Poprzedni temat «» Następny temat
Antykwariat
Autor Wiadomość
Bostończyk


BostoŃczyk

Wysłany: 2014-03-28, 10:54   Antykwariat


Antykwariat

 
 
Arthur Woodhouse


Arthur Woodhouse

krupier | samotny ojciec

you taught me how to love


32

Wysłany: 2014-07-22, 21:00   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


/po wszystkich innych grach!

Arthura wciąż intrygowała osoba Madeline i mimo tego, że wydawała się spokojna, niepozorna, a w jej własnej opinii nawet sztywna i nudna, to on jednak uważał, że jest całkiem interesująca. Serio! I z tej okazji (czyli żadnej, ale dla niego brak okazji to też dobra okazja do wszystkiego) postanowił sprawić jej prezent. Nie jakiś wielki, na który wydałby fortunę, a skąd! Ale wiedział już, że Mad interesuje się psychologią, więc książką na ten temat wydała mu się nienajgorszym pomysłem. Tylko że on się na tym kompletnie nie znał! A szczerze wątpił, aby studenci dorabiający w księgarniach mogli mu pomóc. Poza tym, w jakiej zwykłej księgarni mógłby znaleźć coś takiego? Tam mają bestsellery i nowości. Dlatego to właśnie antykwariat stał się jego celem. No i moim, bo lubię rozdziewiczać tematy. Pani za kasą skierowała go na odpowiedni dział, żeby mógł sobie swobodnie tam pobuszować, więc dokładnie to on teraz robił. Chodzenie wzdłuż półek i czytanie wszystkich tytułów po kolei nie wydawało mu się tak fascynujące, jak opisują ta czasami mole książkowe, ale nie było najgorzej. Czego się nie robi dla przyjaciół? Może i Madeline jeszcze jako tako jego przyjaciółką nie była, ale to nieważne jest przecież. Psychologia stosunków międzyludzkich czy też Inteligencja emocjonalna chyba do niego nie przemawiały. Szukał czegoś chwytliwego, czego Clark na pewno nie ma. Jasne, może mieć z tym mały problem, ale do cierpliwych świat należy. Szkoda tylko, że tak się w te książki zagapił, że nawet nie zauważył, kiedy niemal staranował swoją osobą nieznajomą blondynkę. Wyminął ją w ostatniej chwili, ale i tak niechcący zahaczył o jej ramię.
- Przepraszam. Wszystko w porządku? – spytał, zatrzymując się i wracając do rzeczywistości ze świata psychologii. Zajęło mu chwilę ogarnięcie, co i jak, ale nie aż tak długo, jak zajęłoby to mi.
_________________
You might kill me with desire, wind me tighter than a wire
It's something that you do to me



 
 
Andy Stone
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-23, 11:25   

Przyszła do antykwariatu w poszukiwaniu ciekawych i starych książek. Nie koniecznie psychologicznych. Lecz miała dużo czasu i przeglądała wszystkie półki i tytuły. Przechodząc między regałami doszła do psychologi. Zaczęła oglądać różne książki. Stojąc i przeglądając jedną książkę wpadła na nią jakiś facet. Poczuła lekkie szturchnięcie. I zaraz usłyszała głos nieznajomego.
- Nic się nie stało. Nie ma za co przepraszać. Tak wszystko w porządku. W sumie tylko lekko zahaczył o jej ramie. Więc co mogło się jej stać. Na pewno nic poważnego. Obróciła głowę w stronę faceta i zlustrowała go wzrokiem. To był wysoki, przystojny brunet o przenikliwym wzroku.
 
