Poprzedni temat «» Następny temat
Parkiet
Autor Wiadomość
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


28

Wysłany: 2018-07-26, 18:10   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


Jasne, ze tacy byli, ale w to Lucille się w ogóle nie mieszała. Takie mięśniaki bez jaj, typ kulturysty niekoniecznie był w jej guście. Zresztą, bardziej niż na wygląd zwracała uwagę na to, jak jej się z kimś rozmawia i spędza czas, nie mówiąc już o tym, że bardziej ceniła przyjaźŃ niż związki i jakoś nie była kochliwa. Jak będzie miało przyjść, to przyjdzie samo, nic przecież na siłę. Szkoda marnować życie na usilne szukanie namiastki miłości, która nawet nie musi być prawdziwa.
Korepetycje w wykonaniu Setha brzmią trochę dwuznacznie, czy koleżanki wychodziły z nich z choć trochę większą wiedzą? Nie odpowiadaj. Każdy sposób na podryw jest dobry, wiadomo. Clark nie znała takich sztuczek, lata studenckie przeszły obok niej, ale jakoś tego nie żałowała. Przecież przeżyła swoją przygodę na Kubie i z dziećmi w Afryce, ilu studentów mogłoby się poszczycić czymś takim? Większość spędzała studia zakuwając i wciągając kebsy. Kebs to oczywiście bardzo dobra rzecz, i chwała Sethowie, że go wciągnął przed wyjściem. Szkoda by przecież było, gdyby się zagłodzić, albo zbyt szybko zaliczył zgona. Ill też na pewno coś wciągnęła, pewnie z promocji.
- No co ty, przecież na parkiecie nie ma potworów - zaśmiała się. Potrafiła zrozumieć, że nie każdy jest urodzonym tancerzem, ale przecież nie było się czego bać, a w takich miejscach to i nawet wstydzić, skoro nikt praktycznie go nie znał, a wszyscy byli tak pijani, że nie zwracali na innych większej uwagi, o ile tylko nie chcieli kogoś wyrwać. - Oczywiście, że spróbuję - przewróciła oczami. - Jeszcze kiedyś zostaniesz królem parkietu, mówię ci. Już ja o to zadbam - uśmiechnęła się szeroko i puściła do niego oczko. Także ten, Seth mógł się już szykować na korepetycje. - Nie! Nie o to mi chodziło, przecież zapłacę za siebie - zaoponowała od razu, bo taka opcja nie za bardzo jej się podobała. Żerowanie na promocję jak sęp na padlinę to jedno, ale nie będzie obdzierała Setha z kasy. Była kobietą niezależną i samodzielną, wiadomo. Nie lubiła, kiedy ktoś za nią płacił, zwłaszcza, że wiedziała, że Seth też pieniędzmi nie śmierdzi na kilometr, bo był przecież studentem i nawet, jeśli gdzieś pracował, to nie robił przecież na cały etat. No i na pewno nie wyciągał z tego fortuny. - Co nie? Też bym pojechała, już nie mówię, że gdzieś daleko, ale nawet na jakiś wypad gdzieś obok Bostonu - pokręciła głową. - Też nie mam szczęścia, ale kto nie gra, ten nie wygrywa, więc na pewno potem się pójdę zapisać - zaśmiała się i wzruszyła ramionami. - Jak nie, to przecież trudno - póki co, przyszedł czas na następną kolejkę, a nie na rozmyślania nad wycieczkami. Póki co Lucille dotrzymywała Paddingtonowi kroku, choć już niedługo na pewne nie będzie tak dobrze, bo to zdecydowanie nie jej mocna strona. Więcej rozmawiali, niż pili, ale i tak co rusz przechylali kolejne kieliszki do ust, aż na policzkach Clark pojawiły się rumieŃce, a humor znacznie się jej ożywił. Dopiero gdy przez muzykę przebił się komunikat o loterii, otworzyła szeroko oczy. - Idziemy! - zarządziła, zeskakując z barowego stołka i złapała Setha za rękę, by go pociągnąć i przypadkiem potem nie zgubić w tłumie. Gdzieś tam, gdzie przyjmowali losy, pewnie zrobił się niezły tłum, ale to jej nie powstrzymywało. Drugą ręką złapała mocniej torebkę, by po dotarciu do celu wyjąć odpowiedni banknot, który pozwalał na wzięcie udziału w losowaniu.
_________________
friends don't lie and it all tastes the same in the dark
 
