Poprzedni temat «» Następny temat
#1 za mundurem Panny sznurem
Autor Wiadomość
BIANCA WALTERS


Bianca Walters

śpiewała ludziom na rejsach, a teraz

prowadzi rozgrywki bingo w domu starców


25

Wysłany: 2018-09-11, 10:44   #1 za mundurem Panny sznurem

Życie Bianki było nieco chaotyczne, a ona roztrzepana, ale było dobre jeśli miałby je podsumować. Jej największe porażki i smutki dotyczyły jej pokręconego życia miłosnego, które pewnie wynikało z jej nadmiernej kochliwości bez zastanowienia. Niby trochę z tego wyrosła i zdawało się jej, że sztukę zakochiwania się tylko z powodu pięknych włosów lub oczu już opanowała - cóż, myliła się i żyła w tej błogiej nieświadomości bawiąc się i śpiewając, bo tak - jej życie wyglądało jak jeden wielki musical.
Tego dnia po raz kolejny przekroczyła próg ośrodka, gdzie miała poprowadzić wieczorną rozgrywkę bingo oraz trochę pośpiewać bo w sobotni wieczór staruszkowie chcieli się zabawić. Uwielbiała to, miała sporo zabawy widząc jak starsze panie krążą po ośrodku by wyrwać jakiegoś młodego wojskowego do taŃca, czy też grając w karty ze starszymi panami. Kiedyś nie dość, że ja ograli to jeszcze upili, ale to teraz nieistotne. Znalazła jakiś ciekawy repertuar na gorączkę sobotniej nocy, szalony strój jakby z innej epoki i po emocjonującej rozgrywce bingo wyskoczyła w niego i znalazła się na scenie. Jedno było pewne miała w sobie tyle energii i radości, że nie było staruszka na tej sali, który by się nie bawił. Była w stanie rozbawić każdą zastaną kość i obolały mięsieŃ, a przede wszystkim rozumieszała i sama się przy tym bawiła. Może to dlatego się sprawdzała, bo robiła to co kocha. Po paru piosenkach musiała zrobić przerwę, nie tyle dla siebie co dla staruszków, bo nie mogła przesadzić. Jeszcze wszyscy by jej zeszli z tego świata przez te dzikie taŃce i nie miałaby komu śpiewać. Schodząc ze sceny oczywiście potknęła się, a wsparciem okazał się jeszcze krzepki i siwy Jon, któremu podziękowała i spojrzała w kierunku drzwi. Stał w nich niczego sobie mężczyzna… żołnierz? Wydawał się dziwnie znajomy. Nie, nie znała go ale widziała. Chwilę stała taka roztargniona spoglądając na niego, ale jednocześnie nie zdając sobie sprawy, że on patrzy na nią. Zamyśliła się szukając odpowiedzi, miała świetna pamięć do twarzy to musi być… tak, znalazła. Chłopak z festynu, mundur. To był jeden moment, przypadkiem na niego wpadła i cóż, te jego oczy i mundur śniły się jej kiedyś po nocach. Na samo wspomnienie westchnęła lekko i ocknęła się orientując, że i on na nią patrzy. Krótkie zmieszanie ukryła pod lekkim uśmiechem, który mu posłała po czym podeszła do drzwi. - Nie chciałbyś dołączyć do zabawy? - czy jest jakaś szansa, że ja wtedy zapamiętał? Wątpiła. To było jedno krótkie spotkanie, tak przelotne, że aż niemożliwe do zapamiętania, a jednak… Ona pamiętała.
_________________
Bianca Walters
Thank you for the music The songs I’m singing. Thanks for all the joy They’re bringing. Who can live without it?
 
 
JOSH CARRINGTON


Josh carrington

były żołnierz obecnie rencista

lewa ręka mi nie działa i lubie łykać proszki


29

Wysłany: 2018-09-11, 21:27   
   Multikonta: .
   Nazywaj mnie: .
   Urlop: .


