Poprzedni temat «» Następny temat
1. Jeremy i jenna
Autor Wiadomość
Jeremy Ashborne


Jeremy Ashborne

policjant w wydziale zabójstw

...


31

Wysłany: 2019-01-18, 16:03   1. Jeremy i jenna
   Multikonta: Layla van den Herk
   Nazywaj mnie: Izabela


Pierwsze dni nowego roku bardzo szybko dały w kość Jerememu.
Zaczęło się całkiem dobrze. Święta wypadły, jak zwykle świetnie, zwłaszcza że Jeremy namówił jednak Jenne na to by spędziła je w jego domu. Matka rzeczywiście była zachwycona, mega szczęśliwa. Mogła otoczyć opieką kolejną duszyczkę i zrobiła to oczywiście, wspaniale.
Potem Sylwester i jak zwykle można było sobie powiedzieć "święta, święta i po świętach". Dla Ashborna jak zawsze był to szalony okres. Zwłaszcza, że nie wiedzieć w czemu właśnie w tym czasie miało miejsce wiele zbrodni.
Jednak przez ostatnie dni nieźle dostał po tyłku. Morderstwo dziecka zawsze jest szczególne. Człowiek ma ochotę sam wymierzyć sprawiedliwość i nie zważać na to, że ślubowało się strzeżenie tej sprawiedliwości. Nie mógł jednak tego powiedzieć zrozpaczonej rodzinie. Wracal do domu późną nocą, odciął się od świata, jak zawsze w takiej sytuacji. Pomocna, jak zawsze w taiej sytuacji była matka. Wzięła psy do siebie bo wiedziała, że Jeremy nie będzie w stanie zapewnić jej pełnej opieki.
Dziś była nadziela i wrócił do domu dość wcześnie, krótko po 19. Przez chwilę siedział w ciemnym salonie bo nie zapalił światła i w końcu postanowił, że jednak wróci na komendę, wróci, może coś zdziała, Zobaczy coś czego nie widział do tej pory.
Szarpnął za klamkę drZwi wejściowych i wlepił oczy w Jennę, która stala z uniesioną dłonią. Najwyraźniej szykowała się do pukania.
_________________

And it's waiting on the end
From one extreme to another. From the summer to the spring. From the mountain to the air. From Samaritan to sin. And it's waiting on the end
 
 
Jenna Wilkinson


Jenna Wilkinson

tancerka baletowa i musicalowa

Coffee, Tea or me?


29

Wysłany: 2019-01-19, 10:51   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


Dzięki uprzejmości rodziny Jeremy'ego, Jenna spędziła naprawdę miłe święta. Ponieważ występowała w nowym przedstawieniu, nie mogła sobie pozwolić na wyjazd z miasta. Jej najbliżsi też nie byli w stanie przyjechać do Bostonu z racji choroby ojca, ale obiecali, że niedługo się zjawią. Chociaż Jenna myślami była z rodziną, nie przeszkodziło jej to cieszyć się świętami, bo w końcu nie była sama. Dobrze się bawiła, a i rodzina mężczyzny była zadowolona. Naprawdę potrafili się cieszyć z obecności gościa i w mig przyjęli ją jak dawno nie widzianą znajomą.
Potem nadszedł czas zabawy sylwestrowej, ale Wilkinson bawiła się zaledwie trzy godziny. Po spektaklu, który akurat był wystawiany w ten dzień, udała się na zabawę miejską i z koleżankami z grupy przywitała nowy rok.
Kiedy nareszcie skończyło się świętowanie i zaczął się na dobre kolejny rok, kobieta wróciła do prób i występów. Wciągnął ją wir obowiązków i sama nie wiedziała, kiedy minął kolejny tydzień stycznia. A jednak czegoś jej brakowało w grafiku i nie musiała się nawet długo zastanawiać, co takiego się działo. Od kilku tygodni nie widziała się z Jeremy'm, który stał się jej bliski. Szybko go polubiła, a im więcej czasu spędzali razem, tym bardziej była do niego pozytywnie nastawiona. Dobrze się czuła w jego towarzystwie, ale nie chciała się narzucać i nie odzywała się zbyt często. Dostawał wiadomości typu: Co słychać? Ale na krótkich odpisach się kończyło. Oboje wpadli w wir pracy i jakoś nie było im po drodze się spotkać. Jenna nie chciała wyjść na desperatkę, ale pewnego wieczoru, kiedy wyszła z teatru po kolejnym przedstawieniu, postanowiła odwiedzić policjanta. Nie miała pewności, czy zastanie go u siebie, ale postanowiła spróbować szczęścia. Udała się pod jego adres i kiedy doszła do drzwi, już miała zasygnalizować przyjście, kiedy otworzyły się i jej ręka zawisła w powietrzu.
- Cześć - przywitała się szybko. - Przyszłam sprawdzić, co u ciebie, ale jeśli jesteś zajęty, mogę sobie pójść, naprawdę - zaczęła, tłumacząc się na wstępie.
- Nie miałam dokąd pójść i pomyślałam o tobie - tu odwróciła na chwilę wzrok. Poczuła się trochę niezręcznie po tych słowach i miała tylko nadzieję, że się nie zaczerwieni. Mogła zostać odebrana różnie, prawda?
- W każdym razie miło cię widzieć... - dodała, tym razem nie unikając jego spojrzenia.
_________________

