Poprzedni temat «» Następny temat
#sister, we'll fix it
Autor Wiadomość
jack daniels


Jack Daniels

BUSSINESMAN, WHISKeY DRINKER, CIGARETTE SMOKER, FAST HORSES ENTHUSIAST

I SOLD MY SOUL FOR MONEY


31

Wysłany: 2018-08-07, 01:56   #sister, we'll fix it
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: patką


-> stąd

Whisky? Whisky brzmiała jak świetny pomysł, im obojgu się przyda, by przetrawienie tej rozmowy było choć trochę łatwiejsze, choć żeby było faktycznie łatwe, to chyba musieliby wyłoić z butelkę na głowę. Ale wtedy to nie doprowadziłoby do niczego, a nie tak przecież miało być.
To, ze sam osiągnął sukces, nie oznaczało, ze krytykowałby młodszą siostrę za jakiekolwiek niepowodzenie. Zdarzało się. Takie było życie, nie można było uniknąć rozczarowaŃ czy innych fakapów. Wszystko opierało się o to, by sobie z nimi radzić, brnąć dalej w coś, co jest dla nas dobre, naprawiać, albo próbować od całkiem innej strony. Jack nie był fanem stawiania wszystkiego na jedną kartę. Lubił mieć alternatywę, pozostawić otwartą jakąś furtkę, w którą mógł jeszcze wejść. Zaczynał w firmie, jednocześnie kręcąc coś samemu na boku, pierwsze większe pieniądze zdobywał na giełdzie, potem zainwestował je w hotele, w legalny biznes, by potem obstawiać też na wyścigach konnych, i to wszystko się dla niego kręciło, choć nie obyło się bez niepowodzeŃ. Czasami tracił na giełdzie, czasami jego koŃ przegrywał, a czasami jego hotel upadał, ale on radził sobie dalej. Teraz miał dobre zaplecze finansowe, więc tak naprawdę żadna z takich rzeczy go bardzo nie bolała, ale kiedyś było mu trochę trudniej. Zapewne tak, jak teraz jej. Szkoda tylko, że zamiast zwrócić się do kogoś o pomoc, robiła krzywdę samej sobie. Czy to aby na pewno na tym polegała samodzielność i niezależność?
- Nie wiem, czy będę chciał zostać na noc – jeśli rozmowa bardzo im się przedłuży, to kto wie? Wolał jednak wykąpać się przed pójściem spać, założyć świeżą bieliznę, a następnego ranka nie paradować we wczorajszych ciuchach. Tak robił dziesięć lat temu, gdy był na studiach. Tamte czasy już dawno minęły. Ich spacer ku mieszkaniu Ariel minął raczej w ciszy. Nie będzie przecież jej teraz pytał, jak jej życie leci. Chyba wiedział, że nie najlepiej? Skoro spotkali się w takim miejscu. Z pytaniami wolał poczekać, aż dotrą na miejsce.
Po przekroczeniu progu ściągnął buty i zajął miejsce na kanapie. Nie na brzegu, ale w jej centralnej części, opierając się i z pewnością siebie zakładając nogę na nogę. Męczący dzieŃ miał skoŃczyć się relaksem, a nie jeszcze bardziej męczącymi rozmowami.
- Co teraz? – miała zamiar już go wtajemniczyć w swoją historię, czy najpierw poczęstuje go herbatką i ciasteczkami? Do niej należała decyzja. On był cierpliwy, mógł poczekać. Mógł tu siedzieć nawet całą noc. Nie byłaby to pierwsza ni ostatnia zarwana noc, po której od rana znów musiałby być w pracy. Dałby sobie z tym radę, był jeszcze na tyle młody, że wytrzymywał długo bez snu. Nie wyobrażał sobie, jak to będzie, kiedy za dziesięć kolejnych lat po takiej bezsennej nocy nie będzie w stanie dojść do siebie.
 
