Poprzedni temat «» Następny temat
Idzie lato, jedno z tych miłosnych lat.
Autor Wiadomość
Calvin Stokes-Brown


Calvin stokes-brown

Concord


45

były prawnik

po ślubie

Wysłany: 2019-03-04, 00:31   Idzie lato, jedno z tych miłosnych lat.
  

  
  
  
  
  

  
  
'Cause I know you and you know everything about me


Od razu z góry przepraszam ale mam zamiar się poprawić i teraz już na serio bo jestem leniwą bułą. I na koniec tylko ci wkleję co mnie zainspirowało do posta i sorry ale nie masz wyjścia i musisz to na klatę przyjąć.
No więc na wstępie zaznaczę że obaj Panowie w końcu kupili ten dom. Nie obyło się bez targowania i schodzenia z ceny bo Calvin czepiał sie do wszystkiego do czego mógł i wytykał wszystkie wady byle tylko osiągnąć mniejszą cenę. I to nie tak że był skąpy albo że byli biedakami bo nie o to chodziło ale on nie chciał wydawać takiego majątku na sam dom. Wiedział że przeprowadzka sama w sobie będzie jeszcze kosztowała. No ale kupili. Calvin obrał sobie za punkt honoru to ze sam zrobi odpowiedni remont. Nie był jakoś specjalnie wykształcony w tym kierunku ale za dzieciaka dorabiał w budowlance więc co nieco wiedział. Z resztą każdy jak będzie chciał to jest w stanie położyć nowe tynki albo odmalować pomieszczenia. Tak było i teraz. Calvin dodatkowo chciał od razu zadbać o ogród żeby w chwili w której się tutaj przeprowadzą nawet podwórko było idealna. Dlatego też ostatnie tygodnie spędzał głownie z tym domu. Wstawał o świcie, wskakiwał sobie w jakieś robocze ciuchy i uciekał do tego domu żeby wrócić do mieszkania na kolację i spędzić chwilę z dzieciakami. Dzisiaj nie było inaczej. Jedyne co różniło ten dzień od poprzednich to to że w okolicach południa zadzwonił do Nathana żeby ten ogarnął opiekę dla dzieciaków i sam przyjechał do ich rodzinnego gniazdka. Nic więcej nie powiedział. W oczekiwaniu na Nathana posadził swoje zgrabne dupsko na jakimś wiaderku i zajadał na szybko zrobione kanapki i popijał sobie kawkę z termosu jak rasowy Ukrainiec na polskich budowach.
_________________

Calvin Stokes
ty nawet nie wiesz jakie szczęście cie spotyka choć gotować nie umiem twych żartów nie rozumiem od dzisiaj będę tylko twoim ideałem nie oddam cię nikomu już tak zostanie
 
 
Nathan Brown-Stokes


Nathan Brown-Stokes

concord


30

kierownik baru

kocha ciołka

Wysłany: 2019-03-31, 11:48   
  

  
  
  
  
  

  
  
nie ogarnia swojego życia


Dalej nie wiem co Cię zainspirowało do tego posta, bo nie wkleiłaś ciołku. Miałam już dawno odpisać, ale rozłożyła mnie choroba, młodego też i zdychamy razem, a dodatkowo muszę ogarnąć cv i list motywacyjny do pracy, więc średnio mam czas pisać na forum. Teraz robię przerwę, bo się kijowo czuje, a inhalacja nic mi nie dała.