 
Seth Paddington


Seth Paddington

sexy paleontolog

sTUDIUJE I ZARYWA NOCKI W BARZE


23

Wysłany: 2018-07-30, 09:59   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy, Ancymama


Odkąd zaczął coraz mniej przypominać chuderlawego kujona korepetycje coraz częściej koŃczyły się w sposób wcześniej niespodziewany. Nie żałował sobie jednak, każda forma wynagrodzenia jest dobra... no może nie każda, ale z niektórych szkoda nie skorzystać, a z jaką wiedzą wychodziły koleżanki to cóż... ciężko stwierdzić - nie on je egzaminował.
Paddington miał parę wykopkowych studenckich wyjazdów za sobą, ale i tak mógł pozazdrościć Lu tych wyjazdów, które nie opierały się na kopaniu w ziemi w poszukiwaniu dinozaurów.
- Jak wyjdę na parkiet to jeden będzie - potwornie taŃczył, to wystarczyło by uzyskał miano potwora. To nawet nie jakiś wstyd nim kierował, bo faktycznie nikogo nie znał, no oczywiście prócz Lu, ale mimo wszystko to chyba taki typowy paraliż przed nieznanym. - Postaram się być dobrym uczniem, ale z tym królem parkietu nie przesadzajmy - roześmiał się lekko widząc jej zaangażowanie w całą sprawę. Tak, to całkiem miłe. On się pisze na te taneczne korepetycje.
- Cicho już - odparł żartobliwie - słowo się rzekło i nie chcę nic słyszeć o zapłacie... lepiej skup się na tym jak zrobić ze mnie dobrego tancerza - zaproponował, a on zajmie się rachunkiem wieczoru. Przecież nie wlewali w siebie drinków na bogato za miliony monet w lokalu, na który ich nie stać, tylko w zwykłym klubie, gdzie ceny nie zabiją jego wakacyjnego budżetu. Bez przesady.
- No to gramy! - zachęciła go swoim przemówieniem, ale szybko dodał - jak żadne z nas nie wygra to w nagrodę pocieszenia jedziemy w weekend nad jezioro... może do Concord? - zawsze to jakaś nagroda pocieszenia, a jakim tanim kosztem?! Trzeba korzystać z wakacji, czy się jest u siebie czy wyjeżdża się na drugi koniec świata. Nie ma nic gorszego niż utknięcie w domu i zanudzanie się na śmierć.
Czas uciekał, a Seth powolutku się rozmiękczał. Nie czuł już takiej spiny jak na wstępie, gdy tylko pomyślał o taŃcu, ale i tak na jej energiczne idziemy trochę się przeraził, że planuje już go wziąć w obroty, ale gdy ogarnął, że rozchodzi się o loterię od razu zebrał się z miejsca nie puszczając ręki Lu. Sam również sięgnął po banknot i zagadał - myślisz, że mają wycieczki dla dwóch osób? - to by było wygodniejsze, zawsze raźniej podróżować z kimś.
 
 
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


28

Wysłany: 2018-08-07, 01:46   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


