Poprzedni temat «» Następny temat
Trudne sprawy!

Jesteś na forum z
sentymentu
33%
 33%  [ 2 ]
chęci aktywnej gry
50%
 50%  [ 3 ]
chęci kontynuacji ulubionych wątków z którymi ciężko się rozstać
16%
 16%  [ 1 ]
Głosowań: 4
Wszystkich Głosów: 6

Autor Wiadomość
Bostończyk


BostoŃczyk

Wysłany: 2019-03-03, 20:44   Trudne sprawy!

Wszyscy widzimy, że ostatnio na forum aktywność jest kiepska - została nas garstka, a w rezultacie posty są rzadkością, a zainteresowanie tematami związanymi z wydarzeniami zerowe. Brakuje nam świeżości na forum, a nie czarujmy się mało kto chce dołączyć do forum starej daty, które już swój czas świetności przeżyło. Jesteśmy ciekawi czy faktycznie chcecie jeszcze aktywnie spędzać czas na forum czy to już takie sentymentalne ciągnięcie fabuł i czy widzicie w tym większy sens? Prócz głosów prosimy o szczere odpowiedzi też pod postem, co sądzicie o sytuacji na forum.

    [ w ankiecie jest możliwość zaznaczenia dwóch odpowiedzi ]
 
 
Arthur Woodhouse


Arthur Woodhouse

krupier | samotny ojciec

you taught me how to love


32

Wysłany: 2019-03-03, 21:18   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Jeszcze nie zagłosowałam, bo tak naprawdę nie wiem, jakiej powinnam udzielić odpowiedzi, żeby była zgodna ze stanem faktycznym. Oczywiście, że jestem na forum z sentymentu, te lata swoje zrobiły, a jako mama Bazyla, też nie przepadam za zmianami. To samo dotyczy moich postaci - do nich też mam sentyment, ciężko mi sobie je wyobrazić na innym forum, a wcale nie chcę z nich rezygnować, nie mówiąc już o tym, że chyba niemożliwe byłoby ciągnięcie takich wątków gdzie indziej.
Punkt ostatni - chciałabym aktywnie grać. Ograniczają mnie głównie prywatne sprawy, bo w tej chwili studia i projekt magisterski zabierają mi praktycznie większość czasu, a jak uda mi się złapać wolny weekend, to próbuję jechać do domu albo iść do pracy, no życie. Sytuacja przedstawia się zatem tak, że na większości postaci mam po jednym, głównym wątku, a tam, gdzie miałam ich więcej, to niestety umarły, no i czasem to już nawet nie ma kogo o tę grę zaczepić. Zwłaszcza, że moje tempo jest, jakie jest, choć zaznaczę, że częstotliwość moich postów tutaj nie różni się od tej na drugim forum, na którym sobie pogrywam, jednak mam tu znacznie mniej gier.
Było mi przykro, że nie wzięłam udziału w walentynkowych rzeczach, ale znowu była to tylko i wyłącznie kwestia braku mojego czasu. Nie wiem, czy takie egzystowanie na forum (i samego forum) ma sens, ale nie powiedziane też, że wszystko na tym świecie sens musi mieć. Ciężko mi sobie wyobrazić życie bez Bostonu po tylu latach tkwienia tutaj, i wcale nie przemawia do mnie fakt, że wszystko ma swój początek i koniec. :/
_________________
You might kill me with desire, wind me tighter than a wire
It's something that you do to me



 
 
Calvin Stokes-Brown


Calvin Stokes-brown

bezrobotny pan domu

kochający tyłek Browna


42

Wysłany: 2019-03-03, 23:56   
   Multikonta: Noah,
   Nazywaj mnie: Monison


Ja już zagłosowałam i nie jest chyba wielką tajemnicą że do Bostonu mam cholernie wielki sentyment bo jestem tutaj od samego początku i to cały czas moja główna postać.
Wiem że nie jestem w żadnym stopniu aktywnym graczem ale to głownie dlatego że życie prywatne mnie zabija i wypełnia prawie każdą minutę. Wiem też że zdecydowana większość z nas ma podobnie i wydaje mi się że to też dlatego tak wygląda jak wygląda. Co nie znaczy że chciałabym stracić jakąś cząstkę siebie jakim jest Boston.
_________________

