Poprzedni temat «» Następny temat
Łazienka
Autor Wiadomość
Juliette Green


Juliette Green

bezrobotna mamuśka

z nieograniczonymi pokładami miłości do Emily (I basila)


28

Wysłany: 2013-01-06, 15:01   Łazienka
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy



_________________
 
 
Basil Hightower


Basil Hightower

the way she does it is criminal

Juliette, what you do to me?


27

Wysłany: 2018-10-27, 13:51   
   Multikonta: Lyelle Paddington
   Nazywaj mnie: Patrycja


Do mieszkania u Julki Bazyl musiał się przyzwyczaić. Czasami z rozpędu zachodził o piętro za wysoko, a potem dziwił się, że nie można dopasować klucza do zamka. Zdarzało się to jednak coraz rzadziej. Zdążył już zabrać wszystkie rzeczy od Ethana, łącznie z kotem i jego kocią wyprawką, choć pewnie wymagało to drobnej dyskusji z Wildem, no i oddał mu klucze, więc zwyczajnie już tam nie mieszkał. Zmiana mieszkania nigdy nie była dla niego łatwa, tak i teraz nie do końca mógł się przestawić, chociaż jeszcze długo przed tym, nim oficjalnie tu zamieszkał, wiedział, w której szafce są kubki czy talerze. Często tu przecież przebywał, jak któraś z dziewczyn była chora, to pomagał im na wszystkie możliwe sposoby, więc i nie raz po szafkach Julce grzebał, no ale to wszystko było jednak całkiem inaczej. Teraz musiał znaleźć tu kącik dla siebie samego i swoich rzeczy, i zwyczajnie momentami miał wrażenie, że za bardzo się panoszy, chociaż bardzo próbował tego nie robić. Generalnie rzecz biorąc - ciapa z niego była jak zawsze.
Jednakże, całkiem poważnie przyjął do siebie pomysł poszukania czegoś nowego, trochę większego. Może ich oszczędności nie zostały jakoś wybitnie nadbudowane, nawet, jeśli opłacali jedno mieszkanie mniej, ale Bazyl nie widział problemu, by wyciągnąć od ojca trochę pieniędzy. Chociaż tyle mogło mu się należeć od tej rodziny, ot co.
Szukał zatem z zapałem. Zapisywał wszystkie ogłoszenia, wydzwaniał, pewnie już nawet zaciągnął Julkę do dwóch czy trzech mieszkań, by mogli je wspólnie obejrzeć. Niestety, nic do tej pory nie odpowiadało ich potrzebom - były za duże, albo za małe, albo w nieciekawych dzielnicach, albo (zazwyczaj) kosztowały tyle, że jednak nie byłoby ich na to stać, nawet, gdyby pan Hightower wyłożył swoją działkę. Zresztą, kiedyś go zabraknie, a nie mógł przecież opłacać ich mieszkania do końca życia.
Bazyl jednak nie ustawał w poszukiwaniach, i tak też było dzisiaj. Był piątek wieczór, Emily już spała, on mógł odrzucić pracę na bok, toteż pewnie obejrzał odcinek Z Archiwum X, a potem zabrał się do szperania po internecie w poszukiwaniu ofert wynajmu mieszkań. No i... sam nie uwierzył, ze faktycznie coś znalazł. Na zdjęciach mieszkanie prezentowało się całkiem przyzwoicie, podana cena mieściła się w ich możliwościach, a do tego wszystkiego do mieszkania położonego na parterze przylegał ogródek, więc w ogóle wypas. Minusem było to, że mieszkanko było w Concord, poza Bostonem, ale hej, może to jest właśnie to? Przecież kto powiedział, że muszą się tu kisić. Równie dobrze mogą ruszyć w świat, chociaż znając Bazyla, to pewnie też by oznaczało żarcie resztek, które ludzie wystawiają kotom pod śmietnikiem. Nieważne. Ważne, że Bazylowi się spodobało i na tę chwilę napalił się na ten pomysł, toteż chciał go natychmiast przedstawić Julce. Tyle że ta gdzieś znikła, chociaż wydawało mu się, że przed chwilą gdzieś tu się krzątała. Nie było jej w salonie ani w kuchni, zaszedł z laptopem do sypialni, ale i tam jej nie znalazł, zapukał więc w końcu do drzwi łazienki, bo dobrze wiedział, że mogła tam się schować. Nieważne, co robiła - mogła to przecież przerwać. On tu miał ważne rzeczy z nią do omówienia.
_________________
 