Clark była ostatnią osobą, która mogłaby go wyśmiać za to, jak taŃczy. No, może trochę by pochichotała, ale nie w żaden chamski sposób, i na pewno by się z niego paskudnie nie nabijała, a zamiast tego próbowałaby coś mu doradzić i jakoś pomóc, by szło mu lepiej. Nie była to przecież taka trudna do opanowania umiejętność – tak się jej przynajmniej wydawało. Ale łatwo jest tak mówić, kiedy talent do taŃca ma się we krwi.
Ściągnęła wargi w udawanym niezadowoleniu, kiedy obstawał przy płaceniu za nią, za czym nie przepadała, ale ostatecznie była w stanie zgodzić się na taki układ, więc nie odezwała się na ten temat już ani słowem. On stawia wieczór, ona nauczy go taŃczyć – może mu się to kiedyś przyda i faktycznie wyrwie jakąś fajną laskę, czy to w klubie, czy na weselu kuzyna? A jak nie, to chociaż wszystkie ciotki weźmie w obroty i też będą zachwycone. To przecież także się liczy.
- Może być Concord – zaśmiała się. - Może być gdziekolwiek, byle Garbus tam dojechał, słabo tłuc się autobusem – chociaż pewnie tak też daliby radę, ale Lucille stałą się wygodną dupą, odkąd ma auto, i raczej niechętnie z niego rezygnowała. Na jakieś dalsze podróże pewnie tak, ale akurat Concord nie leżało wcale tak daleko, i pewnie nie opłacało się korzystać z publicznego transportu.
Lucille ochoczo przepychała się między ludźmi, jednocześnie pilnując, by nie zgubić Setha w tłumie. Ciężko było dopchać się do człowieka, który wydawał losy, bo mnóstwo ludzi było zainteresowanych wygraną. Trochę słabo! To zmniejszało ich szanse, ale z drugiej strony, klubowi właśnie o to chodziło, przecież wycieczki miały im się zwrócić z nadwyżką, na tym to polegało.
- Na pewno – rzuciła od razu, a dopiero potem chwilę się zastanowiła. – To znaczy, zazwyczaj to są wycieczki dla par, co nie? Znacznie mniej osób byłoby chętnych na pojedyncze miejscówki – tak jej się przynajmniej wydawało, zawsze lepiej podróżować w grupie, czy choćby parze, a przy jednoosobowych wycieczkach jako pierwsze nasuwały się podejrzenia o przekrętach i wywożeniu ludzi na handel czy inne przykre sprawy. W koŃcu udało im się dopchać, Lucille szybko ogarnęła losy, nim tłum przepchał ją dalej, pozwoliła też na to Sethowi, a skoro to już mieli załatwione, to mogli wracać do baru… albo uderzać na parkiet! Najpierw musieli jednak wyjść z tłumu. Ten ich właściwie wypchał, tak, że kiedy pokonali ostatnie ścisłe tłumy i Lu wyskoczyła ze ścisku, wpadło prosto w ramiona Setha. Oparła dłonie na jego ramionach i zaśmiała się radośnie. – To teraz idziemy taŃczyć! Chyba wypiłeś już dość? – o ile nie wytrzeźwiał w tym tłumie, ale tam brak powietrza i opary alkoholu powinny tylko bardziej go porobić. Ją porobiły!
_________________
friends don't lie and it all tastes the same in the dark
 
 
Seth Paddington


Seth Paddington

sexy paleontolog

sTUDIUJE I ZARYWA NOCKI W BARZE


23

Wysłany: 2018-08-09, 10:23   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy, Ancymama