<tbody></tbody>
Jenna Wilkinson
Won't you take me by the hand, take me somewhere new?
I don't know who you are, but I... I'm with you...
[mru]
 
 
Jeremy Ashborne


Jeremy Ashborne

policjant w wydziale zabójstw

...


31

Wysłany: 2019-01-24, 15:20   
   Multikonta: Layla van den Herk
   Nazywaj mnie: Izabela


To dziwne, jak przypadkowa znajomość z parku, wpływała na Jeremego. I on lapał się na tym, że w ciągu dnia w najdziwniejszych sytuacjach myślał o Jennie. Nie przeszkadzało mu to, ale zaczął się nad tym zastanawiać. Na pewno Jenna go fascynowała. Ta radość życia, która od nij biła, była zaraźliwa i w jej towarzystwie Jeremey sam ją odczuwał.
Praca obojga nie pozwalała, jednak na jakieś mega częste spotkania, chociaż codziennie rozmawiali ze soba przez telefon. Z całą pewnością jeremy nie był jednak ostatnio dobrym rozmówcą. Sprawa morderstwa wisiała nad nim, jak widmo. Była obecna w snach, myslach. Wszędzie.
- Nie, wejdź - powiedział cicho, chociaż dopiero po chwili.
Cofnął się i wpuścił dziewczynę do mieszkania. Cisza była wszechogarniająca, jak zawsze kiedy nie było psów. Jeremy zlapał się na tym,że strasznie za tymi czworonogami tęsknił.
- Zawsze jesteś tu mile widziana
Na jego twarzy wreszcie pojawil się uśmiech, a potem TO nagle go uderzyło. Był nią zauroczony. Stała tu taka .śliczna i delikatnie zarumieniona, a jemu nagle zabralkło języka w gębie. No nieźle Ashborne.
_________________

And it's waiting on the end
From one extreme to another. From the summer to the spring. From the mountain to the air. From Samaritan to sin. And it's waiting on the end
 
 
Jenna Wilkinson


Jenna Wilkinson

tancerka baletowa i musicalowa

Coffee, Tea or me?


29

Wysłany: 2019-01-24, 16:53   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


Jenna weszła do środka i zdjęła płaszcz, który powiesiła na wieszaku. Zdjęła także buty, chociaż wiedziała, że nie musi tego robić. Ale lubiła chodzić boso, tym bardziej gdy była po występie i po prostu chciała odpocząć.
- Dzięki - powiedziała w końcu. I ona wyczuła ciszę, która tak nie pasowała do tego miejsca. Polubiła psiaki Jeremy'ego równie mocno jak one ją. Ponoć dobry dobrego zawsze odszuka. Czyżby tak się stało? W każdym razie nie potrafiła przestać przyłapywać się na tym, że myśli o Jeremy'm i jego życiu. Sama nie wiedziała co tak naprawdę chodziło jej po głowie, ale była pewna jednego: chciała by ta znajomość trwała i się rozwijała. Przypadkowo się poznali, ale kobieta czuła, że naprawdę jest jedną z najsympatyczniejszych postaci, jakie poznała od jakiegoś czasu. Co ciekawe, unikała mężczyzn, bo się zawiodła nimi w życiu, a on jeden pozostał inny, miała więc nadzieję, że to się nie zmieni. Tak, myślała o nim pozytywnie.
- Wydawało mi się, że gdzieś się spieszysz - powiedziała, siadając na kanapie. Pokuliła nogi i objęła je ramionami. - Ale jeśli to nie jest najważniejsze, to się cieszę. Nie chciałam być intruzem. Pomyślałam, że wpadnę i zobaczę, co u ciebie słychać. Krótkie rozmowy i wymiana wiadomości są miłe, ale są tylko namiastką prawdziwego kontaktu. Dlatego szukałam szczęścia - wyjaśniła.
- Teraz już nie masz wyjścia i musisz mi powiedzieć, co cię trapi. Widzę, że uśmiech nie obejmuje oczu, zupełnie jakby coś się stało. Czy trafiłam na zły moment? Jeżeli tak, pozwól, że ci pomogę. Albo przynajmniej spróbuję pomóc. Rozmowy czasem sprawiają prawdziwe cuda - odwzajemniła uśmiech.
_________________