 
Juliette Green


Juliette Green

bezrobotna mamuśka

z nieograniczonymi pokładami miłości do Emily (I basila)


28

Wysłany: 2018-10-28, 21:04   
   Multikonta: Caroline
   Nazywaj mnie: Ancy


Wcale nie czuła się dziwnie, kiedy każdego dnia miała go przy sobie. Właściwie niewiele się zmieniło, a jednak wiele. Miło było czuć, że ktoś śpi obok i grzeje z nią łóżko, czekać aż wróci z pracy, jeść razem śniadanie i widzieć radość Emily, która z każdym dniem robiła się bardziej tatusiowa. Zasuwała na czworakach po podłodze ze swoimi zabawkami w jego kierunku, próbując zapakować się mu na kolana za każdym razem jak tylko wracał do mieszkania i sobie usiadł. Gdyby ktoś był w stanie zrozumieć ten dziecięcy bełkot zapewne zdawała by mu relację ze swojego dnia, ale zabawie towarzyszyło jedynie ‘ba ba la ba ba’ powtarzane w koło. Uwielbiała ten widok, nie było to coś czym mogłaby się znudzić, nawet jeśli wielokrotnie odliczała czas do jego powrotu by znaleźć chwilę dla siebie na łyka ciepłej kawy czy zwykłe zaszycie się w toalecie (która była najlepszym schronem każdej matki) z telefonem i czekoladą (a tyłek rośnie). Wiedziała, że Basil rozpoczął poszukiwania, ale na daną chwilę na nic się nie napalała. Poszła grzecznie zobaczyć parę mieszkań, ale w każdym było coś co nie odpowiadało na ich potrzeby, więc nie widziała sensu wyprowadzać się z mieszkania, w którym nauczyli się jakoś żyć. Trzeba było szukać dalej i ona sama na telefonie buszowała w sieci, ale zwyczajnie po całym dniu nie miała na to siły. Emily wymagała dwustu procent uwagi odkąd odkryła magię wstawania j poruszania się, w dodatku trzeba było ugotować, posprzątać i wyprać i prasować. Robiła to z automatu i nie narzekała, bo była fanka porządków i czystego prania, ale zwyczajnie już po południu opadła z sił i ładowała się właśnie czekoladą przed wieczornym rytuałem karmienia, kąpania, bajki i usypiania, a to ostatnie wychodziło im ostatnio gorzej. Noszenie dziewiecio kilowego ciężarka wcale nie sprzyjało jej kręgom, więc gdy mała w końcu smacznie spała ona rozciągała się na macie, a później ucinała sobie gorącą kąpiel. Uwielbiała ten moment więc gdy nagle ktoś zapukał westchnęła lekko nie mając zamiaru wyjść z wanny nie wiedząc w czym rzecz. - Obudziła się? - zbadała sytuację, a kiedy okazało się, że mała śpi w najlepsze stwierdziła krótko - wejdź, jest otwarte.- Nie szczególnie się go krępowała (no bo niby czemu by miała), ale to z pewnością zauważył i nie czarujmy się widział już wszystko u Julki, więc postanowiła nie przerywać wieczornego spa tylko wpuścić go do środka.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Niektórym z nas słowo zima nie kojarzy się najlepiej. Ta pora roku zniechęca nas do siebie krótkimi, mroźnymi dniami i opadami śniegu, przez które martwimy się czy dojedziemy do pracy na czas. A na domiar złego w telewizji reklamy straszą nas bólem gardła, katarem i grypą. Ale czy naprawdę zimy nie da się lubić? Wróćmy pamięcią do czasu, kiedy sami byliśmy dziećmi. Pamiętacie tę radość, którą wywoływały pierwsze płatki śniegu? Pamiętacie te bitwy na śnieżki, wspólne lepienie bałwana albo ślizgawkę na szkolnym boisku? Prawda, że miło było pościągać się z przyjaciółmi na sankach? Zima jest całkiem fajna! A my, chociaż lubimy sobie czasem pomarudzić w głębi serca dobrze o tym wiemy.
Saskia
Calvin
Lovell
Stokes-Brown
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7