Poprzedni temat «» Następny temat
Łazienka
Autor Wiadomość
Juliette Green


Juliette Green

CONCORD


30

MATKA

KOCHA BASILA

Wysłany: 2013-01-06, 15:01   Łazienka
  

  
  
  
  
  

  
  
I have a dream, a song to sing To help me cope with anything



 
 
Basil Hightower


basil hightower

concord


28

nauczyciel

próbuje być tatą

Wysłany: 2018-10-27, 14:51   
  

  
  
  
  
  

  
  
say my name if no one is around you


Do mieszkania u Julki Bazyl musiał się przyzwyczaić. Czasami z rozpędu zachodził o piętro za wysoko, a potem dziwił się, że nie można dopasować klucza do zamka. Zdarzało się to jednak coraz rzadziej. Zdążył już zabrać wszystkie rzeczy od Ethana, łącznie z kotem i jego kocią wyprawką, choć pewnie wymagało to drobnej dyskusji z Wildem, no i oddał mu klucze, więc zwyczajnie już tam nie mieszkał. Zmiana mieszkania nigdy nie była dla niego łatwa, tak i teraz nie do końca mógł się przestawić, chociaż jeszcze długo przed tym, nim oficjalnie tu zamieszkał, wiedział, w której szafce są kubki czy talerze. Często tu przecież przebywał, jak któraś z dziewczyn była chora, to pomagał im na wszystkie możliwe sposoby, więc i nie raz po szafkach Julce grzebał, no ale to wszystko było jednak całkiem inaczej. Teraz musiał znaleźć tu kącik dla siebie samego i swoich rzeczy, i zwyczajnie momentami miał wrażenie, że za bardzo się panoszy, chociaż bardzo próbował tego nie robić. Generalnie rzecz biorąc - ciapa z niego była jak zawsze.
Jednakże, całkiem poważnie przyjął do siebie pomysł poszukania czegoś nowego, trochę większego. Może ich oszczędności nie zostały jakoś wybitnie nadbudowane, nawet, jeśli opłacali jedno mieszkanie mniej, ale Bazyl nie widział problemu, by wyciągnąć od ojca trochę pieniędzy. Chociaż tyle mogło mu się należeć od tej rodziny, ot co.
Szukał zatem z zapałem. Zapisywał wszystkie ogłoszenia, wydzwaniał, pewnie już nawet zaciągnął Julkę do dwóch czy trzech mieszkań, by mogli je wspólnie obejrzeć. Niestety, nic do tej pory nie odpowiadało ich potrzebom - były za duże, albo za małe, albo w nieciekawych dzielnicach, albo (zazwyczaj) kosztowały tyle, że jednak nie byłoby ich na to stać, nawet, gdyby pan Hightower wyłożył swoją działkę. Zresztą, kiedyś go zabraknie, a nie mógł przecież opłacać ich mieszkania do końca życia.
Bazyl jednak nie ustawał w poszukiwaniach, i tak też było dzisiaj. Był piątek wieczór, Emily już spała, on mógł odrzucić pracę na bok, toteż pewnie obejrzał odcinek Z Archiwum X, a potem zabrał się do szperania po internecie w poszukiwaniu ofert wynajmu mieszkań. No i... sam nie uwierzył, ze faktycznie coś znalazł. Na zdjęciach mieszkanie prezentowało się całkiem przyzwoicie, podana cena mieściła się w ich możliwościach, a do tego wszystkiego do mieszkania położonego na parterze przylegał ogródek, więc w ogóle wypas. Minusem było to, że mieszkanko było w Concord, poza Bostonem, ale hej, może to jest właśnie to? Przecież kto powiedział, że muszą się tu kisić. Równie dobrze mogą ruszyć w świat, chociaż znając Bazyla, to pewnie też by oznaczało żarcie resztek, które ludzie wystawiają kotom pod śmietnikiem. Nieważne. Ważne, że Bazylowi się spodobało i na tę chwilę napalił się na ten pomysł, toteż chciał go natychmiast przedstawić Julce. Tyle że ta gdzieś znikła, chociaż wydawało mu się, że przed chwilą gdzieś tu się krzątała. Nie było jej w salonie ani w kuchni, zaszedł z laptopem do sypialni, ale i tam jej nie znalazł, zapukał więc w końcu do drzwi łazienki, bo dobrze wiedział, że mogła tam się schować. Nieważne, co robiła - mogła to przecież przerwać. On tu miał ważne rzeczy z nią do omówienia.
_________________
 