Kiedy jest się beztalenciem plastycznym i ma się dwie lewe ręce to ciężko stworzyć jakieś dzieło, rysunek, cokolwiek. Tak samo było z taŃcem, kiedy ma się dwie lewe nogi ta umiejętność była okrutnie trudna do opanowania. Nawet jeśli to było możliwe to mimo wszystko trudne, a trzeba wziąć też pod uwagę jego zmobilizowanie i jej chęci. Razem może coś ugrają, ale ile to potrwa? Skoro już się wziął za siebie w ostatnim czasie to fajnie byłoby też dobrze taŃczyć, a nie jak pokraka. To zawsze była jego słaba strona, podryw też do jego mocnych stron nie należał, a teraz… Gdyby dało się to połączyć i wskoczyć na wyższy poziom. Musiał skorzystać.
- Jest całkiem blisko - wzruszył lekko ramionami - myślę, że Twój garbus spokojnie da radę, a jeśli nie - uśmiechnął beztrosko - autobusy nie są takie złe, a może udałoby się ogarnąć jakiś pociąg - druga opcja była zdecydowanie lepsza. Paddington jeszcze nie rozleniwił swoich pośladków jeżdżąc samochodem, może dlatego, że odkąd zaczął pracować nad sylwetką woził się po mieście rowerem i wolał czasami przejść się na przystanek. Później tego żałował dość często spotykając w komunikacji miejskiej dziwaków i to najczęściej wtedy kiedy panował ścisk, ale ostatecznie dawał radę.
Trochę słabo, że to nie on brak przodem przepychając się przez tłum i robiąc jej miejsce, ale z drugiej strony bawiła go trochę ta sytuacja, gdzie Lu małych gabarytów trzymała go za rękę i walczyła z tłumem byleby kupić los.
- Byłoby lepiej gdyby były dla dwóch osób - bo samotnikiem to on nie był, zdecydowanie wolał towarzystwo. Spojrzał na Lu i uśmiechnął się beztrosko. - Jak wygram wycieczkę dla dwóch osób to jedziesz ze mną - poinformował wcale nie oczekując odwzajemnienia. Kiedy ona wygra może zabrać kogo tylko zapragnie, to nie jakaś wspólna wielka obietnica, wiadomo. Pewnie gdyby nadal miał dziewczynę ta propozycja w ogóle by nie padła, ale teraz był sam i właściwie Lu nadawała się idealnie na towarzyszkę podróży.
Po wszystkim próbował wydostać się z tłumu i tym razem to on przedzierał się jako pierwszy, w koŃcu poczuł luz. Totalny brak napierającego tłumu, odwrócił się i znów coś poczuł. Tym razem była to jedna osoba i dobrze ją znał. Zaśmiał się lekko i pokiwał lekko głową, nie był tego taki pewny. - Nie wiem czy wypiłem już dość, ale próbuj szczęścia - odparł i złapał jej dłonie, które oparła na jego ramionach, nawet udało się mu zwinnie ją obrócić w kierunku parkietu i cóż… bardzo starał się jej nie podeptać. Nawet za bardzo. Trochę się spinał przez to.
 
 
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


28

Wysłany: 2018-08-16, 09:41   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


Nawet będąc beztalenciem plastycznym można stworzyć coś ładnego - czasem z pomocą, a czasem zwyczajnie ucząc się. Na pewno jest to trudniejsze, niz z talentem, ale nie niewykonalne. Nawet, jeśli nie zostanie się wielkim malarzem (z których jakaś część tak naprawdę nie umie malować, tylko wrzucają byle jakie maziaje i twierdzą, ze sztuka warta grube miliony), to przynajmniej się coś stworzy dla własnej satysfakcji, i tak samo Seth nie zostanie wielkim tancerzem, czego Lucille zresztą od niego wcale nie wymagała. Chodziło tylko o to, by zaczął czuć się pewniej na parkiecie i poruszał trochę bioderkami. Czy on miał świadomość, jak łatwo wyrywa się laski na parkiecie? I ile z nich można w taŃcu zmacać?!
- Dobra, to gdzieś na pewno pojedziemy - roześmiała się, bo to był bardzo dobry pomysł, ona sama uwielbiała gdzieś jeździć, ale zdecydowanie bardziej wolałaby pociąg, chociaż zdaje się, że w Ameryce jednak częściej jeżdżą busami. Jej i tak najbardziej marzyła się ta wycieczka, gdziekolwiek by ona nie była, no ale tak szczerze, to szanse mieli przecież znikome.
Lu o małych gabarytach miała trochę łatwiej, bo kiedy on faktycznie musiał się przepychać, ona mogła czmychnąć pod czyimś łokciem i zostać nawet nie zauważoną. Tyle tylko, ze wcale nie chciała go zgubić w tym tłumie, więc szło jej to trochę gorzej, ale sama na pewno nie widziała w tym nic zabawnego. Że ona nie da rady? Właściwie, to przez całe życie musiała się rozpychać łokciami, i jej niewielkie gabaryty nijak jej w tym nie przeszkadzały.
- Ojej! - ucieszyła się oczywiście, ale jednocześnie ją zaskoczył, chociaż było to z jego strony bardzo miłe, wiadomo. - Jak ja wygram, to też cię zabiorę - pokiwała zawzięcie głową. Może on nie oczekiwał odwzajemnienia, ale dla niej było ono oczywiste, zwłaszcza że sama też specjalnie nikogo nie miała i pewnie musiałaby przebierać wśród znajomych bez czasu i z własnymi sprawami na głowie. Seth poniekąd spadał jej z nieba.
Oczywiście, ze Clark zamierzała spróbować szczęścia. Gdyby Seth wypił za dużo, to też byłoby źle, bo przeszedłby płynnie z etapu sztywniaka do nie potrafię utrzymać się w pionie, więc z jego koordynacją ruchową wcale nie byłoby lepiej. Zaśmiała się jeszcze raz, kiedy ją obrócił, bo ona sama była już w super humorze, słaba głowa to jednak czasami przekleŃstwo, a potem nie wypuszczając jego rąk pociągnęła go na parkiet. Zdecydowanie lepszym pomysłem byłoby uczenie podstaw taŃca w hmm, mieszkaniu na przykład, czyli gdzieś, gdzie jest na tyle cicho, by słyszeć siebie nawzajem, a ludzie nie wpadają na ciebie co krok, ale hej, trzeba korzystać z tego, co się ma. Lu jakoś na szybko pokazała mu, jak powinien chwycić ją za dłonie, i jakiś jeden podstawowy krok, byle by dreptał w miejscu, ale widząc jego pokraczne próby w koŃcu dała z tym spokój, sama złapała go za ręce i poprowadziła w taŃcu. W którymś momencie położyła jeszcze tylko dłonie na jego biodrach, by nimi też zaczął ruszać, w lewo i prawo, i przez cały ten czas się do niego uśmiechała. Ostatecznie, nie wyszło chyba tak źle. A nawet jeśli, to akurat ona wcale nie zamierzała się tym przejmować.
_________________
friends don't lie and it all tastes the same in the dark
 
