszczyła brwi i wbiła w niego wyczekujący wzrok, bo nie do koŃca była pewna, jak działają takie małe pipidówy, przywykła jednak do życia w wielkich miastach... no i nie była pewna, jak tu przedwczoraj dotarła, może autobusem, a może zabrała się z kimś autem? Chyba nie była wtedy najtrzeźwiej myślącym człowiekiem. Teraz było trochę lepiej, bo kaca już wyleczyła, zapalić nie zdążyła, właściwie to gdyby nie jakieś pojedyncze piwo wypite na pożegnanie wespół z resztą imprezowiczów, to byłoby jej trochę smutno z tego powodu. Zresztą, gdyby znów się spiła, to może jakimś fantastycznym zbiegiem okoliczności trafiłaby do domu? Wierzyła w taką magię. Na trzeźwo mało co jej wychodziło. Właściwie, to chyba niekoniecznie potrafiła funkcjonować, będąc trzeźwą, jej szare komórki i tak już prawie nie istniały.
 
 
Gabriel finch


Gabe Finch

Czy te oczy mogą kłamać?

Czy ja mógłbym serce złamać?


30

Wysłany: 2018-10-08, 20:12   
   Multikonta: Emma
   Nazywaj mnie: Sylwia


Gabriel raczej nie podejrzewałby Lyelle o spowodowanie pożaru. Nawet tak mało znaczącego jak palący się śmietnik. Nie stwarzało to większego zagrożenia dla ludzi i otoczenia, ale jednak zawód strażaka zobowiązywał i Finch musiał zająć się sprawą. Szkoda, że przy okazji zniszczył Paddingtonowego blanta, ale mówi się trudno. W każdym razie, Paddington nie wyglądała mu specjalnie podejrzanie, pewnie za sprawą bycia blondynką. Zresztą, do niego należało pozbywanie się pożaru, nie dociekanie tego, kto go spowodował. To miało dla niego małe znaczenie.
- Och, to szkoda - odparł jedynie. Imprezy zawsze spoko, nikt nie lubił gdy się kończyły. Zwłaszcza, gdy się ludzie dobrze się bawili. - A dobrze się chociaż bawiłaś? - spytał uprzejmie, aby podtrzymać konwersację. Od tego też pewnie zależała opinia, jaką Lyelle wyrobi sobie o Concord. Jeśli impreza byłaby lamerska, pewnie i samo Concord źle by jej się kojarzyło.
- Mamy dworzec - odpowiedział z rozbawieniem. Co prawda nie każda pipidówa je chyba posiadała. Równie dobrze mogli mieć tylko jeden, biedacki przystanek na środku pola, tak dla przykładu. Concord nie było jednak AŻ TAK BARDZO dziurą zabitą dechami. Także spoko. - To akurat po drodze. Wsiadaj, zawiozę Cię - zaproponował, kierując się już do auta i otworzył Lyelle drzwi, po czym ruszył na stronę kierowcy. Skoro i tak miał tamtędy przejeżdżać, czemu miałby jej nie pomóc?
_________________
<div style="font-family:georgia; font-size:62px; text-transform:lowercase; color:#62c8d4; text-align:center; letter-spacing:-6px; line-height:76%;">Gabriel Finch
<img src="https://78.media.tumblr.com/75e1c300750adcdd10f67903e20ce450/tumblr_inline_n63joaznmR1ruzx9f.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";><img src="https://78.media.tumblr.com/abb5c40475d44e977dfade040d56db9b/tumblr_inline_n63jodiefC1ruzx9f.gif" width="190" style="border-bottom: 3px dotted #62c8d4";>
 
 
Lyelle Paddington


Lyelle Paddington

I just wanna give out a toast

and rip off my clothes


28

Wysłany: 2018-11-10, 19:44   
   Multikonta: Arthur, Bazyl, Cal, Eileen, Jack, Lucille, Mingus, River
   Nazywaj mnie: Kaczuszką!
   Urlop: próbuję w życie do końca roku


Dobrze wiedzieć, że nie wygląda się podejrzanie. Można więcej psocić i wychodzić z tego obronną ręką, prawda? Ly bardzo lubiła taki obrót sprawy. Blanta co prawda wciąż szkoda, ale już za kilka chwil o nim zapomni, a kiedy dotrze z powrotem do paddingtonowego domu, skręci sobie następnego i odpali go w jakichś pełnych chillu okolicznościach. Może pożartuje sobie z Setha, to zawsze wprawiało ją w dobry nastrój.
- No pewnie, było super - pokiwała ochoczo głową, chociaż nie do końca wiedziała, dlaczego typ ją o to pyta. Nie miała raczej nic przeciwko, ale zazwyczaj ludzie zbywają to w jakiś mało znaczący sposób, albo wyrabiają sobie o niej opinię pokroju taka duża i wciąż imprezuje? pasożyt. zakała. za pracę by się wzięła. menda społeczna. - O, serio? - otworzyła szeroko oczy, zdziwiona jego propozycją. - Super, dzięki - wyszczerzyła się i, nie czekając dłużej, wpakowała się na miejsce pasażera. Pewne ktoś jej kiedyś mówił, by nie wsiadała do wozu z obcymi ludźmi, ale cóż, odpowiedzialność nie byłą jej mocną stroną. A skoro typ ocalił ją z opresji raz, to może ocali i po raz kolejny. Znacznie przyjemniej wysiąść pod samym dworcem z klimatyzowanego auta, niż tłuc się tam pieszo, i pewnie pobłądzić po drodze. - Jestem Lyelle - wyciągnęła rękę w kierunku mężczyzny, gdy już się rozsiadła. - A ty? Strażak czy prosty bohater swojego miasteczka? - zapięła pas, co sprawiło jej odrobinę kłopotu, bo kiedy człowiek jest na kacu, to może mieć drobne problemy z trafianiem do dziurki, a w końcu jej się jednak udało i była gotowa do jazdy. No cóż, dla niej Concord było dziurą zabitą dechami. Żyła w Bostonie, a swego czasu przez chwilę także w Los Angeles. Takie miasta to był jej żywioł. Nie jakieś Concord - sroncord.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Pośród pachnących lasem choinek, aromatu grzanego wina i czekoladowych pierników czeka na Was moc świątecznych niespodzianek i atrakcji. Udekorowane stoiska kuszą ozdobami i jest w czym przebierać: ozdoby choinkowe, upominki, rękodzieła, zabawki, ręcznie wykonane czapki, szaliki, swetry i wiele innych. Z pozostałych miejsc dochodzą również aromatyczne zapachy, a wśród smakołyków nie może zabraknąć oczywiście grzańca i pierniczków. Lady uginają się pod ciężarem świątecznych przekąsek, bakalii, kołaczy, przypraw, herbaty, słodyczy, nalewek, a to tylko początek tej apetycznej przygody. Czujecie już ten bajecznie świąteczny klimat?
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 6