<tbody></tbody>
Jenna Wilkinson
Won't you take me by the hand, take me somewhere new?
I don't know who you are, but I... I'm with you...
[mru]
 
 
Jeremy Ashborne


Jeremy Ashborne

policjant w wydziale zabójstw

...


31

Wysłany: 2019-02-03, 15:45   
   Multikonta: Layla van den Herk
   Nazywaj mnie: Izabela


- Nie śpieszę się nigdzie
Usiadł obok niej bezmyślnie przeczesując włosy palcami. Był spięty i bardzo mozliwe, że Jenna to wyczuwała, ale nie potrafił pozbyć się tego uczucia, choć było w blondynce coś co mimo wszystko go uspokajało i czuł ulgę. Jakby tego właśnie potrzebował.
- Ostatnio nie mam czasu... Przepraszam za to, wpadła mi nowa sprawa i jakoś tak...
Wzruszył ramionami nie wiedząc jak dokończyć to zdanie. Było mu ciężko, potwornie ciężko. Danwo nie czuł takiego ciężaru na sercu. Właśnie w takich chwilach, jak ta żałował, że wybrał zawód policjanta, ale potrzem, kiedy mógł już powiedzieć rodzinie ofiary, że znalazł osobę odpowiedzialną za ich nieszczęście, to uczucie mijało. Na razie jednak wydawało mu się to potwornie odległe.
- Chcesz kawy? - zapytał cicho patrząc przed siebie.
Westchnął usłyszawszy jej słowa. Oczywiście zauważyła jego nastrój. Chyba nie dało się tego nie zauważać.
- Po prostu mów do mnie
Ta cicha prośba była może nieco zbyt rozpaczliwa, ale może dzięku temu jeremy choć na chwilę przestał by myśleć o tej sprawie, o tym dziecku, o wszystkim z czym się to wiązało. Bardzo tego potrzebował.
_________________

And it's waiting on the end
From one extreme to another. From the summer to the spring. From the mountain to the air. From Samaritan to sin. And it's waiting on the end
 
 
Jenna Wilkinson


Jenna Wilkinson

tancerka baletowa i musicalowa

Coffee, Tea or me?


29

Wysłany: 2019-02-03, 17:53   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


- Dobrze - zgodziła się i posłała mężczyźnie pokrzepiający uśmiech.
- A kawą nie pogardzę - dodała, po czym odprowadziła Jeremy'ego wzrokiem, gdy ten poszedł przygotować uwielbiany przez nich napój.
Jenna zastanawiała się, co takiego się wydarzyło, że tak mocno odbija się to na jej znajomym. Sama poczuła lekki niepokój, ale z drugiej strony nie po to przyszła, by mu tylko dodawać zmartwień, lecz przeciwnie - chciała jakoś mu pomóc.
Kiedy Jeremy wrócił, Jen zignorowała kubek z parującym napojem i zdjęła sweter, który miała na sobie. Nie, bez żadnych skojarzeń, nie chciała go rozkojarzyć czy coś, po prostu potrzebowała swobody rąk. A ciężkie, bo ciepłe, okrycie mogło krępować ruchy.
Poprawiła się na kanapie i usiadła inaczej, bo na swoich podkurczonych nogach i poklepała miejsce przed sobą, tak by Jeremy usiadł przed nią. Jeśli miał na sobie więcej warstw, to poprosiła o to, by został w koszulce.
- Będę mówić, ale to nie wszystko, czym cię zajmę - powiedziała, ustawiając go tak, by siedział tyłem do niej. Zatarła ręce i uniosła je tak, by spoczęły na ramionach Ashborne'a. Powoli zaczęła masować napięte mięśnie. - Rany, ale jesteś spięty - powiedziała, ale szybko zmieniła temat. Tu jej dłonie mogły podziałać cuda, ale zostało jeszcze coś. Słowa.
- Wiesz, pomyślałam, by się nieco rozwinąć i postanowiłam zapisać się na zajęcia wokalne. Mogłabym nie tylko tańczyć, ale i śpiewać. Naszą sztukę gramy jeszcze do końca marca, a później szykujemy większy musical i będą nabory do grup wokalno-tanecznych - mówiła, cały czas masując ramiona i kark Jeremy'ego.
- Myślę, że to pozwoli mi rozwinąć skrzydła. A to znaczy, że nie pożegnam się zbyt szybko z tym miastem, może to i dobrze. Boston podoba mi się coraz bardziej - składały się na to różne powody, ale o nich nie mówiła głośno, co by nie zaprzeczyć.
- Nie męczę cię? - zapytała nagle. Miała nadzieję, że nie sprawia mu bólu, czy coś. Swoją drogą sama dziwiła się swojej śmiałości, ale czuła się dobrze w jego towarzystwie i nie było mowy o skrępowaniu.
_________________