Trochę mi się zeszlo ale to tylko dlatego że późno wróciłam i szukałam teraz outfitu dla niego ale on ma wszystkie ciuchy takie same więc muszę się zdać na swoją wyobraźnię.
Można powidzieć że życie każdego z nas jest lekko chaotyczne. Niezależnie od tego jakie ma się życie. Większość ludzi zyje tym że rano musi wstać do pracy, po ośmiu godzinach wrócić do domu, zrobić obiad, wstawić pranie i resetować się przed ekranem telewizora czy laptopa tylko po to żeby po kilku godzinach zasnąć. Nawet zainteresowania specjalnie tego nie zmieniają bo wchodzą w miejsce oglądania telewizji. Życie Josha było prawie poukładane. I prawie to słowo klucz. Wstawał rano i snuł się po stadninie albo siedział w jakimś gabinecie na ćwiczeniach. I śmiało można powiedzieć że tego drugiego już nawet nie zapamiętywał. Te same ruchy, ćwiczenia, ludzie... nawet ludzie w poczekalniach byli już w jakimś stopniu mu znani. Jedynie odwiedziny jego starszego rodzeŃstwa jakoś uatrakcyjniały mu czas. Bawił się z dziećmi, ganiał po trawniku i zapominał o bozym świecie.
No ale jego życie było też przeplatane mniej fajnymi sytuacjami takimi jak pogorszenie stanu psychicznego. Normalnie nie było z nim tak źle ale po takim czasie nauczył się już wszystko rozpoznawać i zwykłe ataki paniki był w stanie u siebie rozpoznać już kilka godzin wcześniej. Co prawda było to trochę jak siedzenie na bombie zegarowej ale jakoś do tego przywykł. Kilka dni temu, mająć już świadomośc że nie będzie z nim najlepiej zabrał najważniejsze rzeczy i sam pojechał do ośrodka gdzie większości był już dobrze znany. Standardowo dostał swoje łóżko i odpowiednie leki. Wiedział że nie ma wypisów w sobotę więc musiał się pogodzić z tym że jeden z nielicznych do tej pory weekendów spędzi w towarzystwie emerytów którzy pewnie po raz kolejny ograją go w karty próbując wmówić mu że grali w rozbieranego pokera.
Zazwyczaj nie zaglądał na wszelkie wieczorki zapoznawcze głównie dlatego że jego reka nie jest sprawna i nie sprostałaby nawet stuletniej babci na wózku. Dziś jednak repertuar go zaskoczył bo nie leciał jedynie Elvis a już z daleka było słychać że ostro się dzieje w świetlicy. Postanowił tam zajrzeć i nawet ciepło na serduchu mu się zrobiło widząc jak emeryci którzy ledwo chodzą jakoś usiłują taŃczyć. Co prawda momentami wyglądało to jak inwazja zombie ale Josh łudził się że jego chwilowi współlokatorzy jeszcze żyją mimo że nie wyglądają. Z tych rozmyślaŃ wyrwała go dopiero młoda dziewczyna która prawie wybiła sobie zęby schodząc z prowizorycznej sceny. Uśmiechnął się do niej dalej opierając się o framugę drzwi wejściowych. -Chętnie ale obiawiam się że oni mnie zamęczą więc wolę trzymać się w cieniu. Tym bardziej że mi słoŃ na ucho nadepnął- zaśmiał się i musiał odmachać srebrnowłosej Amber rocznik '43 która usilnie swata go ze swoją prawnuczką.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/d38078eefff6ff1935323f158b79fe37/tumblr_n9lrixbmvY1r9nwfzo3_250.gif" style="border:3px solid #ffffff; padding:1px; width: 158px;"> <img src="https://66.media.tumblr.com/e7415de44e83bda685d9d73b445ae68d/tumblr_n9lrixbmvY1r9nwfzo2_250.gif" style="border:3px solid #ffffff; padding:1px; width: 158px;" "="">
<div style="border-top:4px #3399AA solid; width:335px; letter-spacing: 3.5px">Weź nie pytaj, Weź się przytul,
<div style="background-color:transparent;width:330px;font-family:Ms Mincho;text-align:justify;font-size:10px;letter-spacing: 1px;padding:-1px;line-height:10px;text-transform:uppercase;color:#3399AA;">Weź tu ze mną, Weź tu bądź. Weź nie młodniej, Weź się starzej, Razem ze mną Idź krok w krok. @Derpsi
 
