Poprzedni temat «» Następny temat
#1 Tryna talk, but we can't hear ourselves
Autor Wiadomość
GIDEON BOWMAN


GIDEON BOWMAN

BOSTON


32

KORPO ARTYSTA

MA ŻONĘ

Wysłany: 2019-05-10, 21:46   #1 Tryna talk, but we can't hear ourselves
  

  
  
  
  
  

  
  
Tell me something girl... Are you happy in this modern world?


Może to było nie w porządku, ale nigdy nie czuł obowiązku, aby wyprowadzić Penny z błędnego przekonania w jakim tkwiła niemalże każdego dnia. Sprytnie oszukał swoje sumienie uznając odwiedziny w klubie nocnym za swoistą sesję terapeutyczną. Na swojego psychologa mianował Stellę, której atrybutem niewątpliwie były wygodne nogi regularnie dźwigające ciężar spoczywający na jego barkach. Miał wrażenie, że w ostatnim czasie ciężarem było całe jego ciało, serce już nie wiedziało co, a nawet kogo kocha. Nie pamiętał też specyficznego zapachu farby, który dawał mu ukojenie w gorszych chwilach, a jego dłonie już dawno nie zaznały odcisków od zbyt intensywnego grywania na gitarze. Stwierdzenie, iż się pogubił wydawało się niewystarczające. Zatracił siebie stając się oschłym, znudzonym życiem mężczyzną. Wszystko co go przytłaczało nie zniknęło od tak i niemalże każdego dnia go trapiło, ale niewątpliwie terapia jakiej poddał się dobrowolnie sprawiała, że chociaż na moment zrzucał ciężar czując się lepiej. W ich małżeństwie mogła pojawić się złudna nadzieja, że wszystko jakoś się naprostuje, ale prawda była taka, że ten tymczasowy efekt był jednym wielkim zakłamaniem. Tego dnia też miał wizytę, inną niż wszystkie poprzednie. Kiedy usłyszał od Stelli, że zrywa z tym biznesem przez moment poczuł, że grunt pod nogami się mu osuwa. Efektem takiego zwrotu akcji było to, że wrócił do domu o wiele później niż powinien w dodatku mocno oprocentowany. W głowie wciąż mu szumiało, a papieros zapalony na schodkach przed domem, zarówno pierwszy jak i drugi, wcale mu nie pomagały. Wszedł do domu, a zapachem alkoholu i dymu mógłby powalić niejednego. Wpierw poszedł do kuchni, stojąc przy kuchennym blacie i zastanawiając się nad wszystkim i nad niczym napił się wody. Tutaj alkohol wykonał niezłą robotę, bo zagłuszył jego bolączki i teraz skupiał się jedynie na tym jak trafić do łóżka. Po drodze zboczył do łazienki, przemył twarz, a zęby poczuły w końcu pastę do zębów. W końcu wszedł do sypialni, jednak cofnął się w ostatnim momencie uznając, że w tym stanie powinien przespać się na kanapie. Wrócił do salonu, wyłożył się na niej pod głowę wciskając jedną z tych ozdobnych poduszek, które nie do końca są wygodne i zamknął oczy. Chciał zasnąć, zapomnieć o wszystkim i mocno liczył na to, że tym razem bezsenność przegra z nadmiarem alkoholu i zmęczeniem - głównie psychicznym.
 