<tbody></tbody>
Jenna Wilkinson
Won't you take me by the hand, take me somewhere new?
I don't know who you are, but I... I'm with you...
[mru]
 
 
Jeremy Ashborne


Jeremy Ashborne

policjant w wydziale zabójstw

...


31

Wysłany: 2019-02-03, 18:29   
   Multikonta: Layla van den Herk
   Nazywaj mnie: Izabela


Szybko przygotował kawę. Obydwoje ją lubili, więc znał już upodobania Jenny. Wrócił do salonu z dwoma kubkami i posłusznie usiadł na przeciw niej. Posłusznie pozbył się również bluzy, którą miał na sobie, tak że został w zwykłej białej koszulce na krótki rękawek.
Był troszeczkę zaskoczy, gdy zaczęła go masować, ale z ust mimo wszystko wyrwał mu się jęk. Po pierwsze nikt nigdy w życiu go nie masował po drugie, było to aż nazbyt przyjemne.
- To dobry pomysł. Rozwijasz się
Zamknął na chwilę oczy i po raz pierwszy od dobrych paru dni, przed oczami nie stanęła mu ta scena, gdy dotarł na miejsce zbrodni. Zaczął na niego spływać spokój i mięśnie powoli się rozluźniały, napięcie z nich znikało. Masaż zaczął działać.
- Całe szczęście. Utrzymywanie relacji na odległość bywa trudne
Nie miał najmniejszej ochoty, na to by Jenna znikała z Bostonu. Co to to nie.
- Nie
W żadnym wypadku go nie męczła. Raczej dodawała mu sił i energii, a już na pewno sprawiała, że pozbył się czarnych myśli. Była takim jasnym punktem w jego życiu. Dobrz emieć takiego przyjaciela, nawet jeśli pojawiała się ta myśl, że chciał czegoś więcej.
_________________

And it's waiting on the end
From one extreme to another. From the summer to the spring. From the mountain to the air. From Samaritan to sin. And it's waiting on the end
 
 
Jenna Wilkinson


Jenna Wilkinson

tancerka baletowa i musicalowa

Coffee, Tea or me?


29

Wysłany: 2019-02-04, 10:29   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


- No wiesz, dla chcącego nic trudnego - odpowiedziała na jego uwagę o utrzymaniu kontaktu. - Ja tak daję radę z rodziną i grupką przyjaciół, ale tak naprawdę nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu, więc ogólnie mówiąc to się zgadzam. Mam coraz więcej powodów do pozostania i tego się trzymam - rzekła pogodnie.
- Myślę, że trzeba się wziąć w garść i robić to, co się kocha, nieważne gdzie. Tu mam nowe życie i prędko go nie porzucę. Nareszcie wszystko zaczęło się układać i nie wracam myślami do tego, co było kiedyś - owszem, udało jej się zapomnieć o przykrych sprawach i niepowodzeniach. Boston stał się jej ostoją i szansą na nowy start. Ale zawdzięczała to w dużej mierze nowym znajomym, przyjaciołom i miejscu pracy. Czuła się dobrze, jakby obudziła się z głębokiego, przygnębiającego snu.
- Podsumowując, nie pozbędziesz się mnie tak szybko - zaśmiała się cicho. - A może wcale? Kto wie... - no właśnie. Raczej nie zamierzała rezygnować z tego kontaktu. Za bardzo się przywiązała.
Jeszcze przez chwilę masowała dalej, czując jak ustępuje napięcie. Kilka razy pochylając się nieco, połaskotała go długimi włosami.
- No dobrze, chyba jest lepiej - powiedziała w końcu i odsunęła się od mężczyzny. Sięgnęła po swój sweter i narzuciła go na siebie. Znów usiadła na kanapie tak, jak wcześniej, tym razem trzymając w rękach kubek z kawą, której łyk natychmiast upiła.
- Nie wiem jak ty, ale ja marzę już o wiośnie. Chciałabym mieć gdzie chodzić, bo przy zimie nie chce mi się wystawiać nosa z domu. Pojechałabym gdzieś na weekend. Może do tego całego Concord, o którym tyle słyszę od znajomych. Blisko i ładna okolica. Mieszkam tu już tyle czasu, a tam nie byłam jeszcze. A ty, znasz tę okolicę? - zapytała. - Podobno można wynająć coś nad jeziorem. Latem zapewne jest mnóstwo osób, ale wiosną nie powinno być źle.
_________________