 
Juliette Green


Juliette Green

CONCORD


30

MATKA

KOCHA BASILA

Wysłany: 2018-10-28, 21:04   
  

  
  
  
  
  

  
  
I have a dream, a song to sing To help me cope with anything


Wcale nie czuła się dziwnie, kiedy każdego dnia miała go przy sobie. Właściwie niewiele się zmieniło, a jednak wiele. Miło było czuć, że ktoś śpi obok i grzeje z nią łóżko, czekać aż wróci z pracy, jeść razem śniadanie i widzieć radość Emily, która z każdym dniem robiła się bardziej tatusiowa. Zasuwała na czworakach po podłodze ze swoimi zabawkami w jego kierunku, próbując zapakować się mu na kolana za każdym razem jak tylko wracał do mieszkania i sobie usiadł. Gdyby ktoś był w stanie zrozumieć ten dziecięcy bełkot zapewne zdawała by mu relację ze swojego dnia, ale zabawie towarzyszyło jedynie ‘ba ba la ba ba’ powtarzane w koło. Uwielbiała ten widok, nie było to coś czym mogłaby się znudzić, nawet jeśli wielokrotnie odliczała czas do jego powrotu by znaleźć chwilę dla siebie na łyka ciepłej kawy czy zwykłe zaszycie się w toalecie (która była najlepszym schronem każdej matki) z telefonem i czekoladą (a tyłek rośnie). Wiedziała, że Basil rozpoczął poszukiwania, ale na daną chwilę na nic się nie napalała. Poszła grzecznie zobaczyć parę mieszkań, ale w każdym było coś co nie odpowiadało na ich potrzeby, więc nie widziała sensu wyprowadzać się z mieszkania, w którym nauczyli się jakoś żyć. Trzeba było szukać dalej i ona sama na telefonie buszowała w sieci, ale zwyczajnie po całym dniu nie miała na to siły. Emily wymagała dwustu procent uwagi odkąd odkryła magię wstawania j poruszania się, w dodatku trzeba było ugotować, posprzątać i wyprać i prasować. Robiła to z automatu i nie narzekała, bo była fanka porządków i czystego prania, ale zwyczajnie już po południu opadła z sił i ładowała się właśnie czekoladą przed wieczornym rytuałem karmienia, kąpania, bajki i usypiania, a to ostatnie wychodziło im ostatnio gorzej. Noszenie dziewiecio kilowego ciężarka wcale nie sprzyjało jej kręgom, więc gdy mała w końcu smacznie spała ona rozciągała się na macie, a później ucinała sobie gorącą kąpiel. Uwielbiała ten moment więc gdy nagle ktoś zapukał westchnęła lekko nie mając zamiaru wyjść z wanny nie wiedząc w czym rzecz. - Obudziła się? - zbadała sytuację, a kiedy okazało się, że mała śpi w najlepsze stwierdziła krótko - wejdź, jest otwarte.- Nie szczególnie się go krępowała (no bo niby czemu by miała), ale to z pewnością zauważył i nie czarujmy się widział już wszystko u Julki, więc postanowiła nie przerywać wieczornego spa tylko wpuścić go do środka.
 