 
Seth Paddington


Seth Paddington

sexy paleontolog

sTUDIUJE I ZARYWA NOCKI W BARZE


23

Wysłany: 2018-08-24, 08:25   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy, Ancymama


Paniczny strach przed parkietem (no może nie paniczny, a taki który można stłumić alkoholem) sprawiał, że nie dostrzegł możliwości wyrywania lasek na parkiecie, a gdy już na nim był skupiał się tak bardzo by nie podeptać stóp partnerki, że z tego wszystkiego nie zauważa idealnych warunków do macanek w taŃcu. Skoro jednak Lu zawzięła się by rozkręcić go na parkiecie to może w koŃcu dostrzeże zalety tej zabawy.
To, że częściej to nie oznaczało, że w ogóle. Oni mogli olać inne środki komunikacji i postawić wszystko na pociąg, bo kto im zabroni? Jeśli los im nie będzie sprzyjał, a wygrana okaże się być poza zasięgiem ich rąk to nie oznacza, że nigdzie nie pojadą. - Świetnie - zaserwują sobie najwyżej wycieczkę pocieszenia!
Nie śmiał się jej prosto w twarz, ale sytuacja sama w sobie była zabawna. Drobna, ale wcale nie nieporadna, chyba nawet się mu to podobało, ale nie miał czasu zbytnio o tym myśleć, gdy tyle się działo. Tłumy, loteria i powrót prosto na parkiet. Tak naprawdę chyba żaden moment nie był odpowiedni, by zataŃczyć ten pierwszy raz i czuć się swobodnie. Nie czuł się, ale alkohol znacznie ułatwiał mu ta sprawę. - Świetnie! - bo w pierwszej chwili bardzo go ucieszyła swoją odpowiedzią, ale później szybko dodał - tylko mam nadzieję, że nie chcesz mnie brać tylko dlatego, że ja to zaproponowałem - byłoby głupio gdyby chciała wziąć kogoś innego. Temat jednak poszedł w zapomnienie, gdy przyszło mu wyjść na parkiet, a po cichu gdzieś nie chciał się zbłaźnić przed Lu nawet jeśli już uświadamiał ja od godziny jaki jest w tym beznadziejny. Miło też jej nie zaskoczy raczej, ale chociaż spróbuje… a początek prób nie wychodził mu najlepiej. Gdzieś próbował ogarnąć podstawowy krok, a w tym tłumie nie musiał on być jakiś duży, bo zajmowali niewielki kwadracik we dwoje, co nie ułatwiało wcale sprawy, bo miał wrażenie że ryzyko zdeptania jej jest znacznie wyższe, ale próbował. Trochę był jej wdzięczny, że wzięła go w obroty bo choć dalekie to było od dobrego taŃca to jakoś bardziej się wyczuł w rytm, alkohol chyba też bardziej w tym taŃcu go uderzył, a i nawet biodra się mu zakołysały, gdy położyła na nich ręce i choć daleko mu było do Diego Luny w Dirty Dancing to nawet sobie radził. Nawet jego dłonie zamiast bezradnie zwisać zakręciły się gdzieś w okolicach jej talii, gdy próbował nie wybić się z rytmu, nawet się mu to podobało. Pierwsze koty za płoty.