<font style="font-size: 29pt; font-family: 'Great Vibes'; LETTER-SPACING: 1px; color: #595a76; text-shadow: 0px 0px 1px #ccaa81; position: relative; margin-bottom: -12px; line-height: 16px;" >Calvin Stokes<div style="font-family: Wendy; font-size: 9px; letter-spacing: 0px; color: #85859b; line-height: 9px; text-transform: uppercase; width: 460px;">ty nawet nie wiesz jakie szczęście cie spotyka choć gotować nie umiem twych żartów nie rozumiem od dzisiaj będę tylko twoim ideałem nie oddam cię nikomu już tak zostanie
<img src="https://78.media.tumblr.com/d38ded28e00ce30229deb0ed37471ef5/tumblr_ow3u6uGmHX1qgqr0ho3_540.gif" width="200" style="margin: 0px; border-radius: 0px; border-right: 2px solid #f0e2ce; border-bottom: 4px solid #595a76; border-top: 5px solid #85859b; box-shadow: 0px 0px 5px #c09666;"><img src="https://78.media.tumblr.com/7c9a07cd34243655afe93055efc0df2c/tumblr_ow3u6uGmHX1qgqr0ho4_540.gif" width="200" style="margin: 0px; border-radius: 0px; border-right: 2px solid #f0e2ce; border-bottom: 4px solid #595a76; border-top: 5px solid #85859b; box-shadow: 0px 0px 5px #c09666;"><link href='http://fonts.googleapis.com/css?family=Great+Vibes' rel='stylesheet'
 
 
Lili Hartley


LILI HARTLEY

Kelnerka i początkująca modelka

Wzdycha sobie do takiego jednego...


26

Wysłany: 2019-03-04, 00:28   
   Multikonta: Był Jason, ale umarł :c
   Nazywaj mnie: Bianka


Dobrze, głosy i ode mnie oddane, już wyjaśniam pokrótce swój wybór.
Na Bostonie jestem niemal od samego początku; zawsze grałam jakimiś postaciami. Fakt, jednymi zabawiłam na krótko, innymi na dużo dłużej, ale nigdy stąd nie odeszłam, bo nie potrafię - przywiązuję się do danych miejsc mocno i nawet jeśli fabuły mi się posypią, postać przestanie mi leżeć i tak wrócę z nowymi pomysłami i gram dalej. Z jednej strony z pewnością mogę to nazwać sentymentem, zaś z drugiej... jednak chcę aktywnie tutaj grać, niezależnie od tego, ile będzie tu osób. Ja podziwiam, że to miejsce tak długo przetrwało, zważywszy na to, że właśnie mało które forum się wybija i trwa miesiącami, nie wspominając o latach. A skoro wszystko jest niepewne i zbyt szybko upada, jeśli już chcę zacząć z nową historią, na którą się nakręcę, wolę jednak postawić na forum starej daty, bo ma się pewność, że nie zostaną plany przerwane z dnia na dzień i są większe szanse na to, że uda mi się rozwinąć postać i osiągnąć ostatecznie wymarzony efekt końcowy.

Nie ukrywam, sama nie świeciłam ostatnio aktywnością (a w eventach jak jakieś są i tak rzadko biorę udział, po prostu gdybym miała na jakiś pójść, wtedy mogłabym już w ogóle z niczym nie wyrobić :faint: ) i można uznać, że u mnie sytuacja prezentowała się podobnie do osób powyżej, ale to absolutnie nie ma nic wspólnego z Bostonem. Czyli w sumie najbardziej to nieszczęsne życie prywatne, choć poza tym był jeszcze jeden powód. Zupełnie nigdzie nic nie pisałam przez mniej więcej miesiąc czasu, bo miałam jakąś blokadę, potrzebowałam najwyraźniej dłuższego odpoczynku od wszystkich forów i tyle. Powoli staram się wrócić do dawnej świetności i na pewno jeśli na nowo się rozkręcę, będę znacznie częściej zasypywać ów forum postami. Co za tym idzie, zdecydowanie nie chciałabym stracić jednego z tych miejsc, które tak wiele przetrwały i szkoda by było zobaczyć po raz kolejny nieszczęsną informację o treści "to forum jest teraz wyłączone". :/ Mam więc nadzieję, że pomimo demotywującego do działania zastoju i tak nie zamknięcie dokumentnie Bostonu, bo to by było cholernie przykre. ;(
_________________

Lili Hartley
I miss you around, And all that I want is to be with you; You kept me breathing under the water, You were the light that shone through the darkness.
 
