Poprzedni temat «» Następny temat
PAGÓREK
Autor Wiadomość
Bostończyk


BostoŃczyk

Wysłany: 2018-11-29, 10:02   PAGÓREK



 
 
Seth Paddington


Seth Paddington

sexy paleontolog

sTUDIUJE I ZARYWA NOCKI W BARZE


25

Wysłany: 2018-11-29, 10:03   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy, Ancymama


Może tancerzem nie był najlepszym (choć trzeba przyznać, że robił postępy), ale na sankach to on się znał bardzo dobrze. Na wyprawę do Concord przygotował się więc starannie: ciepłe ubranie, coś na zmianę, gdyby przemoczyło ich od nadmiernej zabawy, termos z gorącą czekoladą, no i przede wszystkim sanki. Do swojego plecaka spakował też pewnie masę niepotrzebnych rzeczy, ale on już tak miał, że bierze coś w razie czegoś jakby szykował się na wyprawę życia.
Tak jak obiecał podjechał swoim złomkiem, który dawał jednak radę nawet na największych mrozach (chociaż kto tam wie) po Lu i ruszyli do Concord. Całą drogą leciała świąteczna playlista, a im bliżej znajdowali się Concord tym krajobraz robił się bajeczny. Zima w mieście nie umywała się do tej poza jej obrzeżami. W końcu po godzinie dotarli na miejsce i zaczęli poszukiwania jakiegoś dogodnego pagórka. To zajęło im trochę czasu, ale w końcu trafili w idealne miejsce. Ludzi nie było zbyt wiele, więc można było bardziej zaszaleć. - Gotowa? - zapytał posyłając jej szeroki uśmiech i wysiadł z samochodu by zanurkować w bagażniku i wyciągnąć ich furę, a może dwie, chociaż wychodził z założenia, że na jednych sankach może być całkiem fajnie, ewentualnie później mogą zrobić wyścigi, totalnie!
 
 
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


28

Wysłany: 2019-01-02, 01:22   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


Lucille, jako zaprawiona podróżniczka, nie brała nigdy ze sobą niepotrzebnych rzeczy, swój bagaż potrafiła ograniczyć do niezbędnego minimum, ale takiego, które poratuje ją w niemal każdej sytuacji. Tym razem też tak było. Ubrała się ciepło, wzięła coś na zmianę, kanapki i herbatę w termos, i podstawę do pierwszej pomocy, była więc w pełni gotowa, by oddać się sankowemu szaleństwu. Seth nie musiał na nią nawet specjalnie czekać, bo gdy podjechał, Lucille czekała na niego już w butach, gotowa do drogi. Wyprawy, bliższe czy dalsze, zawsze ją ekscytowały, więc wstawała o czasie, a tym razem nawet nie próbowała w makijaż, bo jak wiadomo, śnieg tylko by zepsuł efekt. Przy odrobinie szczęścia Seth się nie wystraszy jej cieni pod oczami, które miała zawsze, ale które nigdy nie potrafiły zepsuć jej zabawy. Po drodze na pewno śpiewali zimowe piosenki, które leciały w radiu, a ją rozpierała energia. Kiedy Seth się zatrzymał, niemal od razu wyskoczyła z auta. Lucille miała swoje sanki, choć były one stary i podniszczone, i choć napracowała się wcześniej, by pozbyć się rdzy z płóz, to pewnie i tak jeździłyby wolniej, niż te Setha. Myślę jednak, że dwie pary sanek nie zmieściłyby się w bagażniku, o ile Paddington nie był w posiadaniu jakiegoś minivana, suva czy pickupa, więc musieli zdecydować się na jedne. Lu zostawiła swoje sanki bez większego żalu. Będą mogli jeździć razem i na zmianę, a chyba lepiej razem się przewrócić i wytarzać w śniegu, niż wjechać w drugiego i zrobić mu krzywdę. Żadne robienie sobie krzywdy nie obejmowało dzisiejszych planów.
- Jasne, że gotowa - rzuciła, pomagając mu wyciągać sanki i coś, co tam im jeszcze było potrzebne, ale skoro zostawiali auto niedaleko górki, to pewnie nie było tego wiele. Seth dostał sprzęt w ręce, a ona zatrzasnęła bagażnik i zerknęła na niego z uśmiechem, który nie zwiastował nic dobrego.
- Kto ostatni na górze, ten trąba! - zawołała, a potem wystrzeliła do przodu niczym torpeda. Seth miał pecha, bo został z sankami, które musiał przecież wciągnąć ze sobą, ale niespecjalnie ją to przejęło. Miała krótsze nogi, więc powiedzmy, że szanse się wyrównały.
_________________
friends don't lie and it all tastes the same in the dark
 