 
Penny Bowman


Penny Bowman

Boston


29

wyszłam za mąż

i pracuje w korpo

Wysłany: 2019-05-10, 23:05   
  

  
  
  
  
  

  




Chwilami Penny nie wiedziała co tak naprawdę robi ze swoim życiem. Jej małżeństwo nie wyglądało już tak jak na początku. Nikt nie mówił, że będzie zawsze miło, kolorowo, a ich życie będzie się idealnie układać. Jednak teraz to co się działo w ich życiu, coraz bardziej kobiecie przypominało jej dzieciństwo. Oboje zazwyczaj siedzieli w pracy i wracali wieczorem, niekiedy nawet nie tracąc czasu na rozmowy. Na początku sądziła, że życie w Bostonie pomoże im się ustatkować, że będą mieli zawsze miejsce do którego mogą wrócić, chociaż w ostatnich dniach coraz bardziej tego żałowała. Takie myśli szczególnie ją nachodziły, kiedy kolejne wizyty u terapeuty nie przynosiły żadnych zmian u Gideona. Po mimo tych wszystkich jej myśli i życia, które nie było takie jak sobie to zaplanowała, zawsze starała się udawać, że jest wszystko jak najlepiej, a oni nadal uchodzili za idealne małżeństwo. Idealnie nauczyła się stwarzać pozory.
Poprzedni wieczór spędziła z książką, którą później zamieniła na kolejny serial i z butelką wina. O ile dobrze pamietała, Gideon miał dziś kolejną swoją sesję terapeutyczną, a Penny potrzebowała zwykłego odpoczynku, wyciszając telefon. Usnęła koło 22, będąc lekko zdziwiona, że jej mąż jeszcze nie wrócił. Przebudziła się w środku nocy, przekręcając się na drugi bok i czując puste miejsce obok w łóżku. Pokręciła jedynie głową i ponownie usnęła, gdyż było to w tym momencie silniejsze od niej.
Następnego dnia obudziła się naprawdę wypoczęta i wstała zaraz po przeciągnięciu się na łóżku. Przez jej głowę przeszła myśl, że najprawdopodobniej jej mąż jest już w pracy, innego rozwiązania w takiej sytuacji nie widziała. Poszła wprost do kuchni, gdzie wstawiła wodę na kawę. Dopiero po chwili poczuła zapach alkoholu, dużo słabszy niż był na pewno wczoraj, jednak jeszcze dało się go wyczuć.
- Gideon, naprawdę?! - odezwała się, kiedy tylko weszła do salonu, w którym zastała śpiącego męża na kanapie. - Terapeuta zalecił Ci upijanie się do takiego stanu? - skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, widząc jak mężczyzna w końcu się rozbudził. Mówiła głośno na tyle, aby móc go jak najszybciej obudzić.
Uchyliła okno w salonie, aby móc wywietrzyć pomieszczenie oraz aby wpadło świeże powietrze, którego w tym momencie tutaj brakowało.
- Nie radziłabym Ci iść w takim stanie do pracy, kompletnie się do tego nie nadajesz - powiedziała lekko zirytowana, tym razem nawet tego nie ukrywając.
  
 
 
GIDEON BOWMAN


GIDEON BOWMAN

BOSTON


32

KORPO ARTYSTA

MA ŻONĘ

Wysłany: 2019-05-11, 15:58   
  

  
  
  
  
  

  
  
Tell me something girl... Are you happy in this modern world?


