Poprzedni temat «» Następny temat
#1 SWEET HOME...
Autor Wiadomość
Juliette Green


Juliette Green

CONCORD


30

MATKA

KOCHA BASILA

Wysłany: 2019-02-05, 15:44   #1 SWEET HOME...
  

  
  
  
  
  

  
  
I have a dream, a song to sing To help me cope with anything


Oglądanie mieszkania musiało pójść dobrze, skoro w piątkowy poranek znajdowali się w zupełnie nowym miejscu, oddalonym o godzinę drogi od Bostonu nie wiedząc do czego ręce włożyć. Emily najwyraźniej nie miała tego problemu, bo z radością pałaszowała pudła próbując wywalić ich zawartość na podłogę. Green miała wszystko przemyślane - wpierw rzeczy Emily, które będą potrzebne do karmienia, spania i zabawy, później ich. Wiedziała, że czeka ją parę dni ogarniania tego wielkiego bałaganu i rozpakowywanie, które niekoniecznie lubiła. Więcej frajdy miała z pakowania wszystkiego i podpisywania pudeł, ale ostatecznie i tak była przeszczęśliwa. - Nie wierzę, że w końcu jest nasz - (albo jest nasze, ale skoro Concord obstawiam domek, a nie mieszkanie). To była całkowita przeprowadzka, mieli spędzić tutaj pierwszą noc, razem. Wcześniej zapewne odwiedzili to miejsce parę razy, kanapa już stała w odpowiednim miejscu, więc Julka mogła na chwilę na niej przycupnąć, a Emily szybko zlokalizowała jej kolana, które teraz okazały się ciekawsze od pudeł. Większe meble też miały swoje docelowe miejsce, ale drobiazgi mieszczące się w pudłach wciąż czekały na nowy porządek. Green nie okazywała większego zmęczenia, choć tak naprawdę z chęcią zjadłaby gotowy obiad bez panoszenia się pośród garnków i obejrzała film rozkładając się leniwie na kanapie w piątkowy wieczór, który zbliżał się z godziny na godzinę. - Masz coś do załatwienia w Bostonie przez weekend? - zapytała zastanawiając się jak będą wyglądały najbliższe dwa dni.
 
 
Basil Hightower


basil hightower

concord


28

nauczyciel

próbuje być tatą

Wysłany: 2019-02-18, 19:46   
  

  
  
  
  
  

  
  
say my name if no one is around you


Bazyl był kompletną ofermą, także jeśli chodzi o pakowanie czy rozpakowywanie rzeczy, i pewnie jego jedynym ratunkiem było to, że po przeniesieniu się od Ethana do Julki część jego rzeczy wciąż znajdowała się w kartonach. Prędzej rozpakował Filemona, niż siebie. Teraz miało być nieco podobnie, bo przecież futro potrzebowało kuwety i misek, a Bazyl bez ubrań mógł chodzić, przynajmniej przez weekend.
- Ja też. Dziwnie - pokręcił głową, bo sam przecież bardzo nie lubił zmian, a kiedy przyszło do szukania, to spędzał na tym każdą wolną chwilę, aż w końcu mu się udało. Całe jego życie przewróciło się do góry nogami, zaczęła się ponad trzy (chyba) lata temu, kiedy na święta dostał od Julki dziecięce śpioszki, a teraz proszę, kolejne święta z dzieckiem, no i z Julką, a nie z kotem i Daną Scully. Jeszcze następne spędzą w swoim nowym domku z ogródkiem. Nie był duży, ani domek, ani ogródek, ale był ich (i pewnie po części pana Hightwera, tyle że on nigdy nie znajdzie chwili, by postawić tu swą stopę) i to było najważniejsze. Filemon został wypuszczony i wyruszył na zwiedzanie, a Bazyl rozejrzał się po pokoju, w którym stali. - Nie, nie zamierzam się stąd ruszać - potrząsnął głową, po czym sam też usiadł na kanapie, obok nich. Rozejrzał się jeszcze raz. Jakby nie mogło do niego dotrzeć, że teraz to tutaj będą mieszkać. - Co teraz? - chyba się nieco denerwował tym wszystkim. Dziwie się czuł, nagle układając sobie życie, choć wciąż był w nim zagubiony, jak turysta w lesie tropikalnym.
_________________
 