 
Basil Hightower


basil hightower

concord


28

nauczyciel

próbuje być tatą

Wysłany: 2018-11-22, 23:15   
  

  
  
  
  
  

  
  
say my name if no one is around you


Nie wiem, jak Julka mogła być dobrą matką, skoro chowała się przed dzieckiem w kiblu. Tak naprawdę drzwi powinna zostawiać zawsze otwarte, a Emily powinna siedzieć na przeciwko i na nią patrzeć. Takie przyzwyczajenie z czasów, gdy siedziała tam w nosidełku. To tak jak z kotem. Dobrze urządzona łazienka to taka, w której siedząc na kiblu można otworzyć kotu drzwi. Myślę, że to jedno z głównych kryteriów, które Bazyl bierze pod uwagę przy szukaniu ofert.
Lubił spędzać czas z córką, choć też miał inne rzeczy do zrobienia, ale nie widział problemu w tym, by siedząc przy laptopie czy sprawdzając kartkówki mieć na kolanach Emily i wykazywać jej jakieś minimum zainteresowania. Powoli uczył się tego, że mała musi dostać swój świstek papieru, by nie szarpać sprawdzianów, i to najlepiej taki wymięty, by przypadkiem nie pocięła nim sobie swoich małych rączek. I pewnie sprezentował jej już jakąś miniaturkę komputera, w którego guziki mogła uderzać do woli, i pewnie leciała z niego muzyka, która momentami doprowadzała Bazyla do szału. Tyle tylko, że on też był zakochany w swoim małym glucie, więc takie drobiazgi nie mogły go zrazić w żaden sposób.
- Co? Nie - spytał głupio, zdziwiony pytaniem, bo przecież przyszedł w kompletnie innej sprawie, a Emily nie wydawała żadnych niepokojących odgłosów. Meh, przecież mógł chcieć od Julkie czegoś innego, co nie miało związku z dzieckiem... No prawie. Całe ich życie miało teraz związek z dzieckiem. Wspólne mieszkanie i planowana przeprowadzka do czegoś większego zdecydowanie też.
Zdziwiła go po raz kolejny - bo jako życiowa fajtłapa i prawiczek do dwudziestego czwartego roku życia wciąż nie mógł przyswoić, że gdy już zapłodnił Julkę, to tak jakby ją zaznaczył, tak jak pieski sikają, zaznaczając swój teren. W tej roli akurat kompletnie nie potrafił się odnaleźć i za każdym razem, gdy paradowała przed nim bez ubrań, albo w jakiejś skromnej bieliźnie czy piżamce, to czuł się trochę nieswojo. No cóż, przynajmniej nie straci zbyt szybko fascynacji nią.
Po dłuższej chwili wahania nacisnął klamkę i ostrożnie uchylił drzwi. Włożył głowę w szparę, próbując obadać teren. Miał nadzieję, że Julka myje zęby, czy coś w tym stylu, ale ona w pełnym negliżu zalegała w wannie. Policzki Bazyla oblały się delikatnym rumieńcem - no ale cóż, nie po to tu przyszedł. Ostatecznie, ściany wanny i tak zasłaniały niemal wszystko to, co powinny, o ile się patrzyło pod odpowiednim kątem, co oznaczało, że Bazyl musi przykucnąć albo gdzieś przysiąść... na razie po prostu skupił wzrok na twarzy Julki.
- Znalazłem mieszkanie. Cenowo w porządku, i na zdjęciach wygląda całkiem fajnie. Chcesz zobaczyć? - równie dobrze mógł jej dać spokój i mogli obejrzeć je później. Przecież wcale nie chciał jej przeszkadzać. Tak nie wypadało.
_________________
 
 
Juliette Green


Juliette Green

CONCORD


30

MATKA

KOCHA BASILA

Wysłany: 2018-11-25, 09:42   
  

  
  
  
  
  

  
  