 
BIANCA WALTERS


Bianca Walters

śpiewała ludziom na rejsach, a teraz

prowadzi rozgrywki bingo w domu starców


25

Wysłany: 2018-10-07, 06:39   

No popatrz ile mi zeszło z opisem, ale już wracam do gry! Po tych wszystkich Karolowych przebojach, moich chorobach i w końcu rewolucji na forum - wracam do odpisów. Mam nadzieję, że teraz o wiele częściej będę mogła odpisywać.
Bianka żyła zaskoczeniem, nie lubiła planować, chciała się cieszyć tym co przyniesie następny dzień bez konkretnego planowania i oczekiwania co powinien przynieść. Wszelkie planery były ładne, ale dla niej totalnie bezużyteczne. Ona nawet planem lekcji za dzieciaka gardziła, albo nie tyle gardziła co z lekka olewała, w rezultacie czego na geografii często notowała w zeszycie do historii, a na angielskim miała książkę do hiszpańskiego. Działała spontanicznie od najmłodszych lat. Jej natura zwyczajnie broniła się przed konkretnymi schematami. Okay, gdy przyszło jej zarabiać na siebie musiała się dostosować do pewnych ‘planów’ ale na rejsie na szczęście każdego dnia w danej wycieczce działo się coś innego. Nie było monotonne i nudne, no i zawsze miała jakiś margines do improwizowania, zawsze dodała coś od siebie, choć nie zawsze się to wszystkim podobało. W końcu to nie tak, że ona robiła co się jej podobało, a innych to cieszyło. Tak naprawdę wielu ludziom zaszła za skórę, bo spora część społeczeństwa lubiła utarte schematy, a ona często od nich odbiegała. Była lekko zaskoczona, kiedy w tym domu staruszków odnalazła pokrewne duszę. Wielu z nich w młodości było szalonym ludźmi, historie tych staruszków wielokrotnie radowały jej serce i mogłaby ich słuchać godzinami. Właściwie to robiła - często nie tylko była rozrywka ale i rozmówczynią.
Nie spodziewała się tutaj zobaczyć jego, Chco tak naprawdę w ogóle go nie znała. Tak właściwie to ona miała w swoim życiu tyle przezytych zauroczeni, że statystycznie chyba powinna spotykać minimum jednego lub dwóch na dobę. - Nadepnął czy nie nadepnął, to nieistotne. Liczą się chęci! Więc wykrzesz z siebie odrobinę bo nie będziesz mi się tu w cieniu chował. Mary Lu - wskazała na staruszkę schodząca tanecznym krokiem z parkietu - miała wymianę biodra nie tak dawno, a widziałeś jak wzięła w obroty Teodora?
_________________
Bianca Walters
Thank you for the music The songs I’m singing. Thanks for all the joy They’re bringing. Who can live without it?
 
 
JOSH CARRINGTON


Josh carrington

były żołnierz obecnie rencista

lewa ręka mi nie działa i lubie łykać proszki


29

Wysłany: 2018-10-07, 21:33   
   Multikonta: .
   Nazywaj mnie: .
   Urlop: .