 
Juliette Green


Juliette Green

CONCORD


30

MATKA

KOCHA BASILA

Wysłany: 2019-02-27, 11:34   
  

  
  
  
  
  

  
  
I have a dream, a song to sing To help me cope with anything


- Dziwnie? Raczej fantastycznie! - różnili się nie tylko w kwestii pakowania, właściwie byli istnymi przeciwieństwami, ale w żaden sposób jej to nie przeszkadzało. Green nie stroniła od zmian, zawsze miała jakieś szalone pomysły do zrealizowania, no może wtedy, kiedy jeszcze nie była mamą, od tego momentu dała nieco na wstrzymanie, a raczej miała mniejsze pole do popisu. Przeprowadzka ją ekscytowała, nic właściwie nie trzymało jej w Bostonie, więc nie mogła się jej doczekać, aż nagle byli w swoim nowym domu. To było całkiem miłe uczucie. - To świetnie. Wiosna tuż tuż, weekend ma być ciepły więc możemy skoczyć na spacer po okolicy - zaproponowała jednocześnie zastanawiając się co na ten spacer powinna rozpakować. - Chyba powinniśmy się rozpakować, ale wolałabym coś zjeść. Może nam coś zamówimy, dla Emily zrobię jakieś placuszki - zaproponowała. Nie wzgardziłaby pizzą lub jakąś chińszczyzną. Pytanie Co teraz? było tak ogólne, że nie szukała odpowiedzi wybiegających w przyszłość nieco dalszą od najbliższych dni. Sama nie wiedziała co będzie dalej, z tym domem, z nimi. Szła na żywioł, ale podobało się jej to.
 
 
Basil Hightower


basil hightower

concord


28

nauczyciel

próbuje być tatą

Wysłany: 2019-03-10, 17:48   
  

  
  
  
  
  

  
  
say my name if no one is around you


Jemu chodziło zdecydowanie o odpowiedź, która sięgała dalej, niż najbliższe siedem dni. Obiad i rozpakowanie się były oczywiste, ale co dalej? Będę poznawać sąsiadów, Julka zapisze się do koła gospodyń, matek albo klubu książki, a on utknie, tylko w trochę innym miejscu, samemu nawet nie wiedząc, w jakim momencie i dlaczego? Nie był pewien, co robić z życiem, choć był pewien, że jego życie to teraz Juliette i Emily. Miał jednak dziwne wrażenie, że nie zostało mu już nic do osiągnięcia. Miał pracę bez perspektyw, a wszystkie jego ambicje zniknęły. Trochę mało zostało z takiego Bazyla, jakim był kiedyś.
- Mogę zrobić coś na obiad - tak, miał ogromną nadzieję, że w ten sposób wymiga się od rozpakowywania. Może nie był najlepszym kucharzem i sterczenie w kuchni nie należało u niego do przyjemności, ale były rzeczy złe i gorsze. Przynajmniej na zakupy nie musiał iść, bo zawartość lodówki też przywieźli z mieszkania Julki. No właśnie, to chyba wypadałoby rozpakować na pierwszym miejscu.
Bazyl bez słowa wstał i ruszył do kuchni, by się tym zająć. Nie chciało mu się, już był zmęczony, a najgorsza część przeprowadzki dopiero przed nimi, ale czego się nie robi dla odrobiny jedzenia. Byłaby wielka szkoda, gdyby coś się zepsuło. Zwłaszcza teraz, przez jakiś czas, będą musieli zacisnąć pas. I być może zaprosić Hightowera seniora na jakiś rekonesans mieszkania, które niemal ufundował. O tym jednak Bazyl póki co nie chciał myśleć. Spacer po okolicy znacznie bardziej mu odpowiadało jako plan na weekend.
_________________
 
 
Juliette Green


Juliette Green

CONCORD


30

MATKA

KOCHA BASILA

Wysłany: 2019-03-25, 15:18   
  

  
  
  
  
  

  
  