 
 
Harper James Atwood


Harper James Atwood

Businesswoman - dżokej

Trener - HODOWCA koni


29

Wysłany: 2019-03-04, 07:39   

Jeśli chodzi o mnie to oddałam chyba źle głos, ale nie wiem jak, o ile w ogóle da się to zmienić, także spieszę z wyjaśnieniem :/

Ogólnie to moja przygoda z RPG/PBF zaczęła się jeszcze w czasach, kiedy popołudniami musiałam odrabiać prace domowe, czas leci, zamiast szkoły jest praca a zamiast prac domowych etat "matki-żony-i-kochanki- :what: - a gdzieś tam w miedzyczasie odnalazłam ten Boston i tu siedzę. Graczem specjalnie aktywnym nie jestem, mam tylko jedną postać i to graną w jednym wątku póki co, ale uroczyście przyrzekam, że chociaż to drugie postaram się poprawić.

Co do samego Bostonu - jego długowieczność i że tak to ujmę stała pula graczy robią go właśnie wyjątkowym :) A przynajmniej mi się tutaj tak podoba, o.
 
 
Chris Baker


Christian Baker

niespełniony muzyk

And you're always in my head...


32

Wysłany: 2019-03-04, 09:15   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Jenna, Adam, David
   Nazywaj mnie: Aga


Ja zaznaczyłam opcję "chęć aktywnej gry", chociaż wszystkie trzy punkty tyczą się mojej osoby, ale ten był najważniejszy. Jak część osób wie, mam problemy życiowe i to forum jest dla mnie odskocznią od problemów dnia codziennego. Są tu osoby, które bardzo lubię i chętnie rozmawiam z nimi. Do tego naprawdę chcę tu spędzić aktywnie czas pisząc, bo jestem na forach od hmm, 12 lat? Ale na żadnym nie byłam tak długo jak tu (i nawet nie chodzi o to, że najdłużej przetrwało). Tu się czuję jak w rodzinie i wiecie co, podoba mi się to, że nie ma tu tłumów. Bo zwykle patrzy się wtedy na wizerunki, a nie na postać i często odchodzi się przez to, że Cię każdy olał. Tu jest inaczej. Czyta się karty, nie patrzy na wyglądy, tylko się chce tworzyć. Ja nadal mam pomysł na kolejną postać :lol:
To forum przetrwało nie takie kryzysy, burze i załamania - ale się nie daliśmy i mam nadzieję, że nie damy dalej. Ja wchodzę tu by pisać i gdy tylko mam okazję, robię to z przyjemnością. Dla mnie to forum jest jak drugi dom, a jego użytkownicy są jak rodzina. Zżyłam się z Wami, moi kochani i nie wyobrażam sobie, że nadszedł czas poddania się. Póki są tu ludzie, którzy chcą pisać, póty będzie trwać nasza więź, bo chyba nie trudno się zgodzić, że jakaś więź między nami powstała. Dla mnie Boston znaczy naprawdę wiele, jest też moim lekarstwem na zmartwienia. Bo i wyżyć się emocjonalnie można postaciami za własne niepowodzenia. Nie piszę nigdzie indziej, bo mi to nie potrzebne, gdy mam akurat to forum. Ja zawsze chętnie z kimś napiszę wątek, pogadam, czy uśmiechnę się na czacie. Nic się nie zmieniło od początku mojej egzystencji tutaj i nie sądzę, by się miało to zmienić. Ja po prostu kocham Boston :lofek:
_________________
<tbody></tbody>
Christian Baker
I know I live, but like a stone I'm falling down
[mru]
 
 
Caroline Collier


Caroline Blanco-Collier

poślubiła cholernego zazdrośnika

Prowadzi własną cukiernię w Brighton.


31

Wysłany: 2019-03-10, 12:57   
   Multikonta: Julka, Arizona, Lexy, Bianca, Nathan, Seth, Felix, Willie, Joseph, Gideon
   Nazywaj mnie: Ancymon
   Urlop: ogarniam życie, wkrótce odpiszę


Taka pustka na forum, że postanowiłam coś napisać. Nie wiem co tutaj wyjdzie, ale lecimy z tym koksem.

Lili Hartley napisał/a:
Mam więc nadzieję, że pomimo demotywującego do działania zastoju i tak nie zamknięcie dokumentnie Bostonu, bo to by było cholernie przykre. ;(


Cholernie przykre to mało powiedziane jak dla mnie. Jestem na forum od początku i do końca (który nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że się zbliża - a przynajmniej takie wrażenie daje obecna sytuacja na forum, nie czarujmy się), czasami z krótkimi nieobecnościami, czasami z dłuższymi bo licencjat, bo magisterka, bo ślub, bo dziecko. Przeżyłam na tym forum tyle, że nie do końca mogę uwierzyć, że się udało. Teraz jednak demotywujący zastój to mało powiedziane. Kiedy widzę, że przez ostatnie 72 godziny na forum zalogowane postacie to w większości moje konta i konta specjalne zastanawiam się poważnie, czy to ma sens jednocześnie próbując stworzyć wiosenną grafikę, ale za każdym razem gdy robię do niej podejście nie wiem czy w ogóle ta wiosna na forum będzie.