 
Arthur Woodhouse


Arthur Woodhouse

krupier | samotny ojciec

you taught me how to love


32

Wysłany: 2014-07-23, 12:25   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Arthur uśmiechnął się, ale w duchu kamieŃ spadł mu z serca. To znaczy, nie jedna się zdarzała, co robiła mu zaraz aferę. Mógłby uważniej chodzić, jasne, a w ogóle to dlaczego stosuje tak marny podryw? W koŃcu wyglądał na typ faceta, jakim był: imprezy, laski i te sprawy. Tylko że w Woodhouse’ie akurat kryło się akurat znacznie więcej i, na szczęście, byli ludzie, którzy to dostrzegali. Plus dla niego. Poza tym, akurat teraz nie chciał jej podrywać, to naprawdę był przypadek.
- Cieszę się – uśmiechnął się, jak to on, mimowolnie prezentując jeszcze bardziej swój urok osobisty, a potem zerknął na książki, obok których stała blondynka. – Szukasz czegoś konkretnego? Znasz się na tym? – spytał, unosząc jedną rękę i przeczesując nią włosy. Może mogłaby mu pomóc? Kto wie. On wciąż nie miał pojęcia, czego właściwie szuka. Co prawda ona nie wyglądała na taką, co się fascynuje psychologią, ale kto to może wiedzieć? Ludzie mają przeróżne zainteresowania. Na dobrą sprawę, Madeline też by nigdy o to nie posądził sam z siebie.
_________________
You might kill me with desire, wind me tighter than a wire
It's something that you do to me



 
 
Andy Stone
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-23, 14:05   

Brunet miał czarujący uśmiech. Andy przyszła do antykwariatu w poszukiwaniach i dla przyjemności. Więc dlaczego tą przyjemnością nie mogło być podrywanie jakiegoś przystojnego mężczyzny? Albo może tylko trochę poflirtować, lub po prostu mogoł się zaprzyjaźnić i nic więcej. Blondynka nie szukała stałych związków. Przynajmniej na razie. Cały czas twierdzi, że jest jeszcze na to za młoda. I w życiu musi się jeszcze wyszaleć.
-Nie szukam niczego konkretnego. Lubię oglądać, a czasami nawet poczytać. Powiedziała z czarującym uśmiechem na twarzy. Czy ona się na tym znała? Nigdy w życiu. Ona i psychologia to dwa inne światy. W sumie nie za długo dla niej będzie potrzebny niezły psychiatra, bo psycholog już nie wystarczy.
-Przykro mi nie znam się na psychologi Musiała chwile się zastanowić nad dobrą odpowiedzą. Może to źle, że nie skłamała. Może wyszła by na tym lepiej. Ale to już na zastanawianie się jest za późno.
-A ty znasz się na tym? Zapytała z czystej ciekawości. Andy była bardzo ciekawska. Nawet czasami aż za bardzo. Popatrzyła na półki z książkami. A później na mężczyzne. Co on tu robił? To było bardzo podejrzane.
 
 
Arthur Woodhouse


Arthur Woodhouse

krupier | samotny ojciec

you taught me how to love


32

Wysłany: 2014-07-23, 22:32   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Arthur też nie szukał wcale stałych związków. Jasne, może i kiedyś mu się jakiś trafi, zresztą, nikt nie miałby nic przeciwko (może prócz niego samego), w koŃcu jest już w wieku, kiedy to powinien się ustatkować. Ale on wciąż twierdził, że to nie dla niego. Szczególnie teraz, kiedy, jak się okazało, został tatusiem, a cała sprawa stoi pod wielkim znakiem zapytania i on nawet nie wie, czy dziecko na oczy zobaczy. Miałby się wplątać w jakiś związek? On się chyba jednak do tego nie nadaje. Ale z drugiej strony, szkoda być wiecznym kawalerem.
- Hmm. Myślałem, że tylko małe dzieci oglądają książki – zauważył, patrząc na nią… no, może i z odrobiną kpiny, ale w żadnym wypadku nie chciał się z niej nabijać! Po prostu tak mu się nasunęło. On raczej niewiele czytał, o dziwo, najczęściej, jeśli już, to książki historyczne, ale psychologia całkowicie nie była w jego stylu. Myślę, że to raczej, że się przyznała. Po co miałaby kłamać? I tak wyszłoby dość szydło z worka, jeśli Arthur by ją spytał, czy wie co i jak i poprosiłby ją radę. A tak nie będzie niezręcznych problemów. – Co ty, też nie mam pojęcia – uśmiechnął się. – Szukam prezentu dla przyjaciółki, ona się tym interesuje, ale nie do koŃca wiem, na czym się skupić – wzruszył ramionami. – Tak w ogóle, jestem Arthur – dodał z uśmiechem, reflektując się.
_________________
You might kill me with desire, wind me tighter than a wire
It's something that you do to me