<tbody></tbody>
Jenna Wilkinson
Won't you take me by the hand, take me somewhere new?
I don't know who you are, but I... I'm with you...
[mru]
 
 
Jeremy Ashborne


Jeremy Ashborne

policjant w wydziale zabójstw

...


31

Wysłany: 2019-02-09, 07:54   
   Multikonta: Layla van den Herk
   Nazywaj mnie: Izabela


- No wiesz, mam kilku znajomych, którzy kiedyś bili przyjaciółmi, a przez odległość przestali nimi być - wyjaśnił mimo wszystko niechętnie o tym mówiąc.
- Wracanie do przeszłości nigdy nie jest zdrowe. Poza tym... Jak to szło? Nie wchodź dwa razy do tej samej rzeczki czy jakoś tak
Sięgnął po kubek z kawą i wypił pierwszy odżywczy łyk, choć teraz jego umysł był tak przyćmiony, że nawet kawa nie pomogła. Choć chciał żeby tak było.
- Wolałbym wcale
Uśmiechnął się i tym razem uśmiech trafił i do jego oczu. Jak zwykle Jenna rozwiała wszystkie cienie, które go dręczyły, a przynajmniej większość z nich bo gdzieś w poświadomości ten cierń nadal tkwił i będzie tam tkwił dopóki nie znajdzie sprawcy,
- Byłem tam kilka razy ze znajomymi. Genialna miejscówka. Swego czasu chciałem się tam przeprowadzić, ale za daleko do pracy
Nienawidził tracić czasu, a dojazdy zawsze go zabijały, więc pany przeprowadzki legły w gruzach.
- Będe musiał cię tam zabrać bo nawet zimą to miejsce ma swój urok.
_________________

And it's waiting on the end
From one extreme to another. From the summer to the spring. From the mountain to the air. From Samaritan to sin. And it's waiting on the end
 
 
Jenna Wilkinson


Jenna Wilkinson

tancerka baletowa i musicalowa

Coffee, Tea or me?


29

Wysłany: 2019-02-09, 11:34   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


- Mówisz, że wcale? Dobrze, pomyślimy - posłała mężczyźnie uśmiech i tym razem była pewna, że się zarumieniła. I to nie była wina gorącej kawy. Poczuła się wyjątkowo, to dlatego.
- O widzisz, czyli znasz Concord. Świetnie - powiedziała i upiła łyk kawy, która przyjemnie rozchodziła się ciepłem po jej ciele. Musiała przyznać, że nie Jeremy nie pije byle jakiej kawy, ale co smakosz, to smakosz.
- Mówisz, że piszesz się na rolę przewodnika? Cóż.. - zmierzyła go uważnie wzrokiem, ale w pozytywny sposób. Chciała wyczytać z jego spojrzenia, czy coś się za tym kryje. - Nie będę mieć nic przeciwko takiemu wypadowi. Nawet w zimę - wierzyła mu na słowo, że warto tam się udać i o tej porze roku.
- W sumie wiosenne weekendy będę miała zawalone, dlatego łatwiej byłoby pojechać zimą. Masz rację. W takim razie pozostaje nam dograć terminy i możemy ruszyć do Concord - tak, podobał się jej ten pomysł. Poza tym przepadała za towarzystwem Jeremy'ego i czuła się bezpiecznie będąc w jego pobliżu.
- Może być wesoło. Taki spontaniczny wypad dobrze nam zrobi - nie wymówiła słowa 'praca' na głos, bo o tym mieli nie rozmawiać, ale wiedzieli, o co chodziło głównie.
- Mam szczęście, że na ciebie trafiłam, wiesz? - była mu wdzięczna za wszystko, co dla niej robił. A stał się jej naprawdę bliski. Od dawna nie czuła takiej więzi z innym człowiekiem.
- Będę miała czego wyczekiwać. Ostatnio rzadko miewam dobre chwile. A większość dotyczy... no wiesz, tego co robię zawodowo. Czegoś mi w życiu brakuje - opieki, dobrego słowa, towarzystwa, zainteresowania, uczucia. Jednak nie mówiła tego głośno. Spojrzała gdzieś przed siebie zamyślona, ale po jakimś czasie znowu się uśmiechnęła i wróciła do rozmowy z Jeremy'm.
- Tak tu spokojnie bez twoich psiaków - zauważyła. Przepadała za nimi, w końcu dzięki pupilowi Jeremy'ego się poznali.
_________________