 
Seth Paddington


Seth Paddington

sexy paleontolog

sTUDIUJE I ZARYWA NOCKI W BARZE


25

Wysłany: 2019-01-08, 14:18   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy, Ancymama


Powinien wziąć kolejne korepetycje u Lu, tym razem nie z tańca, a pakowania. W tym też był kiepski nawet jeśli zdarzało się mu wyjeżdżać to nie tak często by opanować sztukę pakowania do perfekcji. Choć niekiedy wyposażenie plecaka potrafiło zaskoczyć i przydać się w jakiś szalonych okolicznościach, ale nie czarujmy się to nie miało miejsca zbyt często, a tym samym nosił z sobą po prostu niepotrzebne rzeczy.
Jej uśmiech faktycznie nie zwiastował nic dobrego, bo kto lubi biegać pod górkę, ale jak na nic dobrego to Paddington się dobrze bawił i wystartował tuż za nią ciągnąc w dodatku sanki i śmiejąc się co wcale nie ułatwiało biegu, ale walczył, a skoro to było nieczyste zagranie zostawiać go ze sankami w tyle to nie miał też żadnych skrupułów. Gdy znalazł się wystarczająco blisko by złapać ją za kostkę, zrobił to, nawet jeśli sam padł do śniegu jak głupi. Było w tej całej sytuacji trochę tarzania w białym puchu, nawet zmajstrował parę śnieżek, by później kontynuować bieg w ostatniej chwili łapiąc za sanki, które o mały włos nie zaczęły pędzić w dół bez nich. - Kto ostatni na górze, ten trąba! - zawtórował jej z uśmiechem, który również nie zwiastował nic dobrego.
 
 
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


28

Wysłany: 2019-01-26, 12:49   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


Lu mogła mu dać korepetycje z wielu rzeczy, zwłaszcza, że w ich przypadku zamieniliby wszystko w kupę śmiechu i zabawy, a nie jakieś nudne instrukcje. Właściwie, instrukcje to ostatnie, czego potrzebowała do życia. Tylko czasem się nimi kierowała, kiedy na przykład musiała rozpracować, jak pracuje nowa pralka, a nie chciała jej przy okazji zepsuć... no dobra, i tak wszystko szło metodą prób i błędów, ale czasem zerkała do papierów. Jeśli jednak chodziło o pakowanie, taniec, czy po prostu - życie, to wolała wszystko spontanicznie. Miała łatwiej, bo jej predyspozycje społeczne były na dość wysokim poziomie, yup.
A jednocześnie w tej chwili miała trudniej, bo krótkie nóżki, jakich była właścicielką, zabierały jej wszelką przewagę nad Sethem. Może gdyby była w sukience, to byłoby na odwrót, bo choć krótkie, to były całkiem ładne, ale teraz miała na sobie ciepłe spodnie i ze dwie warstwy kalesonów, więc bez problemu mógł ją dogonić, a już po chwili ona też leżała na śniegu, czołgając się w jego stronę, by z tej okazji choć trochę natrzeć go śniegiem. Nie przestawała się śmiać, a kiedy on znów wyrwał pod górę, leżała jeszcze chwilę, gapiąc się w piękne, błękitne, zimowe niebo, i dopiero po chwili się poderwała, ale już nawet nie próbowała go dogonić. Sam śmiech sprawił, że dostała trochę zadyszki, a co dopiero taka wspinaczka. Seth pewnie już chwilę czekał na górze, nim ona tam dotarła, ale w końcu stanęła obok niego, opierając się o kolana i próbując złapać oddech.
- Jestem trąbą - podsumowała krótko, nie mijając się z prawdą, ale nie zmieniało to faktu, że na jej twarzy wciąż malowała się radość. - Jedziemy? - uśmiechnęła się szeroko. Wyprostowała się, bo oddychało jej się już lepiej (zdecydowanie będzie musiała popracować nad kondycją, zbyt dawno nie tańczyła!), a potem wbiła wyczekujący wzrok w Setha, który przecież trzymał sanki.
_________________
friends don't lie and it all tastes the same in the dark
 
 
Seth Paddington


Seth Paddington

sexy paleontolog

sTUDIUJE I ZARYWA NOCKI W BARZE


25

Wysłany: 2019-02-05, 16:26   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy, Ancymama