 
 
Andy Stone
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-24, 11:16   

Andy lubiła poflirtować z ładnymi chłopakami. A najlepiej jak są starsi od niej. Nie lubi stałych związków. Lecz firt to nic stałego. Prawda? Po pierwszych słowa chłopka poczuła się trochę urażona.
-Co chcesz powiedzieć przez swoje słowa. Bo nie bardzo załapałam podtekst. Powiedziała z przenikliwym uśmieszkiem. Czy on chciał ją obrazić? W to akurat wątpię.
-U prezent dla przyjaciółki. To ciekawe. Niestety Ci nie pomogę. Powiedziała znów zabierając się do przeglądania książek. Lecz chyba w tym przedziale nie znajdzie nic dla siebie. Ona również postanowiła się przedstawić nie chce przecież być jak Gal Anonim.
-Ja jestem Andy. Miło Cię poznać. Powiedziała z prześlicznym uśmiechem na buzi.
 
 
Arthur Woodhouse


Arthur Woodhouse

krupier | samotny ojciec

you taught me how to love


32

Wysłany: 2014-07-24, 23:47   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Jasne, że flirt to co innego i Arthur doskonale o tym wiedział. Sam nie raz się w taki wdawał, u niego to właściwie norma. W żadnym jednak wypadku nie chciał urazić Andy, no skąd, po prostu… Książki są po to, żeby je czytać, nie? Kto normalny oglądał ksiązki?
- Nic – potrząsnął głową ze śmiechem. – Po prostu Zasze myślałem, ze książki służą do czytania – wzruszył ramionami. Pokiwał głową w odpowiedzi na jej kolejne słowa. – No cóż, trudno, będę musiał poradzić sobie z tym sam – znów się do niej uśmiechnął. Nie był to dla niego wielki problem, w koŃcu to jego prezent, powinien być na to przygotowany i rzeczywiście był. Okej, byłoby łatwiej, gdyby pomógł mu ktoś, kto się na tym zna, ale jeśli nie, to zgarnie pierwszą lepszą książkę z półki i tyle. Madlinka i tak będzie musiała się cieszyć, no kurczę. – Mi również – dodał i skinął głową. – Więc, Andy, czego właściwie szukasz? – spytał dla podtrzymania konwersacji.
_________________
You might kill me with desire, wind me tighter than a wire
It's something that you do to me



 
 
Andy Stone
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-25, 08:54   

Wiadomo, że chłopka nie chciał jej urazić. Lecz Andy na początku tak się poczuła. Po pierwszych słowach chłopaka dziewczyna od razu wiedziała, że to będzie trochę dłuższa konwersacja.
-Tak książki się czyta. Ja je czytam. Lecz najpierw muszę je pooglądać. Powiedziała z uśmiechem do Arthura. Za wsze tak właśnie robiła z książkami. Najpierw je oglądała i sprawdza czy są ciekawe, a dopiero później zaczynała je czytać. Żeby nie było takiej sytuacji, że przeczytała połowę i książka zaczęła robić się strasznie nudna. Kolejne słowa chłopka przemilczał. Bo co właściwe mogła mu odpowiedzieć? No raczej nic. Lepiej zostawić to bez reakcji ze strony Andy. Lecz na pytanie miała zamiar odpowiedzieć.
-Ja jestem tu w celach rekreacyjnych. A wogle to lubię oglądać starocia. Może sobie coś wybiorę. To było dobre pytanie. Czego ona tu szuka? Sama dokładnie tego nie wiedziała. Więc wybrała drogę na skrótu. Po prostu odpowiedzi mylącą. Bo co ona mogła odpowiedzieć skoro sama nie była jeszcze do koŃca zdecydowana? I oto jest pytanie. Które zapewne zostanie bez głębszego rozpatrzenia i normalniej odpowiedzi.
 