<tbody></tbody>
Jenna Wilkinson
Won't you take me by the hand, take me somewhere new?
I don't know who you are, but I... I'm with you...
[mru]
 
 
Jeremy Ashborne


Jeremy Ashborne

policjant w wydziale zabójstw

...


31

Wysłany: 2019-02-09, 18:36   
   Multikonta: Layla van den Herk
   Nazywaj mnie: Izabela


Zatrzymał wzrok na jej twarzy, gdy pokrył ją delikatny rumieniec. Milczał przez chwilę, a potem wlepił oczy w kubek swojej kawy, jakby w tym czarnym napoju skrywały się odpowiedzi na wszystkie pytania.
- No cóż, jakby nie patrzeć byłem tam, więc mogę się w przewodnika pobawić - uśmiechnął się i wygodniej rozsiadł na kanapie obok niej - Zima tez ma swoje uroki. Zawsze wolałem ją od lata i tych upałów, które człowiekowi zyć nie dają.
Nie znosił tego dusznego powietrza, kiedy temperatura przekracza 30 stopni, a samo powietrze jest gęste, jak syrop. Zawsze wolał śnbieg i ten niezwykły błękit zimowego nieba, a nawet szarość poranka. Zimowy był człowiek, ot co.
- Oczywiście, że tak. Spontan jest zawsze najlepszy
Wzruszył ramionami, jakby byla to najbardziej oczywista rzecz na świecie.
Milczał przez chwilę słysząc jej słowa. Poczuł się trochę dziwnie, choć na swój sposób wyjątkowo.
- Przypadkowe spotkania są czasem najlepsze - powiedział cicho i odstawił kubek na stolik obok kanapy bo nie był w tej chwili zbyt pewien swoich dłoni, które tak jakoś dziwnie zaczęły drżeć.
- A tak, są u moich rodziców. Kiedy prowadzę dość intensywną sprawe, nie mam dla nich czasu, a one potrzebują uwagi i czasu.
Po prostu chciał mieć pewnośc, że ktoś poświęci im tyle uwagi ile to konieczne, chociaż cholernie za nimi tęsknił.
- Masz śliczne oczy - powiedział nagle, jakby dopiero co to odkrył.
_________________

And it's waiting on the end
From one extreme to another. From the summer to the spring. From the mountain to the air. From Samaritan to sin. And it's waiting on the end
 
 
Jenna Wilkinson


Jenna Wilkinson

tancerka baletowa i musicalowa

Coffee, Tea or me?


29

Wysłany: 2019-02-10, 13:54   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