 
Ariel Daniels


Ariel Danels

MEMORIES WARM YOU UP FROM THE INSIDE,

But they also tear you apart


26

Wysłany: 2018-08-20, 23:00   
   Multikonta: Saskia Lovell
   Nazywaj mnie: Marta


Ariel była zdania, że na trzeźwo nie będzie w stanie opowiadać bratu o tym wszystkim, co się działo ostatnimi czasy u niej i jak doszło do tego, że wylądowała w takim miejscu, w jakim wylądowała. Cała historia zaczynała się tak naprawdę całkiem dawno, bo po jej powrocie ze Szwecji, czyli pięć lat temu, od tamtego czasu zaczynało się wszystko sypać na łeb na szyję. Ariel długo się broniła przed podjęciem decyzji o zatrudnieniu się w Spotted. Brała pomniejsze kontrakty, dorabiała gdzieś jako hostessa, ale kokosów z tego nie miała i ledwo tak naprawdę starczało jej na opłaty i życie, a nie uśmiechało się jej wracać do domu. Ludzie w jej wieku zwykle są samodzielni finansowo, nic więc dziwnego, że było jej po prostu głupio powiedzieć, że tak naprawdę, to nie ma za co żyć. Stąd taki, a nie inny krok. W Spotted robota była parszywa, ale zarobki były naprawdę niezłe. Sama podstawa była całkiem przyzwoita, a wliczając do tego solidne napiwki… Szefa miała co prawda parszywego, ale reszta ekipy była świetna i lubiła tak naprawdę wszystkich. Każdy miał podobną sytuację, więc się rozumieli nawzajem. Zaplątała się w to nieziemsko i nie miała pojęcia jak z tego wyjść… Wykształcenia jakiegoś porządnego brak, miała skoŃczone tylko liceum, doświadczenia tak naprawdę, nie licząc tego modelingowego, również nie miała… i gdzie ją zatrudnią tak naprawdę? Chciała z tego bagna wyjść, nie wiedziała jak, nie miała też odwagi prosić o pomoc kogoś ze swojego otoczenia… i tak w koło Macieju.
Jak będziesz chciał – odpowiedziała jedynie, wzruszając ramionami. Spodziewała się jednak, że będą rozmawiali dosyć długo. Wyjaśnienie co się działo przez ostatnie pięć lat, wyklarowanie wszystkich kłamstw i tak dalej, i tak dalej może trochę potrwać. No ale tego chyba potrzebowała. Wyrzucić to z siebie. Potrzebowała swoistej spowiedzi.
Zamknęła za sobą drzwi, zdjęła buty i poszła od razu do „salonu”. Mieszkanie miała stosunkowo niewielkie, zwykła kawalerka, wszędzie było blisko. Z jednej z szafek w kuchni wyciągnęła butelkę whisky, którą postawiła na stoliku przy kanapie. Dwie szklanki, lód. Usiadła na fotelu po prawej stronie. Nie wiedzieć czemu, bała się zająć miejsce obok Jacka.
A więc… pamiętasz mój wyjazd do Szwecji? Pracowałam dla Ikei tam przez dwa lata. Pojechałam tam z chłopakiem, który w sumie załatwił mi tę robotę. Rozstaliśmy się, a Ikea nie przedłużyła mi umowy. Ciekawe dlaczego... – Westchnęła ciężko. Upiła łyk whisky, dosyć spory, by kontynuować rozmowę. – Potem był kontrakt z Blend-a-med, a następnie… posucha. Małe umowy za śmieszne pieniądze, od czasu do czasu dorabiałam jako hostessa. Ale to wszystko było za mało by się utrzymać... – W tym momencie głos zaczął się jej łamać. Nie było jej łatwo o tym wszystkim mówić. Zwłaszcza Jackowi, który był… specyficzny. Miał w sobie coś… przerażającego w pewien sposób. – Nie potrafiłam przyznać się do porażki, nie potrafiłam wrócić do domu z podkulonym ogonem. Widząc, jakie ty sukcesy osiągasz, nie chciałam być gorsza... – Ups, wydało się. Owszem, to nie był żaden argument. Matka zapewne wolałaby powiedzieć, że jej córka jest kelnerką, operatorką maszyn, czy kimkolwiek innym, aniżeli striptizerką. Jednakże… cóż. Wybierając pracę w Spotted trochę inaczej wtedy na to spoglądała. Żyła nadzieją, że to na chwilę, że miesiąc, dwa i dostanie jakieś zlecenie porządne. Nic takiego się jednak nie stało. Kilka małych ochłapów, za które dostawała czasem mniej, niżeli była w stanie wyciągnąć z napiwków w ciągu dniówki
 
 
jack daniels


Jack Daniels

BUSSINESMAN, WHISKeY DRINKER, CIGARETTE SMOKER, FAST HORSES ENTHUSIAST

I SOLD MY SOUL FOR MONEY


31

Wysłany: 2018-08-30, 12:17   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: patką