Czy miał żal do Penny? Czy obwiniał ją o to, że czuje się nieszczęśliwy, zagubiony, że właściwie nie czuje się już sobą? Może głośno nie był w stanie się do tego przyznać, ale gdzieś głęboko na dnie serca była iskra żalu, która była niczym tykająca bomba. Nie tak wyobrażał sobie to życie w małżeństwie - wystarczyłoby mu małe mieszkanie na Mount Veron St, podróże i dobra zabawa. Czy nie byłoby prościej? Pomysł z terapeutą wydawał się mu śmieszny i nazbyt wygodny. Płacić za diagnozę, która nie jest mu potrzebna. Wychodził z założenia, że do wszystkiego dojdzie sam, szkoda tylko, że bliscy wychodzili z założenia, że terapeuta będzie wiedział lepiej od nich jak naprawić Gideona. Przecież kiedy był młody i szalenie zakochany nie miał żadnych tajemnic przed Penny, jasno mówił o tym jakiego życia pragnie. Widziała jaką radość sprawia mu tworzenie obrazów, a raczej, że są one pierwszą ucieczką w trudnych sytuacjach. Zdawała sobie sprawę, że uwielbiał brzdękolić na gitarze ckliwe miłosne piosenki do poduszki. Skoro jednak on zapomniał o tym jak istotną częścią jego życia były te elementy, to czemu ona miałaby pamiętać? A może właśnie powinna? To wszystko było zbyt skomplikowane, by od tak znaleźć właściwą odpowiedź. Był młody, kochał ją i chciał uszczęśliwić, ale nie dostrzegł w porę, że robi to kosztem siebie. Powinni byli znaleźć jakąś równowagę. Na to jednak było już za późno, równowaga poszła się paść, a oni stali się małżeństwem, które większość czasu spędzało w biurowcach, na bankietach czy firmowych spotkaniach. Nie na to się pisał, ale sam do tego dopuścił i teraz spał na tym jak sobie pościelił. Trzeba zaznaczyć, że w ostatnich miesiącach spał bardzo źle. Ta noc jednak była inna. Upojony tak jak już dawno nie był, spał jak Reksio po dobranocce. To jednak nie sprawiło, że rano wstał w pełni wypoczęty, wręcz przeciwnie. Obudził go głośny i nieprzyjemny ton żony i choć oczu jeszcze nie otworzył już miał ochotę wymownie nimi przekręcić. Przetarł dłońmi zmęczoną twarz, zmierzwił swoje włosy i chwilę tak leżał, by w końcu westchnąć i usiąść na kanapie. - Gdybym powiedział, że tak to dałabyś mi spokój? - burknął najwyraźniej nie zadowolony z takiej pobudki. Terapeutka zaprosiła go na drinka, a reszta potoczyła się sama. Nie zamierzał jednak wyprowadzać żony z błędnego przekonania. - Co się tak irytujesz?! - raz od święta przyszedł zrobiony do domu i wielka afera. Przynajmniej on tak to widział. - Nawet nie zamierzałem iść - co z resztą widać na pierwszy rzut oka. Nie zależało mu, a nocny wyskok włączył mu tryb olej wszystko, śpij dalej i pewnie tak by zrobił, ale czuł napięcie wokół krzątającej się po salonie Penny i musiał przeczekać, zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja.
 
 
Penny Bowman


Penny Bowman

Boston


29

wyszłam za mąż

i pracuje w korpo

Wysłany: 2019-05-14, 21:08   
  

  
  
  
  
  

  


Oboje popełnili zbyt dużo błędów, aby mogli powrócić do stanu zanim przeprowadzili się do Bostonu. Na początku Penny sądziła, że po małżeństwie powinni się ustatkować, następnie postarać się o dziecko, dlatego podejmowała właśnie takie decyzje. Uważała, że tak postępuje każde małżeństwo. Ale teraz, kiedy tak właśnie robili żadne z nich nie było szczęśliwe w tym małżeństwie, chociaż nie mogłaby powiedzieć, że go nie kocha. Kochała Gideona i to się nie zmieniło od wielu lat, a co za tym również by go nie zdradziła, nawet jeśli w tym momencie przechodzili przez kryzys. Dlatego też sama nigdy nie podejrzewała mężczyzny o zdradę, ani też że okłamuje ją w sprawie terapeuty. Poleciła przecież najlepszego specjalistę w całym Bostonie, znała wiele osób, które do niego chodziło i którym pomógł. Jednak u nich nadal nic się nie zmieniało.
- Nie jestem naiwna, Gideon - powiedziała i prychnęła pod nosem. - Nie zapomina, że to ja dałam Ci do niego numer - przeczesała palcami włosy patrząc chłodnym wzrokiem na mężczyznę, który cały czas leżał na kanapie. Skutki poprzedniej nocy nie były aż tak widoczne, jak mogłaby się tego spodziewać.
- Uważasz, że nie mam powodu?! Nie dajesz znaku życia, wracasz pijany w środku nocy. Robisz sobie wolne w środku tygodnia. Zacznij poważnie patrzeć na życie, każdy z nasz ma swoje obowiązki - w tym momencie powiedziała chyba to wszystko co chciała. Pokręciła jedynie głową i wyszła z salonu, kiedy tylko usłyszała, że woda się zagotowała. Nie rozumiała, jak Gideon może mieć takie podejście do sprawy. W pewnym sensie rodzice Penny im pomogli, ale z drugiej to właśnie przez nich mieli teraz takie problemy. Wsypała do kubka kawy i zalała ją gorącą wodą.
- Kawy? - spytała głośniej i oparła się o kuchenną szafkę stojąc przodem do okna. Jej wzrok skupił się na widoku zza okna. To nie tak miało wyglądać, ten dom, ta okolica, życie... nie tak sobie to wyobrażała, jednak z drugiej strony musiała patrzeć na swoją przyszłość. Pokręciła głową, chcąc jak najszybciej odrzucić te myśli ze swojej głowy. Chwilami czuła się rozbita między tym co czuła, a tym co musiała robić, aby zapewnić im jak najlepszą przyszłość. Coraz częściej jednak miała takie myśli, o których nikomu nawet nie chciała powiedzieć.
  