 
Arthur Woodhouse


Arthur Woodhouse

krupier | samotny ojciec

you taught me how to love


32

Wysłany: 2014-07-25, 22:48   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Arthur już nie komentował tego oglądania książek. Ogląda się obrazki w książkach. Nawet on, taki nie – czytający to wiedział. Ale nie chciał już z nią o tym dyskutować, to mogło się zrobić nużące, a on nie chciał się wdawać w nużące dyskusje, które nic ciekawego nie wnoszą. Taki z niego wymagający gość!
- Mhm. Okej – pokiwał głową. – No cóż, w takim razie, powodzenia – uśmiechnął się na pożegnanie i wyminął ją, aby znów skupić się na książkach stojących na półce. Na pewno w koŃcu znalazł coś, co by mu odpowiadało. Coś o chwytliwym tytule, ładnej okładce i – najprawdopodobniej – ciekawej treści, którą jednak mu było dane ocenić tylko poprzez przewertowanie kartek i przeleceniu wzrokiem kilku stron. No cóż, miejmy nadzieję, że Madlince się spodoba!

/zt.
_________________
You might kill me with desire, wind me tighter than a wire
It's something that you do to me



 
 
Lyelle Paddington


Lyelle Paddington

I just wanna give out a toast

and rip off my clothes


28

Wysłany: 2019-03-06, 23:27   
   Multikonta: Arthur, Bazyl, Cal, Eileen, Jack, Lucille, River
   Nazywaj mnie: Kaczuszką!


Czy istnieje lepsze miejsce na spacer z indykiem, niż to? Cóż, zapewne, owszem, ale panna Paddington nie przejmowała się wcale tym, co wypada, a co nie. Zwłaszcza, że jej indyk, którego adoptowała jakiś czas przed ostatnim Dniem Dziękczynienia (czyli już jakiś czas temu), stał się dla niej najdroższym towarzyszem życia. Nazywała go Sardynką, zamieszkał z nią w pokoju, a choć początkowo wyłożyła go całego gazetami, to kiedy Sardynka zaczął zwiedzać resztę domu, a ojcowie Paddingtonowie nie zgodzili się na wytapetowanie gazetą podłogi, zdecydowała się na zakup miniaturowych majtek, które udawało jej się mu zakładać. Chociaż wyczytała w internecie, że ptaki można nauczyć, by załatwiały się w wyznaczonym miejscu. Chyba będzie musiała zgłosić się do ptasiego behawiorysty.
Dziś jednak nie na to była pora. Lyelle uznała za stosowne kupić indykowi książkę. Nie pierwszą lepszą, rzecz jasna, bo postanowiła zacząć od książeczek dla dzieci i zobaczyć, jak ptak w ogóle zareaguje na taką formę rozrywki. Ciężko powiedzieć, jak udało jej się czmychnąć od wejścia między półki, że nikt nie zauważył ptaka, którego trzymała na rękach. A może nikt nie zwrócił na niego uwagi? Przynajmniej nie nabrudzi, ma ptasie majtki. Pokazywała mu różne książeczki, łudząc się, że jakieś go zainteresują, i właściwie, nie zawiodła się. Ciężko powiedzieć, czy Sardynka zamierzał zostać miłośnikiem literatury, czy może chciał poznać jej smak w dosłownym znaczeniu, ale jakimś cudem Ly została z dwoma kolorowymi książeczkami w ręku i nie mogła się zdecydować, którą wolałaby kupić. Indyk wcale nie chciał jej w tym pomóc. Ostatecznie postawiła go na podłodze, zakładając na nadgarstek smycz, na której go trzymała, by przypadkiem za daleko jej nie uciekł. W końcu postanowiła zaczepić inną osobę, która pojawiła się w alejce między regałami.
- Przepraszam, mógłbyś mi pomóc? - zawołała do mężczyzny, kierując do niego swoje kroki i niezbyt mocno ciągnąc za sobą Sardynkę. - Spójrz, mam takie dwie książeczki. Gdybyś miał czytać dziecku, to którą być wybrał? - pokazała mu obie okładki, trzymając je przed sobą. Na jednej była wesoła rodzinka, piknikująca na trawce na tle gór, a na drugiej różnej maści zwierzątka na łące pełnej kwiatków. Obie wyglądały na zdecydowanie używane, ale przynajmniej żadna z nich nie śmierdziała dzieckiem. Z jednej strony, indyk mógłby się lepiej dogadać z innymi zwierzątkami, ale z drugiej, może warto byłoby go nauczyć jakichś wartości rodzinnych? Oczywiście, blondynka nie wiedziała, o czym są te historyjki, sugerowała się tylko i wyłącznie okładkami.
_________________