Kupili dom i choć Nathan był typem, który raczej pewnie wziąłby go od ręki (napisałam renki – chyba jestem poważniej chora niż myślałam), zapłacił gotówką i byłby szczęśliwy to Clavin jednak przejął inicjatywę (na szczęście) i utargował dla nich niższą cenę. Nie narzekał, bo przecież to super okazja zapłacić mniej niż cena wyjściowa. Brown też w wielu kwestiach uważał za zbędne remontowanie, ale ciołek wziął sobie za punkt honoru ogarnięcie pewnych rzeczy, więc nie protestował ponownie, choć odrobinę chciałby się na już wprowadzić do nowego domu. Czasami miał tez dni, że wolałby pobawić się podczas remontu niż siedzieć z dziećmi, z którymi przebywał od rana do wieczora właściwie sam, bo Calvin robił za Boba Budowniczego w Concord. Łatwo nie było, ale ostatecznie na to się przecież pisał, więc spinał pośladki, by na koniec dnia wpakować się do lóżka, wyrąbany do granic. Kiedy kolejny dzień - przeplatany śniadaniami, obiadkami dla dzieci, brudnymi pieluchami i zabawkami rozwalonymi po wszystkich pomieszczeniach, a nawet jedną pływającą w sedesie - przerwała wiadomość od Calvina, sam nie wiedział skąd ale poczuł w sobie super moc do znajdowania opiekunów dla dzieci i zrobił to tak szybko, że sam nie mógł wyjść z podziwu. Popakował rzeczy maluchów skrupulatnie, zapakował do samochodu jedno po drugim, trzy razy sprawdził czy nie zapomniał żadnego dziecka i żadnej potrzebnej rzeczy, by ostatecznie odwieźć je do dziadków. Pomachał dzieciakom na pożegnanie, zapiął pasy i odjechał z muzyką na cały regulator czując się jak młody bóg, serio. Kiedy dojechał do Concord uznał, że ta trasa nawet dała mu odrobinę wypocząć, wyszedł z samochodu z nową dawką energii i wszedł do domu szukając ciołka i przyłapując go na żłopaniu kawy z termosu. - No siema – od razu się rozglądał co się zmieniło i jak prace stoją, bo mentalnie zacierał rączki nie mogąc doczekać się wprowadzki.
 
 
Calvin Stokes-Brown


Calvin stokes-brown

Concord


45

były prawnik

po ślubie

Wysłany: 2019-04-01, 16:57   
  

  
  
  
  
  

  
  
'Cause I know you and you know everything about me


No bo miałam wkleić na koniec ale zmieniła mi się w międzyczasie koncepcja i ci teraz wkleję. Nie wiem w sumie jaki miałam dokładnie plan na to ale jakiś tam miałam i teraz sobie próbuję przypomnieć wszystko. Oooo wracasz do pracy? Myślałam że z Carlosem Juniorem będziesz siedziała ile wlezie. W sumie nie wiem czemu tak myślałam ale i tam się cieszę
Calvin gdyby nie dzieciaki to teraz pewnie by nic nie remontował. Z czasem na spokojnie by sobie w weekend jeden pokój odmalował za jakiś czas kolejny i wszystko by robił sobie tak na spokojnie. Ale teraz były dzieciaki i wiedział że jak nie zrobi tego teraz to nie zrobi tego nigdy, bo nie będzie chciał smrodzić w domu farba przy dzieciakach a i z czasem maluchy będą mu się plątały między nogami i finalnie nic nie zrobi. Sobie wymyślił że jak zrobi to teraz od razu to na jakiś tam czas będą mieli święty spokój.
Teraz miał przerwę więc zajadał jakieś kanapki nie wiadomo z czym i na spokojnie popijał kawę. Miał zamiar zrobić dzisiaj więcej ale teraz musiał poczekać na męża więc gdzieś podświadomie zdawał sobie już sprawę z tego że raczej dzisiejszy plan nie będzie wykonany co nie specjalnie go zachwycało bo też chciał już mieć wszystko za sobą i bez większej spiny chciał jeden dzień spędzić z łóżku z dzieciakami oglądając bajki albo zwyczajnie bycząc się na kanapie bez planowania w głowie że jutro musi pomalować sufit czy skończyć kłaść tapetę.
-Hej...- powiedział pakując sobie do paszczy ostatni kawałek kanapki. -Kawki?- Zapytał wyciągając w stronę Nathana kubek z jeszcze dosyć ciepła czarna kawa. -Słuchaj, nie wiem czy to Ci się spodoba czy nie ale los tak chciał. Znaczy wiesz, możemy się tego jakoś pozbyć ale chyba nie chcę.I tylko się nie denerwuj...- powiedział słowami wstępu i i zaprowadził go to jakiegoś pokoju obok salonu gdzie w kacie na stercie ciuchów Calvina (które nie mogły być wyniesione z domu za jednym razem) smacznie spał sobie jakiś na około pół roczny szczeniak. -I serio, tylko się nie denerwuj. Normalnie się tutaj kręcił, nie wchodził do domu i myślałem że to któregoś z sąsiadów ale popytałem i nikt się nie przyznał. A dzisiaj się kudłacz wpakował do domu i poszedł spać... Tylko serio się nie denerwuj

klik
_________________

Calvin Stokes
ty nawet nie wiesz jakie szczęście cie spotyka choć gotować nie umiem twych żartów nie rozumiem od dzisiaj będę tylko twoim ideałem nie oddam cię nikomu już tak zostanie
 