Jako adminowi brakuje mi na tym forum życia, aktywności, jakiejś integracji, akcji, bo kiedy wkłada się w to forum pracę to chce się widzieć jakieś efekty. Tej pracy nie widać, ale zawsze coś jest - tu coś sprzątnąć, tu zmodyfikować, tu stworzyć jakieś wydarzenie, zmieniać grafikę, no i przede wszystkim coś napisać. Może nie każdego dnia, bo przez to jaki zastój jest na forum nie ma aż tyle pracy, ale jednak zawsze się coś znajdzie do zrobienia, a w efekcie i tak nic się nie dzieje.

Calvin Stokes-Brown napisał/a:
Co nie znaczy że chciałabym stracić jakąś cząstkę siebie jakim jest Boston.


Arthur Woodhouse napisał/a:
Nie wiem, czy takie egzystowanie na forum (i samego forum) ma sens, ale nie powiedziane też, że wszystko na tym świecie sens musi mieć. Ciężko mi sobie wyobrazić życie bez Bostonu po tylu latach tkwienia tutaj, i wcale nie przemawia do mnie fakt, że wszystko ma swój początek i koniec. :/


Ja nie potrafię sobie wyobrazić trochę życia bez Bostonu i do mnie nie przemawia to, że wszystko ma swój początek i koniec, ale to co obecnie się dzieje na forum wygląda jak koniec. :sad:

Chris Baker napisał/a:
To forum przetrwało nie takie kryzysy, burze i załamania - ale się nie daliśmy i mam nadzieję, że nie damy dalej. Ja wchodzę tu by pisać i gdy tylko mam okazję, robię to z przyjemnością. Dla mnie to forum jest jak drugi dom, a jego użytkownicy są jak rodzina. Zżyłam się z Wami, moi kochani i nie wyobrażam sobie, że nadszedł czas poddania się. Póki są tu ludzie, którzy chcą pisać, póty będzie trwać nasza więź, bo chyba nie trudno się zgodzić, że jakaś więź między nami powstała. Dla mnie Boston znaczy naprawdę wiele, jest też moim lekarstwem na zmartwienia. Bo i wyżyć się emocjonalnie można postaciami za własne niepowodzenia. Nie piszę nigdzie indziej, bo mi to nie potrzebne, gdy mam akurat to forum. Ja zawsze chętnie z kimś napiszę wątek, pogadam, czy uśmiechnę się na czacie. Nic się nie zmieniło od początku mojej egzystencji tutaj i nie sądzę, by się miało to zmienić. Ja po prostu kocham Boston :lofek:


:lofek:
Forum przetrwało wiele i chciałabym, by przetrwało jeszcze więcej. Część mnie jednak straciła zapał jaki miała widząc co się dzieje, a kryzysów było wiele i z każdego próbowałam jakoś wyjść i ratować forum. Część mnie chciałaby znów wyjść z tego kryzysu, by forum przetrwało jeszcze więcej czasu, a część mnie jest zmęczona. Momentami nawet zastanawiam się, czy stworzenie nam nowego miejsca, z nową energią nie byłoby lepsze, nawet jeśli to już nie to samo. Nam - bo Boston to dla mnie nie tylko forum z ogromem pracy jakie w nie zostało włożone, ale też Wy.

Harper James Atwood napisał/a:
Ogólnie to moja przygoda z RPG/PBF zaczęła się jeszcze w czasach, kiedy popołudniami musiałam odrabiać prace domowe, czas leci, zamiast szkoły jest praca a zamiast prac domowych etat "matki-żony-i-kochanki- :what:


To wygląda to u nas bardzo podobnie, a ja od wielu lat jestem tylko na Bostonie. :hihi:
_________________
 
 
 
Francis Gray


Francis Gray

główny organizator przyjęć

Rafanelli Events


26

Wysłany: 2019-03-12, 14:58   
   Multikonta: Jeszcze żadnych
   Nazywaj mnie: Gocha


Cytat:
Jako adminowi brakuje mi na tym forum życia, aktywności, jakiejś integracji, akcji, bo kiedy wkłada się w to forum pracę to chce się widzieć jakieś efekty. Tej pracy nie widać, ale zawsze coś jest - tu coś sprzątnąć, tu zmodyfikować, tu stworzyć jakieś wydarzenie, zmieniać grafikę, no i przede wszystkim coś napisać. Może nie każdego dnia, bo przez to jaki zastój jest na forum nie ma aż tyle pracy, ale jednak zawsze się coś znajdzie do zrobienia, a w efekcie i tak nic się nie dzieje.