 
 
Chris Baker


Christian Baker

niespełniony muzyk

And you're always in my head...


32

Wysłany: 2019-03-13, 17:00   
   Multikonta: Adrienne, Iris, Jenna, Adam, David
   Nazywaj mnie: Aga


/z czasoprzestrzeni

Chris w końcu wrócił do Bostonu, gdzie miał zamiar podjąć pracę jako taksówkarz. Nie przepadał za tym, ale coś musiał robić. Postanowił też zapomnieć o niepowodzeniach życia prywatnego i ruszyć dalej ze swoim życiem. Przecież nie mógł tkwić w jednym punkcie, prawda? Dlatego też nie zamykał się na innych, znów można go było zobaczyć uśmiechniętego i usłyszeć jak gra i śpiewa, nie tylko smętne ballady.
Tego dnia korzystał z wolnego czasu i chodził po mieście, to coś załatwiając, to po prostu wchodząc gdzieś bez konkretnego celu. Całkiem przypadkiem wszedł do antykwariatu, by rozejrzeć się za czymś ciekawym. Nie przejmował się czasem, tylko przebierał niespiesznie w tytułach. Wkrótce trzymał kilka książek, które miał zamiar zakupić.
Kiedy odkładał kolejne pozycje na swoje miejsce, ktoś go zagadnął. Uśmiechnął się, jak zawsze, gdy z kimś rozmawiał, po czym odpowiedział:
- Mogę spróbować - po czym wysłuchał w czym leżał jej problem. Nie był ekspertem w dziecięcych książkach, bo sam dzieci nie miał, no i mało miał z nimi do czynienia, ale przyjrzał się książeczkom i zdecydował.
- Wiesz co, ja bym chyba wybrał tę o zwierzętach - trudno mu było ocenić wartość bez poznania treści, ale mówił, co myślał. Miał ochotę zagadnąć o tym, w jakim wieku jest dziecko i tak dalej, ale zainteresowało go coś innego, przez co porzucił wszelkie pytania. Zastanowiła go smycz, którą widział, jednak co było na jej końcu, tego nie widział. Jeszcze nie.
- Można tu wchodzić ze zwierzakami? - zainteresował się. - To znaczy, ja nie mam nic przeciwko, ale jak narobi tam gdzie nie trzeba może być problem.
_________________
<tbody></tbody>
Christian Baker
I know I live, but like a stone I'm falling down
[mru]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Elizabeth
Chris
COVINGTON
Baker
Lexy
River
COTTERMAN
BAKER
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 6