- Ja najbardziej lubię wiosnę. Nie ma już takiego chłodu i przyroda budzi się do życia. Plus nie trzeba się ubierać już tak ciepło i warstwowo - zaśmiała się serdecznie. Wilkinson lubiła się lekko ubierać, co podkreślało jej szczupłą sylwetkę i jeszcze wydłużało jej nogi. Jenna była wysoka, więc lubiła zakładać spodenki czy spódniczki. Panowie mieli na co patrzeć w cieplejsze pory roku.
- To postanowione. Odpoczywamy od Bostonu, w miarę jak najszybciej - zdecydowała. Chętnie odetchnie od miasta i zgiełku.
Jen zgadzała się, że zwierzaków nie wolno zaniedbywać i jeśli wymaga tego sytuacja, lepiej je podrzucić komuś zaufanemu. Sama nie miała pupila tylko dlatego, że dużo czasu spędzała poza domem. Ale przynajmniej w domu, w którym mieszkała były zwierzęta, bo ktoś inny miał dla nich czas. Ale u Jeremy'ego naprawdę było jakoś dziwnie i spokojnie bez nich.
- No tak - zgodziła się. Była ciekawa czym teraz się zajmuje, ale mieli nie mówić o pracy, więc nie zadała pytania o sprawę. Widziała tylko, że chodziło o coś bardzo poważnego, inaczej nie prosiłby o rozmowę, która miała zająć jego myśli. Czasem niewiedza była błogosławieństwem.
Ale mężczyzna szybko skierował temat na taki tor, że znów poczuła zakłopotanie. Jego wyznanie było bardzo osobiste, ale i miłe dla niej. Uśmiechnęła się i odparła:
- Dziękuję - na tyle było ją stać. Nadal nie tracąc dobrego humoru upiła łyk kawy, który na chwilę miał ukryć jej uśmiech. Nie wiedziała do czego zmierzał, a przynajmniej nie do końca, lecz miała nadzieję, że się nie będzie krępować w dalszych wyznaniach, o ile miał jeszcze coś do powiedzenia. Jenna bardzo go lubiła, o czym świadczył fakt, że spędziła z jego rodziną święta, a i teraz przyszła prosto do niego, bo tęskniła. Była jednak ostrożna w relacjach, bo nadal czuła się skrzywdzona. Mimo to wierzyła w prawość Jeremy'ego, bo już trochę go poznała. Był uczciwym człowiekiem.
- Czy ty ze mną flirtujesz? - zapytała nagle, rozbawiona. - Bo dobrze ci idzie.
_________________

<tbody></tbody>
Jenna Wilkinson
Won't you take me by the hand, take me somewhere new?
I don't know who you are, but I... I'm with you...
[mru]
 
 
Jeremy Ashborne


Jeremy Ashborne

policjant w wydziale zabójstw

...


31

Wysłany: 2019-02-10, 15:15   
   Multikonta: Layla van den Herk
   Nazywaj mnie: Izabela


- Każda pora roku ma swoje uroki - mruknął
Fakt, kiedy przyroda budzi się do życia, wszystko stawało się lepsze. lepiej się zyło, wstawało i tak dalej. Wszystko stawało się zielone, a psy Jeremego stawały się znów szczeniakami, które zapomniały o swoich gabarytach.
- Zgoda
Z całą pewnością pobyt poza miastem dobrze zrobi im obojgu. Wydawało się, że oboje potrzebowali tego odpoczynku. Jeremy wręcz rozpaczliwie tego łaknął. Miał taki okres w swoim życiu, że nie mógł się już doczekać tego weekendu. Z całą pewnością potrzebował tego jego umysł.
Nawet jeśli chciał powiedzieć Jennie o tym nad czym teraz pracował, nie mógl. Taki zawód. Poza tym nie chciał wprowadzać jej w tą mroczną stronę swojego życia. Wystarczało, że on miał koszmary, co prawda teraz już żadziej niż wtedy, kiedy zaczął pacę w wydziale zabójstw.
- Bardzo możliwe.
Prawda była taka, że Jeremy nigdy, ale to przenigdy nie flirtował. Nie to, że nie umiał, ale rzadko kiedy bawił się w ceregiele. Był człowiekiem, który dążył do celu, więc jeśli spodobała mu się jakaś kobieta, to dążył do tego by pogłębić znajomość. Z Jenną było jednak inaczej. Obuidzila w nim naturę... romantyka, której wcześniej jakoś nie dotrzegał. Teraz jednak ponownie obudził się w nim... zdobywca..
- Prawdę powiedziawszy...
Nie dokończył zdania, tylko pochylił się ku niej i musnął jej wargi swoimi, jakby chciał jej dać czas na ucieczkę, walnięcie go z liścia albo... No właśnie. Albo.
_________________

And it's waiting on the end
From one extreme to another. From the summer to the spring. From the mountain to the air. From Samaritan to sin. And it's waiting on the end
 
 
Jenna Wilkinson


Jenna Wilkinson

tancerka baletowa i musicalowa

Coffee, Tea or me?