I have a dream, a song to sing To help me cope with anything


Mogła być dobrą matką zamykającą się w toalecie łapiąc chwile dla siebie tylko pod jednym warunkiem: mając Basila. Kiedy był tuż obok nie musiała zamartwiać się, że te kilkanaście minut dla niej przyprawią małą o lęk separacyjny. Mogła wychodzić z siebie, dwoić się i troić dla małej, ale nie była niezniszczalna, w końcu jest tylko człowiekiem. Potrzebowała czasu dla siebie inaczej już dawno by zwariowała, a o ile Basil był w stanie z miłości tolerować ciekawość małej objawiającą się chęcią zdemolowania jego kartkówek lub dorwania się do laptopa to raczej wątpliwe, że z miłości użerałby się z wariatką Green. Julka radziła sobie podobnie jak Basil, kiedy gotowała dawała małej garnek, bo każda zabawka była w tym czasie mało ciekawa i jakąś łyżkę, by mogła uderzać nią to w garnek, to w meble, to w podłogę i w tym hałasie powstawały śniadania, obiady i kolacje. Emily musiała uczestniczyć w sprzątaniu, gotowaniu, w każdej wykonywanej przy nich czynności, jeśli tylko nie spała, bo stworzyli razem małą przylepę wymagającą dwustu procent uwagi. Julka pomimo wielu kryzysów, chwil zwątpienia i bezradności nie byłaby w stanie wyprzeć się swojej córki w żaden sposób, bo kochała ją ponad to wszystko.
Odetchnęła z ulgą, skoro mała wciąż spała, a resztą zupełnie się nie przejmowała. Basil w łazience podczas jej kąpieli wcale nie był dla niej czymś dziwnym. Ona zdecydowanie bardziej wrzuciła na luz niż on, ale jego skrępowanie lekko ją bawiło. Mógł również trochę odpuścić, bo ta świadomość, że jest gdzieś obok w razie czego, gdyby mała się obudziła, sprawiała, że Juliette nie paradowała nago pod prysznicem, a korzystała z kąpieli z dodatkiem piany, co naprawdę nie zdarzało się często, ale przynajmniej teraz była nieco osłonięta, a on mógł być odrobinę mniej skrępowany.
Kiedy usłyszała o mieszkaniu, aż się poderwała i usiadła w wannie opierając ręce na jednym z boków i kładąc na nich swoją brodę. Kiwnęła głową by pokazał jej co znalazł. - Jasne, że chcę! - bardzo chciała się wyprowadzić z tego mieszkania, już oczami wyobraźni pakowała ich rzeczy do pudeł. Po paru pierwszych zdjęciach była w stanie pojąć co miał a myśli używając słów “całkiem fajne”, bo naprawdę tak wyglądało, ale zainteresowało ją co innego. - Gdzie jest ten dom? - zapytała
 
 
Basil Hightower


basil hightower

concord


28

nauczyciel

próbuje być tatą

Wysłany: 2019-01-01, 17:50   
  

  
  
  
  
  

  
  
say my name if no one is around you


Basil momentami i tak miał wyrzuty sumienia, że za mało Julce pomaga w opiece nad małą. Nie wymigiwał się w żaden sposób, to nie tak, że kiedy miał dość, to wychodził na spacer dookoła osiedla, musiał przecież pracować, bez tego długo by nie pociągnęli. Nie mógł sobie jednak nawet wyobrazić, jak Green sobie z tym wszystkim radziła. Zawsze czekał na niego obiad, dostawał kanapki do pracy, choć przecież mógłby je sobie równie dobrze zrobić sam, a przy tym wszystkim Emily była zadbana i wesoła. Zdawało się, ze to jakieś matczyne supermoce, ot co.
Czuł się skrępowany, bo Juliette miała się czym pochwalić, to jest, pięknym ciałem, które nawet, jeśli teraz było trochę osłonięte pianą, to jednak wciąż pojawiało się w głowie Bazyla na samo wspomnienie. A przecież tak nie wypadało, był o tym przekonany. Miał spory problem z przejściem od przyjaźni do czegoś większego. Nie mógł się przestawić, a przecież przyjaciele raczej nie paradują przed sobą nago, nie wchodzą sobie do łazienki, kiedy to drugie bierze kąpiel. Oczywiście, przyjaciele zazwyczaj nie mają też razem dzieci, więc to wszystko było w ogóle przewrócone do góry nogami, i choć nie było to złe, to zwyczajnie nie mógł się odnaleźć w sytuacji. Od jakichś dwóch lat, brawo Bazyl.
Przynajmniej mógł skupić wzrok na jej twarzy, a co za tym szło, dostrzegł, że mieszkanie spodobało jej się wcale nie mniej, niż jemu. Dopiero następne pytanie sprawiło, że ściągnął brwi. Przekręcił laptopa w swoją stronę, by przescrollować stronę ze zdjęć na opis. Wolał się upewnić, że się nie pomylił - ale nie, jego pamięć działała jeszcze całkiem dobrze.
- W Concord - odpowiedział jej w końcu, próbując przyjąć neutralny ton głosu. Tam przecież też mogło być fajnie. - To nie tak daleko - wzruszył ramionami i znów spojrzał na Julkę. Mógł siedzieć cicho, żeby ona sama mogła wyrazić swoją opinię, no ale cóż, zamiast tego, zaczął już krucjatę, próbując ją przekonać.
_________________
 