No ja słyszałam ze ty miałaś jakieś mniejsze czy większe przygody z małym i w ogóle jakoś tak dni uciekały. ja ci powiem że w ciągu miesiąca sie i u mnie zmieniło bo jednak J. wrócił w łaski i ma pozwolenie na przyjazdy do mnie. Ale z lepszych informacji mam to ze rzuciłam prace i pewnie w tym tygodniu idę po raz ostatni.
Josh nie miał specjalnie planów. co prawda miał jeden plan że będzie kiedyś dorosłym facetem, będzie miał żonę i troje synów, będzie pomagał rodzicom w stadninie. Miał sobotnie wieczory spędzać z ukochana w kinie, na kolacji czy zwyczajnie na kanapie przed telewizorem. Niedziele miał natomiast spędzać z dzieciakami w kinie czy na piknikach, miał uczyć synów grać w piłkę i w pokera. miał w głowie wszystko łącznie z usypianiem wiernego i schorowanego labradora przed czterdziesta. może to nie sa jakieś wielkie plany a raczej luźne rozmyślania i marzenia. niestety nie było tak kolorowo bo żadne z powyższych się do tej pory nie spełniło poza tym że ma prawie trójkę z przodu a dalej mieszka z rodzicami a upojne weekendy z własna rodzina na razie spędzane sa w ośrodku. z jego planów nie zostało prawie nic. on już nie planuje bo wie że po tym co przeszedł nie ma zamiaru zakładać rodziny. Nie chce męczyć przy sobie jakiejś kobiety, nie chce mieć dzieci z obawy że któreś mogło by pójść w jego ślady. on zwyczajnie teraz raz że nie czuje sie jakoś specjalnie facetem mimo że nie działa mu tylko ręka a nie co innego. A nie chce mieć dzieci bo się boi że może je stracić tak jak jego rodzice stracili jego brata.
-I tak oni maja nade mną przewagę. Może i jestem szybszy ale oni w większości maja po dwie ręce a ja mam jedna i jeden palce u drugiej wiec żadnej jurnej lali 75+ nie jestem w stanie utrzymać niestety- zaśmiał się lekko dumnie demonstrując jej jakie t zdolności posiada ruszając tym jednym palcem lewej ręki. -Dolicz do tego proszki... w sumie ciesze sie że w ogóle stoję o własnych siłach- powiedział prezentując jej swoje idealne uzębienie finansowane w części przez rząd i ich odszkodowania.
-Ale zdecydowanie bardziej wolałbym napić się z Toba kompotu i wysępić dodatkowy pudding truskawkowy z kuchni- no jasne ze on chciał ten kompot i pudding. kawy nie lubił a kompot jest idealny na wszystko. Tym bardziej że on dobrze wie że niby jest przydział na kuchni i w ogóle ale ostatnio widział jak tych puddingów jest od cholery w lodówce.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/d38078eefff6ff1935323f158b79fe37/tumblr_n9lrixbmvY1r9nwfzo3_250.gif" style="border:3px solid #ffffff; padding:1px; width: 158px;"> <img src="https://66.media.tumblr.com/e7415de44e83bda685d9d73b445ae68d/tumblr_n9lrixbmvY1r9nwfzo2_250.gif" style="border:3px solid #ffffff; padding:1px; width: 158px;" "="">
<div style="border-top:4px #3399AA solid; width:335px; letter-spacing: 3.5px">Weź nie pytaj, Weź się przytul,
<div style="background-color:transparent;width:330px;font-family:Ms Mincho;text-align:justify;font-size:10px;letter-spacing: 1px;padding:-1px;line-height:10px;text-transform:uppercase;color:#3399AA;">Weź tu ze mną, Weź tu bądź. Weź nie młodniej, Weź się starzej, Razem ze mną Idź krok w krok. @Derpsi
 