| omg, zbierałam się do napisania go trzy dni, nie wyszedł tak jak bym chciała, ale się poprawię przy następnym :hero:
 
 
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


28

Wysłany: 2018-09-23, 16:05   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


To są rzeczy, których zdecydowanie trzeba Setha oduczyć. To znaczy, to całkiem miłe, że uważał na to, by nie podeptać partnerki, ale w klubach one są zazwyczaj zbyt pijane, by w ogóle zwrócić na to uwagę, tak samo, jak nie patrzą na to, jak ktoś taŃczy. Może nie jest to najlepszy materiał na przyszłą żonę i matkę jego dzieci, ale na okazyjne macanki jak najbardziej. Lucille wcale nie będzie go uczyć, jak macać dziewczyny, chyba aż tak źle z nim nie jest, prawda? Ale Paddington nie może przez całe życie uskuteczniać podrywu przy barze, skoro do tej pory udało mu się tam złowić jedynie samotną Azjatkę po trzydziestce.
Może i nie mieli większych szans, ale skoro już kupili swoje losy, nie mogli sobie tym dłużej zawracać głowy. Nie będę przecież cały wieczór siedzieć i zastanawiać się, czy wygrają, zamiast tego mieli się świetnie bawić, a to dla Lucille oznaczało właśnie taniec, zwłaszcza, że halo, trafili na noc latynoskich rytmów. Czy można sobie odmówić taŃca do piosenki Enrique Iglesiasa? Nie można.
- No co Ty! - pokręciła głową, po czym obróciła się i na nowo wpadła w jego ramiona, opierając dłonie o jego barki, tak, by wspiąć się trochę na palce i nachylić do jego ucha. Chciała, żeby lepiej ją słyszał, o to przecież trochę trudno w takich warunkach. - Moi znajomi są cholernie zabiegani - zaśmiała się. Nic dziwnego, skoro i sama taka była. Poza tym, ci w jej wieku też mogli mieć już rodziny i dzieci, no i poważniejsze prace, w których nie mogli wziąć urlopu, kiedy chcieli, a jak już chcieli, to jechali ze swoją drugą połówką. Jak to się niby stało, że i ona zbliżała się powoli do trzydziestki? Dramat. Zresztą, siedziała w Bostonie jakieś dwa lata, to nie aż tak długo, a większość ludzi poznawała w pracy albo przy projektach wolontariackich. Zazwyczaj była tylko nic nieznaczącym pyłkiem w ich życiu. Zresztą, podobnie było z Sethem, czy choćby z Ade, która też była jej trochę bliższa, ale przynajmniej wiedziała, że na nich może liczyć. Choćby w tak prozaicznej kwestii, jak wspólna wycieczka, a dla niej przecież nic nie stało na przeszkodzie, by pojechać na kilka. Uwielbiała podróżować.
I uwielbiała taŃczyć, więc kiedy Sethowi udało się podłapać rytm i pierwsze kroki, nie zostało jej nic innego, jak samej puścić wodze fantazji. Wywijała biodrami i rękami na wszystkie strony, trzymając przy tym wdzięk i grację. Nawet, jeśli było czuć, że Seth nie jest wprawionym tancerzem, to Clark nie miała z tym najmniejszego problemu. Liczyła się przecież zabawa, to nie żadne zawody. Kiedy tak gibali pupciami do Havany, dłoŃ Lucille została złapana przez jakąś obcą, tak nagle, i tak szybko dziewczyna została wyrwana do taŃca gdzie indziej, że sama ledwo się zorientowała. Nagle stał przed nią jakiś rodowity Latynos, który wziął ją w obroty, czego wcale się nie spodziewała. Może nie był... huh, niemiły, czy specjalnie nachalny - był nachalny, bo odciągał ją od Setha, ale nie obmacywał jej, gdzie tylko dosięgnęły jego ręce - jednak Lucille i tak wolałaby wrócić do swojego kolegi. Nie chciała go wcale zostawiać, zwłaszcza na parkiecie, nie taka była umowa. TaŃczyła całkiem ochoczo, ale wciąż dyskretnie rozglądała się za Paddingtonem, który zniknął jej gdzieś w tłumie. Zawinął do baru czy może faktycznie poszedł w tango, znalazł sobie jakąś inną partnerkę i wymiata z nią na parkiecie, albo przynajmniej pozwala jej na smyranie twerkowymi pośladkami jego krocza?
_________________
friends don't lie and it all tastes the same in the dark
 