 
Juliette Green


Juliette Green

CONCORD


30

MATKA

KOCHA BASILA

Wysłany: 2019-01-06, 22:32   
  

  
  
  
  
  

  
  
I have a dream, a song to sing To help me cope with anything


Wiele osób stwierdzało, że bycie matką i ogarnianie domu to taka super moc, o której niewiele się tak naprawdę mówi, ale Julka w ogóle nie postrzegała siebie w ten sposób. W pierwszych miesiącach była to dla niej jazda bez trzymanki, podczas której przeważał płacz nad potężnymi stanami euforii, gdy mała tylko przeszła jakiś skok i zaskakiwała nowymi zdolnościami. Wielokrotnie wylewała łzy z powodu spraw, które teraz wydawały się całkiem błahe, ale w chwili, gdy utknęła niekiedy na cały dzień w jednym pokoju z małą, bo ciągle płakała, a ona czuła się beznadziejnie nie potrafiąc rozgryźć o co chodzi (a przecież powinna! była w końcu matką!) te błahe teraz sprawy wydawały się wtedy wszystkim. Teraz bycie mamą ogarniającą mieszkanie i posiłki dla całej trójki, było jej codziennością. Czymś w czym całkiem nieźle się spełniała i tak po prostu było jej z tym dobrze, co nie oznaczało, że nie miała chwil słabości - ale kto ich nie ma?
Green z łatwością przychodziło wrzucanie na luz i ona tutaj nie krępowała się wcale, ale najwyraźniej jej brak skrępowania nie wystarczał za dwoje. Nie widziała w tym jednak problemu, właściwie uważała, że to całkiem urocze, ale niekiedy zastanawiała się czy Basil w ogóle kiedyś przestanie jej postrzegać przez pryzmat przyjaciółki, o której nie powinien myśleć w ten sposób, a z którą jednak ma dziecko. W końcu powiedziała mu co czuje, czy to nie powinno czegoś zmienić.
- W Concord? - trochę się zdziwiła i szybko dodała - Nie będzie Ci to stwarzać problemów w dojazdach do pracy? - bo jeśli o nią chodzi to tak, od zawsze była nauczona życia w wielkim mieście, z Nowego Jorku trafiła do Bostonu, ale to była Julka – ona dostosować potrafiła się do każdego otoczenia i małe Concord zupełnie jej nie przerażało. - Dla mnie miejsce nie jest problemem, Concord brzmi co najmniej dobrze - uznała, że trzeba to powiedzieć, a uśmiech mówił sam za siebie. - Nic mnie nie trzyma w Bostonie - mogła się pakować i wynosić, gdzie tylko coś dla nich znajdzie - prócz Ciebie – nie tylko dlatego, że był tatą małej i chciała mieć go blisko. Jego z kolei trzymała praca, więc odległość ich nowego lokum warunkował jedynie on. Julka była otwarta. - Naprawdę podoba się mi - podsumowała ofertę którą jej pokazał i spojrzała w te jego skrępowane ślepia uśmiechając się przy tym, po prostu.
 