 
BIANCA WALTERS


Bianca Walters

śpiewała ludziom na rejsach, a teraz

prowadzi rozgrywki bingo w domu starców


25

Wysłany: 2018-10-18, 09:25   

O w mordeczkę, rzuciłaś pracę? 🙈 Młody daje mi ostatnio popalić, ciągle coś się dzieje, ale z drugiej strony rozpoczynamy sezon jesienno zimowy, chyba powinnam przywyknąć do lekarzy i marudzenia.
Planowanie nie było dla wszystkich, a na pewno nie dla niej. Wielokrotnie próbowała planować cokolwiek, nawet zakupiła śliczny planer i kolorowe markery, ale ostatecznie nie była w stanie przez to przebrnąć, bo kłóciło się z jej sposobem życia. Po co miała robić coś wbrew własnej woli? No właśnie - tym się kierowała całe swoje życie - być w zgodzie z sama sobą, bo tylko wtedy człowiek może być w pełni szczęśliwy. Prócz tego miała całkiem o re życie, zabawnych rodziców i kochającej rodzeństwo - żadnych smutnych historii, która wstrząsnęłaby życiem Waltersów, może dlatego wciąż była taka radosna, a może taki był już jej urok i nawet gdy wydarzy się coś paskudnego, będzie takim rodzinnym promykiem szczęścia.
- Przepraszam, ale z tego co widzę masz dwie całkiem fajne nogi - nawet obeszła go by przyglądnąć się im zarówno z przodu jak i z tyłu (oczywiście zamiast na nogach skupiła się na całkiem przyzwoitych pośladkach) - a to do tańca powinno w zupełności wystarczyć. Nie weźmiesz mnie na litość z powodu tej ręki - odparła zadziornie nic sobie z jego wymówki nie robiąc, a na wzmiankę o proszkach przekręciła lekko oczami i westchnęła lekko, bo oczywiście uśmiechając się wygrał sprawę. Na chwilę, ale wygrał.
Roześmiała się nieznacznie. - Myhym, a więc szukasz znajomości z wejściem na kuchnię? Chodź, zobaczymy co da się zrobić - odparła dziarsko jakby miała coś na kuchni do powiedzenia. Nie miała, ale mogła użyć swoich mocy bajeru pośród kuchennej elity i tak też zrobiła. Po chwili wróciła z puddingami i kompotem jakby wygrała na loterii, by potem konspiracyjnym szeptem stwierdzić - a teraz dajemy nogę jak najdalej od kuchni - może ich nie ukradła, ale miała je wziąć tak by nikt nie widział więc no, taka sytuacja. Taki z niej mały kradziej, ale wesoły.
_________________
Bianca Walters
Thank you for the music The songs I’m singing. Thanks for all the joy They’re bringing. Who can live without it?
 
 
JOSH CARRINGTON


Josh carrington

były żołnierz obecnie rencista

lewa ręka mi nie działa i lubie łykać proszki


29

Wysłany: 2018-11-07, 15:55   
   Multikonta: .
   Nazywaj mnie: .
   Urlop: .


No rzuciła pracę ale już mam nową i w sumie nie jest źle. Co prawda mam prawie cały miesiąc grafik do 21 ale jakoś dam radę. Nie jest źle tylko czekam na pierwszą wypłatę i się wtedy okaże jak to wygląda. Jak na razie to zupełnie co innego niż tutaj i liczę że nic się nie zmieni później.
Josh kilka ładnych lat temu miał wielkie plany ale wszystko wzięło w łeb więc teraz nie zaprząta sobie życia na planowaniu na dłużej niż jeden dzień do przodu. Wiadomo, lekarze i inne pierdoły ma zaplanowane wcześniej i tego się trzymać musi ale nie żadnych prywatnych rzeczy sobie nie zapisuje w notesie i nie ustala planu dnia. Plan dnia jest dla niego taki że musi brać jakieś tam wspaniałe leki i ćwiczyć w domu dwa razy dziennie i tyle. Ja nie ma żadnych wizyt zaplanowanych to snuje się po stadninie albo po domu. W ciepłe dni siedzi na werandzie a w zimne kręci się po domu albo ogląda filmy. Nic ciekawego, zupełnie jak emeryt.-Nie pomyślałaś o jednej znaczącej rzeczy i pewnie naważniejszej. Jestem drewniany. Znaczy nie dosłownie oczywiście ale moje ruchy bardziej zbliżone są do porażenia prądem niż do tańca- może i z nim nie było tak źle jak sam o sobie mówił ale mimo wszystko on nie miał takiej pewności. Zawsze miał dziwne wrażenie że wszyscy będą się na niego gapili. -Nie szukam ale liczę że dobrze trafiłem- roześmiał się. Biorąc pod uwagę że był tam jednym z najmłodszych pacjentów to pewnie i nie jeden raz udało mu się wysępić jakieś bonusy z kuchni po kryjomu a i pewnie ci emeryci mu coś tam oddawali bo "dzieciak lubi".
-Znam nawet dobre miejsce-Złapał swój kradziony kompot i pudding nieporadnie w łapcie i kiwnął głową żeby za nim poszła. Ot mały pokoik zawsze był otwart a kiedy nie było logopedy w weekendy stał zupełnie pusty więc wpadli tam i Joah od razu się rozsiadł na sofie czy innej cholerze jak u siebie. -A teraz tak serio. To co tu robisz poza kradzieżami kompotu?
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/d38078eefff6ff1935323f158b79fe37/tumblr_n9lrixbmvY1r9nwfzo3_250.gif" style="border:3px solid #ffffff; padding:1px; width: 158px;"> <img src="https://66.media.tumblr.com/e7415de44e83bda685d9d73b445ae68d/tumblr_n9lrixbmvY1r9nwfzo2_250.gif" style="border:3px solid #ffffff; padding:1px; width: 158px;" "="">
<div style="border-top:4px #3399AA solid; width:335px; letter-spacing: 3.5px">Weź nie pytaj, Weź się przytul,
<div style="background-color:transparent;width:330px;font-family:Ms Mincho;text-align:justify;font-size:10px;letter-spacing: 1px;padding:-1px;line-height:10px;text-transform:uppercase;color:#3399AA;">Weź tu ze mną, Weź tu bądź. Weź nie młodniej, Weź się starzej, Razem ze mną Idź krok w krok. @Derpsi
 