Zdaniem Jacka, lepiej, choć trudniej, było przyznać się do tego, że coś się nie udało. Poprosić o pomoc, o to, by ktoś wyciągnął dłoŃ, której można się chwycić, gdy alternatywą jest samotne tonięcie w bagnie, z którego z czasem coraz trudniej jest się wydostać, aż w koŃcu to staje się niemożliwe. Ariel też by tak skoŃczyła, to znaczy, jeszcze oczywiście ma na to szansę, ale skoro Jack już ją nakrył, to bardzo chciałby na to nie pozwolić. Jeszcze nie wiedział, jak jej pomóc, i wmieszanie w to wszystko matki wcale nie leżało w jego pierwotnym planie, ale nikt nie powiedział, że i jemu musiało się wszystko udawać. Że zawsze wpadał na same genialne pomysły. Mówią jednak, że po to jest rodzina, by radzić sobie w trudnych momentach. Być może ich rodzina jest trochę upośledzona, nie mówiąc już o tym, jaki stosunek Jack ma do niej, i jak bardzo nie potrafi funkcjonować w rodzinnym układzie, ale chyba nie będzie znowu tak najgorzej, huh?
Nachylił się, by nalać whisky do szklanek, kiedy Ariel przyniosła już wszystko, co potrzebne i sama też zdecydowała się usiąść. Wbijał wzrok w bursztynowy płyn, także wtedy, gdy już odstawił butelkę i, ze szklanką w dłoniach, mógł na nowo oprzeć się na fotelu. Słuchał jednak uważnie, dokładnie analizując w głowie wszystko, co siostra mu mówiła. Nie dlatego, że chciał ją osądzać, choć po części zapewne już miało to miejsce. No cóż, byłby zaskoczony, gdyby wiedział, że siostra uważa go za przerażającego. Może żaden z niego model, może jego spojrzenie bywało dość... niepokojące, ale przecież wciąż byli rodzeŃstwem. Po tylu latach miałaby się go bać? Nigdy przecież nie dał jej ku temu powodu, tak mu się przynajmniej wydawało.
- Myślisz, że robiąc to, co robisz, jesteś gorsza czy lepsza ode mnie? - jak dla niego to był nie tylko beznadziejny argument, ale w ogóle głupstwo, że jakkolwiek się z nim porównywała. Powinna iść przecież własną ścieżką, nie oglądając się na niego, tyle że z odrobiną szacunku do samej siebie, a nie kurwiąc się za pieniądze, co, jak mu się zdawało, robiła. - Zamierzasz się tego trzymać, czy co? - podniósł na nią swój surowy wzrok. Myślała, że ile będzie mogła tak pociągnąć? Dopóki nie stanie się zbyt pomarszczona, czy dopóki ktoś jej nie pobije i nie zgwałci? Próbowała coś robić w kierunku zmian, czy po prostu utknęła w martwym punkcie, byle tylko się utrzymać, zamiast zainwestować w siebie, we własny rozwój, w coś, co pozwoliłoby pójść jej dalej, w jakimś lepszym kierunku? Pewnych rzeczy chyba nie będzie mu dane zrozumieć, nieważne, jak dobrze by mu ich ktoś nie wytłumaczył.
 
 
Ariel Daniels


Ariel Danels

MEMORIES WARM YOU UP FROM THE INSIDE,

But they also tear you apart


26

Wysłany: 2018-09-06, 20:34   
   Multikonta: Saskia Lovell
   Nazywaj mnie: Marta