 
Basil Hightower


basil hightower

concord


28

nauczyciel

próbuje być tatą

Wysłany: 2019-01-21, 19:02   
  

  
  
  
  
  

  
  
say my name if no one is around you


Nie rozumiem, jak to się stało, że Julka ma już trzydzieści lat, i Bazyl pewnie też tego nie rozumie - chociaż jako zapracowany człowiek zatrzymał się w czasie dwa lata temu i nawet nie ogarnia, ile teraz lat ma jego dziecko - ale najważniejsze, że wciąż była w jego guście, bo ta magiczna granica chyba nic z nią nie zrobiła. Tak przynajmniej sugeruje podpis. Bazyl jechałby na takie wakacje. Co prawda, tam pewnie też by się trochę krępował, by patrzeć na Julkę, gdy biegałaby w bikini, no ale widziały gały, co brały - jeśli chciała jurnego byczka z nadmiarem pewności siebie, to nie mogła wpisać Bazyla na listę potencjalnych partnerów miłosnych.
- No... myślę, że nie, z Concord jest dobre połączenie, niektóre dzieciaki stamtąd dojeżdżają - wzruszył ramionami. Nie był tego pewien, ale tak mu się wydawało. Przez Boston też czasami było mu ciężko dojechać, a jeśli wysiądzie z pociągu na stacji niedaleko szkoły, to czasowo może wyjść tyle samo. Przynajmniej w Londynie tak to działa, ale myślę, że Boston może działać na podobnych zasadach. Godzina przebijania się przez zakorkowane miasto to nic niezwykłego. Mimowolnie się uśmiechnął, kiedy wspomniała, że tylko on ją trzyma na miejscu, ale po chwili jego uśmiech poszerzył się, w odpowiedzi na ten jej. - To umówię nas na oglądanie, okej? - miał nadzieję, że na miejscu nic ich już nie zaskoczy, choć i na taką ewentualność był przygotowany. Jego ciągły sceptycyzm nie zniknął z biegiem czasu, ale przy Julce pozytywniej patrzył na pewne rzeczy. Zmieniała go na lepsze, samą swoją obecnością obok.
_________________
 
 
Juliette Green


Juliette Green

CONCORD


30

MATKA

KOCHA BASILA

Wysłany: 2019-01-23, 14:25   
  

  
  
  
  
  

  
  
I have a dream, a song to sing To help me cope with anything


Ja też nie wiem jak to się stało! Była taka młoda i potrzepana, a teraz zostało jej tylko to drugie. Sześć lat na forum swoje zrobiło, Julka postarzała się, została matką i takie to życie. Nie można powiedzieć, że nic się nie zmieniło, w końcu rozbiło ją w biodrach i uda nie były już takie zgrabne, na plus działał fakt, że nie była już płaska jak kiedyś, a poszło jej w cycki, ale kiedy stała bokiem brzuch wydawał się mniej smukły niż kiedy tak przodem emanowała swoim wdziękiem, większość z tych rzeczy to nie sprawka trzydziestki, a tego, że zaszła w ciążę. Jego skrępowanie działało na plus dla jej samopoczucia - poniekąd - bo skoro tak na niego działała to nie mogło być tak źle z ciałem po tej całej ciąży.
Skoro tak uważał przytaknęła, bo zupełnie nie orientowała się w tej kwestii. - Skoro tak, to nie mam zastrzeżeń. Jeśli coś nie będzie grało z dojazdami to będziemy się wtedy martwić, ale to nie koniec świata - wzruszyła lekko ramionami i uśmiechnęła się do niego. - Pewnie! Nie mogę się doczekać - bo nie mogła! Marzyła o nowym miejscu, które będzie ich wspólnym, ale nie tylko z tego powodu poczuła podekscytowanie. Zawsze było jej wszędzie pełno, a teraz skupiła większość uwagi na córce, a właściwie całe jej życie się wokół niej kręciło przez większość czasu w tym mieszkaniu. Każda okazja do wyrwania się z niego gdziekolwiek sprawiała Julce przyjemność.
Ciężko było stwierdzić, czy robiła to, bo lubiła go zaskakiwać i uwielbiała, gdy niekiedy się peszył z tego powodu czy po prostu taka była (raczej to drugie, ona zwykle działa impulsywnie, a to właśnie było coś w tym rodzaju), ale z czystej radości jaka ją rozpierała z powodu mieszkania po prostu złapała go za koszulkę, skoro znajdował się tak blisko wanny i pociągnęła go w swoją stronę by go pocałować, po czym pacnęła mu pianę na policzek. - Lepiej uciekaj stąd nim zostaniesz wciągnięty do wanny, bo Twój laptop na tym ucierpi - stwierdziła niewinnie wzruszając ramionami.
 