 
BIANCA WALTERS


Bianca Walters

śpiewała ludziom na rejsach, a teraz

prowadzi rozgrywki bingo w domu starców


25

Wysłany: 2018-11-09, 22:13   

Jejku dziś wydałam milion monet w Tesco na ubrania dziecięce. Świąteczne ciuszki w ogóle wymiatają. To dobrze, że nie jest źle w nowej pracy, a wypłata no cóż, zobaczysz.
U niej planowanie zwyczajnie by się nie sprawdziło, bo miała milion myśli na sekundę i działała spontanicznie. Okej, mogła planować, ale po co miała tracić na to czas jak i tak by danego planu nie zrealizowała. Akceptowała jedynie duże zadania typu: rejs od do w danym, tygodniu, miesiącu, czy zjazd na świta do domu, a obecnie kiedy pracowała tutaj w ośrodku w Concord jej życie kręciło się spontanicznie, a jedyną stałą była właśnie ta pracaz nic więcej. Czekała co przyniesie życie. W sumie nie tak źle się złożyło, że się spotkali bo Bianka zajmuje się zabawianiem emerytów, a Josh swoim zachowaniem trochę do tej grupy pasuje, więc może uda się jen go trochę rozkręcić.
- Możemy puścić odgłosy burzy i zrobić jakiś piorunujący taniec skoro twoje ruchy sa takie jak je opisujesz. To coś innowacyjnego! To może być sztuka! - odparła entuzjastycznie w ogóle się nie zrażając, ale właśnie taką była Bianka. Roześmiała się razem z nim i westchnęła lekko: no jak mogłaby mu odmówić włamania na kuchnię? Miał ładne oczy, a jej tyle wystarczyło do szczęścia, serio. Mówi się, że wiele trzeba by zadowolić kobietę - nie prawda, z nią jest bardzo prosto.
- Dajesz. Nie zdradzę Twojej kryjówki - ale pewnie nie jeden raz ja wykorzysta. Już na wejściu była zachwycona. - I ja o tym nie wiedziałam, no jak to - rozsiadla się wygodnie w jakimś fotelu i dopiero po chwili spojrzała na Josha wzruszając delikatnie ramionami. - Nic szczególnego, umiałam wieczory staruszkom i prowadzę najlepsze rozgrywki bingo w całym stanie. Serio - odparła z nienaganną powagą. - Wpadnij kiedyś to się przekonasz - uśmiechnęła się wesoło rozglądając po pomieszczeniu. - Kojarzę Cię tak w ogóle - nie przyzna się że jako nastolatka na festynie miała miękkie kolana na jego widok w mundurze i prawie olała swojego chłopaka na festynie, by móc się patrzeć na niego.
_________________
Bianca Walters
Thank you for the music The songs I’m singing. Thanks for all the joy They’re bringing. Who can live without it?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6