 
 
GIDEON BOWMAN


GIDEON BOWMAN

BOSTON


32

KORPO ARTYSTA

MA ŻONĘ

Wysłany: 2019-05-15, 14:53   
  

  
  
  
  
  

  
  
Tell me something girl... Are you happy in this modern world?


Nic dziwnego, że efekty wizyt u specjalisty były właściwie zerowe – nie licząc jego uczucia ulgi, krótkotrwałego w dodatku – skoro omijał go szerokim łukiem. Nie chciał poddawać się wyszukanym psychologicznym analizą tylko po to by określić źródło jego przewlekłego nieszczęścia. Miał wrażenie, że musiał to sam rozgryźć i nie musi mu pomagać w tym jakiś obcy specjalista. Przynajmniej wmawiał sobie, że sam to rozgryzie, odkąd pierwszy raz wylądował na kolanach Stelli. To spotkanie z góry przesądziło rezygnacji z wizyt w profesjonalnym gabinecie, a on wmawiał sobie, że tak będzie lepiej. Momentami było, choć nie spodziewał, że narodzi się między nim a Stellą jakaś pokręcona więź, która zdejmie z jego barków nie jeden ciężar. To było nie w porządku, ale takie samo było też wpędzenie go w wir korporacyjnej biurokracji, skoro wiadome było, iż nie takiego życia oczekiwał wychodząc za nią. Mieli inne plany i marzenia, a wielkie pieniądze nigdy nie były jego pragnieniem. Nie przeszkadzała mu niestabilna praca, jeśli robił co kochał i na tym zarabiał. Nie przeszkadzało mu małe mieszkanie w kamienicy, jeśli miał ją przy sobie. Nie przeszkadzał mu fakt, że kocha ją i zrobi dla niej wszystko - początkowo. Nie wiedział jakim kosztem wchodzi w coś, co początkowo było nowe i fascynujące, ale z czasem stało się pułapką, w której zatracił prawdziwego siebie.
- Jeden taki powrót, a Ty już podważasz moją powagę do życia. Brawa za dramaturgię - odparł z rosnącym poirytowaniem. Nawet przez swój psychiczny dołek nie zaniedbał pracy, a sporadyczne whisky nie było żadnym grzechem. Na ta noc jednak złożyło się wiele czynników, skończyła się w zupełnie inny sposób niż przypuszczał, poniosło go i wcale nie żałował. Przynajmniej przespał noc.
Słysząc pytanie dobiegające z kuchni odparł głośniej - podziękuję - po czym zrobił podejście do wstania z kanapy, choć z chęcią przespałby cały dzień. Musiał już wytrzeźwieć, przynajmniej na tyle, że jemu samemu przeszkadzał zapach wczorajszego alkoholu. - Idę pod prysznic - poinformował zawczasu i pokierował się do łazienki, gdzie z ulgą wyszczotkował swoje zęby pozbywając się nieprzyjemnego pijackiego posmaku, po czym wszedł pod prysznic. Początkowo dokonał na sobie paskudnego wstrząsu, ale lodowata woda nieco go pobudziła. Dopiero po chwili cieszył się urokami posiadania ciepłej wody i prawdę mówiąc mógłby tak tam stać godzinami. Czuł się błogo, odcinał się i nie doskwierały mu tak bardzo skutki przepicia, a odniósł wrażenie, że im się jest starszym tym kac gorszy. Wiedział, że musi wyjść i stawić czoła sfrustrowanej żonie, ale nie spieszył się. Nawet nie wiedział jak z nią rozmawiać.
 