 
Nathan Brown-Stokes


Nathan Brown-Stokes

concord


30

kierownik baru

kocha ciołka

Wysłany: 2019-05-06, 20:41   
  

  
  
  
  
  

  
  
nie ogarnia swojego życia


Nie tyle wracam do pracy, co jej szukam. Rozmowę kwalifikacyjną mam za sobą, ale nie wiem, czy coś wyjdzie teraz czy dopiero jak dorobią grupy przedszkolne, bo mają mało miejsc. Więc jak nie teraz to za pół roku lub rok. I sorry, że dopiero teraz odpisuje.
Gdyby nie dzieciaki to pewnie nigdzie by się nie przenosili i nie byłoby Calvina w roli perfekcyjnego pana remontu. Całe ich życie opierało się teraz na tych małych szkrabach, ale to mu odpowiadało i całkowicie opowiadał się po stronie tego by zrobić co trzeba od zaraz, nawet jeśli Calvina teraz widywał tylko wieczorami. Nie było to najłatwiejsze, bo Nathanowi i dzieciakom trochę go brakowało, ale zaciskali zęby, a ciołek zakasał rękawy i urabiali się wszyscy na swój sposób. Jeden z pieluchami i papkami dojedzenia, drugi z tapetami i malowaniem.
Spojrzał na Calvina, wpierw dość badawczo - zastanawiając się czy przypadkiem nie wlewa w siebie hektolitrów kawy podczas tego całego remontu, po czym wzruszył lekko ramionami. - Chętnie - chociaż wolałby wprowadzić się do tego domu z ciołkiem nim zdąży wykitować na kolejny zawał. Kiedy jednak zaczął paplać trzy po trzy, czego do końca sam nie rozumiał, przestał się tym zamartwiać i zaczął czymś zupełnie innym. Nie tak to sobie wyobrażał... to – czyli to do czego Calvin zmierzał - bardziej balansował wokół jakiejś roboty, która nie do końca wyszła i zostanie z nimi do ostatniej chwili w tym domu, ale zdziwił się, gdy jego oczom ukazało się coś zupełnie innego. Tylko się nie denerwuj? No, a niby czym? Obdarzył swojego męża zdziwionym spojrzeniem stojąc chwilę i patrząc to na szczenię to na ciołka, po czym rozwiał wszelkie wątpliwości stwierdzając. - Jaki słodziak! - i zaraz zajął miejsce obok ciuchów ciołka wyciągając rękę do małego psiaka. - No siema... - i chwilę nawet z nim pogadał udowadniając tym samym, że za dużo czasu spędza z dziećmi, bo jego głos odstawał bardzo od tego, którym posługują się dorośli ludzie, po czym uświadomił sobie coś jeszcze. Spojrzał na Calvina i zapytał. - Czemu właściwie przypuszczałeś, że się o coś takiego zezłoszczę?
 
 
Calvin Stokes-Brown


Calvin stokes-brown

Concord


45

były prawnik

po ślubie

Wysłany: 2019-05-20, 00:34   
  

  
  
  
  
  

  
  