 
Basil Hightower


basil hightower

concord


28

nauczyciel

próbuje być tatą

Wysłany: 2019-02-18, 18:51   
  

  
  
  
  
  

  
  
say my name if no one is around you


Bazyl dostrzegał pewne mankamenty jej urody, ale nie był głupi, wiedział, jak paskudne rzeczy ciąża potrafi zrobić z kobietą, a przecież w zamian za to miał Emily, choć tak naprawdę Julce niczego nie brakowało, ani też nigdzie za dużo nie było. (Nawet, gdyby, to przynajmniej Bazyl mógł być spokojniejszy, że nikt innych Julki nie wyrwie - przynajmniej w teorii, bo jak dobrze wiemy, praktyka przedstawiała się zupełnie inaczej. Julka bez problemu mogła zostać wyrwana, a Bazyl wciąż miał to w głowie.)
Skoro ona się cieszyła, to i on się cieszył, co zakomunikował szerokim uśmiechem. Najlepiej odłożyć zmartwienia na później, oczywiście. Równie dobrze mógł pomyśleć o zmianie miejsca pracy na szkołę w Concord. Ale to już rozmyślania na kiedy indziej. Na razie nic nie zostało jeszcze ustalone. Może na miejscu zastaną przeciekającą i zagrzybiałą ruinę? Już raz im się to zdarzyło, uciekali stamtąd czym prędzej.
Zaskoczyła go, więc bezwiednie dał się pociągnąć nad wodę, ledwo ratując laptopa od przechylenia się w tamtą stronę. Mało brakowało! Ostatecznie było to jednak urocze i bardzo miłe, choć fakt, iż Julka była naga, wciąż go nieco onieśmielał. Też ją pocałował, śmiejąc się, a potem zebrał się ze sprzętem i wyszedł z łazienki, zostawiając Green samą, w jej oazie ciszy i spokoju.

/zt.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Jesteś ambitnym adwokatem, kochającym imprezy studentem, a może mężatką z dwójką dzieci? To nie ma znaczenia – gdy tylko przyjedziesz do Bostonu, poczujesz się jak w domu! Tylko tutaj możesz przejść przez pełen kwitnących, kolorowych kwiatów park, by wyjść tuż obok wielkiego wieżowca, a wracając, nie zapomnij zerknąć na stare, urocze kamieniczki znajdujące się tuż za rogiem! Nie jest to wielkomiejski labirynt z betonu, lecz przyjazne, niezwykle zielone miasto z masą parków, z plażami, zatokami, łodziami zacumowanymi u wybrzeży, pełne biegających i uprawiających sporty ludzi, pełne psów i dzieci. Wiosna w Bostonie to prawdziwe cudo ze względu na ogromne krzewy obsypane kwiatami. Jeśli jednak chcesz być blisko miasta, ale też cieszyć się życzliwością i poczuciem wspólnoty wybierz wspaniałe małe miasteczko jakim jest Concord. Lokalna społeczność ma silną więź, która łączy swoich mieszkańców, tutaj znajdziesz sąsiadów pomagających sąsiadom. Wspólnie można cieszyć się otaczającą przyrodą, zobaczyć słodkowodne żółwie, czaple modry, piżmaki i mnóstwo ptactwa. Odkryj piękno tego miasteczka, w każdym sezonie na nowo. Wiosna to czas lokalnych wydarzeń. Wybierz się na wycieczkę do jednego z wielu lokalnych targowisk i gospodarstw, aby spróbować domowych produktów, serów i syropu klonowego prosto z drzew Nowej Anglii.

Nominacje!

Rozpoczęły się marcowe nominacje na postać miesiąca. Czekamy na Waszych ulubieńców.

Read More
Bianka
Jeremy
WALTERS
ASHBORNE
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 6