Było ciężko się jej przyznać do błędu, to fakt. Nie wiedziała, jak też miała wyjść z tego bagna, w którym się znalazła. Starała się jakoś z tym wszystkim poradzić, aczkolwiek samej było ciężko. Nie tylko ona chciała się wyrwać ze Spotted, ale z drugiej strony takiej kasy, jak miała tam, nigdzie normalnie nie dostanie. I takie błędne koło. Powinna tak naprawdę powiedzieć całą prawdę już po powrocie ze Szwecji, jak się mówi, kawa na ławę, czy też grać w otwarte karty. Jednakże było jej głupio i wstyd… ale chyba nie aż tak bardzo jak po dzisiejszym wieczorze, gdy jej własny brat był jej klientem. Tego chyba nie zapomni do koŃca życia. Może nie będzie tak źle, jednak na chwilę obecną nie miała żadnego pomysłu, co ze sobą zrobić. Powoli zdawała sobie sprawę z tego, że z modelingu raczej nic nie wyjdzie (chyba że stanie się jakiś cud, bo jednak swoje lata to już ma i powoli zbliża się do modelingowej emerytury)… więc trzeba było znaleźć jakiś pomysł na życie. Nie miała żadnych studiów, żadnych kursów, doświadczenia zawodowego – po prostu nic. Jak z czymś takim miała gdziekolwiek pójść?
Oczywiście kochała Jacka, był jej bratem… jednak był dosyć specyficzną osobą i aktualnie czuła się w jego towarzystwie niezręcznie i to nie tylko ze względu na to, co się wydarzyło. Czasem, gdy lustrował wzrokiem, czułą dreszcz przebiegający po jej ciele… i chyba właśnie te spojrzenie, dogłębnie przenikające, było w nim najstraszniejsze. Miała wrażenie, że był w stanie przejrzeć ją na wskroś.
Nie odpowiedziała od razu na jego pytanie. Palce Ariel zacisnęły się na szklance z whisky. Wręcz kurczowo. Spuściła wzrok. Czuła jakby ktoś zrzucił na nią co najmniej kilka ton. Nie wiedziała, co ma mu powiedzieć? Jak się czuła? Źle. Od samego początku, gdy tylko zaczęła tam pracować. Brzydziła się samą sobą, nie potrafiła spojrzeć w lustro.
Myślisz, że mi to pasuje? Że to lubię? – wydusiła z siebie w koŃcu, przygryzając wargę. – Wyobraź sobie, że nie. Miałam tam pracować jako barmanka, a prawda okazała się inna. Szukam cały czas czegoś innego, za chociaż połowę tego, co zarabiam w Spotted. Bez napiwków. To nie jest jednak takie łatwe. Nie mam nic do zaoferowania pracodawcy. Nic a nic. Postawiłam wszystko na jedną kartę i to zawiodło... – Głos jej drżał. Ona cała drżała. Wzięła głęboki wdech, by następnie wypić całą zawartość szklanki i nalać sobie kolejną porcję trunku.
 
 
jack daniels


Jack Daniels

BUSSINESMAN, WHISKeY DRINKER, CIGARETTE SMOKER, FAST HORSES ENTHUSIAST

I SOLD MY SOUL FOR MONEY


31

Wysłany: 2018-09-17, 16:33   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: patką


Doświadczenie zawodowe zawsze można zdobyć, chociaż nie wybrała sobie na to najlepszego miejsca. Jack był pewien, że nawet sama Petunia zafundowałaby jej studia czy kursy, gdyby Ariel tylko pisnęła choć słowo. To nie było tak, że dziewczyna musiała sobie radzić sama, bo rodzina się na nią wyparła, albo bo byli biedni, albo bo została sierotą bez spadku. Pieniądze nie były problemem, sposób jej myślenia był.
- Myślę, że gdybyś tak bardzo tego nie lubiła, to byśmy się tam dzisiaj nie spotkali - rzucił oschle. Może i nie miał pojęcia, co się teraz dzieje na rynku pracy, i jak ciężko jest coś znaleźć, kiedy się jest w jej sytuacji, ale wydawało mu się, że zagrzała tam miejsce zbyt długo, by nazwać to tylko przejściową pracą. Skoro miała doświadczenie jako barmanka (miała?), to czy w żadnym innym barze takiej nie szukali? Barze bez striptizu? - Zbieranie kup po słoniach u matki cię nie satysfakcjonuje? - uniósł brwi i uniósł szklaneczkę do ust, jakby maskując swój nieudany dowcip. Nie to, żeby było mu do śmiechu, no ale hej, skoro tak uparcie szukała, to dlaczego po raz kolejny najciemniej było pod latarnią? Petunia przecież zatrudniłaby ją z uśmiechem na ustach, nie mówiąc już o tym, że pomogłaby jej w każdy inny sposób. Tak działały matki. - Jesteś młoda i masz potencjał, i wiele możliwości, których chyba nie chcesz dostrzec. Co, jeśli po dziesięciu latach twój szef powie, że jesteś za stara? A jeśli wcześniej zajdziesz w ciążę? Myślisz, że będzie cię tam trzymał, skoro przyjdą do niego kolejne młode, szczupłe i ładne dziewczyny, którym nie wyszło w modelingu? Co wtedy, pójdziesz na ulicę? Sama sobie rzucasz kłody pod nogi - mało który pracodawca chciałby przecież zatrudnić taką striptizerkę, no, chyba że Arial faktycznie napisze sobie w CV "barmanka". - Jesteś mądra, a chciałaś zarabiać ciałem, to jest twój problem - pokręcił jeszcze głową, trochę tak, jak gdyby był rozczarowany jej postawą. Cholera, no przecież był. Sam modeling nie wydawał mu się niczym ambitnym, ale miejsce, w którym skoŃczyła Ariel, przeszło jego najśmielsze wyobrażenia na temat jej życia.
 