 
Penny Bowman


Penny Bowman

Boston


29

wyszłam za mąż

i pracuje w korpo

Wysłany: 2019-05-21, 22:09   
  

  
  
  
  
  

  


Czuła między nimi pewną barierę, której żadne z nich nie potrafiło ominąć, albo zburzyć. To nie był dom, o którym marzyła, ani mężczyzna za którego wyszła za mąż. Odsunęła się od szafki i z kubkiem gorącej jeszcze kawy usiadła do stołu. Gideon niech robi jak chce, sama jednak nie miała zamiaru siedzieć w mieszkaniu i unikać się z mężczyzną. Cicho westchnęła upijając łyka kawy, czując jej gorzki smak i wzięła do ręki telefon, który pewnie przyniosła już wcześniej, jak tylko wstała z łóżka.
Próbowała czymś zająć swoje myśli, skupiła się na przeglądaniu wiadomości i portali społecznościowych w międzyczasie pijąc kawę. Nie lubiła tego uczucia bezsilności, że nie była w stanie nic sama zrobić, jeśli Gideon ją od siebie odpychał, a może lepiej było, że ją ignorował. Nie mogła jednak myśleć o tym cały czas, gdyż wiedziała, że popołudniu czeka ją ważne spotkanie w pracy, od której zależało kilka nowych produktów.
Kończąc kawę odstawiła kubek do zlewu i przechodząc przez sypialnię weszła do ich garderoby. Wybrała ołówkową spódnicę i dopasowaną koszulę, kładąc wszystko na łóżku, a kiedy usłyszała, że jej mąż wyszedł z łazienki sama do niej weszła. Szybki prysznic, którego w tym momencie potrzebowała, aby móc się odświeżyć i świeżo myśleć. Chwilę postała jeszcze pod bieżącą wodą i dopiero po dłuższej chwili wyszła owinięta ręcznikiem. Zęby, poranna rutyna z nawilżaniem twarzy i makijażem. Wszystko zajęło jej dość sporo czasu, zanim ponownie wyszła z łazienki.
Po ponad godzinie ponownie weszła do kuchni już ubrana i umalowana.
- Może powinniśmy iść razem na Twoją terapię, skoro nic Ci nie pomaga? - zaczęła ponownie temat opierając się o szafkę kuchenną i spojrzała na męża. - Słyszałam, że taka terapia dla par niekiedy przynosi większe skutki, niż w pojedynkę - powiedziała i wzruszyła delikatnie ramionami. Osobiście uważała, że ona nie potrzebuje terapii, ale jeśli miałoby im to pomóc, może warto spróbować. Oczywiście wierzyła z całego serca, że Gideon chodzi do polecanego specjalisty, gdyby tylko znała prawdę nigdy w życiu by tego nie zaproponowała, a w domu rozpętałoby się istne piekło. Zerknęła na wyświetlacz telefonu, ale miała jeszcze trochę czasu, zresztą do pracy nie musiała się spieszyć, a spotkanie miała mieć dopiero popołudniu.
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się majowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 6