Jestem tu nowa, ale jako że miałam już styczność z PBF i jako że jestem o wiele młodsza (oceniam po postach innych użytkowników) to powiem tak: zostawmy forum, może jest jeszcze dla niego cień szansy. Chętnie coś wymyślę na nie, może pomysły się przyjmą, a ludzie zaczną przybywać i odrodzi się Boston. Dużo o nim wcześniej czytałam i jak pytałam starych użytkowników, to mówili, że jest tu całkiem fajnie, że można się pobawić. Mam chęć współtworzenia z innymi graczami.
 
 
Saskia Lovell


Saskia Lovell

I will love you till the end of time

Promise you'll remember that you're mine


28

Wysłany: 2019-03-13, 19:04   
   Multikonta: Stefa, Vincent, Ariel, Hella, Maeve
   Nazywaj mnie: Marta


Zakatarzona Marta z refleksem szachisty też się wypowie.

Na Bostonie jestem długo. Nie pod początku, miałam też prawię dwuletnią przerwę. Jestem tu z sentymentu, dla moich wątków. Boston to jedyne forum, na którym wiem, że mnie nikt nie zje za dwa dni bez odpisu, że nie ma tej chorej pogoni za wizerunkiem, gdzie mogę trzymać takie tempo, na jakie pozwala mi aktualnie dosyć szalone życie.
Zdaję sobie sprawę, jaką demotywację muszą teraz czuć Ancy z Sylwią - ja tu jestem tylko adminem technicznym, nie biorę udziału w szykowaniu rozrywki dla graczy. Jednakże sama przechodziłam przez to, wiem jak bardzo boli myśl o zamknięciu forum, jak bardzo chce się je reanimować. Boston ma sześć lat, na palcach jednej ręki można policzyć fora z takim stażem.
Marta kilka lat temu zamknęłaby forum - bo mało ludzi, bo mało postów, to po co. Marta teraz uważa, że niezależnie od tego, czy jest 10 czy 100 graczy, forum niech będzie otwarte. I zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest już forum na wxv czy forumpolish - prywatny hosting. Zapłacony jest tak czy inaczej, jest jeszcze trochę czasu nim się skończy opłacony okres. Do tego czasu niech forum - moim zdaniem - będzie otwarte. Gdy się zbliżymy do tego momentu (np. miesiąc przed), proponuję się zastanowić, co dalej, by w razie czego dać graczom czas do pokopiowania tego, co chcą.
Niezależnie od Waszej decyzji, to kocham Was i kocham Boston. :lofki:
 
 
Harper James Atwood


Harper James Atwood

Businesswoman - dżokej

Trener - HODOWCA koni


29

Wysłany: 2019-03-13, 23:13   

A tak ogólnie, to już trochu od dupy strony - jak wygląda kwestia utrzymania Bostonu od strony technicznej? Kiedyś fora były darmowe, teraz trzeba mieć swoją domenę, a to zapewne kosztuje. Możemy wiedzieć ile? Mogę zawsze coś dołożyć :)
 
 
Caroline Collier


Caroline Blanco-Collier

poślubiła cholernego zazdrośnika

Prowadzi własną cukiernię w Brighton.


31

Wysłany: 2019-03-14, 08:00   
   Multikonta: Julka, Arizona, Lexy, Bianca, Nathan, Seth, Felix, Willie, Joseph, Gideon
   Nazywaj mnie: Ancymon
   Urlop: ogarniam życie, wkrótce odpiszę


Jeśli dobrze pamiętam to chyba wychodzi 40 złotych na rok, z czego teraz mamy opłacone jakoś do sierpnia/września, więc jest spoko póki co ;)
_________________
 
 
 
Saskia Lovell


Saskia Lovell

I will love you till the end of time

Promise you'll remember that you're mine


28

Wysłany: 2019-03-14, 09:19   
   Multikonta: Stefa, Vincent, Ariel, Hella, Maeve
   Nazywaj mnie: Marta


39 zl hosting plus domena, a przedłużenie jej to już trochę większe koszty. Ale to juz można pokombinować z przenoszeniem domeny by nieco te koszty obniżyć.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Elizabeth
Chris
COVINGTON
Baker
Lexy
River
COTTERMAN
BAKER
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9