'Cause I know you and you know everything about me


Ja mam zamiar teraz w końcu pisać jakoś w miarę na bieżąco. Co prawda mam też zamiar się ogarnąć i w końcu zrobić dobra premię i złapać jakiś drugi etat ale nie ma nic ciekawego. Jak wyjdzie to się okaże bo dalej nie zaniosłam swojego kompa do naprawy bo nie mam kasy totalnie i czuje że jednak jestem biedakiem.
Gdyby nie było dzieciaków to by siedzieli albo u Nathana w domu albo w mieszkaniu Calvina i zamulali bez powodu. Calvin by w końcu znalazł jakaś pracę lepsza czy gorsza i jakoś by sobie żyli nudno jak w dniu świstaka. Teraz tak nie było bo trzy czwarte doby zajmowały im dzieciaki. I nie że Calvin narzekał bo się cieszył cholernie ale nigdy by siebie nie podejrzewał o taka rodzinkę a tym bardziej by się nie podejrzewał o posiadanie dzieciaków. Calvin też głupiał tak trochę z tym remontem bo czuł się mimo wszystko lekko obibokiem. Nathan był chory to więc logiczne że siedział w domu ale Calvin? Był zdrowy, nic mu nie dolegało a jego bezrobocie się przeciągało już znacząco. On miał poczucie że siedzi w domu i zbija baki jak w tej chwili mógł zarabiać na pieluszki i tym podobne rzeczy. Dlatego też kierowany swoimi egoistycznymi odczuciami się wziął za robotę.
Calvin wcale nie pił tak dużo tej kawy. Znaczy pił ale nie robił sobie takiej mocnej jak kiedyś. Nie raczył się też jak ja kawa popita energetykiem. Za stary na to był i jakoś nie specjalnie chciał znowu wywalać się na ulicy jak ćpun skończony mimo że już nie ćpał. I Calvin specjalnie mówił o psie "to" żeby na starcie się nie przywiązywać o jak ustala że nie będzie psa to Calvin nie będzie się buntował.
-Jak to czemu? Bo nie planowaliśmy zwierzaka na razie bo dzieciaki sa małe. A raczej za małe żeby się nim zajmować więc dochodzi nam jeszcze jeden obowiązek który trzeba karmić, dbać, szczepić i tak dalej. To prawie jak czwarte dziecko! Nie spiny na kasie i ten psiak to jedna zabawka mniej dla naszych miesięcznie. Ja wiem że to jest do pogodzenia i nic w tym wielkiego ale stawiam cię trochę pod ściana bo on już tu jest i śpi sobie smacznie jak gdyby nigdy nic!- oczywiście że lekko panikował. To mu nie wpisywało się w żaden konkretny plan więc też sam nie wiedział jak ma się zachować i co zrobić. Jak był sam to mógł sobie każdego zwierzaka z ulicy przyprowadzić ale teraz sam nie był i nie chciał ot tak sobie podejmować decyzji.
_________________

Calvin Stokes
ty nawet nie wiesz jakie szczęście cie spotyka choć gotować nie umiem twych żartów nie rozumiem od dzisiaj będę tylko twoim ideałem nie oddam cię nikomu już tak zostanie
 
 
Nathan Brown-Stokes


Nathan Brown-Stokes

concord


30

kierownik baru

kocha ciołka

Wysłany: 2019-06-27, 12:29   
  

  
  
  
  
  

  
  
nie ogarnia swojego życia


Ja się tak rozleniwiłam z postami, a z resztą życie matki mnie tak wciągnęło, że nie ogarniam. Wakacyjny sezon sprawił, że większość czasu spędzałam poza domem, a poza tym tyle się działo, że zwyczajnie nie miałam czasu nawet otworzyć kompa. Normalnie, aż czasami się zastanawiałam, kiedy będę mieć chwilę by coś napisać. Młody jeszcze spi, więc robię podejście do posta, ale może być krótki, ostrzegam.
Brown już nie potrafił sobie wyobrazić jak to by było bez dzieciaków, bo właściwie kim by byli? Czy razem by byli, czy życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. Miał swoją Ofelię wpierw, a później wydarzyła się cała reszta. Teraz tworzą rodzinę o jakiej kiedyś nawet by nie przypuszczał nawet na największym odlocie jaki sobie zafundował. Zycie potrafiło nieźle zamącić. Chyba nigdy nie będzie w stanie objąć swoim rozumem tego jak potoczyły się ich losy i w jakim miejscu się znaleźli, ale ważne było to, że byli razem i mieli niebawem zamieszkać w nowym domu, ich własnym, od początku do końca.
- No i co z tego? - podsumowanie godne Nathana – dzieci od jednej zabawki mniej w miesiącu nie zginą, bo i tak w niech toną, a Lidka ma obsesję na kupowanie masy prezentów tak czy siak. Swoją drogą powinniśmy ją hamować nim wyskoczy z czymś rodem z innej galaktyki, bo od tego się im w głowie po przewraca, a jeśli chodzi o zwierzę w domu to kiedyś się mi obiło o uszy, że dobrze to wpływa na dzieci i ich rozwój. Może teraz nie są w stanie zajmować, ale z czasem się nauczą, a przy takiej ilości dzieci, aż tak dużej różnicy nam to nie zrobi... - stwierdził, nawet beztrosko, bo chyba nie przejął się tym tak jak Calvin. Wiedział, że łatwo nie będzie, ale znajda w tym swoje plusy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

POSZUKUJEMY!

Jeśli jest ktoś chętny wesprzeć administrację od strony porządkowej, czy też pomóc w kwestii tematyki eventów i wydarzeń losowych - zapraszamy do zgłoszenia się na moderatora

Read More
Harper
William
ATWOOD
WALKER
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 7