 
Ariel Daniels


Ariel Danels

MEMORIES WARM YOU UP FROM THE INSIDE,

But they also tear you apart


26

Wysłany: 2018-10-07, 21:48   
   Multikonta: Saskia Lovell
   Nazywaj mnie: Marta


Jack nie rozumiał jednej kwestii – Ariel nie chciała prosić o pomoc matkę czy kogokolwiek, bo nie chciała nikomu wejść na głowę i stać się przysłowiowym wrzodem na dupie, czarną owcą rodziny, której nic w życiu się nie udaje. Po prostu patrzyła na to w zupełnie inny sposób niżeli Jack. Nie potrafiła przyznać się do błędu, przychodziło jej to z ogromnym trudem, przez co wciąż kisiła się w Spotted, nie wiedząc, jak z tego wyjść. I naprawdę nie lubiła swojej pracy… Nie siedziała tam dlatego, bo kręcenie tyłkiem przed obcymi ludźmi ja rajcowało. Jedyne co było przyzwoite z tej roboty to pieniądze.
Sęk w tym, że nie miała doświadczenia jako barmanka – zatrudniając się, zostało jej powiedziane, że wszystkiego ją nauczą. Trochę w tym prawdy było, bo przez jakiś ekspresowy kurs barmański przeszła, coś tam wiedziała, jednakże praca Ariel w większości zupełnie inaczej wyglądała.
Czuła się, jakby dostała w twarz od własnego brata. Każde kolejne słowa raniły ją coraz bardziej. Nie zamierzała odpowiadać na ten debilny żart o sprzątaniu kup po słoniach jako „satysfakcjonującej” pracy. To się wiązało też z tym, że nie chciała Petunii martwić. Miała swoje lata, stres i martwienie się o nią nie przyniosłyby niczego dobrego. Jack był okrutny, bezwzględny, pozbawiony nawet odrobiny empatii, przez co nie potrafił zrozumieć Ariel. Po prostu.
Już mówiłam, to przejściowe – odpowiedziała, nie mając pomysłu, co innego mogłaby powiedzieć. Czuła jak wielka klucha staje jej do gardła. – Mamy nie chciałam martwić, wystarczająco ma na głowie. – Ale on pewnie i tak tego nie zrozumie. To wszystko siedziało w głowie Ariel dosyć głęboko. Nie chciała być tym gorszym dzieckiem, któremu w życiu nie wyszło… Bo jakby nie patrzeć, to z ich dwójki to właśnie Jack miał bardziej… stabilne życie. Hotel, żona, dziecko (o tym, że jej bratanica umierała na białaczkę nie wiedziała), a ona? Singielka od dłuższego czasu, pracująca w barze ze striptizem, bez większych perspektyw. Upiła spory łyk whisky. – Dam sobie radę. – Sama nie wierzyła w te słowa… no ale wmawiać zawsze sobie można.
 
 
jack daniels


Jack Daniels

BUSSINESMAN, WHISKeY DRINKER, CIGARETTE SMOKER, FAST HORSES ENTHUSIAST

I SOLD MY SOUL FOR MONEY


31

Wysłany: 2018-11-12, 20:19   
   Multikonta: Lyelle paddington
   Nazywaj mnie: patką