 
Seth Paddington


Seth Paddington

sexy paleontolog

sTUDIUJE I ZARYWA NOCKI W BARZE


23

Wysłany: 2018-10-12, 19:11   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy, Ancymama


Z macankami w trakcie tańca to on sobie na pewno poradzi, jeśli nadarzy się na nie okazja, ale wpierw musi do tego tańca dojść, a więc Lu musi go do parkietu jakoś przekonać. To raczej nie będzie należało do łatwych zadań, ale w życiu trzeba próbować nowych rzeczy i wychodzić że stref komfortu, a Paddington to drugie ostatnimi czasy praktykował. Zmienił się po rozstaniu z Jane, trochę dorósł, trochę się rozrósł, ale nie do przesady, zamiast zamykać się w swoim pokoju z dinozaurami wyszedł do ludzi i na siłownię, a teraz próbuje nowych rzeczy na parkiecie. Nawet tak bardzo nie rzucało się w oczy, że myśli non stop o Jane, o której naprawdę ciężko było mu zapomnieć. Na szczęście nie miał z nią wspólnych wspomnień z imprez w dyskotekach przy latynoskich klimatach, a pobyt tutaj nie zrzucał na niego lawiny bolesnych wspomnień. Mógł korzystać z parkietu, oglądać ładnie poruszające się na nim dziewczyny, upić się, a może nawet wygrać wycieczkę - żyć nie umierać!
Uśmiechnął się bujając się na tyle rytmicznie na ile potrafił. - Ich strata, moje szczęście - odparł, bo jemu było daleko od bycia zabieganym znajomym Lu pod trzydziestce z rodziną, praca i ogromem obowiązków. Tak naprawdę był jeszcze młody, ciekawy świata, miał sporo czasu na spontaniczne wycieczki i wypady do klubu. To drugie zaczynało się mu coraz bardziej podobać i to za sprawą Lu, która naprawdę radziła sobie dobrze na parkiecie. Czasami tak dobrze, że zamiast skupiać się na swoim tańcu skupił się całkowicie na niej, aż do chwili w której nie bardzo wiedział co się wydarzyło. Nagle ktoś zabrał mu ją sprzed twarzy, a on chwilowo poczuł dezorientacje. Była jego błędnikiem, więc gdy zniknęła czuł się jakby miał problemy z równowaga, już nie mówiąc o tańcu. Chwilę poobijał się o ludzi na parkiecie i nawet znalazły się chętne do tańca, ale nawet jak na takiego samca alfa jakim był Seth były one zbyt oczywiste, zbyt nachalne i zbyt pijane. Po próbach przetrwania na parkiecie w końcu dotarł do baru rozglądając się za Lu, która została porwana przez kogoś zupełnie obcego i z czystej ciekawości wolał mieć ją na oku, przecież nie wiadomo kto się czai w takim klubie. Ostatecznie jednak gdy udało się mu ją dopatrzyć to wcale nie skupił się na jej towarzystwie, a na niej, bo z daleka było widać, że czuła te klimaty, a podczas tańca wyglądała… cóż, całkiem nieźle. Tak więc siedział sobie tak popijając piwo i przyglądając się Lu wymiatającej na parkiecie z latynosem, od którego powinien się pewnie uczyć, ale nah…
 
 
Lucille Clark


Lucille Clark

Jedź ze mną

na koniec świata


28

Wysłany: 2018-11-07, 21:35   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: PsychoPatka


