Poprzedni temat «» Następny temat
Jeremy Ashborne
Autor Wiadomość
Jeremy Ashborne


Jeremy Ashborne

policjant w wydziale zabójstw

...


31

Wysłany: 2018-09-24, 15:36   Jeremy Ashborne
   Multikonta: Layla van den Herk
   Nazywaj mnie: Izabela



Jeremy Ashborne

Biografia
Życie Jeremego Asborna tak naprawdę zaczęło się, gdy miał 7 lat. Wcześniej był tylko kolejną sierotą z domu dziecka, która nigdy nie powiedziała nawet jednego słowa. Pewnie dlatego nikt nie wierzył w to, że chłopiec zostanie adoptowany. Przyszedł na świat w Bostonie. Ojciec alfons, matka dziwka. Obydwoje uwielbiali znęcać się nad swoimi dziećmi, a było ich niestety czworo. Jeremy nie miał nawet imienia, a przynajmniej nic na ten temat nie wiedział. Jego najwcześniejsze wspomnienie to śmiech pijanej matki, która gasiła na nim papierosy. Chłopiec nie miał pojęcia co to miłość, dobry dotyk i szczery uśmiech. Wiedział dobrze za to co to strach, brud i nienawiść bo właśnie to widział w oczach swojego ojca za każdym razem, gdy ten na niego spojrzał. Kiedy Jeremy miał 5 lat, a jego najmłodsza siostra zaledwie jeden miesiąc, ojciec zapakował ich do auta, wywiózł na drugi koniec miasta i zostawił na jakimś brudnym placu, przy śmieciach. Tak po 6 godzinach znalazł ich patrol policji, który zabrał dzieci do szpitala. Bardzo zresztą szybko namierzono rodziców dzieci, ale równie szybko zorientowano się, że oddanie dzieci pod ich opiekę to nie najlepszy pomysl. Zresztą stan tych małych ludzi był przerażający. Jeremy wciąż miał niezrośnięte złamanie ręki po ostatnim biciu. Po pobycie w szpitalu dzieci wylądowały w domu dziecka. W kolejnym roku adoptowano wszystkie, prócz Jeremego. Takie imię nadano mu w domu dziecka, a chłopcu nawet się spodobało, choć nikomu tego nie powiedział. W ogóle nic nie mówił. Nie wypowiedział nawet słowa. Spędzał całe dnie patrząc przez okno i wciąż bojąc się, że zjawi się ojciec i zabierze go do siebie. W domu dziecka nie był szczęśliwy, ale tu przynajmniej nikt go nie bił, nie karał za najmniejsze nawet przewinienie. Tu mógł normalnie żyć, a przynajmniej się starać. Nikt specjalnie nie kwapił się do adopcji chłopca, który nic nie mówi, tylko patrzy przed siebie. Nawet terapia nic nie pomagała. Wydawało się, że zostanie w domu dziecka na długie lata, ale w koŃcu, tuż po jego siódmych urodzinach, trafila się rodzina, która chciała mu dać dom. Anabelle Ashborne była pediatrą. W swoim życiu zdążyła zobaczyć już sporo okrucieŃstwa, które spotykało dzieci. Sama nie mogła ich mieć. Jej mąż, Charles był adwokatem. Chcieli dać dom i rodzinę dziecku, które nie miało nic, a Jeremy skradł serce Anabelle, gdy tylko go zobaczyła. To małżeŃstwo pokazało chłopcu, że życie to nie tyko ludzka krzywda i cierpienie. Nauczyli go kochać, dali mu szczęście, nowe życie i szansę na normalność, a to coś czego Jeremy nigdy im nie zapomni. Minęło co prawda kilka miesięcy, aż Jeremy w koŃcu zaczął mówić. Przez ten czas uczył się w domu. Okazał się być bystrym chłopcem ze skrywaną ciekawością. To właśnie ona sprawiała, że stopniowo otwierał się na świat i otoczenie. Całym sercem pokochał adopcyjnych rodziców, choć przez pierwsze miesiące towarzyszył mu nieustanny strach. Szkoła podstawowa to dla Jeremego przede wszystkim walka o normalność. Co prawda nie miał problemu z nawiązaniem kontaktu z równieśnikami, ale bał się dorosłych. Z czasem ten strach zmienił się w nieufność i towarzyszył mu przez całą szkołę podstawową. Nigdy nie miał problemów z nauką, chociaż specjalnie się nie starał, ale nie chciał zawieść rodziców, więc nigdy nie dostał słabszej oceny niż trója. Jego rodzice adoptowali jeszcze dwójkę dzieci, co na pewno pomogło Jerememu, choć ten