I have a dream, a song to sing To help me cope with anything


Nie miała pojęcia jak miała wyglądać ich przyszłość nagle byli rodzicami, mieli domek w Concord i co? Julka pogubiła się po całości w ich specyficznej relacji, a ta cała otoczka i wielkie zmiany niczego nie ułatwiały, a nawet wręcz przeciwnie. Była pewna tylko tego, że zależy jej na córce i na Basilu, a w głębi serca liczyła, że cała reszta jakoś się sama wyklaruje. Teraz potrzebowali czasu by się w nowym miejscu odnaleźć. Chciała ruszyć do przodu, wiedziała, że bycie stewardessą to już przeszłość, choć miała wprawę w barmaństwie nie chciała być mamą sprzedającą drinki wieczorami, miała swoją chwilę jako menadżer, ale chyba tego nie czuła na daną chwilę. Potrzebowała pracy, koszty swoje mieli, a potrzeby Emily nie malały. Czas był ku temu odpowiedni, więc liczyła, że w nowym miejscu znajdzie się coś i dla niej. Jeszcze otwarcie o tym nie mówiła, ale powoli przekonywała się do tego, że to dobry czas na żłobek i poszukiwanie pracy. - O to jeszcze lepiej - rozglądnęła się automatycznie – tutaj gdzieś powinno być wszystko z kuchni co nadawało się do zabrania - pokazała na trzy pudła, nie będąc pewna, które jest tym właściwym. - A my co? Rozpakujemy Twoje rzeczy? Ułożymy pluszaki, pościelimy łóżeczko, wyciągniemy zabawki! - z im większym entuzjazmem wypowiadała kolejne słowa tym bardziej mała się cieszyła. Wstała więc z kanapy razem z małą, by to zrobić, bo stwierdziła, że im dłużej zasiedzi się tym ciężej jej będzie wziąć się do pracy.
 
 
Basil Hightower


basil hightower

concord


28

nauczyciel

próbuje być tatą

Wysłany: 2019-04-07, 10:57   
  

  
  
  
  
  

  
  
say my name if no one is around you


Ostatnie, nad czym Bazyl się zastanawiał, to to, czy Julka powinna iść do pracy. Wydawało mu się, że raczej nie. A nawet nie to, że nie powinna, co nie musiała, bo on był chyba od tego, by ich utrzymać. Trochę takie głupie gadanie, ale Bazyl czuł na swoich barkach multum odpowiedzialności i próbował ją udźwignąć, wydawało mu się, że Julce wystarczy zadań w domu, przy małej.
Skinął tylko głową, po czym wstał z kanapy, zajrzał do wszystkich trzech wskazanych przez Green kartonów, aż w końcu wybrał jeden i powędrował z nim do kuchni. Pewnie była duża i jasna, bo jaką inną kuchnię mogłaby sobie wymarzyć pani domu? Bazyl nie był dobry w rozpakowywaniu, ale jak by nie chciał, to i tak musiał wyciągnąć wszystko z kartonu. Nie miał pojęcia, jak Julka chciałaby, aby wszystko urządzić i porozstawiać po szafkach czy szufladach, więc w gruncie rzeczy powsadzał wszystko byle gdzie, jeśli tylko się mieściło, co i tak zajęło mu sporo czasu. Dopiero potem zajrzał do lodówki, próbując wymyślić coś, co mógłby upichcić, ale ponieważ jego zdolności, choć od pewnego czasu podskoczyły w górę, nie były wciąż zbyt szerokie, to jego pole manewru niestety było nieco ograniczone. Ponieważ jednak zabrane z zamrażarki mięso rozmarzło w trakcie transportu, postawił na kotlety, które pewnie zajęły mu kolejną godzinę, co za tym idzie - Julka prędzej umarłaby z głodu, niż doczekała się tego obiadu. W końcu jednak ładny zapach rozniósł się po domu, a Bazyl na pustym stole postawił talerze z jedzeniem, wołając jednocześnie Julkę. Nie wiedział nawet, w którym pomieszczeniu mogła teraz być, zwiedzał ten dom może dwa razy, ale niemal nic z tego nie pamięta.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się marcowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 7