Może gdyby miała sukienkę dałby jej fory i został w tyle. Może gdyby chciał zaliczyć to też postawiłby się na straconej pozycji. Może gdyby miała sukienkę chciałby zaliczyć. Yup, to błędne koło. Dobrze bawił się z Lu i niespecjalnie chciał widzieć to w innych barwach, już za wiele razy mieszał przyjaźń z uczuciami, więc na błędach się człowiek powinien uczyć. Podobno. Typek w barze przystawiający się do Lu niekoniecznie się mu podobał, ale to było tak dawno temu i oddzielone potężnym kacem, że podobnie jak Lu w śniegu zostawił to za sobą i zwyczajnie dobrze się bawił. Rozbrajał go beztroski śmiech Clark, ale brnął po zwycięstwo, dopóki mu się nie udało. Kiedy znalazł się na górze zobaczył ją dopiero zbierającą się ze śniegu i zastanawiał się po co u licha tak przebierał tymi nogami, skoro był wygrany. Mógł jednak przez moment odpocząć sobie, leżakując na śniegu, trzymając sanki i przyglądając się jak ona pokonuje wzniesienie. Było całkiem miło. - Całkiem szczęśliwa trąba - przytaknął, kiedy ona starała się złapać oddech po czym wstał i położył sanki na śniegu siadając na tyły i wskazując miejsce przed sobą. - Wskakuj – po czym, gdy usadowiła się przed nim i wpakowała swoje nogi po całości na sanki on swoimi odepchnął się i uniósł do góry, robiąc za profesjonalnego kierowcę sanek. Nawet nie myślał o hamowaniu, przynajmniej na razie. Nabierali prędkości, a on mocno ją obejmował, bo byłaby kicha jakby nagle z nich wypadła. Trasa minęła tak szybko, że po chwili już wjechali na prostkę, a on zatarł nogami o śnieg zatrzymując ich i nieźle nimi zarzuciło, a na dodatek oberwali białym puchem w twarz. - To co, raz jeszcze? - a z racji, ze to było czysto retoryczne pytanie znów pędzili do góry z nowymi pokładami energii.
 
 
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


28

Wysłany: 2019-02-23, 01:00   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


Gdyby miała sukienkę, to nie biegałaby pod górę, a jej nogi miałyby kolor dojrzałych śliwek. To na pewno nie jest esencja seksapilu. Jedynie przy zjeżdżaniu na sankach sukienka mogłaby się podwinąć, ukazując jej majtki bądź ich brak, ale szczerze, chyba nie chciała się tak bawić. Skoro przyjechała jeździć na sankach, to wolała ubrać się odpowiednio, aby skorzystać z tej zabawy jak najbardziej, a niekoniecznie świecić Sethowi tyłkiem czy cyckami. Co to w ogóle miało być. Nie była już w liceum.
- Tak jest - nieudolnie zasalutowała, kiedy już oddech jej wrócił. Nie zamierzała zaprzeczać, ta wycieczka bardzo ją cieszyła, a i na swoje życie nie miała powodu, by narzekać. Posłusznie usadowiła się w sankach, zostawiają miejsce na tyłek Paddingtona, zaparła się nogami, a rękami ścisnęła jego ręce, aby jeszcze bardziej ustabilizować swoją pozycję. Ostatnie, czego chciała, to dać się pokiereszować w trakcie takiej zabawy. Trochę krzyczała, kiedy nabrali prędkości, ale to wszystko z powodu adrenaliny i ekscytacji, i masy dobrej zabawy. Skinęła mu głową, nie widząc nawet innej możliwości, i pognała za nim na górę. Pewnie znów dotarła tam chwilę później, ale już po chwili jechali w dół, i tak raz za razem, za każdym razem ciesząc się jak dzieci. Pewnie co jakiś czas Lucille zmieniała Setha i to ona ciągnęła sanki pod górę, bo przecież też miała rączki, i to takie, co się nawet nieźle trzymały reszty jej ciała. Mieli tu spędzić cały dzień, pewnie dlatego byli gotowi do drogi już rano, ale Lu nie przewidziała jednej rzeczy: dopadła ją starość. Wciąż cieszyła się z sanek jak dziecko, ale kiedy po raz piętnasty czy który przyszło jej wdrapywać się pod górkę, to nie miała już w sobie tego entuzjazmu, co kiedyś. Wstała z sanek, a uśmiech nie schodził jej z twarzy, ale zamiast ruszyć pod górę, położyła się na śniegu i całkiem odruchowo pomachała rękoma, próbując stworzyć śnieżnego aniołka.
- Wiesz, co? Chyba mi zimno - to znaczy, była tego pewna, tylko trochę nie chciała wyjść na cipkę, ale poniekąd nie czuła już palców, a momentami nawet trochę drżała. W samochodzie czekały na nich ciepłe napoje w termosach, prawda? A może W Concord jest coś jeszcze warte zobaczenia. Właściwie, niby to tak blisko Bostonu, a Lu jeszcze nigdy tu nie była. Zerknęła na Setha, jej oczy ledwo wystawały spod czapki, która trochę zsunęła się jej z czoła, i czekała na jego decyzję. Jeśli przyjdzie jej wchodzić na górę jeszcze raz... to podoła. Kto, jak nie ona?
_________________
friends don't lie and it all tastes the same in the dark
 