czasem tęsknił za swym biologicznym rodzeŃstwem. Kiedy Jeremy był w szkole średniej zapisał się na zajęcia karate. Jego instruktorem był były policjant. To wlaśnie wtedy młody Ashborne postanowił zostać policjantem. Nie było już sladu po zastraszonym dziecku. Teraz Jeremy był spokojny, pewny siebie i bezczelny. Czas leczył rany, zrobił to powoli, ale 10 lat od adopcji dla Jeremego był szczęśliwym okresem. Przez liceum przeszedł, jak burza z jasno wytyczonym celem. Akademia policyjna. Miał pełne poparcie rodziców za co był im bardzo wdzięczny. Starał się ich nie zawieść, choć ojciec kiedyś powiedział mu, że nic co mógłby zrobić Jeremy, tego nie sprawi. Po ukoŃczeni z bardzo dobrym wynikiem liceum, jeremy wstąpił do akademii policyjnej gdzie poznał Johna, swojego późniejszego partnera. Połączyło ich trudne dzieciŃstwo. Jeremy pocieszał Johna po zerwanych zręczynach, a John Jeremego po zakoŃczeniu 5-letniego związku ze szkolną miłoscią. Traf chciał, że podczas pracy w policji nie rozdzielili się ani na chwilę. Wspólnie przechodzili przez kolejne szczeble kariery, aż zostali przydzieleni do wydziału zabójstw zostając partnerami. Ich ostatnia wspólna sprawa dotyczyła mordercy prostytutek. Mężczyzna nie chciał się poddać, urządzono pościg. Morderca strzelił celnie. John zginął na miejscu. Jeremy przez długi czas nie mógł się z tym pogodzić. Stracił nie tylko partnera, ale i najlepszego przyjaciela. Po kilku miesiącach przydzielono mu kolejnego partnera, a raczej partnerkę, antropolożkę, Isabelle Sullivan. Czy trzeba wspominać o wściekłości Jeremego? Z czasem jednak wzajemna niechęć zmieniła się szacunek i przyjaźŃ, a ze strony Jeremego w miłość. Wiedział, że kobieta ma męża i dziecko, a jednak nic nie mógł poradzić na rodzące się uczucie. Czuł do siebie obrzydzenie i żeby zająć czymś umysł, postanowił namierzyć swoich biologicznych rodziców i rodzeŃstwo. Pewnie gdyby wiedział co z tego wyniknie nigdy by się za to nie zabrał.
DODATKOWE INFORMACJE
• Jeremy znany jest ze swojej upartości. Ciężko jest go zmusić go zmiany zdania, jeśli już się przy czymś uprze to nie ma bata
• Ma dwa psy, owczarki niemieckie, które nazwał King i Cole na cześć jednego ze swoim ulubionych piosenrzkarzy, Nata King Cola
• Do 14 roku życia spał przy zapalonym świetle. Panicznie bał się ciemności i często budził się w nocy z krzykiem. Na szcęście wreszcie mu to minęło, choć złe sny nadal go męczą. Zwłaszcza gdy ma dużo na głowie
• Nie znosi papierosów. Nigdy nie palił i drażni go gdy ktoś robi to w jego obecności
• Jest uczulony na pomaraŃcze
• Nie wierzył, że jest zdolny do miłości, aż nie zakochał się we własnej partnerce
• Ma czarny pas karate. Oprócz tego lubi jeszcze boboksować.
• Uzależniony od kawy. Pochłania jej ogromne ilości, co do szewskiej pasji doprowadza jego matkę, która jest święcie przekonana, że Jeremy nie do żyje 40 i padnie gdzieś po drodze na zawał.
• Jest piekielnie sumiennym policjantem. Każda nie zakoŃczona sprawa to dla niego porażka.


Data urodzenia:11.01.1987
Miejsce urodzenia: Boston
Miejsce ZAMIESZKANIA: BOSTON
Zawód: policjant w wydziale zabójstw
Grupa: JOB
Wygląd: Michiel Huisman
 
 
Emma Baker


Emma Baker

prowadzi kącik porad

Kocha Davida, ale on tego nie wie


30

Wysłany: 2018-09-26, 19:19   
   Multikonta: Danka, Gabe, Blair
   Nazywaj mnie: sylwia
   Urlop: obecna!


Akceptacja!
Witamy na Hello Boston! Cieszymy się, że wybrałeś akurat nasze forum, mamy nadzieję, że będziesz się u nas dobrze czuł i zostaniesz z nami na dłużej. Zapraszamy do założenia podstawowych tematów jak relacje i telefon, a następnie do gry.
_________________
Emma Baker


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 6