29

Wysłany: 2019-02-10, 17:48   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Adam, Chris, David
   Nazywaj mnie: Aga


Jenna nie musiała nic mówić, chyba jej uśmiech i radosne iskierki w oczach mówiły za nią. To było lepsze od potoku słów, które pewnie lekko się plącząc stanowiłyby dość dziwną składankę. Po prostu na niego patrzyła, a kiedy ją pocałował, z wrażenia mało nie upuściła kubka z kawą, który wciąż trzymała w rękach.
Nie spodziewała się takiego obrotu spraw i nie wiedziała jak zareagować. Instynkt chyba sam podpowiadał jej, co ma robić. Nie oblała go kawą, nie przywaliła w twarz, tylko odwzajemniła pocałunek. Serce biło jej jak oszalałe. Nie sądziła, że dojdzie do czegoś takiego. Nie potrafiła odpowiedzieć inaczej. Jeremy był mądrym i odpowiedzialnym facetem, wiedziała o tym. Może dlatego potrafiła odwzajemnić zainteresowanie. W przeszłości ktoś ją bardzo skrzywdził i nie wiedziała, kiedy znów komuś zaufa, ale tym razem nie broniła się przed tym. Ta bliskość jej się podobała.
Kiedy odsunęli się od siebie, przemówiła cicho:
- Zawsze potrafisz mnie czymś zaskoczyć - była oszołomiona i w końcu pozbyła się z rąk tego nieszczęsnego kubka. Usiadła wygodniej na kanapie i wpatrywała się w Jeremy'ego uważnie.
- To było miłe - przyznała i uśmiechnęła się do niego. Sięgnęła po jego dłoń i schowała ją w swoje własne dłonie. - Od kiedy zostałam wystawiona do wiatru przed oszusta i zdrajcę, którego kochałam, nie zdarzyło mi się coś takiego. Złamał mi serce, ale powoli się goiło. Teraz poczułam, jakby zadrżało znowu z taką energią jak kiedyś. Jakby mówiło mi, bym zaryzykowała... - mówiła, chociaż nie wiedziała, czy to ma jakiś sens.
- Dziękuję, że sprawiasz, iż czuję się wyjątkowa - ścisnęła mocniej jego dłoń. Chciała by poczuł, jak ważny się dla niej stał. - Może powinnam przestać bać się uczuć.
Zastanawiała się, co będzie dalej. Czy Jeremy ma na to jakąś odpowiedź i jak zareaguje. Nie pomyślałaby, że zrobi coś takiego, chyba pierwszy raz zachował się inaczej, ale to jej się podobało i nie chciała tego ukrywać. Czas mógłby się zatrzymać, a ona by tego nie zauważyła.
_________________

<tbody></tbody>
Jenna Wilkinson
Won't you take me by the hand, take me somewhere new?
I don't know who you are, but I... I'm with you...
[mru]
 
 
Jeremy Ashborne


Jeremy Ashborne

policjant w wydziale zabójstw

...


31

Wysłany: 2019-02-10, 18:37   
   Multikonta: Layla van den Herk
   Nazywaj mnie: Izabela


Jeremy zawsze myślał, że fajerwerki i te sprawy przy pierwszych pocałunkach, to mają miejsce tylko w filmach, a tu prosze. Był tym przyjemnie zaskoczony.
Kiedy się od siebie odsunęli, miał lekki problem z oddychaniem, ale dość szybko doszedł do siebie, mimo iż w głowie miał mętlik.
- Sam siebie zaskoczyłem - powiedział tylko i sięgnął po kubek bo gardło miał wysuszone na wiór.
Wysłuchał jej z uwagą. Rozumiał ją i jej obawy, ale skoro już Jenne wzięło na szczerość, to postanowił się odwzajemnić tym samym.
- W swoim życiu tylko raz kochałem - powiedzial cicho patrząc na ich złączone dłonie - Była moją partnerką w pracy i mężatką z małym dzieckiem. Uwierz mi, bardzo tego nie chciałem. Miałem poczucie winy. Wyjechała jakiś czas temu. Kiedy cię poznałem, wciąż się z niej leczyłem, a teraz... ty.
Nie umiał tego nazwać. Zresztą mówiąc jej to co powiedział, nie był wcale pewien czy nie ujrzy w jej oczach wyrazu potępienia, którego sam od siebie oczekiwał.
A juz na pewno nie umiał dokładnie nazwać tego co poczuł do Jenny.
- Może spróbujmy razem przestać się ich bać
Uniósł pytająco brwi, sam siebie zaskakując tym pytaniem, ale dlaczego nie?
_________________

And it's waiting on the end
From one extreme to another. From the summer to the spring. From the mountain to the air. From Samaritan to sin. And it's waiting on the end
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Elizabeth
Chris
COVINGTON
Baker
Lexy
River
COTTERMAN
BAKER
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 6