 
Seth Paddington


Seth Paddington

sexy paleontolog

sTUDIUJE I ZARYWA NOCKI W BARZE


25

Wysłany: 2019-03-04, 21:58   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy, Ancymama


Starość go nie dopadła, przynajmniej nie w kwestii tego szaleństwa na małym stoku. To nie tak, że miał nieograniczone możliwości, ale w ostatnim czasie jego kondycja znacznie się poprawiła, a on nie był już chuderlawym chłopczykiem dyszącym po krótkim biegu. Dopadło go zupełnie co innego – pomimo ciepłych ubrań w końcu tyłek mu zmarzł. Właściwie to cały był jakiś wychłodzony i marzył o czymś gorącym. Kiedy więc Lu wyłożyła się na śniegu dołączył do niej. - Chyba? Mi na pewno jest zimno - odparł spoglądając w bezchmurne niebo. - Napiłbym się grzańca - na samą myśl o tym cieple rozchodzącym się po całym ciele po wypiciu go zrobiło się mu przyjemnie - ale to dopiero w Bostonie – bo jednak nie planował zostawać w Concord. Następnego dnia najprawdopodobniej mieli coś do zrobienia, ale zawsze można znaleźć jakąś alternatywę. - Zaniesiemy sanki, napijemy się czegoś ciepłego - termos to był must have tej wyprawy – i skoczymy na poszukiwania jakiejś gorącej czekolady w okolicy, co Ty na to? - zapytał wstając ze śniegu i podając jej swoją rękę, pomagając jej tym samym wstać. Wziął sanki pod ramię i pokierowali się do samochodu. Już teraz był pewien, że następnego dnia jego gardło będzie się mściło za okrzyki na takim zimnie, ale na daną chwile zupełnie się tym nie przejmował. Rozpierała go trochę dziecięca radość, o której przypomniały mu zwyczajne zjazdy na sankach z niewielkiej górki. To zabawne jak czasem niewiele do szczęścia potrzeba. Kiedy sanki już zalegały w bagażniku, a oni - nieco ogrzani szybką herbatką, kawą czy czymkolwiek ciepłym w samochodzie – po krótkim spacerku, w końcu znaleźli jakiś przytulny lokal z zachęcającą reklamą między innymi gorącej czekolady. Weszli do środka, zajęli jeden z nielicznych wolnych stolików i mogli w końcu porządnie się zagrzać. - Może ta z piankami? Wygląda zachęcająco - choć wiadomo, zdjęcia z menu często odbiegają od rzeczywistości, ale zaryzykuje - smak dzieciństwa - kakao z piankami, Seth już był pewien swojego wyboru. O tyle o ile w domu dziecka nie było takich smakołyków, to u Paddingtonów już tak. Kojarzyły się mu ze świętami i zimą po całości.
 
 
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


28

Wysłany: 2019-03-19, 20:47   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


Lucille z kolei od dłuższego czasu nie miała styczności z żadnym sportem. Nie chodziła na siłownię, nie miała zbyt wiele okazji, by tańczyć, pora roku nie sprzyjała joggingowi, a ona nie biegała nawet na autobus, bo po mieście poruszała się własnym garbuskiem. Wciąż żyła w biegu, ale przez to, jak się okazywało, chyba brakowało jej czasu dla siebie. Tym lepiej, że tu przyjechali. Czyż to nie najlepsza zimowa rozrywka? I to z przyjacielem!
- Świetnie, na pewno mają tu gdzieś coś smacznego - miała tylko nadzieję, że nie będzie to kosztowało milionów, ale chyba Seth także unikał takich miejsc. Przecież ich wspólne wspomnienia opierały się na cieście wczorajszym. Podała mu rękę i podniosła się ze śniegu. Ruszyła za nim, po drodze otrzepując jego plecy z białego puchu, który trochę się do niego poprzyklejał - do niej pewnie też, ale tego nie mogła widzieć. Po drodze rzuciła jeszcze w niego śnieżką, ale potem jej palce były tak sztywne, że zdecydowanie nie pisała się na żadną śnieżkową bitwę. - Tak, poproszę - zgodziła się natychmiast z jego propozycją. Wyłuskała z portfela kwotę, którą przekazała Sethowi, by ten poszedł złożyć zamówienie, kiedy ona pilnowała ich rzeczy. Już wkrótce mogli grzać dłonie o gorące kubki pełne parującego napoju, z piankami pływającymi na wierzchu. Lu przysunęła się bliżej Setha, bo tak też było przecież cieplej, a potem śmiali się i żartowali jeszcze przez długi czas, aż w końcu zapadający zbyt szybko zmierzch wygonił ich z powrotem do Bostonu.

/zt, poproszę wycieczkę do Kaliforni :hat:
_________________
friends don't lie and it all tastes the same in the dark
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Elizabeth
Chris
COVINGTON
Baker
Lexy
River
COTTERMAN
BAKER
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 7