Lu starała się z całych sił, by przekonać Setha, bo choć nie twierdziła, że każdy musi być zawodowym tancerzem, to była przekonana, że to jest przecież najlepsza część imprezy (chyba że w grę wchodziło darmowe żarcie, to wtedy taniec spadał na drugie miejsce). Tym bardziej też nie chciała zostawiać go samego! Zwłaszcza, kiedy już dostrzegła, że ten zamiast korzystać z chwili wolności od królowej-parkietu-Clark i faktycznie wyrywać coś innego na tym nieszczęsnym parkiecie, to ten siedzi przy barze i zamula. Nie żeby ona miała być jakimś imprezowym zwierzakiem, no ale kurczę, jak to? Wykorzystał pierwszą okazję, by uciec z parkietu!
Piosenka dość sprawnie przeszła w kolejną, ale jej udało wychwycić się ten moment, więc lekkim dygnięciem podziękowała Latynosowi za taniec i odwróciła się, by uciec do Paddingtona. Naciągany Diego Luna sprzed ponad dwudziestu lat nie chciał jednak tak łatwo odpuścić. Złapał Ill za nadgarstek, tak, że ta ze zdziwieniem zatrzymała się w miejscu. Szarpnęła mocniej ręką, by się wydostać z jego uchwytu, ale niewiele to dało, a mężczyzna już próbował ją objąć, by tańczyć z nią dalej. Clark nie była małą owieczką, by czekać biernie, aż ktoś - w tym wypadku zdaje się, że Seth - przybiegnie jej na ratunek. Zamiast tego przy pierwszym obrocie spróbowała wbić z całej siły obcas w stopę Latynosa. Szarpnęła się po raz kolejny i w końcu udało jej się wyrwać. Chyba koniec tańców z obcymi na ten wieczór. Teraz i ona potrzebowała napić się czegoś mocniejszego.
_________________
friends don't lie and it all tastes the same in the dark
 
 
Seth Paddington


Seth Paddington

sexy paleontolog

sTUDIUJE I ZARYWA NOCKI W BARZE


23

Wysłany: 2018-11-08, 22:35   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy, Ancymama


To nie tak, że przy pierwszej okazji uciekł z parkietu, bo tak nie było. Starał się coś na nim ogarnąć i nawet jakoś mu to wychodziło, ale po chwili poczuł się przytłoczony przesadą otwartością jednej z dziewczyn i nawet jeśli mógł na tym nieźle skorzystać tej nocy to jednak chyba nie był tym typem faceta. Wolał usiąść przy barze, napić się, cóż… ktoś inny na tym skorzysta. Skupił się na Lu, gdy już w końcu udało się ją odnaleźć w tym tłumie wymiatającą z jakimś latynosem i dość długo nawet nie zdawał sobie sprawy, że coś nie gra. Przez chwilę miał wrażenie, że wraca do niego, a po chwili znów tańczyła z podróbką Diego Luny, ale już coś w tym tańcu mu nie odpowiadało i w końcu zorientował się, że Clark zwyczajnie chce się od niego uwolnić. W momencie gdy zsunął się ze stołka i ruszył w jej stronę ona uporała się z upierdliwym tancerzem i spotkali się w połowie drogi. - W porządku? - zapytał skoro nie musiał zmagać się z napalonym na Lu latynosem bo oddzielał ich już tłum ludzi. - Napijemy się? - był właśnie na dobrym etapie, bo nawet jeśli już fajnie mu szumiało w głowie to wciąż było dość stabilnie i nawet włączyła się mu chęć na wyjście na parkiet tylko sam nie wiedział czy to kwestia alkoholu, muzyki czy jednak sam fakt, że Lu wróciła i to ja mógł porwać do tańca. Przy barze jeszcze dobrze nie usiedli, a on już zamówił im kolejkę i zaraz po wypiciu zsunął się z krzesła wyciągając rękę w jej stronę. - Chodź, spróbuję Cię nie zdeptać - i wyciągnał ja na parkiet gdzie radził sobie ciut lepiej niż w poprzednim razie gdy tańczyli. Może musiał sobie to przetrawić, albo ta kolejka go nieco rozluzniła, a może coś popatrzył u natarczywego latynoska, nie wiadomo, ale ważne jest to, że nie szło mu najgorzej.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 7