Nie rozumiał tego i nie zrozumie, bo najłatwiej mu doradzać, kiedy sam wspiął się niemal na szczyty. Jego zdaniem to właśnie teraz, gdy merdała cipskiem, stawała się czarną owcą rodziny, a proszenie o drobną pomoc to nie to samo, co wchodzenie innym na głowę. Może i nie miał w sobie za grosz empatii, ale co z tego? Miał jej współczuć, użalać tu się teraz nad nią? Czy nie chodziło właśnie o to, aby ktoś rzucił jej prawdą niczym mokrą szmatą w twarz, by przejrzała na oczy i wzięła się w garść? Od tego też mogli być starsi bracia. Gdyby poszła do Petunii, to wtedy by się nad sobą użalały. Zresztą, matka trochę od tego była, by pomagać w problemach, zwłaszcza, że przynajmniej na początku chodziło tu o tak błahą rzecz, jak brak pracy, a nie jakieś długi, przestępstwa czy porachunki z mafią. Nie mieli przecież ojca, a na kogoś chyba musieli liczyć. Może jemu to było mniej potrzebne, bo taki z niego dupek, ale Ariel nie mogła odsuwać od siebie kogo popadnie.
- Skoro tak twierdzisz - pokręcił głową z powątpiewaniem, bo wcale w to jakoś nie wierzył. Kłócić się jednak z nią wcale nie chciał, chociaż ciężko nazwać to pojednawczą rozmową. Upił kilka potężnych łyków alkoholu. A jeśli jej nie wyjdzie, to gdzie wyląduje? Kim zostanie? Prostytutką czy dilerką?- Jeśli ci się nie uda, to możesz przyjść do hotelu, zatrudnię cię. O ile nie będzie to zbytnio uwłaczać twojej godności - wzruszył ramionami. Tak faktycznie mogło być, mogła nie chcieć robić pod nim, może wolała być niezależna i emanować kobiecą siłą, a w hotelu faktycznie byłaby tym gorszym dzieckiem. Jemu wydawało się to trochę bez sensu, ale jak już wiemy, niewiele rozumiał, a już na pewno nie to, co siedziało w głowie jego siostry czy innych kobiet w jego życiu. Ten chaos był dla niego czystą abstrakcją.
 
 
Ariel Daniels


Ariel Danels

MEMORIES WARM YOU UP FROM THE INSIDE,

But they also tear you apart


26

Wysłany: 2018-11-22, 16:12   
   Multikonta: Saskia Lovell
   Nazywaj mnie: Marta


Nie wiedziała, w jaki sposób mogłaby wytłumaczyć bratu swój punkt widzenia na sytuację, w której była… miała wrażenie, że niezależnie od tego, co by powiedziała, to Jack i tak będzie to negował. Dlatego chyba lepiej było po prostu się zamknąć i nic nie mówić, próbować wmówić mu, że to wszystko tylko na chwilę, że szuka czegoś przejściowego i jak tylko się znajdzie, to odejdzie ze Spotted. Nie zależało już jej aż tak na modelingu – chyba powoli godziła się z tym, że raczej kariery w nim nie zrobi, ale szukała alternatyw. Jedną z nich było szycie ciuchów. Miała nawet swoją stronę internetową, gdzie sprzedaje swoje działa i szyje różne rzeczy na zamówienie, ale nie miała z tego wystarczająco dużo pieniędzy, by się utrzymać.
Widziała wzrok brata i było jej źle, po prostu. Przeszywał ją niemalże na wskroś. By było łatwiej, również upiła kilka łyków alkoholu, patrząc jak powoli bursztynowy trunek się kończy. Jack z każdym kolejnym słowem dobijał ją coraz bardziej Pracować u niego w hotelu nie zamierzała – zdecydowanie nie chciała mieć go za szefa. Mógł jednak pomóc jej w inny sposób.
W sumie… jeżeli poznasz kogoś, kto szuka krawcowej to ewentualnie mógłbyś dać mi znać – mruknęła. W kącie pokoju stała maszyna do szycia, była powieszona szafka pełna różnorakich nici, gdzieniegdzie leżały jakieś strzępki materiału. Pracowała nad sukienką dla klientki, aczkolwiek nie miała czasu posprzątać przed pracą i tak to po prostu zostawiła.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Pośród pachnących lasem choinek, aromatu grzanego wina i czekoladowych pierników czeka na Was moc świątecznych niespodzianek i atrakcji. Udekorowane stoiska kuszą ozdobami i jest w czym przebierać: ozdoby choinkowe, upominki, rękodzieła, zabawki, ręcznie wykonane czapki, szaliki, swetry i wiele innych. Z pozostałych miejsc dochodzą również aromatyczne zapachy, a wśród smakołyków nie może zabraknąć oczywiście grzańca i pierniczków. Lady uginają się pod ciężarem świątecznych przekąsek, bakalii, kołaczy, przypraw, herbaty, słodyczy, nalewek, a to tylko początek tej apetycznej przygody. Czujecie już ten bajecznie świąteczny klimat?
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 7